159

Zatęsknili za Windowsem, bo… Linux się nie sprawdził

Doskonale pamiętam, jak jeszcze nie tak dawno Linuksa stawiano w roli leku na całe zło spowodowane przez komercyjne, płatne oprogramowanie. System oparty na "wolnej idei" miał sprawdzić się w każdym zastosowaniu. I rzeczywiście, świat dzięki Linuksowi się zmienił. Nie można sobie wyobrazić globalnej infrastruktury bez tego systemu. Pośrednio, odmienił on również oblicze technologii mobilnych. Okazuje się jednak, że nie wszędzie Linux jest receptą. Może być również... utrapieniem.

Zapewne wielu z Was z Linuksa korzystało. Jestem pewien również, że z owoców jego istnienia każdy z Was korzysta na co dzień – czy to w smartfonach (gdzie Android uważany jest za jego forka), czy to przeglądając zasoby globalnej sieci (ileż to infrastruktur działa dzięki Linuksowi?). Wkład tego systemu w to, jak wygląda technologiczny świat jest nieoceniony i z tym kłócić się nie zamierzam. Ta historia wskazuje jednak, że na zbyt mocnym parciu ku przejściu na wolne oprogramowanie można się nieźle „przejechać”. Mowa o Monachium, którego infrastruktura biurokratyczna postanowiła przejść w całości na wolne oprogramowanie. Po ponad dekadzie, urzędnicy tego żałują.

Sprawę miałem dla Was przyjemność opisywać przy okazji pierwszych sygnałów z Monachium, które wskazywały na rychłe porzucenie tego pomysłu. Urzędnicy w 2003 roku wpadli na pomysł, by uniezależnić się od komercyjnego oprogramowania i stąd zrodził się pomysł na „LiMux’a”. W 2009 dokonano ostatecznego przejścia – 15 000 pecetów przeniosło się na wolne oprogramowanie i kosztowało to podatników 32 miliony dolarów. W zeszłym roku, po analizie sytuacji w urzędach Accenture orzekło, iż użytkownicy uzyskiwaliby lepsze wsparcie, gdyby w Monachium królował jednak Windows 10 oraz pakiet Office. Wtedy nie brano tego raportu na poważnie, bo wspomniany wyżej podmiot jest partnerem… Microsoftu.

Powodem dla którego po raz kolejny przyjrzano się kwestii oprogramowania w urzędach jest również stanowisko nowego burmistrza Monachium, który w eksperymencie „LiMux” widział przede wszystkim niepotrzebną rozrzutność. Eksperci przy okazji tej sytuacji wskazywali nie tylko na problem w samym oprogramowaniu, ale również słabe wsparcie. To z kolei uwarunkowało niskie zadowolenie z nowej infrastruktury w urzędzie.

linux

Okazało się, że wolne oprogramowanie również rodzi koszty

Koszty wdrożenia nowego oprogramowania do urzędu nie kończą się przecież na jego instalacji, zatrudnieniu wykwalifikowanych osób. Urzędników z obsługi rozwiązania należy przeszkolić i zapewnić im stałe, profesjonalne wsparcie w razie sytuacji awaryjnych. Tych z powodu specyfiki projektu LiMux było mnóstwo. Dodatkowo, na niekorzyść tego pomysłu wpływał fakt, iż Monachium było jedynym miejscem, w którym zaprowadzono taki porządek. Inne instytucje w państwie korzystały z oprogramowania Microsoftu – Windows oraz Office. Cały czas borykano się z problemami z kompatybilnością.

Czyli – problem z Linuksem w urzędzie nie ma tylko wymiaru ideologicznego (jakby się mogło wydawać po tym, jak okazało się, że nowy burmistrz był przeciwny pomysłowi), ale ma też mocne podstawy w praktyce. Spójrzmy – Linux w takiej instytucji może być problematyczny, a to zwiększa potrzebne nakłady funduszy na wsparcie. Dogranie tego wszystkiego w dalszej perspektywie czasu może okazać się droższe, niż korzystanie z w pełni wspieranego, aczkolwiek płatnego oprogramowania.

Warto dodać, że w 2014 roku, burmistrz Monachium szacował, iż powrót do środowiska Windows miałby kosztować podatników zaledwie 3,5 miliona dolarów (znacznie mniej, niż zaprowadzenie nowego ładu w 2009 roku…). Dodatkowo, biorąc pod uwagę pełne wsparcie systemu oraz uproszczenie większości kwestii dzięki stuprocentowej kompatybilności, urząd może szukać w tym rozwiązaniu ucieczki od sporych kosztów utrzymania obecnej infrastruktury.

A zatem – wolne oprogramowanie nie zawsze musi się sprawdzić. To nie wina Linuksa, że eksperyment się nie powiódł. Pomysłodawcy nie wzięli pod uwagę sporej ilości kwestii, które przemawiały przeciw przejściu na ten system. Sprawę rozpatrzono jedynie przez pryzmat chwilowych korzyści, jakie mogłyby płynąć z korzystania z wolnego oprogramowania. Nikt nie zastanowił się nad długofalowym oddziaływaniem tej decyzji. Dlatego też podtrzymuję swoje zdanie – zawinili ludzie. Efekt? Do 2020 roku Monachium ma przejść z powrotem na środowisko Windows.

  • Paweł

    Jestem ciekawy z jakiego oprogramowania korzystali urzędnicy, które to przysporzyło im tyle problemów.

    • Prorok

      Przykład pierwszy z brzegu, niektóre narzędzia działają poprawnie tylko na Internet Explorer i bum bez windy jesteś w dupie.
      Albo jakieś starsze oprogramowanie pisane na windowsa

    • mirosław borubar

      jeszcze trzeba było dodać, że na IE6:D I to bym powiedział, że nawet normalka i to w koncernach;d

    • Dima Noizinfected

      akurat gdyby to byl ie6 mozna bylo by sie Wine’m wybronic ktory zawiera ten pakiet

    • Juras

      Ale to nie problem Linuksa tylko tych narzędzi, że ktoś kiedyś podjął decyzję aby stworzyć narzędzia działające tylko na okienkach.

    • Wojciech Pluta

      Teoretycznie tak, ale end user ma w nosie co powoduje problem. Ma śmigać i tyle. Jeśli na Linuksa nie ma softu, na którym Pani w urzędzie będzie odklikiwać potrzebne ptaszki, tym gorzej dla Linuksa. Nie zrozum mnie źle, w teorii w pełni zgadzam się z Tobą, z tym, że to jest właśnie to miejsce gdzie teoria spotyka się z praktyką i większość ambitnych planów bierze w łeb. Ktoś kiedyś podjał decyzję że zaoszczędzimy kupę kasy jak soft będzie działał tylko z Windows, przecież nikt u nas nawet nie słyszał o czymś takim jak Linux. Potem ktoś inny to zatwierdził, ręce zostały uściśnięte, plecy poklepane a premie wypłącone. Potem ktoś inny kupił drukarki/skanery/cokolwiek innego, które działają tylko pod Windows – cała reszta procedury pozostaje bez zmian. I tak niestety suma drobnych składowych systemu doprowadza do sytuacji w której albo wymieniamy sporo sprzętu i piszemy kupę specjalistycznego softu jeszcze raz, albo grzecznie wracamy do Windows za ułamek kwoty pierwszego rozwiązania.

    • T3rror

      To problem użytkownika a nie producenta. To user wybrał z czego korzysta, producent mu tego nie narzucił. Nie pisz głupot.

    • Blazi

      Tak tak, pani w urzedzie wybrała sobie program do obsługi składek podatkowych. Ale rozumiesz, że „user” to nie tylko pan Zdzichu przy swoim pececie w domu?

    • T3rror

      Ale rozumiesz, że „user” to nie pań Zdzichu przy swoim pececie, ale urząd/klient, w którym tenże Zdzichu pracuje. To się nazywa skrót myślowy.

    • zakius

      pewnie w dużej mierze stary autorski soft przez wine, a reszta to niestabilność śmiesznych nakładek graficznych na konsolowy system serwerowy

    • natankraps

      Linux jest systemem stabilnym, który nie sprawia problemów w pracy. Problemem Monachium nie jest sam Linux, a braki w oprogramowaniu. Po prostu wdrożenie autorskich rozwiązań ich przerosło.

      Rozwiązania typu open source są tanie we wdrożeniu i użytkowaniu, ale pod warunkiem, że nie trzeba nic z nimi robić. Np. w małej firmie, gdzie pakiet biurowy LibreOffice jest doskonałą alternatywą dla rozwiązań komercyjnych. Schody zaczynają się, gdy trzeba napisać swoje aplikacje lub dostosować już te istniejące. Programiści kosztują. Wdrożeniowcy kosztują. Testerzy kosztują. W tak dużych projektach są dwie opcje – mamy technologię i wiedzę, to możemy bawić się w autorskie rozwiązania lub nie mamy technologii i wiedzy i kupujemy rozwiązania komercyjne. Monachium przeceniło w tym zakresie swoje możliwości. I tyle. Teraz za to płaci. Ale z samym Linuksem niewiele ma to wspólnego. Identyczna sytuacja byłaby, gdyby chcieli tworzyć własne, autorskie rozwiązania pod Windowsa.

    • zakius

      jednak na samym Linuksie mało kto potrafi pracować, a jak w grę wchodzą nakładki graficzne to już jest jazda bez trzymanki

    • Michal Przybyl

      bzdura

    • zakius

      jaka bzdura? wszystkie są niedopracowane, mają braki, nielogiczne czy nieintuicyjne rozwiązania, po prostu błędy
      nie mówię, że windows jest idealny, ale to po prostu najlepszy kompromis stosunku czasu potrzebnego do doprowadzenia go do używalności, możliwości i czasu potrzebnego na naukę (zwłaszcza, że windowsa w domu ma jednak większość)
      a tych pastelowych nakładek na linuksa to każdy musi się uczyć na nowo, błędów w nich również
      czy warto?

