230

Mam nadzieję, że wyrośliśmy już z piractwa

To smutne, ale Polska od dawna jest w czołówce krajów, gdzie piractwo wciąż jest niezwykle popularne. Wierzę jednak w to, że mogę napisać “była” i przez ostatnie lata sytuacja diametralnie się zmieniła. Bo warunki do takiej zmiany są wręcz idealne.

Piractwo to od zawsze najtańszy (bo darmowy) sposób na granie, oglądanie filmów i seriali, korzystanie z oprogramowania czy słuchanie muzyki. Sposobów na tłumaczenie się z piractwa jest cała masa – bo filmy drogie, nie każdego stać na chodzenie co tydzień do kina. Bo gry kosztują kilkaset złotych, a płyty z muzyką są wciąż drogie. Jeszcze lepsze są tłumaczenia typu “na ten film nie warto iść do kina, więc obejrzę go z dividiksa”, “ten zespół to syf, nie dam im zarobić” albo “na płytach nie zarabiają muzycy, tylko wydawcy”. Konsumpcja filmów, gier czy muzyki nigdy nie była tania. Nie jest to ani chleb, ani woda – to dobra, które nie są niezbędne do życia. Nie ma więc żadnego sposobu na usprawiedliwienie piractwa.

Łatwy, tani dostęp do treści

Niedawno widziałem screen z polskiego forum, na którym jeden z graczy prosił o pomoc w uruchomieniu kilkuletniej gry. Spiraconej. Jest to o tyle dziwne, że tytuł ten był wielokrotnie w steamowych promocjach, można go było kupić za symboliczną kwotę. Ktoś jednak zamiast to zrobić i cieszyć się legalną kopią, wolał grę spiracić. W 2017 roku kiedy z każdej możliwej strony atakują nas growe promocje. Jak nie na Steamie, to na każdej innej platformie z PC-towymi grami. Wystarczy wejść na świetną stronę lowcygier.pl, która zalewana jest wręcz wpisami o promocjach zarówno na PC-towe jak i konsolowe produkcje. Bardzo dużo gram ostatnio na PC i kupuję gry za grosze, często odbieram darmowe produkcje. Nawet jeśli polujecie na nowości, można znaleźć naprawdę fajne oferty. Oczywiście nie jest to wtedy symboliczne 5 złotych, ale kiedy ja byłem zatwardziałym PC-towcem coś takiego jak promocja na gry nie istniała. W katalogach reklamowych na stronach polskich pism o grach cały czas widniały te same, wysokie ceny. Nie było internetowych sklepów z grami, nie było cyfrowej dystrybucji która nie wymaga wyjazdu do stacjonarnej placówki. Jeśli chodzi o dostępność gier mamy dziś prawdziwy raj.

Świat obiegła właśnie kolejna informacja o złamaniu zabezpieczeń konsoli PlayStation 4. Moim zdaniem jednak piractwo na konsolach już nie istnieje i nic nie wskazuje na to, by miało kiedykolwiek powrócić – przynajmniej nie przy dzisiejszych mechanizmach ciągłej aktualizacji gier.

Netflix i seriale

Co jest bardzo chętnie piracone? Seriale. Zamarłem kiedy kilka lat temu zobaczyłem kalendarz jednego z dalszych znajomych. Miał on tam zaznaczone wszystkie interesujące go serialowe premiery. We wtorek o pojawia się to, to i to, w środę tamto i tak dalej. Zapytałem, czy to coś na kształt programu telewizyjnego i jaki trzeba mieć pakiet kablówki żeby wszystko obejrzeć. Odpowiedział krótko – torrenty. Zamarłem po raz drugi. Brak normalnego dostępu do seriali sprawił, że w ogóle ich nie oglądałem i na dobrą sprawę zacząłem to robić dopiero po inwestycji w abonament Netfliksa.

Zamiast Netfliksa można tu oczywiście wstawić HBO GO czy Showmaksa. Chodzi o ideę platformy z filmami i serialami. Owszem, nie ma tu wszystkiego, ale abonamenty za poszczególne usługi nie kosztują majątku. Ktoś napisze – “no dobrze, ale to nie Warszawa, u mnie 40 złotych to dużo”. Nie zabrzmi to najlepiej, ale jeśli 40 złotych to zbyt wielka kwota za dostęp do dużej biblioteki z filmami i serialami, to może jednak tego typu rozrywka jest poza zasięgiem i trzeba skupić się na ważniejszych wydatkach? Bez filmów i seriali naprawdę można żyć.

Muzyka

Czy ktoś piraci jeszcze muzykę? Przecież nawet jeśli nie ma czegoś w którejś z usług streamingujących, to jest na YouTube – pojedyncze utwory czy też całe płyty są tu często wrzucane legalnie przez zespoły czy wykonawców. Jest też Soundcloud czy Bandcamp. Da się dotrzeć do wszystkiego. I mówię to z perspektywy osoby, która nie jest w stanie kupić niektórych płyt CD z ulubionych gatunków tylko dlatego, że musiałbym je zamawiać z drugiego końca świata. Posiłkuję się wtedy profilami zespołów na przykład na Bandcampie czy własnie YouTubem. Jako nastolatek zamawiałem kasety (płyty były za drogie) od polskich wydawców metalowych zespołów. Wymienialiśmy się nimi ze znajomymi, kupowaliśmy od ludzi starsze albumy z ich kolekcji – często za symboliczne pieniądze – bo wiecie, wyrośli z metalu. W drugiej połowie lat 90. ubiegłego wieku nawet nie marzyłem o tym, co mam teraz. Dziś mogę słuchać wszystkiego bez konieczności wchodzenia w podziemie konkretnego gatunku, nie muszę szukać kontaktów – włączam po prostu Internet i mam wszystko. WSZYSTKO.

Zdaję sobie sprawę z tego, że piractwo nie umrze nigdy. To od nas jednak zależy, po której stronie staniemy. Mając tak dobry dostęp do multimediów, piracenie czegokolwiek to po prostu obciach. Podobno z piractwa się wyrasta, szczególnie kiedy pojawiają się pierwsze samodzielnie zarobione pieniądze. Ja mam jednak nadzieję, że “wyrastanie” ma również drugi aspekt. Wierzę, że Polacy dojrzeli do legalnych treści i wszystkie instrumenty czy kanały dostępu będziemy w stanie dobrze wykorzystać.

Piszę te słowa z włączonym YouTubem, na którym słucham debiutanckiej (i niestety jedynej) płyty “Welcome My Last Chapter” szwedzkiego zespołu Vinterland. Jej zdobycie w połowie lat 90. ubiegłego wieku graniczyło w moim przypadku z cudem. Dziś po prostu włączyłem YT i kliknąłem play.

grafika

  • doogopis

    Kurde może to starość ale czasami nawet nachodzi mnie ochota by kupować,kupić apki które pobrałem. Jakoś zawsze mi przechodzi,potem wraca! No ale czy Google od wysłanej kasy zapłaci podatek? Nie! Jeszcze sie zastanowie! Pomyśle. Zobacze co mówią stare memy.

    • iksde

      Co za bzdury… oczywiście, że Google od tego odprowadzi podatek, inna sprawa, że nie w Polsce.

    • Dima Noizinfected

      Jak rząd nie dostanie z tego kasy, to zatrudni mniej urzednikow czy postawi mniej fotoradaru. Bedzie mial mniej na kampanie. Same plusy ;)

    • Hahaha

    • tayfun

      500+ ;)

    • Dima Noizinfected

      No i na dozywianie patoli, i przekupywanie ludzie ich wlasnym hajsem

  • Przez całe wieki „piractwo” nie było problemem – powstawały wielkie dzieła, które ludzie kopiowali. Twórcy tych dzieł zarabiali w inny sposób. Np. twórca pierwszej encyklopedii francuskiej tworzył ją na zapisy – ludzie zapłacili mu z góry, a on stworzył encyklopedię, którą potem piracono na potęgę. Tylko współczesnym wydaje się, że bez „copyright” nie da się żyć, a to jest całkiem młoda instytucja.
    http://ksiazki.audio/blog/enlightenment

    • iksde

      Dokładnie tak. Open Source i do przodu! :D

    • jak słyszę o prawach autorskich, szczególnie amerykańskich to mi się nóż w kieszeni otwiera ;-)
      Np. Disney zrobił filmy na podstawie ogólnie znanych historii jak np. Syrenka i ma teraz do tego prawa autorskie i nikt inny nie może zrobić takiego filmu. Innym bezsensem są prawa autorskie do piosenek jak np. „happy birthday” itd.
      Zresztą z prawem patentowym jest podobnie. Amerykanie kradli technologii powstałe w Brytanii podczas rewolucji przemysłowej, a teraz są źli jak Chińczycy kradną ich technologie. Filozofia Kalego.

    • W prawie autorskim nie brakuje patologii, ale nie przesadzajmy z obroną piractwa.

    • Nie bronię piractwa, po prostu przypominam, że twórcy żyli w czasach kiedy nie było praw autorskich i nie narzekali – tym dzisiejszym się wydaje, że bez tego nie można tworzyć. Np. Niccolo Machiavelli nie dostał ani grosza za napisanie „Księcia”.
      http://ksiazki.audio/blog/ksiaze

    • Kiedyś nie narzekali, bo praw autorskich nie było. Później nie narzekali, bo prawa autorskie były trudne do obrony. Dzisiaj jest więcej skutecznych instrumentów do tępienia złodziei, więc twórcy z góry zakładają, że będą z nich korzystać, a kiedyś zakładali, że będą okradani i dlatego nie narzekali.

    • „Dzisiaj jest więcej skutecznych instrumentów do tępienia złodziei, więc twórcy z góry zakładają, że będą z nich korzystać, a kiedyś zakładali, że będą okradani i dlatego nie narzekali”
      Terminy „złodziej” i „kradzież” – niektórzy się upierają, że pirat to złodziej, a to niekoniecznie to samo.
      Mozart „ukradł” pomysły na swoje opery od innych twórców w swojej epoce.
      Renesans był epoką, w której jeden twórca był kopiowany przez innych, którzy ulepszali jego styl. Dziś takie kopiowanie nazwano by „kradzieżą”.

    • Jak dla mnie kradzieżą jest korzystanie z czyjejś pracy bez opłaty, której chce twórca.

