rower
73

Miasto dla ludzi, a nie dla samochodów – Oslo realizuje taką politykę bez kompromisów

Strefy uliczne o przeznaczeniu parkingowym są masowo likwidowane, a w ich miejscu pojawiają się ścieżki rowerowe i chodniki. Przestrzeń dla samochodów jest maksymalnie redukowana, dosłownie w takim stopniu w jakim jest to jeszcze dopuszczalne przez przepisy. Im węższe ulice i mniej miejsca dla czterech kół, tym lepiej. Im szersze ścieżki rowerowe i chodniki, im więcej ścieżek rowerowych, im więcej przystępnych metod transportu publicznego dla mieszkańców miasta, tym lepiej. Do 2019 roku z centrum miasta mają zniknąć wszystkie samochody. O jakim mieście mowa?

Oslo

Wygląda na to, że Oslo podąża za współczesnymi trendami, a może nawet je wytycza? Wszędzie możemy czytać o tym, że im dalej zabrniemy w przyszłość, tym mniej przychylne będzie nastawienie miast do czterech kół.

Frode Hvattum, dyrektor ds. strategii w Ruter (transport publiczny), mówi:

Na pierwszym miejscu chodzenie, im więcej chodzimy tym lepiej, po tym jazda rowerowa, po tym transport publiczny, a potem dopiero samochody etc.

Kolejną dobrą metodą na ograniczanie ilości samochodów są usługi car sharingowe, co podkreśla pani burmistrz Marianne Borgen. Chociaż moim zdaniem, tak naprawdę wszyscy doskonale wiemy, że to tylko stan przejściowy w drodze do świata bez jakichkolwiek samochodów, w którym Tesla, Mercedes, BMW i inne przedsiębiorstwa motoryzacyjne przerzucą się na produkcję rowerów (tak sobie tylko żartuję).

Nawet 60 km nowych ścieżek rowerowych w ciągu 4 lat

Do końca 2017 roku Oslo chce wyeliminować możliwość parkowania samochodów na ulicach w śródmieściu. W 2019 roku centrum miasta ma być wolne od jakichkolwiek prywatnych samochodów. Pomogą w tym nowe linie metra, nowe tramwaje, nowe autobusy, więcej ścieżek rowerowych. Zmiany są intensywnie realizowane i podobno jest to tylko kwestia dobrego tempa oraz tego, jak zachować dobrą atmosferę w trakcie realizowania prac.

Rzecznik prasowy Liv Jorun Andenes (Oslo agency for cycling), mówi:

W ciągu następnych 3 – 4 lat chcemy zbudować 60 km ścieżek rowerowych. Poprzednie władze miasta miały bardzo pozytywny stosunek do rowerów, jednak nie były aż tak chętne do usuwania miejsc parkingowych dla samochodów i tworzenia większej przestrzeni dla rowerów. Wraz z nadejściem nowych władz, nie stanowi to już problemu.

Oslo jest jednym z najszybciej rosnących miast w Europie i każdego roku przybywa w nim ponad 10 tys. mieszkańców. Umożliwienie tym osobom komfortowego życia w mieście bez posiadania własnego samochodu stanowi ogromne wyzwanie. Oczywiście nie da się wszystkiego narzucić siłą. Zawężając drogi, usuwając miejsca parkingowe oraz zabraniając parkowania można przyczynić się do zredukowania ilości samochodów, ale najlepsze efekty zagwarantuje przekonanie ludzi, że własne cztery koła po prostu nie są im potrzebne do życia w Oslo. Mając niezwykle przystępne alternatywy w postaci transportu publicznego zorganizowanego w optymalny sposób, ludzie chętnie zrezygnują z prywatnych samochodów.

Miasto dla ludzi, a nie dla samochodów

W przypadku Oslo stawianie na zdrowszy tryb życia, rowery, spacery i świeże powietrze, nie kończy się tylko na pustych hasłach reklamowych. Norwegowie zabrali się za wdrażanie zmian w takim tempie, że aż trudno w to uwierzyć. Na pewno pomaga w tym posiadanie odpowiednich środków finansowych, jednak nie ma co ukrywać, że ogromną rolę odgrywa tu również mentalność. Można usuwać miejsca parkingowe, a ludzie nie mają nic przeciwko, co więcej chętnie przerzucają się na rowery. Czy w Polsce też moglibyśmy w takim stylu (bez kompromisów) realizować politykę, która w moim odczuciu może być określana jako: miasto dla ludzi, a nie dla samochodów?

Zachęcam do obejrzenia filmu dokumentalnego reżyserii Clarence’a Eckersona, w którym możemy zobaczyć zmiany zachodzące w Oslo:

Źródło

  • Matt

    Miasto dla ludzi, nie dla rowerów!

