8

To druga najlepsza gra na Nintendo Switch. Recenzja Mario Kart 8 Deluxe

Skłamałbym mówiąc, że po zakupie Nintendo Switch nie planowałem kupić Mario Kart 8 Deluxe. Ta seria to kwintesencja wyścigów w stylu Nintendo i tu nie mogło się nie udać. Miałem rację, to obok The Legend of Zelda: Breath of the Wild najlepsza gra na konsolę Nintendo Switch i jeden z powodów, dla których warto nabyć ten sprzęt.

Dla tych, którzy jakimś cudem nie wiedzą czym jest Mario Kart – szybkie przypomnienie. To seria gier wyścigowych, której początki sięgają 1992 roku i konsoli Nintendo SNES. Japońska firma zaprasza w niej postacie znane z gier Nintendo na wykręcone trasy. Zadaniem gracza jest zasiąść do małego gokarta (lub motocykla) i dojechać na metę na pierwszym miejscu. Nie da się przy tym nie bawić świetnie, bowiem seria Mario Kart to jedna z najlepszych serii wyścigowych w historii elektronicznej rozrywki, a przy okazji wyścigi gokartów, które od 25 lat miażdżą każdą konkurencję.

Zmiany, zmiany, zmiany

Mario Kart 8 Deluxe to odświeżona, przenośna wersja wydanego w 2014 roku na Wii U Mario Kart 8. Już w materiałach promocyjnych mówiono jednak, że to ulepszona, a przy okazji najbardziej kompletna odsłona Mario Kart w historii. Co nowego w wersji na Switcha? Można trzymać dwa przedmioty, dodano ponadto poziom 200cc, czyli pojemność silnika, a co za tym idzie poziom trudności samej gry. To już prawdziwy hardkor, nie żartuję. W trybie Battle Mode pojawiły się dedykowane mu areny, zamiast wykorzystywanych wcześniej zwykłych tras. Dodano ponadto nowe tryby zabawy, w tym walkę na bomby czy trzymanie flagi. Zaproszono również do jazdy nowe postacie – część z nich będziecie pamiętać z dodatku do MK8. Bohaterów jest teraz łącznie 42 – sporo.

Tu wbrew pozorom jest głębia

Na pierwszy rzut oka Mario Kart 8 Deluxe to proste wyścigi gokartów. I faktycznie, próg wejścia ustawiony jest na tyle nisko, że na poziomie 50cc z grą poradzi sobie nawet dziecko (sprawdzałem), a reszta nauczy się tam panować nad bolidem i pozna trasy. A jest co poznawać – mamy wspomniane wyżej 42 postacie, podzielone na trzy grupy. Lekkie, średnie i ciężkie. Statystyki kierowców są różne i poczujecie to podczas wyścigu. Dodajcie do tego 40 nadwozi pojazdów, 21 rodzajów opon i 14 szybowców. Stworzenie idealnego bolidu nie jest możliwe, warto natomiast mieć kilka wariantów na różne rodzaje tras – to chyba najlepsza rada jeśli chodzi o dobór wyścigówki. Co ważne, nadwozia, opony i szybowce odblokowujemy zdobywając na trasie monety, co na pewno motywuje do jazdy.

MK8D to aż 48 torów. Tak, łącznie 48 plansz, tras czy jak wolicie je nazwać. Różnorodność poszczególnych miejscówek jest ogromna, podobnie jak pomysłów na same trasy, utrudnienia, wyskocznie, fragmenty pod wodą itd. Każda z tras to małe dzieło sztuki, które nawet po 50 wyścigach wciąż potrafi zaskoczyć. Część tras pewnie będziecie pamiętać z poprzednich odsłon gry, ale przy odrobinę zmienionej mechanice trzeba do nich trochę inaczej podejść.

Sieciowe tryby, czyli kulawe Nintendo w 2017 roku

Mario Kart 8 Deluxe to oczywiście również zabawa w sieci. Zgodnie jednak z moimi obawami, japoński koncern ponownie nie poradził sobie z tym tematem. Owszem, gra działa dobrze (poza sporadycznym wyrzucaniem z lobby), wyścigi ładują się szybko, ogólnie tryb wyboru wyścigów jest przejrzysty. Gra nie oferuje natomiast żadnej opcji komunikacji (poza ustalonymi z góry szybkimi wiadomościami tekstowymi), co w 2017 roku jest zwyczajnie żenujące. Grając ze znajomymi korzystam z imprezy na PlayStation 4, właśnie przerzucamy się na mobilnego Discorda. Konieczności wychodzenia z grupową komunikacją poza Switcha to jedna z największych porażek Nintendo Switch i nie ma co mydlić komukolwiek oczu. Nintendo nie radzi sobie z usługami sieciowymi i nie ma szans na to, by cokolwiek w najbliższym czasie się zmieniło.

A jak się gra w sieci?