    • Drooith

      Jestem fanem linuxa jako narzędzia do różnych fajnych nowych technologii developerskich czy do środowiska na serwery, ale do zwykłej desktopowej pracy wolę po prostu Windowsa. Jakoś nie podeszły mi te Linuxowe graficzne środowiska.

    • mirosław borubar

      Wolisz, to przynajmniej jest normalny argument. A nie wypisywanie bzdur o niedopracowaniu. Bo w normalnym korzystaniu z systemu żadnych niedociągnięć nie widać. Ja akurat też muszę siedzieć na windzie bo nie mam alternatywy w programach, ale ogólnie to wolę linucha. Tylko to tak jak z przeglądarką, jak ktoś jest przyzwyczajony do Chrome’a to co by lisek nie robił i jak by na głowie nie stawał to z przyzwyczajeniami userów nie wygra.

    • Drooith

      Otóż to :) Linux pokazuje prawdziwe możliwości dla osób które mają czas aby go dobrze poznać, pobawić się softem, paczkami, zależnościami. Windows – stawiam i mam. Ale za to jeśli chodzi o zabawy w konsoli to Linux jest potężny i mimo że nie jestem specem – jestem pod nieustającym wrażeniem tego systemu :)

    • mirosław borubar

      Ja bym powiedział, że nawet bez żadnej zabawy zależnościami. Instalujesz Ubuntu, Minta czy innego susa i nie widzisz różnicy dopóki sobie przeglądasz neta i korzystasz z multimediów. A przecież Google się chwaliło, że przez jakiś bardzo duży procent czasu podczas korzystania z kompa ludzie właśnie tym się zajmują – dlatego zrobili ChromeOS.
      Tylko czas i chęci są potrzebne do zrobienia podejścia i wcale mnie to nie dziwi, że ludziom się nie chce.

    • Drooith

      Coś w tym jest – dzisiaj w browserze można zrobić prawie wszystko :)

    • mirosław borubar

      A jeszcze dodam, że jak taki świeżak przez niewiedzę sformatuje sobie partycje z windą albo nadpisze windowsowy bootloader przy instalacji linuksa to już ani odrobinkę się nie dziwię, że mu ochota przejdzie:D No ale z drugiej strony to jaki procent ludzi potrafi samemu postawić windę? Też niewiele, choć jakby 10 trochę była przystępniejsza pod tym względem dla noobów:)

    • Drooith

      10 jest przynajmniej lepsza pod tym kątem, że całkiem skutecznie dobiera sobie sterowniki i je sama instaluje. Powiedzmy Windows Update jest tam zbyt agresywny, ale sam system to chyba najprostszy ze wszystkich do instalacji – stawiasz i masz :)

    • mirosław borubar

      A Linuksy miały to od dawna:D Pamiętam, że byłem w szoku, że na linuksie od razu mi działała np. drukarka;d

    • Drooith

      Różnie z tym było, ja walczyłem trochę daaawno temu z Debianem bez skutku – karta muzyczna nie zagrała i coś tam jeszcze nie działało. Ale jakiś czas temu widziałem desktopowe Ubuntu i nawet sobie całkiem radziło ze wszystkim. Stąd nie oceniam obecnie stanu Linuxa na desktopach – po prostu używam Windowsa czy MacOSa.

    • mirosław borubar

      To chyba był największy minus Linuksa, że zawsze był taki hardware, który „nie był kompatybilny”. Choć to też głównie wina producentów, że nie zrobili żadnych sterów i społeczność musiała się gimnastykować na lewo i prawo. No ale jak ktoś by zrobił minimalny research to by sobie skompletował bezproblemowy zestaw. No ale znowu pojawia się druga strona:D Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który nie ma przynajmniej kilku osób w rodzinie i znajomych, które miały problemy ze sterownikami do W10;d a to wifi się rozłącza, a „taczpad” do dziś w moim lapku nie odzyskał pełni swoich możliwości z 7 i już się pogodziłem, że nie odzyska:)

    • Drooith

      Tak, choć z tym minimalnym researchem było różnie ;) Ale z Windowsem przyznaję też człowiek się sporo nawalczył przez te lata :D

    • mirosław borubar

      Minimalny czyli miałem na myśli wejście na polskie forum ubuntu i zapytanie o wspierane urządzenia:)

    • Drooith

      :) no jak mówię ja walczyłem z Debianem wieeele lat temu, wtedy też internet to był inny świat. Dzisiaj mamy różne server faulty, fora debiana / ubuntu i milion innych miejsc gdzie możemy znaleźć rozwiązania dziwnych problemów ;)

    • Michaś

      Hmmm u mnie nie było problemów ze sterami na w10. A mam postawionych na nim kilka kompów. Jedyny problem był na starym dellu vostro. Sterowniki od Radeona powodowały że komputer na dysku SSD uruchamiał się ponad minutę. Później działał już normalnie tylko długo się bootował. Ale wystarczyło zmienić jeden klucz w rejestrze i wszystko śmiga jak powinno. Wina raczej AMD a nie windowsa bo stery były najnowsze.

    • Atlantis

      Przecież to było jednym z powodów, które przesądziły o narodzinach ruchu Wolnego Oprogramowania. O ile mnie pamięć nie myli Stallman doszedł do tego wniosku, gdy pojawił się jakiś prolem z drukarką, który dałoby się łatwo naprawić dysponując kodem sterownika. Niestety – producent go nie udostępniał…
      Nie jest winą systemu, że producenci sprzętu nie udostępniają źródeł albo chociażby podstawowego algorytmu komunikacji z urządzeniem, jednocześnie odmawiając uostępniania binarnej wersji steorwnika na dany system. Znany problem z „winmodemami” przed kilkunastu laty…

    • Arkadiusz Szechlicki

      już XP miał w miarę prosty instalator, a od czasów Visty wręcz prowadzi za rękę

      Windowsa postawi każdy kto potrafi czytać ze zrozumieniem, czyli w sumie mało kto :P

    • drk001

      Do przeglądania Internetu wystarcza? Może tak. Ale podam ci mój przykład. Zainstalowałem linuxa, uruchamiam firefoxa, odpalam stronę onetu… czcionki rozmyte, nieczytelne, oczy bolą. Nie poddałem się. Zapytałem na forum – dostałem błyskawicznie setki rozwiązań tj. rzeźbienia za pomocą komend w konsoli… podobno to znany błąd w linuxie. Wróciłem do windy.

    • Też kibicuję Ubuntu ale to tylko traktuję jako zabawa a do wszystkiego mam MS Win10 bo dystrybucje linux do niczego się nie nadają jak tylko zabawa

    • Juras

      To zależy. Jeżeli zabawą nazwać serwery wszelakiej maści, routery i inne urządzenia sieciowe jak dekodery, telewizory i co tam sobie jeszcze można wymyślić, to nazywanie tego zabawą jest raczej niestosowne. Jest wręcz odwrotnie do zabawy to właśnie Linux się nie nadaje, to poważnych zastosowań jak najbardziej.

    • Arkadiusz Szechlicki

      podałeś największą przewagę Windowsa nad Linuksem
      Windows po prostu działa, a Linuksa ciągle trzeba dopieszczać, konfigurować, bawić się pakietami itp.

      mało kto ma czas, chęci i umiejętności żeby się w to bawić
      komputer jest dla mnie narzędziem pracy i jedyne czego od niego oczekuję to żeby działał – z mojego punktu widzenia każda godzina poświęcona na szeroko rozumianą konserwację systemu to godzina stracona

    • gom1

      Windows po prostu działa, a Linuksa ciągle trzeba dopieszczać, konfigurować, bawić się pakietami itp.

      To mit. Przecież z „gołym” Windows jest dokładnie tak samo – zanim będziesz mógł rozpocząć normalną, codzienną pracę, system trzeba doprowadzić do stanu używalności. Mowa oczywiście o nowo postawionym środowisku. Distro linuksowe raz skonfigurowane może działać latami bez najmniejszej ingerencji ze strony użytkownika.

      z mojego punktu widzenia każda godzina poświęcona na szeroko rozumianą konserwację systemu to godzina stracona

      Wystarczy porównać sposób dostarczania i instalacji aktualizacji przez obydwa systemy, żeby z marszu zauważyć który jest bardziej przyjazny dla użytkownika i szanuje jego czas.

    • IdontgiveaF

      Distro linuksowe raz skonfigurowane może działać latami bez najmniejszej ingerencji ze strony użytkownika. Chyba, że ktoś ma manię dłubania w plikach konfiguracyjnych.

      Albo ma ochotę zaktualizować swoją Fedorę z wersji 20 na 21 lub 23 na 24i przywita go kernel panic ;) W zależności od dystrybucji kernel też wypadałoby od czasu do czasu zaktualizować a wtedy znowu trzeba reinstalować np. sterowniki od nvidii albo przekompilować jakieś moduły żeby zatrybiły na nowym jądrze ;) Fajna też jest sytuacja z Ubuntu, w którym np. WiFii które działało bezproblemowo w 14.04 LTS przestało działać/wiesza(-ło? może już to ogarneli) się w 16.04. Zabawni są również różni blogerzy rozpływający się jaki to Arch jest nie do zarżnięcia żeby kilka tygodni później przyznać, że coś im się skopało po upgradzie ;)
      Lubie Linuxa, nie wyobrażam sobie powrotu do Windowsa, ale już nie koloryzujmy jaki to linux jest niezniszalny, stabilny i niezastąpiony. Nie wiem nawet, czy z serwerów powoli nie zacznie linuxa wygryzać BSD, przyznajmniej jako baza do specjalistycznych/skrojonych na miarę zastosowań.