    • Marcin Hołowacz

      Teraz wystarczy tylko odpwiednio przygotowana propaganda pod tytułem: „ludzie to rowery!” ;)

  • Michał Słupski

    Komunistyczny kraj. Nie dziwie sie ze Vikernes spierdolił.

    • Michał Rawluk

      Wolę komunizm Oslo, niż Polski socjal.

    • ufo.pl

      Rozumiem, że już wyjechałeś z Polski?

    • Michał Rawluk

      Jakoś tak wyszło że dorwałem świeżo po studiach staż.
      Nie twierdzę że na stałe, ale chyba trochę głupotą jest mieć możliwość pomieszkania w jakimś innym miejscu na świecie na chwilę póki się nie ma zobowiązań i nie skorzystać.

      Przynajmniej mogę się uśmiechać pod nosem jak widzę bzdury o komunizmie w Norwegii.

    • IdontgiveaF

      Skoro państwo ci wódkę sprzedaje, to mieszkasz w komunistycznym kraju ;)

    • Michał Rawluk

      Widać mamy różne priorytety w ocenie ustroju państwa :). Wódkę akurat wolę sobie przywieźć z Polski niż kupować :p.

  • ubogacenie kulturowe

    Idealna przestrzeń dla przesiadujących dniami i nocami young gansta, w miastach jak Marsylia już to mają.

  • www

    Teraz już nie będzie „złowrogich ciężarówek”… będą „krwiożerce hulajnogi”!

  • Tom

    Już widzę jak dojeżdżam rowerem do mojej pracy teraz w tę kwietniową „piękną” pogodę, kiedy wali śniegiem i deszczem. Zbiorkom nie lepszy… 40 minut samej jazdy +15 minut na dojście do biura z przystanku. Samochodem całość 20-30 minut, sucho, ciepło. Oslo-sroslo…

    • IdontgiveaF

      Jakbyś miał do dyspozycji sensowną sieć metra i dojechałbyś w te same 20-30 minut co samochodem, taka podróż też by nie miała sensu?

    • Marcin Hołowacz

      No właśnie, to kwestia tego czy miasto zagwarantuje swoim mieszkańcom naprawdę dobre alternatywy, które faktycznie będą dla nich wygodne.

    • Mike

      To też nie tylko kwestia miasta. Co ma zrobić miasto jak ludzie kupują mieszkania po jednej stronie miasta, a pracę mają po drugiej stronie. Polacy nie myślą wybierając miejsce zamieszkania. Czasem łatwiej jest wynieść się za miasto i dojeżdżać do pracy komunikacją publiczną. Problem jest też w tym, że gdy kupi się mieszkanie i weźmie się kredyt na te 20 lat, a w miedzy czasie zmieni się pracę, to później ciężko jest się przenieść. Deweloperzy też są winni budując nowe osiedla nie dbając o komunikacje z resztą miasta, a ludzie kupują, bo „nowe i ładne z dala od centrum będę miał cicho”, a później siedzą w korkach, bo wszyscy muszą dojechać rano do pracy.

    • IdontgiveaF

      Jeśli zmienisz nastawienie miast do samochodów wszystkie pozostałe dziedziny również się do tego dostosują, np. powstana przechowalnie rowerów/parkingi, tak, żebys z przedmieścia mógł dojechać na graniczną stację metra.
      Rozwiązań znajdzie się wiele, tylko trzeba je chcieć wprowadzać.

      Deweloperzy też są winni budując nowe osiedla nie dbając o komunikacje z resztą miasta

      Bardziej to jest wina włodarzy miast, którzy tworzą plany zagospodarowania przestrzennego na odwal.

    • Feniks06

      „żebys z przedmieścia mógł dojechać na graniczną stację metra.
      Rozwiązań znajdzie się wiele, tylko trzeba je chcieć wprowadzać.”

      Wszystko ładnie wygląda na papierze. Chciałbym jednak przypomnieć, że w Polsce jest 1 miasto z 1,5 liniami metra. Wystarczy spojrzeć na GOP. Niby jest jednolita komunikacja na sporej części obszaru ale już np Tychy i Jaworzno mają osobną komunikację. Koleje Śląskie choć nieźle się sprawdzają to mają masę ograniczeń. I tak np z Rudy Śląskiej z centrum do Sosnowca centrum można jechać albo 20-30 minut autem albo godzinę komunikacją. O tłoku w autobusach w popularnych godzinach nie wspomnę. Tu nie powstaną nagle nowe linie tramwajowe czy kolejowe. Bez samochodu masz pod górkę a odległości też są na tyle duże, że rower nie wchodzi w grę choćby nie wiem jak cudowne byłyby ścieżki rowerowe.

