wypadek autokaru
43

Trochę zaczynam się obawiać tego RODO, matka miała problem z ustaleniem, w którym szpitalu leży jej dziecko

Nie życzę nikomu takiej sytuacji, aczkolwiek zdarzają się katastrofy z udziałem autobusów czy pociągów, wtedy ofiary rozwożone są do różnych szpitali w okolicy i powoływany jest sztab kryzysowy. Ostatni wypadek na zakopiance pokazał, że nie działa to tak jak należy.

Wypadek miał miejsce w piątek w Tenczynie, gdzie autokar zderzył się czołowo z ciężarówką. Autobusem z wycieczki wracało 42 uczniów z 7 klasy szkoły podstawowej wraz z opiekunami. Jedna z poszkodowanych dziewczynek zadzwoniła po wypadku do rodziny, poinformowała że żyje, ale telefon się rozładował i kontakt się urwał. Para natychmiast postanowiła pojechać na miejsce wypadku, w czasie drogi próbując ustalić telefonicznie miejsce pobytu dziewczynki.

W jednym ze szpitali, matka dziewczynki usłyszała, że nie mogą udzielić informacji, czy jest taki pacjent, sytuacja ponawiała się w kilku innych miejsca, a w większości tłumaczone to było zmianą przepisów. Sztab kryzysowy wprawdzie ostatecznie udzielił informacji w którym ona jest szpitalu, ale okazała się ona błędna.

Dzieci rozwieziono do 9 szpitali w różnych miejscowościach. „Na szczęście” do Krakowa jedzie się samochodem parę godzin. Tyle też zajęło nam ustalanie, gdzie jest dziecko. Dowiedzieliśmy tego tylko dlatego, że jedna z osób miała w dupie RODO (celowo nie pisze kto) Gdyby nie to, czekałaby nas jazda od szpitala do szpitala w 4 różnych miejscowościach. Komórka dziecka wyłączona.

Pod postem partnera matki, który zamieścił informację o zdarzeniu odezwał się Maciej Kawecki, dyrektor Departamentu Zarządzania Danymi w Ministerstwie Cyfryzacji, który obiecał przekazać sprawę ministrowi:

Bardzo mi przykro. Mam nadzieję, że z Pana dzieckiem wszystko w porządku i przesyłam pozdrowienia i życzenia szybkiego powrotu do zdrowia. W imieniu Ministerstwo Cyfryzacji zapewniam, że dołożę najwyższej staranności by szpitale uczulić na bardziej racjonalne podejście do tematu. Oczywiście nie może być tak, że telefonicznie uzyskujemy wszelkie informacje o pacjentach, ale możliwe jest zastosowanie metod uwierzytelniających osobę dzwoniącą jako rodzica. Zwłaszcza, że w wielu przypadkach przetwarzanie takich danych uzasadnione jest tzw. ochroną żywotnych interesów osób, o czym mówi art. 6 ust. 1 lit. d RODO.

Co ciekawe, podczas rozmów ze szpitalami ani razu nie padło słowo RODO, ale nie trudno się domyślić, że właśnie to rozporządzenie wprowadziło popłoch i strach, przez co zatarł się przy tym czynnik ludzki.

Rzeczpospolita zwraca dodatkowo uwagę, że oprócz błędnej i przesadzonej interpretacji przepisów w szpitalach, pojawiają się też absurdalne pomysły specjalistów od RODO o zamazywaniu specjalizacji lekarzy na tabliczkach w drzwiach ich gabinetów, bo pomogłoby to ujawnić schorzenia pacjentów udających się do nich z wizytą…

Ostatecznie prawidłowej informacji wspomnianej parze udzielił pracownik z Małopolskiego Urzędu Marszałkowskiego. Dziewczynka została odnaleziona w jednej z placówek, jest już w domu i nic poważnego się jej nie stało.

Źródło: Rzeczpospolita.
Photo: Józef Marcel Dmowski.