35

Cyfrowe szaleństwo i znikające jedna po drugiej gry. Bo licencja się skończyła

Na co dzień jestem ogromnym miłośnikiem cyfrowej dystrybucji. I prawdą jest, że kiedy wszystko idzie zgodnie z planem -- naprawdę nigdy w świecie nie chciałbym powracać do czasów regałów uginających się od pudełek i żonglowania płytami. Mimo że Alan Wake jest kolejnym przykładem udowadniającym, że może powinienem...

Licencje to rzecz święta. I odrobinę straszna. Oczywiście jestem za tym, że prawa do intelektualnej własności nie można ignorować. Dlatego jak najbardziej rozumiem mechanizm który stoi za tym, że kolejne gry stają się niedostępne w cyfrowych sklepikach. Powody są różne — raz jest to kwestia marki (tak było ze wspaniałym OutRun Online Arcade, który dostępny był na PS3/X360 do 2011, kiedy wygasł kontrast z Ferrari). Innym razem muzyki. A później jeszcze wizerunku. Są kultowe gry które nigdy nie trafiają przez to do internetowych sklepików, są takie, które pobędą raptem chwilę, a jeżeli nie zdążymy ich odpowiednio szybko kupić, to musimy obejść się smakiem.

Licencja się skończyła, gry znikają z pola widzenia

Z roku na rok przybywa gier, których nie możemy dłużej kupić. I jeżeli te nie doczekały się wydania na fizycznych nośnikach, to tak naprawdę nie pozostaje nam nic innego, jak tylko obejść się smakiem i wzdychać do trailerów. Nooo, ewentualnie jeszcze odkupić dostęp do konta użytkowników, którym udało się nabyć tytuł zanim został zdjęty z cyfrowych sklepików. Sytuacja jest o tyle drażniąca, że nie ważne czy mówimy o dużych tytułach (Alan Wake, Deadpool i inne marvelowskie produkcje) czy małych (wspomniany OutRun, Scott Pilgrim vs. the World: The Game czy cały pakiet gier z serii Teenage Mutant Ninja Turtles) — one po prostu znikają. Ot tak, często bez większego ostrzeżenia. I żeby była jasność — znika możliwość ich zakupu, jednak ludzie którzy je wcześniej kupili i mają przypisane do swoich kont, wciąż mogą je ponownie pobrać i cieszyć się zakupem.

A może by trochę o nie powalczyć?

Skąd zatem moje rozdrażnienie? Rozumiem zobowiązania firm i ograniczenia z nich płynące. Patrząc na suche oświadczenia odnoszę jednak wrażenie, że nigdy nie próbują choćby odrobinę zawalczyć o te tytuły. To najczęściej leciwe produkcje z ich katalogów (choć nie zawsze — od premiery Teenage Mutant Ninja Turtles: Mutants in Manhattan rok minąłby dopiero 24 maja; gra zaś zniknęła ze sklepów czwartego stycznia), które nie sprzedają się już jak świeże bułeczki. I doskonale rozumiem, że takie operacje z wymagałyby od nich sporych inwestycji. Ale czy nie jest to rzecz, którą powinni rozplanować na starcie, przy projektowaniu? Aby produkt mógł pożyć nieco dłużej? A może to już czas, aby rozpocząć myślenie o licencjach długoterminowych, a nie takich, które wygasną nim jeszcze generacje zdąży się na dobre rozkręcić?

I tak źle, i tak nie dobrze

I żeby nie być jednostronnym — są firmy, które naprawdę robią co w ich mocy, aby ich produkty pozostały dostępne także w cyfrowych sklepikach. Jednymi z nich jest Rockstar. GTA: Vice City i San Andreas, klasyki nad klasykami. Kultowe gry, których raczej nikomu przedstawiać nie trzeba. Kilka lat wstecz wykastrowane zostały ze swojej kultowych ścieżek dźwiękowych. Gry wciąż można nabyć, ale nie uświadczymy w nich już numerów, które w dużej mierze budowały ich klimat kilkanaście lat temu. Jasne, możemy je dodać samodzielnie do tamtejszego radia — to jednak wymaga od nas dodatkowego nakładu pracy, a pewnie także inwestycji w zakup stosownej muzyki. Najbardziej oburzający w tej kwestii pozostaje fakt, że stosowne aktualizacje „skasowały” dostęp do utworów także ludziom, którzy nabyli je wcześniej.

Cyfrowa rewolucja sobie, a realia sobie

Jestem jednym z tych, którzy w większości przypadków, jeśli tylko mogą, wybierają wersję cyfrową. Jednak patrząc na kolejne znikające gry (a tych, jak możecie sprawdzić w serwisie Delisted Games co rusz przybywa) cieszę się, że nośniki fizyczne wciąż się trzymają. Kto wie, może za jakiś czas będzie to jedyny sposób by nabyć wiele z tytułów, do których na ten moment mamy swobodny dostęp w PlayStation Store, Xbox Live Arcade czy na Steamie. Pytanie tylko co wtedy z ich cenami: poszybują w górę do kosmicznych kwot, podobnie jak retro gry obecnie?

  • Synek

    Copyfirght wduping

  • cyanoone

    Piraci bezpieczni i nie muszą obchodzić się smakiem…

    • Kamil

      To jest w tym wszystkim najsmutniejsze. Bo te pirackie kopie gdzieś tam zawsze (długo?) będą krążyć.