    • „Jak dla mnie kradzieżą jest korzystanie z czyjejś pracy bez opłaty, której chce twórca”
      czasami to „chcenie twórcy” blokuje rozwój

    • Zgadzam się. Zwłaszcza ze słowem „czasami”. Dlatego prawo autorskie powinno ustanawiać kompromisowe okresy wyłączności własnościowej dla twórców. Bo całkowite zabetonowanie praw autorskich faktycznie może spowalniać rozwój, ale piractwo może miec podobny skutek poprzez demotywację twórców do tworzenia.

    • Baker

      A dla mnie kradzieżą jest pozbawienie kogoś rzeczy, której jest właścicielem bez jego zgody.

      Oglądając piracki serial (arrr!) nie pozbawiam twórców ich własności.

    • Nie. Mozarta nie można byłoby oskarżyć o kradzież w sądzie, bo „pomysły” czy „idee” w dzisiejszych czasach również nie są przedmiotem ochrony praw autorskich. Jak komuś ukradniesz „pomysł” to nie będzie mógł się o to sądzić.

    • pepe

      W tym przypadku nie mogę się z Panią zgodzić. Prawo patentowe w stanach, w przeciwieństwie do europy, dopuszcza opatentowanie idei i pomysłu, np. koncept telefonu komórkowego, kształt bryły telefonu o zaokrąglonych rogach, koncepcja tarczy energetycznej… są to przykłady opatentowania idei…
      W przypadku dwóch pierwszych doszło już do spraw sądowych o naruszenie patentu (sprawy apple przeciwko samsungowi)… więc jeżeli twórcy z których skopiował Mozart wydawali by w stanach, to zostałby pozwany i zapewne doprowadzony do ruiny…

    • spójrz na amerykańskie prawa autorskie…

    • „pomysły” czy „idee” w dzisiejszych czasach również nie są przedmiotem ochrony praw autorskich

      Jak nie są jak są. Przedmiotem ochrony jest każdy przejaw pracy twórczej o indywidualnym charakterze.

    • zakius

      do tępienia rozwoju i normalności

    • Ja też żyłem jeszcze w czasach, gdzie w Polsce muzyka nie była objęta prawami autorskimi.

    • zenek73

      Pamiętam jak w ostatniej chwili kupiłem parę pirackich kaset na dworcu w Olsztynie. Teraz tak pomyślę to nadal dwie z nich to dla mnie top 10 :)

    • aeroplan

      Skąd wiesz, że nie narzekali? Wielu twórców, których dzisiaj uznaje się za wybitnych, umierało w biedzie. A ci, którzy dorobili się na swojej twórczości jakiś pieniędzy i tak zarobili nieporównywalnie mniej, niż gdyby tworzyli w czasach bardziej im przychylnych. Nie chcę bronić prawa autorskiego za wszelką cenę, bo istotnie trochę patologii się stworzyło w ostatnim czasie, ale twierdzenie, że czasy bez ochrony praw własności były dla autorów jakieś piękne jest sporym nadużyciem, żeby nie powiedzieć zakłamaniem.

    • „czasy bez ochrony praw własności były dla autorów jakieś piękne jest sporym nadużyciem”
      Nigdzie nie napisałem, że to były piękne czasy dla twórców – po prostu dało się żyć.
      Np. Mozart pisał swoje opery kopiując pewne pomysły literackie i muzyczne z wcześniejszych utworów. Dla nas to lepiej, bo tamtych utworów już dziś nikt nie słucha, ale słuchamy Mozarta, który w naszych czasach miałby procesy o złamanie praw autorskich. Mozart był pierwszym, który wyrwał muzykę spod patronatu bogatych i wielkich. Pierwszy zaczął tworzyć dla masowego widza i zarabiał na wykonywaniu i pisaniu pod zamówienie.
      Po nim był Beethoven, który miał tak wielu fanów, którzy stworzyli coś w rodzaju Patronate i utrzymywali go, nawet gdy ogłuchł. Beethoven nie musiał się martwić o kasę tylko tworzyć.
      Idąc jeszcze głębiej w wieki – Homer dostawał pieniądze nie za spisaną Iliadę, ale za jej wykonywanie przed ludźmi. Ludzie płacili za czytanie tego poematu.
      Podobnie jest z artystami muzycznymi dzisiaj – jeżeli nie dostają pieniędzy za płyty zawsze mogą zarobić na koncertach.

    • tayfun

      Pewnie ma spadkobierców jak kamienice w Warszawie;)

    • Karol

      O co chodzi z tymi linkami do książek audio w twoich komentarzach

    • to źródło, do którego się odwołuję, np. wykłady o Oświeceniu opisywały sytuację autorów w tamtych czasach

    • Przemysław Rumik

      @peterbilberry:disqus a) nie było metod łatwego kopiowania,
      b) twórcy przymierali głodem,
      c) tylko elita korzystała z dóbr kultury,
      d) mało było dużych produkcji.

      Do tego teraz mamy np. soft, który wymaga czasem paru lat pracy i zatrudniania ludzi z BARDZO DUŻYMI pensjami, który by nie powstał bez tych pensji.
      To samo z filmami. Dobry scenariusz kosztuje, aktorzy i aktorki kosztują, reżyser kosztuje, godzina zdjęciowa kosztuje.
      To samo z muzyką, zespół tworzy nowy album rok, albo dwa i też by chcieli coś jeść.

      Tak, większość praw przejmują studia, wytwórnie i wydawnictwa, ale niestety mało który autor dzieła lubi ryzykować.
      Są wyjątki, ale mało.
      Ostatnio taki Andy Weir, który pisał Marsjanina w odcinkach pracując jako programista. Ale to wyjątek.

    • a) prawda – szybkie kopiowanie zwiększyło skalę problemu
      b) jeżeli tworzyli coś, czego nie dało się sprzedać, albo na co znaleźć mecenasa to tak, ale podobnie jest dzisiaj
      c) dziś jest tak samo – do filharmonii idzie elita, a reszta słucha disco-polo ;-)
      d) nie zaliczysz dzieł Shakespeare’a do dużych produkcji?

    • Przemysław Rumik

      d) nie :-) tak Shakespear był geniuszem, złamał zasadę 3 jedności przez co miał możliwość tworzenia dużo lepszych dramatów, a do tego później ciężko inwestował w ramach Globe w efekty specjalne.
      Ale jego sztuki nie były aż tak wielkimi produkcjami, w sensie do ich wystawienia nie trzeba było AŻ tak dużych pieniędzy. No i w końcu podobno sama królowa Elżbieta była jedną z jego patronek.
      W ogóle jak rozumiem, Shakespear najpierw był oglądany przez plebs, a dopiero później trafił na salony.
      Disco-polo też nie cierpi szczególnie na piractwie ;-)

    • „jego sztuki nie były aż tak wielkimi produkcjami”
      Musisz wziąć pod uwagę czasy – jak na tamte to były całkiem „duże produkcje”.
      Twój argument zdaje się iść w kierunku, że tamci artyści tworzyli „małe produkcje”, bo nie mieli pieniędzy, bo kopiowano ich dzieła. Tyle, że „wielkość” produkcji nie świadczy o jej artyzmie. Np. w okresie baroku jedna z oper była na pewno wielką produkcją, bo na scenie oprócz chyba dwóch setek śpiewaków było 120 koni i dwa słonie. Nikt jednak tej opery już dziś nie wystawia.

    • Przemysław Rumik

      Nie do końca o to mi chodziło.
      Gdy jego dzieła stawały się wielkimi produkcjami, bo miały efekty specjalne i tym podobne to zobaczenie sztuki u niego było większym doznaniem, niż u ewentualnych kopiujących (ale chyba nie było zbyt wiele kopiowania bo jego sztuki były chronione prawami autorskimi, chociaż pieniędzy z tego podobno dużych nie było).
      Ale teraz mały teatrzyk jest w stanie mieć świetne efekty specjalne.
      Kopiowanie teraz jest prostsze i przez to ochrona wydaje się być konieczna.

      Fakt jestem tutaj nieobiektywny bo pracuję jako programista (chociaż ostatnio nawet służbowo robię coś w 2 projektach open source :-)) i jednym z powodów tego, że dużo zarabiam są prawa autorskie.

    • Dlatego producenci filmów idą dziś w 3D choć nikt tego nie chce – takich produkcji nie da się łatwo kopiować lub oglądać poza kinami.
      Ja nie jestem wrogiem praw autorskich. Też dzięki nim zarabiam. Mój pierwszy komentarz miał po prostu uświadomić, że bez nich też dałoby się żyć. Niestety wpadliśmy z jednej skrajności (brak praw autorskich) w drugą skrajność, gdzie można mieć prawa autorskie do pojedynczych słów lub bajek, które znane są od wieków.

    • Przemysław Rumik

      Jak prawa autorskie są teraz tworzone nie dla autorów a dla producentów to pokazał ładnie CGP Grey :-)
      https://www.youtube.com/watch?v=tk862BbjWx4

    • tayfun

      No właśnie tu chodzi o intencje. Goście robią to w takim celu abyś im zapłacił a to co przedstawiłeś powyżej to raczej odnosi się do relacji twórca-wydawca.

  • Marcin

    Faktycznie piractwo było, jest i będzie istniało tak długo, jak długo dostęp do treści nie będzie przystępny, ale autor zdaje się rozumieć, że jak jest np. taki Steam i jest jakaś wyprzedaż to oznacza, że taki dostęp już jest. Czy to, że w produktach tak naprawdę wypożyczanych za niemałe pieniądze, bo macie do nich zerowe prawa własności (mam nadzieję, że raczycie czasem przeczytać terms & conditions i podobne zagadnienia) zaszyte są mechanizmy DRM o negatywnym wpływie na wydajność sprzyja tej wizji dostępności? Za kupę kasy sprzedawane są produkty miernej jakości, których znaczną część budżetu pochłonęło opłacenie Denuvo. Brak tego typu zabezpieczeń nie sprawia, że nagle wszyscy dany produkt piracą na masową skalę, rodzimym przykładem tu Wiedźmin 3. Na szczęście wielu deweloperów decyduje się odchodzi od finansowania nieskutecznej walki przekierowując te pieniądze w jakość, np Project CARS 2. Ludzie zaczynają to rozumieć, stąd rozwój GOG, ale Humble Store (obecnie prowadzą wyprzedaż, propozycje ciekawe, większość posiadam) od dłuższego czasu miał takie produkty w ofercie, często w przystępnej cenie, sam wiele razy skorzystałem, często pozycje opatrzone tagiem DRM-Free są bardzo dobrze przyjęte i oferują znakomitą zabawę.

