101

Podobno kradniemy ebooki na potęgę. Podobno…

Legalne ebooki (w Polsce) niczym Yeti. Do takich wniosków mógłby dojść każdy, kto zapoznałby się z szacunkami Polskiej Izby Książki. Czy wynika to z faktu, że ebooki po prostu nie są w naszym kraju popularne i w ogóle stanowią mikroskopijną część rynku? Nie, to efekt piractwa. Czasem świadomego, a czasem wynikającego z niewiedzy. Jak wgląda procentowy podział na te grupy? Tego nie wiem, ale jestem pewien, że edukacja nie zaszkodzi i może przynieść więcej pozytywnych efektów niż polowanie na piratów.

Jak księgozbiór, to analogowy

Nim przejdę do kwestii piracenia, chciałbym zwrócić uwagę na pewną ciekawostkę pochodzącą z raportu Biblioteki Narodowej. Jakub pisał już o tym dokumencie, informował Was, że nie jest dobrze, bo Polacy nie czytają. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich, ale pokaźna część społeczeństwa ucieka od słowa drukowanego. Straszna wiadomość? Co ciekawe, spotkałem się z różnymi opiniami specjalistów – jedni biją na alarm, lecz są i tacy, którzy w miarę spokojnie podchodzą do problemu. Oby ten spokój był uzasadniony…

Przejrzałem raport i w oczy rzucił mi się wykres dotyczący wielkości księgozbioru domowego. Obejmował on wyłącznie tradycyjne, papierowe książki. Dlaczego? Znam osoby, które odpowiadając na to pytanie musiałyby odpowiedzieć, że nie mają księgozbioru domowego. A w rzeczywistości posiadają czytniki zapełnione książkami. To są dziesiątki, setki tytułów. Tyle, że w formie cyfrowej. W tym przypadku trochę deprecjonowanej. A jeżeli cyfrowe książki, legalne ebooki są lekceważone w takim badaniu, to czy powinno nas później dziwić, że czytelnicy/klienci nie traktują ich tak, jak książki papierowej?

Legalne ebooki zdominowane przez piraty

Nocą, w radiowym serwisie informacyjnym pojawiła się następująca informacja:

Według szacunków Polskiej Izby Książki aż 97 procent e-booków pozyskiwanych jest w Polsce nielegalnie.

Przyznam, że byłem w szoku: 97 procent? Przecież to straszny wynik, wskazywałby na olbrzymi poziom grabieży. Sprawdziłem, czy dobrze usłyszałem, ale w wersji pisanej znalazłem tę samą liczbę. Wówczas stwierdziłem jednak, że źródło tych szacunków nie musi być do końca wiarygodne. Zagłębiając się w temat trafiłem na inne dane, wynika z nich, że książki z nielegalnych źródeł pozyskuje połowa czytelników. Owszem, nie ma sensu zestawiać bezpośrednio tych dwóch informacji, ale też trudno uwierzyć w to, że ta uczciwa połowa odbiorców odpowiada za jedynie 3% pozyskanych ebooków.

Drugi, ten bardziej prawdopodobny rezultat, pochodzi z akcji informacyjnej „Czytamy legalnie, a Ty?”. To akcja Virtualo, do której zaangażowano pisarzy i blogerów. Celem jest głównie walka z piractwem, ale sporą rolę odgrywa edukacja. Pomysłodawcy projektu informują np., co można robić z zakupionym ebookiem, a co jest zakazane. Przyznam, że wcześniej miałbym problem z odpowiedzią na pytanie, czy sprzedając czytnik z pakietem ebooków działam w pełni legalnie. Nie zastanawiałem się nad tym do tej pory, nie trafiałem na informacje dotyczące tej kwestii.

