Od pewnego czasu wiadomo, że wideo w internecie nie jest taką “kurą znoszącą złote jajka” jak wielu wcześniej przewidywało. O ile według mnie serwisy typu YouTube jakoś sobie radzą z pomocą różnych formatów reklamowych, o tyle twórcy materiałów (filmy, teledyski, programy telewizyjne etc.) tracą ewentualne dochody przez zjawiska takie jak chociażby nielegalna wymiana plików. Amerykański inwestor Ron Conway twierdzi jednak, że istnieje model biznesowy, który pozwoli zarobić na każdym pliku wideo, niezależnie od kanału jakim był dystrybuowany.
Zdaniem Conwaya, przyszłość internetowego wideo to Product Placement. Na poparcie tej tezy Silicon Alley Insider opublikował 6 powodów, dla których ta metoda reklamy rozwiązuje większość obecnych problemów branży producenckiej.
- Nie ważne czy plik dystrybowany jest legalnie czy nielegalnie. Nie ma znaczenia czy obejrzysz go na firmowym kanale w YouTube czy ściągniesz z BitTorrent. Product Placement cały czas tam będzie. Oznacza to, że twórcy treści mogą bez obaw wykorzystywać darmowe kanały dystrybucji.
- Ad-Block nie działa na Product Placement ;)
- Product Placement nie jest w żaden sposób wstydliwy dla reklamodawców, gdyż reklamowany produkt cały czas pozostaje w treści wideo. Nawet jeśli zostanie opublikowany w profilu gwiazdy porno na Myspace ;)
- Agencje reklamowe mogą wykorzystywać Product Placement w kierowaniu przekazu do konkretnych grup odbiorców.
- Widzowie nie znoszą reklam poprzedzających lub przerywających materiał wideo. Przy wykorzystaniu Product Placement nie będą wogóle ich oglądać.
- Zasięg reklamy Product Placement można ocenić na podstawie totalnej ilości widzów dla danego pliku/materiału wideo.
Czyżby nadchodziła złota era wideo w internecie? Czy za sprawą tego, prostego rozwiązania wyeliminowano problem, który spędza sen z powiek wielu osobom w branży? Moim zdaniem, to nie jest lek na całe zło, ale niewątpliwie przyczynić się może do rozwiązania pewnej grupy problemów. Jednym z nich są przychody z treści dystrybuowanej w nielegalny sposób. Mam jednak pewne wątpliwości co do sytuacji, gdy np. seriale staną się powierzchnią reklamową, gdzie każdy może sobie w tle przykleić swoje logo lub sprawić, że postacie będą korzystały z jego produktów. Ja jakoś nie potrafię sobie wyobrazić Product Placement w takim serialu jak“Battlestar Galactica”.







Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Jest 16:05 a news został dodany 17:01 :D
Chyba czas nie przestawiony na serwerach :)
Wiecie co jest chore? Czytając tego newsa odruchowo sięgnąłem po butelkę Coca-Coli, po czym spojrzałem na inne puste butelki i pomyślałem, że trzeba będzie kupić kolejną zgrzewkę na zapas.
Potem dopiero się przyjrzałem zdjęciu.
Mi raczej trudno sobie raczej wyobrazić film/serial _bez_ product placementu. Nie oglądam seriali, ale obecnie w hollywood praktycznie każdy film powyżej pewnego budżetu (10-20 mln $?) jest po części finansowany przez product placement. Często bardzo dyskretnie, poprzez sugestię, a nie eksponowanie nazwy marki, np. okulary Neo w Matrixie. To, że nie widać symbolu marki na cały ekran, nie oznacza, że nie ma PP. Nie oglądałem BG ale jestem gotów zaryzykować stwierdzenie, że PP tam też występuje. Tylko Ty go po prostu nie zauważasz.
W jaki sposób będą określać ile reklamodawca ma zapłacić za reklamę. Czy jest skuteczna i na ile?
