425

Z Ubuntu wytrzymałem aż dwa tygodnie. Tylko dlatego, że były święta

Nasi stali, uważni czytelnicy zdają sobie sprawę z tego, że ja do Linuksa nic nie mam. W tym stanie rzeczy byłem "posunięty" do tego stopnia, że nawet nie miałem go zainstalowanego na swojej maszynie. Nie wiem, czy wystąpiła u mnie pomroczność jasna spowodowana okresem świątecznym (wbrew twierdzeniom niektórych czytelników, nie wspomagałem się niczym), ale postanowiłem się w Ubuntu zaopatrzyć. I co? Pstro. To, co zwykle.

Jako długoletni, zdeklarowany „windowsiarz” postanowiłem tuż przed świętami przemówić pingwinim głosem mając nadzieję, że Ubuntu uczyni to samo ludzkim. Przeczytałem sporo opinii i dziennikarzy technologicznych i zwykłych użytkowników, fanów i nie-fanów, znajomych i nieznajomych… uznałem, że raz pin… tfu. Kozie śmierć. Sporządziłem kopię najważniejszych rzeczy z komputera, resztę odesłałem do krainy wiecznego liczenia i przystąpiłem do instalacji. Padło na Ubuntu 17.10. Nadzieje były spore.

Zacznę od tego, co mi się spodobało

Stwierdzenie o świętach nie jest przypadkowe. Między świętami sprawiłem sobie naprawdę długi urlop, w trakcie którego postanowiłem solidnie podładować swoje akumulatory. Jako że zainstalowałem Ubuntu jeszcze przed wigilią Bożego Narodzenia (ale już wtedy pracę omijałem szerokim łukiem), wszystko było w porządku. Gdybym swój komputer traktował tylko jako maszynę do pisania oraz przeglądania internetu – byłoby wszystko w porządku. Gorzej, że system Ubuntu zaczął sprawiać pewne problemy w momencie, gdy Grzegorz Marczak zaczął mnie co rano wypatrywać na Slacku.

ubuntu apps

Ale obiecałem Wam, że napiszę o tym, co mi się spodobało. Cóż, Linuksy zmieniły się przed lata i zaryzykuję stwierdzeniem, że są to bardzo, bardzo, bardzo dobre, choć jeszcze niedojrzałe w kontekście zwykłych konsumentów (a nomen omen ja takim jestem…) systemy. Ubuntu zdaje się być bardzo uniwersalnym oprogramowaniem, które spodoba się nie tylko przeciętnemu użytkownikowi, ale również tzw. „power userowi”. Interfejs w Ubuntu 17.10? (Gnome) – miodzio. Jest ładniejszy od Windows, znacznie lepiej działa, choć irytują mnie trudne do wyłączenia animacje, które już w ogóle mi się nie podobają. Osoby, które uwielbiają grzebać w systemie będą się tutaj czuć jak w domu. Tyle, że ja grzebać w ogóle nie chcę i nie mam też czasu na czytanie nudnych poradników. W tym czasie mógłbym sobie zagrać na Xboksie, pobawić się z psem, albo zagłębić się w znacznie ciekawszej książce.

Moim skromnym zdaniem, Ubuntu lepiej radziło sobie z zarządzeniem pamięcią. Mam brzydki zwyczaj odpalania naprawdę dużej liczby kart w przeglądarce. Nawet świetnie zoptymalizowany Firefox Quantum dostawał czkawki, gdy oddawałem się w wir pracy. Na Ubuntu zapomniałem o tym, że dysponuję zaledwie 4 GB pamięci RAM i niektóre smartfony mogą pochwalić się większą pamięcią operacyjną. Takie operacje jak rozpakowywanie plików, zbiorowe zapisywanie obrazów w innym formacie + zmiana rozmiaru / ulepszanie kolorów trwały nieco krócej niż na Windows. Głośniki w moim laptopie na Linuksie otrzymały „nowe życie” i nie dość, że grały głośniej, to jeszcze znacznie ładniej. Pochwalić Ubuntu muszę również za to, że… moduł sieci bezprzewodowej rzadko kiedy zgłaszał jakiekolwiek problemy z zasięgiem. W porównaniu z Windows było pod tym względem znacznie lepiej.

Mimo wszystko stało się to, czego się obawiałem. Praca stała się wolniejsza, okraszona nieprzewidzianymi problemami i powodowała u mnie zalew żółci

Ktoś z Was powie, że to tylko przyzwyczajenia. Tylko i „aż” przyzwyczajenia – ten czynnik powoduje, że wielu zagorzałych fanów Androida nigdy nie kupi telefonu od Apple (i odwrotnie). Z tego powodu także niektórzy zatwardziali „windowsiarze” nigdy nie spojrzą na Macbooki, a na myśl o jakimkolwiek Linuksie tylko zbledną.

Oficjalne repozytorium (graficzne) w Ubuntu do bieda i nędza większa od tego w Sklepie Windows. Nie jestem tym jakoś szczególnie zdziwiony. Ale nawet, jeżeli jakieś aplikacje tam są, to albo ich opisy mówią mi tyle, co przemowa pijanego Francuza, albo wcale mi się nie podobają. To, czego nie znajdziesz tam ZAWSZE MOŻESZ ZAINSTALOWAĆ DZIĘKI TERMINALOWI – od zawsze irytowało mnie to, że paradoksalnie najwygodniejszą formą doinstalowywania nowego oprogramowania dla Ubuntu jest… cholerny terminal. Twór, którego nienawidzę za to, że jest i taki zwykły konsument jak ja musi z niego w ogóle korzystać. Owszem, można sobie pobrać paczkę .deb i z niej dokonać implementacji konkretnego oprogramowania. Ale niektórzy deweloperzy wprost na swoich stronach internetowych, w zakładkach „wersja dla Linuksa” zamiast pliku, oferują mi zestaw komend, które należy zastosować. Super rada, bulwo.

ubuntu version

A jeżeli już uda mi się znaleźć ciekawe oprogramowanie (albo polecany w sieci zamiennik), okazuje się, że pracy trzeba uczyć się od nowa. Najlepszy dostępny (według jak mi się wydaje – bardzo ślepej na niektóre problemy społeczności) zamiennik IrfanView, w którym poruszam się głównie za pomocą skrótów klawiaturowych jest jak dla mnie tak UX-owo spartolony, że aż głowa boli. XnView to dla mnie ciemna magia – rzeczy, które w Windows robiłem kilka sekund, tam muszę najpierw planować, następnie wykonywać „krok po kroku” tylko po to, by przekonać się, że to nie działa. Ok, ale ranga tej niedogodności niech pozostanie niska, bo przecież XnView nie mogę winić za to, że jest Irfanem, prawda?

Jeżeli wydaje się Wam, że Ubuntu się nie „zacina”, to możecie mi to powiedzieć w twarz. Zaciął się 2 razy w 2 tygodnie. I to w taki sposób, że jedynym sposobem na to było wyłączenie zasilania w komputerze. Szczerze? W Windows zdarzyło mi się to kilka razy w ciągu dwóch lat. W większości kryzysowych sytuacji udawało się z nich wychodzić bez potrzeby uciekania się do odcinania zasilania. Tak po prostu.

Nawet tak proste operacje jak otwarcie Gparted wymagały nierzadko chwytania się Wujka Google w poszukiwaniu odpowiedzi. Gparted uruchomić się nie chciało, bo nie „i co mi zrobisz?”. Otwieranie Gparted z terminalu na niewiele się zdawało i przy okazji, wypluwane było sporo niezrozumiałych dla mnie „krzaków”. Ok, zobaczymy, czy ktoś ma podobny problem. Tak i można go rozwiązać jedną prostą komendą w… TERMINALU. Ale ok, dzięki, działa.

I ostatecznie, nawet jeżeli na Linuksa pojawiają się jakieś aplikacje, to są one po prostu… słabej jakości. Szczególnie te, których rodowód jest czysto windowsowy. Jeżeli uważacie, że Slack działa źle tylko na „okienkach”, to zobaczcie co dzieje się z nim na Ubuntu. Dobrze znany jest problem wedle którego, każdrazowe wywołanie programu z zasobnika powoduje, że okno nie jest w pełni funkcjonalne do czasu, aż go nie przeniesiecie w inne miejsce. Kilka razy nadziałem się na problem, w ramach którego próba zmaksymalizowania Slacka kończy się wciśnięciem czegoś „pod” okienkiem. Słabo.

ubuntu windows 10

Hej, ja nie pałam żywą nienawiścią do Ubuntu, czy Linuksów w ogóle. Mimo moich szczerych chęci, znowu nie udało mi się polubić z pingwinem

Wiem, że wśród Was są znacznie wytrwalsi użytkownicy, którzy zainstalowali pingwinka, śmieją się z problemów windowsiarzy i potrafią robić tam cuda. Wam chylę czoła. Nie jestem pewien z czego wynika moja porażka pod tym względem, ale strzelam, że to przede wszystkim wina przyzwyczajeń. Bądźcie proszę dla mnie łaskawi przynajmniej dlatego, że się naprawdę starałem. Okazuje się jednak, że dla mnie to oprogramowanie nie jest i proszę Was, jeżeli kiedykolwiek jeszcze wspomnę o tym, że chcę zainstalować jakiegokolwiek pingwinka na „produkcyjnej” maszynie, trzepnijcie mnie porządnie w pojemnik na mózg. Mimo sympatii do Linuksów i Ubuntu w szczególności… żałuję swojej przedświątecznej decyzji. Ale Wam życzę powodzenia!

  • Anty

    „cholerny terminal. Twór, którego nienawidzę za to, że jest” to zacznij lubić. W Windows core nie zrobisz nic bez terminala. Jakiekolwiek bardziej zaawansowane operacje na Windows Serwer to terminal i Power Shell. A ostatnio nawet MS wypuścił serwer SSH dla Windows (OpenSSH). Więc nie „cholerny” tylko przyjazny, niezawodny, elastyczny i szybki terminal. Był, jest i będzie. We wszelkich ux*ach, w macOS, w Windows, …… To że go nie znasz i nie umiesz to akurat źle świadczy o Tobie a nie o nim ;P

    • Jacek

      porównujesz ubuntu z wersją serwerową windows core :-) nie wiem czy śmieć się czy płakać…

    • Anty

      Hm, to wymuś na klienckim WIndowsie pobranie nowych zasad grupy z domeny, nie korzystając z terminala i gpupdate, jeśli terminal jest tylko na serwerach potrzebny.

    • Jarek

      Restart stacji chyba wystarczy? ;)

    • Anty

      No faktycznie szybka i wygodna metoda ;P

    • Dexter

      No ale o czym ty mówisz, ty tu typowo o środowisku biznesowym a autor mówi o użytkowaniu w domu. To ja powiem tak, na Windowsie w edycjach Home nie da się bo nie obsługuje AD i zasad grup, i to by było na tyle :P
      No może jeszcze dopowiem że w tych co obsługują to restart by wymusił pobranie, a nawet można zdalne wymusić update https://social.technet.microsoft.com/Forums/windows/en-US/df80e2c6-cb8d-43f6-87a3-f7ab4293b559/how-to-run-gpupdate-force-on-remote-computer?forum=winserverDS

    • Anty

      Jesteś pewien, że autor pisze o użytkowaniu w domu? Owszem, redakcja to może i nie korpo, ale który „Kowalski” korzystający z kompa w domu, ma potrzebę użytkowania slacka do korespondencji z szefem? Autor sam nie umie nawet określić czy to sprzęt do pracy czy domowy jak widać z jego artykułu, bo niby w domu, a brakuje mu narzędzi, po które domowy użytkownik nie sięga. Ot schizofrenia.

    • Henrar

      Ale on pisze to z perspektywy zwykłego użytkownika a nie administratora/użytkownika biznesowego xD

    • MarianMaciag

      Usunąłem komentarz, bo powinien się znaleźć pod innym wpisem.

    • galtom

      OK, jak tylko pokażesz mi konsumenta, pt. Jan Kowalki, ktory idzie do Saturna, kupuje laptopa za +/- 2k, wraca do domu i usiłuje to zrobić.

      Pomimo szumnych zapowiedzi i upływu lat, „Pingwin” to nadal nie jest system dla zwykłego użytkownika.

    • railleur

      Nie szafuj tak słowem „pingwin”, bo ChromeOS też nim jest i jest w komercyjnej sprzedaży, tylko system ma inną formę opartą bardziej na chmurze. Każdy segment ma dwóch głównych graczy i rynek PC jest już „zacementowany” przez MŚ/Apple. Trudno byłoby komuś przebić jednego z graczy. Masz przykład rynku mobilnego, gdzie już zajęte dwa miejsca nie był w stanie podważyć nawet MŚ.

    • Krzysztof Szmergiel

      To juz ekstremalny przyklad jak na uzytkownika domowego. Mam lepszy. Sklep windows nie aktualizuje aplikacji. Wszystkie wisza w stanie „oczekiwanie”. Okazuje sie, ze seria komend czasami potrafi naprawic. To samo z wiszacym windows update. Nie mowiac juz o przeniesieniu systemu na nowy wiekszy dysk (laptop). Bez magicznych UUID i partycjonowania z linii komend ani rusz.

    • Mailosz

      Po co i kto by chciał? Admin? Może, ale na pewno nie normalny użytkownik systemu.

    • Arkadiusz Grzanka

      Taka prawda, że Linux od zawsze był i będzie dla serwerów – tworzenie go na siłę systemem dla zwykłych konsumentów to trochę patologia dla mnie.

      Od jakichś 10 lat pracuję na Linuxach jako serwerach Apache, Nginx i innych duperelkach i nie wyobrażam sobie w nim środowiska graficznego i ogółem korzystania na zwykłym komputerze.

      Zwykłe systemy operacyjne dla konsumentów były, są i będą macOS oraz Windows i są po prostu do tego najlepsze i nic tego nie zmieni – macOS głównie do pracy, Windows do rozrywki, Linux do pracy (PS: dla spierających się – macOS to Unix tak samo jak Linux)

    • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

      Ej, ale tu chodzi o wykorzystanie przez zwykłego kowalskiego a nie pro admina xD

    • Krzysztof Tukiendorf

      A tam się czepiasz. Każda okazja do bitwy jest dobra dla Zakonu Świętego Krzyża Linuksowego. Lepiej zrób sobie popkorn i poczekaj na otwarte źródła, telemetrię, i inne frazesy. Będzie ubaw xD

    • Ja się cieszę z obecności terminala, PowerShella i całej reszty. Ba, jak trzeba (i jest to wygodne), to bardzo chętnie tam dłubię. Ale nie w tak trywialnych czynnościach jak instalowanie oprogramowania, przecież to potwarz dla wszystkich tych, którzy uważają, że „Ubuntu jest dla mas”… :/

    • Anty

      Powiedz to autorom homebrew dla macOS. Albo autorom menadżera pakietów dla ……. Windows własnie (CHOCOLATEY). Zresztą gdybyś co nieco wiedział o dystrybucjach linuksa, o różnicach między nimi, o środowiskach graficznych, etc. to może wtedy zrozumiałbyś, czemu pisanie aplikacji a już w szczególności instalatorów dla wszelakich dystrybucji jest tak ciężkie. Albo inaczej – taka komplikacja jest ceną elastyczności i swobody. Coś za coś. Ograniczenia Windows i wygoda instalacji softu, albo …… Ciesz się, że są teraz binarki a nie tak jak kiedyś, trzeba było sobie soft samemu kompilować.

    • Można się rozwodzić nad tym do jutra rana, ale to i tak jest niewygodne. ;)

    • Anty

      To jest mega wygodne, szczególnie jak trzeba to zautomatyzować w większym środowisku.

    • I co ja sobie tym zautomatyzuję w domu? :)

    • patchworked

      Backupy (nie jesteś uwiązany tym, co oferują pojedyncze programy)
      Pobieranie treści z netu
      Powtarzalną obróbkę grafiki

      Generalnie czego byś nie robił, w jakiś sposób zwykle da się to wtłoczyć w potok (pipe), jakoś obrobić i wypluć w postaci na jakiej nam zależy.

      Co oczywiście nie oznacza, że są to rzeczy z którymi poradzi sobie 98%+ klikaczy ;)

    • zakius

      przywracanie środowiska gdy znowu się wywali po jakiejś aktualizacji, wbrew powszechnym naukom kościoła imienia pingwina to się zdarza, i to wcale nie jakoś rzadko
      albo jak będziesz chciał usunąć niepoprawnie zainstalowane paczki, to dzieje się notorycznie

    • iksde

      wysypie się? to po max godzinie mam znowu na urządzeniu środowisko sprzed aktualizacji. Niekoniecznie robiąc reinstall z backupu :P pozdrawiam ściąganie 4-5 GB sterowników na windowsie.

    • zakius

      no właśnie jak masz skrypt to sobie odtworzysz, ale jak go nie masz to peszem
      a sterowników na windowsie to w sumie co, grafika i z głowy, chociaż w zasadzie pobiorą się i tak same, ale może to potrwać
      inaczej niż na pingwinie, gdzie albo działa albo nic się nie da zrobić (no dobra, da się: napisać samemu)

    • Prorok

      Kiedyś ty ściągał tyle sterowników na Windowsie? Chyba za czasów XP, bo od 8 Windows albo ma sporo wbudowanych, albo reszte sobie zassie sam.

    • Grubas

      10 lat temu sypało się ubuntu przy dist-upgrade, to zmieniłem na rolling release. Od wielu lat nie miałem żadnego przywracania środowiska po jakiejkolwiek aktualizacji. Bredzisz facet, jak innych wątkach. Co masz z tych kłamstw? Kasę?

    • Henrar

      I dlatego Linux w takiej postaci nigdy nie zastąpi Windowsa.

    • Mint

      Mi już 11 lat zastępuje, trzeba ćwiczyć IQ. Na grach się system nie kończy.

    • Henrar

      Są lepsze rzeczy na ćwiczenie IQ niż tracenie czasu na zbędną walkę z systemem operacyjnym.

    • Ничья

      Mi już od 15 lat, więc witaj w klubie…;)

    • Arek P

      Nie zgodzę się. Jednym poleceniem aktualizujesz sobie cały system i oprogramowanie w nim zawarte (repozytoria). To jest imho mega wygodne ale trzeba lubić terminal (ja go np. strasznie lubię) ;)

    • gom1

      Można się rozwodzić nad tym do jutra rana, ale to i tak jest niewygodne

      E tam, niewygodne. Zerknij na stronę projektu Pi-hole:
      https://pi-hole.net/
      Wystarczy wklepać jedno (JEDNO) polecenie, które widnieje na głównej stronie, w terminalu i system pobierze, a potem zainstaluje aplikację. Jak to jest niewygodne, to ja nie wiem :-)

    • patchworked

      Dosyć niefortunny przykład.

    • gom1

      Uzasadnij.

    • patchworked

      Pierwsze o czym pomyślałem widząc linijkę zaczynającą się od „curl…” napisali sami autorzy tego skryptu w następnym zdaniu.

    • gom1

      Cóż, myśleć trzeba nieustannie.

    • galtom

      „Zresztą gdybyś co nieco wiedział o dystrybucjach linuksa, o różnicach między nimi, o środowiskach graficznych, etc. to może wtedy zrozumiałbyś, czemu pisanie aplikacji a już w szczególności instalatorów dla wszelakich dystrybucji jest tak ciężkie.”

      Ale co mnie to obchodzi??? Tak samo nie interesuje mnie jak latwe/ciezke jest pisanie aplikacji na Windows, Xbox, Androida czy TV w pokoju.

      I nie chce nic wiedzieć o dystrybucjach Linuxa, podobnie jak Jan Kowalski (GWARANTUJE!!!) nie ma zielonego pojęcia o dystrybucjach Windows czy wersjach Androida lub iOS. Bo na jaką cholerę mu ta wiedza???

      Idzie, kupuje, ma działać. Ciekawe czy byś się cieszył gdybyś w telefonie musiał odpalać konsole przy próbach instalacji co drugiej aplikacji czy wywołaniu funkcji „telefon”.

      BTW: NIE DA SIE???

      Zobacz jaka droga pokonał Android w miedzy czasie.

    • Anty

      Narzędzie nie są dla ignorantów i wymagają zrozumienia ich przeznaczenia, celu, sposobu użytkowania a dla bezpieczeństwa użytkownika czy zapewnienia im niezawodności również ich konstrukcji i zasad dbania o nie. Nawet jeśli jest to tak proste narzędzie, jak młotek. A co dopiero tak skomplikowane, jak komputer. Jak ktoś odpowiada „Ale co mnie to obchodzi???” to powinien odstawić komputer i korzysać z konsoli do gier co najwyżej. I to pod warunkiem gruntownego zrozumienia instrukcji użytkowania. Bo komputery nie są dla ignorantów.

    • galtom

      „Narzędzie nie są dla ignorantów ” – powiadasz… nie dla ignorantów….