    • Ideę zabezpieczeń antypirackich rozumiem , w praktyce wychodzi różnie. Przykład Ubisoftu, gdzie w którymś AC DRM uniemożliwiał grę osobom, które legalnie kupiły swoją kopię.

    • Marcin

      Nie trzeba sięgać aż tak daleko, ostatnio kilka gier odmawiało startu w związku z problemami z serwerem uwierzytelniającym, a piraci mogli grać w najlepsze – to wręcz zaprzeczenie tej dostępności. Usługi typu Steam, Origin, czy tam Uplay, powinny być dobrowolnymi agregatami kolekcji, wygodnymi download managerami i chmurowymi centrami przechowywania zapisów, a nie obowiązkowym komponentem, który może zawieść.

    • Dima Noizinfected

      Np Starcraft 2 jest kompatybilny z Linuxowym Wine, ale juz ich Launcher nie jest

    • ja

      jakiś rok temu miałem ochotę zagrać w prince of persia dwa trony (tak, wiem, są lepsze części, ale miałem ochotę:) ) wkładam stare dvd (oryginał, który kosztował niemałą wtedy kasę) instaluję, odpalam w trybie zgodności, włączają się zabezpieczenia, mieli, mieli…czarny ekran, komputer pełen reset, potem brak dostępu do dysku twardego z danymi, na którym zainstalowałem grę. dysk do wyrzucenia, na szczęście udało się odzyskać dane. spróbowałem jeszcze z innym starym dyskiem, którego już nie używałem, żeby w razie czego nie było strat, gdy kupie nowe ssd za kilka stówek- i to była dobra decyzja, bo sytuacja się powtórzyła. płytę (która kosztowała ponad 100) wyrzuciłem gdzieś na dno szuflady. ostatnio kupiłem w promocji na gog chyba…ale wkurzenie zostało i w pewnym momencie naprawę chciałem ściagnać pirata.

    • aeroplan

      Gwoli ścisłości, oczywiście, że do gier mamy zerowe prawa własności, bo mają je – co chyba logiczne – twórcy danego tytułu. My kupując daną KOPIĘ gry (bez znaczenia, czy w formie cyfrowej czy na fizycznym nośniku, z DRM czy bez) płacimy za jej użytkowanie, czyli de facto wypożyczamy.

  • Michał Laszczyk

    Czasami „nie ma wyjścia” przykład u mnie: mam HBO, płacę… Ale przez jakość internetu w głuszy w której mieszkam oglądanie online jest niemożliwe: klatkiwanie lub jakość nieakceptowalna… Więc to co mógłbym oglądać legalnie muszę pobrać i obejrzeć. Niestety

    • zenek73

      Może kwestia wyboru lepszego operatora/sprzętu. U mojej Babci od roku działa wewnętrzny modem z routerem. Karta Aero2 i za 30 zł masz 30GB na miesiąc. A wkoło las. Tylko że teren jest płaski a do masztu jest jakieś może 5 km. Obyło się bez anteny zewnętrznej.
      Tak czy inaczej moja Mama opiekująca się prawie 90-letnią Babcią ma Netflixa w głuszy :)

    • XXX

      Dobrze jednak mieszkać w mieście :) i mieć światłowód 30GB na mój dom to jak plunąć

  • Dima Noizinfected

    Place za legalne tresci, pirace treści niedostepne legalną drogą. Piraci maja ten plus ze nie musza zalatwiac masy biurokracji by udostepnic film czy serial. A ja nie zamierzam przez ową niedostepnosc sie ograniczać.

    Tworca moze sprzedawac materialy za krypto, sam, bez posrednikow. Wtedy kazdy na swiecie jest w stanie dokonac z nim transakcji. Polecam ten sposób wszystkim twórcom.

    • Ale czekaj, czekaj. Piraci czego nie mają? Jumają czyjś materiał i go dystrybuują. Legalne serwisy płacą licencje, dlaczego żałujesz aktorowi pieniędzy, to samo operatorowi, dzwiękowcowi czy montażyście? Przecież dobrze wykonali swoją pracę.

    • pirat

      Gdybym mieszkał w USA miałbym 5 razy więcej tytułów do dyspozycji.

      W Polsce nie dość, że biedna oferta, to i tak się okazuje, że rózne polsaty, cyfry, tvn mają zachomikowane licencje i mimo, że płacę pełną opłatę to w „”moim regionie”” serial jest niedostępny

    • stachu

      Mieszkam poza Polska. Place za subskrypcje Netflixa w swoim kraju, niestety nie mam mozliwosci obejrzenia tych materialow z jezykiem polskim. Czy korzystajac z proxy z polskim IP jestem piratem? Mozesz mi powiedziec kto straci na tym ze „pirace” te tresci?

    • Dima Noizinfected

      napisałem że nie żałuje. Jak jest dostępne to płace za legalne treści

    • zlodziej

      czyli to normalne ze place:
      100zl abonament zlodziejowi Solorzowi, ktory za moje pieniadze daje usluge Vod Ksw gdzie musze wydac 40zl i w miedzyczasie ogladne reklamy dzieki ktorym Solorz zarobi kolejne setki tysiecy zl..
      place za kanaly KTORE SOLORZ WYKORZYSTUJE DO POMNAZANIA PIENIEDZY – MOIM KOSZTEM !!! Place za 1 towar a oni wciskaja mi pozostale i oczywiscie zaraz jakis idiota napisze ze dzieki ksw/reklamom mam tanszy abonament czy tam utrzymuje lacza – POKAZCIE MI TO W REGULAMINIE POLSATU

    • Dima Noizinfected

      Jesli Solorz to zlodziej to kim jest Morawiecki? Wiesz Solorz nie zmusza Cie do korzystania ze swoich uslug…

    • Spotify i Netflix rozbiły bank tym, że są wygodniejsze od piracenia. 😜

  • Artur Łukasz

    Ostatnio chciałem kupić w sklepie gwiezdne wojny przebudzenie mocy na dvd, przy cenie 60 zł już wolę ukraść.

    • Wspaniale

    • Artur Łukasz

      Wiem.

    • Pit3rp

      Widocznie nie były Ci potrzebne. Szanuje rozsądne podejście do wydawanych pieniędzy.
      Uważam jednak, że taka kwota za super film na DVD to nie jest duzo. Otwarte przyznanie się do tego nie za dobrze świadczy o przyznajacym.

    • Artur Łukasz

      Zasnąłem w połowie tego filmu więc nie powiedziałbym że jest super.
      Disney źle to robi.

    • Pit3rp

      Czyli ewidentnie to DVD nie było Ci potrzebne. Mnie nowe buty Lebrona nie są potrzebne więc nie narzekam na ich cenę.

    • Artur Łukasz

      Skąd mam wiedzieć że film mi się nie będzie podobał jak go nie obejrzę?

    • Pit3rp

      No podstawie tych samych przesłanek, które sprawiają, że idziesz do kina.

    • Andrzej

      Jak idziesz do pizzerii, to też bierzesz kawałek pół na spróbowanie?

    • Artur Łukasz

      W kilku pizzeriach dostałem próbkę :)

    • Rutra Zsakuł

      Cena rzeczywiście mało adekwatna do oferowanej jakości treści (bo rozumiem, że płytka BluRay w tej cenie byłaby już ok), ale żeby od razu ukraść? Jeżeli bardzo zależało Ci na tym filmie wystarczyło poszukać używki/jakichś promocji/tudzież wypożyczenia. Dużą wyczuwam desperację.

    • Waldemar Bulkowski

      Kupiłem na BR za… 29,90. Wydanie dwuplytowe, nowe, w folii.

    • Przecież THA bylo chociażby w Polityce za 39,99 zł. https://uploads.disquscdn.com/images/abddf76ac760c3d3c569623bce2ce362235baaa899d18cbee1adba59cf80f6e0.jpg I to 5 miesięcy po premierze. Sam kupilem. W Empiku leży za 26,99 zł.

    • Artur Łukasz

      Najbliższy empik mam 50km od domu :)
      A za w polityce nie zapłaciłbym nawet grosza.

    • ja.n.

      tak – argumenty powalające…

    • Artur Łukasz

      Podałem cenę która spotkałem 3 razy jednego dnia.
      Nie moja wina ze nie mam pod ręką empika.
      60 zł za słaby film odstrasza.

    • ja.n.

      chodziło mi o drugi argument – gazeta to najmniejszy problem jeśłi zalezy ci na dodatku – jakis kosz na śmieci pewnie znajdziesz

    • Artur Łukasz

      Ale jednak wydawcę bym wsparł groszem :)

    • ja.n.

      póki takie argumenty będą to piractwo nie zniknie

    • Artur Łukasz

      Już denuvo pokazało co się stanie jak piractwo zniknie :)
      Zamiast taniej jest coraz drożej.

    • ja.n.

      skoro żałujesz nawet grosza…

    • Artur Łukasz

      Grosz dla wydawcy w polityce to za dużo :)

    • ja.n.

      a ty swoje – byle usprawiedliwić piractwo

    • Artur Łukasz

      No tak, co w tym dziwnego? :)

    • ja.n.

      nic – u złodzieja to normalne
      pozdrawiam

    • Camis ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      Piractwo to nie kradzież.

    • tayfun

      A co robili piraci na morzach?

    • Camis ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      LOL, pisałem o piractwie komputerowym.

    • tayfun

      A ha czyli jak kradniesz z jednego statku na drugi to jesteś złodziejem a jak kradniesz na komputer to już nie. I jeśli piszesz o piractwie komputerowym to piszesz o kradzieży tylko używasz eufemizmu. A pirat który kradnie filmy, gry itd. jest takim samym złodziejem jak ten co czyści czyjeś konto bankowe tylko różnica jest taka że jeden kradnie kasę a drugi towar. Śmieszne nie?

    • Baker

      Ten kto czyści konto bankowe powoduje że druga osoba tych pieniędzy na koncie już nie ma.
      Pirat, który ogląda filmy wygodnie jak chce, nie opłacając pierdyliona różnych VODów niczego nie kradnie, bo druga osoba nic na tym nie traci.

    • Baleron

      Ale jakbyś opłacił VOD to już te pieniądze by były. Idąc takim tokiem myślenia piracąc pozbawiasz twórcę możliwości zarobku więc powodujesz, że na koncie nie ma tych pieniędzy.