    • IdontgiveaF

      Ze wszystkim się zgadzam.
      Pytanie tylko, czy odpowiedzią jest „wincyj miejsca na samochody!” czy jednak skupianie się na polepszaniu tej komunikacji miejskiej kosztem tych samochodów.
      Nawet jak już sie pojawiają elementy nawiązujące do takich miast jak Kopenhaga czy Oslo, to zaraz widać, że jest to robione na odwal, kasa z Unii jest to linię się utorzy czy śmieszkę rowerową położy, ale już nie dba się o to, żeby tworzyło to jakąś spójną całość z której rzeczywiście można wygodnie korzystać. Jednak wszystko rozbija się o ten stan umysłu, który na pierwszym miejscu stawia w mieście samochody a dopiero później pieszych, rowery czy inne środki transportu.
      Obejrzyj ten ~20 minutowy filmik który wrzuciłem w innym komentarzu, wydaje mi się, że jest ciekawy nawet jeśli uznasz, że 90% tego co koleś przedstawia to bujanie w obłokach.

    • Feniks06

      Jak wrócę do domu to zerknę. Ja nie mam problemu z tym żeby się przesiąść na komunikację miejską. Jednak na dzień dzisiejszy mi się to nie uśmiecha bo bym pół dnia tracił na transport po GOP. Owszem… Teraz do pracy jeżdżę pociągiem ale tylko dlatego że dom i praca są blisko dworców. Gdybym miał jadąc do pracy jeszcze czekać na przesiadke na autobus i np jeszcze 20 minut jechać do pracy to gra zaczyna się robić nie warta świeczki.

      Ok, niech przystosowuja miasta do komunikacji zbiorowej. Boję się tylko że skończyłoby się to tak że najpierw ograniczono by ilość miejsc parkingowych których i tak jest jak na lekarstwo, potem by wyłączono z ruchu jakieś części miast a dopiero na końcu by zaczęli myśleć jak usprawnić komunikację. Nie znam realiów Oslo ale jak znam realia GOP to jedyne co mi przychodzi na myśl przy takich zmianach to chaos. Tym bardziej że tak jak mówię nie wyobrażam sobie jeździć np z Dąbrowy Górniczej do Gliwic rowerem. Ba… Na jazdę na rowerze by trzeba przeznaczyć spora część dnia.

    • Radek

      No dobra, ale kto by chciał jeździć do Sosnowca? ;)

    • Feniks06

      „A śmiechom nie było końca”

    • YY

      raczej nie tworzą ich wcale…

    • mall

      Ale to nie wina ludzi, że władze miasta są niekompetentne i nie potrafią zaplanować i zbudować infrastruktury, zaplanować stref zabudowy i działalności komercyjnej, że nie potrafią zgrać tego wszystkiego w ramach jednego wydajnego systemu. I w efekcie ludzie kupują mieszkania jednym końcu miasta i dojeżdżają po 5 godzin dziennie na drugi koniec.

      Tu nawet deweloperzy nie są winni- od zawsze wiadomo, że sprzedaliby szopę jako luksusowy apartament jakby mogli :)

    • YY

      Sensowna komunikacja publiczna rozwiązała by wszystkie problemy, ale musi być sensowna…

    • IdontgiveaF

      Dopóki traktowana jest w kategoriach przykrego obowiązku socjalnego narzuconego na miasto, nigdy nie będzie sensowna. I kółko się zamyka.

    • Michał Rawluk

      Ja mam metrem z jedną przesiadką bliżej w Oslo do pracy niż jakbym jechał samochodem. Wszystko ciepłe i ogrzewane.

    • kkk

      po co tak daleko pracujesz od domu? nie szkoda życia?

    • Peter Maciejko

      Ja z kolei nie wyobrazam sobie podrozowanie po Moskwie samochodem.

  • mleczaj wełnianka

    hmm mam dość ambiwalentne odczucia. Bo o doskonale rozumiem (z praktyki) iż komunikacja indywidualna po mieście rowerem jest wygodniejsza niż jazda samochodem o tyle pewne bardziej złożone funkcje transportowe są w ten sposób nieralizowalne. Np jazda z dwójką małych dzieci, transport pewnych większych i cięższych rzeczy, wyjazdy poza miasto.

    Cóż miasto dla ludzi to brzmi świetnie ale w samochodach jeżdżą właśnie owi ludzie.

    • Michał Rawluk

      Oslo ma trochę inną specyfikę. Miasto i wszelkie budynki są od A do Z przystosowane dla osób z dziećmi.
      Większość moich sąsiadów z wózkami, nie posiada nawet samochodu. Transport miejski jest szybki, z gęstą siecią połączeń o każdej godzinie.

