66

Lenovo Yoga 3 Pro „zatańczył” z MacBookiem Air w reklamie Microsoftu

Microsoft naprawdę przepada za przyrównywaniem promowanych przez siebie produktów do urządzeń Apple. Tym razem pierwsze skrzypce odgrywa najnowszy Lenovo Yoga 3 Pro, naprzeciw którego postawiono MacBooka Air. Reklama kończy się wymownym „Game Over”, a ja szczerze przyznam, że ogląda się ją naprawdę przyjemnie. I to nie dlatego, że na co dzień korzystam z Windowsa i miałbym mieć coś przeciwko MacBookowi Air. Po prostu w ciągu 30 sekund Microsoft umiejętnie, […]

Microsoft naprawdę przepada za przyrównywaniem promowanych przez siebie produktów do urządzeń Apple. Tym razem pierwsze skrzypce odgrywa najnowszy Lenovo Yoga 3 Pro, naprzeciw którego postawiono MacBooka Air. Reklama kończy się wymownym „Game Over”, a ja szczerze przyznam, że ogląda się ją naprawdę przyjemnie.

I to nie dlatego, że na co dzień korzystam z Windowsa i miałbym mieć coś przeciwko MacBookowi Air. Po prostu w ciągu 30 sekund Microsoft umiejętnie, bezpośrednio i zdołał pokazać najważniejsze różnice między Yoga 3 Pro i MacBookiem Air. Na korzyść tego pierwszego oczywyście. Pewne sprawy naturalnie zostały przemilczane, jak cena czy czas pracy na baterii – w obydwu przypadkach porównanie zakończyłoby się wskazaniem na MacBooka Air (300 dolarów i blisko 6 godzin różnicy).

Co więc przemawia za produktem Lenovo? Odpowiednia gra słów sprawiła, że Air jest „gruby” na 17 mm, zaś Yoga „smukła” na 13 mm. Takie cechy Lenovo Yoga jak możliwość obrotu ekranu o 360 stopni i zamiana laptopa w tablet, opcja postawienia Lenovo w pozycji „namiotu” oraz obecność ekranu dotykowego to funkcje, które znajdziemy w wielu produktach już od pewnego czasu, ale nadal stanowią one pierwszą linię ataku w rywalizacji z MacBookami.

2

„Taniec” nie wyszedł więc na zdrowie MacBookowi Air, lecz w dalszym ciągu cała sprawa rozbija się o to, czy do pracy faktycznie potrzebne są komputery o takich możliwościach jakie zaprezentowano w reklamie na przykładzie Yoga 3 Pro. Windows 8 pozwolił producentom puścić wodze fantazji, czego efektem były niezliczone ilości przeróżnych kombinacji laptopów, hybryd, tabletów i komputerów all-in-one. Można uogólnić, że do dziś przetrwały tylko dwa koncepty – tabletu ze stacją dokującą w postaci klawiatury, ewentualnie dodatkowej batteri i przestrzeni dyskowej oraz laptopów z wyższej półki, z dotykowymi ekranami o wysokich rozdzielczościach i opcją wychylenia ekranu o 180 stopni lub więcej. Obawiałem się, że Windows 10 może okazać się hamulcem dla rozwoju tego typu sprzętów, ale najwyraźniej nie zrezygnowano jeszcze zupełnie z takich pomysłów, czego najlepszym przykładem jest coraz lepiej radząca sobie linia Surface i jej ostatni członek Surface Pro 3.

Apple nadal stawia grubą kreskę pomiędzy obydwoma typami urządzeń i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miało się to zmienić. Jednak dopóki do tego nie dojdzie, można odnieść wrażenie że rywalizacja pomiędzy MacBookami i hybrydami z Windowsem jest krótko mówiąc nierówna. A to, na którą stronę przechyla się szala, zależy oczywiście od punktu widzenia.