11

Flagowiec jeszcze bardziej udany, niż jego poprzednik — recenzja LG V30

LG bardzo śmiało poczyna sobie na rynku smartfonów — i dobrze! Urządzenia które serwują nam w ostatnich latach stoją na bardzo wysokim poziomie, a LG V30 udowadnia, że firma ani trochę nie planuje zwalniać tempa.

To drugi duży smartfon LG w tym roku. Pierwsze półrocze upłynęło nam pod znakiem LG G6 — świetnego i przemyślanego urządzenia, które jednak niczym nas specjalnie nie zaskoczyło. Wiedzieliśmy czego mamy się po nim spodziewać, sprzęt po prostu dzielnie kroczył ścieżką wydeptaną przez swoich udanych poprzedników. Teraz model ten można nabyć za naprawdę rozsądne pieniądze (zobacz: Najlepsze smartfony, które warto kupić w listopadzie 2017), a na rynku zadebiutował LG V30. Sprzęt w dużej mierze odbiegający od tego, co zaserwowano nam w pierwszym kwartale. Na szczęście mówimy tutaj o bardzo pozytywnych zmianach!

LG V30 — pierwsze wrażenie

LG przyzwyczaiło nas już do tego, że pewnych standardów. W pudełku zawsze czeka na nas bardzo podobny zestaw rozmaitości, na który poza samym urządzeniem składa się również kabel do ładowania, instrukcja, przejściówka do prądu oraz — rzecz jasna — słuchawki. Tym razem firma postawiła na nieco inne wzornictwo. O tym czy telefon ten wygląda lepiej czy gorzej można byłoby dyskutować godzinami — i pewnie nigdy nie dojdziemy do wniosków, z którymi wszyscy się zgodzą. W mojej opinii — jest ładniej, a wykorzystana nowa technologia ekranu idealnie się tutaj sprawdza. Wielokrotnie wspominałem że wolę mniejsze smartfony — 6″ są dla mnie raczej za duże, no i ten model nie jest tutaj wyjątkiem.

LG V30 — co w środku?

Urządzenie napędzane jest układem Qualcomm Snapdragon 835 (2,45 GHz, 8-rdzeni) — i tutaj znowu trudno mi uniknąć porównania do G6, w którym zamontowano słabszego Snapdragona 821. To potężna maszyna, która bez problemu radzi sobie nie tylko z całym pakietem aplikacji, ale także z najbardziej wymagającymi grami, które pojawiły się na Androida. Bez żadnego problemu będziecie mogli cieszyć się tam pełną krasą tytułów takich jak Dead Trigger 2, Galaxy Reavers czy mobilną wersją Middle-Earth: Shadow of War. Pisząc o LG V30, nie sposób nie wspomnieć o genialnym układzie audio (32-bitowym DAC (Quad) SABRE ES9218P), za który odpowiada kojarzona z najwyższą jakością dźwięku firma Bang & Olufsen. Koreańczycy ewidentnie przyłożyli się do tego aspektu — i to słychać, chociaż nie ma się co oszukiwać, że aby w pełni docenić ten aspekt, przyda się nieco inna para słuchawek niż ta, która znalazła się w zestawie ze smartfonem. No i wbrew temu co robi rynkowa konkurencja — LG nie rezygnuje z analogowego wejścia mini-jack, co z pewnością docenią wszyscy miłośnicy najwyższej jakości dźwięku. Warto także doprecyzować, że sprzęt pozwala przełączać się między standardowym chipsetem telefonu do SABRE. Ten drugi niesie za sobą dużo wyższą jakość, ale wiąże się to z dużo większym zużyciem baterii — dlatego warto po niego sięgać raczej przy odsłuchu audio wysokiej rozdzielczości. LG V30 obsługuje także standard MQA (Master Quality Authenticated), czyli nowy format najwyższej jakości muzyki, która zajmuje stosunkowo niewiele miejsca. W skrócie — będziecie się tutaj mogli cieszyć najwyższą jakością oferowanej przez Tidal muzyki!





Aparat fotograficzny — jest lepiej niż wcześniej. Ale do perfekcji sporo zabrakło

Aparat fotograficzny to dla wielu jeden z kluczowych elementów smartfona. W LG V30 z tyłu znalazł się podwójny aparat (standardowy + o szerokim polu widzenia). Ten pierwszy to 16 megapikseli, f/ 1,6, 1,0 μm i pozwalający nagrywać materiały wideo UHD w zwolnionym tempie nawet do 120 fps (chociaż tylko do rozdzielczości HD). Drugi zaś może poszczycić się 13 megapikselami, f/ 1,9, 1,0 μm. Szklane soczewki to usprawnienie którego wcześniej zabrakło, cieszą też nieco jaśniejsze przysłony. Niestety — równie wiele pozytywów nie można napisać na temat przedniej kamery, która wypada — po prostu — blado. Mimo 5 megapikseli i szerokich kątów widzenia, przysłony f/2,2 i 1,12 μm — jakość zdjęć jest… po prostu niska. Przy naprawdę dobrym oświetleniu możemy jeszcze liczyć na w miarę przyzwoite efekty. Przy słabszym sprawy zaczynają się komplikować.