      Poza tym norwedzy kochają rowery połączone z wózkiem dla dzieci.
      Widziałem też ludzi na biegówkach z dziećmi w nosidełkach lub pchanymi przed sobą.
      Nawet mam filmik jak ludzie przejeżdżali na łyżwach przez zamarznięte jezioro pchając wózek :D

    • mleczaj wełnianka

      ja doskonale sobie zdaje sprawę iż komunikacja w Polsce a komunikacja na zachodzi to zupełnie co innego ale tak czy inaczej pewnych rzeczy (dla mnie istotnych – choć zdaje sobie sprawę ze m moge być wyjątkiem) sie komunikacja nie ogarnie.

    • Michał Rawluk

      Transport większych rzeczy załatwia się po prostu wykupując usługę na takim norweskim allegro. Często od polaków zresztą na pół legalnie.
      Bardzo popularny jest wynajem samochodów dostawczych od ikei nawet.

      Ale doskonale Cię rozumiem. Mieszkając w Polsce faktycznie wygląda to nieco inaczej i twoje potrzeby faktycznie są nie do odtworzenia.

  • IdontgiveaF

    Nie wiem w jakich proporcjach jest tu wymieszane myślenie życzeniowe z planem, który daje się realnie zastosować, ale prezentacja jest interesująca:
    https://www.youtube.com/watch?v=6cL5Nud8d7w

  • Foldex

    Chciałbym zobaczyć takie rozwiązania w Polsce. Może za 30 lat? ;)

  • doogopis

    A w ogóle jak ignoruje sie wpływ spalin na nasze zdrowie to szok. Nikt nawet nie podejmuje takich dyskusji. Nawet nie wiadomo ile zdrowia nam odbiera wdychanie tego syfu codziennie. Pewnie gdybyśmy żyli w społeczeństwie zachowawczym nie marnotrawczym to tak by wszędzie było. A tak można pomarzyć.

  • Bękart Mroku

    „Miasto dla ludzi, a nie dla samochodów” – ale tam to te samochody same jeżdżą bo mają taką fantazję? Czy jednak ludzie nimi jeżdżą?
    Nie ma alternatywy dla samochodu. Przynajmniej w Polsce. Jakbyś nie kombinował. Metra nie ma. Zbiorkom jeździ jak chce i nie raz nie wepchniesz się, albo pierdylion przesiadek, lub daleko.
    Po rowerze wypadałoby się wykąpać a nie śmierdzieć w pracy, a nie bardzo jest gdzie. Poza tym w naszym klimacie to co najmniej 6 miesięcy nie jednośladowe jest.
    Alternatywą by były autonomiczne samochody zamawiane na godzinę i wiozące w miejsce. Ale ile ich by musiało być w godzinach szczytu? I jaki koszt tego by był.
    Do tego samochód jest mój i jedzie wtedy kiedy ja chcę i tak jak ja chcę, nie muszę czekać 30 minut na autobus bo komuś się tak rozkład ułożył.
    Do momentu wynalezienia teleportacji samochód zostaje najsensowniejszym środkiem transportu. I czyjeś chciejstwo tego nie zmieni.

    • A w Oslo to jacyś inni ludzie mieszkają? Też korzystali kiedyś tłumnie z samochodów, też komunikacja była tam słaba. Ale postanowili co z tym zrobić i dzisiaj ą gdzie są. Kierunek mają prawidłowy i nas też to czeka jeśli chcemy żyć w komforcie. Tak, tak w komforcie. Bo wygodne życie to w wygodnym otoczeniu (zieleń, chodniki, komunikacja miejska, ścieżki rowerowe, place zabaw) a nie parkingi i głośne, wielopasmowe drogi.
      I te zmiany nie są wcale takie trudne do wprowadzenie. Koszt budowy ścieżek rowerowych i sprawnej komunikacji to i tak mniej niż koszt parkingów wielopoziomowych co skrzyżowanie i ślimaków, rozjazdów i autostrad idących przez miasto.

    • Bękart Mroku

      To zmieniajmy. I budujmy parkingi i drogi aby jeździło się wygodniej. Ja tam komfortowo czuję się jak mogę wygodnie bez wysiłku gdzieś dojechać. W mieście używaj słuchawek z ANC i nie słyszysz drogi. W domu dobre okna też nie słychać.
      A ja powiem że zielone jest nie komfortowe bo od tego się kicha :P (alergia) i co?

