Artur ogłosił ostatnio na flakerze swój (choć w tym przypadku do końca trudno mówić jedynie o jego) nowy projekt o nazwie metafund.pl. Na stronie znajdziemy jedynie bardzo zdawkowe i lakoniczne informacje o ofercie doradztwa i wstępnego finansowania dla startupów. Z informacji ze strony można wyczytać, że ma to być coś na kształt jeszcze nawet nie inkubacji pomysłu ale czegoś wcześniejszego.

Początkowo miałem mieszane uczucia czytając o metafund – kolejny tysiąc dwudziesty trzeci pomysł Artura, który albo wypali albo nie. Z drugiej strony miałem ostatnio okazję rozmawiać z kilkoma prywatnymi i mniej prywatnymi inwestorami i faktycznie da się odczuć pewnego rodzaju zmęczenie ofertami od polskich startupów. Sam zresztą było ostatnio na konkursie startupów Startup Fest i dokładnie rozumiem czym są nasi lokalni inwestorzy zmęczeni.

Prawda jest tak, że na Polskim rynku naprawdę nie brakuje pieniędzy na dobre projekty. Poczynając od inkubatorów poprzez tych którzy mają na inwestycje pieniądze z funduszy unijnych a kończąc na klasycznych funduszach inwestycyjnych. To czego w naszym internecie teraz brakuje to nie pomysły (bo te wiecie ile są warte), ale ludzi z dobrym produktem (nawet w fazie prototypu) którzy są na tyle wiarygodni, że można w nich zainwestować.

Osobiście dostaję pytania o to do jakiego inwestora można się wybrać i jak się zabezpieczyć przed utratą pomysłu – naprawdę to się jeszcze cały czas dzieje. Cały czas krąży jakaś dziwna legenda o tym, że pomysł jest wart inwestycji a o szczegóły realizacji to nie autor się powinien martwić tylko inwestor – bo przecież pomysł jest świetny.

Tak więc Artur wymyślił, że będzie takim interfejsem pomiędzy tymi którzy coś mają a tymi którzy chcą zainwestować. Z jednej strony można taką inicjatywą bardzo szybko skrytykować. Po co rozmawiać z Arturem i innymi osobami kryjącymi się za metafund skoro można pójść bezpośrednio do IQ partners, Speed UP, Seed Found czy innych inwestorów i wyłożyć im swój produkt na tacy pytając o potencjał i inwestycje?

Niestety dla wielu tak myślących takie spotkania są dużym szokiem lub w ogóle do nich nie dochodzi i to nie dlatego, że ci nasi inwestorzy to bestie starające się pożreć startupowca żywcem i wyssać z niego całą krew. Tylko dlatego, że idąc po pieniądze trzeba naprawdę mieć coś więcej niż świetny pomysł. Metafund ma pomóc właśnie na tym etapie, doradzić kierunek rozwoju lub odradzić realizację danego pomysłu / projektu – pomóc przygotować się do inwestycji czy też znaleźć inwestora, który będzie bardziej ochoczy do rozmowy kiedy ktoś zaufany zrobi pierwszą weryfikację biznesu.

Ludzi z pytaniami, wątpliwościami ale również z dużym zapałem do pracy jest bardzo dużo także kto wie czy właśnie coś na kształt metafund nie będzie dla nich pierwszym krokiem do własnego biznesu.

Pomysł może być równie dobrze strzałem w dziesiątkę jak i strzałem w trybuny. W przypadku niepowodzenia i braku zainteresowania ze strony młodych przedsiębiorców nikt tak naprawdę nie straci, jeśli natomiast uda się popchnąć choć jeden produkt i rozwinąć go docelowo znajdując mu inwestora to i tak będzie sukces.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://texy.pl Jacek Artymiak

    Świetna sprawa. Im większa oferta, tym większe szanse na realizację ciekawych projektów i konkurencja na rynku a to jest dobre dla wszystkich.

  • Artur

    Im więcej pośredników tym trudniej o sukces…

    • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

      nie bardzo rozumiem, możesz rozwinąć?

  • http://www.rabatkowo.pl Łukasz Brągoszewski

    Skorzystać czy nie skorzystać ? hmm…

  • ciekawy

    heh, przynajmniej jego nie zjadą na auli, tak jak mamstartup.pl :)

    • http://restinfo.pl gKiersznowski

      no ostatnio dobrze pocisneli chlopaka z autentiki…

    • majki

      :))) Sie pocil mr Autentica!! o tak. i dobrze. Bo bzdury gadal a kilu uwaznie sluchalo i nie odpuscilo.

  • http://www.monterail.com Marcin Sulikowski

    Ciężko tu chyba mówić o funduszu, to bardziej inicjatywa nakierowana na doradztwo, za które Artur będzie chciał jakieś equity (zakładam oczywiście, że na tę chwilę jest w Metafund tylko Artur). Jako osobie z tysiącem pomysłów, która lubi być wszędzie, raczej ciężko będzie zbudować mu „normalny” fundusz. Niemniej jednak wydaje mi się, że sama rola doradcza jest na polskim rynku zdecydowanie potrzebna, bo założyciele startupów mają często tak wybujałe żądania finansowe i tak rozbuchane ego, że ciężko znaleźć pole do wspólnej dyskusji z inwestorami. Jeszcze częściej to ego i wiara we własną boskość są przyczynami upadku. Potrzebni są doradcy, którzy mają wiedzę, doświadczenie i potrafią odpowiednio coachować takich ludzi. Good luck!

  • http://www.tarnaski.eu MariuszT

    Bardzo fajna inicjatywa. Tak jak piszesz Grzegorzu, inwestorów, różnych funduszy etc. jest wiele. To plus. Ale niedoświadczoną osobę może rozboleć głowa od tego wszystkiego. Przewodnik bardzo się przyda.

    Pozwolę sobie podlinkować swój tekst skierowany do startupów, które nadal myślą, że wystarczy pomysł http://www.tarnaski.eu/blog/masz-pomysl-na-startup-wsadz-go-sobie-w-d/ :)

  • skywalker

    I tak oto Artur Kura Kurasiński po raz kolejny wpadł na pomysł jak tu zarobić i się nie narobić. Kiedy to było? Rok temu jak chcial zarabiac na frilanserach? PewnaGrupa to porazka – ludzie, ktorzy sie do niego zglosili mieli za mało skillsów, a ci co mieli skillsy nie chcieli mieć nic do czynienia z panem cwaniakiem. Teraz ten sam model – „przyjdź do mnie z pomysłem, bo chcę na tobie zarobić”. Mam nadzieję, że i tym razem ludzie wyczują intencje tego lisa.

    • skywalker

      I jeszcze jedno: pokażcie mi jakiś interes Kurasińskiego, który mu wypalił? Ktoś tu wspomniał o człowieku z doświadczeniem… Doświadczenie to on ma w nieudanych interesach.

    • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

      pokaż swoje udane startupy proszę

    • iks

      I po co takie gadanie? Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Jednym się opłaca robić to samemu, a drugim skorzystać z takiego wsparcia.

    • http://www.facebook.com/michuk Borys Musielak

      skywalker: I jeszcze jedno: pokażcie mi jakiś interes Kurasińskiego, który mu wypalił? Ktoś tu wspomniał o człowieku z doświadczeniem… Doświadczenie to on ma w nieudanych interesach.

      Ekspert to taka osoba która popełniła wszystkie możliwe błędy w bardzo wąskiej dziedzinie, tak więc nawet jeśli jest jak mówisz, to wcale nie oznacza, że doświadczenie jest bezużyteczne.

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    To wszystko bzdura.
    Jedyne realne pieniądze jakie są na rynku mają firmy,
    które je trwonią tylko i wyłącznie po znajomości.
    NIKT inny ich nie dostanie, to tylko puste bicie piany.
    Im wcześniej chętni na mityczną kasę sobie uświadomią, że jest ona mityczna i zajmą się normalną pracą tym lepiej dla nich.

    A dzieje się tak bo zarządzający dostają tłustą kasę – 3 do 5% wysokości kapitału – za same nim „zarządzanie.
    Nie mają więc żadnego interesu by ją trwonić na interesy, które jej nie pomnożą – a wręcz przeciwnie.

  • http://www.facebook.com/kurasinski Artur Kurasiński

    Wyjasnie moze troche wiecej korzystajac z opublikowanie newsa o metafund u Grzeska: nie tworze podmiotu VC czy BA. Nie bede konkurowal z inkubatorami, funduszami tworzonymi za kase z UE. Postanowilem dzieki temu, ze znam polska specyfike i ludzi tutaj sie dzialajacych wspomoc grupe osob, ktora zainteresowana jest inwestycjami (na roznym poziomie od kilkudziesieciu tys w gore).

    Granica jest pomysl (i) jego egzekucja przedstawiona przez osobe / team. Nie chce fajerwerkow pomyslow – chce zgrabna idee w ktorej realizacje uwierze ja i moi partnerzy. Zgloszenia w stylu „rozmawialem z kolega i wyszlo nam, ze na rynku nie ma..” wyrzucam do kosza. Idealem jest osoba scisle zwiazana z tematem / rynkiem na ktorym chce dzialac i szukajaca dofinansowania jako mozliwosci realizacji swojej wizji.

