45

Mamy nowego „najmłodszego polskiego milionera”

Czytając doniesienia o Mateuszu Machu, jego biznesie i sukcesach przecierałem oczy ze zdumienia. Serio. Niestety, nie wynikało to z zachwytu - zastanawiałem się raczej, jak to możliwe, że wokół sprawy zrobił się taki szum i dlaczego uczyniono z tego tak duże wydarzenie. Kwota pozyskana od inwestora nie jest porażająca, przyszłość raczej niepewna, rozwiązanie trudno uznać za masowe. Kluczem do odpowiedzi jest pewnie wiek przedsiebiorcy - to nastolatek. Warto zatem docenić. Ale czy powinno się pompować balon "najmłodszego polskiego milionera"? Znowu...

Business Insider poświęcił wczoraj tekst młodemu przedsiębiorcy z Polski. Dobrze, im więcej piszą o „naszych”, tym lepiej. Zwłaszcza, gdy to ciekawe przypadki. A tu mamy młodego człowieka, który robi biznes. Ma 18 lat i pozyskał inwestora dla swojego startupu. Ja w jego wieku imprezowałem podczas studiów, więc kciuk w górę i szacunek. Naprawdę cieszę się, że chłopakowi się chce, że się stara, że ma ambicje. Gratuluję tego, że udało mu się skupić na sobie uwagę mediów, także tych za Oceanem, a w perspektywie może stworzyć produkt, który pomoże ludziom. Bo jego aplikacja Five App może się okazać czymś więcej niż kolejnym bzdurnym komunikatorem.

Produkt został pomyślany jako zabawa dla fanów hip hopu – użytkownicy mogli za jej pośrednictwem wysyłać emotikony tworzone z symbolu dłoni. Okazało się jednak, że to rozwiązanie przyswajają głuchoniemi, którzy używają aplikacji do codziennej komunikacji. Pojawił się pomysł, by rozwijać aplikację w tym kierunku, spora w tym zasługa przedstawicielki ONZ, Polki, która uzmysłowiła młodemu twórcy potencjał jego oprogramowania. Zaczęto rozbudowywać pomysł w tym kierunku, a wczoraj okazało się, że to przynosi efekty: fundusz EVIG zainwestował w firmę 400 tysięcy złotych, startup wyceniono na milion złotych. I się zaczęło…

Jeden z najpopularniejszych polskich portali pisze o młodym przedsiębiorcy i na stronie głównej zachęca do lektury informując, że nastolatek z niewielkiej miejscowości stworzył milionowy biznes. Redaktor money.pl, serwisu, który w założeniu powinien poważnie podchodzić do sprawy, pisze już o prezesie zarządu firmy FiveApp, a z tekstu dowiadujemy się, że w maju 2015 roku o Mateuszu Machu usłyszał „cały technologiczny świat”. Nie wiem, gdzie wtedy byłem, może na kilka dni straciłem przytomność, ale nie przypominam sobie, by wszystkie serwisy podjęły właśnie ten temat. Uznaję to za osobistą stratę.

Najciekawiej do sprawy podchodzi tabloid se.pl. Oto tytuł: Najmłodszy polski milioner? 18-letni Mateusz Mach, twórca FiveApp. Na nieszczęście dla Mateusza, określenie „najmłodszy polski milioner” w ostatnich kwartałach kojarzy się raczej negatywnie. A to za sprawą oszusta poszukiwanego przez policję. Podkreślę teraz, że nie porównuję Mateusza Macha do Piotra K. Nie, nie zarzucam mu, że jest oszustem. Irytuje mnie natomiast to, że znowu pompuje się balon, używa określeń, które mogą wyrządzić więcej szkód niż pożytku. W tej chwili brakuje jedynie wypowiedzi znanych celebrytów polskiej Sieci, którzy komentując pojawienie się „ramki Kusznierewicza” pisali na Facebooku coś w stylu Ale zaje*****, biorę trzy: dla rodziców, teściów i dla siebie rzecz jasna! Może i teraz posypią się złote myśli.

O sukcesach i pracy młodych Polaków warto, a nawet trzeba pisać. Ale jeżeli za sukces uznamy kwotę 400 tysięcy złotych i wrzucimy to na główną portalu, to do czego nas to doprowadzi? Czy to naprawdę są pieniądze, które można skomentować słowem „wow”? Pewnie w tym miesiącu wielu Polaków kupi za podobne pieniądze samochód. Nie twierdzę, że na naszym rynku startupowym każdego dnia dokonuje się wielkich inwestycji i przejęć – faktycznie jest to raczej skromne poletko z niewielkimi kwotami, gdy porówna się je z tymi zachodnimi. Ale to nie oznacza, że przy tych 400 tysiącach trzeba krzyczeć i skakać z radości. Takie zachowanie może jedynie utwierdzać ludzi w przekonaniu, że wycena na poziomie miliona złotych to już szczyt marzeń i możliwości. I jak potem będziemy oceniać rozwój Brand24, Prowly czy Audioteki, o których piszemy na AW?