    • krzysiekj

      Pitolisz głupoty wiesz – znaczy piszesz sensownie ale nie masz racji ;)

      Generalnie elektronika jest po to by jej używać, instrukcja dłuższa niż pół strony jeśli ma coś więcej podłącz do prądu i naładuj jest za długa ;). Co by było jakbyś kupując samochód usłyszał, że masz sobie popatrzyć do baku czy masz paliwo bo kontrolka może źle wyświetlać stan a drzwi mogą się czasem nie otwierać więc będziesz musiał wsiadać przez bagażnik? A i jak nie będziesz chciał skręcać w lewo, to sorry nie da rady ale nie przejmuj się, zawsze możesz trzy razy skręcić w prawo – w końcu DHL tak robi i wyszło im to na dobre! :)
      Tak zgodnie z Twoją logiką wyglądałoby użytkowanie auta, gdyby ono było Linuksem dla dekstopa Kowalskiego (używam na co dzień Windowsa, MacOS-a i Linuxa – na serwerze oraz w wirtualce). Jest wiele zastosowań gdzie Linux miażdży Windowsa, ale jest też odwrotnie – i tak z całą pewnością jest jeśli mówimy o komputerze dla typowej pani Helenki.

    • Grubas

      Cały wywód (poza początkowym laniem wody) oparłeś o „typową Helenkę”. Teraz określ kim ona jest. Bez tego twój argument nie ma niestety znaczenia. Przedstawię ci (ja i pewnie parę innych osób) „panów Stefanów” oraz inne „panie Basie”, którzy w tym środowisku realizują swoje potrzeby.

      Przedmówca ma rację pisząc, że narzędzia nie są dla ignorantów. Narzędzia. Jak traktujesz OS i komputer jako zabawkę, to już twoja sprawa. Fakt, ręki ci nie urwie. Jeśli ktoś sięga po „Linuxa” i nie chce poznać wachlarza systemów operacyjnych, z którego może dobrać coś do własnych potrzeb, kiedy uważa sam proces poznawczy za zbędny, to jest niestety ignorantem.

    • krzysiekj

      Widzisz ludzie dzielą się na tych co młotkiem wbijają gwoździe i na tych co młotki kolekcjonują – w dużym skrócie. Dane narzędzie kupujesz by go używać a nie dywagować nad tym jak się tu obrócić by działało. To, że ja jeżdżę rowerem do pracy i mogę, nie znaczy, że nagle wszyscy rzucą swoje 4 kółka i ku ogólnej pociesze przerzucą się na dwa, prawda?

      Statystyczny użytkownik wie, że ma menu start, tam ma przeglądarkę, albo na pulpicie – klika i odpala i działa. Jak potrzebuje coś napisać to ma Worda, bo jak go nie ma to nic napisać nie może (bo tamten program ma inne ikonki niż ten co miał itd.). To tak jak z autem – kupujesz żeby się przemieszczać – realizujesz konkretny cel, potrzebę. Zepsuje się jedziesz do mechanika, koła zmienić jedziesz do gumelajzona – ale np. umiesz go zatankować i podstawowe płyny typu „do wycieraczek” uzupełnić. Są ludzie którzy potrafią to i owo naprawić a niektórzy nawet na kawałki rozłożyć i potem złożyć z powrotem, ale pani Helenka jedzie do serwisu, dlatego że jest przedstawicielką handlową, nauczycielką, przewodnikiem itp. Jej rzeczywistość (prywatna i zawodowa) obraca się w innej sferze i nie ma czasu poznawać kolejną aby mogła sobie klocki hamulcowe sama zmieniać (być może nie ma warunków bo mieszka w bloku). W wolnej chwili woli z dziećmi na spacer wyjść ew. książkę poczytać (chociaż wolne chwile to abstrakcja bo zwykle jest sporo do roboty).

      Podobnie jest z komputerem – to, ze znajdziesz pięciu Mietków którzy jada na Linuksie niewiele zmienia, zresztą siedzą na Linuksie bo chcą, czy ktoś im zrobił i mimo, że niezadowoleni to za bardzo nie mają wyjścia bo ktoś „kto się zna” pokazał im, że ma być tak (tez tak robiłem).

      Linux jako świadomy wybór – ok, ale dla typowej Helenki, Mietka czy Krysi istnieje Windows i nic, podobnie jak Andrut.

    • Grubas

      Zamieniłeś „panią Helenkę” na „statystycznego użytkownika”. Sprytne. Dalej opowiadasz o jakichś mechanikach, zapewne to ciekawe, ale wybacz – nie na temat i w poprzednim poście spaliłeś się, przez co najzwyczajniej w świecie nie chce mi się z tobą gadać. Tak, jest więcej książek do Windowsa i więcej innych Mieciów, którzy pomogą niezadowolonemu i zagubionemu użytkownikowi (niezależnie czy ma Windowsa, Androida, jakiegoś Linuxa, czy pralkę z elektronicznym programatorem).

    • krzysiekj

      Nie chodzi o książki – kompletnie mnie nie zrozumiałeś. Trochę dystansu do siebie i tego czego używasz. Ludzie wybierają to co im bardziej odpowiada.

    • Anonim

      A jak w tym rowerze spadnie łańcuch to wzywasz pomoc drogową? A przebitą oponę wymieniasz w serwisie? Narzędzia są dla ludzi, ale trzeba umieć z nich korzystać i przynajmniej serwisować je w podstawowym zakresie. Tak jak nie jedziesz do serwisu, by uzupełnić paliwo lub płyn do spryskiwaczy, tak samo nie będziesz jeździł do serwisu z kompem, bo sobie rozmiar ikon na pulpicie zwiększyłeś. Jak się z czegoś korzysta, to rozsądek podpowiada, że trzeba znać zasady użytkowania. Efektywna praca wymaga znajomości przynajmniej podstawowych zasad jego działania. Większość prostych problemów z komputerami można rozwiązać samemu, tylko trzeba poszukać rozwiązania (a ten najprostsze opisane są miliony razy w sieci). Komputery i systemy nie zmieniają się z dnia na dzień, więc jak nauczysz się ustawiać rozmiar ikon na pulpicie czy wyłączyć powiększenie/pomniejszenie tekstu w przeglądarce, to nie będzie to czas stracony, bo ta wiedza przyda się tobie przez następne kilka lub kilkanaście lat i mając taką wiedzę możesz pomóc koledze siedzącemu obok, by nie czekał pół godziny na informatyka, który „naprawi” mu przeglądarkę. Zdecydowana większość zgłoszeń dotyczy właśnie tak prostych (by nie powiedzieć idiotycznych) problemów jak „coś kliknęłam i zniknęło lub się zepsuło”.

    • krzysiekj

      Ależ ja o tym mówię. Są ludzie którzy rower serwisują sami (hamulce hydrauliczne zdarza mi się tylko wysyłać do zrobienia) a są tacy którzy co roku oddają go do „pana z rowerowego” który im go reguluje, czyści, konserwuje i smaruje. Uwierz lub nie ale są ludzie którzy do serwisu jada uzupełnić płyn do spryskiwaczy (bo się im nie chce, bo nie wiedzą, bo mają głowę zawaloną czym innym – mam znajomego który ma firmę, kilkanaście zatrudnionych osób, sporo na głowie – łatwiej mu jest jechać do serwisu, zostawić auto i w tym czasie gdy oni mu robią to co Ty sobie w domu zrobisz za darmochę robi mu serwis za kupę kasy – stać go na to, zresztą nie marnuje tego czasu bo w tym czasie przez telefon załatwia swoją robotę na której zarobi na ten serwis). Podobnie jest z komputerami – wyjdźcie ze swojego ogródka geeków i ludzi którzy mają czas szukać dlaczego dana ikonka zniknęła. Ja wiem, że to wszystko czasem jest proste i banalne, ale są ludzie dla których jak było menu z napisem Start to to samo menu bez tego napisu tylko z ikonka jest zupełnie nielogiczne i czymś innym. Tym bardziej zmiana filozofii „windowsianej” na „linuxową” jest dla nich z wielu powodów nie do przejścia (i nie koniecznie jest to lenistwo).

    • krzysiekj

      „Jeśli ktoś sięga po „Linuxa” i nie chce poznać wachlarza systemów operacyjnych, z którego może dobrać coś do własnych potrzeb, kiedy uważa sam proces poznawczy za zbędny, to jest niestety ignorantem.”

      Ew. nie ma na to czasu bo pochłania go normalne, ludzkie życie i nie chce go tracić na poznawanie tworu kolesi w okularkach nie widzących Świata poza nim ;)
      System am działać i być prosty (jak młotek) i Linux taki potrafi być ale nie w tych zastosowaniach. Jeśli tego nie rozumiesz to znaczy, że albo masz za dużo czasu, albo Twoja praca kręci się koło tego tematu i poznanie tego systemu nie wymaga wygospodarowania dodatkowych zasobów (ew. zrobiłeś to za czasów „bycia pryszczatym nastolatkiem” /bez urazy – po prostu tacy kojarzą się z Linuxem :)/).

    • Grubas

      > nie ma na to czasu bo pochłania go normalne, ludzkie życie

      Stoi ktoś nad głową i każe mu wybierać coś, czego nie zna?

      > nie chce go tracić na poznawanie tworu kolesi w okularkach nie widzących Świata poza nim

      A tu jesteś żenujący. Wybacz, dalszej dyskusji nie będzie.

    • Anonim

      Ironicznie użytkowanie samochodu powinno się zacząć od przeczytania instrukcji. Wtedy nie było by na forach internetowych głupich pytań w stylu „dlaczego jazda na luzie jest zła”, „dlaczego samochód pali za dużo”, „co oznacza dana kontrolka na desce”. Kupić i od razu używać to sobie można młotek, bo już wiertarka wymaga czasem sprawdzenia w instrukcji, w jakich materiałach wiercimy z udarem, jakie wiertła stosujemy i na jakich prędkościach pracować, by nie zamęczyć wiertarki lub nie spalić wiertła. Herezje pt „kupuję i używam” sieją jedynie młodzi, którzy myślą, że zjedli wszystkie rozumu lub że „prawdziwy facet nie czyta instrukcji”.

    • krzysiekj

      W instrukcji nie pisze dlaczego jazda na luzie jest zła.

      Widzę, że zarówno Ty jak i „Grubas” nie macie dystansu do siebie oraz nie rozumiecie pojęcia intuicyjności i mnemotechniki urządzeń.
      Miałeś kiedyś rower, tatuś, mamusia, wujek, kolega, pokazał Ci jak to działa, jak jeździć. Jak podnieś siodełko i regulować hamulce. Menomotechnicznie poradzisz sobie z motorem. Podobnie z młotkiem, śrubokrętem, kombinerkami, wiertarką. Widziałeś jak ktoś to używa i intuicyjnie potrafisz tego użyć sam. Jak masz wiertarkę i umiesz nią wiercić to jak weźmiesz pilarkę to czy piłę motorową to też jej użyjesz. Jak brakuje Ci wyobraźni i ostrożności to być może popełnisz jakiś błąd – ale znowu, jeśli widziałeś jak ktoś tego używa to intuicyjnie sobie z tym poradzisz.
      Piszesz o prędkościach, w zależności od wiertła i materiału, kiedy najprostsza wiertarka regulacji nie ma, lub ma dwie prędkości – których jak masz trochę inteligencji intuicyjnie użyjesz. Z linuksem natomiast jest ten problem, że ludzie poznali najpierw windowsa i takiego modelu mentalnego oczekują od innego systemu. Tymczasem linux ze względu na swoją różnorodność jest po prostu inny i nie oszukujmy się, ze względu na to, że nie stoi za tym taka kasa jak za MS jego prostota i ogólne użycie nie jest tak proste jak Windowsa.

      Piszecie swoje wywody z punktu widzenia programisty, albo użytkownika tegoż systemu. Zapatrzeni w niego bronicie go w chory sposób. Nie mówię, że prawdziwy twardziel nie czyta instrukcji, mówię o tym, że typowy człowiek ma w głowie pewien model systemu i jego interfejsu i jeśli fizyczne urządzenie nie jest z tym zgodne to jest po prostu nieintuicyjne – takie są fakty. Być może dla was konsola jest fajna ale dla typowej Krysi czy Kazka nie.

      Piszę to jako programista z 17 letnim stażem który wielokrotnie patrzył jak użytkownicy używają jego aplikacji, oraz osoba która na co dzień używa Linuksa – ale nie jako systemu podstawowego – od tego mam Windowsa i MacOS-a. Sama linia komend w Linuxie jest świetna i w pewnych zastosowaniach niezastąpiona – np. masowe operacje na wielu obiektach (plikach, maszynach zdalnych etc.), czy też do przeglądania logów pod określonym kątem – nic tak szybko nie pozwala przeglądać kilku-gigowych zdalnych logów jak zwykły cat i grep. Natomiast nie staram się wciskać ludziom, że do użytkowania wiertarki potrzebują przeczytać instrukcji a do wysyłania poczty i przeglądania sieci potrzebują albo iść na tygodniowe warsztaty z Linuxa ew. poświęcić kilka dni na przeglądanie HOWTO-sów z Linuxa. Normalny człowiek ma normalne życie – to jest po części powód dlaczego w krajach wysokorozwiniętych ludzie wybierają sprzęt nadgryzionego jabłka – on działa i ma spójny model mentalny pomiędzy telefonem, tabletem i komputerem (ikonki, programy i sposób działania).

    • Grubas

      Nie, kolego. Reaguję na stwierdzenia „każdy linux (distro) jest do bani, bo mi nie wyszło z ubuntu” albo „pitolisz głupoty”. A teraz piszę, bo wyskakujesz z „brakami dystansu” i „obronie w chory sposób”. Zatem przypominam ci, że rozchodziło mi się o ignorancję a nie obronę jakiejkolwiek twierdzy ani zmuszanie kogokolwiek do używania srinuksa, windowsa lub czegokolwiek innego.

      Natomiast ty znakomicie szufladkujesz, piszesz niezwiązane z tematem rozprawki, jesteś co najmniej uszczypliwy i wymyślasz sobie lata stażu. Opierasz swoje wywody o fałszywe założenia („kilka dni na przeglądanie HOWTO”). Facet, A.D. 2018 to są brednie wyssane z palca, i na nie każdy znający temat będzie reagował.

    • krzysiekj

      a gdzie napisałem, że każdy linux jest do bani? pisze, że linux w zastosowaniach domowych dla typowego użytkownika jest do bani

      „kilka dni na przeglądanie HOWTO” – oczywiście – spróbuj zainstalować to na sprzęcie kowalskiego z jakąś dziwną drukarką albo skanerem – typowo działa od sztych jak na windowsie ale zaraz pada pytanie czemu mi nie skanuje na przycisk? albo czemu magiczny klawisz na klawiaturze pogłaśniał a teraz nie pogłaśnia.

      Od ponad 10 lat się w to bawię. Administruje ubunciakami od 10.10 do najnowszych na których działa jedna dedykowana aplikacja i przeglądarka. Dopiero po zrobieniu tego read-only działa to deterministycznie i stabilnie.

      Linux jest fajny, ale nie w tych zastosowaniach.

    • Grubas

      Nie zgadzam się z konkluzją, szczególnie że jest oparta o ubuntu. Jednak ze wcześniej podanych powodów nie wejdę ponownie w tę dyskusję.

    • krzysiekj

      nikt Ci nie każe :)

      BTW – to rynek weryfikuje to jaki jest dany system, a popularność Linuxa pokazuje gdzie on jest w segmencie dekstopów

    • Grubas

      Rynek tu nie ma nic do rzeczy. Linuxa nikt nie sprzedaje, wiesz?

    • krzysiekj

      No jest za darmo – zatem klienci powinni go wybierać jako alternatywę dla płatnego Windowsa i MacOS-a, prawda?
      Tu nie chodzi o to kto go sprzedaje tylko jakim kosztem można posiąść i opanować dany system – a koszt mimo, że zerowy patrząc od strony zakupu (i wszechobecną dostępność, mnogość dystrybucji, etc.) mimo wszystko koniec końców nie jest zachętą dla klientów.

    • Grubas

      Nie. Nie jest preinstalowany masowo. Ludzie masowo nie płacą ekstra za Windows ani macOS – kupują urządzenie. To samo z Android. Nie żartuj, że nie widzisz tego.

    • krzysiekj

      Ależ były laptopy sprzedawane z Linuxem. Ludzie kupują laptopy bez systemów i instalują tam windowsa – kupują bądź piracą. Siedze w tym od ponad 15 lat. W szkole średniej parałem się takimi zajęciami i do dziś się to nie zmieniło.
      Idź do sklepu – obok polskiego masła (dziś drogiego) stoi fińskie jeszcze droższe i ludzie je kupują. Po co skoro tych polskich jest do wyboru i mają identyczny skład? Po cholerę płacić więcej? Bo można, bo ich stać, bo wolą tamten smak. Tutaj działa to, że w szkole, w domu, w firmie mają Windowsa i to chcą mieć w domu. Tak jak pisałem, a uparcie Ty i inni nie chcecie tego zrozumieć statystyczny Kowalski, Helenka UŻYWA KOMPUTERA – guzik go obchodzą apt-update, install, partycje, wolne miejsce, rozdzielczość itp. On chce włączyć, pogadać z dziewczyną/zoną/dzieckiem/wnukiem na skypie, zobaczyć ich na kamerce, oglądnąć zdjęcia, zapłacić za rachunki i ew. pograć w pasjansa, czy oglądnąć youtuba. Jasne, że może to na Linuxie, ale nie zna tego systemu bo w pracy ma Windowsa, bo w szkole miał Windowsa i nie ma ochoty ani czasu się uczyć Linuxa – bo ma normalne życie na które również mu brakuje czasu.
      Poniekąd masz racje, że wszechobecność Windowsa generuje jego popularność u Kowalskiego, ale ten Kowalski musi za to zapłacić i zwykle płaci. Ja też zapłaciłem bo uważam ten system za wygodniejszy. Co z tego, że typowe operacje zrobię na Linuxie – ale nie podoba mi się jego interfejs, zmiany co rusz (Gnome/Unity/Gnome), mnogość konfiguracji i problemów. Chcę mieć program którym zrobię robotę a nie będę dochodził tydzień dlaczego akurat tutaj ten program działa a tu nie (spróbuj postawić 3 tunele VPN-owe na debianie i CentOSie – zupełnie inaczej się to robi, spróbuj tam zainstalować OwnClouda i go skonfigurować – jeśli na poziomie serwera są takie chocki klocki to tym bardziej na dekstopie to jest upierdliwe – na serwerze jednak jest admin albo sam nim jesteś i ktoś Ci za to płaci, po drugie alternatywa na windowsie wychodzi drożej i jest trudniejsza w utrzymaniu – przynajmniej dla mnie).
      Wszechobecność Windowsa nie bierze się znikąd – spróbuj zarządzać >= 5 komputerami. W windowsie masz domenę z jednego centralnego miejsca wyklikasz wszystko. W Linuxie niby też się da ale nie ma takich fajnych narzędzi – brak narzędzi podnosi koszt bo trzeba więcej czasu (spójrz co się stało w Niemczech z Linuxem – przykład Monachium, niby są głosy, że to nie do końca tak – ale jednak coś w tym jest).
      Mentalnie ludzie są zakorzenieni w Windowsie w tej filozofii a mnogość dekstopowych rozwiązań Linuxowych jest w tym przypadku szkodliwa – bo nie ma jednej alternatywy – jest 5 z których każda kulawa – bo nie ma Office’a (nawet nie wyjeżdżaj z Libre – pisałem magisterkę, nigdy więcej, chyba, że do podglądu innych dokumentów), bo nie ma Photoshopa, Lightroom’a, Visual Studio itp, itd. To, że jest za free nic nie zmienia, bo po co Ci sprzęt za 1200 skoro jego używanie Cię wkurza? dołożysz do takiego za 1500 i masz radochę, albo przynajmniej nie irytuje Cię (tak bo ma ikonki, ma menu start ma to co znasz). Tak działa typowy Kowalski, Helenka itd.
      Nie mówię, że Linux jest do bani – ale totalnie przegrywa na polu desktop i dzisiaj odstaje poważnie od Windowsa 10 (że o MacOSie nie wspomnę). Natomiast są zastosowania gdzie Windows nie dorasta mu do pięt. Dlatego nie próbuj mi i innym wciskać filozofii, że Linux taki czy śmaki na desktopa jest ok – jest ok dla Ciebie i paru osób które mają czas i ochotę go poznać i się nim bawić, jest odpowiedni jeśli robisz jakiś terminal do automatycznej obsługi na którym masz jedną apkę, system readonly, albo kiosk, natomiast w ogólności dla desktopa jest słaby – rynek to weryfikuje.

