31

Znany bloger wrzucił na Facebooka zdjęcia obu stron karty debetowej…

Kryzysy w social mediach podobno wybuchają w weekendy. Mamy wtorek, a na polskim Facebooku i tak może się zrobić gorąco - wszystko za sprawą Macieja Budzicha, autora bloga Mediafun poświęconego kwestiom reklamy, marketingu i mediów. Na swoim profilu w popularnym serwisie społecznościowym umieścił on zdjęcie karty debetowej. A właściwie zdjęcia, widać obie strony, w tym kod CVV - trzycyfrowy numer wydrukowany przy pasku podpisu i pełniący funkcję zabezpieczenia, potwierdzenia, że osoba płacąca kartą faktycznie ją posiada. Zaproszenie wystosowane do złodzieja? Niekoniecznie.

Mediafun może się już pożegnać z pieniędzmi? Takich głosów pewnie nie zabraknie, dołączą do nich ludzie z poradami, by wyrzucić zdjęcie z Facebooka, zastrzec kartę, pójść po rozum do głowy… No bo sami zobaczcie:

Wpisowi towarzyszy już dyskusja, pojawił się nawet mBank, który tłumaczy, co należy zrobić w tym przypadku. I tu wszystko staje się jasne. Bardzo wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia z kolejną odsłoną kampanii Uważni w sieci. Mogliście trafić na spoty wpisujące się w ten projekt w różnych mediach – dość często serwuje mi je radio. I muszę przyznać, że już wcześniej stwierdziłem, że to dość ciekawa akcja: z jednej strony oczywiście reklama, ale z drugiej program edukujący społeczeństwo. A z tym nadal mamy problem – nie jesteśmy uczeni podstaw bezpieczeństwa w Internecie przez szkołę czy pracę (to się zmienia, są wyjątki, ale generalnie dobrze nie jest), więc brawa dla mBank, że podjął temat.

W kampanii wziął udział m.in. dobrze znany wielu z Was spec od bezpieczeństwa: Piotr Konieczny (jest teraz wzywany na ratunek na profilu Mediafun). Zdecydowanie warto zajrzeć na stronę banku, zaznajomić z nią rodzinę, znajomych, ludzi z pracy, by poznali przynajmniej podstawy w zakresie bezpieczeństwa w Internecie. Niby wątek wałkowany od lat, a co kilka dni słyszymy/czytamy o nowym problemie, który zbiera srogie żniwo.

Pojawi się oczywiście pytanie o to, czy Mediafun powinien brać udział w akurat tak skonstruowanej akcji, czy taki fejk jest ok – przecież wcześniej firmy i marki wpuszczały klientów w maliny i wywoływano to skrajne opinie. Przykładem Reserved i Amerykanka szukająca Wojtka, chłopaka z Polski… Mam nadzieję, że sensownie wytłumaczy to sam Budzich. No chyba, że wcześniej straci majątek do ostatniego grosza i porzuci profesję…;)