Warto chwalić, należy kibicować, ale nie ma się co zapalać i pompować balonów. Bo potem okazuje się, że portfel z Kickstartera nie jest tym, czym miał być, że opaska do snu ostatecznie spełnia inne funkcje niż te zapowiedziane, a aplikacja dla głuchoniemych… Przekonamy się, czy to wypali. Mam niewielkie pojęcie na ten temat, więc może moje obawy i pytanie o to, czy głuchoniemi będą się porozumiewać emotikonami na masową skalę jest niewłaściwe. Gdy jednak czytam:

Mach ze swoim produktem chce trafić do osób głuchoniemych, które nie potrafią ani czytać, ani pisać. Ich sposób komunikacji opiera się wyłącznie o gesty. To oni mają być główną grupą docelową produktu. Aplikacja w wersji podstawowej ma być dostępna za darmo, ale już poszerzenie słownika będzie płatne.

Zastanawiam się, czy na tym rzeczywiście da się zarobić. Nawet ze wsparciem ONZ…

Machowi życzę powodzenia. Jeśli nie wypali ten biznes, to może uda się z kolejnym – zdobędzie doświadczenie, dowie się, jak się robi interesy w tej branży. To w połączeniu z zaradnością i młodym wiekiem powinno zaprocentować. Oby tylko nie naczytał się zbyt wiele tekstów o „najmłodszym milionerze” czy „18-letnim prezesie”. Bo jeszcze uwierzy, że już odniósł sukces.

  • Andrzej

    Znowu milioner? Jeszcze Kaszubskiego nie wsadzili ;)
    BTW, głuchoniemi z powodzeniem wykorzystują tak zwykłą rzecz jak SMSy, więc kompletnie nie rozumiem idei tej aplikacji. Takie mnożenie bytów i komplikowanie rzeczy prostych

    • piti

      Racja – zastnawiałem się nad sensem tej „appki” :-) jak to ma pomóc i kiedy. Zakładając że ktoś taki nie umie czytać ani pisać to a:
      – pójdzie do warzywniaka – pokaże palcem co chce i to kupi
      – pójdzie założyć konto w banku – podstawowymi gestami sobie nie poradzi więc co? kupi gesty premium i zaloży konto ?:)

    • Mateusz Klakier

      Potrafiąc bardzo dobrze język migowy chyba też wolałbym korzystać z takiej formy komunikatora do dyskusji z os. głuchoniemą. Jezyk pisany wprowadza za duzo abstrakcji do dyskusji co utrudnia komunikacje z osobą gluchoniemą. Np. Zwrot „idzie nam to jak krew z nosa” osoba gluchoniema zrozumie czesto doslownie. Osoby slyszące uczą się takich abstrakcyjnych zwrotow dosc szybko i automatycznie. Osoba gluchoniema ma z wieloma takimi rzeczami mocno „pod górkę”. W jezyku migowym taki problem jest o wiele mniej zauważalny.

    • Możliwe, że sam autor aplikacji nam to wyjaśni ;)

    • Andrzej

      Strach się bać ;)

    • herunohazumi

      Zdajesz sobię sprawę, że osoby głuchonieme, szczególnie te głuche od urodzenia, nie potrafią czytać i pisać? Aby zrozumieć zapis języka trzeba umieć przełożyć go na brzmienie. Głuchoniemy nie jest w stanie zrozumieć znaczenia liter.

    • Jako osoba do której jest ta aplikacja kierowana, to wyprowadzę Cię z błędu – otóż, osoby niesłyszące potrafia pisać.

    • herunohazumi

      Niesłyszące od urodzenia, które nigdy nie słyszały i nie potrafiły mówić? Byłem swojego czasu na akademickiej prelekcji dotyczącej projektowania interfejsów komputerowych dla osób głuchoniemych, i o takich rzeczach mnie tam uświadomili. Założyłem że ktoś z Dr. hab przed nazwiskiem wie co mówi ;]

    • Oczywiście, że potrafią, ale nauka jest dla nich o wiele trudniejsza.