      BTW Androidów masz na pęczki a najlepiej sprzedający się telefon to Apple, dlaczego? Dla mnie jest lepszy bo działa, bo jak miałem 4 a teraz SE to wszystko jest po staremu, ikonki takie jak były, apki takie jak były, backup robię tak jak zawsze (chociaż robienie go przez iTunes i kopiowanie plików jest totalnie spartolone – ale mam na to swój sposób) i ma te funkcjonalności które chce. Andek też niby to ma, ale zmienie tel i będzie inaczej, muszę tracić czas na grzebanie i zastanawianie się dlaczego Samsun, Xiaomi, Lg, Huawei zrobili coś inaczej – a prywatnie nikt mi za to nie płaci.
      To klient wybiera – bierze to co dla niego jest lepsze (w szerokim tego słowa znaczeniu – np. bo znajomy mu polecił) a nie to co funkcjonalnie i faktycznie jakościowo jest lepsze (nie twierdzę, że jakościowo Windows jest gorszy ani lepszy).

    • Grubas

      Ależ pieprzysz, jak moja najmilsza. EOT.

    • krzysiekj

      Tak :) i rynek to pokazuje – kolejny rok linuxa ;p

    • Grubas

      Lub pomidor.

    • Anonim

      Wyobraź sobie, że jest to w instrukcji napisane. Podobnie jak informacje o tym, by nie nagrzewać silnika przed jazdą w zimie i wiele innych rzeczy. A przynajmniej były takie informacje dawniej. Teraz pewnie większość instrukcji zajmuje opis nawigacji i radyjka mp3.
      Czyli mam w sieci szukać strony z programem, pobierać, bezmyślnie klikać „Next” i zaśmiecać sobie komputer, bo tak jest „intuicyjnie”, podczas gdy prościej jest skopiować 1 linijkę tekstu z okienka przeglądarki i wkleić do okienka konsoli? Nikomu nie zmuszam do nauki poleceń basha i znania wszystkich poleceń, bo to bez sensu w codziennym użytku, ale zapamiętanie apt-get install to nie jest chyba coś, co wymaga więcej jak 10 sekund, prawda? Natomiast osoby, które jeżdżą po płyn do spryskiwaczy do serwisu nie powinny posiadać samochodu, bo zapewne równie wielką trudność sprawia im parkowanie czy ocena odległości.

    • krzysiekj

      >> „Next” i zaśmiecać sobie komputer, bo tak jest „intuicyjnie”
      TAK! to jest intuicyjne
      >> apt-get install to nie jest chyba coś, co wymaga więcej jak 10 sekund, prawda
      TAK, ale TO NIE JEST INTUICYJNE – dowód na to jest bardzo prosty – interfejsy graficzne wyparły interfejsy konsolowe w ogólnych zastosowaniach (podobnie zegary analogowe zostały wyparte przez wskaźniki cyfrowe, mimo iż szybciej potrafimy odczytać wskazania tych drugich – np. wskaźnik prędkości, ale są zastosowania gdzie analogi pozostały i nie wylecą – podobnie z konsolą)

      Piszecie ciągle z perspektywy użytkownika zaawansowanego, programisty, kogoś kto na co dzień w tym siedzi, a tematyka nie dotyczy się takich osób. Dla nich apt-get to czarna magia – co znaczy to apt? get to jeszcze szarak zrozumie, install też ale całość mimo wszystko nie jest intuicyjna (dlaczego apt-get install xxxx a nie application install, albo zainstaluj program). Dlatego sklep aplikacji na telefonie macie w formie listy którą możesz wyświetlić na różne sposoby z wyszukiwaniem a nie konsoli – mimo, że tą na telefonie dałoby się zrobić i dzięki temu tel działałby nie dzień a tydzień – bo wymagałby prostszego wyświetlacza.

    • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

      Na win też możesz niektóre rzeczy z konsoli instalować :P https://chocolatey.org/

    • Adam

      Po 1. nie musisz korzystać z Terminala, jest okienkowy Synaptic, Software Center i protokół apt://[nazwa-pakietu].
      Po 2. przy używaniu apta masz zawsze najnowszą wersję pakietu, a nie musisz co chwila pobierać instalatorów nowej wersji, jak w Windowsie.
      Po 3. na Windows jest masa syfu niewiadomego pochodzenia i malware.

    • Morski Morświn

      Rozumiem że dla ciebie jest wygodniej uruchomić przegladarkę, wpisać adres www, szukać sekcji download, potem sciągać odpalać, klikać next next… ja wolę jednak wpisać 1 czy 2 komendy w terminalu na linuxie

    • Grubas

      O tym nie ma co dyskutować. To ich przyzwyczajenia. Tylko na cholerę o tym piszą? Facet z góry zakłada, że chce zamiennik Windowsa, a później wylewa tutaj żale wywołując shitstorm dla klikalności. To perfidne działanie.

    • Morski Morświn

      Zgadzam się

    • zakius

      póki pakiety są nazwane sensownie wszystko jest ok, ale doskonale wiemy, że z tym bywa różnie

    • Pokonaj Łysienie

      Bo nie jest dla mas, żaden Linux. Linux jest dla mas dopiero jak informatyka Ci to skonfiguruje. Taka prawda.
      Jak masz samemu go sobie poustawiać, a się nie znasz, to sporo nocek zarwiesz. Gdybym nie był informatykiem to bym kupił Chromebooka albo MacBooka.

    • zakius

      jest przyjazny jak masz dobry emulator, ale na *niksach takiego nie spotkałem

    • Jakub Konieczny

      Że niby ten na Windowsie jest dobry?

    • zakius

      masz conemu, który na żadnej platformie nie ma konkurencji, a powłok nie brakuje

    • patchworked

      Która funkcja ConEmu jest takim killer feature, którego nie mają inne programy?

    • patchworked

      [05.01.2018] Która funkcja ConEmu jest takim killer feature, którego nie mają inne programy?

      [06.01.2018] Najwidoczniej przeoczyłeś to pytanie w powiadomieniach, więc usunąłem post i ponownie go utworzyłem żebyś dostał informację o nowej odpowiedzi :] Nie ma za co :)

    • zakius

      połączenie tasków, splitów, obsługi dowolnych powłok i znikania z task switcherów po zamknięciu okna (wszytkie testowane przeze mnie quake style na pingwina + iterm2 po schowaniu okna nadal zanieczyszczają wszystkie możliwe task switchery)

    • patchworked

      Nie żebym miał coś przeciwko ConEmu, fajny program, wierzę że u ciebie się dobrze sprawdza.

      Ale tak dla dyskusji:

      połączenie *tasków, splitów, obsługi dowolnych powłok

      O taskach będzie niżej, reszta jest do osiągnięcia, zaczynając od programów które oferują podobne funkcje samodzielnie (np. terminator+pluginy) na budowaniu własnych konfiguracji (czyli tego co tygryski lubią najbardziej) z osobnych elementów zaczynając od np. tmux + terminator/inny emulator, na Xmonadzie/i3 kończąc.

      i znikania z task switcherów po zamknięciu okna (wszytkie testowane przeze mnie quake style na pingwina + iterm2 po schowaniu okna nadal zanieczyszczają wszystkie możliwe task switchery)

      Masz bardzo specyficzne wymagania, miej tego świadomość. Zasadniczo używając konsoli wszelkie sięganie po myszkę to strata czasu. Często używane funkcje powinny być wywoływane skrótem, ewentualnie automatycznie, ale żeby robić to myszką? Dla mnie osobiście ma to bardzo dyskusyjną wartość poza tym, że jest fajne. Ale być może jestem w tym zakresie ignorantem.

      Generalnie ConEmu to przyjemny kombajn, ale na tym właśnie polega filozofia Linuxa, że robisz jedną rzecz ale dobrze, jeśli chcesz wielu funkcji naraz, musisz sobie poskładać klocki z kilku różnych elementów i dopasować pod swój indywidualny gust.
      Takiej konfiguracji jakiej ja używam nie ma prawdopodobnie nikt inny na świecie, bo tyle klocków możesz ze sobą wymieszać, że aż niemożliwe są dwie prawie identyczne konfiguracje.

    • zakius

      no właśnie rzecz w tym, że task switchery są pod klawiaturą
      a o ile w cli to filozofia gnu faktycznie działa, to w GUI jest masakra, każda apka robi coś dobrze i coś źle, a kompletnych rozwiązań brak

      jasne, można bawić się tmuksem, pisać do niego configi i skrypty, ale nie załatwia to wszystkiego

    • patchworked

      no właśnie rzecz w tym, że task switchery są pod klawiaturą

      Ale podobna funkcjonalność naprawdę nie jest niczym wyjątkowym, spokojnie do zrobienia w tmux, lub chyba nawet lepiej, na poziomie menadźera okien (np. i3).

      a o ile w cli to filozofia gnu faktycznie działa, to w GUI jest
      masakra, każda apka robi coś dobrze i coś źle, a kompletnych rozwiązań
      brak

      jasne, można bawić się tmuksem, pisać do niego configi i skrypty, ale nie załatwia to wszystkiego

      Wydaje mi się, że jednak załatwia większość rzeczy, które przyjdą do głowy potencjalnym użyszkodnikom.

      Chociaż czegoś takiego nigdy na linuchu nie widziałem, sam nie wiem, czy wrzucić to do kategorii rzeczy rzeczywiście w praktyce przydatnych czy zwyczajnie fajnych ale na dłuższą metę średnio praktycznych:

      https://youtu.be/DoXkqN8Hu74?t=137

    • YY

      ale po co terminal użytkownikowi konsumenckiemu? zostanie deweloperem to się nauczy

    • patchworked

      Nie jestem devem, nie zarabiam na życie bezpośrdnio grzebiąc się w jakichś bardziej zaawansowanych dziedzinach informatyki, a jakoś z tego terminala regularnie i z powodzeniem korzystam.
      Także chyba niektórym zwykłym śmiertelnikom to narzędzie się przydaje…

    • YY

      oj przydaje się, mi również, co nie zmienia faktu, że wolałbym to wszystko robić za pomocą GUI

    • patchworked

      Ale co „wszystko”?
      To co ważne zrobisz w GUI, to co chcesz zrobić szybko i bez instalowania dziwnych, szemranych programików z netu, zrobisz migiem w konsoli. Im dłużej człowiek posiedzi przed czarnym ekranem tym bardziej przestaje się dziwić, że nie do wszystkiego istnieje nakładka graficzna a te które istnieją nie oferują ułamka możliwości właściwego programu.
      Przynajmniej ja tak mam.

    • YY

      oj nakładka graficzna musi być i to ładna bo inaczej kłuje mnie w oczy

    • Anonim

      Wiadomo, że wybitnie brzydka nakładka przeszkadza w pracy, ale wraz ze wzrostem czasu pracy na kompie, wygląd systemu przestaje przeszkadzać. Obecnie nie chce mi się nawet tapety ustawiać – ani na kompie, ani na telefonie.

    • YY

      Ja zawsze miałem systemową… lepsza taka niż pstrokata i źle dobrana

    • Jakub Konieczny

      Wolałbyś, dopóki nie nauczyłbyś się tego robić z konsoli. Tak samo jak wprawni Vimowcy patrzą z pogardą na myszkę, bo piszą dużo szybciej z samą klawiaturą niż ktokolwiek używający myszki. Ok, ładnie wszystko wyklikać, ale nic nie zastąpi skryptów. Fakt, trzeba się nauczyć tego obsługiwać. Ale w końcu i każdy też się uczył obsługi Windowsa, prawda?

    • YY

      Że niby z konsoli najszybciej?

    • patchworked

      Jak ci konsola wejdzie w krew, to nawet do przeglądarki netowej będziesz ściągał dodadki typi VimFX, bo szybciej link wklepiesz z klawiatury niż przeniesiesz dłoń na myszkę ;)

    • YY

      znam gościa co grafikę 3D robi bez myszki :D

    • iksde

      Nic skomplikowanego – jest trochę pakietów do większości popularnych języków programowania. Wbrew pozorom, tak często szybciej…

    • Big Fat Boy

      Tablet graficzny i klawiatura? ;) To chyba normalne. :D

    • Krzysztof Tukiendorf

      Jak jeszcze na studniach uczyli nas AutoCAD’a, to tylko klawiatura była. Zresztą po odpowiednim opanowaniu komend szybciej i dokładnie robiło się projekty klepiąc w klawiaturę niż latając myszą po ekranie.

    • YY

      AutoCAD to chyba najszybciej idzie jak masz jedną rękę na myszce a drugą na klawiaturze (oczywiście przemapowanej pod program)

    • Adam

      Prosty przykład: jak łatwo zrobić ping czy tracert bez terminala?
      Albo co jest łatwiejsze, pisać chkdsk /f czy klikać Mój komputer, prawy klawisz na dysku, Właściwości…

    • Anonim

      Żeby robić coś szybciej niż przeklikiwanie się przez okienka.
      Zadanie: instalacja MC – szybciej zrobisz to przeklikując się przez Synaptic czy wpisując polecenie?

    • YY

      Użytkownik konsumencki poradzi sobie z Eksplorerem (Windows), albo Findrem (Mac) i nie będzie potrzebował dodatkowych menadżerów.

      Na Macu dodatkowo instalacja odbywa się poprzez skopiowanie ikony do folderu programy metodą przeciągnij/upuść albo klikanie na pałę „dalej”

    • Anonim

      MC był tylko przykładem. Chodzi mi o sam fakt instalacji dowolnego programu – szybciej jest napisać/wkleić 1 polecenie w konsoli, czy przeklikać się przez Synaptic, gdzie nazwe szukanej aplikacji trzeba (o zgrozo) wpisać (bo przewijanie kilku tysięcy pozycji zakrawa na absurd). Nie wspomnę o jakże „szybkim i przyjemnym” sposobie instalacja w Windows, gdzie trzeba znaleźć program w sieci, pobrać, przekliąć się przez ostrzeżenia a potem kolejne kroki instalatora – przy okazji zamykając kilka wyskakujących reklam w przeglądarce, nieświadomie zainstalować sobie szpiega w postaci „menedżera pobierania” i kilka innych śmieci dostarczonych w ramach współpracy między twórcą aplikacji i firmami trzecimi (nagminne pchanie Chrome czy „PC Doctor”).

    • YY

      Fakt, ostrzeżenia i toolbary czyhające na każdym kroku skutecznie obrzydzają instalację czegokolwiek pod Windows…
      Dobrze, że na Macu po prostu ściągniesz plik i wrzucasz do folderu „aplikacje”, co jest najprostszym z rozwiązań:)

    • Emiel Rohelec

      Napisal chlop ze jest „zyklym uzytkownikiem”. Jesli zwykly uzytykownik do zwyklych czynnosci musi uzyc terminala, to znaczy ze dany system jest do dupy;) Zwyklego uzytkonika nie obchodzi server (albo jak wolisz serwer) i core.

    • Anonim

      No tak, pisanie jest ponad możliwości przeciętnego użytkownika. Szkoda, że hasła logowania do systemu nie da się wyklikać i trzeba… PISAĆ. :D

    • Rafał Troczyński

      Ja dodam jeszcze ze nie rozumiem dlaczego problem ze Slack, przeciez on jest na Linuxa i chodzi bardzo dobrze.
      https://slack.com/downloads/linux standardowe paczki dla Fedora i Ubuntu

    • Anonim

      Dodajmy do tego fakt, że od wielu już lat terminal (konsola) w Windows jest często jedynym sposobem na naprawienie systemu. Zaczynając od głupiego flushdns na wszelkich naprawach socketów, problemów z firewallem czy uprawnieniami skończywszy. Bez terminala zostają nam aplikacje (które same wywołują konkretne polecenia) albo „format c”. Na szczęście użytkownicy Linuxa nie lubią tracić czasu na stawianie systemu od nowa i jego konfigurację, więc korzystają z terminala i 1 poleceniem naprawiają problem, z którym użytkownik Windows poradzi sobie tylko przez „format c”.

    • FrostyPL

      Sorry, ale bredzisz. Owszem, terminal to świetna sprawa, ale dla sysadmina. Przeciętny użytkownik nie powinien być zmuszony kiedykolwiek z niego korzystać, jeśli tylko chce korzystać z komputera jak przeciętny użytkownik. Kropka.

    • XYZ

      Pazerni na kase producenci wmówili małpom, że każda powinna sobie kupić komputer, i teraz trzeba czytać, że komputer dla Kowlaskiego, że Kowalski ma mieć to, sramto i owamto. Jak komputer Kowalskiego przerasta to niech skozrysta z kalkulatora. A jak kalkulator jest za trudny, to ma liczydło. Komputery BYŁY, SĄ i BĘDĄ zaawansowanymi i skomplikowanymi urządzeniami. Dla małp są konsole do gier. Już mnie do gorączki doprowadzaj a te komentarze, z roszczeniową postawa MA BYC PROSTO. MA BYĆ DLA LUDZI. Dc cepów i do pługu, a nie do komputerów !!!!

    • FrostyPL
  • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

    Ja tam wolę wygląd win10.
    A linux jest bardzo dobrym systemem…na serwery ;)

    • Mint

      No patrz Android i Routery, pralki, smart tv w telewizorach czy lodówki to też Linux z interfejsem graficznym.

    • krzysiekj

      Nie wiem czy rozumiesz o czym piszesz.

      W dużym skrócie – na pralce też odpalasz tyle softu co na kompie, przeglądasz strony, robisz zakupy?

      Tam są systemy wbudowane i tam linuks też sięsprawdza

    • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

      xD Ale są zrobione dobrze przez zajebisty team ux/ui

  • Sysadmin

    Linux to jest konsola i serwery. Po co oni się w ogóle pchają do end userów? Za Windowsem nie zdążą nigdy. Windows dojrzał jako system dla mas a linuxy są ok na backend. Po co vw crafter chce być oplem astrą?

    • Anty

      Bo w bardzo wielu zastosowaniach użyszkodnik nie potrzebuje nic ponad przeglądarkę i resztę robi już w aplikacjach webowych. Za to hardening takiego linuksa można doprowadzić do stanu nieosiągalnego dla Windows. Podobnie w przypadku cienkich kientów, gdy użyszkodnik potrzebuje tylko aplikacji do pulpitu zdalnego (RDP). I tak dalej, i tak dalej.

    • to wybrałbym bym choremboka , będzie szybciej i bez zbędnych problemów

    • Jeder

      i o wiele drożej

    • Krzepki Harry

      Bzdura, bierzesz byle złoma, instalujesz CloudReady i masz chromebooka.

    • Jeder

      tyle, że nie każdy trzyma złom w domu

    • Krzepki Harry

      Byle złoma = coś taniego.
      Odnoszę się do „o wiele drożej”, a nie do stanu posiadania „każdego”.

    • patchworked

      Bo ”everything is a file” jest fajne nie tylko na serwerach :) Choć w przypadku szarego użytkownika faktycznie ten jak i podobne techniczne argumenty są zupełnie absurdalne i w ogóle czarną magią ;)

      No i jest też aspekt czysto ideologiczny – FOSS.

    • gom1

      Za Windowsem nie zdążą nigdy

      Z mojego punktu widzenia to właśnie okienka są sto lat za pingwinem. Dla mnie Windows nadaje się tylko do grania – a że nie gram, to wybór systemu operacyjnego na desktopa jest oczywisty.

    • Jakub Konieczny

      A ja sobie właśnie pykam w Divinity: Original Sin na Linuksie. Gierek na Linuksa jest sporo. Nie ma co prawda tyle, co na Windowsa, ale normalny pracujący człowiek nie ma czasu grać w nie wszystkie.

    • normlanie pracujący człowiek wybiera sobie kilka ulubionych gier, ja np battlefielda a o jego odpalniu mozna zpaomnieć. Zresztą najwieksza zmorą linuksa jest brak softu

    • Anonim

      Największą zmorą Linuxa jest brak.. KOMERCYJNEGO softu, bo się programistom i wydawcom hajs nie zgadza.

    • Grubas

      True.

    • Anonim

      Bo do odpalenia filmów z dysku, muzyki i przeglądarki czy nawet edytora tekstu nie trzeba być informatykiem. To wszystko można robić na darmowym i bezpieczniejszym systemie niż Windows.

  • Rafał Kiełbus

    Trzeba było 16 lts, więcej działających programów ;)

    • gom1

      Albo Minta :-)

    • patchworked

      Ano właśnie, albo Canonical daje ciała ze wskazywaniem potencjalnym użytkownikom którą wersję systemu powinni pobrać, albo autor artykułu słabo się wczytał w informacje w sekcji Download na stronie Ubuntu.

  • stefan

    Autor napisal po prostu wpis o użyteczności. Z tego powodu ludzie wybieraja Windows zamiast Linuxa oraz macOS zamiast Windows.