    • Kejoz

      Jak to nie ma alternatywy dla samochodu? Alternatyw jest sporo tylko mentalność ludzi kulawa. Ciekawe że na siłę szukasz problemów komunikacji zbiorowej a nie widzisz korków i problemów z parkowaniem, które sa wynikiem nadmiaru aut w polskich miastach. Samochód jest w Polsce zbyt tani (o mikrych cenach parkowania nie wspomnę), na naszych drogach wala się sporo szrotu w cenie dobrego smartfona, gdzies w polskich głowach funkcjonuje mit o oszczędności czasu i prestiżu związanego z posiadaniem samochodu, że każdy musi mieć, choćby i totalne truchło. To czego politycy nie widza (bo nie chcą ze względu na złość zmotoryzowanych), to to, że samochód to spory ciężar dla miast – zajmuje zdecydowanie więcej miejsca niż pieszy (a w 9/10 przypadków przewozi jedną osobę).

    • Bękart Mroku

      Widzę problemy i dlatego zamiast zmniejszać ilość miejsc parkingowych trzeba tworzyć więcej. Na przykład prosty przepis budujesz biurowiec postaw obok parking. Więcej szerokich i bez kolizyjnych dróg. To da się zrobić.
      Samochód daje wolność, nie jesteś zdany na łaskę i nie łaskę zbiorkomu. Masz gdzieś warunki pogodowe. Miło ciepło i przyjemnie.
      Mówisz mit oszczędności czasu ? to pojedź do dajmy na to takiego Ełku z Warszawy bez samochodu jak kończysz pracę o 17 ale była awaria i wyszedłeś o 20.
      Powiesz, że przykład poza miejski ale to też wpływa na posiadanie samochodu.
      Miejski z dajmy na to Warszawa, awaria i wyszedłeś z pracy o 1 w nocy. Jesteś z..y jak koń po wyścigach i chciałbyś szybko do domku wrócić. Będziesz czekał na nocny 30 minut? A potem przesiadka na centralnym. I kolejne minuty lecą.
      To pięknie brzmi w ustach oszołomów. Ale w praktyce nie działa.

    • IdontgiveaF

      To o czym piszesz nazywa się ładnie reductio ad absurdum.

      Wiekszość (w sensie – górne granice 90-kilku procet – liczbę oczywiście wyssałem z palca) ludzi o 1:00 w nocy albo pracuje (na całą noc), albo śpi albo bawi się na mieście (i wróci Uberem/Taxi). Przypadki o których piszesz zapewne usprawiedliwiają samochód, tylko, że ruch tego samochodu o takich godzinach ani nie tworzy korków, ani szczególnego hałasu ani spalin, bo jedziesz płynnie przez miasto na mrugających zółtych światłach. Nie trzeba też dla takich przypadków budować superszerokich dróg, bo ruch jest znikomy. Jeśli już jesteś osobą, która notorycznie jest wzywana na awarie/zostajesz przez awarie po godzinach, to powinieneś mieć też do dyspozycji samochod firmowy którym możesz wrócic. Jeśli nie masz, to w obecnym klimacie polecałbym poszukać lepszej pracy (tj. lepszego pracodwacy ;)

    • Bękart Mroku

      Widzisz, tylko że jadąc rano do pracy nie wiesz kiedy coś się zdarzy i czy zostaniesz czy nie. Przeważnie nie, ale jak się zdarzy fajnie mieć wygodnie. Alternatywa powinna pokrywać pełne spektrum czegoś co chce zastąpić i dodać coś ekstra.
      A jaką różnicę robi kwestia własności samochodu? Akurat mojego samochodu właścicielem jest mój pracodawca, najlepszy na świecie nie zamiennię go na żadnego innego (ja) ;-)
      Samochód ma mnie przewieźć z punktu A do punktu B wygodnie, w akceptowalnej cenie, wtedy kiedy ja chcę. Na razie alternatyw brak.

    • IdontgiveaF

      Samochód ma mnie przewieźć z punktu A do punktu B wygodnie, w akceptowalnej cenie, wtedy kiedy ja chcę. Na razie alternatyw brak.

      No przecież o to się rozchodzi, żeby były sensowne alternatywy. Ale nigdy sensownych alternatyw nie będzie, jesli miasto będzie projektowane z myślą o samochodach a nie z myślą, żeby jak największa liczbę osób wygodnie przetransportować w ramach aglomeracji. Nie wiem jaką ty widzisz wygodę w turlaniu się 30 km/h na zakorkowanej kilkupasmowej drodze, gdy ja tymczasem klimatyzowaną kolejką dojadę w krótszym czasie i jednocześnie popracuję na komputerze, powtórzę materiał na kolokwium albo jeszcze lepiej, poczytam książkę dla rozrywki.