Co np. z teledyskami muzycznymi? W tle będą promowane marki i produkty? ;D
to już od dawna jest stosowane i to nie jest żadna nowość, nawet w polskich serialach można zobaczyć PP, np. w Na wspólnej nawet jak jakaś bohaterka nalewa sobie wody do szklany to etykietką do kamery.
Ktoś kto to pisał wcale się nie zna na reklamie i chyba nie wie o co chodzi. Niezwykle irytujące jest jak nasi ulubieni bohaterzy w filmach czy serialach nagle zachowują się nienaturalnie, a tak zazwyczaj jest jak filmowcy chcą stosować PP…
teledyski JUZ DAWNO maja product placement. przykladow nie bede szukal, ale przyjzyj sie klipom i poszukaj kiku zblizen na np. nowa Nokie + kilka ujec jej funkcjonalnlosci (ale niestety nie pomne teledysku). Albo np. tutaj: http://pl.youtube.com/watch?v=5TovV0qq5tI albo np. tutaj: http://pl.youtube.com/watch?v=OKSfgMKw84Q
albo przypomnijcie sobie kampanie BMW pod tytulem the Hire (chociaz tamoto to byly poprostu genialne reklamy a nie filmy z PP).
co do skutecznosci – a jak reklamodawca sprawdza czy reklama w TV jest skuteczna?
PP jest obecny, i to od dawna, w amerykańskich serialach… Weźmy np. “Californication” – co odcinek córka Moodiego gra Guitar Hero na Xboksie, jak słucha muzyki to paraduje z białymi słuchawkami od Apple… to samo w “House M.D.” – główny bohater kilka razy słuichał iPoda, zwracał się do Wilsona z pytaniem o iPoda, posługiwali się iPhonem :) W “Reaperze” (polski tytuł “Żniwiarz”) chłopaki ciągle grają na jakiejś konsoli – od Xboksa po Wii :P. Można by tak wymieniać w nieskończoność… Ale dobrze ktoś zauważył, że musi to być stosowane z umiarem.. głowny bohater nie może chodzić z logiem na czole i w każdej kwestii wymieniać nazwy produktu, czy jego producenta, bo miałoby to skutek odrotny do zamierzonego…
Pozdrawiam
a i jeszcze – co przypomniało mi się przed momentem, kiedy włączyłęm nowy odcinek Housea – każdy laptop jest od Apple (californication, dexter, house) :D a jak jest jakiś stacjonarny to od Della;p
W Battlestar Galactica może to być faktycznie ciężkie, ale większość seriali nie należy do S-F.
Nie istnieje lek na całe zło marketingu i reklamy, product placement to tylko metoda by dorobić, w przeciwnym razie aktorzy zaczną używać zwrotów typu, “hej uwielbiam tą koszulkę *****, a tą zagadkę trzeba rozwikłać natychmiast”.
Nieinwazyjna reklama nie rozwiąże w pełni problemów finansowych, inwazyjna odstraszy widzów, złoty środek nie wystarczy by zaradzić problemom, pozostaje szukać innych rozwiązań.
nic nowego… ale raczej jest to reklama dodatkowa ktora moze zwrocic strate zwiazana z udostepnianem np filmu za darmo w necie. wiadomo, ze zawsze ktos kupi lub pojdzie do kina, a inna osoba sciagnie to z netu to wlasnie moze byc dobre dla zmniejszenia strat spowodowanych piractwem :)
Wow, faktycznie ktoś się obudził, że jest coś takiego jak PP…
A te jakże subtelne PP w polskich filmach? U Lubaszenki (“chłopaki..”, “poranek kojota”) co 15min przez scenę przejeżdżała ciężarówka Tyskiego, wody Nata, a to barman dyskretnie nalewał piwko na pierwszym planie…
Szczytem był film “Nie kłam kochanie” w którym więcej było produktów niż aktorów..
Pomysł nowy zatem nie jest.
Dodatkowy problem to rozliczanie takiego rodzaju promocji. Przy filmie, sprawa jest jasna – klient pokrywa częściowo koszty produkcji. Ale jak go namówić do większych (regularnych?) opłat w związku z rozprzestrzenianiem filmu po torrentach? Jak to liczyć?