    Dlaczego to ja jestem „twarza” a nie Grupa Tajemniczych Inwestorow? Poniewaz jestem osoba znana w „branzy”, mam swoja historie i wiarygodnosc biznesowa. Nie znam osoby, ktora moze mi zarzucic publicznie, ze ja oszukalem, okradlem, wykorzystalem pomysl czy nie pomoglem kiedy ktos mnie o to prosil.

    Metafund dziala obecnie realizujac wsparcie dla moich projektow (Grupa Naturalniej.pl, Webtrender, Kosz.edu.pl) jak i jest zaangazowany w kilka innych inwestycji, ktore sa w fazie „stealth”. Mam nadzieje, ze niedlugo (poczatek 2011) bede mogl pokazac kilka nowych projektow firmowanych „made by metafund”.

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    Arnold Buzdygan: To wszystko bzdura.
    Jedyne realne pieniądze jakie są na rynku mają firmy,
    które je trwonią tylko i wyłącznie po znajomości.

    zapisz się do jakieś partii z takim poglądami – nie mogą się marnować :)
    Ja znam fundusze które nie trwonią kasy po znajomości więc znowu wychodzi na to, że masz złe doświadczenia. O ile je masz

  • http://www.facebook.com/kurasinski Artur Kurasiński

    „Lis” – za lisa ciezko sie obrazic :)) Musisz wymyslec inne obrazliwe okreslenia. Szkoda, ze nie uzyles „zlodziej” bo wiesz na to jest juz paragraf :))

    skywalker: I tak oto Artur Kura Kurasiński po raz kolejny wpadł na pomysł jak tu zarobić i się nie narobić. Kiedy to było? Rok temu jak chcial zarabiac na frilanserach? PewnaGrupa to porazka – ludzie, ktorzy sie do niego zglosili mieli za mało skillsów, a ci co mieli skillsy nie chcieli mieć nic do czynienia z panem cwaniakiem. Teraz ten sam model – “przyjdź do mnie z pomysłem, bo chcę na tobie zarobić”. Mam nadzieję, że i tym razem ludzie wyczują intencje tego lisa.

  • http://www.facebook.com/kurasinski Artur Kurasiński

    Arnold czasami ocierasz o smiesznosc a czasami bujasz tak wysoko w oblokach, ze ciezko z Toba polemizowac ale sprobuje:

    „to wszystko bzdura” tak, odniose to rowniez do Twojej wypowiedzi.

    Arnold Buzdygan: To wszystko bzdura.
    Jedyne realne pieniądze jakie są na rynku mają firmy,
    które je trwonią tylko i wyłącznie po znajomości.
    NIKT inny ich nie dostanie, to tylko puste bicie piany.
    Im wcześniej chętni na mityczną kasę sobie uświadomią, że jest ona mityczna i zajmą się normalną pracą tym lepiej dla nich.
    A dzieje się tak bo zarządzający dostają tłustą kasę – 3 do 5% wysokości kapitału – za same nim “zarządzanie.
    Nie mają więc żadnego interesu by ją trwonić na interesy, które jej nie pomnożą – a wręcz przeciwnie.

  • http://www.facebook.com/kurasinski Artur Kurasiński

    Bardzo lubilem Luke Skywalkera – zmien sobie nicka bo kalasz imie fajnej postaci. Jestes raczej „Jabba The Hut” :))

    skywalker: I jeszcze jedno: pokażcie mi jakiś interes Kurasińskiego, który mu wypalił? Ktoś tu wspomniał o człowieku z doświadczeniem… Doświadczenie to on ma w nieudanych interesach.

  • http://www.facebook.com/kurasinski Artur Kurasiński

    Mam na tyle zdrowego rozsadku aby przez dlugi czas na Auli z tym nie wystepowac :)))

    ciekawy: heh, przynajmniej jego nie zjadą na auli, tak jak mamstartup.pl :)

  • Waszer

    Moze za duza presja jest na robienie kasy w internecie. Wisi nad czlowiekiem jakies widmo ogoromnie duzo zarbionych pieniedzy za to co postara sie zrobic w internecie albo dopiero co chce zrobic. Potem podgrzewne jest to kwotami sprzedazy danych startapow, pewnie. Nie ma w tym spontanicznosci. Wszystko musi miec biznes plan i ma na siebie zarobic w jak najkrotszym czasie. Ale jak sie popatrzy na historie najwiekszych, ktorzy osiagneli „sukces” to wcale w ich poczatkowych zamyslach nie bylo zarabienie ogromnych pieniedzy na tym co stworzyli, tylko umozliwienie sobie czegos, czego dotychczas im brakowalo. I tak FB – mial kolesiom – studentom, pomoc w kontakach z dup_ami, skupiajac sie jednoczenie na dzialaniu w zasiegu uniwerkow, GG – mial umozliwic wysylanie darmowych smsow na wchodzace do obiegu telefony komorkowe (SMS Expres). Allegro, w poczatkowej fazie istnienia mialo umozliwiac sprzedaz, wymiane dla „zbieraczy motyli”. Google – bylo odpowiedzia na to, ze w internecie pojawia sie coraz wiecej tresci a nie wiadomo jak tego szukac. We wszystkich tych przykladach nastapila ewolucja bo kazdy potrafil przypisac je do swoich potrzeb i przelozyc na swoja platforme uzytecznosci. I teraz tworzac np jakis nowy startup na nowej plaszczyznie, kto wie czy za kilka lat moze on funkcjonowac na wielu plaszczyznach. Tylko, ze do tego trzeba wyobrazni, a w wiekszosci przypadkow panowie z funduszow takiej nie maja.

  • http://www.facebook.com/doroszenko Andrzej Doroszenko

    Trzeci akapit, pierwsze zdanie „Prawda jest tak, że” brakuje litery a w wyrazie taka :)

  • asdfasd

    „To czego w naszym internecie teraz brakuje to nie pomysły (bo te wiecie ile są warte), ale ludzi z dobrym produktem (nawet w fazie prototypu) którzy są na tyle wiarygodni, że można w nich zainwestować.”

    wydaje mi sie ze juz wszystko jest, cokolwiek powstanie nowego to idzie do piachu albo przynosi strate, wiec na nic mi wiarygodni ludzie skoro nie bedzie zbytu.

  • zan

    Grzegorz Marczak: pokaż swoje udane startupy proszę

    A co to ma do rzeczy? Przypomina mi się równie niedojrzała intelektualnie riposta nt. krytyki filmu: Nie podoba się – nakręć lepszy.

    • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

      riposta jest jak najlepsza bo w necie mnóstwo jest krytyków działalności innych podczas gdy sami nie robią kompletnie nic i jedynie narzekają – teraz jest to jasne?

  • http://www.rabatkowo.pl Łukasz Brągoszewski

    No to mam lepszy pomysł. Dlaczego to startup ma przyjść do funduszu? A dlaczego fundusz nie szuka aktywnie własnych klientów ? (oczywiście mogę się mylić w tym twierdzeniu – po prostu nie wiem, być może tak też to się odbywa – „to” czyli finansowanie). Ale jest wiele działających startupów – które pomimo tego, że działają i mają grupę swoich użytkowników ciągle brakuje im tego „czegoś” aby nabrać wiatru w skrzydła.
    A taki fundusz – ma przecież doświadczenie, więc powinni zgłosić propozycję dla takiej firmy – „pokażcie co macie, może da się to tak ustawić, poprawić, coś dodać – i wtedy zainwestujemy – do was należy decyzja”.
    Słyszeliście o takich funduszach w Polsce? Ktoś tak robi?

    • http://www.illusiongarage.com Maciek

      Tak, do nas zgłosił się Ventures Hub

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000114975598 Robert Sulikowski

    Artur Kurasiński: Idealem jest osoba scisle zwiazana z tematem / rynkiem na ktorym chce dzialac i szukajaca dofinansowania jako mozliwosci realizacji swojej wizji.

    Prosiłbym o rozwinięcie tego zdania. Dla mnie oznacza ono, że chcecie wspierać tych co chcą rozszerzyć swoje działania lub wspierać tylko ludzi „siedzących” już w danej branży cz jej gałęzi.

    Waszer: Moim zdaniem masz (ma Pan) sporo racji (jeśli nie całkowitą).

  • ziorro

    skywalker: I jeszcze jedno: pokażcie mi jakiś interes Kurasińskiego, który mu wypalił? Ktoś tu wspomniał o człowieku z doświadczeniem… Doświadczenie to on ma w nieudanych interesach.

