Lights API
19

Z tym wynalazkiem sygnalizacja świetlna jest… do polubienia

Sygnalizacja świetlna - czy w ogóle można ją lubić? Zgodnie z zasadą złośliwości rzeczy martwych, ta zawsze pokaże nam czerwone światło i każe nam stać głównie wtedy, gdy warto byłoby się pospieszyć. A gdybyś mógł ominąć czerwone światła i zawsze przejechać "na zielonym"? Brzmi karkołomnie, ale to jest do zrobienia.

Wcale nie chodzi tutaj o zmiany w sygnalizacji świetlnej, która w całkowicie inteligentny sposób (nie tak jak w niektórych miastach, gdzie „zielona fala” zazwyczaj oznacza „czerwoną falę” będzie dostosowywała cykle zmiany sygnałów zgodnie z obłożeniem ruchem, a o specjalne API dla nawigacji samochodowych, które jest w stanie przewidywać stan sygnalizatorów i prowadzić kierowcę tak, aby jak najszybciej dotarł do celu. W bardzo skomplikowanych miastach, obranie najszybszej pod tym względem trasy może oznaczać nie tylko oszczędność czasu, ale i paliwa. Bo przecież ciągłe zatrzymywanie się oraz ruszanie nie wpływa korzystnie na stan płynu w baku, prawda?

Nexar stworzył więc Lights API, które jest w stanie przewidzieć stan sygnalizacji świetlnej w mieście. Mapowanie dróg w czasie rzeczywistym, również przez kierowców pozwala na ustalenie, które sygnalizatory będą pozwalać na przejazd na skrzyżowaniu, a które w danym momencie będą tego zabraniać. Nexar uważa, że API znajdzie zastosowanie nie tylko w prostych nawigacjach samochodowych, ale również w kompleksowych systemach infotainment w nowoczesnych pojazdach, a także w systemach aut samojezdnych. Jeszcze w tym roku ma odbyć się przekazanie wczesnej wersji API do pierwszych partnerów – szersza dostępność jest planowana na początek 2019 roku.

Lights API

Bezpieczeństwo, szybsze trasy i… mniejsze zużycie paliwa. Brzmi jak magia? Nie, to tylko Lights API

Otóż nie. Lights API może poprowadzić nas nieco dłuższą drogą (ale z zielonymi światłami), a my spalimy mniej paliwa, niż gdybyśmy obrali zdecydowanie krótszą trasę ze światłami oznaczającymi zakaz wjazdu za sygnalizator. Dlaczego oszczędzamy wtedy na stanie baku? Nie jest tajemnicą fakt, iż auto spala najwięcej paliwa, gdy rusza i rozpędza się. Wtedy silnik zmuszony jest pokonać najwięcej oporów – stojący pojazd swoje waży i trzeba go udźwignąć. Przyspieszanie również wymaga od nieco pobrania większych dawek płynu (albo energii z akumulatora – jak kto woli). I najważniejsze: pojazd poruszający się ze stałą prędkością ma już swój pęd i silnik musi pokonać mniej oporów – a co za tym idzie spala mniej paliwa. Dlatego też „na trasie” samochody mają mniejszy apetyt, który w miastach, zwłaszcza na krótkich odcinkach drastycznie rośnie.

Zapewne zauważył to każdy, kto porusza się autem i po mieście i w trasach. Użytkowany przeze mnie pojazd (1.4 – litrowy silnik na monowtrysku, 44 kW, instalacja LPG) w mieście potrafi dosłownie „zeżreć” nawet i 13 litrów / 100 kilometrów „lepszego poweru”, przy czym na autostradzie, jadąc z maksymalną dozwoloną prędkością jest w stanie zejść do 7,5 / 100 kilometrów. Różnica jest więc znacząca. Cykl mieszany to już standardowe 10 litrów / 100 kilometrów. Zbiornik obliczony został na 35 litrów, realnie „wchodzi” mu 32 litry, więc można przyjąć, że z reguły na jednym tankowaniu przejadę około 320 kilometrów.