38

Rewolucja odwołana, maszyny nas nie zastąpią – dowodem poczynania Facebooka i Google

Co kilka dni czytam, ile osób straci pracę w ciągu najbliższych 5-10-15 lat z powodu rozwoju technologicznego, przenoszenia kolejnych zadań na maszyny. Czasem szacunki są "do przyjęcia", innym razem wbijają w fotel. Zawsze pewne jest to, że znane nam dzisiaj zawody będą znikać lub zostaną odchudzone z czynnika ludzkiego. I na tle tych doniesień trafiają się informacje z podwórka technologicznych gigantów: Facebooka i Google. Obie firmy będą zatrudniać coraz więcej pracowników, bo maszyny nie radzą sobie z powierzonymi im zadaniami...

Ludzie nie są tak przereklamowani, jak mogłoby się wydawać. Piszę to oczywiście z przymrużeniem oka, ale temat jest bardzo poważny. Oto bowiem okazuje się, że dwa technologiczne molochy mocno powiększą listy płac. Niby nic nowego, zatrudnienie w nich rośnie od lat, lecz tym razem chodzi o osoby, które zajmą się moderacją treści, jej przesiewaniem. Szefowa YouTube poinformowała o tym na początku bieżącego tygodnia, Mark Zuckerberg zapowiedział te działania już kilka miesięcy temu.

Dlaczego zwracam uwagę akurat na to? Bo właśnie w tej przestrzeni ludzie mieli się stać zbędni. Nie od wczoraj słyszę, że przesiewaniem treści zajmą się maszyny, bo pójdzie im to znacznie szybciej i sprawniej. W tym kontekście mówi się o sztucznej inteligencji, algorytmach, uczeniu maszynowym, sieciach neuronowych – przyjdą boty i rozwiążą wszystkie problemy. Jakie konkretnie? Sprawa jest złożona, bo obok fałszywych informacji mamy mowę nienawiści, materiały z przemocą fizyczną, pornografię, treści publikowane przez ekstremistów, nawet terrorystów. Nierzadko ofiarami padają dzieci – zarówno w filmach, jak i przed monitorami. A to skutecznie odstrasza reklamodawców i poważnych partnerów biznesowych. Facebook, Google czy Twitter mają kłopot.

Aby go rozwiązać zamierzają zatrudniać na potęgę – mowa o tysiącach nowych ludzi w najbliższych kwartałach. Co będą robić? Cóż: oglądać materiały wrzucane przez użytkowników, odrzucać te niebezpieczne. Tu zapala się lampka kontrolna: jak to? Algorytmy nie poradzą sobie same? Przecież miało być tak kolorowo! Okazuje się, że nie jest. Na Facebooku przez dobę wisiał film, na którym ojciec mordował córkę. Ludzie umieszczają inne drastyczne czy przynajmniej kontrowersyjne treści, które usuwane są dopiero po kilku-kilkunastu godzinach. Czasem jeszcze później. Technika okazała się niewystarczająca, trzeba się odwołać do starych metod, do umysłu człowieka.

Czy to oznacza, że maszyny są całkiem nieskuteczne? Nie – takie stwierdzenie byłoby nadużyciem. Trzeba mieć na uwadze, że na serwery YouTube czy Facebook w każdej minucie trafia olbrzymia liczba danych: ludzie nie byliby w stanie sprawdzić wszystkiego osobiście, są wspierani przez namiastki SI, które dokonują wstępnej selekcji, poważnie przyspieszają pracę i… uczą się. Firmy tego nie ukrywają: rozwój wspomnianych technologii trwa w najlepsze. Prędzej czy później będą one zastępować człowieka. Nie nastąpi to jednak tak szybko, jak można było zakładać – zwolennicy takich rozwiązań okazali się zbyt dużymi optymistami.

Pytanie, ile potrwa tu uczenie, poprawianie maszyn? Człowiek dowiedział się właśnie, że maszyna nie wyprze go przez najbliższe dekady? A może to nadal kwestia kilku lat? Oczywiście odpowiedź będzie zależała od konkretnej branży. Bo chociaż do moderowania treści zatrudniani są ludzie, to w rolnictwie czy przemyśle pracy dla nich może być coraz mniej. Z drugiej strony – jakiś czas temu pisałem, że proste z pozoru sprzątanie, to czynność, w której nieprędko w pełni zastąpi nas maszyna…

  • Driggooziz

    Nie będę wytykał palcem jakie środowiska robią najwięcej artykułów typu „łojojoj, szukaj nowej pracy, SI idzie’ :D