    Apteo.pl

    • http://restinfo.pl gKiersznowski

      Nie to, żebym był przeciwko AK74 – wrecz przeciwnie. Ale Apteo to poprostu sklep internetowy… Może się mylę, ale dla mnie to sklep :) A mowimy tu o startupie. Mozna oczywiscie zaliczyc taki sklep do startupow, ale wiecie… ;)

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      To ma być interes? Nie siedzę mu w kieszeni i mało mnie to obchodzi, ale mogę postawić diamencik za pepsi, że roczne obroty nie przekraczają miliona złotych.
      A nawet plasowałbym je przy 400 tys. rocznie.
      Tak , jestem uzłośliwiona bestia :)

    • http://www.facebook.com/spilka Krzysztof Spilka

      Jakbym wcześniej wiedział o tej wyprzedaży szklanych kul to sam bym kupił, ale widzę, że wszystkie zeszły. Proponuję jeszcze wróżenie z fusów albo kocich odchodów.

  • Anonim

    Robercie – prosciej mi bedzie uwierzyc czlowiekowi, ktory pol zycia spedzil w korpo telekomunikacyjnym, ze wymyslil patent, ktory realnie zmieni nasze zycia niz mlodemu chlopakowi lat 5-scie. Wiem, ze kastruje sie z calej masy potebcjalnie fajnych ale wariackich pomyslow – niestety taka jest rola osoby od „filtrowania” projektow – musi umiec wykazac (realnie!), ze pomysl ma racje bytu i ze da sie na nim zarobic.

    Robert Sulikowski:
    Prosiłbym o rozwinięcie tego zdania. Dla mnie oznacza ono, że chcecie wspierać tych co chcą rozszerzyć swoje działania lub wspierać tylko ludzi “siedzących” już w danej branży cz jej gałęzi.Waszer: Moim zdaniem masz (ma Pan) sporo racji (jeśli nie całkowitą).

    gKiersznowski: Nie to, żebym był przeciwko AK74 – wrecz przeciwnie. Ale Apteo to poprostu sklep internetowy… Może się mylę, ale dla mnie to sklep :) A mowimy tu o startupie. Mozna oczywiscie zaliczyc taki sklep do startupow, ale wiecie… ;)

  • http://www.facebook.com/kurasinski Artur Kurasiński

    Łukaszu.

    Alez szuka. Wlasnie po to miedzu innymi wspolorganizuje Aula Polska zeby pomysly same przychodzily i sie prezentowaly :)

    Łukasz Brągoszewski: Ale jest wiele działających startupów – które pomimo tego, że działają i mają grupę swoich użytkowników ciągle brakuje im tego “czegoś” aby nabrać wiatru w skrzydła.

  • http://www.facebook.com/doroszenko Andrzej Doroszenko

    To chyba po prostu sklep internetowy, nic więcej?

    ziorro:
    Apteo.pl

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    Grzesiek, Artur:
    Nie wiem czemu się krytyka Was tak dotyka.
    Nie jestem niedoświadczonym średnio albo małolatem – jak zapewne większość czytaczy tutaj – lecz osobą, która od 22 lat prowadziła i prowadziła różne interesy. Ponieważ były z bardzo różnych działek stykałem się z wieloma branżami, firmami, ludźmi, dokładnie poznawałem ponad 100 firm rocznie od takich tyci tyci po gigantów.
    I podtrzymuję swoje zdanie – NIE MA W POLSCE KASY na startujące firmy, wszystko jest rozdawane po znajomości.
    Nawet jakby powstała w Polsce firma robiąca złoto z ołowiu to i tak ŻADEN fundusz w nią nie zainwestuje.
    A interesy w sieci to już totalnie śmiech na sali.
    99,99% z nich może tylko pomarzyć o dochodach na poziomie warzywniaka z mojej ulicy i nijak w tym nie przesadzam.

    Żyjecie w jakiejś internetowej malignie napędzanej przez kilka informacji w roku, że Google kupiło właśnie jakąś firmę krzak za mln dolarów tudzież ktoś inny za coś innego dał xxx mln dolarów.
    Ocknijcie się – to nie ta bajka, nie ten kraj, nie ta rzeczywistość.

    Grzesiek – to może podasz jakieś przykłady funduszu, który nie trwoni kasy po znajomości i interesy na które wyrzucił kasę?

    Artur – KILKADZIESIĄT tysięcy!? I to ma być kasa na interes!? Za to można kupić średniej klasy auto albo waciki, ale nie jest to kapitał na robienie interesów! Litości!

    • DonCorleone

      Dobrze powiedziane.
      Cala sytuacja przypomina mi grupe mlodziencow siedzacych z wedkami przy wiejskim stawie i afektujacych sie doniesieniami jakiez to wielkie (wielo)ryby sa lowione i ze moze im sie tez taaaaka ryba przytrafi.
      Tyle, ze ani ryba ani kaluza jakby nie ta :)

      Don Corleone

    • oli

      @Arnold zgadzam sie z toba calkowicie, konkrety a nie bajdużenie, nie ten kraj i poza wyjatkmai brak pomysłow tylko kopiowanie i powtarzanie tego samego. Zdarzaja sie wyjatki ale to bardzo nie liczne ale sobie wtedy znakomicie same radza..

    • http://www.webventure.pl Jacek

      Bazując na moim 5 letnim doświadczeniu w branży, rozmowach z kilkunastoma inwestorami, wygranych w konkursach na najlepsze startupy, ściągnięciu jednego inwestora i przykrych konsekwencjach tego, stworzonych ponad 10 serwisach; w pełni zgadzam się z przedmówcą; choć jestem jeszcze na końcu etapu łudzenia się, że jest inaczej – właśnie robię (chyba) ostatni startup :-)

  • http://--- Szymon

    Dzieci, jak chcecie rozmawiać, to polecam pisać po polsku, z polskimi literkami (wiecie chociaż co to takiego?) bo tak to czytać się tego nie da.

  • http://www.facebook.com/wasilewicz Marcin Wasilewicz

    Dziwię się wszystkim głosom, które z oburzeniem wypowiadają się na temat inicjatywy Artura. Mechanizm jego działania uważam za twórcze rozwinięcie koncepcji, że natura nie znosi próżni. Zapewne było tylko kwestią czasu kiedy powstaną inicjatywy ułatwiające współpracę pomiędzy inwestorami a ich potencjalnymi Klientami.

    Myślę, że jeszcze jakieś 7 lat temu podobnie było z ideą pośredników na rynku kredytów hipotecznych. Po co mam iść do pośrednika skoro mogę iść do banku??? No właśnie po co dziesiątki tysięcy osób bierą kredyty w różnych Expanderach, Openach czy innych Notusach? Dlatego, że poszukują kogoś kto (w jakiejś części) dba o ich interes, kto codziennie bada różne oferty i zna rynek lepiej niż nawet dobrze zorientowany Kowalski, który nie śledzi na bieżąco rynku kredytów w Polsce.

    I myślę, że w podobnym formacie (sorry Artur jeżeli nadinterpretuje) powinien funkcjonować metafund. Być łącznikiem pomiędzy tymi, którzy potrzebują obiektywnie ocenić swoje możliwości zanim ośmieszą się swoją prezentacją przed VC/BA. Nie śmiem twierdzić, ze decyzje w funduszach inwestujących w nowe przedsięwzięcia podejmowane są emocjonalnie (czyt. bezmyślnie), ale uważam, że dobrze przygotowany business plan i efektowna prezentacja projektu zwiększyć znacząco atrakcyjność inwestycji i poprawić ewentualne warunki wyceny.

    Pewnie znajdą się orędownicy teorii, że za taki „consultng” nie warto oddawać złamanego grosza czy udziału w żadnym przedsięwzięciu. I pewnie, patrząc z naszego punktu widzenia, nie miałoby to sensu, gdyby na koncepcje nowych biznesów wpadali tylko ludzie zaprawieni w bojach prawno-biurokratyczno-fiskalnych i otrzaskani w prezentacjach produktów lub usług przed szerokimi gremiami panów w ciemnych garniturach. Należy jednak pamiętać, że doskonałe pomysły mają również ludzie, którzy nie wiedzą jak wystawić fakturę i czym różni się VAT od dochodowego…

    Darz bór!:-)

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Marcin: pośrednicy finansowi nie dbają o klientów ani o troszeczkę.
      Wciskają im tą usługę, z której dostaną najwięcej prowizji.

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    Arnold Buzdygan: I podtrzymuję swoje zdanie – NIE MA W POLSCE KASY na startujące firmy, wszystko jest rozdawane po znajomości.
    Nawet jakby powstała w Polsce firma robiąca złoto z ołowiu to i tak ŻADEN fundusz w nią nie zainwestuje.

    No to ja ci powtarzam, że albo masz złe doświadczenia albo nie masz ich w ogóle. Z takim podejściem trudno nawet dyskutować. Przykładów na inwestycje na polskim rynku nie ma pewnie tyle co za granicą ale jak są to są to normalne interesy a nie deale po znajomości

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Jest takie powiedzenie, że głupi ludzie uczą się na swoich błędach, mądrzy na cudzych.
      Jeżeli są w Polsce fundusze, które dają kasę na inwestycję i nie po znajomościach i Ty wiesz, jakie na pewno takie są to poproszę o podzielenie się taką informacją.
      Ja takich NIE znam.