    Linux to rozne menedzery okien, audio, sterowniki grafiki, a kazda aplikacja moze byc instalowana z paczki innego formatu innym menedzerem. Do tego dochodza miliony zaleznosci i pieklo niezgodnosci wersji bibliotek dynamicznych. Po prostu BURDEL, dlatego ciagle cos nie dziala albo aplikacja sie nie odpala i trzeba szukac po logach czego brakuje. To system dla programistow i devopsow oraz do firm a nie zwykłych myszkoklikaczy.

    Linux jest dobry na serwery ale uzywanie tego na desktopie w domu to naiwnosc lub pazernosc 😁

    • zakius

      zgadza się wszystko poza fragmentem o maku
      mak to niemal taki sam koszmar jak pingwin, tylko tam jeszcze trudniej sobie rozwiązać problemy, bo system bardzo skutecznie chroni użytkownika przed jakimkolwiek myśleniem i samodzielnym działaniem

    • YY

      bo każdy system trzeba używać zgodnie z jego przeznaczeniem…

    • Anty

      „Linux jest dobry na serwery” powiedz to wszystkim właścicielom smartfonów z Androidem ;P „Hej, wiecie, że nosicie w gaciach serwery :) Z pazerności LOL”.

    • Marian Paździoch syn Józefa

      Android ma tyle wspólnego z desktopowymi Linuxami co szympans z delfinem.
      Jedno i drugie jest ssakiem i na tym podobieństwa się kończą.

    • Jo_gurt

      Jeden wie co gada…
      Androidowi bliżej do tomcata/jbossa czy innego serwera aplikacji niż do systemu….

    • CommentsCommunicationMajor

      W większości dystrybucji Linuksa masz niemiecki porządek: pliki systemowe rozdzielone od użytkownika (/home), ustawienia globalne (/etc) od lokalnych (dotfiles), a oprogramowaniem zarządzasz centralnie poprzez menadżer pakietów.

      Aktualizacje instalujesz w jednym miejscu, a nie każda appka na własną rękę: zaktualizuj antywirusa, zaktualizuj javę, chrome się aktualizuje sam w tle… to jest burdel. Już pomijam, że wiele aplikacji pod Windowsem od mniejszych dystrybutorów w ogóle nie ma instalatora, a nawet oprogramowanie od większych aktualizujesz pobierając ręcznie plik i odpalając. Jak nie zapomnisz. Pod Linuksem możesz normalnie dodać zewnętrzne repozytorium (np. z Google Chrome).

      Największą zaletą Linuksa jest wyeliminowanie większości magicznych rozwiązań. Jak wpiszę apt upgrade, to widzę, co się dzieje. Jak kliknę Winowsowi, żeby się zaktualizował, to mam zero informacji zwrotnej albo monit przy boocie, że on teraz będzie aktualizację konfigurował, jak akurat potrzebuję z niego skorzystać.

    • Jo_gurt

      Co inne distro to logika inna, co inny pakiet to też inne podejście. Niektórzy się pchają do var, niektórzy do opt, niektórzy do usr. Każda nowsza wersja np apacha dorzuca do hierarchii plików konfiguracyjnych.
      Także ten porządek w linuksie to może był… 15 lat temu.

    • CommentsCommunicationMajor

      Jaki Apache na laptopie. W /var są pliki tymczasowe i spool, ale tego też raczej nie powinieneś mieć na laptopie.

    • Anonim

      Lokalizacje konfiguracji, binarek czy logów to zmartwienie programistów. Zwykły przeglądacz internetu nie potrzebuje takich informacji.

    • Jo_gurt

      Póki wszystko działa to tak. Gorzej jak przestanie. A na Ubu zdarza się to nader często niestety.
      Takie gadanie jak ciśnienie w kołach to zmartwienie mechaników, zwykły kierowca nie potrzebuje takich informacji. Niby tak, póki to ciśnienie faktycznie jest poprawne.

    • Anonim

      Ciśnienie w kołach to zmartwienie każdego rozsądnego kierowcy. Mówi o tym instrukcja użytkowania samochodu.
      Dla tych, kogo nie interesuje ciśnienie w kołach lub dolewanie płynu do spryskiwaczy są taksówki, samochody z szoferem i komunikacja zbiorowa.

      Jak masz w kompie przeglądarkę, edytor i odtwarzacz filmów, to raczej ciężko, by się zepsuły same z siebie. A jak się zepsują, to robimy to samo co na Windows – odinstalować i zainstalować na nowo (bez konsoli).

    • Ab

      „monit przy boocie, że on teraz będzie aktualizację konfigurował, jak akurat potrzebuję z niego skorzystać.” – o tym, ze instalowanie aktualizacji jest przy zamknieciu i uruchomieniu, wiadomo od dawna przeciez.

    • Anonim

      Dramatyzujesz. Instalujesz, odpalasz film, przeglądarkę, edytor tekstu. Nie widzę potrzeby grzebania w logach.

  • Anonim

    Robisz to źle.
    1. Debian.
    2. Cinnamon.
    3. Synaptic.
    Wracaj do komputera i napisz ten tekst od nowa robiąc to tak jak należy.

    • stefan

      A skad ma to wiedziec?

      „Z poradnikow”

      Toc napisal ze w dupie ma poradniki. System z wizualnym interfejsem uzytkownika powinien byc INTUICYJNY a nie kierowac do pierd… poradnikow.

    • iksde

      Windows w rzeczywistości nie jest ani trochę bardziej intuicyjny niż linux – dla Ciebie może i to tak wygląda, bo od lat wciskano Ci „jedyny słuszny” system operacyjny. Gdybyś startował od linuxa i miał z nim styczność przez tyle czasu co miałeś z Windowsem, to mówiłbyś co innego. :)

    • stefan

      jasne, można całe życie jeździć Polonezem i znać go na wylot. Wiedzieć gdzie stuknąć młotkiem gdyby stanął na środku drogi w środku nocy :)

    • iksde

      Sęk w tym, że pod względem architektury systemu to właśnie Windows jest tym Polonezem. :P

    • Stary Wk…

      Mercedesy też się psują.

    • MarianMaciag

      Może gdybyśmy wszyscy startowali od linuksa, to byłby on dla nas bardziej intuicyjny. Tak się jednak nie stało i dziś to Windows na PC jest intuicyjny dla niemal wszystkich użytkowników. Jeśli Linuks chce z nim konkurować, to po prostu nie może być kompletnie inny i wymagać od użytkowników drastycznych zmian nawyków. Linuks przyjąłby się dużo szerzej, gdyby właśnie był bardziej podobny do Windowsa i nie istniałaby ta największa bariera przejścia.
      Kolejnym problemem jest ilość dystrybucji. Nie dość, że człowiek chce zmienić system i wobec tego musi zmienić swoje nawyki, to jeszcze nie wiadomo co wybrać i trzeba spędzić czas na niepotrzebnych testach.

    • Krzysztof Szmergiel

      Niestety Windows w ostatnich wersjach ma niewiele wspolnego z intuicyjnoscia. Pol biedy jezeli dziala tak jak powinien. Odpalasz aplikacje i juz. Gorzej jak przestaje dzialac, a majac doswiadczenie z maszynami rodziny, dzieje sie to zaskakujaco czesto jak na uzytkownikow tylko i wylacznie programu pocztowego i przegladarki. Wtedy znalezienie rozwiazania jest bardzo trudne. Windows Update wisi i sie nie akutalizuje? Nie masz zadnej informacji dlaczego tak sie dzieje. Sklep Windows sie nie odpala? Po prostu sie zamyka, albo wyswietla nic nie mowiacy komunikat – „Blad Sklepu Windows”? Zazwyczaj konczy sie na reinstalacji. Do nastepnego razu.

    • MarianMaciag

      To nawet nie o to chodzi czy Windows na lepszy interfejs od Linuxa czy nie. Chodzi o to, że większość ludzi zna Windowsa, a Linuxa dużo mniej, więc jeśli twórcy Linuxa chcą trafić to szerszego grona, to powinni robić wszystko aby zmniejszyć bariera przejścia, a zdają się robić dokładnie odwrotnie.

    • Mint

      Jak ma w dupie wszystko, to niech nie robi z siebie głąba i kaleki umysłowego. Nawet mój dziadek używa Linux i sobie chwali.

  • zakius

    z kubuntu lub xubuntu byłoby mniej koszmarnie, ale większości problemów to nie rozwiązuje (mniej beznadziejne DE nadal nie jest dobre, a reszta softu pozostaje ta sama)

    • Wodnik Szuwarek

      Tylko Unity ma sens bo bierze wszystko z macOS czyli systemu idealnego.

    • kofeina

      Pójdę po popcorn jeśli zakius podejmie rękawice.

  • Kamień

    „Ale niektórzy deweloperzy wprost na swoich stronach internetowych, w zakładkach „wersja dla Linuksa” zamiast pliku, oferują mi zestaw komend, które należy zastosować. Super rada, bulwo.”

    To nie rada, tylko gotowy „przepis”. Jedyne co masz robić to kopiuj/wklej i tyle…jest to szybsze i wygodniejszse niż ściąganie paczek i ich instalowanie ręcznie, nie wiem w czym ty widzisz problem.

    Mówię to jako dziecko windowsa, sam bawiłem się ubuntu i bawiłem się naprawdę dobrze…chociaż wynika to pewnie z faktu, że nie jestem użytkownikiem, jak większość, typu „zainstaluj i działaj”. Jestem trochę geekowsky, i jeżeli coś mi w dłuższej perspektywie ma dać duże korzyści, to mogę przeboleć początki wymagające większego zaangażowania.

    Mimo że moje doświadczenia były raczej eksperymentem, to zamierzam w tym roku na poważnie zainstalować sobie ubuntu jako drugi system, tym razem na stałe.

    • zakius

      tylko trzeba te komendy przekleić do edytora tekstu woierw, bo clipboard API w przeglądarkach… sam rozumiesz

    • stefan

      hahaha, 10/10. Dokladnie. Zawsze, ale to zawsze sie cos jebie.

    • Kamień

      No nie do końca, możesz wyjaśnić? :D Ja kopiowałem i bezpośrednio do terminala wkleiałem i enter i wszystko działo się samo.

    • zakius

      wszystko, włącznie z kkmendami doklejonymi przez skryot na stronie, których wcześniej nie widziałeś

    • railleur

      Ale bzdury, zawsze kopiowałem i wklejałem komendy do terminala. Skrypt też kopiujesz i wklejasz. Jest strona z repo, tylko nie pamiętam adresu gdzie ściągasz .deb i za pomocą gdebi instalujesz paczkę.

    • zakius

      jaka bzdura, wkleisz jakieś dodatkowe komendy i psikus
      jasne, często się to raczej nie zdarza, ale ryzyko istnieje, znacznie większe od wykorzystania oficjalnego repo, które również padają czasami pod wpływem ataków

    • railleur

      Jakie dodatkowe komendy? Ty widziałeś na oczy jakąkolwiek dystrybucję linuksa. Nie zainstalujesz nic poza tym, co jest w repo. To nie windows i twoje nim myślenie.

    • zakius

      czy ty w ogóle wiesz co komentujesz?
      jak kopiujesz komendy ze strony to może ci pobrać cokolwiek skądkolwiek, a do tego skrypty na stronie mogą umieścić w schowku więcej, niż widać

    • patchworked

      Dobry zwyczaj – zanim wklejasz coś w konsolę wklepujesz „#” na początku.

      Potem ctrl-a -> ctrl-d -> enter i tyle.

      Brzmi skomplikowanie, ale wcale skomplikowane nie jest.
      No ale jeśli ktoś się woli bawić w kopiowanie do edytora tekstu, wolna droga.

    • zakius

      pewnie zależy od emulatora terminala i powłoki, tak czy siak trzeba pomyśleć, że coś może tam się pojawić, jeśli są inne metody to dobrze, ale jak ktoś nawet o tym zagrożeniu nie pomyśli to tym bardziej ich nie będzie znać

    • patchworked

      Jeśli już kopiujesz w ciemno jakieś komendy to zwykle np. z wiki Archa, czyli stron do których można miec względne zaufanie.
      No ale co do zasady jak się korzysta z konsoli, trzeba mieć świadomość zagrożeń, czy ta konsola będzie w macu, linuxie czy windowsie to przecież żadna różnica.

    • zakius

      ale przecież linux jest bezpieczny!
      dzisiaj wszystkie systemy mają ten sam poziom, użytkownik sam musi nabroić
      ale daj mu okazję a to zrobi

    • patchworked

      Jak ktoś klika byle co bez czytania, to nawet UAC w Windowsie nie uchroni go przed zainstalowaniem byle dziadostwa.
      W tym konteksćie dywagacje nad niebezpieczeństwami korzystania z konsoli wydają się nie mieć większego sensu.

      Jeśli za wadę Linuxa uznajesz fakt, że nie zakłada użytkownikowi kagańca, to diametralnie różnimy się w interpretacji jakie są plusy i minusy różnych systemów.

    • zakius

      zwróciłem tylko uwagę na to, że trzeba wykonać jeszcze ten krok, spojrzeć co się faktycznie skopiowało

    • Jakub Konieczny

      Nadal to mniej kroków niż pobranie pliku, a potem przedzieranie się przez kreator instalacji.

    • railleur

      Przestań fantazjować. Jak szukasz problemów, to sobie je znajdziesz. Początkujący zawsze korzysta z oficjalnego repo i wzorem windowsa w Ubuntu wyklika je z graficznego menedżera. Zaawansowany linuksiarz wie co robi i jest świadomy zagrożeń.

    • zakius

      czyli nie wiesz co komentujesz

    • railleur

      To teraz jesteś fachowcem od linuksa? MacOS-a już porzuciłeś?

    • zakius

      wątek zaczął się od „wystrczy przekleić i już”
      a ja zwróciłem uwagę na to, że robiąc tak ryzykujemy nie mniej, niż ściągając exeki z dziwnych stron
      w praktyce jest jeszcze gorzej: często komendy służą jedynie do pobrania i uruchomienia skryptu, który również wypadałoby sprawdzić
      także nie, to nie jest wcale proste i przyjemne

    • Krzysztof Szmergiel

      Nie skrypty, bo te do schowka nie maja dostepu, tylko zwykly odpowiednio sformatowany HTML.

    • zakius

      oj mają, mają, chociaż wsparcie póki co jest mizerne
      ale fakt, można zrobić to na wiele sposobów

    • Grubas

      Tobie zawsze się wszystko j…ie. nic nie dziala. Nawet FF działa wolniej, gdy zamienisz zaimek „on” lub „to” z „ja” (co robisz notorycznie). On jest z…ny – rozumiesz teraz, no… Ekhm…

    • zakius

      to sobie wklejaj do woli, ale jak kiedyś pójdzie ci coś, czego nie widziałeś to sobie przypomnisz, że ostrzegałem

    • Grubas

      W wyklikaniu też jest ryzyko. Ostrzegaj przed dblclick.

    • Jakub Konieczny

      No właśnie nie rozumiem. Zawsze ctrl+c, potem w konsoli ctrl+shift+v, enter, hasło i po sprawie. Albo zaznaczam, w terminalu naciskam środkowy przycisk myszy, enter, hasło, enter i gotowe.

      Coraz więcej softu idzie w pakiety Snap, będzie lepiej :) Albo przynajmniej bardziej uniwersalnie, bo miejsce na dysku ucierpi (tak samo jak na Windowsie: brak centralizacji bibliotek, tylko „każdy sobie”).

    • patchworked

      A masz ustawiony każdorazowy prompt o haslo? :> Bo domyślnie zwykle po wklepaniu hasła możesz jeszcze przez chwilę wklepywać kolejne sudo komendy i nic cię o hasło nie będzie prosiło.

    • zakius

      nie wiem co ma wykonywać konkretnie ten skrót (widuję jedynie powiązanie z pominięciem formatowania, ale znak nowej linii nie jest formatowaniem a znakiem sterującym, więc i tak zadziała), ale nie wszędzie jest obsługiwany

    • Grubas

      Nie wszędzie. Tzn wszędzie poza twoją wielordzeniową maszyną, na której FF nie przyspieszył.

    • Robert M

      Ale on zdaje się ma i3. Tak, że nie ma tych rdzeniów zbyt dużo.

    • Grubas

      W innym miejscu twierdził, że FF przyspiesza tylko na wolnych CPU. Ostatecznie wyszło, że spowolnił użytkownik, gdyż UI się zmieniło i parę istotnych (dla niego) wtyczek nie działa. Nie przeszkadzało mu to siać fermentu, że FF 57 nie przyspieszył i że podstawy nie działają (a jest dokładnie odwrotnie).

    • Anty

      Kopiu/wklej z komendami, których celu, sensu i skutków się nie rozumie, to jak słynne „format c: /y”

  • Renive

    Zwykły użytkownik nienawidzi czegokolwiek poza wypaśnym GUI. Tu nie ma dyskusji.

    • Adam

      Niech ZU sprawdzi elementaryOS. Darmowy.

  • railleur

    Co robi w obecnych czasach domowy użytkownik komputera? Jeżeli gracz, to oczywiste, a reszta? Reszta jest praktycznie cały czas w przeglądarce, ale gdyby ich zapytać jaki ma być system, to oczywiście windows, bo tam są programy. Pytanie drugie, czy z nich korzystają? Odpowiedz nie, ale jakby co….

    • Direct

      A przeglądarki często, zwłaszcza na słabszych sprzętach, działają sprawniej pod Linuksem, niż na Windows.

    • Krzysztof Szmergiel

      To samo pod macOS. MacBook o slabszej konfiguracji niz ten z Windows, dziala szybciej przy pierdyliardzie otwartych zakladek, 2 maszynach wirtualnych w tle i pamieciozernym IDE napisanym w Javie. Sprawdzone organoleptycznie. A do tego nie zaczyna mulic po jakims czasie.

    • Tomasz Olędzki

      Heh Safari na moim MBA (mid 2017) nie wpisuje się w to co piszesz. Dosyć często pokazuje piłkę plażową. Nawet gdy nie ma nic w tle. Za to Firefox na Win10 na XPS13 w słabszej konfiguracji niż mój MBA śmiga jak szalony :D. Nie mówiąc o pracy na wielu VM i jednocześnie aplikacjach na hoście (np. kompilacja). Zarządzanie I/O w OSX kulejeeee baaaardzo, zwłaszcza jeśli chodzi o storage. Bez problemu OSX da się zajechać tak aby UI przestał być responsywny i tylko hardreset pomoże. Na Win10 trzeba się o wiele bardziej postarać aby zajechać tak system, aby UI przestało być responsywne i nie dało się ubić procesu.

    • Krzysztof Szmergiel

      Nie zdarzyło mi się jeszcze, żeby trzeba było robić hard reset na MBP. Nie korzystam z Safari, ale z chrome (zarówno na MacOS, Windows jak i Linux) wiec mam porównanie. Nie udało mi się zabić MacOS kopiując różne pliki z różnych urządzeń jak w Windows.

      13:16 up 133 days, 2:23, 1 user, load averages: 3.33 2.93 2.77

    • als

      ta..

    • Direct

      Nie musisz wierzyć, Twoja sprawa.

    • Na dodatek Linux nie zaczyna mulić z czasem.

  • akki

    system dla randomwowego usera, ma byc szybki, ladny, nieproblemowy/kompatybilny z sprzetami codziennego uzytku i miec chrome jako przegladarke, tyle i az tyle, zadna z distro x`ow tego nie spelnia

    • Jakub Konieczny

      Ładny to subiektywna sprawa. Szybki – Linux nie ustępuje Windowsowi. Chrome na Linuksa jest, Windows też go domyślnie nie ma. Jest kompatybilny ze sprzętami codziennego użytku. Instalowałem Linuksa już na 7 maszynach, w tym 6 laptopach, jeszcze żaden nie miał żadnych problemów. A Windows na moim dysku nie umie się uruchomić, gdy mam myszkę podłączoną.

    • patchworked

      Ładny to subiektywna sprawa

      Jest tyle środowisk do wyboru, że obiektywnie można napisać że Linux będzie tak ładny jak tylko sobie wymarzysz.

      Czyż Xmonad nie jest piękny? ;)

    • als

      „Jest kompatybilny ze sprzętami codziennego użytku.”
      oj.. chyba grubo sie mylisz. To mniej wiecej tak jak z karta graficzna. Niby masz rozdzielczosc i kolory po zainstalowaniu, jednak bez dodatkowego oprogramowania kupowanie lepszej karty mija sie z celem. nie po to ludzie kupuja lepszy sprzet, zeby nie mozna go wykorzystac. Co z tego z Brother ma sterowniki dla linuxa i drukarka/skaner dziala. Jak glupia sprawa jak skanowanie wprost z urzadzenia juz nie tak bardzo.

    • Anty

      Ale to nie wina linuksa tylko producenta sprzętu, że nie zatroszczył się o oprogramowanie dla wszystkich systemów.

    • als

      i wlasnie dlatego windows mobile przeszedl do historii mimo, ze wg mnie o wiele lepszy i bardziej wydajnieszy system niz android. To nie wina systemy, a deweloperow.