    • Bo idzie. Tyle, że wolniej, niż można było zakładać…

    • Anonymous

      Dokładnie tak ja mówi sikorski

  • janek

    Ja mam wrazenie ze prace stracili wszyscy redaktorzy w serwisach blogowych.
    I ze artykuły pisze AI

    • Musisz bardzo wysoko cenić obecne osiągnięcia na polu SI :)

  • Za każdym razem, gdy jakiś kraj (lub stan) zwiększa najniższą krajową pracodawcy szukają rozwiązania w automatyzacji. Tak się np. stało z mcdonaldem. Zatrudniali ludzi za niskie stawki, ale gdy zwiększono najniższą płacę poszli w automatyzację. Tak jest zawsze gdy urzędnicy chcą pomóc ludziom – zmusimy pracodawców, aby wam więcej płacili – a wynikiem jest automatyzacja, która jest tańsza z powodu. Typowy „Chess-pieces Fallacy”.
    http://ksiazki.audio/blog/economic-facts-and-fallacies

    • Ale czy to oznacza, że ludzie muszą nisko zarabiać, by mieć pracę?

    • Powodem tej sytuacji jest brak pracy, a płaca jest skutkiem tego stanu. Jeżeli na rynku jest wiele jabłek to kupcy będą płacić za nie mniej – proste prawo podaży i popytu. To samo odnosi się do pracy. Praca jest usługą, którą świadczysz swojemu pracodawcy. Jeżeli na rynku jest wiele osób, które mają twoje umiejętności to pracodawca może zapłacić mniej. Jeżeli tego nie zrobi to jego produkt będzie droższy niż konkurencji. Np. cena hamburgera to także płaca pracownika.

    • Powodem niskich stawek jest ich dotowanie przez rozwinięte państwa.
      I tak na to żeby ktoś pracował w mc donaldzie zrzucali się wszyscy podatnicy zasiłkami dla ich pracowników.

    • To oznacza, że czekają nas ciężkie czasy po których przyjdzie nowe:
      1) Automatyzacja będzie postępować,
      2) Pracy będzie coraz mniej, a to doprowadzi do wielu problemów społecznych,
      3) Państwa będą musiały w pewnym momencie zacząć wprowadzać nowe mechanizmy pomocy bezrobotnym (prawdopodobnie coś na styl gwarantowanej miesięcznej pensji, którą już kilka krajów testuje),
      4) Ludzie będą szukali czegoś do roboty więc zwiększą się prawdopodobnie rynki oferujące rozrywkę, turystyka i fitness/siłownie – być może pojawi się też nowy zawód lub usługa „Przewodnik dnia”, który/która będzie oferował/a proponowaną listę rzeczy do zrobienia na każdy dzień tak by zapewnić odpowiedni poziom spełnienia, zadbać o zdrowie, kondycję i intelekt oraz rozrywkę. Taka oferta byłaby oczywiście kreowana osobno dla każdego.
      5) Po tym okresie przejściowym prawdopodobnie tylko nieliczni będą pracować, a będzie to praca w stylu Supervisora, który będzie pilnował czy maszyny, które będą dla nas pracować działają prawidłowo, oraz kierownictwo, które będzie zarządzać zasobami. Nadal będą też politycy, wojsko, służba porządkowa, naukowcy i lekarze – być może jeszcze parę innych zawodów zostanie do których wielu ludzi będzie miało większe zaufanie niż do maszyn oraz kilka dodatkowych zawodów mających utrzymać fikcję kontroli.

    • trenda ten

      Myślę, że w przyszłości wojsko i służby porządkowe też zostaną zastąpione przez automaty. Lekarzy już starają się wyprzeć przez automaty ale zmiana człowieka na maszynę w nauce to kres istnienia naszego gatunku. Nasze dzieci / wnuki będą miały ciężko.

    • Kamil Ro. Dzióbek

      Albo nasze dzieci będą miały lekko bo roboty będą na nich pracować.

    • I to jest najciekawsze: skrajnie różne wizje w jednym temacie

    • Wystawianie maszyny a AI przeciw człowiekowi rodzi wiele obaw (Terminator). Maszyna vs maszyna bez udziału człowieka? Jedynie w obronie ludności miałoby to sens – tzn. w obronie przed atakiem ze strony wroga, który nie stosowałby się do rezolucji zakazującej stosowania AI przeciw człowiekowi. Moim zdaniem udział człowieka w wojnach powinien mieć miejsce z czysto etycznego punktu widzenia (jeśli walczy człowiek to przeciwnicy liczą się z ofiarami inaczej przestanie mieć to znaczenie i wojna zacznie przypominać eksterminację i obronę przed nią).
      W sprawie nauki zgadzam się w 100% – człowiek powinien uczyć człowieka, a technologia powinna jedynie wspierać ten proces.