    • Paweł Krefta

      Podzielenie sie z Toba taka informacja nie zmieni Twojego zdania i tak nie zmieni twojego zdania, wiec jest pozbawione sensu.

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Dlaczego w tym chorym kraju nic się nie zmienia i nadal tak wielu ludzi uważa, że dyskusja nie ma sensu jak się nie da przekabacić oponenta na swoją stronę?

      Nie ma znaczenia czy taka informacja zmieni moje zdanie – to publiczna dyskusja i może pomóc wyrobić zdanie innym. Także tym, którzy ją tylko czytają bez brania w niej udziału.

      To co ostatnio obserwuję to coś przerażającego – nawet przy pierwszej bańce internetowej nie widziałem takiej oderwanej od rzeczywistości atmosfery i życia w oparach złudzeń co do rzekomej kasy inwestorów tylko czekającej na zuchwałych „innowatorów” by im wpaść do kieszeni.
      Owszem – fantazje są fajne, ale nimi się nie najecie, zaś sam rynek Internetowy (szczególnie w Polsce) nie dość, że jest mniejszy niż dowolnej Pipidówy to już dawno rozparcelowany między paru graczy i allegro. Reszta to plankton, który na dodatek łudzi się, że rekiny finansjery pasące się z samego kapitału nagle zgłupieją i się go pozbędą.
      Eeee… szkoda gadać.
      Poczekam na przykłady firm, które w ogóle inwestują i to jeszcze nie po znajomości.

  • Dodaj

    Powiedzcie mi, bo nie wiem. Po co danej grupie osób, która startuje i ma świetny pomysł potrzebna jest kasa? aby sobie wizytówki wydrukować? mowa tutaj o typowych polskich start-upach, kopiach kopii, stawianych na WP… czy był jakiś polski projekt, który dostał kasę zanim powstał? zanim można było realnie ocenić czy coś z tego będzie?

    jeżeli ktoś wymyśla znakomity pomysł na start-up, który do swojego ruszenia wymaga kupy kasy, to jest to zły pomysł z tego powodu, że wymaga kupy kasy na start… na tym koniec, kropka, pomysł do kosza, coś innego trzeba wymyślić, co nie będzie miało tej zasadniczej wady…

    • Paweł Krefta

      I tu sie wlasnie mylisz. Pomysl zly z powodu ze wymaga kupy kasy na ruszenie ? To slabe masz kryteria oceniania pomyslow – piszac dosadniej – zadne. I o prowadzeniu firmy pewnie wiesz niewiele …

      Przyklady mozna mnozyc prosto z reki – jestes programista i masz pomysl ktory jest w stanie oprogramowac. Utrzymujesz sie sam, wiec nie stac na sensownego grafika, analize prawna tego co bedzie robic, weryfikacje regulaminu przez prawnika, roczny koszt pelnej ksiegowosci i innych pierdol bedzie dla Ciebie nie do osiagniecia w sensownym czasie. A kiedy to osiagniesz za rok okaze sie ze ktos to zrobil za Ciebie …

    • http://www.webventure.pl Jacek

      Absolutnie zgadzam się. Polscy inwestorzy typu VC są jeszcze tak niedojrzali, że muszą zobaczyć, że projekt już jest rentowny i nie interesuje ich potencjał wzrostu jakikolwiek by on nie był.

      Jak słyszę: „pokaż mi, że twój projekt jest rentowny i udowodnij rynkowo, że jak włożysz 100 zł w reklamę to wyciągniesz 110, to ja Ci to 100 zł dam za 50% udziałów” – to mi się nóż w kieszeni otwiera. Na jaką cholerę wtedy komuś inwestor. W takiej sytuacji wolałbym sprzedać duszę diabłu i pożyczyć kasę niż dogadywać się z inwestorem i przeżywać piekło procesu inwestycyjnego, gdzie i tak po pół roku rozmów VC się wycofa i nawet nie usłyszysz „sorry”.

  • Grzegorz Marchlewicz

    Wszystko fajnie, tylko… za dużo opcji, pośredników żeby wgryźć się w kilka procent udziałów. Jak napisał Marcin Wasilewicz powyżej. Czemu tak myślę? Jestem programistą, zrobiłem coś (nie chcę się reklamować więc nie będę podawał namiarów) 2 lata i nie padło – inwestuję w ramach możliwości i rozwijam i widać efekty :) … i tak im więcej dowiaduje się czytając o inwetycjach zastanawiam się kiedy i jakiego inwestora szukać. Jak do niego dotrzeć itp… I tu przychodzi wypowiedź Łukasza Brągoszewskiego… startupy nie ukrywają się, często szukają nie tylko kasy ale także know-how i tu jest duże pole do popisu inwestorów.

  • tomek

    czesc,

    pomysl jest ciekawy, im wiecej ofert na rynku tym lepiej dla klientow. mysle, ze przydalby sie tez serwis, ktory pomoze w ocenie funduszy, cos na ksztalt thefunded – punkt widzenia startupow nie jest przedstawiany, znamy tylko opinie funduszy o rynku a nie rynku o funduszach, przynajmniej poza kuluarowymi dyskusjami.

    nie ma co krytykowac metafund zanim czegos nie pokaze.

    a swoja droga bootstrapping i tak jest najlepszy :)

  • Cube-K

    Jesli chce kupic dobry garnitur, ide do dobrego krawca. Oczekuje poza wiedza, manierami, lokalem, ze sam bedzie takowy mial na sobie. Jako reklamowka tego co umie, co juz osiagnal. Od oceny pomyslu sie uchyle, ale ile razy widze np http://www.apteo.pl, to mnie poprostu smiech i zal bierze. Czlowiek ktory chce byc guru od calego netu, chwali sie czyms takim ? Z cala powaga i odpowiedzialnoscia, stwierdze ze tak gownianego sklepu to dlugo szukac. Lezy tam wszystko, od grafiki, logiki, czcionek, ukladu, po nawet logo na SG, ktore sobie ladnie z lewej strony ramka ucieli :D. Nie moj cyrk, nie moje malpy. Ale jest to dla mnie ciekawa zagadka, jak taki dysonans miedzy „pokazanymi umiejetnosciami”, a kreowanymi i ambicjami nadal sie utrzymuje w polskim swiatku blogo-guru-campo-startupowym. Nie pojmuje tego swym malym mozdzkiem i nie pojme nigdy.

    • http://proseedmag.pl Igor

      Korzystając z długiego weekendu – dołączę na chwilę do ploteczek:

      @ciekawy: Na Auli zjadą każdego, jeśli realizacja pomysłu będzie do niczego. Artur ostatnio miał prezentację o KOSZu i dostał cenną krytykę – zarówno na Auli, jak i w ostatnim Proseedzie. Samych pomysłów i zaślepek już dawno się na Auli nie ocenia.

      @Arnold: Lubię czytać Twoje komentarze, bo są orzeźwiające, ale rzadko w Twoich wypowiedziach pojawia się konkret – stanowczość wypowiedzi nie pokryje braku rzetelnej podstawy do tych twierdzeń. Bo nawet pomijając paskudne i rynkopsujne 8.1, na rynku jest mnóstwo pieniędzy. Natomiast mało dobrych projektów. Jesteś wystarczająco inteligentny, żeby wiedzieć, że nikt nie odpowie na „Grzesiek – to może podasz jakieś przykłady funduszu, który nie trwoni kasy po znajomości i interesy na które wyrzucił kasę?”, przez co Ty utwierdzisz się w swoich przekonaniach i nieomylności – Grzesiek, ani nikt inny poza samymi funduszami nie może odpowiedzialnie wypowiedzieć się w ich imieniu.

      Widzę rozwiązanie: Ty – doświadczony przedsiębiorca poszukujący kapitału (bo skąd byś wiedział, że go nie ma) przygotuj koncepcję, która ma wartość, a Artur – doświadczony interfejs – wskaże Ci z kim rozmawiać. W ten sposób Ty udowodnisz swoje umiejętności i wiarygodność, jako przedsiębiorca, a Artur swoją wartość jako Metafund. Aha, tylko ustalcie najpierw, ile razy wcześniej Tobie nie udało się pozyskać inwestora i dlaczego – bo rozumiem, że w swoich tezach o „znajomościach” opierasz się na własnych doświadczeniach, a Artur – ile kontaktów które zrealizował przyniosło efekt w postaci przepływu pieniędzy.
      Albo Ty udowodnisz, że Artur jest do niczego, jako pośrednik, albo on, że Ty nie potrafisz stworzyć nic sensownego. Ale wszystkim to wyjdzie na dobre, bo będzie w końcu konkret. „W te albo we wte”.

      @Cube-K: Piszesz: „Czlowiek ktory chce byc guru od calego netu, chwali sie czyms takim?” Od kiedy znam Artura, nigdy nie słyszałem, żeby miał aspiracje „na guru”. Wyręczam Artura, bo na jego miejscu, bym tego w ogóle nie skomentował, a to nieprawdziwe stwierdzenie.
      Aha dysonans, o którym piszesz rzeczywiście daje się zauważyć – jednak widocznie jest jakaś siła która ten niezbalansowany pozornie układ utrzymuje w równowadze, bo w przeciwnym razie dawno by upadł :)

      A co do Metafund – jak napisał wyżej Tomek – im więcej pomysłów i ich realizacji – tym lepiej – rynek sam je zweryfikuje. Jak zawsze życzę powodzenia Arturowi.

