23

Liczą się gry, a nie platformy. Szkoda że ci wszyscy krzykacze wciąż tego nie wiedzą

Jako gracz jestem szczerze wkurzony tym, co na co dzień miewam (nie)przyjemność czytać w sieci, kiedy po prostu chciałbym podyskutować o grach wideo. Kolejne kłótnie, kolejne porównania, z których na dobrą sprawę nic, a nic, nie wynika.

Obrona swojej jednej, jedynej, ulubionej platformy to żaden wymysł XXI wieku. Może ominęły nas awantury na tle tego co jest lepsze: Sega Genesis (tu, w Europie, Mega Drive) czy Super Nintendo Entertainment System — ten console war u niektórych trwa po dziś dzień. Ludzie czują potrzebę udowadniania drugiej stronie, że ich sprzęt jest tym lepszym. Ale nasze rodzime podwórko dość aktywnie już przed laty lubiło przepychanki o to, czy królem jest Commodore czy Atari. Pewnie stara gwardia dobrze pamięta hity pokroju „Pokochałem me Atari, było z drewna i ze stali” „anty atari song, czy to jest komputer?” albo „AMIGA I LOVE YOU” za pośrednictwem których polscy użytkownicy okazywali swoje, eee, uczucia. Nie wiem czy już wtedy spoglądano na nie z przymrużeniem oka — teraz raczej trudno brać je serio. Tym bardziej po tym, jak skończyły obie z firm, których dotyczą nagrania.

Gdy świat stał się globalną wioską, a na rynku co rusz pojawiają się nowe urządzenia (a tuż za nim podąża jego odświeżona wersja) zjawisko to nie ustało. A wręcz przeciwnie. I szczerze mówiąc czytając kolejne komentarze w których jeden obóz obrzuca gównem przeciwny jedyne na co mam ochotę, to zamknąć okno przeglądarki. Bo nie młodnieję, ale wciąż nie mogę zrozumieć co kieruje tymi ludźmi. Podczas rozmowy pojawił się wątek zazdrości — to trochę jak z tym że ludzie nienawidzą Apple, bo ich nie stać.  I nawet jeśli tak jest, to… nie rozumiem jeszcze bardziej.

Zero merytoryki, tylko bzdury

O grach wideo w najrozmaitszej formie piszę już blisko dekadę. Gram — od kiedy pamiętam. I choć Amigę miałem wcześniej niż dostałem Pegasusa, nigdy nie przyszło mi na myśl by umniejszać którejkolwiek z tych platform. Ba, odwiedzając znajomych z Atari czy Segą na pokładzie z przyjemnością poznawałem światy, które oferowały ich sprzęty. I demoscena wojowała w swoim kreatywnym szale, próbując udowodnić że PCty nie zagrożą Amidze, a ich platformy generują tyle wielokątów (polygonów), że konkurencja może się schować. To było urocze i wiem, że wielu z ludzi zaangażowanych w te awantury dzięki młodzieńczej zajawce wyuczyło się zawodu, z którym związani są po dziś dzień. Teraz jednak nie ma miejsca na merytorykę czy choćby krztę kreatywności. Większość krzykaczy skupia się na obelgach… i tyle. No bo przecież grali w grę na YouTube i wszystko już o niej wiedzą.

Jest trzech graczy. Nie ma króla

Cyferki swoje, a gracze swoje. Nie da się ukryć, że najlepiej w tej generacji konsol idzie Sony. Poczynili w tym celu kilka bardzo rozsądnych kroków, wyciągnęli rękę w stronę graczy i… opłaciło się. Microsoft znalazł się w nieco gorszej sytuacji, a Nintendo — jak zwykle — kroczy swoją ścieżką. Ale właśnie, idealny przykład — po kilkunastu miesiącach ciszy zaatakowali z grubej rury fenomenalną Zeldą, świat graczy zwariował. I kiedy Jim Sterling ocenił grę na „tylko” 7/10, zrobiło się nieprzyjemnie. Bo część fanatyków (mocne słowo, ale myślę, że w tym kontekście nie jest nadużyciem) poczuła się urażona. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Recenzent starając się zachować jak najwięcej obiektywizmu ma prawo przedstawić wszystko ze swojej perspektywy. Co zresztą zrobił. Czegokolwiek by jednak nie mówić, każda z konsol ma cały zestaw plusów. I jako posiadacz całego pakietu mogę też sporo powiedzieć o ich wadach, których niektórzy — mam wrażenie — nie chcą widzieć. I w tym tkwi największy problem.