    • akolikol

      Zainstalowałem jakiś rok temu najnowszą Fedorę, jedyne co zmieniłem karnację na ciemną i dorzuciłem drukarkę, tyle trzeba było by móc zacząć normalnie pracować. Z Gnome od samego początku nie miałem najmniejszego problemu, bardziej intuicyjne środowisko niż w Windows. Od instalacji nie zaglądałem do ustawień, jedynie dociągałem sobie paczki ze sklepu lecz częściej przez dnf, zwyczajnie nie wiesz co piszesz. Super stabilny system, intuicyjny i wygodny!

    • anonim

      Braki, to ty masz w mózgu z tego trollowania :(

    • Michal Przybyl

      Bzdura calkowita. Za to ladnie opisales debilne de windowsa.

    • zakius

      ani trochę, wszystko się zgadza
      środowiska graficzne dla linuksa są na poziomie win 3.11, tylko że „ładniejsze”, ale nadal to tylko nakładki, które są robione przez grupkę ludzi, z których każdy ma własną wizję i wychodzą cuda

    • Michal Przybyl

      buehehheh ale bzdura…. zastanawiam sie po co osoby z taka wiedza komentuja? Po co? Nawet w mit o hobbistach „piszacych” linuksa lykasz jak maly chlopiec… Dajmy ci szanse, o ktorym de piszesz?

    • zakius

      jakby to robili chociaż hobbyści, ale to są maniacy swojej własnej idei i nic innego nie jest dobre
      czego nie weźmiesz to jest to samo, jak ma podstawowe funkcje (chociaż nadal ma w nich braki) to jest przeładowane wodotryskami (unity, kde, pantheon, gnome), w miarę sensowne środowiska ze znacznie większymi brakami jak cinnamon, LXQt czy xfce i kompletnie okrojone będące wręcz klonami 3.11 jak środowiska skrojone do lekkich dystrybucji z prostego WM i kilku dodatkowych skryptów/niewielkich binarek, których jedyną zaletą jest to, że działają nawet na przeciętnym tosterze
      niestety, tak to wygląda, nie ma żadnego dopracowanego środowiska, którego dałoby się używać
      wiele wynika również z tego, że nikt nie używa „natywnych” rozwiązań do rysowania elementów, bo ich po prostu nie ma
      i o ile jak masz środowisko GTK to apki w GTK prawdopodobnie będą jakoś wyglądać, a jak masz środowisko Qt to apki Qt będą jakoś wyglądać (dochodzi jeszcze oczywiście java z własnymi klockami) to niestety ale nie da się używać tylko jednej grupy (problemy z GTK , Qt i javą oczywiście są obecne również na windowsie, jednak na szczęście tutaj znacznie więcej oprogramowania używa systemowych klocków, chociaż i tutaj się to psuje)

    • Michal Przybyl

      Damn dlugo ci sie zeszlo z sklejeniem tych bredni. Jakich to „podstawowych funkcji” nie maja wszystkie de ktore wymieniles? Nastepna bzdura, co niby sie bedzie dziac gdy uzywasz appek qt w srodowisku gtk? nic… staraj sie dalej, moze cos uklecisz z sensem.

    • zakius

      dzieje się to, że Qt używa swoich klocków a GTK swoich i wygląda to koszmarnie

    • Michal Przybyl

      o straszne to tak jak windows pulpit nowy, panel sterowania z kij wie ktorego windowsa a konfig sieciowki to chyba z xp? bredzisz o odpalaniu appek co nijak ma sie do de. Przyklady z de prosze. Ms dorabia na pale elementy de robiac burdel biorac co popadnie z innych wersji systemu i to ci nie przeszkadza… qt tez jest na windowsa i tez sa apki qt i pierdyliona innych i polowa nie pasuje do interfejsu… twoj argument jest kaleka.

    • zakius

      napisałem przecież wyraźnie
      ale na windowsie masz natywne klocki, których POWINIENEŚ używać i nie robią tylko idioci, na linuksie nie masz wyjścia

    • Michal Przybyl

      jezu… „natywne klocki, ktorych powinienes uzywac” daaamn za tego potworka to powinienes sie wstydzic. Po pierwsze mylisz de z aplikacjami. To duzy blad. Taki urok programowania, ze mozesz robic prawie jak chcesz. Po drugie, nie wskazales niczego niespojnego w de linuksa. Co nie jest takie trudne bo kazde de kazdego systemu ma cos nie tak. Windows akurat tutaj kroluje bo jest masa rzeczy nie przepisanych od lat. Najwiekszym problemem ktory wskazales to subiektywna ocena wygladu…. na serio to wszystko?

    • zakius

      coraz więcej idzie w idiotycznego i nieużywalnego docka i szpanerskie efekty, a przydatnych rzeczy najwyżej ubywa…

      wybacz, ale żeby wskazać konkretne problemy musiałbym znowu chwilę się z nimi pomęczyć, a najpierw zainstalować, a po prostu mi się nie chce
      ale zawsze jest to sporo małych rzeczy i jakaś jedna na tyle duża, że sama w sobie wystarcza, by pogrzebać projekt

    • Michal Przybyl

      I dalej sie pograzasz…. nie jestes w stanie przywolac nawet jednego przykladu?! Nastepna bzdura „szpanerkie efekty”, zakldam, ze bijesz do KDE. Oswiece Cie, wiekszosc tych efektow pojawila sie jakies 8 lat temu! w czasach gdy windows mogl snic co najwyzej o takim DE… i nadal moze snic. Ty nawet nie pojmujesz jak sie rozwijaja projekty jesli przywolujesz dockera….sa teamy rozwijajace kernel, KDE i dockera… btw zdajesz sobie sprawe, ze microsoft byl jednym z 20 najwiekszych kontrybutorow kernela linuksa? i nadal utrzymuje sporo kodu? Wez sie postaraj, daj cos o czym da sie porozmawiac a nie walisz tylko takie glupoty.

    • zakius

      dock i docker to dwie różne rzeczy i ty chyba najwyraźniej nie ogarniasz
      tak, efekty pojawiły się dawno temu i już wtedy nie miały sensu
      ms utrzymuje linuksa, ale nie doklejane do niego śmieci w postaci kolorowych nakładek (chociaż ostatnio coś z ubuntu kombinują)

    • Michal Przybyl

      a sorry tu masz racje, zle przeczytalem. I co z tego, ze jest dock cairo dock i pierdylion innych? co to ma do rzeczy tutaj? bo ci sie nie podoba? i to jest ten caly powod? Podaj te brakujace funkcjonalnosci, ciagle czekamy.

    • IdontgiveaF

      Nie możesz odrzucić argumentu, że na linuxie jest burdel z GTK 2 i 3, że niektórym aplikacjom zdarza się posypać styl, że utworzenie jednorodnie wyglądającego połączenia GTK+QT bywa trudne itd.
      Niby to nic strasznego, ba, fajnie, że można sobie uruchomić aplikacje z innymi ustawieniami niż styl domyślny, ale dla laika jest to jednak jeden wielki burdel.

    • Michal Przybyl

      I tak jest mniejszy syf niz w windowsie. Narzekanie, ze apka gtk w srodowisku qt wyglada nieladnie a wychwalanie windowsa gdzie co apka to inaczej jest jednak lekkim przegieciem, nie uwazasz? Co firewall, co antywirus, pakiet biurowy czy rozne okna konfiguracji systemu to inaczej… Czym innym sa takze aplikacje a DE, powiedz mi w ktorym miejscu np. KDE jest tak niespojne jak windows? On wspomina o apkach bo ciezko cos znalezc i dlatego na pale czepia sie gtk/qt. Wy naprawde tego nie widzicie jakim zlepkiem jest DE windowsa? Icony pamietaja chyba jeszcze czasu win95, ile stylow menu jest teraz z 6? zalezy gdzie klikniesz tak masz, explorator plikow to z ktorego wina? xp? tragiczny panel sterowania to chyba vista, konfiguracja sieci.. o to jest juz dopiero burdel, normalnie podroz do prehistorii i z powrotem…

    • IdontgiveaF

      Sam używam fluxboxa, przemawia do mnie Xmonad/i3, więc z DE jako takim (w sensie różnych menu/pasków itd mam niewiele doczynienia. Windowsa 10 nawet na oczy nie widziałem; w sensie na prywatnych maszynach, tak, żebym miał okazję z nudów pozastanawiac się, czy ma spójny interfejs ;)

      Nadal nie zmiana to faktu, że szczególnie w przypadku styku GTK2/3 różne rzeczy lubią się posypać, coś , czego w Windowsie nie uświadczysz. QT również czasem dziwnie wygląda, a jak chcesz stworzyć faktycznie spójny interfejs to…tworzysz kolejną dystrybucję (pokroju np. Solusa), skrojoną na miarę, w której wszystko powinno wyglądać ok tak długo, jak korzystasz wyłącznie z aplikacji z oficjalnego repo. Linux to burdel i w tym cały jego urok/problem ;)

    • Andrzej Bąba

      „nielogiczne czy nie intuicyjne rozwiązania” uwazam wrecz przeciwnie. To rozwiazania windowda sa nie intuicyjne. Jak 70 letniemu uztkownikowi komputera dasz windowsa i linuxa np mint to zaloze sie o kazde pieniadze ze szybciej nauczy sie linuxa – oczywiscie jak nigdy nie mial kontaktu z komputerem. Podaj przyklady kolego a nie teoretyzuj. Ludzie uwazaja wszystkie inne rozwiazania za nie intuicyjne BO OD MALEGO UZYWAJA WINDOWSA i sa nauczeniu tego z tragicznego interfejsu. Prosty przyklad: czemu mam 2 panele sterowania w windows? Jeden jest przystosowany do dotyku, a drugi to do stary. Ktory to ktory i po co. Przykladow takim moge napisac wiele.