    • http://www.facebook.com/arnold.buzdygan Arnold Buzdygan

      Igor:
      Nie jestem w stanie w kilku linijkach komentarza zmieścić całego swojego doświadczenia i wiedzy. W dodatku to swobodna dyskusja a nie traktat naukowy z przypisami, dowodami itd.
      Zaznaczam też, że nie krytykuję Artura ani tym bardziej nie mówię, że jest do niczego.
      Stwierdzam tylko, że NIE MA kapitału do inwestycji. Owszem są fundusze, mają one kapitał, ale on jest tylko i wyłącznie po to, żeby paśli się na nim zarządzający, a nie jakieś żuczki.
      Zresztą postaw się na miejscu takiego prezesa – tworzy on fundusz, wrzucając do niego wirtualne 50 mln, budżet UE dorzuca Ci prawdziwe 50 mln. Masz 100 mln kapitału, z którego co roku wypłacasz sobie 3 mln tłustej pensyjki. I co? Uszczuplisz go dla jakiegoś żałosnego żuczka, co chce 40 tys. , które Ty zarabiasz w 4 dni ?
      Byłbyś szalony :)

      Nie potrzeba robić doświadczenia z Arturem – wystarczy przeglądnąć portfele funduszy i zobaczyć co tam jest a czego nie ma.
      Jak widzę, że MCI kupił domzdrowia.pl to mnie pusty śmiech ogarnia.
      Firma z 7 mln obrotu rocznie i gigantycznymi stratami ma być warta 10 mln ? To ile warte są moje e-sklepy mające tyle samo obrotu, ale mające z tego 5% czystego zysku?
      Albo normalna sieć sklepów mająca kilka milionów zysku rocznie na czysto?
      Powiem Ci – nic, bo nikt tego nie kupi. Nikt nie chce i chcieć nie będzie bo nie po to te fundusze mają kapitał :)

      Acha – nie widzę problemu, żeby Grzesiek wymienił fundusze.
      Przecież to wymieniałby firmy w kontekście solidności a nie przeciwnym.

      pozdrawiam
      Arek

  • http://www.mazurek.it Paweł Mazurek

    Wszystko fajnie, ale co w tym innowacyjnego?
    Takich inicjatyw jest naprawdę wiele, chociażby projekty realizowane przez Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości takie jak Innowatorzy czy e-innowatorzy. Projekty w których uczy się młodych ludzi jak pracować nad swoim pomysłem, jak rozmawiać z inwestorem, jak się przygotować. Na stronie metafund możemy przeczytać, że nie wymagają setek stron czy wypełnionych tabelek Excela. Inwestorzy też nie wymagają setek stron opisu pomysłu ale wykazania, że ten pomysł ma szansę na zarobienie na siebie, na konkretny zwrot z inwestycji.
    Jak ktoś może poważnie myśleć o zrobieniu jakiegokolwiek biznesu bez zrobienia chociażby podstawowego badania rynku (nawet samodzielnie).
    Z drugiej strony metafund może być szansą dla ludzi którzy nie mają kompletnie pojęcia o biznesie a są tylko zafascynowani technologią i świetnie programują.

    • http://www.webventure.pl Jacek

      Moim subiektywnym zdaniem AIP to farsa – miałem nieprzyjemność zmarnować czas z nimi. Wszystkie szkolenia to strata czasu i chodzi w nich tylko i wyłącznie o wyciągnięcie kasy z UE. Sama papierkologia zajmuje 100 razy tyle czasu ile te szkolenia. Nie mówię, że wszystkie fundusze 3.1 są złe. 70-80% inwestycji z 3.1 zrealizowały nieliczne fundusze, które faktycznie nastawiły się na inwestowanie.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000746837233 Michał Archacki

    No to ja juz nic z tego wszystkiego nie wiem. Jedni tak, drudzy tak i z tego galimatiasu nic nie rozumiem.

    Czy ktos potrafi powiedziec do kogo uderzac jak mam pomysl, umiejetnosci, wizje i zapal, a gdy brakuje mi tych 40 tys. zl na stworzenie produktu?

    • http://www.facebook.com/arnold.buzdygan Arnold Buzdygan

      Radziłbym Ci usiąść i przeczekać do czasu aż Ci przejdzie.
      Inaczej Twoje długi będą spłacać jeszcze prawnuki. I nie żartuję. W Polsce jest taki system żeby ludzi wycyckać do cna i praktycznie nie istnieje przedawnienie – a jak ktoś się zagapi to i długi przejmie w spadku :)

      Naprawdę uważasz, że za 40 tys. można dziś robić interesy !?

      Arek

    • http://proseedmag.pl Igor

      Zapraszam na Aulę w czwartek, tam pogadasz w kuluarach z różnymi ludźmi – dostaniesz jeszcze kilka sprzecznych informacji i będziesz gotowy do rozpoczęcia drogi przedsiębiorcy :) Względnie zapraszam do lektury Proseedów (Grześku, mogę?).

    • http://www.admatik.pl Robert z Admatik

      Jeśli brakuje Ci tylko 40 tys. to polecam PO KL 6.2. Jest tego sporo.

    • Cube-K

      Michał Archacki: Czy ktos potrafi powiedziec do kogo uderzac jak mam pomysl, umiejetnosci, wizje i zapal, a gdy brakuje mi tych 40 tys. zl na stworzenie produktu?

      Zarob je. Naprawde. Zrobisz projekt pozniej, ale bedzie TWOJ. Nie stracisz roku na chodzenie po funduszach, aniolach, guru etc, nie stracisz go na milion spotkan. Wlasnie w ten rok (zapewne ciezka praca) zdobedziesz te srodki. A nie bedziesz zyl marzeniami ze ktos Ci je da. Co wiecej zrobisz produkt dokladnie tak jak czujesz i jak chcesz. Bedzie sukces – to Twoj sukces. Bedzie porazka – bedzie to Twoja nauczka, doswiadczenie.

      A jesli juz naprawde musisz szukac srodkow, to nie zaczynaj na etapie „wizja”. Zrob produkt tak daleko jak dasz rade sam. Chodz z „czyms”. Prototypem, wersja mocno beta. Duzo latwiej i duzo bezpieczniej jest tak szukac finansowania.

    • Dodaj

      tak jak wyżej Cube napisał, takie kwoty powinieneś sam zarobić i zainwestować jako swoje, nikt poważny nie da Ci takich pieniędzy jako inwestycji, co najwyżej jako lichwiarską pożyczkę… za małą to kwota aby cokolwiek zrobić (w sensie inwestycji)…

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000746837233 Michał Archacki

      Arnold Buzdygan: Radziłbym Ci usiąść i przeczekać do czasu aż Ci przejdzie.
      Inaczej Twoje długi będą spłacać jeszcze prawnuki. I nie żartuję. W Polsce jest taki system żeby ludzi wycyckać do cna i praktycznie nie istnieje przedawnienie –a jak ktoś się zagapi to i długi przejmie w spadku :)Naprawdę uważasz, że za 40 tys. można dziś robić interesy !?Arek

      Nie usiade na dupie i na pewno nie poczekam, az mi przejdzie – to pewne. Chce to zrobic na 100%, jestem przekonany ze mam predyspozycje do prowadzenia czegos swojego, jestem przekonany o powodzeniu pomyslu, a raczej jego realizacji i jedyne co mi trzeba to troche gotowki. Pytasz o 40 tys. Wg mnie jest to kwota, ktora pozwoli mi wykonac produkt zeby powstal i zaczal na siebie zarabiac. Ograniczona do minimum, bo wg mnie ograniczenie kosztow pozwala na szybkie przeskoczenie tego pulapu i osiagniecie wzglednej rentownosci.

      Igor: Zapraszam na Aulę w czwartek, tam pogadasz w kuluarach z różnymi ludźmi – dostaniesz jeszcze kilka sprzecznych informacji i będziesz gotowy do rozpoczęcia drogi przedsiębiorcy :)Względnie zapraszam do lektury Proseedów (Grześku, mogę?).

      Bede. A proseedy czytam.

      Robert z Admatik: Jeśli brakuje Ci tylko 40 tys. to polecam PO KL 6.2. Jest tego sporo.

      Jednak czas oczekiwania na dotacje jest dlugi, pod koniec nawet nie wiadomo czy sie to dofinansowanie otrzyma (bo liczba projektow dofinansowanych jest ograniczona w porownaniu do osob uczeszczajacych przez kilka miesiecy na szkolenia). Mozna rok stracic czekajac na dofinansowanie, a na koncu okazuje sie, ze jednak sie go nie otrzyma. Cos takiego mnie jednak nie urzadza, bo wolalbym zaczac wzglednie szybko. No chyba ze pomylilem to dzialanie z innym (bralem udzial z pewnym projektem w programie Startuj w Biznesie on tez jest z 6.2).