    • Anty

      elementary OS ;)

    • patchworked

      szybki,

      ladny

      nieproblemowy/kompatybilny z sprzetami codziennego uzytku

      Wiem, że piszesz z punktu widzenia szarego użytkownika, ale kompatybilny powinien być sprzęt z systemem a nie system ze sprzętem. Jeśli producent nie udostępnia sterowników ani dokumentacji, nic dziwnego że czasem mijają lata zanim jakiś pasjonat naskrobie jakiś w miarę działający sterownik. Ale generalnie również postawiłbym w tym miejscu , bo w sumie nie wiem czy mam w domu jakiś sprzęt który by się z linuchem gryzł.

      i miec chrome jako przegladarke

      Nie wiem czemu firefox miałby nie starczyć przeciętnemu internaucie, ale zainstalowanie chrome’a nie jest żadnym wyczynem (nie większym, niż instalacja na Windowsie).

    • Lukasz

      Brzmi jakbyś pisał o Linuksie.

    • Krzysztof Szmergiel

      ChomeOS. Spelnia wszystkie Twoje wymagania.

    • gom1

      Nie wszystkie. Z drukarkami USB jest słabo.

    • Krzysztof Szmergiel

      Nie wiem. Uzywam Cloud Print, zarowno na ChromeOS jak i na Androidzie

    • gom1

      Tylko sygnalizuję ewentualny problem. Sam korzystam z sieciowych drukarek i te działają bardzo zgrabnie. Ale jeśli ktoś ma drukarkę tylko z USB, może się rozczarować.

  • Brzydal

    100% zgody. Serce mówi linuks, ale rozum (całe szczęście) windows (na Mac portfel nie pozwala)

    • Mint

      Trojany wszelkich służb NSA, CIA, FBI, Mossad na Windows i Apple mówią wszystko.

  • Pytanie do programistów. Autor wspomina o programie IrfanView. Korzystałem z tego genialnego programu kilkanaście lat i to właśnie jego najbardziej mi brakuje na Linuxie. Czy napisanie kopii Irfana jeden do jednego czysto pod Linuxa jest jakimś wielkim wyzwaniem? Bo w pale mi się nie mieści, że nikt dotąd tego nie zrobił.

    • Morski Morświn

      Da się ale czy VW może zrobić kopie merceda 1:1?

    • Jeżeli nie 1:1 to chociaż z takim podobieństwem jak Photoshop i GIMP.

    • Anty

      GIMP i podobieństwo do PS? Żartujesz. Zrób w tym rozbarwienia do CMYK’a to porozmawiamy. GIMP to zabawka.

    • patchworked

      Jak napiszesz, że GIMP ma spore braki w pewnych aspektach (https://wiki.gimp.org/wiki/Roadmap ), to chociaż można się będzie z tobą zgodzić, ale zaraz nazywac to oprogramowanie zabawką? Nie uważasz, że to dosyć przedszkolny poziom formułowania swoich opinii?
      Między zarabianiem na pracy przy obróbce grafiki (PS) a zabawą zwykłym Paintem jest sporo miejsca w które wpisuje się GIMP, i z całą pewnością bliżej mu do PS niż do Painta.

    • Artur Marciniak

      już chyba lepszy jest photoshop online lub poświęcić te 200-300zł na Affinity Designer

    • patchworked

      już chyba lepszy jest photoshop online (…)

      W kontekście umierającego flasha którego wymaga – nieszczególnie. Zresztą o ile wygodnie obrobisz w nim zdjęcia to w żadnym stopniu nie można przyrównać możliwości PSO do Gimpa, o pełnoprawnym PS nie wspominając.

      (…) lub poświęcić te 200-300zł na Affinity Designer

      Przyrównujesz darmowe oprogramowanie dla (zaawansowanych) amatorów do komercyjnego oprogramowania tworzonego z myślą o konkretnych zastosowaniach. Równie dobrze mogę Ci napisać, że Porsche jest lepsze od VWTransportera, ale życzę powodzenia w przewiezieniu lodówki tym pierwszym ;)

    • patchworked

      Primo: licencja – IrfanView jest free wyłącznie w sensie ceny, nie jest to natomiast program otwartoźródłowy
      Secundo: pod Wine działa
      Tertio: gdyby faktycznie było zapotrzebowanie to jakiś klon by pewnie powstał.

    • Ad. primo – MS Office też nie jest otwartoźródłowy, ale jakoś ktoś napisał Libre Office.
      Ad. secundo – pod Wine działa, ale z pewnymi problemami.
      Ad. tertio – pod Windowsem jest ogromne zapotrzebowanie, więc nie wierzę, że pod Linuxem nie ma.

    • patchworked

      Ad. primo – MS Office też nie jest otwartoźródłowy, ale jakoś ktoś napisał Libre Office.

      Chodziło mi raczej o podkreślenie, że darmowego Irfana nie da sie od tak przeportować na inne systemy. Gdyby autor uwolnił kod to być może by istaniała nawet „oficjalna” wersja na Linuxa.

      Ad. secundo – pod Wine działa, ale z pewnymi problemami.

      Jak to z Wine ;)

      Ad. tertio – pod Windowsem jest ogromne zapotrzebowanie, więc nie wierzę, że pod Linuxem nie ma.

      Te dwa procenty pomyleńców, którzy używają Linuxa/BSD zamiast windowsów/maców to jednak specyficzna grupa. Ja tam przykładowo nigdy nie rozumiałem zachwytów nad Irfanem.

    • akki

      btw trudno o wieksze programistyczne scierwo niz Libre office…

    • Adam

      Jakie to problemy zaobserwowałeś pod Wine?

    • Piotr

      Po co Ci Irfan? Do katalogowania i edycji zdjęć są lepsze programy na Linuksa. Choćby Rawtherapee, przy którym Irfan to zabawka do poprawiania zdjęć z imienin cioci.

    • Właśnie ta prostota Irfana mnie urzekła. Nie znalazłem wśród programów linuxowych nic co by było choćby porównywalne pod względem prostoty użytkowania i ergonomii.

    • Jakub Konieczny

      Są i prostsze aplikacje, także tego… Zdecyduj się. Nie znajdziesz odpowiednika 1:1. Są inne. Nie są gorsze. Osobiście jadę na standardowych aplikacjach KDE i mi w zupełności wystarczą. Linuksa już prawie 10 lat używam.

    • Zależy mi głównie na szybkim i prostym wycinaniu fragmentów zdjęć. Pod tym względem nie znalazłem nic równie szybkiego i wygodnego, co IrfanView. Obecnie korzystam z XnView.

    • ✓Nose4s

      Próbowałeś Mirage? Jest w podstawowym repo, leciutki i prosty.

    • Fakt, jest prosty i czytelny, ale funkcja wycinania fragmentów zdjęć kuleje. Raz, że nie można tego robić w głównym oknie, a dwa, że nie można korygować granic zaznaczenia. Pod tym względem lepszy jest przekombinowany XnView.

    • ✓Nose4s

      AH, to nie ma m innych pomysłów, XnView nigdy nie lubiłem.

      Przyznam, że przydałoby się trochę świeżości w narzędziach.

      Mi osobiście aż płakać się chce, że scrivener jest tylko w wersji 1.9. Płaciłbym i 100$ miesięcznie, byleby mieć najnowszy natywnie.

    • Grubas

      A ten z Gnome3? Wycina, nakłada korekty, prosty…

    • Adam

      Wystarczy Wine.

    • Robert M

      Czyli uruchomić program aby uruchomić następny?

    • Grubas

      Z tym Wine to przesadzają. Ciekawy projekt, sporo można, ale do pracy w życiu bym się na tym nie opierał. Don’t do it :)

    • als

      Ja natomiast wole XnView. Z tego co mi wiadomo jest tez wersja XnView MP, ktore jest multiplatformowa.

  • Agrestu Zjadacz

    Windows był by dobrym systemem jeżeli jedyną aplikacją na nim uruchamiają był by steam ;) jakakolwiek praca na Windowsie to po prostu koszmar, a przeglądanie internetu dla kowalskiego, no cóż działa dobrze w miarę wszędzie. Niestety przyzwyczajenie do Windowsa to dla większości jak uzależnienie od darmowych próbek narkotyków. Trzymam kciuki za vulkan API, jeżeli granie na lin będzie łatwe i wydajne, jestem pewien że linux ma potencjał przejąć większość użytkowników domowych. Noi oczywiście bezpieczeństwo, w dzisiejszych czasach nie tylko ze strony hakerów, ale zwłaszcza ze strony korporacji … (materiał na cały artykoł)

    • als

      „No i oczywiście bezpieczeństwo, w dzisiejszych czasach nie tylko ze strony hakerów, ale zwłaszcza ze strony korporacji”
      Do czasu, az cos sie stanie popularne. Nie ma bezpiecznych systemów. Są tylke te, które opłaca się atakować lub nie.

    • Agrestu Zjadacz

      Unix/linux to 67% serwerów, oraz 100% superkomputerów (dane: wikipedia), naturalnie bardziej opłaca się atakować serwery z dużą ilością danych osobowych (i dowolnie innych), a więc Linuxa, niż z osobna użytkowników domowych. Chyba że ktoś bardzo chce ukraść save-y do wiedźmina, ew zdjęcia rodzinne :D

      „Nie ma bezpiecznych systemów”, no nie ma, ale to błędne utożsamianie tematu bezpieczeństwa tylko z OS, a niechlujny kod z błędami będzie źle działał na każdym z OS. Ostatnio dowiedzieliśmy się nawet że błąd security może pojawić się w w samym hardware x86 (Meltdown i Spectre …)

      Każdy błąd w Linuxie można naprawić tak szybko jak tylko potrafią zrobić to odpowiednio brodaci developerzy. Jeżeli zależy od tego wiele z twoich pieniędzy to płacisz im i serwerownia/maszyneria bezpieczna (patch jedynie poczeka na zatwierdzenie do upstream-u). W windowsie możesz zgłosić błąd do microsoftu, czekać na ruch i łaskę ogromnej korpo-machiny (nie żebym miał za złe ale po prostu tak to musi działać), a w tym czasie iść do kącika i zapłakać cichutko.

      Myślę więc, że udowodniłem wyższość Linuxa pod względem bezpieczeństwa nad Win. Pozdro

    • als

      Właśnie udowodniłeś, że takie coś jak ubuntu dla użytkownika domowego (o którym jest artykuł) jest pomyłką :)

  • Mam podobnie, moje instalacje Ubuntu, zawsze kończą się to powrotem do Windowsa. Niestety, mimo iż bardzo chciałbym, by Linux na desktopie zastąpił Windowsa, to wciąż ma pewne braki, które po prostu irytują. Wciąż coś nie działa, wciąż trzeba się męczyć, by choćby po kablu HDMI wszystko poprawnie szło.

    Jeszcze jedno, jeśli Ubuntu (lub inna dystrybucja) ma dotrzeć do masowego odbiorcy, to terminal powinien być dla niego niewidocznym, a tak niestety nie jest. Dla mnie to świetne narzędzie, ale co mają powiedzieć moim rodzice? ;) BTW, znalazłem dla siebie bardzo wygodne miejsce – macOS. :)

    • Anty

      Moja mama dostała ode mnie komputer. I jej nawet nie interesuje, jaki ma system. Wie, że ma klienta poczty (w sumie to nawet nie wie, że to klient – tylko, że ta ikonka to POCZTA), że ma przeglądarkę i jej więcej do sczęścia nie potrzeba. Wrzuciłem DOCKY, więc wygląda jak macOS i ma wszystko co potrzebuje pod ręką. A ja mam spokój i nie musze go w kółko reanimować.

    • Racja, tak to wyglada i u mojej mamy, ale jednak chciałbym ją nauczyć także instalacji aplikacji i czegoś więcej. Po drugie, przyzwyczajona jest do Windiwsa i troszkę do macOS.

    • Borciugner

      A czy Twoja mama ma taką potrzebę (instalowanie aplikacji)? Rozumie, że na Windowsie opanowała tę sztukę?

    • Jo_gurt

      Kto rozumie? Mama? Może jak opanowała to rozumie :P

    • Robert M

      :)))

    • Krzysztof Pałka

      Kumpel przynosił dwa razy troszkę starszego laptopa z Windowsem 7 bo wolno chodził. Za 3 razem zainstalowałem mu ubuntu 16.04. Goły system bez dogrywania nawet chromium bo i tak od zawsze używał Firefoxa na Windowsie. Nie mówiłem ze to linux tylko taki inny Windows, kumpel mechanik, na komputerach się nie zna , po miesiącu stwierdził że nie ma żadnych problemów z laptopem. Filmy chodzą, internet chodzi, muzyki da się posłuchać. Instalować niczego nie instalował bo nawet nie miał hasła roota. Dla takiego zwykłego użytkownika ubuntu spokojnie wystarczy. Ja swoje 16.04 wywaliłem po 2 tygodniach bo bez przerwy rzucał błędami czytnika linii papilarnych. Zastąpił go mint 18 i narazie chula bez problemów.

    • Prywatnie tak, ale co jakby ten mechanik chciał podłączyć auto to laptopa? ;) niestety Windows :(

    • Borciugner

      Ale to dwie różne rzeczy: sam OS i jego poziom stabilności/wygody (w tym Linux moim zdaniem bije na głowę Okienka) vs baza obsługiwanych aplikacji. Tu niestety są obszary, gdzie bez Windy ani rusz, choć Wine ratuje trochę sprawę.

    • Krzysztof Pałka
    • Mint

      Bo wybrałeś najgorszą dystrybucje i nie potrafisz jej okiełznać to wydajesz jakiś wyrok na cały Linux, to jest śmieszne.

  • Zenek

    Fajnie się to czyta i po kilku zdaniach zdałem sobie sprawę ze autor jest pospolitym userem windowsa bo okienka są łatwe i na tym właśnie sie Bill wzbogacił, na ludzkiej prostocie, na łatwości, na lenistwie. Jak by autor miał do czynienia z Windows Serwer to wiedział by co to jest PowerShell a tym bardziej Terminal. Zaczynając od Linuxa w trybie txt praca na windows serwer to czysta przyjemność ale niestety zaczynając od windowsa to tak jak by uczyć sie jazdy samochodem w automacie a po przesiadce na manual zdziwienie ze sie cały czas na jednym biegu jeżdzi.

    • Marian Paździoch syn Józefa

      Jak kupujesz auto to nie interesuje cię grzebanie pod maską tylko tankujesz wsiadasz i jedziesz.

      Nie wiem dlaczego Linuxowcy nie mogą zrozumieć że użytkownik komputera ma w dupie te wszystkie terminale. Komputer służy mu do pracy obejrzenia filmu czy korzystania z internetu i ma działać. Jak robisz pranie to wciskasz guzik i masz z głowy nie musisz wpisywać komend w terminalu programatora pralki.

      Dopóki twórcy systemów Linuxowych tego nie zrozumieją to żaden zwykły użytkownik nie będzie z nich korzystał.

    • stefan

      jebłem :D Właśnie. Żeby tylko w terminalu.

      Każą ci przekompilować jądro systemu pralki żeby można było zamknąć drzwiczki :D

    • Grubas

      Nie wiem dlaczego nie rozumiesz, że tak właśnie działa dobra dystrybucja Linuxa OOTB.

    • Robert M

      Pewnie masz rację, ale dzięki takiemu podejściu to od lat jest tak, że „ale kolejny rok będzie już z pewnością rokiem Linuxa”

    • Grubas

      Samo sformułowanie „rok Linuxa” jest idiotyczne. Służy głównie do zabawy.

      Natomiast oglądanie filmów i internety „działają” bez konieczności używania terminala. Musisz wybrać dystrybucję taką, która jest dla tego zastosowania i dla Ciebie odpowiednia.

      Nie będzie nigdy „jednego Linuxa”, ponieważ coś takiego nie może zaistnieć. Wybierasz konkretny system operacyjny (np. oparty o jądro Linuxa) i wypowiadasz się o nim oraz pracujesz na nim. Manjaro jest dobre na desktop, ale Debian i Ubuntu – już niekoniecznie (wiem, że niektórzy gadają co innego, ale to do nich kieruj uwagi). Analogicznie – nikt na desktop nie weźmie OpenWRT, bo byłoby to absurdem.

      Zdaję sobie sprawę, że ludzie nie zastanawiają się i nie zgłębiają tematu, a wybór danej dystrybucji zależy od jej promocji. Ale sorry, to nie jest rynek komercyjny, żeby promować jakieś distro w TV. Na to może sobie pozwolić pan Shuttleworth, dlatego pan Szczęsny sięga po Ubuntu. I dlatego pan Jakub powinien kierować niezadowolenie do Canonicala, a nie łzawić się w takich postach jak ten. Sam się na ten produkt skusił, mimo to punktuje niejako wszystkie dystrybucje z marszu („trzepnijcie mnie w mózg, gdy będę chciał zainstalować kiedyś jakiegokolwiek linuxa”). To jest hejt.

      Nie przeczę, że kiedyś powstanie takie distro desktopowe, które będzie i reklamowane, znane, i super dopracowane. Może będzie to OS od Gnome. Może zaspokoi pana Szczęsnego. Ale litości – nie można na bazie jednego distra oceniać innych, bo mimo że pakiety są podobne, to stabilność, bezpieczeństwo, aktualność oprorgamowania i usability zależy głównie od konkretnej dystrybucji, tj. konkretnego systemu operacyjnego.

    • Robert M

      A na laptopa co warto?

    • Grubas

      A co to znaczy potocznie „desktop”…? Wracając do pytania – na jakiego laptopa (model podaj).

    • Robert M

      A to bedzie jakaś różnica?:) Nie pamiętam. Starsze HP chciałem odświeżyć.

    • Grubas

      Tak, może być. Do ogólnego przeznaczenia i w ciemno powiem – Manjaro Gnome lub XFCE (dla słabszego sprzętu). Warto spróbować, duża szansa zadowolenia, aktualne oprogramowanie.

      Pytam o model laptopa, bo można sprawdzić jego kompatybilność (ubuntu ma taką stronę, ale są też niezależne). Może okazać się, że w ogóle nie warto instalować żadnej dystrybucji Linuxa. Szkoda byłoby wtedy twojego czasu.

      Drivery do sprzętu masz w kernelu. Kernel (jego wersja, konfiguracja, moduły, patche) zależą od maintainerow danego distro (systemu operacyjnego), lub od gościa o ksywie ext ;) Starszy (zwykle słabszy) sprzęt będzie pracował lepiej na lekkim DE. Jest jeszcze kwestia przeznaczenia (np warto rozważyć kernel realtime do muzyki czy montażu wideo) i dobrze, aby OS takie jądro miał do wyboru lub żeby było dostępne od razu. Podejście do wersji oprogramowania – wolisz być na bieżąco, czy wolisz na miesiące jedną wersję i niewiele zmian, a może jednak jakiś kompromis..? I tak dalej. Tyle, że to już szycie na miarę i możemy pogadać o tym na priv.

      Jeśli kupujesz laptop z przeznaczeniem na Linuxa, to warto albo kupić taki preinstalowany, albo poczytać najpierw o kompatybilności. Z reguły nowy sprzęt może powodować problemy (nie musi).

    • Robert M

      Hm. Nie to stary laptop, klepanie w Wordzie czy proste tabelki, ogarnia to zwykły Libre Office, może dostałby nowe życie;) Akurat gościa o tej ksywie znam jeszcze z innego forum, on raczej zniechęca do linuksa :D

    • Grubas

      Na DP jeden gość testował wiele dystrybucji dla swojego słabego nettopa. Sprawdzał mu się Peppermint (z XFCE), ale zmienił na jeszcze coś innego. Przy czym Peppermint „to” Mint, Mint „to” Ubuntu, a Ubuntu „to” Debian… Ja bym się w „fork forka jeszcze innego forka” nie pchał.

      Możesz spróbować z live usb Manjaro XFCE (bazuje na Arch, ale własne repo) i zobaczyć jak będzie działać. Równie ciekawym projektem jest Solus (niezależna dystrybucja -żaden tam fork), ale radzę potestować przed instalacją (jest OK, ale nie wszystko może działać, np. discrete gpu stwarza problemy, nie każdy soft jeszcze jest). Manjaro jest dojrzałe, Solus to młodzieniec (mimo to na distrowatch pnie się ostro do góry).

  • kaszub

    Ubuntu 17.04 -> Deepin. Szkoda, że autor się zniechęcił. Dystrybucje Linuxa obecnie prezentują się jako przyjazne środowiska dla end userów, wbrew temu co zastało napisane.

    • iksde

      Jeśli Ubuntu, to LTS tylko i wyłącznie – reszta jest kiepsko wspierana.