  • magneto

    I co ciekawe ta sytuacja dotyczy nie tylko gier, ale nawet ebooków. Kilka tytułów na które polowałem nagle z dnia na dzień zniknęły z oferty wszystkich księgarni. Niby to trochę moja wina, że ich nie kupiłem czekając na jakaś dobrą promocję, ale z drugiej strony informacja o wycofaniu tytułu ze sprzedaży za ………dni zmobilizowałaby mnie zapewne do jej kupna w cenie regularnej. A tak to d…a, ani ja nie mam książki 📚, ani wydawnictwo dochodu.😒 🤔

    • Kamil

      O, to ciekawe. A która to tak zniknęła?

    • isaakPL

      Władca pierścieni

    • koker

      Władca pierścieni? Kupiłem ebooka nie dalej niz dwa miesiące temu, spojrzałem z ciekawości na publio i virtualo i na obydwu jest dostępny – w innych sklepach więc pewnie też ;)

    • isaakPL

      Musiały wrócić, dwa lata temu kupiłem ale szybko zostały wycofane z powodu krótkiej licencji, był nawet o tym artykuł na świat czytników

    • koker

      Hmm, faktycznie, wiszą takie archiwalne artykuły w sieci, nie wiedziałem ;)

    • Kamil

      Whoa, to duża sprawa!

  • Adrian Nyszko

    Vice City bez Michaela Jacksona..

    • Paweł A.

      I to jeszcze w najbardziej rozpoznawalnym momencie – przy pierwszej „wsiadce” do pojazdu. Dlatego VC pirata odpalam od czasu aktualizacji.

    • Hrathen

      A nie było tak, że w przypadku VC ludzie którzy kupili wcześniej zachowali piosenki, a dopiero nowi kupujący mają wersje wykastrowane? Bo w SA to faktycznie kasowało każdemu.

  • NobbyNobbs

    I za to nie lubię steam!

    • kofeina

      Za co?

    • NobbyNobbs

      Właśnie za to, że część produktów może zawsze zniknąć a część zostać wykastrowana np. z piosenek w grze.

    • kofeina

      No ta „aktualizacja” do GTA to trochę przegięcie. Ale kupione już gry nie znikną. Wczoraj pod wpływem wycofywania ze sklepów kupiłem Alana Wake’a i nadal tam jest.

    • NobbyNobbs

      A jak steam padnie to już nie będzie. Natomiast co na płycie/dysku to jednak jest pewniejsze.

    • kofeina

      Jakoś bardziej mi się wydaje, że padnie mi dysk/płyta przestanie być zdatna do odczytu niż Steam.

    • NobbyNobbs

      I dlatego mam wszystko w dwóch kopiach a nie tylko w jednej.

    • kofeina

      Mam nadzieję, że ta druga nie jest trzymana w pobliżu pierwszej :P

    • NobbyNobbs

      W innej miejscowości wręcz :P

    • Shakuahi

      Ale płyty też nie są niezniszczalne. Ja to mam jednak nadzieję, że takie platformy jak steam czy origin nie znikną i za paręnaście lat będziemy je dzieciom w testamencie przepisywać. :)

    • NobbyNobbs

      Jak mam dwa zestawy płyt w różnych miejscach to jak jedna mi nawali to sobie drugą skopiuję.

  • Przemek

    hmm… Pewnie dla tego że krótsza licencja jest po prostu tańsza. za jakiś czas wydana zostanie inna gra/film/książka napędzana innym marketingiem więc czemu na tej nowej fali ma popłynąć jakaś stara produkcja i być zbędnym balastem odciągającym od nowych produktów?

    • Kamil

      No nie wiem. Ja mam tak, że kiedy lubię jakąś ekipę, to staram się grać we wszystko co wydają. Niekoniecznie na starcie. I gdyby nie bug cenowy z TMNT, to prawdopodobnie nie kupiłbym ich na premierze, cena by nie zdążyła spaść, a gra by wyleciała.

      Może po prostu niech kupują zatem dłuższe licencje?

    • Przemek

      dłuższa licencja może być dużo droższa albo kolidować z planem wydawniczym i być nie osiągalna

  • Łukasz Gątnicki

    Od dzieciaka kupowałem trochę gier… Dziś choćby były to klasyki nic mi po nich bo zdecydowana większość nie da się zainstalować na nowych komputerach/systemach operacyjnych. Więc leżą i zbierają kurz na półce… Chyba że razem z grami kolekcjonowałbym stare komputery, żeby mieć na czym je uruchamiać…

    • Kamil

      Akurat na komputerach to pół biedy — zawsze można zemulować starsze systemy, czy to DOSboxem, czy to innymi wirtualnymi maszynami, na których odpali się tego W98 czy WXP.

    • Łukasz Gątnicki

      Pytanie czy masz też legalne systemy, które chcesz emulować. Dostać dziś W98 raczej nie jest proste

    • Kamil

      No to jest problem, ale może gdzieś się zaplątały między płytami ;). U mnie w szufladzie wciąż chyba leży cały pakiet oryginalnych dyskietek z W95. Choć nie wiem, czy jeszcze działa ;)

    • Tom

      Problem jest jeszcze innej natury. Niedawno próbowałem zainstalować jedną ze starszych gierek. Niestety instalacyjne płyty CD nie wytrzymały próby czasu. Nie ma szans odczytać płyty nr 1. Próbowałem na kilku kompach z różnymi napędami. Nic.

    • NobbyNobbs

      I od tego są kopie zapasowe. Jak płyta z grą ma zabezpieczenia to wtedy ściągam pirata i zgrywam go na drugą. W końcu to producent łamie moje prawo do posiadania kopii zapasowej więc moralnie jestem czysty.

  • janek

    Dobrze ze jeszcze są piraci !
    Bo inaczej tego nie można podsumować.

  • Marx

    Bo streaming muzyki/gier/filmow to wypozyczalnia a nie kupowanie. To tak jak bys kupil bilet na autobus i myslal ze autobus jest twoj…