Pewnie dużo zależy od znajomych (i nieznajomych, można przecież grać też z tak zwanymi randomami), ale w większości przypadków to…prawdziwa walka o przetrwanie. W starciach wieloosobowych bliżej MK8D do Carmageddona, WipeOuta czy nawet bijatyki. Tu nie ma miejsca na litość. Ostatnie metry przed metą? Bam, dostaję muszelką i ląduję na trzeciej pozycji. Generalnie odpowiednie wykorzystanie zebranych broni ma tu kluczowe znaczenie, również jeśli chodzi o obronę (część oręża możemy zawiesić za pojazdem, co tworzy z niego swoistą tarczę). Druga kluczowa sprawa to odpowiedni driftowanie na zakrętach, gwarantuje ono bowiem pojazdowi chwilowe turbo. Jego trzeci poziom to prawdziwy „game changer”, który potrafi całkowicie zmienić losy wyścigu. Bez takich wspomagaczy dojechanie na metę na pierwszej pozycji, w jakimkolwiek trybie poza 50cc, graniczy z cudem. Ale najważniejsze – Mario Kart 8 Deluxe to w trybach sieciowych tak ogromne pokłady frajdy, że gra na stałe zawitała do moich wieczornych sesji przy konsoli. Tu dograło absolutnie wszystko, mechanika i duch rywalizacji – 10/10.

Jest ładnie, choć nie tak ładnie jak w Zeldzie

Zelda i Mario Kart to dwie zupełnie inne gry, trudno więc tak naprawdę porównać je pod względem wizualnym. MK8D wygląda ładnie, czasami bardzo ładnie – ale nie rzuca oprawą na kolana. Słodkością i przywiązaniem do detali natomiast już tak. Tytuł działa naprawdę świetnie – 60 klatek animacji na sekundę bez jakichkolwiek spadków. 60 fps towarzyszy nam również na podzielonym ekranie, ale tylko dla dwóch graczy. Trzeci i czwarty kompan powodują, że gra przełącza się w tryb 30 klatek (choć wciąż gra się dobrze). W trybie stacjonarnym MK8D działa w rozdzielczości 1080p, w trybie przenośnym w 720p.

Werdykt

Eeeee…kolejny odgrzewany kotlet! Tak, wiem, odgrzewany kotlet – ale co z tego? Gra się fantastycznie, Switch jest idealną platformą dla tej produkcji i to niezależnie od tego, w jakim trybie zdecydujecie się grać. Co więcej – nawet jeśli ten kotlet jest odgrzewany, to pochodzi z patelni, której prawie nikt nie posiadał. Mowa oczywiście o Wii U i mam nadzieję, że Nintendo będzie tak robić z innymi świetnymi tytułami, które po prostu miały pecha do tej, a nie innej konsoli japońskiego producenta.

Świetnie bawiłem się w samotnie, jeszcze lepiej ze znajomymi. Przy wyścigach wieloosobowych gra przestaje być przyjemną ścigałką z sympatycznymi bohaterami, a staje się prawdziwym wirtualnym placem boju, gdzie nie ma miejsca na uśmiechy i litość. Kapitalna zabawa.

Mario Kart 8 Deluxe to obok The Legend of Zelda: Breath of the Wild najlepsza gra na konsolę Nintendo Switch i jeden z powodów, dla których warto nabyć ten sprzęt. Nie żałuję ani jednej złotówki wydanej na ten tytuł, jak również ani jednej minuty spędzonej w małych pojazdach. Zamierzam grać w MK8D zarówno w sieci ze znajomymi, na podzielonym ekranie z synem oraz stawać na głowie by zdobyć wszystkie gwiazdki we wszystkich pucharach. Bardzo mocny tytuł.

Ocena 9/10

  • Tomasz

    Jechaliśmy ze znajomymi pociągiem. Panie poszły spać, a my we trzech na zmianę zasuwaliśmy w MK8 „na podwójnym gazie” :) Fajne jest to, że było nas dwóch noobów + jeden doświadczony i wcale nie oznaczało to, że dostawaliśmy ciągłe baty od niego. Znajdźki to prawdziwe „zuo”, zwłaszcza niebieska skorupa kilkanaście metrów przed metą :D

    • Prawda, super się gra w podróży ze znajomymi :) I tak, często trzeba mieć dużo farta i nie zawsze umiejętności są kluczowe.

  • Meretycz

    Gry Nintendo takie są. Np. mój ulubiony SSB: na 1lvl nawet dziecko wygra każdą walkę, na najwyższym trzeba się ostro napocić.

    • Oby szybko SSB trafiło na Switcha, może być w odgrzewanej wersji.

    • Meretycz

      Z jednej strony fajnie by było jakby dało się grać na dwa pady ale z drugiej o sterowanie się boję. Nawet 3DS ma więcej przycisków w końcu.

  • Piotr Kotnis

    Czy gra się używając gałki na joy conie czy może może używając żyroskopu jak na Wii U?

    • mruwek

      Można tak, można tak – w zależności od preferencji.

    • Piotr Kotnis

      Super, dzięki.