LG jest specyficznym producentem. Mam tu na myśli przede wszystkim to, że tworzą naprawdę świetne urządzenia, którym trudno cokolwiek zarzucić, jednak wskutek delikatnych błędów, nieumiejętnego wprowadzenia na rynek czy nieudanych akcji reklamowych, nie zawsze udaje im się zdobyć należny im sukces. Dzisiaj przyjrzymy się historii ich flagowej serii G. Początkowo stanowiła ona pierwowzór do stworzenia Nexusów, co najlepiej świadczy o ich jakości. Ba! W swoim czasie prawie wszystkie z nich wypadały znakomicie.

LG Swift/Optimus G

Zaczynamy wielką przygodę 19 września 2012, kiedy to odbyła się oficjalna prezentacja tego modelu. W Polsce natomiast pojawił się dopiero 2 kwietnia 2013. Można zrozumieć, że nasz rynek nie jest kluczowy dla tej firmy, jednak takie opóźnienie trudno wybaczyć. Przejdźmy jednak do tego, co oferuje ten high-end po latach.

Jako że LG Swift G stanowił bazę dla Nexusa 4, można zauważyć wiele podobieństw. Przede wszystkim plecki w obydwu urządzeniach są szklane, jakość wykonania stoi na naprawdę wysokim poziomie, choć różnice między tymi urządzeniami dostrzeżemy w samym wyglądzie. Ekran ma przekątną 4,7 cala, rozdzielczość 1280 x 768 pikseli, a wykonano go w technologii IPS TFT LCD. Jakość wyświetlanego obrazu nadal prezentuje się całkiem nieźle. Nawet w temacie specyfikacji nie zestarzał się za bardzo.

Czterordzeniowy Qualcomm Snapdragon S4 Pro o maksymalnej częstotliwości taktowania 1,5 GHz, z grafiką Adreno 320 i 2 GB RAM stanowią udane połączenie. Po wgraniu Custom ROM-a można się pozytywnie zaskoczyć, że ten staruszek działa tak szybko – zważywszy na pokrewieństwo z Nexusem łatwo znaleźć odpowiadające nam oprogramowanie. Podobnie jak telefon brandowany przez Google, również to LG ma baterię 2100 mAh. Czasy pracy? Hmmm… Powerbank w tym przypadku się przyda.

LG Swift G został wyposażony w aparat 13 Mpix oraz kamerkę 1,3 Mpix. O ile względem bezpośrednich rywali wypada nieco gorzej, a mam tu na myśli m.in. Samsunga Galaxy SIII czy iPhone 5, o tyle lepiej od samego Nexusa. Całość zestarzała się z godnością, choć Android z nakładką Koreańczyków przypomina, że kiedyś uwielbiali pstrokate kolorki i niezbyt efektowne animacje.

LG G2

Gdybym miał wybierać pięć najlepszych smartfonów wszechczasów, to w tym zestawieniu na pewno umieściłbym G2. Przez wielu osób jest on uznawany za najlepszy produkt LG w segmencie mobilnym i trudno się temu dziwić. Owszem, obudowa przestała być szklana, postawiono na tworzywo sztuczne. W dodatku można go określić jako jednym z pierwszych, w których producent chciał rzeczywiście zredukować prawie do minimum ramki – wciąż robi to wrażenie.

W dodatku to urządzenie miał jedną przewagę nad konkurentami. Było znacznie tańsze, a przy tym oferowało świetne podzespoły, bo trudno inaczej nazwać 5,2-calowy ekran IPS o rozdzielczości Full HD, Snapdragona 800 z Adreno 330, 2 GB RAM, 16 lub 32 GB pamięci wbudowanej oraz aparat 13 Mpix z optyczną stabilizacją obrazu. Nie sposób także zapomnieć o dodatkach w oprogramowaniu. KnockOn pozwalało podświetlić ekran podwójnym dotknięciem, QuickMemo+ – szybko dodać notatkę z poziomu ekranu blokady, a z tyłu pojawił się przycisk zasilania. Pod wieloma względami LG G2 był ważnym modelem dla firmy.