    • „3) Państwa będą musiały w pewnym momencie zacząć wprowadzać nowe mechanizmy pomocy bezrobotnym ”
      tu jest właśnie pies pogrzebany – państwa „pomagają” zwiększając płacę minimalną, a właściciele firm wprowadzają automatyzację lub outsourcing – z tej pomocy wynika jeszcze mniej pracy na rynku, lepiej, żeby przestali „pomagać”
      takie „pomaganie” to właśnie chess-pieces fallacy – czyli wiara w to, że decyzja polityczna nie zmieni zachowania ludzi – jak zwiększymy płacę minimalną, to zatrudnienie się nie zmieni, a przecież część pracodawców zwolni zbyt drogich pracowników, część wprowadzi automatyzację, a część (np. telemarketing) przeniesie się do Indii

    • Ja nie mówię o zwiększaniu płacy minimalnej za pracę tylko o dochód podstawowy gwarantowany i wypłacany przez państwo, a państwo brałoby na to kasę między innymi z „podatku od automatyzacji” – taki mechanizm jest wymagany w okresie przejścia między obecnym systemem opierającym się na ludzkiej sile roboczej, a przyszłym wypełnionym maszynami i AI. Oczywiście w założeniu, że chce się utrzymać obecny porządek – bez rewolucji, obalania rządów, anarchii i cyberpunkowej post-apokalipsy. Moja wizja zakłada zbliżenie się do bardziej w stronę wizji gdzieś między utopijnym socjalizmie i komunizmem opartym na AI jako sile roboczej. Trudno mi jest sprecyzować jakby miało takie społeczeństwo wyglądać bo nie jestem socjologiem – piszę jedynie jak mi się zdaje w którą stronę to wszystko zmierza. Obawiam się jedynie ostrych zawirowań w międzyczasie.

    • „tylko o dochód podstawowy gwarantowany i wypłacany przez państwo, a państwo brałoby na to kasę między innymi z podatku od automatyzacji”
      czyli inaczej mówiąc – państwo stworzyło problem poprzez zwiększenie płacy minimalnej i teraz państwo ma naprawić to co zepsuło…

    • A jak ty sobie to wyobrażasz?

    • Na pewno nie przez zwiększanie podatków.
      Pozwolenie na zawieranie umów między dorosłymi ludźmi bez ingerencji państwa, czyli zniesienie najniższej krajowej oraz zmniejszenie podatków na pewno by pomogło w powstawaniu miejsc pracy.

    • mall

      Przedmówca (Piotr Borowski :) ma tylko trochę racji. Automatyzuje się tą pracę, którą da się zautomatyzować i zwiększyć w ten sposób zyski. Automatyzacji podlega każda praca. Na zachętę: tekst z Bloomberga dotyczący jakichś 300.000 miejsc pracy w sektorze finansowym, które prawdopodobnie wyparują z rynku w najbliższych latach. https://www.bloomberg.com/news/features/2017-12-05/how-ai-will-invade-every-corner-of-wall-street

    • Kamil Ro. Dzióbek

      Mi się wydaje że od zawsze jest tak, że jak pracownicy Mcdonalda straszą strajkiem lub ma być podwyżka płac minimal to mcdonald straszy automatyzacją. Już wiele razy mcdonald tak robił, ale jeszcze nie zautomatyzował. Widocznie nie można tego zrobić, lub jest za drogie. Chyba tylko zautomatyzowali system zamówień.

    • mcdonald przyjmuje zamówienia poprzez automaty – to już jest przynajmniej jedno miejsce mniej dla człowieka

    • Piotr Potulski

      To co piszesz jest prawdą, ale warto spojrzeć na drugą stronę tego równania – zastąpienie pracy kapitałem (czyli kupienie maszyny zamiast czyjejś pracy) nie nastąpi, jeżeli brakuje do tego impulsu w postaci kosztów pracy. Ponieważ wykonanie jakiegoś przedmiotu w zautomatyzowanej fabryce zużywa mniej pracy niż wykonanie tego samego przedmiotu ręcznie, inżynier w niemieckiej fabryce czegoś tam może zarabiać wielokrotnie więcej niż chińskie dziecko produkujące taki sam przedmiot za pomocą prostych narzędzi i dużo większych nakładów pracy. Wynika z tego również dość oczywisty fakt, że PKB per capita w Niemczech jest wielokrotnie wyższe niż w Chinach. Podsumowując: istnieje sprzężenie zwrotne w którym niskie płace powstrzymują inwestycje, a brak tych inwestycji powoduje brak możliwości wzrostu płac.