Jeden na wszystkich, wszyscy na jednego

Wchodząc w gniazdo jednego z obozów (fora internetowe, grupy na facebooku, czy inne kółeczko wzajemnej adoracji) nie dowierzam temu, co czytam. Użytkownicy kompletnie rozmijają się z logiką. Wzajemnie sobie wmawiają, że Nintendo 64 było znacznie większym objawieniem niż Sony PlayStation. A później chcą przekonywać innych, że to dostarczyło graczom więcej dobrych produkcji i pchnęło branżę naprzód. Albo że pierwszy Xbox okazał się większym sukcesem niż jego największy konkurent — PlayStation 2. Serio? To jeden ze wspomnianych momentów, w których nawet nie mam siły wtrącać się w dyskusję, bo od razu wiem, że nie przyniesie ona nic dobrego.

Ale te sytuacje można łatwo odwrócić. Kilka dni temu w serwisie Gry-Online ukazała się recenzja The Legend of Zelda: Breath of the Wild, w której autor wpisu przyznał produkcji najwyższą w skali ocenę. Nintendo nie cieszy się specjalnie dużą popularnością w Polsce. Komentarze? Niezbyt miłe. Wiedźmin 3, tak przecież popularny, multiplatformowy i dorosły, na nią tam nie zasłużył. Jak zatem produkcja w dziecinnej oprawie mogła doskoczyć do 10? Najłatwiej całą tę farsę podsumować mi ironicznym nie grałem, ale się wypowiem — bo niestety większość komentarzy tak właśnie wygląda.

PC Master Race!

Walki konsolowców to jedno, ale wielu posiadaczy gamingowych PC wkracza w środek walk rozwścieczonych kogutów i ogłasza, że jak grać, to tylko na komputerze. I szczerze — jeszcze kilka lat temu argumenty przedstawiane przez PCtowcow dla posiadaczy konsol były bez sensu. Tytuły na wyłączność tych drugich były mocną kartą przetargową. Teraz właściwie tylko Nintendo jest dla nich niedostępną krainą. Przecież lwia część „exów” z konsoli Microsoftu wydawana jest równolegle na Windowsa. Z Sony tak wygodnie nie jest, ale pamiętajmy o PlayStation Now, które — przypominam — niebawem zaoferuje także gry na PlayStation 4. Do tego japońskie gry którym jeszcze kilka lat temu nawet nie śniło się że opuszczą konsole, kolejno dołączają do bibliotek Steama i spółki.

PCtowcy obrażają, reszta się denerwuje, za chwilę widzę kolejną licytację na kartę graficzną, rozdzielczość i FPSy. Na koniec pada mój ulubiony argument: bo cię nie stać. Rozmowa się urywa, opcjonalnie — pojawiają się kolejne obraźliwe wpisy. I tak do kolejnego razu.

A gdyby tak porozmawiać na poziomie?

Frustruje mnie to o tyle, że w „głównym nurcie” coraz mniej jest miejsca na rozmowy, które trzymałyby jakiś poziom merytoryczny. Nie mówię że każdy komentujący musi mieć w jednym palcu wszystkie artykuły Jespera Juula, Espena Aarsetha i spółki. Ale chciałbym, aby rozmowy przestały dotyczyć tego, które konsole, telefony czy komputery są lepsze. Bo chodzi o gry, a nie platformy. Bardzo bym chciał któregoś dnia móc podyskutować o tym jak prowadzona jest narracja, czy które rozwiązania w kwestii rozgrywki najbardziej nam się podobały. Może kiedyś się uda.