    • Bękart Mroku

      Student ;-) I wszystko jasne. Taką, że nie kapie mi na głowę gdy idę do tej wspaniałej kolejki, nie kapie mi na głowę gdy na nią czekam(nie każda stacja jest zadaszona), nie marznę czekając, nie cisnę się z całą masą ludzi, jadę o której chcę. Dla mnie wystarczy. Troszkę więcej parkingów i da się, żyć.
      Gdy miasto będzie projektowane z myślą o samochodach będzie dużo lepiej.

    • IdontgiveaF

      Student ;-)

      Piękne, daaaawno już minione czasy :(

      Gdy miasto będzie projektowane z myślą o samochodach będzie dużo lepiej.

      Szczególnie to widać po aglomeracjach typu LA, po których generalnie fajnie się jeździ byle nie w godzinach szczytu bo wtedy automatyczna skrzynia biegów pokazuje, czemu amerykanie ją tak kochają.
      Chyba, że zajmujemy się już zupełnie futurologią typu:
      https://youtu.be/OlLFK8oSNEM?t=491

    • Bękart Mroku

      Ciekawe. Jak będzie pozjeżdżać zawsze tam gdzie chcę i kiedy chcę chętnie wymienię samochód.

    • Kejoz

      Wtedy coraz więcej ludzi będzie jeździło autami i cała ta twoja infrastruktura i tak będzie zakorkowana. Większość państw bardziej rozwiniętych od polski przerabiała ten temat w latach 60tych, niektóre nadal z problemem musza się zmagać.

      Nie wspomnę o kosztach utrzymania infrastruktury drogowej oraz elementów inżynieryjnych jak wiadukty. Jeżeli tak tobie zależy na czasie to nie mieszkaj w Ełku pracując w Warszawie, dlaczego wszyscy mają ponosić koszta twoich życiowych wyborów?

      Ja jak nie muszę to nie korzystam z auta, na wyjazdy służbowe po kraju jeżdżę koleją, do pracy jeżdżę tramwajem, mam czas na książkę. Nie marudzę bo nie mam na co, nawet jeżeli raz na jakiś czas przytrafi się przestój w zbiorkomie to cóż, c’est la vie, równie dobrze może przytrafić się kolizja na drodze i spędzę godzinę w korku, bez auta mogę przejść pieszo do miejsca w którym przestoju nie ma.

    • Bękart Mroku

      Jest skończona ilość ludzi w mieście więc i aut. Wystarczy zapewnić odpowiednią infrastrukturę. Obowiązkowe parkingi przy biurowcach na 110% pojemności biurowca, obowiązkowe parkingi przy blokach mieszkalnych na 220% pojemności i problem parkowania magicznie znika.
      Parę szerokich i bez światowych tras przelotowych przez miasto i da się żyć.
      Książkę wolę poczytać wygodnie w domu jak przejadę w 10 minut samochodem zamiast w 40 zbiorkomem. No ale co kto lubi. Ja lubię wygodę i wolność. Tramwaj nie zmieni mi trasy jak zechcę zajechać gdzieś po drodze. Samochodem mogę skręcić.

    • IdontgiveaF

      Jest skończona ilość ludzi w mieście więc i aut.

      Duże miasta raczej się nie kurczą, tylko rosną a coraz większe przedmieścia indukują coraz więcej samochodów, jeśli nie ma innej realnej opcji dojazdu Jeśli dodatkowe pasy rozwiązywałyby problem, w stanach nie korkowałyby sie drogi po pięć pasów w każdą stronę.

    • Bękart Mroku

      Widać trzeba 10 :D Nie korkują się pasy tylko zjazdy i to co jest poza. Tam trzeba zwiększyć wydolność. Być może trzeba budować 4 pasy w każdą stronę co 2 km i taka kratka. No ale to zupełnie inny projekt miasta.

    • rake

      Żadne duże miasto nie jest w stanie pomieścić tylu aut, ilu ma mieszkańców/pracowników w centrum. A już pomijając fakt, że budowanie parkingowca przy każdym biurowcu/bloku mieszkalnym jest nierealne, to nie bierzesz pod uwagę, że wygenerowałoby jeszcze większy ruch samochodowy. A przepustowość ulic jest jaka jest i nie zmieni jej nawet budowanie wielopasmowych autostrad przecinających miasta w pół. Temat był już przerabiany głównie w USA w latach 50-70. My teraz jeteśmy w trakcie podobnego boomu motoryzacyjnego (przynajmniej ilościowo). Pytanie: czy powinniśmy powielać błędy innych, czy wyciągać z nich wnioski?

    • Bękart Mroku

      Wyciągać. Jak najbardziej wyciągać. Ale nie błędne.