    • „To co piszesz jest prawdą, ale warto spojrzeć na drugą stronę tego równania – zastąpienie pracy kapitałem (czyli kupienie maszyny zamiast czyjejś pracy) nie nastąpi, jeżeli brakuje do tego impulsu w postaci kosztów pracy”
      dokładnie, zwiększając najniższą krajową, rząd zwiększa koszty pracy

      „Ponieważ wykonanie jakiegoś przedmiotu w zautomatyzowanej fabryce zużywa mniej pracy niż wykonanie tego samego przedmiotu ręcznie, inżynier w niemieckiej fabryce czegoś tam może zarabiać wielokrotnie więcej niż chińskie dziecko produkujące taki sam przedmiot za pomocą prostych narzędzi i dużo większych nakładów pracy”
      Chiny już dawno wyszły z ręcznej produkcji, ty masz na myśli Bangladesz czy inny biedny kraj.

      „Wynika z tego również dość oczywisty fakt, że PKB per capita w Niemczech jest wielokrotnie wyższe niż w Chinach. Podsumowując: istnieje sprzężenie zwrotne w którym niskie płace powstrzymują inwestycje, a brak tych inwestycji powoduje brak możliwości wzrostu płac.”
      wszystko pięknie poza faktem, że automatyzacja powoduje też nadprodukcję – automatyzacja opłaca się przy wielkich produkcjach, ale potem trzeba znaleźć rynki zbytu. Jakie znaczenie ma to, że jakiś rolnik wyprodukuje np. sto razy więcej żywności niż sąsiad, jeżeli ta żywność zgnije, bo nikt jej nie kupił? Też policzysz PKB i stwierdzisz, że rolnik A jest lepszy od rolnika B?

      Ciąg przyczynowo skutkowy: rząd podnosi najniższą krajową, fabrykantom zaczyna się opłacać inwestycja w automatyzację, automatyzacja powoduje nadprodukcję, która nie tylko zabiera pracę teraz, ale i w przyszłości. Produkcja na masową skalę ma sens tylko wtedy gdy jest rynek zbytu. Ostatecznie automatyzacja przychodzi do biednych krajów (jak do Chin) i pracodawcy mają tanich inżynierów obsługujących tanie maszyny. Jedyny problem to kto to kupi. Z tego powodu wszyscy biją się o Chiński rynek.

    • Piotr Potulski

      Może istnieć nadprodukcja np. zboża. Nie istnieje do tej pory coś takiego jak nadprodukcja globalnie w sensie zbyt dużej ilości towarów. Nieograniczoność ludzkich potrzeb to podstawowa prawda w ekonomii. W idealnej sytuacji rolnik, B jako mniej efektywny zmienia branżę na produkowanie butów, smażenie kebabów, psią behawiorystykę, czy ew. zostaje blogerem technologicznym. Z punktu widzenia zasób jego pracy zostaje przesunięty niewidzialną ręką rynku w inne miejsce, gdzie może zostać wykorzystany w bardziej efektywny (i w związku z tym, lepiej płatny) sposób. Ostatecznie akurat w przypadku rolnictwa trwa to od neolitu i aktualnie produkcją żywności zajmuje się 5% ludzi a nie 100%. Automatyzacja w Chinach wzięła się ze wzrostu płac, podobnie jak u nas zresztą.

    • Całkowicie się zgadzam z twoimi wywodami. Jednak automatyzacja ma sens tylko przy zwrocie kosztów zainwestowanych w nią, a to oznacza duży rynek zbytu. Inaczej mówiąc nie możesz w nieskończoność budować coraz większych fabryk produkujących coraz tańsze produkty, bo nikt ich nie kupi. Obecnie automatyzacja jest często napędzana sztucznie. Producent z powodu kosztów pracy inwestuje w automatyzację lub outsourcinguje całą linę produkcyjną czy usługową. Nie zrobiłby tego, gdyby nie te koszty pracy. Tak więc politycy swoimi decyzjami napędzają wzrost inwestycji w automatyzację, które nigdy by nie nastąpiły gdyby nie ich decyzje.

      W Japonii z kolei jest odwrotnie. Ponieważ tamtejsi politycy sprzeciwiają się imigracji nie muszą podnosić najniższej krajowej, bo pracowników jest tak mało, że to też wymusza automatyzację i zamiast sklepiku z człowiekiem masz pełno automatów.

      Tak więc jest automatyzacja, która jest niejako naturalna, ale jest i taka, która jest wymuszona przez decyzje polityków. Niestety jeżeli ktoś zainwestował w automatykę to nawet gdyby politycy zmienili swoje decyzje raczej trudno będzie przywrócić poprzednią, zdrową sytuację.