    • www.bgp.pl

      Windows to niby kompromis miedzy czym a czym? :-)

    • mark

      Za to ty kochasz windowsa, logo microsoftu masz na obrazie nad łóżkiem, a na widok satyii nadelli walisz konia.

    • Miszel

      Czy uważasz swoją wypowiedź za merytoryczny argument w dyskusji?

    • Dukov

      Ja potrafię pracować, faktycznie, że przeważnie korzystam z konsoli, aczkolwiek niestabilność leży głównie po stronie środowiska graficznego. Np. KDE mi wywalało co chwilę i się wieszało (choć to może wina distro opensuse 42.1, bo na 13.2 nie miałem aż takich problemów, mimo, że Windows i tak znacznie częściej wywalał) a GNOME n Fedorze, cóż, w zasadzie nadinstalowałem go zamiast openSUSE, zostawiłem cały mój katalog home z susła i zainstalowałem Fedore no i to działa, przez 2 lata nie pamiętam, żeby mi się coś wysypało. A przepraszam, jedna mała rzecz, niektóre nakładki graficzne do tworzenia bootowalnego penka, bo dd nie zawsze działa, a nie chciało mi się osobno gruba instalować.

    • Michaś

      Dziękuję że napisałeś to za mnie. Niestety ale tak to wygląda. Zmieniasz na open source w ogromnej skali. Musisz mieć swój dział IT i programistów.

    • Kilka lat temu trolle się jarały że w DE gdzieś w jednym urzędzie ktoś zamienił MS na GNU/Linux i LO
      Porażka była do przewidzenia i że wrócą z podkulonym ogonem do MS i taniej będzie zapłacić za oem i office

    • Juras

      Chcieli korzystać z Offic’a, ale za cholerę nie mogli go odpalić.

    • Kamil Ro. Dzióbek

      >Jestem ciekawy z jakiego oprogramowania korzystali urzędnicy, które to przysporzyło im tyle problemów.

      To nie chodzi raczej o urzędników, tylko informatyków. Każdy system, komputer się sypie. Jak jest ponad tysiąc komputerów to ładnie to widać. Jak nie działa drukarka to wzywa się informatyka i on robi by działała, i jest setka takich awaryjnych sytuacji. Informatyków od Windowsa jest dużo i są tani, do tego działają szybko. Każdy może zostać ekspertem od Windowsa po przeszkoleniu. Nawet jak ktoś czegoś nie wie to może zadzwonić do supportu MS.
      Natomiast nie ma ekspertów od linuksa (bo każda dystrybucja linuksa jest inna). Do tego kolesie od linuksa chcą więcej forsy bo jest ich mniej. Na linuksie wszystko robi się o wiele dłużej niż na Windowsie, bo system ten tak został zaprojektowany. Jako, że informatycy nie mają wiedzy o nim to dodatkowo muszą marnować na poszukiwania rozwiązania w internecie. A taki niedziałający komputer przez kilka h to jest duża strata, bo trzeba płacić za to urzędnikowi, a on nie pracuje.

    • mongol13

      Trochę to smutne, ale właśnie napisałeś dlaczego takie urzędy, firmy i tak dalej stoją na Windowsie- bo tak jest szybciej, prościej i taniej :D W końcu nie od dziś wiadomo, że jak ci coś oferują „darmo”, to prędzej czy później zapłacisz za to i to sporo. A lepiej mieć infrastrukturę, która w razie awarii będzie do naprawy w 30 minut, a nie 20 godzin i zrobi to osoba, która jest łatwiejsza w znalezieniu i tańsza.

    • Member Berries

      pewnie problem ze sterownikami do połowy sprzętu :P

  • mirosław borubar

    Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że urzędy to trochę jednak stan umysłu. U prywaciarza wprowadzają cokolwiek i albo w parę dni opanujesz albo baj baj.

  • Już dawno napisałem że Linux to mega g*no i zabawa dla nie poważnych ludzi , do pracy tylko MS Windows i MS Office

    • akolikol

      Nigdy najwyraźniej nie miałeś poważnej pracy wiążącej się z prawdziwym wykorzystaniem komputera lemingu. :)

    • Wybacz ale z GNU/Linux korzystałem i miałem zainstalowany na laptopie od co najmniej 9 lat
      Prawda jest taka że do pracy tylko MS Windows i stosowne programy użytkowe

    • mirosław borubar

      Bajki opowiadasz. Pracuje się na tym, co jest niezbędne do pracy. Nikt nie będzie stawiał serwerów na pakiecie Office bo jakiś nazir opowiada w internetach, że tylko ten pakiet się nadaje do pracy. I vice versa nikt nie będzie się męczył z poważnych rozmiarów bazami danych w libre „ofisie” tylko kupi accessa.

    • Powiedzmy sobie jasno ale Linux już RIP na pc bo MS pozamiatał już dawno tylko nowe pokolenie dzieciaków co jakiś czas tym się jara i wklejają stare teksty z netu sprzed kilku lat i tak się to kręci na mitach i pierdołach
      MS win10 jest za free i wystarczyło wcześniej kupić laptop z win7 lub win8
      Po ch** Linux to było jeszcze modne u gówiarzy gdy wszyscy na pirackim XP buszowali w necie :)

    • mirosław borubar

      Poczytaj sobie swoje wpisy, może zauważysz, że się Ciebie czytać nie da, piszesz masło maślane i żadnych argumentów. Bo co to jest? „Powiedzmy sobie jasno ale Linux już RIP na pc bo MS pozamiatał już dawno
      tylko nowe pokolenie dzieciaków co jakiś czas tym się jara i wklejają
      stare teksty z netu sprzed kilku lat i tak się to kręci na mitach i 
      pierdołach” – zwykły trolling.

      W ogóle nie jesteś żadnym partnerem do dyskusji i gdybym łaskawie założył konto na disqusie to już od dawna bym nie oglądał Twoich wpisów. Idź pod najbliższą budkę z piwem i sobie dyskutuj o „ch….”, a nawet i innych takich.

    • Hahaha prawda zabolała trolla , znam ten ból d*y od dawna jak się plują i pienią zabawne śmieszne anonimowe ludki gdy linux dostaje baty .
      ps.
      Znasz powiedzenie „Psy Szczekają a karawana jedzie MS dalej … ” i tak to wygląda realnie ale linux na pc to margines

    • akolikol

      Co z tego, że Linux to margines, skoro nie masz zielonego pojęcia o jego zastosowaniach biznesowych matołku, nic nie wiesz tylko języczkiem mielisz. :)

    • Camis

      Po co jeszcze dyskutujecie z tym trollem.

    • Buhahaha faktycznie do biznesu jaki ty prowadzisz aby klikać farmazony sprawdza się idealnie
      Dobranoc

    • Juras

      A ty jaki biznes prowadzisz, bo powyżej napisałeś że do pracy potrzebujesz okienek i Office’a? Co to jest za biznes?

    • Nose4s

      Nazir zmienia robotę co 5 minut, więc trudno powiedzieć…

    • Szczepan

      No fakt, w urzędach zastosowania biznesowe aż huczą, co widać po tym artykule.
      Apologeci linuksowi to jest jakiś wyższy poziom zaślepienia.

    • Theverge

      bo ? abstrachując, że to Nazir.

    • doogopis

      Ah to ty jesteś tym gościem co ma Nero Platinium! Ms ofis? Po kiego wała?

    • Po to abyś mógł sobie pierdoły popisać nie na temat

    • Juras

      On w Office pisze najpierw komentarze swoje i wpisy na fejsie i potem dopiero wkleja to z office’a. To jest jego biznes. W domu wszystko dzięki temu ma pod ręką i może napawać się off-line ze swoich filozoficznych wywodów na temat trolli, gimbazy itd itp :).

    • doogopis

      No ciekawe,nie wiedziałem. Do prostych komentarzy lepiej chyba coś prostszego jak google keep. Mi by sie nie chciało tak pisać na zapas.

    • johny

      A ja już dawno pisałem, że powinni cię uśpić.

      Weterynarz! Do mnie!

  • latalante

    Typowy przykład fake newsa. Jak widać mają się świetnie.
    Rok w rok od dziesięciu lat urzędnicy z Monachium r-o-z-w-a-ż-a-j-ą powrót do Windowsa. Dziwnym trafem owa zamiana nigdy nie dochodzi do skutku.
    Dzięki temu można kolportować i sprzedawać bez przeszkód te same historyjki, jak to linuks zawodzi i się nie sprawdza.

    Sprawdza się. Wszystkie serwery Googla na nim się opierają od Google Search, Maps, Play, Photos, Gmail-a po każdy inny. Od Androida po Chrome OS.

    • Już w Monachium wrócili do MS i tylko trolle jak ty nadal nie na czasie w temacie

    • latalante

      Od dziesięciu lat cudaki z Microsoftu sprzedają ten sam fake news.

      Niech zrezygnują z Linuksa w Azure, świecić będzie pustkami.

    • A co mnie obchodzi Azure , mówimy o systemie na pc i oprogramowanie dla urzędu , firm czy zus

    • Źródło potwierdzające, że jest inaczej?

    • anonim

      To decyzja polityczna czerwono/czarnej koalicji w radzie Monachium. Burmistrz Reiter nazywany „fanem Microsoftu” usilnie lobbuje za windowsem. Jeszcze nic nie jest przesądzone i nie urabiaj ideologii miłośniku MS.