    • Borciugner

      Deepin faktycznie, jeśli chodzi o ZU to chyba najlepszy wybór. Mega stabilny, przemyślany interface, intuicyjne repozytorium aplikacji (a nie paczek) i tak dalej … Jedyny minus dla mnie to niestety stanowczo zbyt mała możliwość skonfigurowanie DE pod siebie.

    • Mint

      Jak wybrał korporacyjne Srubuntu to jego sprawa, zainstalowałem bratu Linux Mint 18.3 i zero problemów.

  • Lawstorant

    A ja przekornie polecę autorowi spróbować Antergosa bazowanego na Archu. Rolling release wcale nie jest niestabilne.

    • patchworked

      Jeśli już jakieś rolling release dla kogoś niedoświadczonego, to chyba bardziej OpenSUSE Tumbleweed.

    • Grubas

      Manjaro.

  • Piotr

    Szczerze? Trafiłeś na beznadziejny moment i beznadziejną wersję. I mówię to jako ktoś, kto Linuksa używa od ponad 10 lat, a Ubuntu od 5. Wersja 17.04 z Unity na xorg była bardzo dobra – stabilna i dopracowana, choć bez żadnych ekstrawagancji. Żałuję, że się przesiadłem na 17.10 z GNOME na Wayland. Ta wersja to na razie jakaś beta. Mam nadzieję, że to był tylko taki eksperyment przed 18.04. Bo jeśli 18.04 nie poprawią, to znowu będę musiał zmienić dystrybucję.

    • Jakub Konieczny

      Uroki nie-LTS. Od 12.04 nie ma po co używać innych wersji niż LTS – developerzy nie lubią wspierać tych co półrocznych wydań.

    • patchworked

      Ale jest to równoznaczne z tym, że osoba(-y) odpowiedzialne za komunikację z użytkownikami dały ciała – nie zostało dostatecznie mocno podkreślone, że żółtodziób powinien użyć wersji LTS zamiast najnowszej wersji systemu.

    • Piotr

      Ale 17.04 było dobre. 16.10 też. W 17.10 zmienili managera okien i się pojawiły problemy. Na tym samym sprzęcie unity i xorg chodziły szybko i bez zacinek. GNOME na Wayland jest niestabilny, zacina się a na dodatek i tak jest tearing, którego niby miało na waylandzie nie być, a wsparcie dla hidpi jest nadal tak samo słabe jak na Windows. Niby jest, ale działa tak sobie i nie z każdą aplikacją.

      Jedyna zaleta 17.10 z nowym kernelem – laptop na baterii trzyma do 12h, 5-8h typowo przy pracy z Java (kompilacja, testowanie). W Windows ten czas jest o ponad 1/3 krótszy.

    • patchworked

      Fakt, że autor trafił na beznadziejny moment de facto tylko potwierdza to o czym pisze.

    • Marian Paździoch syn Józefa

      Bawiłem się Linuxem jeszcze w czasach pierwszych Windowsów i jakoś przez te lata za każdym razem jest ten beznadziejny moment i wersja :) Zawsze jest tak, że mimo szczerych chęci po 2-3 tygodniach zawsze znajdzie się coś co doprowadza do szewskiej pasji.

    • Grubas

      To się nie baw tylko pracuj.

  • Statler

    Od kilku lat używam elementary os i co ciekawe jest to jedyna dystrybucja (testowałem większość popularnych), która działa na moim komputerze bez żadnych problemów. Nawet najbardziej spokrewnieni bracia (ubuntu i mint) sprawiały większe problemy.
    Z Linuxem tak już jest, trafisz z odpowiednim distro na właściwą konfigurację komputera to będziesz zadowolony.

    • Anty

      elementary OS powala (w pozytywnym sensie) od strony GUI „na dzień dobry”. Chyba distro najbliższe macOS jeśli chodzi o UX bez dodatkowego grzebania.

  • Michał Sokołowski

    Panie redaktorze, nomen omen to nie to samo co nota bene. Imię ma być wróżbą. W tym kontekście musiałby się Pan nazywać Jakub Zwykły albo Konsumencki.

  • Weronika Piłkowska

    Jedni kochają psy, inni koty a ja osobiście wybieram LinuxMint z racji mniejszych wymagań sprzętowych, i oczywiście czystego sumienia.

    • Anty

      Jak to szło ….. Córeczko nie umawiaj sie z linuksiarzami, bo zamiast do kina zabiorą Cię do parku na spacer, zamiast dobrej kolacji w restauracji dostaniesz hotdoga z wózka na ulicy, a seks zamiast w luksusowym hotelu zaproponują Ci na tylnej kanapie ich starego wraku, szumnie przez nich nazywanego autem.

    • Grubas

      A windowsiarze na masce kradzionego z TBP VW Polo. Świetne opowiastki.

    • Robert M

      Co ma czystość sumienia do OS?

  • YY

    Bo Linux to nie jest system konsumencki, tylko deweloperski :)

    • Adam

      Bzdura. Linux Mint albo elementaryOS jest jak najbardziej konsumencki.

    • YY

      czyli nie sprawia problemów nieogarniętym userom?

    • gom1

      A jaki system nie sprawia?

    • patchworked

      Makówce robionej pod konkretny sprzęt mimo wszystko chyba jest najbliżej do takiego stanu.

    • Mint

      I przechowuje hasło root jako zwykły plik tekstowy, do tego mogłeś się zalogować na administratora systemu bez hasła root, no super system wart swojej ceny haha.

    • patchworked

      Fuckupy zdarzają się wszędzie i wszystkim.

      https://thehackernews.com/2016/11/hacking-linux-system.html

    • icywind

      Jak są dość nieogarnięci to im cep sprawi problem

    • Jo_gurt

      Co to znaczy deweloperski? Wieczna beta?
      Bo ja jako deweloper kontaktujący się z ludźmi (slack, gtm, Skype) musiałem właśnie głównie przez to zmienić system z linuksa.
      Mimo, że sublime text działa podobnie na win i lin.

  • YY

    A dla mnie najlepszy jest MacOS

    • patchworked

      A dla mnie TrueOS.
      Tośmy sobie pogadali :)

    • Jakub Konieczny

      FreeRTOS jest najlepszy! Najlżejszy i najszybszy!

    • patchworked

      Skoro występuje na x86, to w takim razie przyznam ci rację :)

    • LoliconSuspect

      TempleOS master race!

    • kwazi

      RedoxOS napisany w Rust, a tak na serio macOS naszpikowany jest trojanami służb NSA i ma problemy z bezpieczeństwem root.

  • Jordan Chojnowski

    Z obiadami w jadłodajni Caritasu wytrzymałem tylko dwa tygodnie. Tylko dlatego że były święta i restauracja Magdy Gessler była zamknięta.

    Poza tym w moim Audi cieknie olej bo mój mechanik założył filtr z Kamaza i uszczelnił plasteliną, więc samochody są do kitu i do pracy lepiej dojeżdżać hulajnogą, gdzie nie ma takich problemów.

  • Herman

    Do pracy i codziennego użytkowania jest to wrecz system idealny. Czy to na windowsie, czy to na osx nie potrafie wykonywać zadań tak szybko jak na Ubuntu. Wszystko jest kwestią przyzwyczajenia i wydaje mi się, że zabawa nowym systemem przez kilka dni to za mało.

  • Petruszek

    Czyli od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku nic się nie zmieniło. No może poza ładniejszym interfejsem. Nadal nic z tym badziewiem nie da się zrobić. Z opisu wynika, że obecny Linuks jest na poziomie Windows 95 w wersji beta. ;-)
    Też kiedyś byłem wielkim fanem Linuksa. Po wielu bojach przeszło mi.

    • Adam

      A sprawdziłeś sam, czy tylko opierasz się na tym mocno subiektywnym artykule?

    • gom1

      Czyli od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku nic się nie zmieniło

      Oj, zmieniło się i to bardzo. Swoją przygodę z Linuksem na desktopie rozpoczynałem od Mandrake i tu muszę przyznać Ci rację. Było okropnie. Te czcionki, ten czas startu, ten brak wsparcia dla peryferiów. Bleee.. Ale teraz nie wyobrażam sobie pracy na innym systemie operacyjnym. Jest schludnie, szybko, stabilnie i – co ważne, o ile nie najważnejsze – bardzo bezpiecznie. Windowsa używam tylko w robocie, na domowych sprzętach od dawna gości Linux. Również na desktopie mojej 70-letniej Mamy.

    • Borciugner

      Od czasu mojej pierwszej przygody na studiach (początek XXI) wieku, kiedy faktycznie najprostsze rzeczy potrafiły być nie lada wyzwaniem, jakieś 2 lata temu z powodu karysów Okienek na jednym z moich sprzętów w akcie desperacji postawiłem Minta i teraz już nie wyobrażam sobie powrotu do Windy, z której korzystam już tylko w robocie.

  • androidponutelli

    No dobrze Jakub ale ty nie narzekasz na Ubuntu tylko na siebie, a właściwie nie na wady Ubuntu tylko na swoje. Trochę to pocieszne ale i żenujące. Najbardziej przeraża, że to obraz statystycznego przedstawiciela młodego pokolenia.

    • Grubas

      Ot to to, własnie coś takiego. Nie każdy gotowy jest pisać. PI.

  • Marek Bury

    A ja nie rozumiem dlaczego wolisz ściągać plik, musieć go gdzieś zapisać, potem odnaleźć w folderze, uruchomić poczekać, aż się zainstaluje i następnie usunąć lub zostawić instalke żeby śmiecila dysk. Ja wolę skopiować jedno polecenie i wkleić do terminala, wcisnąć enter i tyle w temacie…Terminal to wbrew pozorom wygoda i szybkość działania.

    • patchworked

      Siła przyzwyczajenia i tyle.
      Tak samo jest z ikonami/folderami na pulpicie – jeśli raz spróbuje się używać systemu bez możliwości dodawania plików (głownie skrótów ale nie tylko) do pulpitu, szybko się do tego człowiek przyzwyczaja a po jakimś czasie nawet może stwierdzić, że pulpitowy śmietnik jest absurdalnym wynalazkiem.

  • Ab

    Ah, przypomnialy mi sie czasy instalowania Gentoo w liceum, gdy nie bylo gotowego stage3 pod procesor i trzeba bylo kompilowac wszystko od zera <3

    Jest mozliwosc wyboru systemu pod konkretne potrzeby, nikt nikogo nie zmusza do siedzenia na Windowsie macOS czy dystrybucji Linuksa.

  • Artur Marciniak

    Artykuł na gównoburzę, każdy instaluje co lubi i co potrzebuje. Moim zdaniem linux jest bardziej dla hard userów, którzy lubią sobie grzebać. Dla zwykłego kowalskiego ma działać po wyjęciu z pudełka – a że od lat ogarniał i miał styczność z Windowsem to jest to dla niego bezpieczne i logiczne

  • Krzysztof Łoziński

    Też mam Linuxa i muszę zgodzić się z autorem. Niestety niektóre aplikacje są skopane a bez terminala w niektórych momentach ani rusz. Duży jeszcze czasu upłynie zanim Linux będzie dobrym systemem dla zwykłego laika

    • ✓Nose4s

      Twoja mentalność jest niewłaściwa. To powinno być tak, że terminal i tylko terminal radzi sobie z każdym problemem. To jest najczystszy i najszybszy sposób obsługi komputera. Ja się zawsze cieszę, że mogę skopiować plik albo utworzyć dowiązania za pomocą jednej komendy, chodzenie po krzakach folderów by mnie wykończyło. Tak samo się cieszę, że wystarczy wpisać dwa słowa by zainstalować program (bo mam aliasy).

      Problemem nie jest to, że terminal jest trudniejszy, bo nie jest, tylko gamonie nie potrafią się szybko nauczyć jego obsługi.

    • patchworked

      Może z tymi gamoniami bym się trochę pohamował.

      Konsola jest bardziej abstrakcyjną formą użytkowania komputera, 90% klikaczy ledwo kuma co, gdzie i jak trzeba kliknąć w Windowsie, pomimo, że po najechaniu na jakąś opcję masz dymek kontekstowy; robiąc coś w konsoli musisz wiedzieć co i jak chcesz osiągnąć, albo chociaż wiedzieć gdzie szukać pomocy.

      Próbowałeś kiedyś 80-letniej babci wytłumaczyć, jak obsługiwać komórkę? To podobny wyczyn jak nauczenie przeciętnego windowsiarza/makowca pracy w konsoli.

  • ✓Nose4s

    Hmmm? Dlaczego używasz apt-geta? sam apt wystarczy…

    • Borciugner

      Na ubuntu i owszem, ale jak ktoś siedzi cały życie na Debianie to robi to różnicę ;-)

      https://itsfoss.com/apt-vs-apt-get-difference/

    • gom1

      Jedyna różnica to przyzwyczajenie :-)

    • ✓Nose4s

      No tak, ale on tutaj testował ubunciaka, nie? I do tego się odnoszę.

  • maxprzemo

    „Ale niektórzy deweloperzy wprost na swoich stronach internetowych, w zakładkach „wersja dla Linuksa” zamiast pliku, oferują mi zestaw komend, które należy zastosować. Super rada, bulwo.”
    To zasada kopiuj wklej nie działa w terminalu? A link do strony umiesz skopiować i wkleić w przeglądarce? Po co pobierać jakiś plik a potem bawić się w jego instalacje w instalatorze? Kopiuj/wklej w terminal i program sam się pobiera i instaluje. Bez zbędnej zabawy.
    Ale nie, lepiej męczyć się w instalatorze klikając „Zgoda”, „Dalej”, „Dalej”, Akceptuję”,”Dalej”, „Dalej”, „Potwierdzam”, WTF?

  • Daniel Poweska

    Ctrl+c, ctrl+shift+v, enter >zapętlasz. To jest o wiele prostsze mod przechodzenia przez niektóre wizardy z windowsa. Jal ktoś daje ci rozwiązanie problemu w konsoli, to robisz dokładnie to samo. Narzekanie na terminal jest, zwłasza tutaj, bez sensu, bo on ci wiele rzeczy ułatwia, i jest łatwiejszy i wygodniejszy, a ty go nie lubisz tylko dlatego, że wygląda jakby był przeznaczony tylko dla informatyków po dwóch kierunkach i 5 letnim doświadczeniem :)
    Moje minty i ubuntu jeszcze ani razu nie wyłożyły się na amen, nie wiem co ty robisz z komputerem :)

  • Piotr Wasyl

    Jako programista nie wyobrażam sobie życia bez terminala w Ubuntu. Po nastu latach pracy z Windowsem, kilka mscy temu przesiadlem się na Ubuntu, to był bardzo dobry wybór.

    • Jo_gurt

      Programować można, gorzej z całą otoczką pracy, typu komunikatory.
      No chyba, że nie jesteś programistą komercyjnym.

    • Grubas

      Ja jestem i stwierdzam, że mówisz nieprawdę. Co teraz?

    • Jo_gurt

      Ja stwierdzam, że mówię prawdę.
      Teraz mamy takie wyjścia:
      1) będziesz mi opowiadał co i jak robisz, z czego korzystasz i jak jest fajnie a ja będę Ci opowiadał co i jak robię i z czego korzystam i jak było niefajnie
      2) olejemy temat, bo i tak do niczego nie prowadzi

      Ja wybieram 2.

    • Grubas

      Użyłeś generalizacji i nieprawdą jest, że gorzej jest z całą otoczką pracy będąc programistą komercyjnym. W twoim przypadku coś się nie sprawdza. W moim – sprawdza. To tak jakbym wszem i wobec pisał, że programować na Windows jest trudno, chyba że nie jest się programistą komercyjnym. Prawda, że brzmi niedorzecznie?

    • Jo_gurt

      Prawda.
      Pisałem, ale faktycznie nie w tym wątku: u mnie nie działały za dobrze komunikatory korpo (GTM, Skype, Slack). Tj co gorsza nie to, że całkiem nie działały, tylko czasem i w niektórych aspektach. Np niedochodzące pojedyncze wiadomości, brak możliwości udostępniania ekranu albo jakaś jego dziwna rozdzielczość, brak możliwości nawiązania połączenia głosowego… czasem.

    • Grubas

      Skype jest generalnie słaby (słabo wspierany przez MS), szczególnie stara niewspierana wersja klasyczna, gszie problemy były w różnicach w protokole. Ostatnie niekompatybilności doprowadziły nawet do problemów z dzwonieniem, potwierdzam. Ale wersja Insider działa już dobrze, choć UI… no pomińmy. Preferuję Mattermost zamiast Slack, jakie miałeś kłopoty? A do dzielenia współdzielenia ekranu – TeamViewer.

    • Jo_gurt

      Nie no, Skype w wersji 5.x beta, czyli tej niby działającej. Ale fakt, bidnie wspierany.
      Ja też preferuję różne rzeczy, ale jednak jak się wchodzi w środowisko w którym są jakieś standardy to jednak nie ma możliwości zmian :/ I to było całe moje clue wypowiedzi – na Ubuntu nie ma zawsze możliwości wpasowania się w to środowisko, na Win/MacOS tak.

  • Madiator2011 Gaming

    Antergos | Your Linux. Always Fresh. Never Frozen. Polecam przetestować jest to Linux Idealny. Ubuntu jest słabe :(

    • gom1

      U mnie Antergos miał problemy z wybudzeniem. Fajnie było i przyjemnie, ale ta wada go przekreśliła.

    • Borciugner

      Antergos – dwa podejścia z różnymi DE, bo za pierwszym razem myślałem, że to wina wybrania Cinnamona. Niestety na Xfce działał równie niestabilnie. Zdecydowanie bardziej polecam Manjaro z ich autorskimi rozwiązaniami. Jedyne za co mogę pochwalić hiszpańską dystrybucję to instalator, który pozwala na pewne ruchy w zakresie instalowanych aplikacji. Ale pod tym względem wypada lepiej chociaż ArchLabs, a dla fanów trybu tekstowego jest Manjaro Architect, gdzie per paczka możesz decydować, co zostanie zainstalować.

  • Tomasz Olędzki

    Drogi autorze, tak kończą się testy na produkcji :). Linux na desktopie wymaga przyzwyczajenia – czasu. Fakt wymaga pracy z terminalem, ale stopień customizacji w porównaniu do Win to jak Android vs. iOS. Jako eksperyment potrzebowałbyś drugiego laptopa, z dobrą baterią, np. używanwgo xps13. Korzystałbyś z niego tylko do „neta” i youtubów. Z czasem byś przywyknął, wtedy wprowadzałbyś bardziej zaawansowane use case. Poza tym z Linuksa korzystasz wielokrotnie w ciągu dnia nawet o tym nie wiedząc. Obecnie to najpopularniejszy os na świecie. W pracy mam Win10 (bo VisualStudio, powershell i inne Win-only toole). W domu planowałem xps13 lub x1 carbon + ubuntu ale wybrałem mb air + osx (bo było taniej) – ale do domowych potrzeb ubuntu też by dał radę.

  • LoliconSuspect

    >To, czego nie znajdziesz tam ZAWSZE MOŻESZ ZAINSTALOWAĆ DZIĘKI TERMINALOWI – od zawsze irytowało mnie to, że paradoksalnie najwygodniejszą formą doinstalowywania nowego oprogramowania dla Ubuntu jest… cholerny terminal.

    Pseudo problem.
    To jest po prostu wygodniejsza forma. Jeżeli instalujesz jakiś znany ci wprogram to wygodniej i szybciej trzasnąć np. sudo apt-get install ffmpeg. W przypadku instalowaniu wielu programów jednocześnie to jeszcze większa wygoda bo nie trzeba się przeklikiwać przez instalatory.
    Na windowsie też miałbyś ten „problem” gdyby windows miało swoje repa (to jeden z najpoteżniejszych minusów windowsów, repozytoriów nie ma, w sklepie natomiast pustki). Co prawda pod windowsem jest dostępny chocolatey który zapewnia tą funkcjonalność, ale nie zmienia to faktu, że to powinna być integralna część systemu, a nie zewnętrzny soft.

    >Owszem, można sobie pobrać paczkę .deb i z niej dokonać implementacji konkretnego oprogramowania.
    Implementacji? :)

    >Ale niektórzy deweloperzy wprost na swoich stronach internetowych, w zakładkach „wersja dla Linuksa” zamiast pliku, oferują mi zestaw komend, które należy zastosować. Super rada, bulwo.
    Jeżeli kompendy działają i to proste kopiuj, wklej to w czym problem?

    >A jeżeli już uda mi się znaleźć ciekawe oprogramowanie (albo polecany w sieci zamiennik), okazuje się, że pracy trzeba uczyć się od nowa.
    Jeden z podstawowym problemów migrujących na linuksa. Durnowate założenie, że Linux to taki darmowy Windows.
    Nie. To inny system. Windowsa też trzeba było się nauczyć. Programów na windę też. To nie jest darmowy Windows. Z takim podejściem nie ma co probówać żadnego innego systemu bez znaczenia czy to Linux/Mac OS/Android/IOS/*BSD/cokolwiek innego.

