autonomiczny samochód - grafika
42

To nie ludzie powinni się bać, a autonomiczne samochody. Od początku roku odnotowano kilka przypadków ataków

Autonomiczne samochody to przyszłość — czy tego chcemy, czy nie. Nie wiem czy będą się nimi poruszać wszyscy, ale patrząc na to w jak szybkim tempie rozwija się technologia z nimi związana, wierzę że dla własnej wygody, bezpieczeństwa i oszczędności czasu — wielu z nas będzie z takich opcji korzystać. I choć jeszcze kilka lat temu autonomiczne samochody traktowałem bardziej w kategoriach odległej przyszłości, tak ostatnie miesiące udowodniły, że jest ona bliżej niż mi się wydawało. Myśląc o wszystkich zagrożeniach z nimi związanych nie wziąłem pod uwagę jednej istotnej kwestii. Że to nie ludziom może stać się krzywda, a samochodom. A to już się dzieje, bo... najwyraźniej naprawdę ich nie lubią.

Historia o ludziach, którzy zaatakowali samochody

Autonomiczne samochody to rzecz, do której jeszcze długo będę się przekonywał — z wielu powodów. Znam całą teorię, wiem że jest to rozwiązanie (już teraz) w bezpieczne, ale mimo wszystko… no cóż, jestem nieufny. Początek roku w stanie Kalifornia, gdzie na ulicach można spotkać już takie rozwiązania, przyniósł sześć wypadków drogowych z ich udziałem. Cztery z nich faktycznie wynikały z błędów technologii, dwa kolejne jednak są elementem tej historii, który nie mieści mi się w głowie. Bo to wściekli ludzie po prostu je zaatakowali.

Autonomiczne samochody mogą być zagrożone

Pierwszy z incydentów wspomina o rozwścieczonym jegomościu, który w szale postanowił wyżyć się na samochodzie uszkadzając jego tylne światła. Drugi zaś wspomina taksówkarza stojącego przed autonomicznym samochodem wysiadł z auta i… uderzył w szybę od strony pasażera, rysując ją. Nikomu nic się nie stało — i zgodnie z obowiązującym tam prawem, w obu przypadkach w środku byli kierowcy (w drugim z nich to nawet człowiek nim sterował). Okazuje się jednak, że ani trochę nie przeszkadzało to frustratom wyładować złości na urządzeniach. A wkrótce ataki mogą przybrać na sile, bo od 2 kwietnia samochody te będą mogły poruszać się po publicznych drogach bez kierowców.

To jedno z zagrożeń, których nigdy nie wziąłem pod uwagę

Myśląc o samochodach autonomicznych do głowy przychodzi mi wiele zagrożeń z nimi związanych. O tym, jak zostaną przejęte przez hakerów, o tym, jak sztuczna inteligencja zawiedzie. W połączeniu z kilkudziesięcioma kilometrami na liczniku o tragedię nie będzie wówczas trudno. Jednak ani przez chwilę nie przeszło mi przez myśl, że faktycznym zagrożeniem dla nich będą ludzie, których napotkają na swojej drodze. Wydaje mi się to… po prostu głupie, ale może to kwestia tego, że podchodzimy do nich jeszcze bardzo nieufnie, a kiedy zacznie ich przybywać na drogach, spowszednieją, to sprawa się unormuje? Niestety — w tej chwili, po tych incydentach z Kalifornii, początki widzę w czarnych barwach. Szczególnie w kwestii autonomicznych taksówek, które nocą będą zmierzać po klientów…

Źródło: LA Times