Zresztą, podobnie jak poprzednik, został wykorzystany do stworzenia kolejnego Nexusa. Tym razem różnice między nimi były większe niż rok temu – Nexus 5 miał dużo mniejszą baterię (2300 vs. 3000 mAh), gorszy aparat (8 vs. 13 Mpix), ale przy tym czystego Androida oraz lepsze wykonania. Moim zdaniem 2013 pozostaje jednym z najlepszych dla LG. W dodatku wtedy zaczęto bawić się w tworzenie wersji Mini, które oferowały również znacznie słabsze podzespoły.

LG G Flex

W 2013 doszło również do prawdziwej rewolucji. Mianowicie właśnie wtedy na rynku pojawiły się dwa modele z zakrzywionymi wyświetlaczami – Samsung Galaxy Round oraz LG G Flex. O ile ten pierwszy powstał po to, aby Samsung mógł powiedzieć, że był pionierem, o tyle ten drugi stanowił uzupełnienie oferty. Sama specyfikacja tego dziwadła była identyczna, co w G2. W dodatku jego obudowa mogła sama naprawiać powstałe rysy, a urządzenie dało się nieco wyginać. W pewnym sensie stanowił on badanie rynku. Warto wspomnieć, że to pierwszy model LG z możliwością nagrywania filmów w 4K.

LG G3

Po LG G2, Koreańczycy chcieli kontynuować dobrą passę. Niestety, tym razem się pospieszyli i z wielkich nadziei wyszedł jedynie dobry model. Dlaczego? Elementem wyróżniającym był 5,5-calowy ekran IPS. Jego rozdzielczość robiła wrażenie – Quad HD dopiero się pojawiało, więc dodatek ten czynił z niego niezwykle atrakcyjną propozycję. Jednak w tym wszystkim producent po prostu się pogubił.

Jakość obrazu była gorsza w porównaniu do tej z G2. W dodatku Snapdragon 801 z Adreno 330 nie do końca radził sobie z tak wysoką rozdzielczością, wskutek czego telefon miał tendencję do szybkiego nagrzewania się oraz spowolnień. Kolejne aktualizacje naprawiały te problemy, ale pierwszego wrażenia nie dało się już cofnąć.

Nie da się jednak zapomnieć o jego zaletach. Mimo że w niektórych zastosowaniach był wolniejszy niż poprzednik, to bardziej dopracowany aparat 13 Mpix z optyczną stabilizacją obrazu, laserowym autofokusem oraz poprawioną aplikacją. Ogółem LG G3 stanowił ogromny zawód. Po bardzo dobrym Swift G, znakomitym G2, wszyscy mieli wielkie oczekiwania – Koreańczycy nie podołali, ale się nie poddali.

LG G Flex 2

Druga już generacja smartfona z zakrzywionym wyświetlaczem, jednak wysłuchano głosów użytkowników i postarano się poprawić newralgiczne punkty. Przede wszystkim zmniejszono ekran z 6 do 5,5 cala. Na przeszkodzie do jego popularności stanęła afera z zamontowanym w nim procesorem, czyli zdecydowanie najgorętszym układem, jaki znalazł się w smartfonach. Tak, jeżeli pomyśleliście tu o Snapdragonie 810, to macie pełną rację.

Snapdragon 810 miał poważne problemy z nagrzewaniem się. LG zdołało nawet go poskromić, jednak początkowa fala doniesień o problemach oraz informacje o rezygnacji wielu firm z używania tego SoC, przyczyniły się jedynie do spadku zainteresowania naprawdę ciekawym G Flex 2. Jednak z drugiej strony, czy ktokolwiek za nim tęskni? Zważywszy na to, że wciąż nie pojawił się jego następca, raczej nie.

LG G4

Wskutek mało udanego G3, G4 miało utrudniony start. W dodatku w 2015 Samsung się przebudził i w końcu zaprezentował świetnie wykonane, szklano-aluminiowe Galaxy S6 i S6 edge, które okazały się być strzałem w dziesiątkę. Przy takich konkurentach LG nie miało łatwo. Ich wówczas najnowsze dziecko mogło pochwalić się skórzaną klapką – dało się ją łatwo wymienić na inną, w najbardziej podobającym się nam wariancie kolorystycznym.

