Android Wear 2.0, LG Watch Sport i LG Watch Style to zupełnie nowe rozdanie dla Google. Platforma dla smartzegarków zmieniła się nie do poznania, dlatego korzystając z okazji sprawdziliśmy je oraz nową wersję Android Wear na targach MWC w Barcelonie.

Dotychczasowi użytkownicy Android Wear powinni być zadowoleni z dokonanych przez Google zmian, a dla pozostałych osób to bardzo dobra wiadomość, ponieważ platforma została znacząco poprawiona pod każdym względem i zostanie udostępniona wielu starszym smartwatchom. System działa sprawniej, wygląda lepiej i daje większe możliwości, niż kiedykolwiek wcześniej.

Użyteczna korona

Dokonane zmiany odczujemy już przy wykonywaniu podstawowych czynności, takich jak zmiana tarczy czy przeglądanie powiadomień. Google podążył ścieżką wytyczoną przez Apple i zdecydowało się na uczynienie korony jeszcze bardziej użyteczną. Oznacza to, że nie służy nam jedynie jako przycisk, ale także pozwala na przewijanie zawartości ekranu. Rozwiązanie to sprawdza się naprawdę świetnie – pozwala na zapoznanie się z wyświetlanymi na ekranie treściami bez zasłaniania choćby ułamka z nich. W przypadku LG Watch Sport nawet delikatne muśnięcie jest w pełni wystarczające, by poznać dalszą część wiadomości bądź kolejne pozycje na liście aplikacji. Początkowo nie byłem zwolennikiem tego pomysłu, wydawał mi się przerostem formy nad treścią – jednak dopóki z niego nie skorzystamy, nie wiemy jak jest to wygodne. Przekonałem się o tym używając Apple Watcha i cieszę się, że Google podjęło taką decyzję.

Z koroną wiąże się jednak pewien problem. Jej domyślną i jedyną akcją jest zamykanie aplikacji i powrót do ekranu głównego (czyt. tarczy). Kłóci się to z jej drugą rolą, ponieważ po przewinięciu listy na ekranie zechcielibyśmy błyskawicznie wybrać jedną z pozycji, a nie zrobimy tego w inny sposób, niż dotykając ekranu. Wielokrotnie złapałem się na wciskaniu korony po to, by zatwierdzić swój wybór – w efekcie musiałem zaczynać wszystko od nowa. Dość szybko można się wyzbyć takiego zachowania i przestawić myślenie, ale korona i dotykowy ekran nie współpracują jeszcze tak dobrze, jak bym sobie tego życzył. Dłuższe przytrzymanie wciśniętej korony powoduje uaktywnienie Asystenta Google, który nie jest jeszcze dostępny w języku polskim, dlatego aktywowana jest typowa dla Android Wear wyszukiwarka, która zrozumie polskie komendy.

Czujne oko zauważy, że po obydwu stronach korony umieszczono przyciski, którym tym razem role przypiszemy samodzielnie w ustawieniach. Wcześniej, gdy debiutował Watch Urbane 2, LG przydzieliło takim przyciskom konkretne skróty, których nie mogliśmy zmienić. Czy to oznacza, że w przypadku aktualizacji sytuacja ulegnie zmianie? Posiadacze LG Watch Urbane LTE byliby z takiego obrotu spraw bardzo zadowoleni.

Poruszanie się po zakamarkach Android Wear stało się o wiele łatwiejsze. Górny panel nareszcie nie posiada aż czterech sekcji, pomiędzy którymi przemieszczaliśmy się gestami prawo lewo. Rozłożenie skrótów do każdej z funkcji na odrębne zakładki okazywało się koszmarnie niewygodne, dlatego tym razem wszystkie je znajdziemy w jednym miejscu. Wysunięcie panelu oraz tapnięcie w jedną z ikon wystarczy, by włączyć tryb samolotowy lub przejść do ustawień. Na-resz-cie. Same ustawienia również stały się bardziej uporządkowane. Pojawiły się kategorie grupujące dane typy ustawień, co znacznie skróciło listę. Kolejna dobra decyzja.

Powiadomienia. Ładniej i więcej

Zupełnie nowy wygląd otrzymały powiadomienia. Nie są to już karty z jasnym tłem, które w większości sytuacji nijak miały się do zastosowanej przez użytkownika tarczy, a co najważniejsze, prezencji reszty elementów systemu. Android Wear 2.0 przyniósł powiadomienia prezentujące więcej treści: grafikę miniaturkę (logo aplikacji, avatar nadawcy wiadomości), nazwę nadawcy i treść wiadomości. W sytuacji otrzymania notyfikacji jest ona wyświetlana na pełnym ekranie, zrezygnowano z tzw. podglądu karty, który znajdował się w dolnej części ekranu. W kwestii wchodzenia z powiadomieniami w interakcję nie poczyniono znaczących poprawek. Nadal do wyboru mamy oferowane przez aplikacje akcje, ale wartą odnotowania nowością jest dodatkowy sposób wprowadzania tekstu. Oprócz dyktowania możemy skorzystać z niewielkiej klawiatury, na której piszemy za pomocą gestów lub po prostu wprowadzając znak po znaku. Działa to zaskakująco sprawnie i jest wygodne, choć nie jest nieomylne.