    • Miłośniku czego? Bo już się gubię. Wczoraj Apple, dzisiaj MS, jutro co będzie?

    • mirosław borubar

      E tam, akurat MS nigdy nie opuściłeś;d

    • Niektórzy twierdzą co innego. ;)

    • Kamil Ro. Dzióbek

      >Niektórzy twierdzą co innego. ;)
      Nie słuchaj innych, słuchaj głosu twego serca!

    • latalante

      Ja mam potwierdzać że w Monachium nadal korzystają z Linuksa. Korzystać będą nie tylko do 2020, ale i długo po tym terminie.
      W 2014 roku kolportowały wiadomość „dobreprogramy”:
      http://www.dobreprogramy.pl/Maja-doscLinuksa-marza-o-Windowsie-10-Monachium-wroci-w-objecia-Microsoftu,News,77335.html
      W 2016 międzu innym koledzy ze „spidersweb”:
      http://www.spidersweb.pl/2016/11/linux-w-monachium.html
      A do 2020 roku znowu zmieni się rada miasta i odwoła decyzję. Będzie można się wytłumaczyć, ale przecież „planowali”.

    • Zapomniałeś podlinkować nasz tekst z 2014. Jak decyzja się zmieni, to dopiero będzie tak jak mówisz.

    • latalante

      Zapomniałem podlinkować i chipy, pclaby, onety i tysiąc innych miejsc. Władze miasta we Freiburgu też już rozważały rezygnację z linuksa.
      Czemu jesteśmy o tych „rzekomych planach” tak często informowani i nimi karmieni.
      Wystarczy poinformować ewntualnie (co nas to obchodzi) RAZ, rzetelnie, tylko wyłącznie wtedy gdy JUŻ zmiana nastąpi.

  • Bardzo obiektywny tekst. Problem w tym, że nowy burmistrz jest takim samym fanem windowsa jak ty. Jeszcze trochę i zmusi urzędników do używania Lumii.
    Nie sprawdził się? Tak twierdzi ocena władza, być może nie za darmo.
    Obecnie nic nie jest przesądzone, a system sprawdził się. Aha, koszty powrotu do Windowsa będą gigantyczne.

    • 3.5 vs 32 mln dolarów. Odliczmy kosztowne wsparcie i tak, koszty będą gigantyczne. Zbankrutują.

    • anonim

      Przecież odchodzi czynnik ceny, więc jakim cudem będzie taniej u MS? Po drugie każdy urząd stać na drogie rozwiązania, bo płacą podatnicy. Po trzecie pieniądze podatników nie wędrują za wielką wodę i to się nazywa właściwy patriotyzm.

    • Oni chyba tylko koszty licencji policzyli i to dla połowy maszyn.Instalacja na komputerach, na serwerach, licencje dla serwerów, migracja danych na serwerach, migracja wewnętrznego oprogramowania…
      Burmistrz chce wszystkich zatkać nową ceną, aby wogóle przepchnąć proces migracji. Potem koszty będą rosły, jak przy budowie polskich autostrad.

  • Juras

    Moim zdaniem bark tu jest jakichkolwiek konkretów. Prawdopodobnie ktoś dostał w łapę, aby ponownie windowsy stanęły w urzędach. Jakieś bzdety o wsparciu. Miliardy ludzi używa Androida i innych systemów operacyjnych na telefonach i jakoś żyją bez wsparcia i go nie potrzebują. Problem z pakietem biurowym. Kuźwa koń by się uśmiał. Niech przestaną używać tego od Billa. Biorąc pod uwagę, że wszystko tak naprawdę przenosi się do chmury i przeglądarki, system operacyjny na biurku jest bez znaczenia. I ciekawe jak powrót na windowsy miałby być tańszy niż wdrożenie Linuksów. Windows płatny, Office płatny w Linuksie to wszystko za darmo jest.

    W tym artykule jest za mało danych i za mało konkretów aby można było ocenić obiektywnie i solidnie sytuację.

    • Szczepan

      O, kolejny, któremu się wydaje, że w tym przeglądarkowym badziewiu da się coś stworzyć więcej, niż list do ciotki. I jeszcze ten miażdżący argument z Androidem, nigga plz.

    • System jest bez znaczenia? Aż się nie popsuje i trzeba będzie wytłumaczyć urzędnikowi, dlaczego do internetu nie wchodzi się „niebieskim E”.

  • Morski Morświn

    Dydymały. Po prostu trudno jest zmigrować połowę urzędasów na lin a drugą zostawić na win i zamiast wymuszać aby każdy się dostosowywał do lin to oni dalej uparcie win i win. Nawet plik tekstowy ma inne końce linii.

  • johny

    Tęęęęęsknięęę za łindołzem i codziennie sobie popłakuję z tej tęsknoty :(

  • Red Shoehart

    U mnie kompromis: Linux na stacjonarnym, Windows na ultrabooku

  • isaakPL

    Daleko nie trzeba szukć w polskim wojsku część komputerów do dzisiaj pracuje na Win98 a tysiące na XP, z jakimis diwnymi nieintuicyjnymi licenciowanymi programai do pdf nie do końc kompatybilnymi z adobe reader

  • gom1

    Stawiam dolary przeciwko orzechom, że nie chodzi o samą dystrybucję linuksową jako taką, a o oprogramowanie biurowe, które zapisuje pliki w innych formatach niż reszta komercyjnego, zamkniętego świata (odt vs docx).

  • rozbujnik

    Ten artykuł jest tendencyjny, a może pisany na zamówienie Microsoftu. Niestety, ale w innych źródłach jest nadmienione, że problemy Monachium mogą wynikać z nieumiejętnego zarządzania. Linux jest lepszy od windowsa, ale tylko jeśli wie się jak się do sprawy należy podejść. Nie byłoby dla mnie zaskoczeniem, gdyby urzędnicy nieodpowiednio podeszli do transformacji.

  • perlusconi

    linuksiarze tradycyjnie swoje zdarte melodie, system jest zajefajny, tylko uzytkownicy be, programisci be, wszyscy dookola be. a taka Nokia z Meego to bylby iphone killer

    • johny

      Telekomy też miały monopol, który na całym świecie (w tym USA) został rozbity urzędowo.
      Czy to znaczy, że monopoliści byli najlepsi ?
      Tęsknisz za monopolem TPSA ?

  • Niepotrzebnie tworzyli jakiegoś LiMuxa. Technologia przez 10 lat poszła do przodu. Nic dziwnego, że system stworzony kilka lat temu i potem nie aktualizowany, do niczego się teraz nie nadaje. Wybraliby np. Ubuntu LTS i aktualizowali co 2 lata, to wszystko by im działało.

  • well.dll

    Jakieś dwa lata temu sformatowałem dyski dzieciakom na laptopach, zainstalowałem im Minta i zero problemów, spokój. Z Windowsem wiecznie maiłem zajęcie coś się rypało i wiecznie jakieś problemy z drukarkami, z kartami sieciowymi itp. Mint śmiga, i działa płynniej niż Windows. Pomijam fakt że Windows z jakiegoś powodu po 2 latach nadaje się do reinstalacji – bo wolno działa (przynajmniej ja tak mam), na Linuxach tego efektu nie zaobserwowałem. Dla mnie do domu tyko Linux, a pakiet biurowy Libre, problemów z kompatybilnością nie ma.

  • Kamil Ro. Dzióbek

    Witam! Akurat jestem ekspertem od wdrożeń Linuksa w firmach państwowych, więc się wypowiem na swoim doświadczeniu.

    Napisze jak to rozwiązano w Lasach Państwowych (LP). Najpierw nudna teoria, o której nie wszyscy wiedzą. Lasy państwowe to trochę firma państwowa, ale działa inaczej niż inne firmy państwowe, bo nie dostaje forsy z budżetu, a musi mu ją wpłacać (sic!). Przez co muszą szukać oszczędności. W rzeczywistości LP są firmą państwowa tylko z nazwy. No, ale o tym się nie mówi.
    Firma składa się z rozrzucony po kraju leśnictw. Budynek w którym mieszka leśniczy i pilnuje by mu w nocy drewna nie kradli na terenie danego leśnictwa. Leśnictwa podlegają nadleśnictwu.
    Więc jest tu sytuacja zupełnie inna niż w ZUSie czy urzędzie. W ZUSie są setki komputerów w jednym budynku (zwanym pałacem). W Leśnictwie jeden. W ZUSie można zatrudnić do wsparcia jednego administratora/informatyka/help deska/serwice deska. Jak zwał tak znał. Jak komuś drukarka nie działa lub jest inna sytuacja awaryjna to przybiega koleś ze wsparcia coś tam przestawia by drukarka działała lub wymienia toner. Natomiast w Leśnictwach to się nie sprawdzi (zbyt duża odległość miedzy nimi by koleś biegał), no i nie można przydzielić informatyka każdemu leśniczemu, bo byłyby to ogromne koszty. Do tego leśnictwa często są na odludziu w lasach, bez dostępu do normalnego internetu.
    Rozwiązano to tak, że leśniczy ma linuksa LiveCD startującego z karty lub pendriva (live USB). Jak mu się system sypnie to wymienia pendrajwa, a ze starym jedzie do nadleśnictwa (przy okazji gdy jest narada w nadleśnictwie), gdzie urzęduje informatyk. Informatyk tylko klonuje system na pendrajva, więc nie trzeba zatrudniać ludzi znających linuksa.
    To jest wersja LiveCD linuksa więc nawet jak leśniczy coś poprzestawia (i nie będzie umiał tego odwrócić) to system po resecie powróci do domyślnych ustawień. Leśniczy ma roota więc nie musi wołać administratora jak chce coś zrobić nieprzewidzianego.
    Jak się sypnie komputer to leśniczy musi z nim jechać na wymianę do nadleśnictwa. Myślino o laptopach, ale w końcu z przyczyn oszczędnościowych, padło na zakup monitorów z wbudowanymi komputerami (Acer all in one). One też są lekkie. https://en.wikipedia.org/wiki/Desktop_computer#All-in-one
    Oczywiście nie całe LP przeszły na Linuksa. W Nadleśnictwach pozostał Windows bo szczególnie działy marketingu potrzebował Excela.
    Wymiana dokumentów leśnictwo nadleśnictwo odbywa się w PDFach lub w plikach zgodnych z LibreOffice. Jak wiadomo na linuksa nie ma oprogramowania dobrej jakości, więc użyto przeglądarki PDF z Windows uruchamianej prze Wine. Większość rzeczy robi leśniczy w przeglądarce www. Co do przeglądarki www to zastosowano pewien linuksowy fork Firefoksa, bo wersja pod Wine sprawiała pewne problemy.
    Dostęp do internetu jest przez satelitę, co drogo wychodzi i jest nie efektywne. Bo wiatr często przestawia anteny i albo wsparcie musi w kilka godzin dotrzeć by ustawić ja poprawnie, lub leśniczy musi ją samodzielnie machać. Tak samo leśniczy musi sam wymieniać toner w drukarce.
    Pod linuksem, sprzęt nie działa. Wiec trzeba było kopić specjalne komputery all in one no i drukarki działające pod linuksem (kupiono drukarki sieciowe Brother).

