12

Polacy wygrali prestiżowy konkurs. Stworzyli projekt… wieżowca dla Afryki

Jak pomóc afrykańskim krajom wyjść z biedy? Od dawna powtarza się, że należy tamtejszej ludności dać wędki, a nie ryby, że sprawy nie załatwi pomoc humanitarna, że ważna jest np. edukacja. Idea może i słuszna, ale jak wprowadzić ją w życie? Być może pomysł na to mają Polacy - dwóch naszych rodaków wygrało konkurs magazynu eVolo: zaproponowali budynek, który ma być... mobilną szkołą hodowli i upraw.

Mashambas to dzieło studentów Politechniki Śląskiej, nagrodą mogą się pochwalić Mateusz Frankowski i Paweł Lipiński. Moglibyśmy o tym projekcie napisać przez sam fakt istnienia, ale kontekst jest przyjemniejszy, gdyż wygrał on konkurs amerykańskiego magazynu eVolo. Pokonał blisko 450 innych pomysłów, trafił zarówno do świadomości odbiorców branżowego czasopisma, jak i środowiska oraz mas – media poświęcają uwagę wizji wieżowca dla Afryki.

Nagroda wspomnianego magazynu przyznawana jest od kilkunastu lat. Doceniane mają być pomysły wizjonerskie, nowatorskie, odpowiadające potrzebom i wyzwaniom XXI wieku. Czy Polacy poszli w tym samym kierunku, co projektanci The Big Bend, czyli najdłuższego budynku świata? Nie, im jest bliżej działaniom Billa Gatesa, który chce rozdawać w Afryce kury. Mashambas w założeniu ma pomóc zniwelować ubóstwo w Afryce, rozprawić się z permanentnym głodem i jego skutkami: chorobami, krótkim życiem, przemocą, wyzyskiem. Jak to zrobić z pomocą budynku?

Wieżowiec z projektu Polaków miałby pełnić rolę centrum edukacji: lokalna społeczność poznawałaby w nim tajniki upraw i hodowli, ostatnie osiągnięcia w tych dziedzinach. Tubylcy byliby zaznajamiani z nowymi narzędziami, nawozami, roślinami, które mogą dobrze plonować w danym klimacie. Społeczność poznałaby po prostu nowoczesne rolnictwo i w efekcie miałaby osiągać znacznie lepsze plony. Te z kolei sprzedawałaby w… prezentowanym budynku. Parter Mashambas pełniłby rolę targu. Pisząc krótko: przyjdź, naucz się czegoś pożytecznego, wprowadź to na swoim polu, a potem wróć tu z plonami.

Chociaż trudno mi uwierzyć w realizację tego pomysłu, to sam projekt uznaję za ciekawy. Zwłaszcza, że w takim budynku znalazłoby się też miejsce dla lekarza czy speców od nowych technologii z innych dziedzin – część społeczności mogłaby poznać np. tajniki kodowania na podstawowym poziomie, przetwarzania żywności albo pozyskiwania energii z natury. A gdy poziom zamożności wzrośnie, edukacja na danym obszarze zacznie procentować, centrum mogłoby się przenieść w inne miejsce: ułatwiłaby to modułowa konstrukcja z prostych elementów.

Forma wieżowca sprawia, że budynek zajmuje niewielką powierzchnię i nie zabiera cennej ziemi, ale jednocześnie nie są potrzebne duże środki i zaawansowane technologie, by taką budowlę postawić. Przynajmniej tak to wygląda w teorii. Skoro jednak Facebook podjął się zadania dostarczenia Internetu ubogim mieszkańcom Ziemi (wedle niektórych, jego protezy), czemu ktoś nie miałby ruszyć do Afryki z Mashambas? Nie twierdzę, że należy to robić altruistycznie, taki scenariusz raczej nie zostanie zrealizowany. Ale może da się połączyć ten projekt z biznesem? Co więcej, może powinny się tym zainteresować polskie firmy? W Afryce nadal jest sporo do ugrania…