    • W liceum uczył mnie nauczyciel całkowicie głuchy, bazował tylko na czytaniu z ruchu warg. Żeby uczyć młodzież musiał umiec pisać, czytać i mówić.
      Z doktorami i profesorami zazwyczaj jest ten problem, że opierają się na badanaich i statystykach, a przeważnie nie spotkali się z problemem realnie.
      Znam całą masę osób, które nie słyszą od urodzenia i umieją mówić, czytać i pisać. Na różnym poziomie, bo od dukania na poziomie dziecka w 1 klasie podstawówki, do płynnego czytania i rozumienia tekstu.

    • Marcin Laskowski

      To zobacz sms od głuchoniemych. Ja połowy nie rozumiem, naocznie widziałem takie SMS z prostymi sprawami.

    • Andrzej

      Widziałem. Nawet widuję cały profil na FB prowadzony przez osobę głuchoniemą od urodzenia. Pisane jest niegramatycznie, rzeczownikami i bezokolicznikami, ale można przywyknąć po jakimś czasie znajomości :)

    • Marcin Laskowski

      Można, ale jeżeli program ci to poprawi to chyba lepiej :)

    • Andrzej

      Wątpliwe to ulepszenie ;) W kościach czuję, że projekt zniknie szybciej niż się pojawił. Już masę takich „ulepszaczy” życia było, i łączy je jedna rzecz – umarły śmiercią naturalną.

    • Marcin Laskowski

      statystycznie 90% startupów pada :D

  • Z

    Czytałem ten artykuł i porównainie do Kaszubskiego też u mnie się zrodziło od razu… ale jedna uwaga:
    „Mach ze swoim produktem chce trafić do osób głuchoniemych, które nie potrafią ani czytać, ani pisać. Ich sposób komunikacji opiera się wyłącznie o gesty. To oni mają być główną grupą docelową produktu.”
    Jeżeli grupa docelowa nie umie czytać/pisać to jakim cudem obsłuży urządzenie mobilne które wymaga jednak posiadanie tej umiejętności? :D
    Oczywiście do ominiecia ten problem pewnie jest ale to fajnie brzmi… dać komuś ułatwienie w komunikacji kiedy ta osoba ma problemy z ogarnianiem „nosnika” tych ułatwień. Prawie jak 500zł dla rodziń z dziecmi, gdzie każdy wie że nie wszyscy rodzice spożytkuja te 500zł na dzieci… ;)

    • mirosław borubar

      No ale poprawienie samopoczucia czy też komfortu życia rodziców ma bezpośredni wpływ na komfort życia dzieci i atmosferę w rodzinie:) Tak więc nie bać się i kupować sobie elektronikę za wielokrotności 500zł:)

  • TH4N1X

    Panowie, trzeci raz muszę o tym wspomnieć – zamierzacie wyśrodkować tekst w felietonach? W normalnych artykułach jest ok, a tutaj kłuje w oczy. :/

  • O ile pojawią się sponsorzy i w porę sprzeda swój produkt „większemu” graczowi to tak, można na tym zarobić ;)

  • Zamyślony

    Jak Ci się udało w wieku 18 lat być na studiach?:>

  • Egon Midziała

    Mateusz Mach/hip-hop/Kanye Wes… o ja pier….

  • Krzysztof Markiewicz

    Z tego co kojarzę to w przyszłości aplikacji ma rozpoznawać mowę i tłumaczyć na migi. Tak mi się coś obiło o uszy. Taka funkcjonalność jest bardzo OK. I faktycznie klika miesięcy temu przewalił się ten temat przez media.

    • A to nie Migamy?

    • Krzysztof Markiewicz

      O kule bele. Chyba pomieszały mi się te dwa projekty 😊

  • Robert Karczyński

    Najbardziej mi się podoba jak łatwo w Polsce można zostać medialnym milionerem. Gość prawdopodobnie nigdy na oczy nie widział miliona, jego udziały w firmie nie są warte milion. Nie wspominając już o tym ile gotówki ma na koncie (chyba, że czegoś nie wiemy). Z jednej strony wszyscy uważają gościa za polski odpowiednik Blake’a Carringtona, z drugiej po spotkaniu z nim pewnie trzeba będzie płacić za jego kawę.

