9

Użytkownicy spanikowali na wieść o śledzeniu lokalizacji w najnowszym macOS. Czy jest się czego obawiać?

Mimo że macOS High Sierra zadebiutował minionej jesieni, to dopiero kilka dni temu zrobiło się głośniej o tym, że system "śledzi" pozycję użytkowników. Apple zawsze powtarza, jak ważne są dla nich kwestie bezpieczeństwa i prywatności użytkowników — po co im zatem te dane i czy użytkownicy faktycznie mogą czuć się bezpiecznie?

Ważne miejsca — czyli Apple wie, gdzie bywamy najczęściej

Zarówno w mobilnym jak i stacjonarnym wariancie systemu Apple bardzo łatwo można sprawdzić dane związane z naszą lokalizacją — a także przyznać lub odebrać prawa do ich dostępu poszczególnym aplikacjom. W przypadku macOS wystarczy uruchomić Preferencje systemowe, przejść do Ochrony i prywatności, a następnie wybrać zakładkę Prywatność. Tam na szczycie listy znajdują się już Usługi lokalizacji — a w nich cała lista programów, której możemy przydzielić do nich dostęp. Możemy, acz nie musimy — to kwestia indywidualna.

macOS śledzi naszą lokalizację?

Tym co nas jednak będzie dzisiaj najbardziej interesowało są Ważne miejsca — nowa funkcja, która skrywa się w szczegółach przy zakładce Usługi systemowe. To właśnie ta nowość, którą dodano w najnowszej odsłonie systemu — macOS High Sierra. Myślę że usługi takie jak Znajdź mój Mac (dostępne od lat i pozwalające zlokalizować komputer w przypadku jego zgubienia / kradzieży) nie są nikomu obce, jednak rozumiem, że nowości mogą budzić kontrowersje. Czy słuszne?

By było łatwiej, szybciej i wygodniej

Podobnie jak za większością nowości w przypadku Apple, tutaj również firma wyciąga pomocną dłoń w kierunku konsumentów. Dzięki śledzeniu miejsc w których bywamy najczęściej (i stosownym ich oznaczaniu), macOS High Sierra dbając o współpracę narzędzi takich jak m.in. Mapy, Kalendarz czy Zdjęcia — pozwoli sprawniej uzupełniać informacje czy ustalać spotkania. funkcje ochrony i prywatności w macOS

Oto, co na temat ważnych miejsc ma do powiedzenia regulamin firmy:

Ważne miejsca — iPhone zachowuje historię odwiedzanych niedawno miejsc oraz częstotliwość ich odwiedzania, co pozwala określić ważne dla Ciebie lokalizacje. Na wszystkich etapach przesyłania między urządzaniami używającymi iCloud dane te są szyfrowane i nie są udostępniane nikomu bez Twojej zgody. Są one używane do tworzenia spersonalizowanych usług, na przykład przewidywania tras o minimalnym natężeniu ruchu drogowego oraz generowania lepszych wspomnień w aplikacji Zdjęcia.

Co więcej — Apple twierdzi też, ze wszystkie zgromadzone dane na temat naszych ważnych miejsc są zaszyfrowane i nie mają do nich dostępu.

Nic oczywiście nie stoi na przeszkodzie, by dostęp do funkcji wyłączyć — sam nie korzystam z żadnych usług lokalizacji na komputerze i… przyznam, że ani razu nie odczułem ich braku. Tym bardziej, że z kalendarza Apple także korzystam od wielkiego dzwonu, częściej jednak sięgam po Kalendarz Google w wersji sieciowej, który w mojej opinii jest… po prostu łatwiejszy.

Ważne miejsca, a kwestia prywatności

Kiedy po kilku miesiącach użytkownicy dopatrzyli się tej (nie oszukujmy się, mało znaczącej) funkcji — wielu było zaniepokojonych o swoją prywatność. W końcu zaufanie w tej kwestii zostało nadszarpnięte już tyle razy, że tak naprawdę to trudno się dziwić. Zanim jednak rozpęta się panika, warto wczytać się w regulamin, sprawdzić jak to działa — a w przypadku funkcji którymi nie jesteśmy zainteresowani, po prostu je wyłączyć. To raptem kilka minut roboty!

Źródło