pusty środek transportu
24

Jak tak dalej pójdzie, przestanę widywać ludzi

Ilu ludzi widzicie każdego dnia? Jedni odpowiedzą, że dziesiątki, drudzy, że setki, jeszcze inni wskażą na tysiące. Spotykamy ich na ulicach, w biurach, urzędach, sklepach, restauracjach, w parkach i przychodniach. Jeżeli jednak ktoś chce się odizolować od społeczeństwa, zadziałać tak, by na nich nie trafiać, to nadchodzą dla niego złote czasy. Nie trzeba będzie wyjeżdżać w Bieszczady czy na Alaskę - wystarczy zostać w domu. Zmiany technologiczne sprawią, że kontakt będziemy mieli z maszynami, botami oraz ekranami - żywa tkanka stanie się rzadkością. O ile oczywiście ktoś zażyczyć sobie takiego funkcjonowania na uboczu...

Ludzie to istoty stadne, od tysięcy lat działamy w grupach. Jasne, zdarzają się przypadki alienacji, w populacji liczącej kilka miliardów osób takich osobników może się pojawić całkiem sporo, ale ogólnego obrazu to nie zaburzy. Pojawia się jednak pytanie: jak będzie się zachowywał człowiek, gdy nowe rozwiązania naprawdę mocno wejdą w jego życie? Chodzi mi o sytuację, w której roboty i sztuczna inteligencja osiągną poziom rozwoju zapowiadany przez część futurologów, staną się naprawdę samodzielne i zastąpią człowieka na wielu polach. W dyskusjach na ten temat pojawia się kwestia ewentualnego bezrobocia i problemów ekonomicznych. Tym razem rzućmy na to okiem od innej strony.

ludzie idący ulicą

Listonosz zadzwonił kilka godzin temu domofonem – często to robi, bo wie, że pracuję w domu. Chociaż nie: on wie, że jestem w domu w godzinach, w których normalni ludzie siedzą w pracy. Listonosz dzwoni, ja go wpuszczam do budynku, co kilka dni dociera do moich drzwi z listem czy paczką. I ucinamy sobie pogawędkę. To nie kurier, którego muszę gonić, by dopełnić formalności na schodach. Nie twierdzę oczywiście, że stoimy godzinami w drzwiach, ale rozmowę o przemijaniu (mieszkam obok cmentarza) mamy już za sobą. Po co o tym piszę? Bo zdałem sobie sprawę z tego, że często widuję tego człowieka, ale za kilka-kilkanaście lat to może się zmienić. Nie tylko dlatego, że facet przejdzie na emeryturę – na jego stanowisko nie zostanie zatrudniona nowa osoba.

Na rynek weszły kilka lat temu paczkomaty, które sprawiły, że przesyłki możemy odbierać od maszyny. Jeśli spełnią się marzenia producentów dronów, urządzenia te będą nam dostarczać korespondencję. A spora część tej ostatniej może zmienić formę na cyfrową: jeżeli dzisiaj odbieram list, najczęściej jest to coś urzędowego, oficjalnego. Rozwój e-państwa powinien doprowadzić do eliminowania papieru z tej części naszego życia. I do zastępowania rozmów z urzędnikami, klikami w Sieci. Można pomstować na tempo tych zmian, lecz one postępują.

Co z zakupami? Te można dzisiaj zrobić zdalnie, sam czasem korzystam z tej opcji. Klient nie wychodzi z domu, nie spotyka się ze sprzedawcą. Owszem, potem widzi człowieka, który dostarczy towar, ale w Wielkiej Brytanii testują maszynę, która sama go dowiezie. Sklepy i restauracje też pokładają spore nadzieje w rozwoju rynku dronów i samochodów autonomicznych. Skoro już o tych ostatnich mowa: na kierowcę nie trafię, jeśli wezwę taksówkę, bo auto samo po mnie przyjedzie. Finanse? Od lat korzystam z bankowości elektronicznej, w ubiegłym roku częściej trafiałem do placówki, bo załatwiałem kredyt. Ale od tego czasu moja noga nie stanęła w tym miejscu. Pozostaje sfera medycyny, bo diagnozy pewnie długo będą stawiane przez człowieka. Chociaż z drugiej strony…