    • Baker

      Nie powoduję niczego. Gdybym nie spiracił, to po prostu bym tego filmu/serialu nie obejrzał, więc wydawca i tak by nie zarobił.

    • Baleron

      Ale obejrzałeś. Więc więc wydawca mógł na Tobie zarobić a tak się nie stało

    • Camis ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      „Art. 278. Kradzież

      § 1. Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą,
      podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

      § 2. Tej samej karze podlega, kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.”

      Filmy i muzyka to nie program komputerowy więc legalnie mogę je pozyskać z internetu.

    • patchworked

      I na allegro nie szło kupić używki? Chciałeś kupić ostatnio a ja obecnie widzę kupę ofert za 15-20 zł z wysyłką.

      Dodatkowo allegro miało niby jakoś do lutego opłacać wysyłkę do paczkomatów, choć nie wiem czy dla wszystkich czy tylko dla wybranych.

    • Artur Łukasz

      Wolę kupować stacjonarnie.

    • patchworked

      Nie o tym jest dyskusja co wolisz, tylko o rzekomej drożyźnie która zmusza do piracenia.

      Swoją drogą ten film był dostępny za friko dla użytkowników PLAY poprzez darmowy miesiąc HBOGO. Nawet dla kartowców.

    • Artur Łukasz

      Nie mam karty z play.

    • patchworked

      Wiadomo, wydatek 5 zł na starter będzie już za duży ;)
      Zresztą mniejsza o HBO z PLAYa, też może nie jestem kryształowo czysty jeśli chodzi o piractwo, ale czuję się żażenowany twoimi próbami wybielania się na przykładzie tego konkretnego filmu.
      Same wymówki – bo drogo, bo nie stacjonarnie, bo nie chce ci się rozejrzeć nawet za darmowymi sposobami legalnego dostepu.

    • Andrzej

      W kinie było za max 30 zł. Czemu nie pojechałeś?

    • BO ON NIE LUBI!
      Serio, komentatorzy podali mu już co najmniej z 10 sposobów na to jak obejrzeć za 10-20 złotych ale zawsze się znalazła jakaś żałosna wymówka. Bo on nie ma sklepu we wsi, bo woli kupić stacjonarnie, bo nie ma konta w Play. Maaatkooo…

    • Artur Łukasz

      Nie było mnie w Polsce, po niemiecku nie da rady oglądać.
      A chciałem nadrobić starsze części przed tą nową.

    • Robert M

      Skoro uważasz, że to słaby film to po co go ściągać?

    • Artur Łukasz

      Skąd miałem wiedzieć że jest słaby?

    • Kamil950

      Przecież nowe DVD z Przebudzeniem Mocy to jest raczej za ok. 20 zł. Poza tym jak nie skorzystałeś z darmowego okresu na Player+, to może tam jeszcze to jest (legalnie) oraz Łotr 1. :)

    • Chciałam ostatnio kupić torebkę Birkin od Hermesa. Przy cenie 30 tysięcy złotych to chyba ukradnę, gdyż jest mi ona niezbędna do życia.

    • Camis ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      Piractwo to nie kradzież, w Polsce do tego można LEGALNIE ściągać pirackie treści audio/video z internetu. Oprócz oczywiście oprogramowania. I z pominięciem torrenta.

    • Artur Łukasz

      Idziesz do ciucha i masz ją za 30 zł 😁

    • Camis ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      Piractwo to nie kradzież.

    • tayfun

      GW to badziewie. To tak jakbyś stare gacie ze sznurka sąsiadki zwinął.

    • Dima Noizinfected

      Czasu straconego na obejrzenie tego infantylnego shitu nikt nie zwroci…

  • Pit3rp

    Z przedostatnim akapitem zgadzam się w 100% . Widzę po swoim dużo młodszym rodzeństwu, że kieszonkowe wola przeznaczyć na inne rzeczy niż abo na netflix. Gdy 50zl miesięcznie nie robi różnicy zdecydowanie wolę zapłacić niż kombinować z piraceniem.
    Swoją drogą całkiem niedawno pokusiłem się o obejrzenie całego serialu Lost od początku. Nie znalazłem go nigdzie w legalnych źródłach. Byłem na tyle zdeterminowany,że zasięgnąć po nielegalne kopie z sieci. Po 4 odcinkach ciągłego kombinowania gdzie znajdę kolejny odcinek, czy są napisy, czy mam kodeki, czekania aż się zbuforuje doszedłem do wniosku,że jestem już zbyt leniwy na takie kombinowanie. Serwisy streamingowe mnie rozleniwily. Klikam w fonue i mam w tv , bez zadnego kombinowania.
    Na podstawie powyższych doświadczeń śmiem stwierdzić, że ludzi trzeba przekonać do tej wygody dając im triala. Rozleniwia się, jak ja, i nie wrócą do piractwa.

    • Młodzież z kieszonkowym 50 zł to inna para kaloszy. Tu powinni wkroczyć rodzice i w myśl krzewienia dobrych wartości taki abo opłacić, skoro dziecko lubi oglądać seriale.

    • Pit3rp

      Wydaje mi się, że rodzice obecnych nastolatków nie są w pełni świadomi istnienia tego typu usług. My jesteśmy pokoleniem dojrzałym technologicznie i to na nas powinna spoczywać ta odpowiedzialność.

    • Michał Gumienny

      Piraci zainstalują Kodi z wtyczka i będą mieli wszystkie materiały tak samo na wyciągnięcie ręki. Nawet z opcją wznawiania filmu obejrzanego dzień wcześniej do połowy oraz z zaznaczaniem filmów/seriali już obejrzanych. Pirackie aplikacje od dawna oferują opcje, które teraz są udostępniane w legalnych aplikacjach pokroju Netflix. Takze kwestia rozleniwienia raczej tu nie pomoże z ucieczką od piractwa.

    • Pit3rp

      Poczekaj, poprosze żonę,żeby ogarnęła nam Kodi. Oh, wait…
      Zasugeruje,żeby kupiła raspberryPi. Oh, wait again, koszt tego to roczna subka na netflix.

    • patchworked

      Na ebay’ach/aliexpressach jest (było?) od cholery tzw fully loaded Kodi boxes. Nie musisz wiedzieć czym jest RPi/Kodi, nawet Twoja żona by sobie poradziła.
      Jeśli już o gołym RPi mowa, to 160-200 zł za RPi 3 (lub 100-120 zł za RPi 2) nijak nie chce mi się przełożyć na „roczna subka na netflix”.

    • Michał Gumienny

      Osoba ogarniająca torrenty, ogarnie również Kodi w stopniu takim by odpalić sobie dowolny film. To tylko kwestia instalacji Kodi na komputerze/laptopie/tvbox ze sklepu Google i zainstalowanie do tego jednej wtyczki. 3 minuty roboty z tysiącem instrukcji obrazkowych w sieci dla topornych. To nie fizyka kwantowa czy programowanie od zera..

    • Opcja pominięcia czołówki też jest? 😜

    • Wojciech Pluta

      W 90% zgadzam się z tym co napisałeś, jedna różnica jest taka, że jak jakieś 2 lata temu korzystałem z promocji na torrentach to się okazało, że wszystko jest pięknie uporządkowane chronologicznie, do wszystkiego były bez problemu napisy dostępne, jakość była zdecydowanie powyżej FHD (jakiś przyzwoity BRrip) a same pliki wskakiwały na serwer tej samej nocy, której odbywała się emisja. Nawet piracenie jest teraz łatwiejsze a pamiętam czasy warezów, Napstera, eDonkey, Kazaa, DC++ i innych wynalazków

    • Pit3rp

      Możliwe, ze jest jak napisales. Moja opinia bazuje na moich niedawnych doswiadczeniach. Może być też tak, że zapomniałem jak korzystać z torrentowych promocji ;) Oby wiecej takich zapominalskich.

    • Robert M

      Przepraszam, jakiej promocji? Płacenie za treści pirackie jest słabe :D

    • Wojciech Pluta
    • Robert M

      Przyznaje się bez bicia:-) Ale to dlatego, że widziałem płatne torrenty;-)

    • Wojciech Pluta

      Jestem mocno poza obiegiem teraz bo i kasy więcej do wydania, i czasu na granie czy oglądanie filmów mniej… Ale kiedyś pamiętam, że trzeba było przy pierwszej rejestracji na torrenty.org wysłać SMS premium. Ale cholera jak i po co płacić za torrent to ja również nie mam pojęcia.

    • XXX

      PotPlayer czyta wszystko nie potrzebuje zadnych kodeków :) taka mała pomoc ma sam w sobie jaką wersje nie ściągniesz on ją spokojnie zczyta

  • hmm

    „Wierzę, że Polacy dojrzeli do legalnych treści”. Tu chyba bardziej chodzi o aspekt ekonomiczny. Gdyby mnie było stać na zakup gry/filmu/muzyki, nie wiedziałbym nawet o takim czymś jak piractwo. Choć brak dystrybucji w danym regionie to również decydujący element. Oglądam anime na nielegalnych serwisach, bo polscy dystrybutorzy nie kwapią się do tego.

    • Mnie nie stać na jeżdżenie nowym BWM, więc nic nie jeżdżę.

    • Michał Gumienny

      Innych też nie stać to ukradną spod bloku i będą jeździć do póki nie wpadną. Tak samo jak z piractwem – tu przebiją numery silnika, a tu ukryją numer IP.

    • Entuzjasta

      Niby tak, ale porównywanie dobra materialnego do dobra niematerialnego które w każdej chwili można skopiowac milion razy nie ma sensu. Nie jest to dobry argument.
      Świat nie jest czarno biały tylko szary i odcięcie mniej zamożnych grup społecznych od kultury przyniesie więcej złego niż dobrego w dłuższej perspektywie.
      Nie można wprost powiedzieć że piractwo to zło absolutne i powinno zostać wytepione.

    • ja.n.

      to była odpowiedź na argument typu: „gdyby było mnie stać to bym nie kradł” – gdyby kradzież BMW była tak prosta jak pobranie filmu i tak mało wykrywalna to ludzie kradli by samochody na potęgę – bo ich nie stać – tak by sie tłumaczyli :-)

    • Entuzjasta

      Nie da się porównać dobra materialnego do nie materialnego, przykład z kradzieza samochodu jest zupełnie chybiony, nie oddaje istoty sprawy.
      Piractwo cyfrowe jest jakbyś otworzył fabrykę samochodow na swoim podwórku i byś te idealne podroby bmw rozdawał za darmo.