    • cin1977

      Taki drobiazg – miejsce… Miasta nie są z gumy. Parkingi przy blokach o pojemności 220%? No to wyobraź sobie to w rzeczywistości – parking przed 10-cio piętrowym klockiem na 300 samochodów… Nierealne, przede wszystkim ze względu na cenę gruntu. W podziemiach to upchasz tylko przy nowych budynkach i tam jest to jak najbardziej wskazane, ale często ze względu na otaczającą zabudowę, istniejącą infrastrukturę też niemożliwe. Oczywiście, można tak budować na daaalekich przedmieściach – tyle że to jeszcze bardziej schrzani układ komunikacyjny miast a tobie wydłuży drogę do pracy.
      A te „parę szerokich tras przelotowych” w większości miast w Polsce oznaczało by spore wyburzenia – a i tak stałbyś w korku na zjeździe w wąską uliczkę prowadzącą do „twojego” biurowca. Pozostają więc, niestety, 2 opcje – albo wyburzać całe kwartały w celu budowy „odpowiedniej” infrastruktury, mogącej przyjąć zwiększony napływ samochodów, albo ten napływ po prostu ograniczyć…

    • Bękart Mroku

      Wyburzać i przebudowywać. Świat się zmienia i miasta powinny. Osobiście twierdzę, że duże miasta powinno się wybudować od nowa w szczerym polu, a stare zaorać. Tak wiem nie realne. Ale tak byłoby najlepiej.

    • Kejoz

      No i widzisz, piszesz o oderwaniu od rzeczywistości, parking pod budynkiem to gigantyczny koszt dla inwestora, parking przed budynkiem przy ograniczonej ilości powierzchni również nikomu się nie opłaca. Trasy przelotowe w polskich miastach? Trzeba by wyburzać wielkie ilości zabudowy, raz że estetyka na bakier, dwa gigantyczne koszty niewspółmierne do efektów. Kto teraz wychodzi na oszołoma oderwanego od rzeczywistości? Komunikacja zbiorowa to jedyne rozwiązanie dla gęsto zaludnionych terenów gdyż ekonomia. Jak skręcisz stojąc w korku ?

    • Bękart Mroku

      Bez przesady z tymi korkami. Dałoby się przebudować ale to zabytek to srytek to ten się przyzwyczaił i opór jest. A tak naprawdę co 20-30 lat zabudowa powinna być wymieniana.

    • cin1977

      Widzisz… Nie znam Oslo, lepiej znam Malmoe, miasto z tego samego , rzekłbym, kręgu kulturowego. I tam się naprawdę sporo i wyburza, i buduje na nowo.
      Problem (choć to raczej twój problem) w tym, że jakoś nie bardzo przy tej przebudowie bierze się pod uwagę samochody. Powiedziałbym nawet, że w sporej części tego ciekawego miasta traktuje się je jako uciążliwą konieczność…

    • Bękart Mroku

      Do momentu kiedy ktoś chce sobie krzywdę zrobić nie interesuje mnie to. Jak będzie chciał zrobić mi to będę się bronił. Są ludzie którzy nie lubią własnych kończyn i je sobie obcinają. Czy to dobrze? Pewnie zależy od punktu widzenia, ale raczej nie należy ich naśladować. Jeśli im z tym dobrze, to co mi do tego.

    • Robert M

      Ale jak to sobie wyobrażasz? Przy każdym 10 piętrowym bloku, wybudowany parking podobnej wysokości? Wszystkiego pod ziemią nie da się upchnąć.

    • Bękart Mroku

      Normalnie. Obok drugi budynek. To jakiś problem? Spowoduje to to, że miasto będzie większe, ale skoro i tak jeździmy samochodami po szerokich drogach to 10 czy 20 km nie robi większej różnicy.
      A jak chcemy rezygnować z samochodów to proszę bardzo. 100 pięter biurowiec. 10 pieter usługowych 50 mieszkalnych i 40 biurowych, może troszkę inne proporcje. I nie muszę wychodzić z budynku aby coś załatwić. Ewentualnie jakieś takie enklawy złożone z biurowców, market/usługi mieszkaniowców max 1km średnicy. Dostajesz pracę dostajesz mieszkanie.
      Ale co jak partner/partnerka pracują w innej enklawie/biurowcu.
      Cholera nadal zostają samochody.