smutny robot

Jest też praca. O tej nie można zapominać – przecież to ona wymaga wyjścia z domu, dzisiaj pojawiają się w niej inni ludzie. Przypomnę jednak, że rośnie rynek pracy zdalnej, coraz więcej czynności można wykonać z domu. Z pewnością nie stanowię tu wyjątku, znam sporo osób, które wykonują swoje obowiązki z domu lub mogłyby to robić. Ale przemieszczają się do biura, bo tam działają wydajniej, nie chcą łączyć obu sfer itd. No i tam działają inni ludzie – ważne dla kogoś, kto lubi przebywać w grupie. Jeżeli jednak taką możliwość otrzyma człowiek, który za spotkaniami twarzą w twarz nie przepada, może wybrać alienację. Mamy (lub będziemy mieli w nieodległej przyszłości) cały pakiet rozwiązań, dzięki którym można się zamknąć z domu na dobre.

Zdałem sobie sprawę z tego, że za kilka-kilkanaście lat będę mógł załatwić naprawdę wiele rzeczy bez ruszania się z mieszkania. To jest możliwe już dzisiaj, ale czasem w ograniczonej formie. Nie twierdzę przy tym, że będę z tego korzystał – może i nie chodzę do biura, ale nadal robię zakupy w mniejszych sklepach, odwiedzam regularnie kino, bywam na koncertach, zaliczam spacery i posiłki poza domem. Pisząc krótko: znajduję się w miejscach, w których są ludzie. Nierzadko jest ich bardzo dużo. Gdyby jednak padło na osobę, która chce się oderwać od społeczeństwa, to nadchodzą dla niej złote czasy – któregoś dnia może stwierdzić, że od dawna nie widziała drugiego człowieka. Taka jednostka otoczona przez maszyny i wszędobylskie programy zapomni, że istnieją inni ludzie.

Przesadzam? Może – poczekajmy jeszcze dekadę.

  • Czy to nadal portal technologiczny?

    • Nie. Skąd ten pomysł? To kiedyś był warsztat samochodowy, a teraz na głównej masz przepis na pasztet ze szpinaku, przewodnik po Gruzji i wyniki Wimbledonu… Świadczymy też usługi fryzjerskie dla psów.

    • Słaby ten sarkazm.

    • Jaki sarkazm?

    • pgawronski

      Odpowiedni do poziomu twojego komentarza ;)

    • ofca

      > teraz na głównej masz przepis na pasztet ze szpinaku, przewodnik po Gruzji i wyniki Wimbledonu… Świadczymy też usługi fryzjerskie dla psów.

      Czytajac o Twoich perypetiach z listonoszem dochodze do wniosku, ze predzej czy pozniej (ale raczej predzej) pojawi sie tu artykul na temat pasztetu ze szpinaku, naprawde.

    • ofca

      Nie no, ale tak serio: czym tak naprawde teraz jest Antyweb? Macie jakis zdefiniowany cel, biznesplan, kierunek rozowju tego portalu, cokolwiek?

      Czy ktos w ogole ogarnia co sie tu pojawia? Czy to taka zbieranina Waszych przemyslen o niebie i o chlebie, byleby poszla jakas zapchajdziura na glowna.

      Idziecie na ilosc?

      Jesli szanujecie swoich czytelnikow, moze wezcie sie ogarnijcie i zamiast na ILOSC zacznijscie jednak stawiac na JAKOSC tekstow.