    >Jeżeli wydaje się Wam, że Ubuntu się nie „zacina”, to możecie mi to powiedzieć w twarz. Zaciął się 2 razy w 2 tygodnie. I to w taki sposób, że jedynym sposobem na to było wyłączenie zasilania w komputerze. Szczerze? W Windows zdarzyło mi się to kilka razy w ciągu dwóch lat.
    Żenujące, autor nie błyszczym treścią artykułu, ale arogancko mądrzy się na temat co się dzieje na innych konfiguracjach. Bo jak komuś działa to znaczy, że „wydaje się”.
    Also. Jednostkowa próba. Seriously? Cenię dobre dziennikarstwo.

    >Mimo moich szczerych chęci, znowu nie udało mi się polubić z pingwinem
    >szczerych chęci
    >szczerych chęci
    >szczerych chęci
    lolwut. Raczej bawisz się w clickbait swoją drogą skuteczny bo ludzie odpowiadają. :)

  • Chaos Deterministyczny

    Po prostu jesteś za stary. Moje córki przeszły z Windowsa na macos, potem freebsd a skończyły na linuksie. Teraz starsza wróciła do wind, bo jej życie to gry jej chłopaka. Cóż począć, w młodszej nadzieja.

  • mirosław borubar

    Hehe miałem coś odpisać ale spuszczę na to zasłonę milczenia – LOL – do niewidzenia przez kolejne parę miesięcy.

  • adixgd92

    Polecam wypróbować openSUSE z pulpitem GNOME. Stabilny. Jest odpowiednik panelu sterowania Yast, w którym wiele można wyklikać. Jest strona internetowa, na której jest wyszukiwarka programów i one-click-install (instalacja jak w win kreatorem). Paczek RPM jest sporo. Terminal jest tu tylko dla tych, którzy usilnie chcą go użyć. No i stoi za nim porządne wsparcie od firmy Novell. Jest na bazie ich systemu komercyjnego.

    • gom1

      No i stoi za nim porządne wsparcie od firmy Novell

      Firmy SUSE. Novell nie istnieje od 2014 r.

    • adixgd92

      Dobrze wiedzieć. Tak czy siak po prostu działa i nawet nie muszę wiedzieć jaka jest aktualna nazwa podmiotu odpowiedzialnego (po części, bo to projekt społecznościowy) – nie trzeba nikogo ścigać. Do Ubuntu podchodziłem już wiele razy i nie przekonuje mnie ostatnio (a od niego rozpoczynałem przygodę z dystrybucjami linuksa). Według mnie Ubuntu zostało przez te zawirowania z tyłu za konkurencją.

  • perlusconi

    ubuntu jest brzydkie, przestarzale z wygladu. O dzialaniu sie nie wypowiem, bo wytrzymalem z 2 dni i sie poddalem. Lata swietlne za W10 i MacOS

  • Wojtek Lebda

    Współczuję, kto osiadł na Windowsie to ginie- jest skostniały w schematach. Brak wolności ogranicza elastyczność myślenia….

  • chiefer

    Linux to dobry traktor, Ubuntu (czy Mint) to nawet traktor ekskluzywny. To jednak wciąż nic więcej i nic mniej jak tylko traktor.

  • Karolina Weiss

    Ja powiem zeja potrafię nie aktualizować Ubuntu przez pół roku i zrobić aktualizację długim czasie i nie wywali się po dużej aktualizacji

    Ja zaledwie 3 razy musiałam stawiać Linuxa w przeciągu ostatniej dekady z powodu awarii HDD

    Nie ma konieczności używania terminala aby dowolną aplikację zainstalować można to zrobić podobnie jak w Windows

    A autorowi artykulu mogę zarzucić brak cierpliwości lub nie chęć poznania specyfiki tej dystrybucji
    Myślę że Szanowny autor powinien spróbować z kubuntu z KDE bo ten interfejs jest bliższy windowsowi
    Lub Lubuntu w przypadku słabszego sprzętu wariantu z LXDE

  • Tales

    Od ponad roku w domu używam tylko Manjaro Linux – nigdy nie miałem większych problemów, dwa razy w ciągu tego czasu zajrzałem na forum i przepisałem coś do konsoli – nie jestem power userem. Zawsze up-to-date z rolling release. Wygląd to kwestia przyzwyczajenia. Mi Manjaro KDE bardzo odpowiada. Mało prawdopodobne że kiedykolwiek wrócę do Windowsa.

    • Grubas

      Otóż to. Takie jest Manjaro.

  • icywind

    Czyli problem jest taki, że przerasta cię ctrl-c + ctrl-v do terminala?

    „trudne do wyłączenia animacje”
    xD
    https://uploads.disquscdn.com/images/32b9ad8fbe3d4083f10d6de24c9a0af91e0e2183187c7b02994f59351b1c2159.png

    • Grubas

      Nie chciało mi się tego komentować… Dlatego napisałem, że cały wpis jest słaby, bez przygotowania i ma na celu wywołanie gównoburzy.

  • quirkycod

    Hej Jakub Szczęsny, jeśli rzeczywiście chciałbyś zacząć swoją przygodę z Ubuntu, to do takiej migracji należy się dobrze przygotować i być świadomym kilku kwestii żeby całe przedsięwzięcie się powiodło. Używam Linuksa i tylko Linuksa mam zainstalowanego na dysku od 11 lat. Myślę, że choć niektóre rady są nieaktualne, to swoją przygodę powinieneś zacząć od obejrzenia tego krótkie materiału abyś wiedział na czym stoisz i czego powinieneś oczekiwać: https://www.youtube.com/watch?v=MoqxphFukTQ&t=1218s

    Odpisuję Ci tylko dlatego że chciałeś wiedzieć gdzie popełniłeś błąd. Gdybyś tego nie zakomunikował w swoim wpisie pewnie bym się nie fatygował :) Stwierdziłeś też że jesteś Power Userem – możliwe, ale Power Userem Windowsa. O tym też jest w podlinkowanym materiale. Oprogramowanie da się instalować bez wchodzenia w terminal, aczkolwiek przez terminal robi się to szybciej. Zaprezentuję na następujących zrzutach trudniejszą wersję czyli z dodawaniem repozytorium. Załóżmy, że chcesz zainstalować LibreOffice z repo, a więc:

    1. Szukam interesującego mnie repozytorium w scentralizowanej bazie repozytoriów, gdzie są umieszczane również oficjalne repozytoria różnych aplikacji pod Ubuntu.
    https://www.dropbox.com/s/c4ywxahonlsb8i3/Screenshot%20from%202018-01-06%2019-45-41.png?dl=0

    2. Po znalezieniu odpowiedniego kopiuję jego ścieżkę.
    https://www.dropbox.com/s/bzum0409foviii9/Screenshot%20from%202018-01-06%2019-46-21.png?dl=0

    3. Uruchamiam Ustawienia Systemowe:
    https://www.dropbox.com/s/010vggg7syma9ha/Screenshot%20from%202018-01-06%2019-47-05.png?dl=0

    4. Uruchamiam konfigurację repozytoriów.
    https://www.dropbox.com/s/3ha8zd7c1li1n9c/Screenshot%20from%202018-01-06%2019-47-50.png?dl=0

    5. Dodaję wcześniej skopiowaną ścieżkę i przeładowuję.
    https://www.dropbox.com/s/c73y9m00lhshceh/Screenshot%20from%202018-01-06%2019-48-23.png?dl=0
    https://www.dropbox.com/s/o32v5i85i71dk1s/Screenshot%20from%202018-01-06%2019-48-52.png?dl=0

    6. Uruchamiam aktualizację jeśli mam już zainstalowaną starszą wersję interesującej mnie aplikacji, albo instaluję przez Centrum Oprogramowania nowo dodaną do niego aplikację.
    https://www.dropbox.com/s/u76q1g0vrv513od/Screenshot%20from%202018-01-06%2019-49-18.png?dl=0

    Nigdzie nie użyłem terminala i zainstalowałem aplikację. Jeśli producent oprogramowania się postara to może przygotować paczkę .deb na którą dwa razy klikasz i mało tego, że się zainstaluje to jeszcze doda automatycznie repozytoria – tak jest w przypadku Google Chrome.

    Teraz zademonstruję jedno polecenie, które wykona sześć powyższych kroków po zatwierdzeniu Enterem:

    sudo apt-add-repository -y ppa:libreoffice/ppa && sudo apt update && sudo apt install libreoffice

    Dlatego właśnie ludzie, którzy obcują jakiś czas z Linuksa i chcą pomóc komuś nowemu to dają mu takie polecenie po prostu do przekopiowania. To oszczędza ich czas. Zamiast robić 7 zrzutów ekranów i 6 punktów które tłumaczą jak się instaluje aplikacje pod Linuksem dają jedną linijkę do przeklejenia. Czy graficzny sposób instalacji oprogramowania pod Ubuntu w tym konkretnym przypadku jest trudniejszy, albo prostszy niż pod Windowsem? Odpowiedź brzmi inny, po prostu inny.

    Jeśli będziesz miał wystarczająco dużo motywacji by spróbować jeszcze raz to służę pomocą na Telegramie pod nickiem corsseir.

    • Anty

      „Stwierdziłeś też że jesteś Power Userem – możliwe, ale Power Userem Windowsa.” ROTFL. On jest Power Klikerem. Klika tu i tam. W konsolach Myszki Miki (MMC=Micky Mouse Console).

    • quirkycod

      :)

    • Dariusz Domagała

      mmmehehehe ;-))

    • Dariusz Domagała

      No chłopie, taki komentarz.. szacun! Zawyżasz poziom AntyWeb ;-))

      Jakub, następnym razem gdy zechcesz spróbować – napisz o swoim zamiarze na AW. Jestem pewien, że znajdzie się ktoś tak życzliwy jak quirkycod i podpowie Ci od czego zacząć.

    • Krzysztof Tukiendorf

      Problem w tym, że 3. zdanie już jest kompletnie oderwane od rzeczywistości. Społeczność Linuksowa, to często mit. Pierwszy problem, pierwsze pytanie na forum i pierwsze odpowiedź jaką dostaje ZU, to zazwyczaj: „Google nie boli!”

    • patchworked

      To jest chyba jakaś polska przypadłość, bo nie spotykałem się z taką odpowiedzią na oficjalnych forach danych dystrybucji.

    • quirkycod

      Generalizujesz.

    • Krzysztof Tukiendorf

      Nie generalizuję, tylko odnoszę się jednego z podpunktów.

    • quirkycod

      Przy tym generalizując.

  • Janek

    Ale głupi tekst. Ja też nigdy nie będę pilotował samolotu, bo tak mocno jestem przywiązany do kierownicy i pedałów gazu, hamulca i sprzęgła, że nawet nie wyobrażam sobie, że mógłbym spróbować.

  • whomanista

    Gdybyś przez 15 lat używał Linuxa to Windows wydałby ci się prymitywny i okropny. Ja tak właśnie postrzegam Windows. Normalna sprawa. Ale znam kilku emerytów którzy mając do wyboru Windows lub Linux wybrali Linuxa. Generalnie osoby mające pierwszy kontakt z komputerem wybierają Linux. Natomiast po 15 latach z Windows ludziom po prostu nie chce się uczyć nowych rzeczy i nawyków.

  • Emmet Brown

    Żyjemy w niesamowitych czasach – do portalu o IT i technologiach pisze człowiek absolutnie na tym się nie znający. Eh, pokolenie „WordPressowych informatyków”

    • whomanista

      Potwierdzam, dlatego zazwyczaj ciekawsze są wpisy pod artykułem niż sam artykuł.

  • Bbj

    Popracuj na linixie tyle ile pracowałeś na wondowsie i wtedy oceniaj. Jak ktoś całe życie jeździł lewym pasem to jak będzie miał prawostronny tych to oczewoczyw że będzie zle

  • TakTylkoMowie

    Temat tylko, aby wszcząć wojnę :P
    Szkoda dyskutować ;) choć ciśnie mi się kilka przemyśleń.

  • Karol Michalik

    Ja osobiście chyba wolę Ubuntu. Znaczy jest szybki, pobieranie za pomocą terminala teraz to pryszcz bo tylko kopiuj wklej jak coś. Problem dla mnie się zrobił kiedy naszło mnie nostalgicznie na diablo… Wine nie pomógł. Play on Linux też nie. O cedega nie wspomnę. Ale ogólnie wiele rzeczy na wine hula całkiem ok.
    Ogólnie ja przynajmniej mam wrażenie większej kontroli nad tym co się dzieje niż na windows (gdzie id cmd nie uciekam)

  • Po pierwsze są projekty takie jak nasz NeteXt’73 – instalacja sterowników, wydajnych, responsywnych, bezpiecznych kerneli, aplikacji etc = parę kliknięć myszką. Co do niestabilność – wybieramy linię stabilną tj. 16.04 i dodajemy np. przez nasz Projekt najnowsze sterowniki, kernele [optymalizowane przeze mnie], najnowsze stabilne biblioteki, środowiska no KDE, etc. Co do niestabilności aplikacji to miałeś jakiś ‚mega szczęście’ :) polecam Kubuntu :) Odnośnie wine polecam wine-staging na teraz 2.21 na zoptymalizowanym systemie tak działają gry natywne i winę, jak widać na moimi kanale:

    http://www.youtube.com/user/ext73

  • dfds

    Ignorancja, ale to przecież AbtyŁeb

  • Kadet

    Na początku przygody z Linuxem również przerażał mnie terminal. Obecnie uważam, że to najwygodniejszy sposób zarządzania komputerem. A po dodaniu repo i instalacji aplikacji nie trzeba martwić się o jej aktualizację, bo system robi to za mnie. Teraz sprawdź ile zajmie ci aktualizacja całego zainstalowanego oprogramowania w Windows.

  • Linux

    Ja niestety z autorem tekstu się nie zgadzam bo aktualizację można zrobić z trybie graficznym a więc nie ma konieczności używania terminala

    Linux jest stabilniejszy od Windowsa 10

    A korzystanie z terminala jest poprostu uniwersalne bo nie ważne że korzystasz z slack czy Ubuntu czy Linux Mint

    Ja w ciągu ostatniej dekady tyłko 3 razy reinstalowalam Linuxa ( 2 razy awaria dysku

    A co do Gparted jest prosty w obsłudze dla laika tez

    Moja uwaga proszę kiedyś sprawić Linux Mint bo jest to najlepsza dystrybucja ła początkujących
    A slack jest jedną z trudniejszych bo wymaga więcej wiedzy ale nadrabia szybszym działaniem i lepszą optymalizacją os dla danego sprzętu

  • ja

    Dlaczego mnie takie biadolenie nie dziwi? W jedynym słusznym systemie wystarczy opanować obsługę lewego przecisku myszy, coby klikać „OK” xD A w tym panie linuksie, to czasem trzeba o zgrozo POMYŚLEĆ! No jakże to tak może być, żeby uzyszkodnik musiał myśleć?

    P.S.1 – są inne, według mnie mniej problemowe dystrybucje. Ale jak kto chce kopać się z Ubuntu, to jego sprawa. Najpopularniejsze wcale nie oznacza najlepsze.
    P.S.2 – aż boję się pomyśleć, jakie stresy przeżywałby biedny autor, gdyby postawić przed nim komputer z DOS-em :D

    • hans

      P.S.3: Jestem ciekaw jak Ty bys sie zachowal postawiony przed komputerem analogowym. Komputery maja ulatwiac i upraszczac wykonywanie zadan. Jesli skomplikowane zadania da sie w aplikacach windowsowych „bezmyslnie wyklikac” lewym przyciskiem myszy to swiadczy to o klasie autora aplikacji – „chapeau bas”.

  • Stary Wk…

    Miękiszon z Pana i tyle… ;)

  • Morski Morświn

    Złej baletnicy przeszkodzi nawet włos na piczy… nie wiem po co w ogóle ściagałeś obraz ubuntu, tylko internet zapychasz.

    • Grubas

      Brawo! A anegdoty o baletnicach uwielbiam.

  • Jacek Strzelczyk

    A niby na czym ma się wyłożyć Linux, gdy tak czytam jaki on stabilny vs Windows. Oprogramowanie dla niego jest bardzo proste i mało wymagające. Ma się wyłożyć czy zawiesić na otwartych 10 zakładkach? Na Libre Office? Na otworzeniu MP3 czy kalkulatorze?! Sam system jest fajny, ładny, ale oprogramowanie na niego jest niechlujnie wykonane graficznie (bliskie czasom Amigi), często czuć próbę podrobienia znanego softu. W moim świecie audio linux jest tragiczny, mało rozwinięty i ograniczony (tak, znam Ardour, LMMS, ale do pięt nie dorastają Pro Tools’owi czy Logic itd.). Podobnie z video, są mierne alternatywy, ale nawet do takiego Adobe Premiere im daleko. Zapewne dla programistów jest to najlepszy soft, ale sorry bardzo, miałem Ubuntu, Kubuntu, Mint i inne dystrybucje, stare i nowe i to, że mam dzięki temu stabilną maszynę do pisania z internetem, mailami i odtwarzaczem muzyki nijak mnie raduje. Nie winię LInux’a samego w sobie, ale szkoda, że prof. firmy od audio-video-3d nie chcą wykorzystać potencjału tego systemu. Także opisywanie wszędzie „stabilny, windows 10 to lipa” itd. Bez sensu. Gdyby te same programy były na obu systemach, wtedy możecie pisać jaki Linux jest zarąbisty i stabilny i móc porównywać. Póki co, ma on „tylko” kiepskie alternatywy profesjonalnych i dopieszczonych programów. Na czym się mają zawiesić zatem? ;-) A teraz możecie już nie lajkować mój post. ;)

    • Grubas

      Tak, zawiesi się na grafice UI. Tak tak…

  • Używałem Linuksa ok. 11 lat. Oczywiście ma swoje plusy i minusy, zupełnie jak wszystko inne. Jednak nie jest to „darmowy Windows”, tylko zupełnie inny system, także bez małej zmiany mentalności, po protu się nie obędzie. Generalnie w świecie IT tylko Windows wygląda i działa…tak jak Windows. Reszta to już inne systemy, z ich cieniem i blaskiem :-)

  • Michal Kunikowski

    Uwazam ze linux jest bardzo dobry system dla programistow, adminow, devops ….
    Dla grafikow, obrobki video, muzykow bym pewnie polecal maca.
    Polecam fajny videocast TuxDigital https://www.youtube.com/channel/UCmyGZ0689ODyReHw3rsKLtQ

    • Jacek Strzelczyk

      No i jest super dla starszych notebooków, gdzie szybko i sprawnie działa przy prostych rzeczach dla większości użytkowników domowych. Każdy system jest fajny, ale decydującą rolę w wyborze mają producenci oprogramowania firm trzecich i tyle.

  • Mint

    Z Windows 10 wytrzymałem aż dwa dni, ale kogo to obchodzie, że ja czy ty ma inne przyzwyczajenia systemowe? Trzeba było Linux Mint spróbować, Ubuntu to najgorszy z Linuksów według mnie.

  • scribe pl

    zabawy z Linuksem kończą się na studiach gdy zaczynasz doceniać swój czas. instalacja karty tv/bluetooth pod danym kernelem. brak narzędzi biznesowych (aplikacje finansowo księgowe, sql, crystal reports, podpis cyfrowy), do tego dojdzie frustracja związana z „szyciem na miarę” odpowiednich pakietów bibliotek….i w końcu zrozumiesz za co płacisz M$.

    podobnie rzecz się dziej w macOS choć na inną skale – tam po prostu stale się płaci…90% użytkowników maców kupuje parelldesktops i windoze żeby normalnie żyć i pracować, płacą za „darmowe”

    windows stał się standardem systemu operacyjnego i zamiast gnoić go za niedociągnięcia, spójrzcie na niego z innej strony… gdzie w cenie znajdziesz harmonogramy zadań, wirtualizacje, przystępny wiersz poleceń, miliony programów, obsługę wszystkich wymyślonych języków programowania i bibliotek, a do tego działa na n^n konfiguracjach sprzętowych nie jak macOS na 32 modelach jednej firmy

    Linuksy na serwery gdzie liczy się białka i atomy, do obsługi stron www i routingu

    macOS dla cipsterskiego lansu i pseudo alternatywny…jestem tak inny że używam jabłuszka

    gaz do zapalniczek, ropa do ciężarówek a benzyna do samochodów

    • Anty

      „brak narzędzi biznesowych (aplikacje finansowo księgowe, sql, crystal reports, podpis cyfrowy)” dzisiaj coraz więcej narzędzi biznesowych jest w chmurze i używ asię ich przez przeglądarkę albo RDP. Na macOS też wielu narzędzi biznesowych nie ma i jakoś ni eprzeszkadza to ludziom w korpo, z wyżej wymienionych powodó. A ponadto artykuł miał byc w założeniu o Kowalksim i jego domowym kompie. „.90% użytkowników maców kupuje parelldesktops i windoze” kolejne zdanie w którym nie ma za grosz prawdy. Owszem, są tacy co kupują ale daleko im do 90%. Wiesz, że zdaniem „gdzie w cenie znajdziesz harmonogramy zadań, wirtualizacje, przystępny wiersz poleceń, miliony programów” opisałes prawie każdą dystrybucję linuksa? Dodaj w zerowej cenie. No ale jak dyskutować na poziomie z ograniczonym intelektualnie indywiduum, który pisze takie farmazony „macOS dla cipsterskiego lansu i pseudo alternatywny”

    • hans

      U mnie bylo odwrotnie. zaraz na poczatku studiow IT skonczylem „zabawy” z windowsem (xp wtedy, rok 2000). Minelo dobre kilkaascie lat i dzis co 2 lata zmieniam auto klasy premium na nowy egzemplarz z salonu. Prywatny. Pracuje i korzystam prywatnie tylko z Linuksa. To tyle, powodzenia ;)

  • Piotr Potulski

    Są zastosowania, gdzie Linuks jest super – serwery, embeded, nawet desktop w pewnym zakresie zastosowań (np. programowanie w niektórych technologiach). Ale zdecydowanie nie należy do takich zastosowań użytkownik domowy, co to trochę internetu, trochę edycji tekstu i rozliczenie pitów raz do roku.