    • ja.n.

      chodzi o argument że nie stać to kradnę

    • patchworked

      (…) i odcięcie mniej zamożnych grup społecznych od kultury przyniesie więcej złego niż dobrego w dłuższej perspektywie.

      W czasach, gdy film kosztował 100 zł a przeciętna pensja wynosiła lekko ponad 2000 miałbyś rację. Ale dziś, gdy przeciętne wynagrodzenie to ponad 4000 a dostęp do legalnych materiałów kosztuje grosze (streaming, używane płyty z OLX/Allegro itp)?
      Nawet ktoś zarabiający minimalną krajową może mieć dziś łącze za 30 zł + Netflixa za 34/42 zł bez większej spiny.

    • Artur Łukasz

      4000 zł? 😂

    • Entuzjasta

      Oj kto by tam rozroznil brutto i netto ;p

    • Artur Łukasz

      I kto by się przejmował metodyką badań.

    • Entuzjasta

      Dominanta wynagrodzeń to 1800 netto , także to daje lepszy obraz jak wygląda zamożności większości społeczeństwa

    • Wojciech Pluta

      Mógłbym prosić o źródło? Chętnie bym zgłębił temat.

    • Entuzjasta

      https://m.bankier.pl/wiadomosc/Tyle-zarabia-sie-w-Polsce-Mediana-plac-ok-2500-zl-na-reke-7557767.html

      Pierwszy artykuł z brzegu. Dane dotyczą przedsiębiorstw powyżej 9 osób zatrudnionych więc są zawyżone.

    • ja

      ale 20 lat temu było to 700 zł, a inflacja aż tak wielka nie była:)

    • patchworked

      Przeciętne wynagrodzenie w przedsiębiorstwach.

      Nawet jeśli zarabiasz minimalną to za śmieszne pieniądze masz dostęp do tylu treści, że pracujący człowiek nie ma nawet dość czasu żeby je wszystkie skonsumować.

    • Entuzjasta

      Chyba do filmów i seriali klasy B sprzed 10 lat.

    • patchworked

      Wszystko co dostępne na takim Netflixie to ”filmy i seriale klasy B sprzed 10 lat”?
      Wszystkie DVD sprzedawane z drugiej ręki na allegro/OLX to ”filmy i seriale klasy B sprzed 10 lat”?
      Wszystko co można obejrzeć (nagrywając uprzednio na dysk dekodera) na kanałach dostępnych w kablówkach/satelicie to ””filmy i seriale klasy B sprzed 10 lat”?

    • BloodMan

      On pewnie od słoików…

    • tayfun

      4 tysie to chyba średnie a nie przeciętne. Niestety przeciętne to te 2tysie a nawet mniej. Gdyby ludzie zarabiali 4 tysie to laptopków za 1 tyś na raty by nie brali. Co oczywiście nie usprawiedliwia piractwa.

    • patchworked

      Napiszę coś brzydkiego, ale żeby godzić się obecnie na pracę za minimum trzeba się wyjątkowo nie szanować albo żyć w bardzo specyficzynych warunkach (np. na zadupiu bez możliwości przeprowadzki bo opiekujesz się rodzicami).
      Z jednej strony można się czepiać, że oficjalne dane pochodzą tylko z firm, ale z drugiej nie obejmują one szarej strefy i faktu zatrudniania ludzi na minimum i płacenia reszty pod stołem.

    • tayfun

      Polska składa się w większości ze specyficznych warunków. Wyjąwszy miasta wojewódzkie mamy nędze. Wyjedź np. z Krakowa w stronę w Kielc, ja tam nie widzę aby ludzie żyli w dobrobycie. Dobrobyt ma jedna specyficzna cechę po prostu go widać a jak go nie widać to go niema. Większość ludzi jest zmuszona sytuacją życiową a nie brakiem szacunku do siebie aby godzili się na najniższą pensje. I masz rację ludzie którzy mają pod opieką ludzi obłożnie chorych i maja sumienie bo nie mogą ich oddać do umieralni, klepią biedę podczas gdy państwo daje dzieciakom które nie zasłużyły 500+ a ludziom którzy płacili podatki przez całe zdrowe życie i ich opiekunom każe wegetować za jałmużnę. No ale wszystko wynika właśnie z tego że spraw nie nazywa się po imieniu. Złodziejstwo nazywa się piractwem lub prywatyzacją itd.

    • patchworked

      Polska składa się w większości ze specyficznych warunków. Wyjąwszy miasta wojewódzkie mamy nędze.

      W aglomeracjach i mniejszych miastach żyje 15-20 mln ludzi. Poza nimi też nie jest tak, że wszędzie mamy nędzę. Oficjalne dane również mówią, że przynajmniej 80% ludzi, zakładając, że żyją we współnym gospodarswie domowym z inną pracującą osobą, nie żyje się źle. Może nie jak temu legendarnemu „niemieckiemu emerytowi”, ale z całą pewnością biedy nie klepią.

      To o czym piszesz może nie jest pomijalnie małym zjawiskiem, ale w kontekscie całego społeczeństwa nijak nie jest reprezentatywne.

    • Camis ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      „Nawet ktoś zarabiający minimalną krajową może mieć dziś łącze za 30 zł + Netflixa za 34/42 zł bez większej spiny.”

      A wynajęcie mieszkania, albo spłata kredytu to z czego?, a jedzenie i inne podstawowe potrzeby?. No chyba że mieszkanie dostało się po rodzinie albo od rodziny…

    • patchworked

      Ten sam człowiek wyda 30-40 zł na internet którym będzie ssał torrenty, ale już kolejne 34 zł już zupełnie złamie jego budżet?

    • Camis ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      „Drugim istotnym wskaźnikiem jest dominanta, czyli najczęściej powtarzające się wynagrodzenie w Polsce, które – jak wynika z najnowszego odczytu – wynosi 2074,03 zł brutto, a więc 1511,61 zł netto.”

    • patchworked

      Przed skończeniem studiów nie miałem pracy w której oficjalnie bym zarabiał więcej niż pensja minimalna. Oficjalnie jest tu słowem-kluczem.

    • Baker

      Bardzo chciałbym zarabiać tyle, na ile opiewa moja umowa brutto. Niestety zdaję sobie sprawę,że od kwoty brutto odprowadzana jest masa podatków i innych haraczy, przez co kwota dla mnie jest sporo mniejsza.
      Jak widać powyżej, imć patchworked nie posiadł jeszcze tej wiedzy i nadal posiłkuje się zakłamanymi danymi.

    • patchworked

      Zwyczajnie trzymam się jednej kwoty (brutto), bo w takich kwotach są podawane dane. Dopóki robię to konsekwentnie nie wiem skąd u was ten ból, że nie przeliczam tego na netto. Nie umiesz sobie przeliczyć/oszacować ile zostaje z 3500 zł po odjęciu podatków?

    • Baker

      A po co mam to za każdym razem liczyć? Podajesz kwoty abonamentów takie jakie muszą opłacić użytkownicy, a z drugiej strony dane nie mające przełożenia na rzeczywistość.

    • patchworked

      No wybacz, nie będę za każdym razem przeliczał oficjalnych danych o wynagrodzeniach na kwoty netto ani kosztu abonementu na odpowiadającą jej „kwotę brutto” z wynagrodzenia, skoro chcę uarguemtnować, że dawniej jeden film na DVD stanowił konkretny procent wynagrodzenia a dziś jest on znacznie, znacznie mniejszy.

      Przyznasz chyba, że nie ma (praktycznego) znaczenia czy koszt filmu odniosę do wynagrodzenia netto czy brutto, skoro chcę tylko porównać dwa ułamki?

    • ja

      ważniejszym jest inny aspekt: (teoretyczna sytuacja) stać mnie na 10 nowych bmw, ale bmw nie chce otworzyć żadnego salonu w polsce, co więcej, kupno w innym kraju i sprowadzenie do polski jest nielegalne. co wtedy? oczywiście, że kupiłbym u ‚pirata’ (w tym wypadku zapewne przemytnika:D ) to jest największy problem elektronicznej rozrywki. ile ja sie naszukałem legalnego źródła pierwszej części guardians of the galaxy na początku roku…po prostu nie było.

  • zenek73

    Nie mogę się przyzwyczaić do idei słuchania muzyki na YT. Dla mnie Spotify (a dokładniej Spotify na sprzęcie ze Spotify Connect) i nic innego. W ogóle komputer jako urządzenie do słuchania muzyki to dla mnie męczarnia. No dobra – tylko w pracy jak muszę :)
    Nie wyobrażam sobie szukać teraz ulubionych albumów albo jeszcze lepiej nowej muzyki inaczej niż przez Spotify. Chyba jedyna alternatywa to jakieś audycje w Trójce- np. Program Alternatywny.
    Tak po prawdzie to w Spotify nie widziałem tylko jednego “mojego” albumu (Tidal też go nie miał – dopiero w Apple Music znalazłem) – więc nie muszę się uciekać do piracenia.
    Ale jeśli było by inaczej to chyba dla ukochanej muzyki sięgnął bym po alternatywne środki. Ale że muzyka jest, do tego za śmieszne 19zł (cena CD z disco-polo?) to od lat nie ściągałem mp3-ek…

    • Nie wiem jak w innych gatunkach, ale przy tym czego słucham YT to czasem jedyne cyfrowe zrodlo, szczególnie przy starych albumach. Też preferuję Spotify, a connecta uwielbiam.
      Jako odskocznię od ciężkiej muzyki, słucham czasem jpopu, a dokładnie Ayumi Hamasaki, której bardzo długo nie było w Spotify, dodano jej płyty całkiem niedawno. Można sobie poradzić inaczej, ja przez znajomego sprowadziłem sobie kilka płyt z Japonii, używanych z komisu z muzyką. Wyszło lekko ponad 100 zł za taki zestaw, jak na zdjęciu. Można? https://uploads.disquscdn.com/images/0f1fde5f8eb1017aa3eaf7110288269dae7396651d46425ea176f9a464381a3e.jpg

    • zenek73

      No to muszę posłuchać – bardziej z ciekawości bo mało prawdopodobne żeby mi podeszło :) Ciekawa odskocznia od metalu :)
      Mi się marzy zakup moich ulubionych płyt w wersji CD a może nawet winyli „kiedyś”. Jeszcze nie wiem kiedy, ale póki co ulubionej muzyki mam sporo, ale jeśli chodzi o kompletne albumy które nie nudzą mnie wciąż po wielu odsłuchach (i od np. 20 lat) to może z 10 płyt tylko by się zebrało.
      A taki Luis Fonsi i jego „Despacito” to dla mnie coś zadziwiającego. Już prędzej rozumiem niegdysiejszy kult „Lambady” :)

    • Morski Morświn

      Ej ej.. Przy despacito zjechałem pierwszy raz w życiu na ręcznym! Mam sentyment

  • Roo

    Trudno nie piracić treści które są niedostępne w naszym kraju. Jak chcę przeczytać jakąś mangę która właśnie wychodzi w Japonii to jej nie dostane w Polsce.Jak chcę zobaczyć azjatyckie kino to często nie mam takiej opcji w Europie. Nie wspominająć że napisy to tylko pirackie bo w Polsce próbują wszędzie wciskać lektora i dubbing.