Grafika: 1, 2

  • fakt

    Przytoczona Zelda to typowy przykład. Miliony fanatyków Nintendo z wypranymi mózgami spamuje każde miejsce w sieci szerząc swoją religię w Zeldę. Hejt to mechanizm obronny rozsądnych ludzi, którzy nie mają ochoty płacić prawie 2000zł za jedną grę i jakieś mgliste obietnice, mając w pamięci oszustwa firmy hydraulika i porzucenie platformy Wii U, która zamieniła się w drogi przycisk do papieru. Dobry produkt obroni się sam, a kiepski jak widać, musi być nieustannie przewijany w mediach.

    • Kamil

      Bez przesady. Zelda to jest dobra gra. I pewnie jestem nieobiektywny, bo kupiłem już kilka platform dla jednej gry (m.in. Dreamcasta dla Shenmue :D), ale aż tak bardzo bym nie generalizował.

      No i usprawiedliwienia dla hejtu nie widzę żadnego. I niewiele ma wspólnego z rozsądkiem, imo :)

    • anemusek

      Ale przecież twój wpis aż kipi hejtem więc chyba jednak znajdujesz jakieś usprawiedliwienie dla hejtu ;P

    • Kamil

      Nie, to nie jest hejt. To po prostu rozczarowanie.

    • QWERTY

      „Dobry produkt obroni się sam” Nie zawsze jest tak po prostu jakiś fajny produkt (np..BlackBerry os) ale zatonie w kupie gówna (w tym przypadku Androdzie) i zostanie przez większość zapomnianą

    • Konrad Uroda-Darłak

      Zasadniczo „fajny” nie równa się „dobry”, więc Twój przykład BB jest faktycznie na miejscu :P

  • bit

    jak to platforma się nie liczy? życzę powodzenia w ogrywaniu legalnie gier nintendo czy sony na innych systemach.

    • Mateusz

      Emulacja nie jest nielegalna w świetle prawa o ile masz oryginalny nośnik z grą. Tak kiedyś Apple wygrało sprawę przeciw Nintendo dotyczącą emulatora(nie pamiętam czy chodziło o SNESa, czy PSX).

    • Kamil

      PSX ;)

    • Mateusz

      Dzięki, pamięć już nie ta ;}

    • Kamil

      No własnie nie bez powodu przytoczyłem PlayStation Now ;)

  • Mateusz

    Większość z przytoczonych krzykaczy to zwyczajne dzieciaki, święcie przekonani o swoich racjach, którzy co gorsza organizują się w społeczności i zamiast zwyczajnie czerpać radość z gry, skupiają się na pierdołach: tu słaba grafika, tu 30fps zamiast 60 itd, z tego się wyrasta. Starsi gracze bardzo zresztą rzadko mają czas udzielać się aktywnie we wszelkich dyskusjach.
    Sam kiedyś przed zagraniem robiłem potężny research wokół gry by wiedzieć jak działa, znać jej mankamenty, zalety itd. Strasznie to traktowałem zero-jedynkowo. Obecnie po prostu czerpię radość z gry, skupiając się na tym co chcieli mi zaprezentować twórcy niżeli poszczególnych elementach z osobna, sprawia to że gra mi się dużo przyjemniej.

    • Kamil

      O to, to.

      Ja, natomiast, kiedyś dzielnie śledziłem wszystkie newsy o grach. Teraz — przestałem. Wiem co się dzieje w branży, czasem przejrzę zapowiedzi, zdarza mi się obejrzeć trailer. I patrzę na twórców, słucham opinii ludzi których szanuję i na ich podstawie dokonuję zakupów. Czerpię dużo więcej przyjemności z samej zabawy, bo nie widziałem połowy fabuły w trailerach, a także 3/4 tajemnic rozgrywki na kolejnych zajawkach.