    Tego typu wdrożenie można zrobić w każdej firmie, chyba że korzysta ona oprogramowanie ActiveX (uruchamiane IE 6.0). oczywiście tego amatorzy nie mogą robić, wiec jak ktoś chce to zrobić to niech się ze mną skontaktuje. Mam przystępne ceny.

    Kolesie z Monachium mogli popełnić kilka błędów.
    1. Ideologiczne przejście w całości na Linuksa, mimo, że niektóre stanowiska potrzebują Windowsa by być wydajni. Głównie chodzi o makra napisane przez lata w excelu.
    2. Zabawa z zatrudnianiem informatyków którzy naprawiają linuksy, zamiast je klonować z działających wersji. Taka zabawa w naprawianie może potrwać godziny i są wielkie straty bo był przestój i ludzie nie mogli pracować (a trzeba było im płacić).
    3. Zamiast zakupić drukarki i komputery ze wsparciem linuksa, próbowali oni bawić się w linuksa na zastałym sprzęcie. To się nigdy nie opłaca.
    4. Brak inwestycji w serwer SharePoint tak by automatycznie w locie konwertował pliki MS officie na PDF.

    Mogli tez wdrożyć poprawnie, a to jest tylko artykuł fana MS.

    Czemu nie piszecie u udanych wdrożeniach w Polsce, takich jak w Lasach Państwowych? Zamiast tego zajmujecie się Niemcami, którzy nic nie potrafią dobrze zrobić bez oszustwa (silniki Volkswagena są przykładem).

    • Roman Frołow

      Taki koment z hacker news:

      I worked there. The biggest problems back a few years ago:
      1) So-called „Fachverfahren”, basically software for stuff like managing drivers’ licenses or other bureaucratic procedures, is written and supplied for Windows only. Often enough that meant Munich had to pay a boatload of money for a Linux port. Or the software HAD a Linux port, but for RHEL or other „enterprise linux” crap distros – which meant using stuff like „alien” or, worse, manual repackaging to make them compatible with Ubuntu. Yay for version hell – statically linked programs were an exception.
      2) DRIVERS. There’s a lot of custom hardware – special printers for printing on documents like ID cards, fingerprint readers for the new national ID cards, RFID readers with support for said ID cards… you won’t believe how much stuff there is. And all of this needs to have Linux drivers and tooling.
      3) Employee training. Back in my days KDE was used (and I believe it still is), but it’s different enough from Windows that people need training. And there’s 35k of employees, most of which don’t have any IT experience outside from their Windows computer at home.
      4) The computers themselves. Let’s just say that the computers in any public agency are almost always horribly outdated. Many users complain(ed) about the speed of LiMux, which mostly was caused by old or underpowered (esp. RAM, given that OpenOffice and Firefox are really really memory hungry) systems.
      5) Networking. Depends on the building and agency, of course, but e.g. my school was connected via a 16 mbit uplink, over which the entire Internet traffic went…
      I believe the biggest problem LiMux had and still has is a lack of proper funding – especially for hardware.

      https://news.ycombinator.com/item?id=13627452

    • Damian eDameXxX Stępnik

      Bardzo ciekawy komentarz. Chętnie poczytałbym więcej.

      Od jak dawna to działa? Ile zasobów ludzkich i czasowych zajęło takie wdrożenie? Porównanie kosztu działania takiego systemu z Windowsem a Linuksem, itp.

    • Adrian
    • Kajo

      Mógłbyś kiedyś wysmażyć jakiś artykuł na Antyweba jak to od kuchnii wygląda, ciekawe sprawy, a w naszym kraju tym bardziej egzotyczne, że ktoś w miarę nowocześnie podchodzi do oprogramowania.

    • johny

      „Jak wiadomo na linuksa nie ma oprogramowania dobrej jakości, więc użyto przeglądarki PDF z Windows uruchamianej prze Wine.”

      A co jest nie tak z Adobe Reader 9.55 dla Linuxa ?

      Pytam, bo używam i nigdy nie zauważyłem jakichś niedociągnięć.
      Na Windowsa też wolę wersję 9.55 niż te nowsze.

  • Mateusz Gostomski

    Największą bolączką „Linuxa” jest monopol Microsoftu (SŁUSZNY!) na pakiet biurowy. Office nie ma konkurencji bo zamienniki typu OpenOffice czy LibreOffice są słabe. Biznes opiera się na pakiecie Office od lat.
    Microsoft przełknął to, że biznes chce używać MacOS i Office na niego jest. Sam chętnie bym pracował na co dzień na Ubuntu czy Debianie ale mam presję z góry na „tabelki”, a kombinacje typu Wine czy maszyna wirtualna z Officem jest bez sensownym kombinatorstwem.
    Jestem przekonany, że na drugi dzień po wydaniu Office pracującego natywnie w środowisku „Linuxa” poziom reinstalacji ubiłby serwery Canonicala ;)

    • Alf/red/

      Częściowo potwierdzam. Pracowałem w wielkiej korpo, gdzie część załogi (również ja) pracowała na firmowej mutacji Linuksa, i generalnie był trend na przechodzenie właśnie na nią. Wszystkie aplikacje były do tego dostosowane, więc nie potrzeba było wine. Jedynie co wywoływało czasem tarcia, to przekazywanie dokumentów Linux(Open/Libre, nie pamiętam czy bywał Staroffice)->Office, bo formatowanie się potrafiło rozpłynąć już w średnio skomplikowanych docach. Jakoś w druga stronę działało to generalnie lepiej. Nie wyciągałbym z tego wniosku, że Open/Libre czy w ogóle Linux jako taki są słabe albo MS rulez. „Jedynie” że formaty zapisu danych, w tym ods/odt/docx/xlsx, nie są poprawnie wdrożone *gdzieś* (może w Open/Libre). Disclaimer: nie pisuję makr ani wzorów matematycznych, nie robię tabelek przestawnych itp. cudów, jedynie „normalne” raporty korporacyjne z osadzonymi obiektami, wielozakładkowe zestawienia czy takie tam.

    • IdontgiveaF

      Jakby Microsoft nie tworzył standardów (do których jest wiele zastrzeżeń technicznych i prawnych) których potem nie do końca przestrzega to nie byłoby problemu z niekompatybilnością Open/Libre MS Office. A jeśli dokument zapiszesz jako „zgodny z Office 97-2003” to juz w ogóle nie ma szansy na to, żeby otwarte alternatywny otworzyły taki plik, bo ten format jest zamknięty.

    • Adrian

      OnlyOffice jest darmowy pod Linux/Windows/Mac i ma najlepszą kompatybilność z MS Office. https://www.onlyoffice.com/download-desktop.aspx

    • Mateusz Gostomski

      Tylko, że moim zdaniem nie chodzi nawet o kompatybilność, a o wygodę interfejsu. Próbowałem wielu zamienników i zawsze wracałem do Office. Co ciekawe etap edukacji „podstawowej” przejechałem na OpenOffice (chyba) bo w szkole nie było kompów z Windows. Dopiero w liceum zacząłem uczyć się pakietu Office.

    • Adrian

      Spróbuj OnlyOffice, moim zdaniem ma wygodny interfejs.

    • Kajo

      Przecież MS Office stoi tylko analityką biznesową w Excelu i bazodanowym Accesem. Gdyby nie to musiałby się napocić z konkurencją. To im na razie daje niezdrowy w monopol w zakresie dużych firm i korporacji. I to są właściwie jedyne firmy , które mogą sobie pozwolić na takie kwoty licencji (Microsoft daje dobre rabaty przy dużych obrotach).

    • johny

      „a kombinacje typu Wine”

      Wine to żadna kombinacja i nie porównuj tego do maszyny wirtualnej. Office pod Wine działa tak jakby to był natywny Linuxowy program.
      Normalnie otwierasz, zapisujesz dokumenty, edytujesz, drukujesz, kopiujesz, wklejasz. W zasadzie gdybyś nie wiedział, że to Wine mógłbyś stwierdzić, że to Office for Linux.