Tym razem 5,5-calowy wyświetlacz IPS o rozdzielczości QHD prezentował się już bardzo dobrze. Bateria 3000 mAh pozwalała na dzień pracy, a Snapdragon 808 z 3 GB RAM radził sobie ze wszystkimi zadaniami, w dodatku producent zaimplementował w oprogramowaniu kolejne funkcje. Do tego wszystkiego znakomity aparat. Miał 16 Mpix, sześcioosiową optyczną stabilizację obrazu oraz przysłonę f/1.8 – zdjęcia wychodziły naprawdę znakomite. Niestety był to tak porządny model, że nie odniósł sukcesu. Trudno stwierdzić, czy spowodowali to zawiedzeni użytkownicy G3, nieodpowiednia promocja, czy po prostu zbyt dobrzy rywale.

LG G5

Najbardziej odważny smartfon wielu ostatnich lat. Niestety ponownie, zaliczył sprzedażową porażkę i ostatecznie firma wycofała się z większości rzeczy, które w nim dodano. Na dobrą sprawę, jedynie podwójny aparat, z dodatkowym szerokokątnym obiektywem, stanowił element wyróżniający i powodujący, że chciało się nawet kupić ten model. W dodatku działał błyskawicznie za sprawą Snapdragona 820. 4 GB RAM oraz 32 GB pamięci UFS 2.0.

Największą przeszkodą do sukcesu okazał się wygląd. LG G5 do piękności trudno zaliczyć, to pewne, szczególnie gdy zestawi się go z Samsungiem Galaxy S7 czy HTC 10. Natomiast konstrukcja wspierają moduły nie przypadła szerszej publiczności do gustu. Oczywiście, wymienna bateria 2800 mAh była poważną zaletą, jednak dodatkowe elementy z lepszym audio czy powiększoną baterią nie zostały ciepło przyjęte. Nawet niewiele firm chciało rozwijać pomysł LG. Motorola z dołączanymi na pleckach modułami rozwiązała to znacznie lepiej i pomysł ten wciąż z powodzeniem rozwija.

LG G6

Wciąż najnowsza flagowa propozycja LG. Zdecydowanie najlepszy model z całej serii LG G, jednak zadebiutował w wyjątkowo nieszczęśliwym okresie. Szklano-aluminiowa, wodoodporna obudowa, 5,7-calowy ekran IPS o rozdzielczości QHD i proporcjach 18:9 (2:1), podwójny aparat 12 Mpix, jednak problematyczna okazała się zbyt wysoka cena na start.

W dodatku napędza go Snapdragon 821. Zeszłoroczny układ w starciu z tegorocznym wypada naturalnie gorzej, a od high-endów zawsze wymaga się więcej. Co gorsza, producent stworzył kilka wersji G6. Jedne mają dedykowany chip DAC, oferujący lepszą jakość audio, drugie ładowanie indukcyjne, trzecie 64 GB pamięci wbudowanej, a czwarte wszystko. Serio LG? Kto na to wpadł, to nie mam pojęcia. Szkoda tylko, że udany smartfon został w taki sposób pozbawiony szans na popularność.

Co dalej?

Naprawdę trudno przewidzieć, co LG zaprezentuje w 2018. Na pewno Koreańczykom czeka trudna przeprawa, ponieważ rynek urządzeń mobilnych staje się coraz bardziej wymagający. Mam nadzieję, że w końcu przygotują coś naprawdę świetnego. Skoro potrafią stworzyć genialnych przedstawicieli serii V, to czemu nie wygląda to podobnie w serii G?

Jeżeli chcielibyście przeczytać historię innej serii smartfonów, piszcie w komentarzach.


Historia Huawei Mate – jak Chińczycy rzucili rękawicę Samsungowi.

  • Konrad Uroda-Darłak

    W sumie LG G2 był moim zdaniem najlepszy – co również tyczy się jego wersji Mini. Dwa bardzo udane modele.

  • Bartek S

    Warto wspomnieć że LG bardzo kiepsko radzi sobie z aktualizacjami. G6 niby flagowiec a nadal nie ma kilku ostatnich poprawek bezpieczeństwa nie mówiąc nic o Oreo. Okazuje się że flagowiec został zapomniany a nowym królem jest V30. Przykro mi ze tak zostałem potraktowany przez LG za kilka lat ufania w ich flagowce. Z wcześniejszym G3 tez miałem przeboje który za sprawą wady fabrycznej just już cegła

    • Carl Johnson

      G3 cegła? Pewnie bootloop?