    • Robert M

      Absurd:)))

    • Bękart Mroku

      Może nie koniecznie ;-)
      Ale faktem jest to, że nic lepszego od samochodu nie ma. Oczywiści liczy się moja wygoda.
      Bo biorąc pod uwagę inne kryteria to może koń być lepszy. I na pewno w 100% biodegradowalny co ważne przy obecnej modzie :D
      Ogólnie każdy powinien móc dostać się z miejsca na miejsce tak jak mu się podoba bez dyskryminacji żadnej z metod ;-)

    • gom1

      Po rowerze wypadałoby się wykąpać a nie śmierdzieć w pracy, a nie bardzo jest gdzie

      Proponuję kąpać się przed jazdą, a po dojechaniu do roboty przebrać się w świeże ciuchy i użyć antyperspirantu. I nie zapieprzać jak królik, jadąc wolniej stracisz 5 minut, a przynajmniej nie będzie się z Ciebie lało. W upalny dzień można dodatkowo skorzystać z umywalki, nie trzeba brać prysznica. Od lat udowadniam, że się da. Współpracownicy nie narzekają. Klienci również nie. Śmierdzi brud i przepocone ubranie, a nie świeży pot.

      Poza tym w naszym klimacie to co najmniej 6 miesięcy nie jednośladowe jest.

      Od marca do listopada bez problemu. Zimą wystarczy cieplej się ubrać.

    • Bękart Mroku

      To jest sprawa bardzo indywidualna. Każdy inaczej się poci i inaczej ten pot śmierdzi. W upalny dzień to nie jednemu wystarczy się przejść nie mówiąc o rowerze. Widać masz szczęście i nie capisz. Ale nie każdy tak ma że wystarczą świeże ciuchy. I co wtedy?

    • gom1

      I co wtedy?

      Wtedy polecam skorzystanie z umywalki. Chyba, że masz 50+ kg nadwagi i pocisz się nawet wtedy, gdy mrugasz powiekami. W takim przypadku najpierw polecam zrzucić zbędne kilogramy w inny sposób.

    • Bękart Mroku

      I do tego czasu nie dostawać się do pracy? :P W sumie bez pracy nie ma kasy a to znaczy, że nie jesz i chudniesz. W tym szaleństwie jest metoda :D
      A poważnie chcesz jechać rowerem jedź, oby przestrzegając przepisów. Ale proszę Cię nie zmuszaj do tego innych. Nie każdy lubi przy -20 zamieniać się w sopel.

    • gom1

      chcesz jechać rowerem jedź, oby przestrzegając przepisów. Ale proszę Cię nie zmuszaj do tego innych

      Nikogo nie zmuszam. Polemizuję jedynie z twierdzeniem, że się „nie da”.

    • Bękart Mroku

      Dla mnie się nie da :-P
      Miasto jest dla mieszkańców, i są nimi i piesi i kierowcy. i niestety rowerzyści :P
      I dla każdego coś dobrego. A nie tylko dla jednej grupy.
      Aby uniknąć zbędnej polemiki o rowerzystach to nie wiem jak jeździsz ale skoro jeździsz to widzisz co wyprawiają rowerzyści. Stąd moja niechęć do tej grupy użytkowników miasta.

    • gom1

      skoro jeździsz to widzisz co wyprawiają rowerzyści. Stąd moja niechęć do tej grupy użytkowników miasta

      Widzę co wyrabiają wszystkie grupy. Nie pałam niechęcią do nikogo, wyznaję zasadę: jedź (idź) i daj jechać innym.

    • Phoe

      Paryż już przerabiał ten temat – autostrady w centrum miasta. I co się okazało? Wszyscy wyprowadzali się za miasto, bo w samym mieście żyć sie nie dało. Miasto systematycznie się wyludniało, czas dojazdu do pracy systematycznie się zwiększał, a korki wcale nie malały. To absolutny szczyt głupoty powielać błędy innych.

    • Bękart Mroku

      Masz rację głupotą jest powielać błędy innych. Autostrada sama z siebie nie rozwiąże żadnego problemu. Potrzeba i autostrady i możliwości zjechania z niej i miejsca parkingowego. Przede wszystkim nowa polityka budowlana. 1 osoba w budynku 1 miejsce parkingowe. Co z tego że dojadą ludzie jak nie zaparkują. Od tego trzeba zacząć.

  • YY

    Miasto dla ludzi, a ludzie chcą mieć samochody, żeby nie chodzić po mrozie i nie pocić się na rowerach, tylko wjechać autem do sklepu prosto pod samą kasę! To jest komfort i wygoda, a nie że władza mi narzuca zdrowy tryb życia i lobby rowerowo-ekologiczne…

  • stefan

    Popieram. Burzuje w swoich furkach niech parkują za miastem 😀

  • Maciej S

    A samochody to w Oslo rozumiem same się snują po mieście, bez kierowców i pasażerów? Bo tak by wynikało z hasła „Miasto dla ludzi, nie dla samochodów”. A może ich kierowcy i pasażerowie to taki „gorszy sort” mieszkańców miasta?