      Cube-K:
      Zarob je. Naprawde. Zrobisz projekt pozniej, ale bedzie TWOJ. Nie stracisz roku na chodzenie po funduszach, aniolach, guru etc, nie stracisz go na milion spotkan. Wlasnie w ten rok (zapewne ciezka praca) zdobedziesz te srodki. A nie bedziesz zyl marzeniami ze ktos Ci je da. Co wiecej zrobisz produkt dokladnie tak jak czujesz i jak chcesz. Bedzie sukces – to Twoj sukces. Bedzie porazka – bedzie to Twoja nauczka, doswiadczenie.
      A jesli juz naprawde musisz szukac srodkow, to nie zaczynaj na etapie “wizja”. Zrob produkt tak daleko jak dasz rade sam. Chodz z “czyms”. Prototypem, wersja mocno beta. Duzo latwiej i duzo bezpieczniej jest tak szukac finansowania.

      Generalnie masz racje, gdybym mial te kilkadziesiat tysi to w ogole bajki, tylko problem w tym ze nie mam. A w rok czy nawet wiecej wiem ze tych 40 tys. na czysto nie jestem w stanie aktualnie zarobic. A na samej wizji sie nie konczy. Chociaz z drugiej strony makiety, modele biznesowe i ogolne specyfikacje nie wiem czy mozna podciagnac pod cos poza wizja? Prototyp wstepnej wersji beta aktualnie niestety nie wchodzi w gre.

      Dodaj: tak jak wyżej Cube napisał, takie kwoty powinieneś sam zarobić i zainwestować jako swoje, nikt poważny nie da Ci takich pieniędzy jako inwestycji, co najwyżej jako lichwiarską pożyczkę… za małą to kwota aby cokolwiek zrobić (w sensie inwestycji)…

      Bardzo ciekawe jest to co napisales, z jednej strony jestem w stanie to zrozumiec. Ale z drugiej strony otrzymuje sprzeczne sygnaly. Taki Agnieszczak mowi ze im nizszy pulap pieniezny do przeskoczenia tym w ogole lepiej i super, a z drugiej strony piszesz ze inwestor, ktory widzi inwestycje na poziomie tych 50 tys. zl nie zainteresuje sie projektem bo dla niego to „za malo” z punktu widzenia inwestycji. Tego wlasnie nie moge zrozumiec. A pozyczka lichwiarska nie bylaby swoja droga nawet zlym pomyslem ;)

    • Dodaj

      napisz mniej więcej na co potrzebne są Ci te 40 tys. zł… jeżeli są to koszty bieżące, zatrudnienie programisty, itp.. to nikt Ci na to nie da kasy… są to małe pieniądze, ale w błoto to szkoda i 100zł wyrzucić…

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000746837233 Michał Archacki

      Dodaj: napisz mniej więcej na co potrzebne są Ci te 40 tys. zł… jeżeli są to koszty bieżące, zatrudnienie programisty, itp.. to nikt Ci na to nie da kasy… są to małe pieniądze, ale w błoto to szkoda i 100zł wyrzucić…

      Nie rozumiem dlaczego od razu zakladasz ze w bloto i nie rozumiem dlaczego nikt nie da kasy na koszty biezace.

  • Paweł

    Tak naprawdę to trudno pogodzić się z myślą, że projekt nad którym myśleliśmy, a potem implementowaliśmy wiele godzin ze swojego wolnego czasu (dziubiąc po godzinach) oddamy częściowo w ręce jakiegokolwiek inwestora. Spora część pomysłów jest realizowanych zupełnie w cieniu nie patrząc na pożeraczy startupów ;-] Osobiście nie oddałbym np. swojego projektu w ręce nikogo chociaż środki własne się kończą, jednak każde zamówienie potem jest niezłą dawką adrenaliny ;-] I w końcu da się odbić od dołka finansowego, a potem już tylko sława i pieniądze.

  • ryba

    Arnoldzie widać.. że lubisz siedzieć na dupsku i marudzić. Wiadomo, że w Polsce nie jest idealnie, ale osoby z charakterem mające dobry produkt potrafią sobie poradzić. Powiem więcej potrafią wykorzystywać niedoskonałości rynku. Teraz zanim coś napiszesz.. usiądź i pomyśl o tym.

    • http://arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Ja nie marudzę tylko przestrzegam.
      Za dużo naoglądałem się w życiu fajnych ludzi, którzy dziś są zwykłymi nędzarzami opuszczonymi przez wszystkich i nękanymi przez wierzycieli, urzędy itd. bo uwierzyli, że w tym kraju da się prowadzić interesy.
      Niestety – to NIE JEST kraj dla przedsiębiorców i warto to przypominać, szczególnie gdy panuje głupi hurraoptymizm.

  • Dodaj

    świetnie się rozumiemy, o czymś takim właśnie myślałem, zatem na start potrzeba 10-20 tys. pln, tyle trzeba aby było wiadomo, czy pomysł chwycił i czy warto nad nim dalej pracować, zgadzamy się?

    po taką kasę nie ma co iść do żadnego inwestora, bo tyle to rata leasingowa auta, którym jeździ, tyle to można przez wakacje ‘na zmywaku’ za granicą zarobić…

    taką własną kwotę powinna ryzykować osoba, która kieruje projektem, po udanym starcie, ogromie pracy, wydaniu tych 20k widać czy coś z tego projektu będzie, i dopiero wtedy możemy się udać do kogoś po prawdziwą kasę…

    jeżeli bym był inwestorem i przyszedł by ktoś do mnie i mówił, że projekt zaje*isty, ale nie ma na rachunkowość czy prawnika, który określi czy ten projekt w ogóle jest zgodny z prawem, to bym już wolał zainwestować w puszkę WOŚP…

    Paweł Krefta: I tu sie wlasnie mylisz. Pomysl zly z powodu ze wymaga kupy kasy na ruszenie ? To slabe masz kryteria oceniania pomyslow – piszac dosadniej – zadne. I o prowadzeniu firmy pewnie wiesz niewiele …Przyklady mozna mnozyc prosto z reki – jestes programista i masz pomysl ktory jest w stanie oprogramowac. Utrzymujesz sie sam, wiec nie stac na sensownego grafika, analize prawna tego co bedzie robic, weryfikacje regulaminu przez prawnika, roczny koszt pelnej ksiegowosci i innych pierdol bedzie dla Ciebie nie do osiagniecia w sensownym czasie. A kiedy to osiagniesz za rok okaze sie ze ktos to zrobil za Ciebie …

  • http://www.inqbe.pl/ Wojtek Przyłęcki

    Artur bez względu na porady nas wszystkich i tak zrobi jak zechce. Z palca sobie nie wyssał popytu na swoje usługi, nie nastawia się na milion projektów miesięcznie, nikomu niczego nie nakazuje. Obawy co do tego, że za mało wartości dodanej wniesie, że nie wiadomo kto za tym stoi itd. – po co się nad tym pastwić ?

    Z mojej perspektywy – fajnie byłoby gdyby przychodzący pomysłodawcy mieli okazję przed spotkaniem przygotować się do niego z kimś kto im pomoże. Jeśli jedną z nich będzie Artur – co w tym złego ? Skoro ktoś będzie chciał mu za to w ten czy w inny sposób zapłacić to co komu do tego ?

    Moim zdaniem żyć się z tego nie da, ale jako dodatkowe hobby i networking – czemu nie ?

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=607423316 Rafał Zieliński

    A co jeśli startup nie jest internetowy ? Kiedy potrzeba kasy na zbudowanie prototypu z prawdziwego zdarzenia a później na wytprodukowanie produktów ?
    Nie każdyt startup powstaje „w domu, w garażu” przez grupkę zapaleńców.

    Pozdr,
    Rafał

    Dodaj: Powiedzcie mi, bo nie wiem. Po co danej grupie osób, która startuje i ma świetny pomysł potrzebna jest kasa? aby sobie wizytówki wydrukować? mowa tutaj o typowych polskich start-upach, kopiach kopii, stawianych na WP… czy był jakiś polski projekt, który dostał kasę zanim powstał? zanim można było realnie ocenić czy coś z tego będzie?jeżeli ktoś wymyśla znakomity pomysł na start-up, który do swojego ruszenia wymaga kupy kasy, to jest to zły pomysł z tego powodu, że wymaga kupy kasy na start… na tym koniec, kropka, pomysł do kosza, coś innego trzeba wymyślić, co nie będzie miało tej zasadniczej wady…

    • Dodaj

      Mam troszkę wiedzy o branży bio-science, pewnie też o tym mówisz. Tak, tam same odczynniki, podstawowy sprzęt (tak jak w IP komputer + oprogramowanie), itp.. kosztuje czasami i setki tysięcy złotych. Zasadniczą różnicą w takich start-upach jest to, że zakładają je osoby, które mają już stopień doktora, doświadczenie, wiedzę, kontakty na świecie.

