52

UOKiK sprawdził maski antysmogowe. Ludzie noszą sprzęt, który im nie pomaga

Zima w pełni a to oznacza m.in. komunikaty o jakości powietrza. Serwują je np. media, robią to praktycznie każdego dnia, bo temat w końcu przyciągnął uwagę społeczeństwa, szerzej zainteresował Polaków. W efekcie szukamy odpowiedzi na to, co zrobić, by oddychać lepszym powietrzem. Część osób inwestuje w oczyszczacze, zarówno te naturalne, jak i mechaniczne, przybywa też klientów zainteresowanych ochroną na twarz: maski antysmogowe cieszą się wzięciem. Niestety, nie pomoże nam każdy sprzęt oferowany przez sprzedawców - sprawdził to UOKiK.

Maski antysmogowe przestały dziwić, coraz częściej można spotkać na ulicach ludzi chroniących się w ten sposób. Nie wzbudzają one uśmieszków, lecz pytania – niejednokrotnie byłem świadkiem rozmów, w których przechodnie wymieniali się informacjami na temat modelu, ceny, jakości i przede wszystkim skuteczności takiego urządzenia. A im gorzej za oknami, tym bardziej ludzie chcą wiedzieć, jak uchronić się przed smogiem i jego negatywnym wpływem na nasze organizmy. Przypomnę, że rocznie zabija on kilkadziesiąt tysięcy Polaków. W skali świata mowa o paru milionach ludzi…

Temat ważny, więc nie powinno dziwić, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wziął go pod lupę. Na zlecenie tej instytucji Inspekcja Handlowa zbadała czujniki czadu i maski antysmogowe (półmaski filtrujące). W tym drugim przypadku chodziło o 10 modeli, które sprawdzono w trzecim kwartale poprzedniego roku. Zajęło się tym laboratorium Centralnego Instytutu Ochrony Pracy – Państwowego Instytutu Badawczego w Łodzi, a efekt był taki, że… zakwestionowano pięć produktów.

W przypadku trzech masek problemem były braki formalne, niewłaściwe okazały się np. instrukcje użytkowania. Wiele osób stwierdzi, że to błaha sprawa, ale jeśli ktoś źle korzysta z półmaski, może nie chronić organizmu, a przecież właśnie po to nosi ten sprzęt. To jedyne wady?

Dwa modele półmasek miały negatywne wyniki badań na całkowity przeciek wewnętrzny, a jeden z nich – także zły wynik badania penetracji mgłą oleju parafinowego. Oznacza to, że nie mają odpowiednich właściwości ochronnych i przepuszczają obecne w powietrzu szkodliwe pyły. Do tej pory Prezes UOKiK wszczął jedno postępowanie administracyjne w sprawie półmaski niezgodnej z wymaganiami. W drugim przypadku przedsiębiorca odwołał się do UOKiK od decyzji IH zakazującej sprzedaży zakwestionowanego wyrobu. Sprawy są w toku, do czasu rozstrzygnięcia firmy nie mogą sprzedawać półmasek.

Tu nie chodzi już jedynie o kiepską instrukcję (lub jej brak). Klient kupuje produkt, który nie spełnia swojego zadania. Człowiek wdycha pyły i szkodliwe związki chemiczne, które mogą wywoływać alergie i poważne choroby (astma, rak). Jeżeli zatem komuś wydaje się, że każda taka półmaska działa, że maski antysmogowe dodawane np. do gazet to idealne rozwiązanie na całą zimę, musi lepiej zapoznać się z tematem. Co ciekawe, pomocna może się okazać strona UOKiK, na której pojawiły się informacje dotyczącego tego, jak wybrać odpowiedni produkt.

Przede wszystkim, powinien on okrywać nos, usta i brodę. Jeśli na opakowaniu widnieje skrót „CE” oznacza to, że przeprowadzono procedurę oceny zgodności i produkt spełnia wymagania techniczno-prawne. Jeśli traficie na oznaczenie „NR”, musicie wiedzieć, że jest to maska jednorazowego użytku – nie można jej nosić dłużej niż 8 godzin (maski antysmogowe wielokrotnego użytku mają oznaczenie R). Symbol „FFP3” to najwyższa klasa ochrony filtra i jeśli komuś zależy na najlepszym produkcie, powinien kierować się właśnie tym oznaczeniem. Półmaska powinna być też dostosowana do rozmiaru twarzy, a użytkownik musi o nią dbać, by służyła jak najdłużej. Więcej wskazówek znajdziecie na stronie UOKiK.

Dobrze, że zabrano się za te kwestie, ale ciągle odnoszę wrażenie, że więcej uwagi poświęcamy kwestiom skutków niż przyczyn. Problemu smogu nie rozwiążemy, jeśli każdy Polak będzie chodził w masce przez pół roku, a w każdym domu pojawi się oczyszczacz powietrza. To trzeba rozwiązać zupełnie inaczej: od edukacji, przez zmianę przepisów, po kontrole. Dobrze się stało, że na Śląsku do walki z patologiami zaczęto wykorzystywać np. drony, źle, że w sprzedaży wciąż są kotły, które po prostu trują. Rozwiążmy te kwestie, a maski za jakiś czas przestaną być potrzebne.