      Ja Was nie musze czytac. Ale Wy bez czytelnikow raczej nie przetrwacie. Jakos tak nie bardzo do Was dociera ta zaleznosc. Ja rozumiem, ze procent komentujacych jest niewielki, ale naprawde uwazacie, ze Ci co nie komentuja, nie maja podobnego zdania o jakosci Waszych tekstow?

    • To teraz tak serio: czytelników nam ciągle przybywa. Chcesz wiedzieć, czym jest Antyweb? Wejdź proszę na główną, przejrzyj teksty z poprzednich 10 tygodni, może to jakoś pomoże. A jeżeli nie ma tu dla Ciebie treści, to… Cóż, wszystkim nie dogodzisz.

    • ofca

      > To teraz tak serio: czytelników nam ciągle przybywa

      A to gratuluje, serio.
      W takim razie pomylilem sie.

    • Rafał R-i

      Pudelkowi i pikio też przybywa.

    • Bozz

      Blog livestylowy.

    • Rafał R-i

      Ha ha kolejny raz opierdziel za kupiasty art nie zwiazany z technologią :)

    • Filipasek

      Jeśli pozwolisz, że spytam – to pytanie wzbudził ten artykuł?

  • Y

    Wizja Asimova z książki Nagie Słońce nie jest taka nieprawdopodobna. No, może mamy jeszcze zbyt dużą gęstość zaludnienia…

    • I wciąż będzie nas przybywać. Ale w pewnym momencie ten trend może się odwrócić. Może nawet w radykalny sposób…

  • sparky

    Między innymi dlatego jeżdżę do pracy rowerem, a nie – jak przez wiele lat – autem.
    Choć przez chwilę, ale jednak widzę codziennie setki ludzi.

    • Widzisz setki ludzi i nie jesteś przez nich przytłoczony, jak ma to miejsce w komunikacji miejskiej ;)

  • t00l

    Ludzie? Przereklamowani w większości, 2/10 tak ogólnie.

    • t00l

      A na serio to jedna osoba się oderwie od społeczeństwa, i spoko. A inna wejdzie na meetup.com czy coś podobnego i ogarnie tysiące spotkanie, i też spoko.

  • Renive

    Jako osoba zdiagnozowana jako schizoid, nie mogę się doczekać takich czasów.

  • doogopis

    Ta,potem w takim świecie jak przegnie sie to cie do pudła zamkną,i jaki problem skoro życie i tak by ktoś spędzał w zamknięciu.
    Nie no to że jesteśmy połączeni siecią jest super. Daje to nowe możliwości, zlożyć podanie,kupić coś itd. Ale to są prostec rzeczy. Po pewnym czasie to bedzie normalka.

    https://m.youtube.com/watch?v=-lVTDY75mlA
    Niektóre wersje troche inne też są możliwe.

  • duoboy

    Spokojnie… To, że Ty odkryłeś w sobie pustelnika nie znaczy, że inni pójdą taką samą drogą. Weźmy choćby wakacje kiedy miliony turystów przemieszcza się po całej Ziemi. Gdybyś bywał w innych częściach świata to odkryłbyś (ze zdziwieniem, pewnie) że ludzie zalegają miasta i jest ich jak mrówek na ulicach – nawet jeśli nie pracują – bo taki jest ich styl bycia, na przykład w Azji gdzie od ludzi nie można się opędzić… Słowem; tak widzisz świat jak widzisz siebie, ale świat (!) najczęściej wygląda ZUPEŁNIE inaczej niż sądzimy.

  • Shakuahi

    Dobra, chcecie rozmów o technologii to mi powiedzcie – mój telefon właśnie wydał bardzo dziwny dźwięk, coś w rodzaju narastającego pisku. Przestraszyłam się, że zaraz eksploduje, ale nie był ani nagrzany, ani w żaden sposób eksploatowany w momencie pisku. To jest w ogóle możliwe, żeby telefon sam z siebie wydawał takie odgłosy?

  • Jacek Nawrot

    Nie widzisz ludzi, bo wszyscy są w drodze nad Morskie Oko…