    • Piotr Potulski

      Nie wiem co jest naturalne, a co nie. W rynek ingerują różne podmioty, jednymi z nich są rządy. Historia uczy, że czasami jest to przydatne. Generalnie zwiększanie efektywności ludzkiej pracy jest zjawiskiem pozytywnym i bez znaczenia pozostaje fakt, czy jest to spowodowane sztucznym ustaleniem płacy minimalnej, czy naturalnym wysłaniem większości mężczyzn w wieku produkcyjnym na wojnę.

    • To ciekawe co piszesz. Masz może jakieś statystyki jak wojna i wysłanie mężczyzn w wieku produkcyjnym wpłynęło na automatyzację? Nigdy o tym nie myślałem. Zawsze rozważałem to pod kontem emancypacji i praw kobiet, które właśnie dzięki temu się rozwinęły.

    • Piotr Potulski

      Statystyki w historii to ciężka do zdobycia rzecz – nie mamy dostępu do alternatywnego wątku, żeby sprawdzić co by było gdyby. Natomiast łatwo można założyć, że wysłanie na 6 lat trzonu ówczesnej siły roboczej i pozbawienie życia znacznej części wpłynęło na obraz rynku pracy podczas, oraz po wojnie. Rynek na deficyt jakiegoś towaru reaguje sięgnięciem po nieużywane do tej pory zasoby (praca kobiet), oraz optymalizacją ich wykorzystania, czyli np. dostarczenie lepszych narzędzi i metod pracy. Jeżeli porównasz stan przemysłu i techniki przed i po wojnie, to dość jasno widać, że nastąpił przełom technologiczny o niespotykanej wcześniej skali. Oczywiście ciężko wyrokować które zjawisko było przyczyną, które skutkiem – faktem jest, że zmiany społeczne i gospodarcze w latach 40 i 50 były bez precedensu.

    • Czytam ostatnio książkę: Victor Davis Hanson „The Second World Wars”. Pisze on o produkcji USA np. o taśmie produkcyjnej do bombowców. Tyle, że ja bym automatyzację podczas wojny zrzucał nie na brak mężczyzn, ale na ogromny rynek potrzebujący wszystkiego – od czołgów po zapałki.

    • Piotr Potulski

      Ale produkcja to proces zamiany ludzkiej pracy, przy użyciu kapitału (np. maszyny) w jakiś towar. Jeżeli chcesz mieć dużo towaru musisz mieć dużo pracy i dużo kapitału. Jeżeli zasoby pracy odjechały na front, zrobiło się zapotrzebowanie na pracę kobiet (wcześniej społecznie nieakceptowaną w takim zakresie), ale chcąc produkować więcej trzeba też zainwestować w kapitał – narzędzia, maszyny, procedury. Kwestia czy niedobory towarów w czasie wojny wynikały ze zmniejszonych mocy produkcyjnych, czy może ze zwiększonego zapotrzebowania na towary – nie sądzę by dało się ją rozstrzygnąć. Rzeczywistość nie obfituje w funkcje jednej zmiennej, pewnie po trochu jedno i drugie plus jakaś setka innych czynników.

    • prawda, to funkcja wielu zmiennych, niestety nie da się rozstrzygnąć co by było gdyby albo co było większym powodem takiego wyniku, niemniej dzięki za świetną dyskusję

  • Matt

    Musi mieć kto usuwać posty obrażające wyznawców allaha i olewać dalej przemoc, seks, wyzwiska itd.

    Gdy pojawiały się strony w stylu Jan Paweł II gwa**i małe dzieci (nie chce żeby się to indeksowało) to facebook nie widział żadnego problemu, a jakikolwiek post obrażający muzułmanów to w 2s kasują.

    • Bo seks to zło?

    • Matt

      Jak chcesz sobie oglądać sex to są inne (Red)tuby od tego.

  • NWO

    Piszecie Państwo o przyszłości. Ta – z pewnością wiele osób się ze mną zgodzi – jest jasno wytyczona i poniekąd dobrze znana. Problemy zaczynają się, gdy mowa jest o przeszłości. Ta jest mało znana – i na dodatek, ulega ciągłym zmianom.

  • Lucas

    To tylko potwierdza że AI przyspiesza a firmy te potrzebują rzeszy moderatorów do szybszego przetrenowania algorytmów które będą to robiły automatycznie.

  • YY

    Hahaha, najpierw algorytmy Google omyłkowo zablokowały ich własną reklamę… a teraz nagle zatrudniają moderatorów xDDD