  • ZbyszekM

    Linux jest bezproblemowy ale dla tych co potrafią go konfigurować dla swoich zastosowań. Uszczęśliwienie szeregowego urzędnika z wiedzą zupełnie zerową na temat tego systemu, niczego dobrego nie mogło spowodować. Owszem, koszty wprowadzenia i użytkowania są zerowe jeśli zrobisz wszystko sam/sama.

    • IdontgiveaF

      Ale czego chcesz w zasadzie uczyć tego urzędnika w kontekście systemu operacyjnego? W korporacjach na Windowsach masz poblokowane pół systemu tak, że użytkownik może odpalić kilka z góry zdefiniowanych aplikacji i niczego więcej nie ma prawa tknąć. Z punktu widzenia użytkownika końcowego fakt, czy używa Linuxa czy Windowsa nie powinien mieć żadnego znaczenia, pod warunkiem, że obie stacje przygotowane są odpowiednio do obowiązków, które pracownik ma wykonywać.

    • johny

      „Uszczęśliwienie szeregowego urzędnika z wiedzą zupełnie zerową na temat tego systemu, niczego dobrego nie mogło spowodować.”

      Tak, znam 60-70 latków którzy sobie z tym radzą i nie dzwonią po wsparcie, ale…. nie no, masz rację.

      Kłopoty z Linuxem w Monachium nie mają nic do samego Linuxa.
      Tu chodzi o oprogramowanie Windows-only (np program do zarządzania prawami jazdy) oraz o sprzęt Windows-only (np specjalne drukarki do dokumentów urzędowych).
      Inna sprawa to starożytne komputery (w skutek czego wolno to chodziło, za co ludzie obwiniali Linuxa).

      To nie są problemy Linuxa ani tego, że jest źle napisany. To jest problem tego że wszyscy są zgodni jedynie z Microsoftem, który stał się de facto standardem, dzięki czemu zarabia kupę kasy na średniej jakości oprogramowaniu.

  • Marecki

    Prawda jest taka że aby Linux się przyjął w urzędach trzeba przejść na ten system i darmowy Office we wszystkich urzędach a nie kilku bo pojawiają się problemy z kompatybilnością dokumentów czy prezentacji.

    Monachium jednak na Linuksie zarobiło: https://www.golem.de/news/ob-christian-ude-muenchen-spart-mit-limux-geld-und-hat-weniger-stoerungen-1203-90821.html

    Idioci tacy jak Nazir, którzy twierdzą że Linuxa nie ma programów nie powinni się wypowiadać na tematy na których się nie znają.

  • Adrian

    @jakubszczsny:disqus „Do 2020 roku Monachium ma przejść z powrotem na środowisko Windows.”
    To jest dopiero propozycja, nie zapadła jeszcze decyzja!

  • Member Berries

    wolne oprogramowanie jest fajne, jeśli stoi za nim jakaś duża korporacja, która robi na nim kasę :)

  • Andrzeej

    Nie czarujmy się, Linux potrafi być utrapieniem, zwłaszcza w momentach, na które nie masz wpływu, np. masz klienta / klientów, którzy używają Windows i siłą rzeczy „na styku” takiej komunikacji zaczyna wiele rzeczy … haczyć.

    Coś tam chce Ci klient pokazać, ktokolwiek, odpala Skype i … bum, na Linuxie nie ma sensownego skype’a, nie ma screensharing. Tak wiem, jest Hangout, Teamviewer. No jest. I działa to wszystko fajnie … do momentu, gdy MUSISZ się dostosować do innych.

    Poza tym … to nie jest standard. Z reguły jest tak, że każdy ma „swojego” Linuxa, ze swoim bałaganem. Podchodzisz do takiej osoby i nawet jak sam używasz Linuxa to nie wiesz co się dzieje (chyba, że siedzicie w terminalu :) ). Po prostu to nie jest spójne środowisko. Nie lubię Mac’ów, ale prawda jest taka, że jak sam masz MACa i idziesz do osoby, która też tego używa no to widzisz co jest grane, czasami wspólnie można rozwiązać jakiś problem. Tym samym ewentualna pomoc jest łatwiejsza, support jest sensowny.

    Dostaniesz od jakiejś nieogarniętej babki plik (choćby email) w dziwnym formacie – jak masz Windows odpalisz, jak masz Mac OSX to już gorzej (ale jeszcze się wybronisz, że no to po prostu standard inny niż windows i niestety nie działa, poklniesz na kogoś), ale jak masz Linuxa no to niestety, jesteś w 5 % dziwaków, którzy tego używają. I prędzej czy później usłyszysz – weź sobie coś NORMALNEGO. Czyli Mac OSX albo Windows.

    Sam … też używam – Ubuntu i Arch Linux – doskonale wiem jak to jest. Dopóki w 100 % kontroluję wszystko, jest to „zamknięty byt” niezalezny od innych to jest fajnie. Wszystko kończy się gdy nagle chcesz / musisz skorzystać z chmury Microsoftu, czy innych rozwiązań przyjętych za standardowe.

    Albo VPN Juniper. Na niektórych dystrybucjach jest 5-10 sposobów jak to uruchomić, aby zadziałało i to nie jest 5 min roboty. I teraz wyjaśnij to komuś, że gdybyś miał np. Win 8, 10 to klikasz i … działa.

    Mam wrażenie, że 5-8 lat temu, gdy nie było chmury Microsoftu, gdy nie było Microsoft Skype (tylko inny właściciel) to było paradoksalnie pod tym względem lepiej niż jest teraz. Teraz Microsoft skrócił dystans, jest go dużo wszędzie i praktycznie zawsze się człowiek nadzieje na taki moment, że no musi się „zintegrować” z tym ustrojstwem.

  • Robert

    Po przeczytaniu artykułu nasuwa mi się wniosek, że autor jest raczej zwolennikiem rozwiązań Microsoftu.
    W Monachium przed wdrożeniem opracowano całą strategię przejścia na wolne oprogramowanie wraz z wyliczeniem kosztów.
    Kiedyś to czytałem i z pewnością były uwzględnione koszy szkoleń, wsparcia i utrzymania. Zapewne można znaleźć jeszcze całe opracowanie w sieci. Koszty były zestawione z kosztami kompleksowej aktualizacji systemu windows i pakietu office.
    Tak jak ktoś już wyżej zauważył Monachium „zarobiło” a właściwie zaoszczędziło na tej zamianie. Również były na ten temat publikacje.
    http://www.techrepublic.com/article/how-munich-rejected-steve-ballmer-and-kicked-microsoft-out-of-the-city/
    Problemy związane z przystosowaniem użytkowników do pracy na nowym systemie były raczej marginalne. Informersi raczej wskazywali na inne ważniejsze problemy związane z aktualizacjami systemu.
    http://www.techrepublic.com/article/heres-the-one-major-problem-facing-munich-after-switching-from-windows-to-linux/
    Faktycznie temat powraca przynajmniej 1x do roku pewnie za sprawą sporych pieniędzy, polityki i biznesu.
    Tym razem prawdopodobnie jest tak samo.
    Burmistrz Reiter jest fanem Microsoftu.
    Firma doradcza Accenture jest partnerem Microsoftu.
    Microsoft w zeszłym roku przeniósł swoją główną siedzibę właśnie do Monachium.
    http://www.techrepublic.com/article/linux-pioneer-munich-poised-to-ditch-open-source-and-return-to-windows/
    Także artykuł poruszył kilka raczej pobocznych kwestii i to raczej bardziej z punktu widzenia upodobań.
    Projekt migracji w Monachium raczej był oceniany pozytywnie. Został wdrożony i działa. Problemy jak to wszędzie zawsze się pojawiają, czy to będzie windows, macos, linuks, …
    Co do używalności linuksa, to napiszę tak. Mój ojciec od zawsze ~10lat używał Windowsa. Ale ostatni jego komputer się zestarzał i windows (co jakiś czas czyszczony, reinstalowany) też już nie za bardzo dobrze chodził. Zainstalowałem mu nowego opsnSUSE 42.2.
    Może nie chodzi jak rakieta, ale działa wyraźnie szybciej niż poprzedni windows. Ale nie o tym. Przesiadka z windowsa na linuksa z KDE dla człowieka 71 letniego zajęła kilka godzin. Pokazałem mu jak się loguje, gdzie są programy, jak robić aktualizację. Nie zadzwonił do mnie ani razu.

    • gom1

      Przesiadka z windowsa na linuksa z KDE dla człowieka 71 letniego zajęła kilka godzin

      U mojej Mamy (w tym roku stuknie jej 70) przesiadka na Chrome OS trwała kilka chwil. Musiałem jedynie pokazać Jej jak wyłącza się system oraz że nie należy zamykać okna przeglądarki :-)

    • Robert

      Dlatego taki chromebook pewnie dla większości zjadaczy chleba jest rewelacyjnym rozwiązaniem.
      Odpala się chwilę, pracuje długo, nie można praktycznie nic popsuć, a faktycznie coraz więcej rzeczy załatwiamy w przeglądarkach i w chmurze.

    • gom1

      Zgadza się. Im dłużej siedzę na Chrome OS tym więcej widzę jego zalet. A w połączeniu z aplikacjami androidowymi robi się z niego pełnoprawny system dla domowego desktopa: szybki, stabilny i ultrabezpieczny.

    • johny

      „Przesiadka z windowsa na linuksa z KDE dla człowieka 71 letniego zajęła kilka godzin.”

      Bo tak jest. Problemem są tylko specjalistyczne programy, a raczej ich brak. Pisano o tym wielokrotnie.
      Problemy z Linuxem nie mają nic do samego Linuxa i dlatego twórcy Linuxa nie mogą ich rozwiązać.