  • Zbigniew Fistaszek Trzeci

    Przecież już wielokrotnie były robione badania dotyczące wpływu piractwa na obroty producentów i zawsze okazuje się, że nie ma żadnej korelacji pomiędzy istnieniem piractwa a zyskami producentów. Producenci nic nie tracą na piratach. Tracą wyimaginowane zyski, których nigdy by nie osiągnęli gdyby ostatni pirat smażył się w piekielnej smole. Można nawet stwierdzić, że branża producentów filmowych, mimo istnienia piractwa, płaci coraz więcej pieniędzy swoim gwiazdom za granie w ich produkcjach. Justin Bieber czy inny grajek nie wie co robić z forsą. A producenci oprogramowania typu Adobe osiągają największe zyski w historii naszej cywilizacji. Do tego lobby twórców AV doi nas ile może w każdym sklepie, wymuszając opłaty za słuchanie radia czy muzyki. Konsument kupujący żonie sukienkę czy kosmetyk, nie ma pojęcia, że w cenie każdego produktu jest ileś tam złotych na Michalinę Szpak czy inne Dody. http://ozz.zpav.pl/licencjeioplaty/komuplacimytantiemy.php

    • Właśnie jest korelacja. Po skutecznym zwalczeniu piractwa w Japonii okazało się, że biznes muzyczny niemal zbankrutował.

    • Zbigniew Fistaszek Trzeci

      Nie znam tej historii. Ale wydaje się bardzo ciekawa. Masz jakieś szersze informacje dotyczące tego japońskiego zjawiska?

  • ja.n.

    aż dziw że tłumaczenia w stylu: „legalne treści są za drogie” albo „nie wszystko jest dostępne legalnie w Polsce” są az tak często powtarzane – przecież przy każdej innej kradzieży nikt rozsądny by sie tak nie tłumaczył ale przy kradzieży filmów, muzyki itp. podawane jest to jako poważny argument :-)

  • Darth Artorius

    Na AW co jakiś czas mamy te same żale,że Polacy są…”nie tacy” ;) . Dajcie sobie spokój i wyluzujcie się. Mamy już sporo źródeł jak sam pisze autor – YT, Tidal, Spotify, Deezer (przypominam,że Spotify i Deezer mają obecnie promocje 3 miesiące za darmo albo za 99 groszy), Netflix, Showmax i inne . Sporo ludzi z tego korzysta, coś tam płaci. Więc to co idzie poza tą strefą nie jest już tylko jedyną propozycją dla Polaka. A,że idzie i będzie szło, to zrozumiałe. No bo jak obejrzeć u nas Chicago PD ? ;). Tragedii z tego nie ma, co najwyżej szefowie koncernu skrócą pobyty na Hawajach o jeden dzień :) .

    A u nas przypominam – co udostępnione to dozwolone. Tak (na razie) mówi prawo. Oprócz gier i programów.

    A jeszcze w kwestii YT – często widzę tam wrzuty całych płyt, które na bandcamp są sprzedawane po kilka dolarów albo euro (z reguły ceny są zawyżone jak na poziom twórczosci). Czy tu nie macie obaw o straty muzyków ? No chyba,że oni sami to tam wrzucają – jakość YT jest chyba raczej g******a…

  • Piotr Potulski

    Nie pamiętam już kiedy ściągnąłem nielegalny program, czy grę. Zdarzyło mi się natomiast pobrać z internetu muzykę (bo, pomimo dostępności w streamingu potrzebowałem kopii do samochodu) i zdarzyło mi się pobrać serial bo popularny serwis streamingowy ociągał się z publikacją kolejnego sezonu. Podobnie zdarzało się pobrać film, bo torrenty okazywały się nie tylko najtańszą, ale też najwygodniejszą opcją – naprawdę wolałbym zapłacić dychę za obejrzenie filmu, ale niestety, w katalogu mojej kablówki akurat nie było. Nie mniej, z pewnym, delikatnym przymknięciem oka, mogę powiedzieć, że nie piracę niczego. Powodem nie jest jednak dojrzałość, a zwyczajnie lenistwo i wystarczająca ilość kasy, żeby nie poświęcać czasu na pobieranie, krakowanie, dociąganie napisów, wkurzaniu się, że zamiast Jelonka Bambi na dysku znalazł się przegląd bawarskiego porno. Jeżeli ktoś żyje od wypłaty do wypłaty, pójście do kina, kupno płyty, czy książki oznacza np. gorsze jedzenie to nie tylko rozumiem, że piraci, ale nawet to w jakiś sposób usprawiedliwiam.

  • Wojciech Pluta

    Wszystko fajnie, netflixy, amazony, spotify i cała masa serwisów. Początkowo byłem hurra-optymistycznie nastawiony, ale zaczyna się niestety psuć. Tego nie zobaczysz tutaj, tego tam. Premiera czegoś tylko u nas więc płać albo czekaj aż pojawi się u konkurencji. Wciąż płacę za Spotify bo mogę słuchać tego zarówno w pracy jak i w czasie dojazdów do niej. Ale z Netflix i Showmax zrezygnowałem bo nie było czasu tego oglądać. Jeśli chodzi o piractwo – da się jakoś legalnie obejrzeć z dzieckiem bajki, np. Krainę Lodu? Bo ostatnio szukałem ale prócz zakupu DVD (którego nie ma już w naszym domu) nie było dla mnie rozwiązania innego niż wizyta u kumpla, odpalenie DVD shrink i przyniesienie do domu tego filmu na stiku.

    • ja.n.

      kraina lodu będzie za kilka dni na netflixie – wczesniej była na hbo go

    • Wojciech Pluta

      No to mi się dziecko pospieszyło o kilka dni, ale dzięki za cynk. Fascynacja jest tak ogromna, że na jednorazowym obejrzeniu na 100% się nie skończy :)

    • Pit3rp

      Jest na hbogo.

    • Wojciech Pluta

      Dzięki za cynk, od HBO GO odbiłem się jakiś czas temu ze względu na wymagania jakie mieli dotyczące innych usług. Zerknę z przyjemnością na ich ofertę :)

  • XXX

    Ja bym chciał zeby wszystko było w jednym wielkim serwisie każdy film każdy serial wszystko marzenie :)

  • Elmot

    Netfilix jest, Showmax jest, HBOgo jest, a ja dalej nie wiem gdzie legalnie obejrzeć kolejny sezon Jordskott. Można bulić za 10 serwisów, a i tak jak się pojawi coś fajnego, to niestety jedyną opcją jest piracenie :(

    • adonim

      Ten serial jest na Kokosik1207.pl

  • akki

    a kiedy antyweb wyrosnie z piractwa ? kopiowanie tresci / tematow artow i pomyslow z zachodnich serwisow to nic innego jak piractwo…

    • f

      raczej zapytaj kiedy zaczną płacić za fotki i zdjęcia którymi okraszają artykuły. AW macie umowy np. z agencjami informacyjnymi? ;) jasne że macie :D

  • abc

    Ciągle w Polsce można legalnie pożyczać filmy i muzykę od grupy swoich znajomych. Najlepiej korzystać z tego rozwiązania. Tanie, efektywne i co najważniejsze – w pełni legalne.

  • Leftismer

    „jeśli 40 złotych to zbyt wielka kwota za dostęp do dużej biblioteki z filmami i serialami, to może jednak tego typu rozrywka jest poza zasięgiem i trzeba skupić się na ważniejszych wydatkach?” Człowieku, czy Ty widzisz, co Ty piszesz? Nie to, że popieram piractwo, ale nie widzę zupełnie żadnego powodu, dla którego ktokolwiek miałby mieć tak niewielki szacunek do siebie samego, żeby uznać, że tego typu rozrywka jest poza zasięgiem. Jak widać nie jest, bo można piracić i doskonale to rozumiem. Jeśli kogoś satysfakcjonuje oglądanie filmów lub granie w gry, ale nie ma na to pieniędzy, to czemu miałby nie spiracić dla własnej przyjemności, skoro to w zasadzie nie jest karalne? Tak działa wolny rynek, skoro piratów się nie karze, to ludzie będą piracić.

  • YY

    A ja dalej oglądam pirackie seriale… choć Netflixa mam właściwie za darmo (rodzice wykupili najwyższe abo)
    Te torrenty to chyba z przyzwyczajenia xD

    • maxprzemo

      Więc nadal żyjesz „na garnuszku” rodziców którzy cię utrzymują.
      Nie masz pojęcia co to jest praca fizyczna czy intelektualna. Nie wiesz że wymaga poświęcenia czasu i wysiłku.
      Więc nie masz prawa się wypowiadać.

    • j

      Ty tez nie wiesz wiec zamknij morde
      O wielja praco intelektualna
      Taki cichy konfident sasiad, ryja nie wystawi na swiat bo sie boi, pewnie sam siedzi z mamusia ktora oplaca internet

    • YY

      Kocham takich jak ty:)

  • SSedes

    Czy Winiarski może W KOŃCU przestać reklamować Netflixa i film Bright w tych w żałośny sposób zakamuflowanych pseudofelietonach? Na Boga Dosyć !!!! Nie macie przyzwoitości.

    PS. A kiedy AW i SW i w ogóle Polskie komercyjne strony zaczną PŁACIĆ za zdjęcia okraszające wasze artykuły?? Zamiast brać w wujka Gugla?

  • Zdzisław Dyrman

    Spotify i Netflix są po prostu wygodne, więc jak mam szukać treści które są na nich dostępne na nielegalnych serwisach to wolę zapłacić te pare zł. Niestety czasami zdarzają się takie treści (mam dość wysublimowany gust) które w legalny sposób trudno zdobyć i wtedy trzeba wypłynąć na zatokę. Ale na szczęście zdarza się to już coraz rzadziej.