    • Bartek S

      Teoretycznie cegła ale zastosowałem trick z włożeniem papierka pod obudowę i póki co działa ale też nie wiadomo na jak długo. Z tego co czytałem winny jest brak dobrego odprowadzania ciepła – przegrzewanie na skutek którego puszczają luty. Na razie tel leży na półce jego awaryjny. G6 czeka na sprzedaż a teraz cieszę się super szybkim OP5T

  • Krakers

    Chyba mialem naprawdę udany model LG G3, 3 lata uzytkowania, 0(!) restartów, nie mam do tego czasu żadnych lagów, aparat trzyma poziom, wydaje mi sie ze ma lepszy niż większość dzisiejszych modeli np. Xiaomi. Gdyby nie fakt, ze obudowa poobijana i dość słaba bateria, to bym nie kupował niczego nowszego.

    Dac czysty system, lepszą baterię, taka sama obudowa – z fizycznym przyciskiem z tyłu i double tapem, aktualne podzespoły i aparat z S8 i „shut up and take my Money”

  • kofeina

    Dlaczego autor jest tak bardzo uprzedzony do Flexów? Używał go? To były naprawdę świetne telefony.

    • Misiek M

      jak mi się leeco rozleciało to na szybko trzeba było kupić telefon i wybór padł za flexa 2. 500 pln i działa jak trzeba, aparat bardzo elegancki jak na swój wiek. jest tam sd810 i jakoś się za bardzo nie pali w rękach. a sam zakrzywiony cały telefon wzbudza większy zachwyt niż powylewane na boki ekrany

  • MarcinS

    Nie żałować na komponentach, nie śpieszyć się, 6GB RAMu, 64GB ROMu, snap 845, aprat jak z v30, a nawet lekko poprawiony, oled, telefon nieokradziony z komponentów na innych rynkach, a najważniejsza cena – bliżej huaweia p11, a nie samsunga galaxy s9.

    • iksde

      + microsd.

    • Salival667

      wymienialna bateria + jack słuchawkowy….

    • MarcinS

      Nie wymieniam baterii, to już w sumie przeminęło. O ile reszta jest realna, o tyle powrót klapki już nie…

    • Salival667

      w sumie racja , powerbanki teraz ….

  • Robert Czubakowski

    Dawajcie historię Xiaomi

  • Wredny Jarek

    G4 kupiłem gdy obiecali, że dostanie Androida 7.

    Niestety, nie powiedzieli, że aktualizacji nie będzie w Polsce…

    • MarcinS

      Jak masz jeszcze gwarancję, to próbuj wymienić na G6.

  • RattusNrv

    LG G4 nie był aż takim sukcesem rynkowym przez 1) design – wszędzie szkło/aluminium, a tutaj plastik. Jedynie skóra ratowała sytuację. Miałem i była rewelacyjna! 2) co chyba najważniejsze: wady fabryczne…. bootloopy, ogromne problemy z wyświetlaczem (utrwalanie obrazu), które ciągną się za LG aż do teraz, obecne także w serii V. A szkoda, bo wspomnianego LG G4 wprost uwielbiałem i gdyby nie krótki czas pracy na baterii (do 1,5h na ekranie) oraz właśnie wady fabryczne, to miałbym go do dzisiaj.

  • Silklash

    LG przynajmniej radzi sobie w segmencie telefonów dla operatorów. Średniaki typu LG k10 k8 k4 itp.

  • Marcin Tokarz

    LG g 4 super telefon , gdyby nie te bootloopy …..

  • NG

    Tak naprawdę flagowce LG to seria V. Chyba tak należało by patrzeć na rynek.

  • fanboj

    Nadal używam G2 (niedługo 4 lata) i nie planuję zmiany. Jeśli jakaś, to wymiana baterii bo pierwsza oryginalna wytrzymuje 3/4 dnia.

  • mam ten telefon

    Sam mam do dziś pierwszego flagowca LG czyli Optimusa G. Świetny telefon, nigdy mnie nie zawiódł, mimo iż ma tyle lat cały czas daje radę. Jedyne co przestało działać to NFC – dość szybko się zepsuło. Jedyna wada tego telefonu to bateria (dość szybko się rozładowywuje) i …. stary system (4.4 Kitkat). Telefonik mam już 5 lat, powoli myślę o zmianie, dlatego że coraz więcej aplikacji zaczyna się mielić (robią coraz bardziej zasobożerne aplikacje).