  • Dannyboy

    Ma chłopak rozMach… nie ma co

  • Ppetr0

    O niepotrzebne „pompowanie balona” powinno się mieć pretensje wyłącznie do dziennikarzy.
    Dokładnie tak jak wspomniałeś w tekście – nawet dziennikarz/bloger/redaktor portalu money.pl nie poświecił chwili na zagłębienie i analizę tematu. Płytkie „dziennikarstwo” staje się niestety standardem.
    Kiedyś ważna była wartościowa treść, dojście do źródła danego problemu/zagadnienia i jego rzetelne przedstawienie. Teraz – liczy się mocny tytuł i kliknięcie ;)

    • mirosław borubar

      Kiedyś ludzie kupowali gazety, teraz majo za darmo w ynternecie. Niesie to za sobą pewne konsekwencje i w poziomie artykułów i w kwestii tego kto je pisze. Kiedyś w tabloidach pisali ludzie po studiach, którzy dokładnie wiedzieli w jaki sposób napisać tekst, aby był szkokujący i przyciągnął jak najwięcej widzów. Dziś wychodzi to samo z siebie, bo często gęsto jeden tłuk pisze dla reszty tłuków, bo ludziom po studiach zwyczajnie nie chce się robić takich głupot za marne pieniądze.

  • Dawid Szymański

    15 komentarzy, 3 sensowne, reszta to poziom gimbazy.

  • Może nie należę do grupy docelowej tej apki (umiem mówić), ale w temacie osób niesłyszących mam sporo do powiedzenia, a więc – to się nie sprawdzi. Osoby głuchonieme z powodzeniem korzystają np ze snapchata i tam świetnie sobie radzą migając.

    Czytając te komentarze mam strasznie mieszane uczucia, bo widzę, że wiedza na temat osób niesłyszących i sposobu w jaki się komunikują leży i kwiczy.

    • Pragmatus

      Bez urazy ale po co komu to widzieć dokładniej?

    • Przyznam, że wiem na ten temat niewiele. Ale chętnie się czegoś dowiem. Napisałaś, że masz sporo do powiedzenia, więc może podzielisz się informacjami? Chętnie przygotuję tekst na ten temat, a nie znam osoby głuchoniemej.

    • Może w pierwszej kolejności wpadnij do mnie i przeczytaj to, http://dziewczynazobrazka.pl/skoro-serce-slyszy/ najlepiej wszystkie notki z tego cyklu. Tam masz dość szczegółowe informację. To jest cykl wpisów poświęcony problemom osób niesłyszących kierowany głównie do osób słyszących.
      W razie dodatkowych pytań służę pomocą.

    • Dzięki, chętnie przeczytam.

  • Nie rozumiem tego pompowania, sam byłem tydzień temu na spotkaniu z potencjalnym inwestorem i jest spora szansa, że uzyskam nawet trochę większą sumkę na biznes. Ok, jest spora szansa a nie jest już to za mną i mam 22 lata a nie 18, ale rany, pół miliona finansowania firmy jeszcze nie robi z nikogo milionera…

    • Andrzej

      Pochwal się, to i może o Tobie przeczytamy następny wpis ;)

    • Oczywiście że się pochwalę, od razu jak odpalimy alphę produktu. 😉

  • Krakers

    Eh, dyskutujecie nad tym czy ta aplikacja ma sens istnienia w przypadku głuchoniemych, a przecież z artykułu wynika, że to właśnie dzięki głuchoniemym aplikacja zyskała rozgłos

  • Krakers

    Eh, dyskutujecie nad tym czy ta aplikacja ma sens istnienia w przypadku głuchoniemych, a przecież z artykułu wynika, że to właśnie dzięki głuchoniemym aplikacja zyskała rozgłos

  • mkp

    Ta apka byłaby „niesamowita” gdyby potrafiła przekształcać tekst/mowę na migany/migowy i vice versa. Ułatwiłoby to (chyba) znacznie komunikację między obiema stronami (słyszący nie zna migowego lub ma problem ze zrozumieniem mowy rozmówcy, a niesłyszący ma problem z czytaniem z ruchu warg/ust, bo np. rozmówca niewyraźnie „gestykuluje” wypowiadane słowa lub ust nie widzi).
    Niestety, jak w zasadzie z każdą aplikacją tłumaczącą, pewnie i w tym wypadku tłumaczenie byłoby co najmniej kiepskie…

  • I właśnie dwa komentarze pod tym artykułem pokazują jak bardzo krzywdę temu chłopakowi zrobiło określenie „najmłodszy polski milioner”. W zasadzie to trzy, bo mi też od razu skojarzyło się z Kaszubskim i niestety, nie jest to pozytywne skojarzenie.

  • Kacper

    Niby fajnie, ale co to zmienia? Najpierw zacznijmy od tego, czy ta appka jest w Google Play. Jest? No właśnie…