    • gom1

      Ale zdecydowanie nie należy do takich zastosowań użytkownik domowy, co to trochę internetu, trochę edycji tekstu i rozliczenie pitów raz do roku

      To mówisz, że w tym roku na Linuksie PITa nie rozliczę? Kurczę, przez ostatnie lata się dawało, a ostatnim razem to nawet na Chromebooku poszło..

    • Piotr Potulski

      Nie wiem czy rozliczysz – wybór oprogramowania masz mocno ograniczony.

    • gom1

      Wystarczy, żeby soft działał przez przeglądarkę.

    • Piotr Potulski

      Jasne, tylko część tego softu nie działa przez przeglądarkę. I ok – dzisiaj większość rzeczy da się na Linuksie zrobić, bo soft działa albo przez przeglądarkę, albo jest to jakaś aplikacja w Javie, więc ją wypuścili na inne systemy niż Windows, tylko to wciąż nie odpalisz sobie „pitów” z jakiejś gazety, nie uruchomisz tych „kulek” co ciocia Jadzia, a jak przyjdzie technik od kablówki, żeby ci podłączyć internet, to nie skonfiguruje ci komputera, bo na szkoleniu miał tylko Windowsa. I możesz pisać, że są super zamienniki różnych aplikacji, terminal jest znakomity i za darmo, tylko to nie zmieni faktu, że dalej jest to dla osób komputerowo ogarniętych i lubiących sobie „pokonfigurować”.

    • gom1

      Dramatyzujesz. Większość Januszów i Grażyn nie wychodzi z oprogramowaniem poza to, które ma zainstalowane na swoim smartfonie. Przeglądarka to w zasadzie jedyne narzędzie, którego używają na co dzień, a kulki to teraz instaluje się na Androidzie – z Chromebookiem obsługującym sklep Google Play pograsz i w to, co polecała ciocia Jadzia.

      Jeszcze dekadę temu przyznałbym Ci rację. Dzisiaj desktop oparty na Linuksie jest pełnoprawną alternatywą dla Windows dla Kowalskiego. Pod warunkiem, że Kowalski nie jest nałogowym graczem.

  • MobileDev

    Przepraszam, ale dziennikarz technologiczny chyba nie powinien byc kims dla kogo obsluga komputera jest czyms obcym. Najwiekszy atut linuxa zostal przedstawiony jak najwieksza wada. Konsola – to ona pozwala zarzadzac wszystkim z jednego miejsca, pozwala za pomoca prostych komend robic skomplikowane operacje, ktore wymagalby przeklikiwania sie przez 50 okienek. Zamiast narzekac, wystarczyloby przed rozpoczeciem przygody z nowym systemem poswiecic 2 godziny na nauke podstawowych komend. Rownie dobrze ja, jako uzytkownik linuxa moglbym sie przesiasc teraz na Windowsa i narzekac, ze co mam teraz wchodzic na jakies dziwne stronki, pobierac dziwne pliki exe i nie wiedziec co instaluje, zamiast poprostu wpisac w konsole sudo apt-get install …

  • Grubas

    Panie Jakubie… Jak ma Pan takie teksty pisać, to niech Pan przestanie, grzecznie proszę. Prosiłem o to Pana nie jeden raz, gdyż rzetelność pańskich treści jest niezbyt wysoka.

    Po pierwsze wziął Pan bardzo słabą choć popularną dystrybucję. Po drugie – użył Pan Gnome3 z 4GB RAM. Po trzecie dopadł Pana znany problem – przyzwyczajenia. Czyli sam Pan sobie zrobił pod górkę.

    Tradycyjnie domagam się sprostowania. Proszę użyć Manjaro Gnome lub Manjaro XFCE zależnie od posiadanego sprzętu. Zaręczam, że ani jednego programu nie będzie Pan instalowal za pomocą „złego terminala”.

    Edit: złagodziłem ton, ponosi mnie gdy czytam treści, w których autor jawnie pisze, że się nie przyłożył do tematu (choćby wybór Ubuntu!)

    Oczekuje za dwa tygodnie aktualizacji lub ciągu dalszego, ponieważ takimi tekstami, chcący lub niechcący, robi Pan czarny PR każdej dystrybucji.

    • K.

      Bez przesady – GNOME 3 działa na 4GB całkiem znośnie, używam go od 5 lat. Nie przesadzajmy, że to takie monstrum, bo nie jest nim. Było kiedyś, w okolicy premiery, ale to już za nami ;-)

      Autor jako tako – na Ubuntu nie narzeka. Bardziej na Linuksa jako całokształt, używanie terminala itd.

    • Grubas

      Zaręczam, że 4GB szybko zużyjesz. Mając otwarty FF z „kilkoma” zakładkami na Gnome3 mam zużycie ponad 3GB. Gnome3 jest ciężki, choć rzeczywiście z jego działaniem jest lepiej niż kiedyś. Bywa jednak, że extension cieknie i może prowadzić to do zamulenia OS-a.

      > (narzeka) Bardziej na Linuksa jako całokształt,

      Bo to jego praca wsadzać kij w mrowisko i opiniować nie mając pojęcia o przedmiocie poddanym tejże opinii. Jeśli Autor rzeczywiście chciałby coś zmienić, to nie poszedłby ścieżką kliknięcia „download” i czytaniu forum Ubuntu. Nie mając pojęcia szukał informacji u innych ludzi nie mających pojęcia, gdzie niejawnym celem było zrobienie z Ubuntu Windowsa. Absurd.

    • Jeśli chodzi o mnie – używałem GNOME 3 na Fedorze, czyli blisko Red Hata, dla którego GNOME jest flagowym środowiskiem. Tutaj było OK pod kątem zużycia pamięci przez samo środowisko. Nie wiem jak to wygląda na innych distro.

      Jeśli chodzi o Firefoksa – wcinał nieco RAM. Aczkolwiek od wersji Quantum jest odrobinę lepiej. Nawet odżył mój stary netbook Asus Eee, z Atomem na pokładzie :-)

  • Wally_Bishop

    umówmy się, dopóki Ubuntu i ogólnie Linux nie zaczną przyciągać do siebie firm, które zaczną wykorzystywać ten system w sposób komercyjny to dalej to będzie głównie środowisko dla developerów i programistów. Sytuacja zmieniła by się, gdyby MS natywnie wydawał pakiet Office na Linuxa a samo Ubuntu pakiet do zarządzania stacjami roboczymi i porządną integracją z AD

  • Rafał Troczyński

    Dodam jeszcze coś ciekawego dla tego słabego testującego, gdy zakupisz VMware Workstation i zainstalujesz na nim Windows 7 / 10 i doinstalujesz swoje legalne MS Office 365 to masz tryb w którym dodajesz ikonę Worda Excela i pracujesz na oknie Linuxa, mapując zasoby Linuxa domyślnie możesz zapisywać dane w katalogu konta na /home, tak więc elastyczność jest wspaniała. Ja tak mam i mi pasuje. Linux lepiej korzysta z pamięci i jest dobrym hostem dla app któych nie znajdziesz w nim. Inna sprawa że jest dużo softu komercyjnego na Linuxa, którego nie znajdziesz w repezytorium. Np. rynek softu do prowadzenia studia video, profesjonalnego montowania filmów itd. Ostatnio nawet potentat programów muzyczny, tak popularnych w obsłudze sprzętu muzycznego Ablton, deklaruje że Linuxowa wersja jest w planach bo rynek potrzebuje tego softu, chodzi tu o wydajność i to że muzycy muszą zaklejać na Apple logo tej firmy, bo producenci nie chcą oferować darmowej reklamy Apple. itd. itd. poza office dzis nawer na MS SQL poprawcujesz na managerze w Linuxie, to naprawde dobre środowisko. Ja jednak przyznam że wolę Linux Fedora, bo pasuje mi że komercyjny team od RedHat nad tym sprawuje pieczę, a RedHat to potentat rynku serwerowego na świecie.

  • tomiga

    A coż takiego robisz w IrfanView z czym jest problem z XnView. Osobiscie wole tego drugiego wiec moze to kwestia bardziej przyzwyczajenia/znajomosci konkretnej aplikacji (ja ze stabilnoscia XnView nie mam problemu pod windows)

  • 2018 to będzie rok linuxa! Oh wait…

    *zanim ktoś mnie posądzi o fanbojstwo – kocham linuxa <3 Serio. Używam go cześto jako system serwerowy/do pracy pod pythona ect.

    • Grubas

      To chyba wiesz, że żadnego roku linuksa nigdy nie będzie. Nie znaczy to jednak, że trzeba szerzyć bzdury na temat tych systemów.

    • Wiem :) to był własnie tak żart…

    • Grubas

      Wiem, podkreśliłeś to. Mówię o nich.

    • To miał być inside joke :) Linux jest spoko. Co komu potrzeba. Osobiście za dużo gram żeby trzymać w domu linucha ale gdybym grał na konsoli a nie na piecu to kto wie? Jedyne czego by mi brakowało to desktopowego Office

  • Józek Małolepszy

    Prawda jest taka że skoro Linux jest taki świetny jak piszą tu komentujący to czemu nadal jest to jakiś margines w porównaniu z Windowsem? Chodzi mi o uzytkowników domowych oczywiście oraz użytkowników biznesowych. Stabilny? Ok, pracowałem na Linuxie parę lat i jest on oczywiście stabilny jak stoi czysty system i zainstalowany np. Apache. Ale jak dołozysz do tego więcej aplikacji, jak wrzucisz tyle aplikacji co mam aktualnie na windowsie (4 dystrybucje sql server, 4 wersje Visual Studio itp.) to jestem pewny (bo tak miałem jak tylko więcej rzeczy na Linucha wrzuciłem) że co chwila będą problemy ze stabilnością. Na Windows 10 wszystko działa stabilnie, kompa nie resetowałem od roku – oprócz oczywiście aktualizacji. Czy Linux jest wygodny dla programistów? Pałam się tym od prawie 10 lat, ze studiami będzie 15 lat i kto mówi że Linux jest wygodny w programowaniu to chyba nigdy nie używał Visual Studio. Niech spróbuje to gwarantuję że zmieni zdanie. Ale najlepszy argument to liczba użytkowników biznesowych i domowych w przypadku WIndows i Linux. Jest to przepaść nie do zasypania i pomyslcie że z czegoś ona wynika. Aha, jak studiowałem to co chwila słyszałem w ławkach na salach wykładowych Linuxomaniaków: za rok Linux będzie dominował, Windows zginie. To było 15 lat temu, jak widać, wiele się nie zmieniło :)

    • krzysiekj

      4 wersji Visual Studio nie postawisz na Linuksie :)

      IMHO nie ma lepszego i bardziej wszechstronnego IDE jak Visual Studio.

    • Grubas

      Wiesz, tu mawiają że są programiści i użytkownicy VS (tylko cytuję i to niedokładnie). A poważnie to bardzo dobre środowisko, którego kiedyś mi brakowało. Mniejsza o to. Ilość zainstalowanego softu nie wpływa na stabilność OS-a. Dla programisty powinno to być oczywiste, zatem nie wiem skąd masz te dylematy. Chyba, że w Windows jest inaczej…

    • Józek Małolepszy

      Mam stąd że posiadałem Linuxa, im więcej ładujesz oprogramowania tym więcej instaluje się pakietów, niektóre ze sobą nie są kompatybilne i się sypie.

    • Grubas

      Ciekawe teorie. Możesz podać przykład konkretnych konfliktów i systemu operacyjnego?

    • Eve

      Też jestem ciekawa, ja co prawda miałam czasem jakieś drobne konflikty (łatwe do naprawienia zwykle), ale ja mam nieoficjalne wydanie minta z lxde + mesa w wersjach eksperymentalnych + sporo programów w wersjach snapshot/wydanie canary/beta + taaaki śmietnik w ppa, że o panie! xD
      A zwykle spokój, cisza i aż nudno tak trochę, nic się nie psuje xD

    • Grubas

      To twój wybór, że męczysz się z ppa. Nie eskaluj(cie) tego na inne dystrybucje.

    • Eve

      A czy ja twierdzę coś innego? Mówię tylko że mam nakombinowane i nabajzelone w systemie, a POMIMO TEGO i tak problemów raczej nie mam… Więc w sumie potwierdziłam twoje słowa…

      Ciekawa jestem za to jakie problemy mogą wystąpić jak się ma czysto w systemie, bo za czasów Ubuntu 10.04, (jak jeszcze celowo nie grzebałam) żadnych nigdy nie uświadczyłam. Próbowałam też wtedy Debiana, Fedory i paru innych dystrybucji i też było ok.
      Coś się zmieniło od tego czasu?

      I raczej nie nazwałabym używania ppa męczeniem się akurat w moim przypadku. Ale fakt nie ma obowiązku używania ppa i są różne dystrybucje.

      Chociaż w odniesieniu do artykułu… instalowanie wersji Ubuntu nie LTS na pierwszy raz jest trochę… niepotrzebnie ryzykanckie? Totalnie zero researchu przed wyborem systemu?

    • Grubas

      Tak, totalny brak researchu. Dobra metoda, żeby mieć argumenty przeciw i materiał na shitstorm.

    • Anonim

      Skoro Mercedes S V12 jest taki wygodny, szybki, nowoczesny i świetny, to czemu jest to nadal jakiś margines w porównaniu z 15-letnim Passatem TDI? W przypadku Merca próg wejścia ustala kasa. W przypadku Linuxa przyzwyczajenia.

      Po co używać Visual Studio na Linuxa? Niby można uprawiać banany w Kanadzie czy na Syberii, ale po co?

    • Józek Małolepszy

      Tak trochę ciężko zrozumieć Twoją analogię z samochodami. Przecież dokładnie odwrotnie jest: windows jest płatny, jest wygodny (czyli taki mercedes), a Linux jest niewygodny, ale tańszy, darmowy (taki Passat), a ludzie używają więcej Mercedesa. Analogia kompletnie nietrafiona. Ja nie używam Visual Studio na Linuxie tylko pisałem, że nie ma wygodniejszego IDE od Visual Studio, oczywiście może to stwierdzić tylko osoba co trochę w życiu programowała w różnych środowiska a nie tylko na Linuxie bo takto nie ma żadnego porównania. Jeśli chodzi o przyzwyczajenia, hmm, przyzwyczajenia to coś co można z czasem zmienić, a jednak od 15 lat ludzie nie przyzwyczaili się do Linuxa, dalej to jest jakiś margines.

  • 40rozbojnik

    Artykuł sensowny – faktycznie jest ubogo i niekiedy trudno o konkretne aplikacje, nie wspominając o rynku gier komputerowych. Co do wygody to cóż – jeden lubi chleb ze smalcem a drugi jak mu nogi śmierdzą. Kwestia nawyków, przyzwyczajenia i przestawienia.

  • Andrzej Kurach

    Do autora. Warto spróbować linux Mint. Najpopularniejsza dystrybucja wg distrowatch. Zwłaszcza świetna jest wersja LMDE oparta bezpośrednio o Debiana (zamiast Ubuntu). Szybki i niezawodny OS oparty o Cinammon.

    Kilka drobnych uwagi do tekstu. Wydaje mi się, że zamiast konsoli mogł Pan użyć synaptic. Chrome działa lepiej/szybciej od firefox pod linuxem. Linux raczej się nie zwiesza, ale w skrajnym przypadku trzeba ubić jakiś proces (niestety zwykle z poziomu dodatkowej konsoli: Alt+Ctrl+liczba[1-8]; logowanie; ps -ef; kill -9 [nr_pid]. Zdarzało mi się restartować X serwer, ale to raczej dawno temu)

  • awers

    nie bardzo rozumiem skąd tyle oburzenia w komentarzach. Autor opisał swoje wrażenia i to wszystko. leniwych do linuxa one nie zachęcą a ciekawych nie zniechęcą ot i wszystko.

  • Uzywalem juz zarowno Windows, Mac OS jak i Linuksa (w roznej kolejnosci). Ostatecznie najbardziej podoba mi sie jednak Linux. Kiedy pierwszy raz zobaczylem Windows 10 to chcialem tym o sciane rzucic.

  • Mariusz Jucha

    W pracy mam Ubuntu w domu Windowsa. Nie wyobrażam sobie mieć Linuxa na domowym komputerze. Programy na Linuxa są w 99% gorsze od Windowsowych odpowiedników. Albo brzydkie albo pozbawione większości funkcji (najczęściej to mieszanka obu). Nie widzę najmniejszego sensu w użeraniu się z ułomnym oprogramowaniem. Unity (może z Ubuntu 17 jest lepiej) stale coś odwali. A to się okienko nie chcę rozszerzyć a to jakiś przycisk przestaje działać, a to się coś zdubluje a to nachodzi na siebie, a to zawiśnie. Non stop coś tam nie działa poprawnie. Raz zmieniłem kartę z nVidii na AMD żeby sprawdzić koledze, Windows wstał bez problemu, Ubuntu umarło całkowicie. Odratowałem ale straciłem z godzinę czasu. Windows wstał bez żadnego problemu. Do tego ogromny problem ze sterownikami do sprzętu, zwłaszcza mniej popularnego. Szybkość działania, moim zdaniem, po stronie Windowsa. Unity zamula zwyczajnie w świecie.

    Nie wyobrażam sobie serwera na windowsie albo stanowiska programistycznego na Windowsie, nie wyobrażam sobie Ubuntu na komputerze służącym głównie jako platforma multimedialna (nie nie tylko gry i seriale, obróbka audio-wideo, grafika 3D etc…). Na linuxa wciąż nie ma wielu płatnych programów dla profesjonalistów (Photoshop.. i nie, Gimp to nie jest żadna alternatywa).

    • Anonim

      Na szczęście świat Linuxa nie kończy się na Ubuntu i Unity.

  • fax

    2018, rok linuxa?

  • jansava

    Linux nie jest dla gimbazy: „można sobie pobrać paczkę .deb i z niej dokonać implementacji konkretnego oprogramowania”. Dalej nie czytałem ;-)

  • hohoho

    Jak klikalność spada po świętach/nowym roku to najlepiej cuś o linuchu vs Ms wrzucić. Pierdyliard komentów i radioaktywny shitstorm gwarantowany… Gratulacje dla redaktora, przerobił komentujących tu jak chciał, wyrobił się redaktorek przez te lata w (anty)biznesie…

  • piotr

    Pierdzielenie ostatnio postawilem ubuntu osobie ktorej umiejetnosci obslugi komputera sprowadzaja sie do obslugi przegladarki i pisania tekstow i jest super zadowolona.linux ma jedna 100% przewage nad win jest kompletny po zainstalowaniu mam maszyne gotowa do pracy nie musze nic instalowac jak w windzie.

    • Również mam przypadki „laików”, którzy bez problemu używają Linuksa. Myślę, że to zasługa braku przyzwyczajeń z Windows, które nie trzymały ich przy systemie MS. Dzięki temu – łatwo się przestawili, a nawet wspominali o braku większych różnic w obsłudze.

  • Przemek

    to pierwszą rzeczą po instalacji nie edytuje się pliku source ?

    • Niepotrzebne w Ubuntu – chyba, że ktoś chce ;-) Aczkolwiek w Debianie na przykład, była to jedna z pierwszych rzeczy jakie robiłem.

  • Marian Wachow

    Część problemów, np. z zachowaniem Slacka i braku ładowania GParted wynikała z testowo wrzuconego Waylanda. Szkoda, że pokusiłeś się na test Ubutntu właśnie wersji nie LTS. Ale w większość i tak by to nie poprawiło Twojej oceny.