      My tutaj mówimy o pomysłach osób na super e-biznesy, którzy nie mają ‘na waciki’ w postaci księgowości, wstępnej konsultacji prawniczej, itp. i sądzą, że tylko to ich dzieli od sukcesu i milionów.

  • http://proseedmag.pl Igor

    Arek: Brzytwa Ockhama potwierdzałaby to, co piszesz i pewnie tak częstokroć się dzieje.
    Co do wydawania milionów – nie chcę zaglądać w portfele inwestorom – ich sprawa jak obracają swoimi czy powierzonymi pieniędzmi. Nawet jeśli to z moich podatków kasa. Trudno – oddałem i nie są już moje. Ich polityka finansowa też ma pewnie jakieś dno – trudno im zarzucać, że chcą zarabiać.

    Chcę wierzyć, że jest wielu inwestorów, którzy chętnie włożą kapitał w dobry projekt. Nawet na poziomie 40K – jako pierwszej tury testującej petenta ;) – aniołowie biznesu są więksi i mniejsi. I znam nawet takich, co dostali kasę :)

    Pozdrawiam
    Igor

    Arnold Buzdygan:
    Stwierdzam tylko, że NIE MA kapitału do inwestycji. Owszem są fundusze, mają one kapitał, ale on jest tylko i wyłącznie po to, żeby paśli się na nim zarządzający, a nie jakieś żuczki.
    Zresztą postaw się na miejscu takiego prezesa – tworzy on fundusz, wrzucając do niego wirtualne 50 mln, budżet UE dorzuca Ci prawdziwe 50 mln.Masz 100 mln kapitału, z którego co roku wypłacasz sobie 3 mln tłustej pensyjki. I co? Uszczuplisz go dla jakiegoś żałosnego żuczka, co chce 40 tys. , które Ty zarabiasz w 4 dni ?
    Byłbyś szalony :)

    • http://proseedmag.pl Igor

      ” I znam nawet takich, co dostali kasę :)”
      Oczywiście chodziło mi o „młodych start-upowców” a nie Aniołów.
      Pzdr
      I.

  • http://www.mazurek.it Paweł Mazurek

    Jeżeli komukolwiek pomoże taka rozmowa i porady bardziej doświadczonych osób w branży to jak najbardziej jestem za takimi pomysłami. Tak samo jak za każdą inicjatywą, która powoduje rozwój przedsiębiorczości w naszym kraju.
    Również uważam, że nie ma sensu się „pastwić” nad tą inicjatywą, bo może właśnie to, że komuś nie wyszło kilka biznesów sprawiło, że teraz posiada on o wiele większą wiedzę i doświadczenie niż ludzie którym wyszedł jeden biznes.
    Życzę powodzenia.

    Wojtek Przyłęcki: Artur bez względu na porady nas wszystkich i tak zrobi jak zechce. Z palca sobie nie wyssał popytu na swoje usługi, nie nastawia się na milion projektów miesięcznie, nikomu niczego nie nakazuje. Obawy co do tego, że za mało wartości dodanej wniesie, że nie wiadomo kto za tym stoi itd. – po co się nad tym pastwić ?Z mojej perspektywy – fajnie byłoby gdyby przychodzący pomysłodawcy mieli okazję przed spotkaniem przygotować się do niego z kimś kto im pomoże. Jeśli jedną z nich będzie Artur – co w tym złego ? Skoro ktoś będzie chciał mu za to w ten czy w inny sposób zapłacić to co komu do tego ?Moim zdaniem żyć się z tego nie da, ale jako dodatkowe hobby i networking – czemu nie ?

  • Rafi

    Dyskusja z d…y Panowie. Pomysł AK nie jest niczym nowym. Po prostu nowe wydanie pojęcia sieć aniołów biznesu. Są już w Polsce takie wynalazki. PolBAN chociażby. Wypali czy nie to będzie zależeć jak w każdej firmie od realizacji.

    A Arnold sporo racji ma i nie wiem skąd ta krytyka. Pewnie dlatego, że ci co się tu wypowiadają są po stronie młodych gniewnych co uważają, że ich pomysł to druga NK :). A potem się okazuje, że różowo nie jest, ale o tym trzeba się przekonać na własnej skórze :). Policzcie sobie polskie rzeczy, które przyniosły ogólnopolską sławę twórcom (czy wielkie pieniądze to już nie zawsze jest takie pewne): GG, NK, Allegro, fotka. Reszta: wynalazki mniej lub bardziej niszowe robiące obroty na poziomie owego osiedlowego warzywniaka, albo produkty mocno specjalistyczne, wąsko targetowane. A teraz sobie weźcie listy projektów co roku dofinansowywanych z 8.1. Pomyślcie, że start-upów z prywatnej kasy startuje drugie tyle najmniej. Prawdopodobieństwo sukcesu? ~1%.

    Nie, nie narzekam. Uprzedzam :). Z doświadczenia :). Własnego i znajomych.

    • Marek

      Nie narzekasz, uprzedzasz a Twoje argumenty są po prostu nieuczciwe. Napisałeś o 4 firmach, które robią większe obroty niż obroty ‘owego osiedlowego warzywniaka’. Jak spojrzysz do Raportu IS 2010 to zobaczysz, że biznesów internetowych większych od Fotki w 2008 roku było 68. Ty wymieniasz 4 marki. Uczciwe?
      Po drugie, skąd wiesz, ile startuje przedsiębiorstw internetowych (szerzej technologicznych) w okresie funkcjonowania POIG 8.1? Nie udowodnimy sobie na wzajem, ile firm technologicznych startuje, rozwija się czy upada, ale wątpię, że jest to połowa listy 8.1. Spoglądam teraz na listę POIGu 8.1. i na 3.10.2010 było to 1267 projektów (nie firm, nie jestem wstanie przejrzeć wielokrotnie składanych projektów jednego podmiotu). I na podstawie tej liczby, skłonny byłbym twierdzić, że są to raczej 100-krotności tej liczby.
      Nie jestem ze „stronnictwa” ludzi z Aula, to widzę co oni robią. Chciałbym zobaczyć choć jeden projekt Arnolda… Każdy ma prawo się wypowiadać, nikomu w dzisiejszych czasach nie można tego zabronić, ale to nakłada również obowiązek na nas, aby obnażać nieuczciwe argumenty i komentarze ludzi, którym niewiele wyszło w życiu, a chetnie innych pouczają, przestrzegają, moralizują. Czemu nie dopingujecie ludzi, kiedy coś fajnego robią, tylko przestrzegacie? Bo nie podobał wam się kogoś komentarz na Auli?

    • Rafi

      @Marek

      Które marki? Który raport? Zaraz pewnie się okaże, że wąsko targetowane. A wąsko targetowane to jest masakra jeśli chodzi o szukanie inwestora…

    • http://www.webventure.pl Jacek

      Absolutnie się zgadzam. Ja z doświadczenia swojego, znajomych i wszystkich przykładów które znam (a znam ich sporo bo siedzę w tym światku) szacuję, że rentowny staje się tak 1/300 projektów nie mówiąc już o jakichś konkretniejszych zyskach. Często wydaje się, że coś znanego zarabia dobrą kasę a w praktyce tak nie jest. Takie przypadki dotyczą nawet portali, jak widziałem ile zarabiają niektóre dobrze znane serwisy to sam byłem w szoku – jak to możliwe, że tak mało.

  • Lukasz

    Dokladnie Rafi, tez uwazam ze nie jest tak rozowo jak niektorzy uwazaja. Zeby pomysl zaskoczyl tzn przynajmniej zarabial na siebe trzeba w niegp sporo pracy wlozyc. Opcja najrozsadniensza jest uwazam wlasny kapital i dzialnosc gospodarcza. Zasuwac i z wlasnej kasy wylozyc te 40k. To nie jest jakas masakryczna kasa, zmywak rodzina znajomi j juz jest 40 K. I jak juz wydamy te 40 k to powinnismy wiedziec czy byli warto. Co do ksiegowosci, ekspertyz prawnych itp to nie dramat bo zawsze mozna sie tego dowedziec samemu albo pomoze rodzina/znajomi a jesli ktos nie ogarnie tego sam to biech sie nie zabiera za robienie zegokolwiek bo go ludzie zjedza. ( sam zrob a ne licz na innych). Tez kiedys myslalem ze pomysl to juz sporo. G prawda. Jest tyle czynnikow o ktorych sie nie wie a dopiero z czasem nabiera sie doswiadczenia. Bycie przedsiebior a to nie bajka, trzeba uwazac na wzzysgko, ksiegowosc, zmiana prawa, urzednicy, wspracownicy, dostawcy, pracownicy itp itd. Nie jest cudownie zwlaszcza teraz gdy podpisanie kazdej umowy to dluuugie negocjacje, przeciagane terminy platnosc. Z reszta co bede pisal kto dziala trn wie:). Wracajac do 40 k to polecam jeszcze zabezpieczyc sie stala praca lub stalymi zlevlceniemi poza praca nad start upem. Podsumowujac ja bym nikomu nie dal 40 k jesli poszloby to na: pensje, komputery, drukarki, czynsz, ekspertyzy itp.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000746837233 Michał Archacki

    to na co bys dal ?