Komplikacje to coś, na długo czekałem. Do tej pory należało wybierać konkretne tarcze w Google Play, które oferują taką możliwość personalizacji ich wyglądu i nawet jeśli na taką natrafiliśmy, to wszystko odbywało się na zasadach przygotowanych przez dewelopera tarczy. Tym razem swoboda użytkownika jest dużo, dużo większa, ponieważ nie jesteśmy ograniczeni przez pomysłowość autora tarczy, a wszystkich autorów aplikacji na Android Wear. Każda z nich może bowiem znaleźć się w swojej miniaturowej formie na ekranie głównym i poinformować nas o temperaturze, stanie naładowania baterii, minutach pozostałych do następnego spotkania i wiele, wiele innych. Najprostszym z rozwiązań jest utworzenie skrótu do danej aplikacji, co też może być dla wielu osób naprawdę przydatne.

Ten zegarek działa sam

Na liście aplikacji nie sposób nie zauważyć zupełnie nowej – Sklepu Google Play. Firma z Mountain View postanowiła dać nam możliwość przeglądania i instalacji aplikacji bezpośrednio z poziomu zegarka. Wbrew pozorom nie jest to karkołomne i można dość szybko przejrzeć najpopularniejsze oraz najlepiej oceniane appki. Te pobierane są na zegarek za pomocą sieci LTE/3G lub Wi-Fi, ale również wykorzystane może być standardowe połączenie Bluetooth pośredniczące pomiędzy smartwatchem a podłączonym do internetu smartfonem. Nie miałem żadnych problemów z zapoznaniem się z nowymi aplikacjami i ich instalacją, a co więcej, webowy Google Play na liście naszych urządzeń przypisanych do konta Google nareszcie wyświetla smartwatche.

Android Pay to na razie jedyna uniwersalna metoda płatności zbliżeniowych w Polsce i oprócz smartfonów, jest także obecna na smartwatchach. Do jej działania na zegarku niezbędne jest skonfigurowanie konta (dodanie karty) z poziomu telefonu, a później wszystko idzie już z górki. To bardzo wygodny sposób na dokonywanie płatność i jedyne co musimy się przygotować, to dziwne spojrzenia otaczających nas osób.

LG Watch Sport. Znalazłem następcę

LG Watch Sport wielokrotnie zarzucano jego grubość i masywność. Zgadza się, zegarek nie jest skromnych rozmiarów, a wysokość całej konstrukcji sprawia, że dla wielu osób może on być bardzo niewygodny do noszenia. W mojej ocenie na nadgarstku leży pewniej i bardziej komfortowo od wszystkich poprzednich smartwatchy LG. LG G Watch, G Watch R i Urbane (LTE) bezustannie przypominały mi o swojej obecności, podczas gdy o Watch Sport udało mi się kilkukrotnie zapomnieć. Delikatnie wystająca ramka powoduje, że z dotykowego ekranu nie skorzystamy zupełnie bezproblemowo, lecz zabezpiecza to wyświetlacz przed wieloma czekającymi go starciami z różnymi przedmiotami. Gumowa opaska nie uwiera, choć bardzo żałuję, że niemożliwa jest jej wymiana na każdy inny, uniwersalny pasek – wynika to z obecności anten, które wymagane są do działania sieci bezprzewodowych (LTE, 3G, GPS i Wi-Fi). Wielu osobom może nie odpowiadać surowa stylistyka Watch Sport, która jest dla mnie zaletą zegarka, ponieważ nie zwraca na siebie więcej uwagi, niż powinien. Świecący ekran i solidna koperta wystarczą.

Trudno mi ocenić czas pracy na baterii zegarka, ponieważ spędziłem z nim tylko 24 godziny. W międzyczasie byłem zmuszony do ponownego naładowania zegarka, po około 16 godzinach użycia, na co wpływ miała przede wszystkim duża eksploatacja energii poprzez ciągłe sprawdzanie funkcji urządzenia.

Android Wear 2 wypada o niebo lepiej od swojego poprzednika pod każdym względem. Jego obsługa jest wygodniejsza, powiadomienia wyświetlają więcej informacji, więc są bardziej pomocne, a samodzielne aplikacje oraz Android Pay mogą pozwolić wielu osobom na zapomnienie o smartfonie. Przynajmniej po pierwszej konfiguracji zegarka, do której niezbędne jest sparowanie z kontem Google na telefonie…

LG Watch Sport natomiast to przyjemny kawałek elektroniki, który ze względu na swoją cenę będzie miał spore problemy na każdym rynku. Na naszym, w Polsce, nie pojawi się w ogóle, a zaimportowane spoza granic kraju egzemplarze nie będą w pełni kompatybilne z naszymi sieciami komórkowymi. Wielka szkoda, bo jeśli miałbym zastąpić mojego (oczekującego na aktualizację) G Watch R , to wybrałbym właśnie Watch Sport.