  • Jarek Siedlak

    A ja mam nadzieję, ze piractwo rozwinie skrzydła i powróci w chwale. Niestety ale model własności intelektualnej, który jest dalej promowany to nawet nie zamierzchłe średniowiecze. To epoka kamienia łupanego i każdy kto przyczyni się do jego unicestwienia zasługuje na pomniki i chwałę po wieki. Natomiast każdy kto go popiera jawnie czy poprzez akceptację i ładowanie pieniędzy do tego systemu zasługuje na oskórowanie nożem do kebaba.

    • maxprzemo

      Ktoś namaluje obraz a ty mu go ukradniesz, to nie jest według ciebie kradzież? Ktoś stworzy utwór muzyczny a ty mu go ukradniesz to nie jest kradzież? Widzisz różnicę? Bo dla mnie żadna.
      Idźmy dalej.
      Ktoś wyprodukował samochód, sprzedał go a ty go ukradniesz i to według ciebie nie jest kradzież? Bo ja między pierwszym, drugim a trzecim przykładem nie widzę różnicy.
      Kradzież zawsze będzie kradzieżą!

    • rofl

      Jakos najwiekszy zlidziej siwata Fapple srraple ma sie dobrze
      A wystarczy na necie poczytac afery kazdego roku o kradzionych patentach itp.
      No ale co zrobisz jak wujek Osrama cofa PRAWIDLOWE WYROKI SADOWE, to az sie chce byc takim sprawiedliwym jak Fapple srraple
      Ktore ostatnio przelalo na pewna wyspe 250mld$ by uniknac podatkow, nie wspominajac ile dziesiatek mld nadal nie zaplacili zaleglych…
      No ale jak ktos jest bogatym złodziejem to moze wszystko a takie male blogi beda sie nakrecac szlachetna obrona kradzionych zasobow internetu

    • maxprzemo

      Nie myl biednego malarza i jego twórczości z wielkimi korporacjami i prawem patentowym.
      Okradniesz wielką korporację to to jakoś przełkną najwyżej zmniejszą dywidendę swoim akcjonariuszom. Okradniesz biednego malarza to będzie musiał rzucić wszystko i iść do innej pracy. I malarz to tylko przykład. Równie dobrze może to być piosenkarz czy na przykład programista tworzący własny program.

    • alf

      A ja widzę różnicę: na podstawie Twoich przykładów – obrazu i samochodu poprzedni właściciel nie ma, utwór muzyczny ma. Złodziej go nie ukradł tylko powielił bez zgody właściciela.
      Widzę różnicę kolosalną (co nie oznacza, że popieram piractwo).

    • Camis ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      Bzdura piractwo to nie kradzież.

    • maxprzemo

      Kradzież nie, tylko paserstwo. Świadomie kupujesz/pobierasz kradzioną rzecz.

    • Camis ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      Tylko w przypadku oprogramowania, filmy i muzyka nie podlegają pod to. Więc można całkowicie legalnie je pobierać.

    • maxprzemo

      I na takie tłumaczenie liczą właściciele „chomika” czy innych podobnych stron.
      Wolisz zapłacić złodziejowi który siedzi teraz na „Bora Bora” i liczy setki milionów złotych zarobionych na swoim nielegalnym interesie, niż zapłacić osobie która poniosła cały koszt produkcji danego programu. Bo było parę złotych taniej? „Janusz” interesu :/

    • Camis ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      Ale ja piszę o pobierających a nie nieudostępniających. Udostępnianie w Polsce jest karane, pobieranie muzyki/filmów nie. Co do mnie to nie trafiłeś, od jakiś 8-10 lat nie pirace. Gier mam na Steamie ponad 280, do tego GOG, i inne U-playe. Mam abo rodzinne Spotify, i co jakiś czas odnawiam Netflixa.

    • maxprzemo

      To już tylko twoje sumienie może to osądzić.
      Wiesz że wspierasz złodziei tylko wchodząc na ich stronę?
      Zarabiają już na wyświetlanych tam reklamach. Chomik i inne im podobne strony za pobieranie (lub pobieranie z pełną prędkością) żądają ogromne pieniądze. Myślisz że jest to przypadkowa zagrywka?
      Ile milionów złotych na tym zarabiają?
      To nie jest tak że ty nikogo nie krzywdzisz pobierając piracką treść.

    • Camis ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      LOL, czy ja gdzieś pisałem że popieram i korzystam z tych stron?. Nie nie pisałem, napisałem tylko że jest to w pełni legalne. Z ciekawości wszedłem na chomika zobaczyć cennik. 30-60 groszy za 1GB to nie jest wcale drogo.

    • Jarek Siedlak

      Ktoś kupi chleb ale piekarz wpadnie z policją, że nie spożyłeś go sam tylko podzieliłeś się z rodziną. Ktoś przerobił starą koszulkę na szmatę do podłogi i wpada policja z Chińczykami, ze powinieneś kupić szmatę osobno. Oddałeś ciuchy ubogim wkracza prokurator, że powinni za nie zapłacić producentowi bo licencja na ich używanie nie przewiduje darowizny… Itd itp.
      Okraść można uczciwego człowieka, a bandycie można co najwyżej skonfiskować przedmiot przestępstwa (ocena oczywiście z moralnego nie prawnego punktu widzenia).
      Tak poza tym moim zdaniem przyzwolenie, akceptacja i finansowanie jest współudziałem w andytyźmie i mam nadzieję, ze kiedyś będzie rozliczone wstecz na miarę destruktywnego wpływu na społeczeństwo – po staremu, po sowiecku (u nas system sowieckoje coraz modniejszy – sądy, prasa, zgromadzenia i prokuratura) czyli na kolanka i w karczycho.

    • maxprzemo

      Ktoś kupi chleb ale piekarz wpadnie z policją, że nie spożyłeś go sam tylko podzieliłeś się z rodziną.
      Ja to widzę tak, że ktoś kradnie piekarzowi chleb dzieli go na tysiąc części i sprzedaje zarabiając mnóstwo kasy a ty świadomie kupujesz od złodzieja, zamiast iść do piekarni.

  • Kajax

    Dzisiaj każdy szanujący się wykonawca w dniu premiery swojej płyty zamieszcza rownolegle linki do serwisów warezowych i wrzuca też conieco na torrenty, najlepiej w wysokiej jakości. W sumie nie wiem po co ten tekst. Sranie w banie. Ja kupuje płyty i rownolegle ściągam kopie której używam na co dzień. Tak, słucham muzy której nie znajdziesz na yt czy Apple Music czy innych. Tylko dzięki soulseekowi znajduje niektóre rzeczy.

  • kevin

    Krótkie pytanie do autora, o co Panu chodzi? Chce ktoś piracić-jego sprawa. Ktoś przechodzi na czerwonym-też jego sprawa.

    • ggv

      Pewnie bol dupy ze on musi wydawac a ktos przez vpn piraci…

  • sAINT
  • zakius

    póki co wydawcy sami nas namawiają do piractwa

  • Kamień

    Zdarza mi się spiracić gry z wczesnego dostępu, jeżeli te są tworzone przez nieznane mi studia itd. Głównym powodem było to, że wsparłem kilka dobrze prosperujacych projektów których twórcy się zawineli

  • Driggooziz

    Gdyby jeszcze wszystkie serwisy streamingowe zdecydowały się na udostępnianie swoich produktów na sztuki – 5zł od filmu np. Często jak mam ochotę na film to doładowuję zalukaj za 4 zł na tydzień, a i tak oglądam tylko ten jeden film. Nie potrzebuję abonamentu Netflixa, bo nie jestem aż tak za serialami, ale np. za Bright bym te 5-10 zł zapłacił.

  • borysses

    Brakuje podpunktu „Tresci akademickie” i roli wydawnict jak Elsevier ktore swoja polityka cenowa powoduja, ze SciHub jest najpopularniejszym serwisem z periodykami naukowymi :]

  • miguelm75

    dziwi mnie, że nikt w kontekście felietonu o piractwie nie podniósł kwestii wynagradzania twórców w kontekście własności praw autorskich do danego dzieła.

    otóż na przykład w przypadku książki papierowej autor dostaje maksimum 10% od ceny okładkowej, jeśli sprzedaje przez księgarnie. oczywiście może sam kupić ileś swoich książek i sprzedawać na spotkaniach autorskich i mieć z tego więcej, biorąc równocześnie na siebie ryzyko mniejszej sprzedaży i kwestię organizowania tychże spotkań. nie wiem, jak wygląda ta proporcja w przypadku e-booków, ale nie sądzę, żeby drastycznie się różniła. generalnie autor dostaje małą część, większość zbiera wydawnictwo.

    w przypadku filmów każdy – od aktora do sekretarki planu – otrzymał swoją dolę i jest wymieniony na liście płac na końcu. kto zaś zbiera kasę za dystrybucję w kinach, sprzedaż gadżetów itp.? producenci i wytwórnie filmowe. więc ściągając film z torrentów okrada się nie aktora, kaskadera, sprzątaczkę, tylko producenta/wytwórnię. różnica jest, nieprawdaż?

    w przypadku muzyki – artyści zarabiają prawie wyłącznie na koncertach, więc ściągnięcie mp3 z ich utworami raczej niespecjalnie im przeszkadza, a w pewnym sensie może pomóc: ktoś może jednak pójdzie na ich koncert, bo się zajarał ich twórczością.

    reasumując: piractwo nie powoduje zbiednienia twórców, tylko zbiednienie właścicieli praw autorskich (wydawnictwo/producent/koncern muzyczny). tylko tyle i aż tyle.

  • Morski Morświn

    Ja gdybym tworzył muzykę, gry czy filmy to chciałbym aby mnie piracili. Za kasę to każdy głupi może to mieć i jak już zapłaci to korzysta nawet jak gówniany materiał. Piraci piracą tylko to co warto.

    • Dima Noizinfected

      Ja udostepniam swoja muzyke, takze na torrentach w wysokiej jakosci ;)

    • Morski Morświn

      Dawaj hasha albo linka to ocenię

    • Dima Noizinfected

      https://soundcloud.com/thecyberd3m0n

      Wystarczy uzyc opcji download i pobiera w najlepszej jakosci. Tych najnowszych nie mam na torrentach bo kompletuje jeszcze album do ktorego cos nagram.