  • DonCorleone

    To moze ktos (Grzegorz?) w koncu poda nazwy funduszy, ktore rzeczywiscie finansuja projekty obcych im ludzi a nie tylko
    pozoruja prowadzenie takiej dzialalnosc i daja tylko swoim.

    Przydaloby sie to pewnie kilku osobom.

    Czy tez faktycznie nie ma takich funduszy?

    • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

      Każdy inwestor da ci kasę jeśli przyjdziesz do niego z dobrym pomysłem i przynajmniej w części zrealizowanym. A poznasz się z nim w czasie pierwszego spotkania. Tu naprawdę nie trzeba powoływać komisji sejmowych bo nie ma spisku.

      Ja poznałem kilka firm typu VC poprzez to, że podszedłem i zagadałem podczas różnego rodzaju branżowych imprez – to naprawdę nie trudne i nie oznacza od razu iż powstaje przez to „paka” trzymająca kasę.

    • Rafi

      @Grzegorz

      Poznałeś czy dostałeś kasę? Bo jedno od drugiego dzieli przepaść. Kto próbował ten wie :). Jeśli dostałeś to oczywiście gratulacje, bo osiągnięcie to niełatwe. Dla mnie osobiście z powodu mentalności polskich inwestorów.

  • marcin

    chłopaki z google dostali kasę bo wymyślili praktyczne rozwiązanie. Inwestor nie pytając czy mają pomysł na zarabianie na wyszukiwarce dał im więcej kasy niż chcieli…
    co więcej… oni wtedy nie mieli pomysłu na to jak można na tym zarobić…

    przez jakiś czas chodziłem po funduszach z własnym projektem. Odwiedzałem tych, którzy szukają innowacyjnych projektów… opowiadałem… Słyszałem od ludzi z funduszy: rewelacja!!!
    optymizm bił i z mojej strony i z ich, bo widzieli, że wszystko przemyślane…
    niestety padało podczas kilku spotkań pytanie… Czy coś takiego jest gdzieś poza Polską.
    odpowiadam: nie. nikt nie znalazł na to rozwiązania…

    wtedy słyszałem od tych co szukają innowacyjnych projektów:
    łe to nie… widocznie to się nie udało jeśli tego nie ma w stanach.

    mamy wizjonerów wśród osób, które tworzą startupy. niestety muszą się pojawić wizjonerzy, prawdziwi ryzykanci wśród inwestorów.

    ale nie złamali mnie;) ciągle jestem skrajnym optymistą:)

    • http://www.rabatkowo.pl Łukasz Brągoszewski

      W celu sprostowania, Google to na początku nawet nie chcieli kupić za bańkę i mniej :)
      http://en.wikipedia.org/wiki/Google#Financing_and_initial_public_offering

      A z resztą zgadzam się w 101%. Programistów i pomysłów nam nie brakuje i prawdopodobnie nie raz mogłyby przeskoczyć tych z „zachodu” – więc trzeba sobie zadać pytanie „co jest nie tak, gdzie jest błąd?” – być może problem leży w finansowaniu (@Artur), lub tak jak piszesz „dziadki” w zarządach tychże.

    • http://www.facebook.com/arnold.buzdygan Arnold Buzdygan

      >łe to nie… widocznie to się nie udało jeśli tego nie ma w stanach.

      Nie przejmuj się – jakby nie to wytłumaczenie to wymyśliliby inne.
      Jak mawiał mój dziadek – chcący szukają sposobu, niechcący powodu.

      To tylko czysta ściema, że szukają, musisz sam zarobić na swój pomysł.
      Inaczej nie dasz rady.

      pozdrawiam
      Arek

  • Pan B

    Witam

    Panie Arturze pomysł jak pomysł ale… :)
    Niestety na stronie nie ma za dużo informacji o jakimikolwiek Pana doświadczeniu, o Panu, związku z tym robi się to trochę takie niepoważne i na moje ludzie będą zaśmiecać pomysłami takimi jak za te śmieszne 5% od Pana Agnieszczaka – „Sam tego pewnie nie zrobię bo nie mam ani kasy ani ochoty to chociaż napisze o pomyśle i może będzie z tego jakiś grosz”

    Życzę jednak powodzenia

  • http://www.facebook.com/nikodem.krajewski Nikodem Krajewski

    A teraz z innej beczki:

    Quiz „znajdź dwie różnice w logo”:
    http://grupadivante.pl/
    http://metafund.pl/

    Dla pierwszej osoby, które wskaże prawidłową odpowiedź – nagroda;)

    • Rafi

      Ja wiem! Ja wiem!
      Nazwa jest inna :]. Jaką nagrodę dostanę?

    • Marek

      No i co z tego wynika, oczywiście poza destrukcyjną krytyką?

    • http://www.facebook.com/nikodem.krajewski Nikodem Krajewski

      @Rafi – odpowiedź kupiona;) Lubisz czytać? Napisz w sprawie nagrody na nkrajewski@ideacto.pl
      @Marek – oj tam, oj tam. Do destrukcyjnej krytyki jeszcze sporo brakuje;)

  • http://www.artemida.pl/ Karina

    Nie zupełnie Arnoldzie,
    Naoglądałeś się ludzi, którzy mieli złe doświadczenie i się poddali. Nic z tym dalej nie robią. Przyjęli postawę chłopca do bicia. Są ludzie którzy wstają, otrzepują się z kurzu i idą dalej. Prowadzą świetne biznesy.

    2 miliony firm w Polsce zarejestrowanych, a Ty mówisz, że kraj nie dla przedsiębiorców? Jak się jest mięczakiem to nie należy się brać za prowadzenie interesu.

    Jest wiele świetnych szkoleń jak prowadzić biznes. Ludzie nie rodzą się przedsiębiorcami. Przedsiębiorcą człowiek się staje ;)

    Arnold Buzdygan: Ja nie marudzę tylko przestrzegam.
    Za dużo naoglądałem się w życiu fajnych ludzi, którzy dziś są zwykłymi nędzarzami opuszczonymi przez wszystkich i nękanymi przez wierzycieli, urzędy itd. bo uwierzyli, że w tym kraju da się prowadzić interesy.
    Niestety – to NIE JEST kraj dla przedsiębiorców i warto to przypominać, szczególnie gdy panuje głupi hurraoptymizm.

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    Z kurzu i owszem można się otrzepać – z długów już nie.
    Szczególnie w Polsce.
    Te 2 mln firm to taka sama fikcja jak 2 mln rolników (bo tylko 200 tys. z nich produkuje na zewnątrz).
    Jak jesteś taka mądra i twarda to poczekaj sobie 3 lata na zwrot VAT (należący się z tytułu eksportu). Zobaczymy czy zachowasz twardość a Twoja firma płynność finansową.

    Mylisz się też co do przedsiębiorczości – przedsiębiorcą się rodzi, to cecha charakteru (lub jej brak).
    To prowadzenia firmy trzeba się nauczyć.

    pozdrawiam
    Arek

  • Marek

    Karina: 2 miliony firm w Polsce zarejestrowanych, a Ty mówisz, że kraj nie dla przedsiębiorców? Jak się jest mięczakiem to nie należy się brać za prowadzenie interesu.

    Nie dwa miliony a 3,6 miliona jest zarejestrowanych. Z tego 1,6 działa aktywnie.

    Naoglądałeś się ludzi [Arnoldzie - przypis własny], którzy mieli złe doświadczenie i się poddali.

    Wydaje się, że Arnold się ‘nie naoglądał’, tylko sam doświadczył i dwa, że się nie poddał(sic!). To jednak, wbrew pozorom, gorsze połączenie.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=646061203 Maciej Białek

    typowa, „polska”, chora, żałosna przepychanka :(

  • http://www.facebook.com/krzysztofzeglinski Krzysztof Żegliński

    Grzegorz Marczak: Każdy inwestor da ci kasę jeśli przyjdziesz do niego z dobrym pomysłem i przynajmniej w części zrealizowanym. A poznasz się z nim w czasie pierwszego spotkania. Tu naprawdę nie trzeba powoływać komisji sejmowych bo nie ma spisku.Ja poznałem kilka firm typu VC poprzez to, że podszedłem i zagadałem podczas różnego rodzaju branżowych imprez – to naprawdę nie trudne i nie oznacza od razu iż powstaje przez to “paka” trzymająca kasę.

    No właśnie Grzegorzu. Powiedz kto to taki. Ja zjeździłem już pół polski. Nie raz do tych samych funduszy wracałem na spotkania bo chcieli więcej informacji. Ale zawsze było na końcu nie.

    Ja wiem że ktoś kto daje kasę chce na niej zarobić. W naszym kraju brakuje prawdziwego inwestora. A nie takich co chce na dzień dobry biznes plan na kilkanaście stron. Ja mogę mieć wiedzę na temat swojego pomysłu, ale to nie oznacza że muszę mieć wiedzę do pisania biznes planu.