  • Jakub Mądrecki

    Drugi raz już widzę na AW opinię, że Stirlng dostał DDoSem za recenzję 7/10 dla Zeldy. On dostał generalnie za całą swoją jadowitą opiniotwórczą działalność przeciwko Nintendo, której chyba najbardziej znanym ostatnio materiałem jest: https://youtu.be/OA8xrgLqQZ8
    Recenzja Zeldy była po prostu przekroczeniem pewnego punktu krytycznego w najbardziej zagorzałych fanach. Trudno się użalać nad kimś, kto sam sobie nawarzył piwa. Część jego zarzutów i argumentów jest doskonale zrozumiała, natomiast wnioski do jakich na ich podstawie doszedł.. Cóż. „Tacy poeci, jaka jest publiczność!”?
    Oczywiście nie popieram działalności ani jednej, ani drugiej ze stron. Daleko mi do fanbojstwa, gram w gry, a nie konsole, staram się zaliczać wszystkie najlepsze ekskluzywne tytuły każdej platformy + jak starcza czasu to i lepsze multiplatformy :)

    • Grochu

      Bardzo dobrze, że takie materiały powstają. Trzeba uświadamiać ludzi, że dają się dymać firmie o jednej z najbardziej anty-konsumenckich postaw. Coś za co każdej innej firmie by się bardzo mocno oberwało, tymczasem większość mediów tylko klepie Nintendo po główce, bo mają głupi sentyment do tej firmy.

      Z graczami niewiele lepiej, bo u nich panuje jakiś rodzaj Syndromu Sztokholmskiego, czy Syndromu Bitej Kobiety, Która Ciągle Wierzy, Że On Się Jeszcze Zmieni.

    • fakt

      w punkt. To syndrom. Bycie fanem to jedno, a bycie klientem który płaci za fanaberie korporacji to drugie. Jako płacący całkiem spory haracz od rozrywki, oczekuję spełnienia obietnic i równania do jakichś rynkowych standardów a nie mydlenia oczu że 20 fps to nowa jakość, grafika nie ma znaczenia, 300zł za grę to tanio, ekran musi się rysować, a antenka BT w padzie jest niepotrzebna, albo spadaj i przylutuj se sam.

    • Kamil

      No nie no. Chyba się trochę zapędziłeś. 290zł to standardowa cena sportówek w PSN :)

  • anemusek

    Na świecie jest 7mld ludzi… To, że jest masa tych co uważają, iż gry na Nintendo są dla dzieci lub nieco starszych z niedorozwojem umysłowym nie wyklucza wcale tego, że jest również masa fanów platformy i gier. Wcale nie muszą się dublować bo 7mld to całkiem sporo. Znajdzie się taż całkiem spora liczba osób chcących spróbować jednej gry bez kupowania platformy i dalej nie muszą się oni dublować z żadnymi innymi. Autor ma chyba trochę zachwianą perspektywę odnośnie skali świata i trochę zalatuje fanbojskim hejtem by merytorycznie ogarnąć temat na sensownym poziomie.

    • Kamil

      Ale ten wpis nie jest o Zeldzie, ani o Nintendo.

      To temat o tym, jak najczęściej wygląda dyskusja o grach w internecie. O tym, jak jeszcze kilka lat temu Sony było super, bo miało darmowe granie w fifkę po sieci, ale teraz już tak kolorowo nie jest. Albo o tym, że jak nie masz super karty graficznej, to jesteś gorszy, bo masz mniej detali, przez co cała gra właściwie nie ma sensu.

  • QWERTY

    Jak dobrze że Nazir nie gra w gry bo by był większy burdel w komentarzach

  • doogopis

    To też pewnie to że ludzie mają bóle d,czują sie źle i dlatego reagują z taką złością. Można być fanem jakiejś platformy ale bez przesady. Ja z każdej konsoli i starszych kompów mam gry które lubie czasami zagrać,zaczynając na zx spectrum. A było i szmatari z drewna i stali. Choć to chyba regionalny slang bo nigdy tego nie słyszałem.

  • wombat

    Dobry artykuł! Gry mają łączyć, nie dzielić!

  • DamGal

    Zgadzam się! Dlatego czekam na moment, gdy PlayStation czy Xbox przeistoczą się w usługi, a zakup pudełek do TV przejdzie do lamusa.