    • Zbigniew Fistaszek Trzeci

      Dima, Kurski by tego na sylwestra nie zamówił ;-) Dość mroczne klimaty.

    • Dima Noizinfected

      Dzieki za komplement;) Moje w koncu. Muzyka nie jest po to by przypodowac sie Kurskiemu ;)

  • tayfun

    Jeśli ktoś chce aby mu za coś zapłacić a ty to bierzesz bez płacenia to jakim eufemizmem by tego nie nazwać to i tak to złodziejstwo. Ale z drugiej strony takie firmy jak Adobe i wiele z segmentu oprogramowania graficznego zawdzięczają ustandaryzowanie swojego oprogramowania zwykłym złodziejom którzy mieli tańsze kompy niż te programy. Więc w sumie w ramach wdzięczności powinni skończyć z tą hipokryzją i do celów nie komercyjnych powinni dawać je za darmo. Bo jeśli ludzie na prawdę skończą z piractwem to tańsze zamienniki wyprą starych wyjadaczy. Wystarczy spojrzeć na YT których tutków przybywa.

    • Darth Artorius

      Tu widzę jeszcze pomysł : sezon serialu za 10 zl ale pilot za darmo. Żeby zapoznać się z tematem. To bym na przykład kupił Godless a nie oglądał seriali o superbohaterach. Na szczęście Netflix można dzielić na czterech. Niestety Tidala już nie. Spotify ma plan rodzinny ale nie ma HiFi.

    • Dima Noizinfected

      Platnosci SMS, i kryptowaluty. To najlepszy sposob na przesylanie hajsu bez posrednictwa bankow i instytucji w koncu

  • MacDom

    Piractwo zawsze napędzało rozwój. To że mamy seriale, filmy czy muzykę online zawdzięczamy tylko temu ze wcześniej ktoś to piracił. To powodowało ze skostniałe wytwórnie otwierały się na nowe formaty etc
    Place za Spotify czy Netflixa ale nadal nie mam jak legalnie obejrzeć produkcji typu Watacha, Belfer czy jakiś głupkowatych programów z TVN/player. A tylko dlatego ze mieszkam w UK, jedna Europa ale licencje we wszystkim przeszkadzają.

    • Morski Morświn

      VPN wykup a wtedy płacisz za vod i jedziesz geslerową ile wlezie

  • Marian Zarypisty

    Zasada zawsze będzie ta sama im ktoś będzie miał większe zarobki powyżej średniej krajowej tym mniejsza skłonność do ściągania pirackich produkcji i szukanie bardziej legalnych alternatyw. Komuś kto zarabia np 1800 na rekę, ma dzieci itp i tak będzie pomimo wszelkich wyrzutów sumienia wobec prawa ściągnąć pirata niż nawet dać jakieś symboliczne 10-20zl w promocji na steamie. Ja to rozumiem, ale cwaniak który zarabia 5-10-15 klocków już tego nie zrozumie, bo on już jest ą ę i nagle fer wobec prawa (bo go na to stać). Reasumując to po której stronie staniemy zawsze w największej mierze będzie zależeć od naszego stanu portfela,a nie sumienia i stosunku do prawa.

  • Marvin

    A co w przypadku gdy treści nie są w żaden sposób legalnie dostępne na rynku polskim ? Ile serwisów streamingowych wykupisz miesięczne by mieć dostęp do interesujących Cię treści ? Co z książkami ? W tym wypadku wysoki VAT na e-booki psuje cały rynek. Ograniczenie dostępu do dóbr kultury skutkuje popularyzacja chłamu i ogłupieniem społeczeństwa. Temat piractwa nie jest taki prosty. Moim zdaniem karane powinno być zarabianie na sprzedaży pirackich treści i użytkowanie ich w celach zarobkowych (np. oprogramowanie). Dla użytkowników prywatnych powinien nadal funkcjonować poszerzona firma dozwolonego użytku.

    Ps. To że szanowny redaktor miał w życiu więcej szczęścia i może wydawać pieniądze bez opamiętania nie oznacza , że inni z mniej zasobnym portfelem mają skupić się tylko na pracy, jedzeniu i spaniu. Dostęp do dóbr kultury to podstawa rozwoju społeczeństwa, jego edukacji i ksztaltowania potrzeb. Ograniczenie dostępu cenzusem majątkowym to skazanie milionów ludzi na kulturę „disco polo „. Co też właśnie dzieje się w tej chwili.

  • Marcin

    U mnie się to zmieniło i to bardzo, ale stary się robię bo pamiętam zakupy na koronie stadionu X-lecia ;) Tak więc od 99% nielegalnego oprogramowania, muzyki z napstera (ówcześnie) i filmów z Direct Connect zrobiło mi się na odwrót, muzyka ze Spotify, filmy z Netflixa, soft oryginalny, dzieciakowi gry na Steam, abo na Adobe, jedynie film od czasu do czasu przygarnę mniej legalnie no i za TeamViewer nie płacę ale to ich wina bo jest abstrakcyjnie drogi jak na moje skromne potrzeby… i jakoś mi z tym dobrze.

    • Dima Noizinfected

      Za darmo w celach niekomercyjnych.

    • Marcin

      Tak ja wiem, tyle że czasem klientowi coś tam pomogę lub go przeszkolę przez TV i choć może za tę konkretną usługę kasy nie wezmę to jednak można się czepnąć.

    • Dima Noizinfected

      Robi tak kazda firma i korporacja xD

    • Dima Noizinfected

      Każda firma tak robi xD

  • Anon

    Ja z kolei mam nadzieję, że autor dorośnie w końcu do piractwa
    Takie płacenie np. za spotify(które jest dostępne za darmo wystarczy ściągnąć zmodowaną aplikacje) jest po prostu infantylne – zapłace 30 zł miesiącznie ale udowodnię sam sobie że mnie stać na płacenie za darmowe rzeczy, poczuje się lepszy xD
    A gry na steamie to już w ogóle jakieś nieporozumienie bo kiedyś np. steam zbankrutuje i całą kolekcje stracona. Tym bardziej, że na steamie nie kupuje się gier tylko(według regulaminu) kuje się dostęp do nich. Dostęp który można stracić jak im się coś odwidzi

  • AdamPK

    Prawdą jest, że wraz z wzbogaceniem się społeczeństwa problem piractwa maleje. Nie kupowałem płyt tylko kasety albo piraciłem ze względu na cenę. Kiedyś 40zł a dzisiaj 40zł to inne pieniądze. Nie dlatego, że kiedyś nie pracowałem, ale dlatego, że wtedy moi rodzice musieli na to pracować dzień czy dwa a teraz ja godzinę. Mam wykupiony abo w Spotify, całkiem bogaty pakiet w tv i kupuję Eleven na wybrane dni. Jeśli chodzi o seriale to tutaj jest już gorzej. Da się bez nich żyć, bo jak mam płacić za Netfliksa czy Showmax a i tak nie będę miał dostępu do wszystkiego co chcę albo trzeba czekać miesiącami. Jak znajdzie się sposób, aby mieć seriale i filmy szybko na abo i to wszystkie to w to wchodzę i pozbędę się bogatego pakietu tv. Teraz się liczy czas i dostępność. Dopóki platformy vod tego nie zrozumieją to piractwo będzie istniało. Na Spotify i innych serwisach muzycznych mamy premierę albumów tego samego dnia. Jak tak będzie z wideo to problem będzie marginalny.

  • Jacek

    „atakują nas growe promocje”
    Jakie????
    Chyba „atakują nas promocje na gry”

  • Planarize

    Dla mnie problemem jest, że w sytuacji gdy płacę za produkt, najczęściej dostaje go w wersji niepełnowartościowej. Przykład? Steam, Origin, Ubisoft itp. Płacę za grę, ale otrzymuje w zamian tak naprawdę możliwość jej uruchomienia tak długo, jak serwis działa. Origin przestanie działać? Wszystkie gry przestają działać, a kilkaset czy kilka tysięcy złotych wydanych pieniędzy poszło na marne. A takie rzeczy są prawdopodobne, biorąc pod uwagę, że np. Apple wygasza powoli iTunes, które kiedyś wydawało się nie do ruszenia.

    Inny przykład, streamingi. Filmy, seriale jednego dnia wchodzą do oferty, innego wychodzą. A ja zwyczajnie chciałbym mieć kopię ulubionych produkcji, do których zawsze mógłbym wrócić, niezależnie od wydzimisie wydawcy. A kiedy chociaż jest możliwość kupienia fizycznej kopii, to ceny mogą wędrować w ogromne wartości. Obecnie kolekcja GoT, czyli jednego serialu, to ponad tysiąc złotych.

    Przed upominaniem się o interesy producentów, prosiłbym blogerów pierw o upomnienie się o interes konsumentów. Chyba dla nich te blogi prowadzicie?

  • Artur Marciniak

    Gry – zgadzam się – bo mam możliwość legalnie to ogarnąć. Seriale przykład – wikingowie, oglądam sobie na netflixie po czym nie ma 10 odcinków…Arrow to samo, flash wszystko w plecy i do tyłu. Więc co mam czekać aż łaskawie to wydadzą? Nie każdy ma ochotę oglądać tylko produkcje od netflixa a do niektórych treści mogę się dostać tylko przez CDA

  • Shakuahi

    Dostęp do legalnych treści mamy cudownie prosty, ale mam jedno wielkie ale – HBO go. Szlag mnie na nich trafia. Jeszcze rok temu oglądałam Grę o Tron bez problemów, od paru miesięcy jest masakra. Aplikacja na Smart tv tnie (aktualizowana, ustawienia fabryczne przywracane nieskończoną ilość razy). Aplikacja na komputer tnie (komputer gamingowy, dwuletni), na jednym i drugim internet 150 Mb/s, światłowód. Gry online chodzą płynnie, Netflix chodzi płynnie, HBO go tnie. Ostatnio próbowałam obejrzeć Gwiezdne Wojny ponownie, nie dało się. Szczerze? Jestem wielką przeciwniczką piracenia, ale mam wrażenie, że HBO wręcz pcha mnie w ramiona wroga.

  • Tomasz Grochowski

    Podoba mi się ten argument. Jezeli cię nie stać na abonament 40 zł, to zamiast oglądac seriali lepiej popracuj nad swoimi kwalifikacjami i zacznij więcej zarabiać.

  • Adam

    Legalny zakup wymaga podania naszych prawdziwych danych, np. z karty płatniczej, a potem jesteśmy śledzeni przez korporacje. Piractwo daje anonimowość.