      Co Linux może zrobić z tym, że nie ma na niego AutoCADa ? Nic!
      Microsoft zaś wspaniale żeruje na pracy firm trzecich.

  • Adam

    Jeżeli uważnie śledzono sprawę limuxa – to co zniechęciło juz na samym początku to nie łatwość obsługi czy budzet ale zbyt rygorystyczne podejście do polityki zabezpieczeń. Sam interface okien limuxa to KDE – czyli Windosowy pasek z menu start po lewej stronie.

  • Athlon007

    Cztery razy próbowałem przejść na Linuxa – cztery razy wróciłem na Windowsa 10.

    • johny

      No i ?

      Ja przechodziłem raz i już nie wracałem.

    • Athlon007

      No i nic. Mówię tylko mój przypadek. Doszedłem do wniosku, że Linux jest dla osób którzy nie mają nic innego do roboty, jak szukanie jak najlepszego sterownika dla cholernego touch pada.

    • johny

      „szukanie jak najlepszego sterownika dla cholernego touch pada.”

      Nigdy na Linuxie nie doinstalowywałem zewnętrznych sterowników. No może….. 15 lat temu.

      Obsługa TouchPadów jest wbudowana, a konfigurować można je dowolnie.
      Tak więc na pewno nie szukałeś sterownika tylko raczej programu do konfiguracji, bo jak mniemam konfiguracja poprzez edycję plików konfiguracyjnych ci nie podchodzi (mnie to nie przeszkadza):
      https://wiki.archlinux.org/index.php/Touchpad_Synaptics

    • Athlon007

      To był tylko przykład. Powiedz mi, ile osób chce się bawić w edycję plików konfiguracyjnych? Dam stówę że 99% Kowalskich i Smithów chce mieć wszystko łatwo dostępne i nie będzie się bawić w edycję plików tylko dlatego że ktoś tak wymyślił. Przez takie drobne rzeczy Linux pozostanie tylko dla zapaleńców.

    • Robert

      @disqus_1TygrcmoMv:disqus
      dajesz jakiś nietrafiony przykład, napisz konkretnie z czym miałeś problem, że musiałeś zmieniać pliki konfiguracyjne. Zgadzam się z Tobą, ja również wolę kliknąć i po problemie zamiast edytować jakieś pliki.
      Pewnie w większości dystrybucji wygląda to podobnie, u mnie np tak (pewnie w windowsie wygląda to podobnie, klikasz i masz):
      https://uploads.disquscdn.com/images/470fce1fd554e1f04960f7a5d22c3a713e622b90be82146dd1c99e3d4c0f170d.png https://uploads.disquscdn.com/images/6854894e439de2dad7ee758141539a4619cebfd4148d4f57d3aaadf5f2feedec.png

    • Athlon007

      Największym wrzodem na d*pie Linuxa (w tym przypadku Ubuntu) są wieczne problemy z siecią Wi-Fi u mnie na laptopie. Dosłownie chwilę temu męczyłem się z tym. Włączam go ze stanu uśpienia – Wi-Fi nie działa. No dobra, odpalam terminal „sudo service network-manager restart” – nic. Wchodzę więc w ustawienia Wi-Fi żeby zapomniał sieć i wpisać od nowa hasło – po wymazaniu przy kliknięciu na sieć Wi-Fi nic się nie działo. Dobra, zresetuję. Wyskakuje okienko wpisywania hasła… No i bez przerwy wmawia mi że złe hasło wpisałem. Przecież Windows ME sprawiał mniej problemów (dodam, że Windows 10 na tym samym lapku [Dell Latitude E6320 – trochę ma już za sobą, ale dzielnie służy] działa bez najmniejszych zarzutów).
      Po 20 minutach się poddałem, odpaliłem na Windowsa i chyba nie będę się kolejny raz urzerał.
      I z touch padem też są problemy – jeżeli przytrzymasz palec na nim, to myszka wariuje i lata wszędzie.

      Teraz weźmy stacjonarkę Dell Precision T3500 z grafiką Nvidia GeForce 9800 GT 512MB (długa historia z tą grafiką) i Intel Xeon W3530. Wieczne problemy z sterownikami grafiki – ani od Nvidii, ani open-sourcowe nie działają sprawnie. Problemy z szybkością pracy – Windows 10 spokojnie sobie działa na tym sprzęcie, Ubuntu wariuje.

      Zawsze sądziłem, że mam cierpliwość do takich rzeczy, ale po raz enty raz ten sam problem? To już wolę tego Windowsa, a prawdopodobnie spróbuję macOS…

    • Robert

      Nie mam powodu żeby Tobie nie wierzyć. Coś musi być nie tak.
      Nie używam ubuntu, ale jak wpisałem w google ubuntu + Dell Latitude E6320 wyskakuje, że wszystko powinno działać nawet jest certyfikowany pod ubuntu :0
      Podobnie z Dell Precision T3500, choć tu bebechy mogą się znacznie różnić. Ale tak na szybko Nvidia GeForce 9800 GT 512MB wygląda, że powinna działać bez problemów, tzn do Nvidii jeżeli chce się korzystać ze sterowników firmowych to należy dodać odp. repozytoria.
      Także musi być coś dziwnego u Ciebie. Z ciekawości zapytam którą wersję ubuntu instalujesz?
      Dystrybucji linuksa jest sporo. Ubuntu wydaje się, że jest jedną z najpowszechniejszych więc i wsparcie i dopracowanie powinno być bardzo dobre. Ja od wielu lat pracuję na openSUSE i muszę powiedzieć, że prostota, dopracowanie jest naprawdę rewelacja.
      Obsługa pod względem urządzeń, sterowników jest banalna i wręcz prostsza od Windowsa.
      Na szybko po Twoim wpisie wziąłem testowo starego Dell Latitude D630 i zainstalowałem openSUSE 42.2, wszystko działa, dźwięk, wifi (po wybudzeniu również), touchpad, mały joystick, włącznie z dodatkowymi klawiszami funkcyjnymi. Instalacja ~20min, aktualizacje to ~20-30min.

    • Athlon007

      Nie wiem już sam. Aktualnie daję sobie spokój z Linuxem. Poczekam aż wyjście dystrybucja na bazie Linuxa 4.10…
      Próbowałem Ubuntu 16.04 i Elementary OS 0.4 (swoją drogą świetne dostęp – polecam).
      Swoją drogą to trochę mnie poniosło wcześniej ^^
      Nie twierdzę że Linux to zło wcielone, szkarłatna, pan zagłady, Belzebub, gwiazda zaranna, bies, Lucyfer, przec**jchuj nad najc**jowsze c**je bo był wynalazek o nazwie Windows ME – ale uważam że Linux się najlepiej sprawuje na serwerach i dla osób, które lubią się bawić w dłubanie przy kompie – choć jest o wiele wiele lepiej niż kiedyś.

    • Robert

      linuksa porównujesz do Windowsa ME, to chyba nie pracowałeś na Windows 8. To jest dopiero muł.
      Ale nie o tym chciałem.
      Zastrzeliłeś mnie Elementary OS. Max. Jest świetny!!!
      Lekki, bardzo szybki, a przy tym interfejs jest dopracowany i spójny.
      Uruchomiłem Live z pendrive na porcie USB 2.0 i uruchamiał się ~12sek. To z dysku SSD to będzie pewnie ~6sek. Wszystko poszło, nawet bezprzewodowy tablet wacom.
      Pytanie czy miałeś z czymś problemy tym linuksie?
      Zainstaluję w weekend i przetestuję, czy wszystko jest i czy działa stabilnie. Jeszcze się okaże, że po ~7 latach na opensusie przejdę na coś nowego ze wzgl. na prostotę i prosty interfejs.
      openSUSE jest pewnie bardziej klikalny, bo wszystko albo prawie wszystko da się zrobić kliknięciem, a tu widzę, że np. repozytoria trzeba dodać z palca i może coś jeszcze też trzeba będzie z terminala zrobić.
      w openSUSE większość jest zaraz po instalacji tu kilka rzeczy trzeba doinstalować:
      https://youtu.be/a94MxHHzn1Q
      Ale faktycznie działa bardzo szybko.

    • Athlon007

      Powiedziałem że poniosło mnie z tym porównaniem do Windows ME.
      I tak, pracowałem na Windows 8 (na oryginalnym 8.0) i będąc szczerym – nie mam do niego żadnych zastrzeżeń co do stabilności pracy. Powiem lepiej – działał mi lepiej niż siódemka.

      A co do Elementary, miałem te same problemy co z Ubuntu (Elementary bazuje bowiem na Ubuntu 16.04 LTS) – poza tym wszystko śmigało doskonale. Wręcz byłem zdumiony jego niezawodnością. I doskonale wiem jak jest z Elementary – używałem go przez dwa miesiące… No dobra, może nie doskonale, ale wiem to i owo. Lekko irytujący jest brak niektórych narzędzi, ale w zamian masz bardzo lekką i szybką właśnie dystrybucję.

    • johny

      „Powiedz mi, ile osób chce się bawić w edycję plików konfiguracyjnych? Dam stówę że 99% Kowalskich i Smithów chce mieć wszystko łatwo dostępne i nie będzie się bawić w edycję plików tylko dlatego że ktoś tak wymyślił. ”

      Dla tych ludzi są nakładki graficzne. Ja chciałem ci tylko wyjaśnić, że „szukanie sterownika” nie ma sensu bo takie rzeczy są w Linuxa wbudowane.

  • Robert

    Kiedyś czytałem, gość zebrał kilka przykładów większych migracji:
    http://www.dobreprogramy.pl/Shaki81/Linux-w-instytucjach-no-i-dostalo-mi-sie-za-moja-niewiedze,62069.html