Łączność, wejścia i spółka

Smartfon to nie tylko dobra kamera i szybki procesor. Nie zabrakło tutaj wsparcia dla całego szeregu łączności mobilnej oraz WiFi, ale tym na co należy szczególnie zwrócić uwagę jest moduł Bluetooth. W LG V30 znalazł się bowiem Bluetooth 5.0 low energy! Sprzęt ładujemy za pomocą złącza USB-C, które służy także do kopiowania danych. Poza tym sprzęt posiada wspomniany już 3,5 mm Audio Jack, gniazdo na kartę nano SIM oraz microSD, które pozwalają rozszerzyć pamięć wewnętrzną smartfona (64 GB, z czego do wykorzystania mamy niespełna 50 z nich).

LG V30 na co dzień

No dobrze, zestaw statystyk i teorii to jedno, a jak urządzenie sprawdza się w praktyce? Zaokrąglony ekran to rzecz, do której musiałem się chwilę przyzwyczaić — jednak zamiana IPS na ekran OLED wyszła smartfonowi na dobre. Szeroka paleta barw, wysoka rozdzielczość (2880 x 1440 pikseli (QHD+), 538 ppi) i duża jasność cieszy oczy w codziennej pracy. Nie miałem problemu z korzystaniem z odczytem nawet w co bardziej słoneczne dni. Warto też dodać, że posiada on wsparcie HDR. Czytnik linii papilarnych umieszczony w tylnej części obudowy działa sprawnie i naprawdę przyjemnie się z niego korzysta — dzielnie też zastępuje przycisk odblokowujący smartfon, jeżeli macie dość charakterystycznego podwójnego stukania w ekran, by go obudzić. Niestety, jeżeli zaś chodzi o samą, pokrytą szkłem, konstrukcję, to — jak wszędzie — cały czas jest pełna smug i odcisków naszych palców. Dlatego lojalnie uprzedzam wszystkich pedantycznych użytkowników, że jeżeli lubią mieć swoje sprzęty wychuchane i wydmuchane — to przy tym modelu raczej nie będą mogli rozstawać się ze szmatką, którą co rusz będą mogli zmazać znajdujące się tam smugi. Ciekawi mnie też jak przy dłuższym użytkowaniu na co dzień będą się miały sprawy z zarysowaniami?

Warto też dodać, że LG V30 posiada certyfikat IP68, czyli niespecjalnie musimy przejmować się deszczem, a w razie nieprzewidzianych przygód możemy bez obaw zamoczyć go na kilka minut pod wodą — byle niezbyt głęboko. Na ten moment LG V30 działa w oparciu o Androida Nougat 7.1.2 z nakładką producenta. Szczerze mówiąc — byłem szczerze zawiedziony, że producenci nie zdecydowali się zaserwować nam tutaj jeszcze Oreo. Oprogramowanie producenta wypada w porządku — dodatki do zawsze aktywnego ekranu są estetyczne i wierzę, że wielu ludzi zdecyduje się z nich skorzystać. Podobnie jak nowy, pasek, który możemy dowolnie przenosić — by kilka ważnych dla nas elementów mieć pod ręką (skróty do aplikacji, czy poszczególnych funkcji urządzenia). To zresztą opcja na tyle fajna, że nie bez powodu pojawiły się już programy, które pozwalają odtworzyć tę funkcję także na smartfonach innych producentów.

Baterie od lat są największą piętą achillesową telefonów — i trudno mówić o tym, aby którykolwiek model specjalnie się w tej kategorii wyróżniał. Zamieszczony tam jednak akumulator 3,300 mAh pozwala na cały dzień komfortowej pracy. Przy moim trybie, gdzie regularnie sięgam po telefon by odpisać na wiadomości, coś sprawdzić, a nie brakuje też mobilnych gier było to ok. 14-15 h. — bez aktywnej funkcji always on. Uważam to za wynik satysfakcjonujący, ale nie ma się co czarować: nie mówimy tutaj o żadnych specjalnych osiągnięciach. A w przypadku jakiś niespodzianek — z pomocą przybędzie nam opcja szybkiego ładowania, która pozwoli ekspresowo napełnić świecący na czerwono znacznik. LG V30 wspiera także ładowanie bezprzewodowe. Niestety — w tegorocznym modelu firma zrezygnowała już z opcji łatwej wymiany baterii — szkoda.

Użytkownicy LG G6 mogą się czuć zazdrośni…

LG w swoim modelu V30 naprawdę pokazało, że kilka miesięcy po sobie mogą wydać dwa zupełnie różne urządzenia — z których każde będzie lepsze od swojego poprzednika. W swoim najnowszym flagowcu nie tylko zadbali o implementację szybszego procesora, ale także o zaspokojenie potrzeb nawet największych audiofilów. Zastosowane w tym modelu rozwiązania audio zasługują na sporo uwagi. Sam telefon to wysoka półka — i myślę, że wszyscy którzy położą na nim ręce się ze mną zgodzą. Największym minusem pozostają niewątpliwie naprawdę słabej jakości przedni aparat, a także brak najnowszego Androida. Na pocieszenie dodam, że sprzęt ma kilka asów w rękawie, które pozwolą nieco przyćmić te niedopatrzenia.

Kup LG V30 w Komputroniku za 2698 PLN. Kliknij!