Nie trafiam też często na większe akcje, w których ebooki byłyby szerzej promowane, a wiedza na ich temat byłaby głośno i wyraźnie przekazywana. Nadal dominuje papierowa książka – nawet w raporcie, w którym narzeka się na stan czytelnictwa. Rozumiem, że jest bardziej popularna, że więcej sprzedaje się tradycyjnych książek, że pewną rolę odgrywają tu czynniki ekonomiczne. Nie ma sensu zaklinać rzeczywistości i przekonywać, że ebooki zdominowały rynek. Ale wrzucanie ich na boczny tor nie odmieni sytuacji. A pisarze i wydawnictwa nie poprawią swoich wpływów, jeśli będą te kwestie traktować po macoszemu.

Problem leży głównie po stronie nieuczciwych czytelników, ale ów brak uczciwości wynika często z niewiedzy i niezrozumienia. Ludziom trzeba wbijać do głów, że „cyfrowe” nie jest synonimem do „darmowe”. Tu jednak na wysokości zadania muszą stanąć wspomniane wydawnictwa, twórcy, ludzie sztuki (i biznesu). I nie mogą podchodzić do tego z pozycji siły, nazywać wszystkich złodziejami. Bo to nic nie da, może jedynie zrazić odbiorców. Trzeba raczej powtarzać, uczyć, wyjaśniać, przyzwyczajać. Pokazywać miejsca, gdzie można tanio lub za darmo zdobyć książkę w cyfrowej formie. Legalne ebooki muszą stać się bardziej widoczne. I zaliczać się do domowego księgozbioru…

  • Tom

    Nie wiem jak inni, ale ja kupuję ebooki i to więcej niż kupowałem swego czasu papieru. Nie wiem czy to jest częste, ale dużo tych książek jeszcze nie przeczytałem lub czytam miesiącami na raz kilka równolegle. Najważniejsze, to to, że mam je zawsze przy sobie. Dlaczego kupuję? Bo mam pewność, że są w większości przypadków dobrze przygotowane, bez irytujących literówek i dziwnego łamania tekstu (oczywiście zdarzają się wyjątki). Czytam na Kindle PW i tablecie 7″, czasem na telefonie 4″.

    • Z tym kupowaniem „na zapas” jest chyba podobnie w przypadku gier. Cyfra chyba bardziej kusi…

    • ja

      a po co kupowac? biblioteka, pozyczamy audiobooka i nawet czytac nie trzeba :) pewnie tez w statystykach nie ma, a ja odkad mam mniej czasu odsluchalem mase pozyczonych z biblioteki audiobokow

  • Szymon Konarski

    Żadna akcja nic nie da. Ebooki są po prostu za drogie, dopóki wydawcy nie opuszczą cen mogą sobie płakać w nieskończoność.

    • Z ebookami jest trochę jak z grami na Steamie. Ogólnie niemal absurdalnie drogie, ale czasem trafi się taka promocja, że grzech nie kupić.

    • gom1

      Ebooki są po prostu za drogie

      Z mojego doświadczenia wynika, że średnia cena ebooka to 20 PLN. Dużo? Mało?

    • magneto

      Z mojego doświadczenia wynika, że często można upolować okazję za 10-15zł. Oczywiście nie dotyczy to nowości, ale… opcja tańszego zakupu jest.

    • gom1

      W mojej średniej uwzględniłem okazje i nowości :-)

    • Ewa Cieślak

      Szybki risercz pokazuje, że są w takiej samej cenie albo 1-2 zł droższe niż papierowe. Bez sensu. To nielogiczne. Jak ceny spadną – to i popyt wzrośnie :)

    • gom1

      Szybki risercz pokazuje, że są w takiej samej cenie albo 1-2 zł droższe niż papierowe.

      Rzuć przykład.

    • Ewa Cieślak
    • gom1

      W Woblinku – 39,90 (z kodem promocyjnym). Kod można zdobyć od ręki korzystając z uprzejmości czytelników bloga Świat Czytników :-)

      W Gandalfie – 39,29.

      W Legimi – 24,94 (Klub Mola Książkowego). A w abonamencie jeszcze taniej, ale to tylko „wypożyczenie”.

    • Ewa Cieślak

      Super, dobrze wiedzieć. Dzięki :)

    • tiger

      Szary Kowalski nie będzie polować na kody tylko pobierze pirata bo go cena odstraszy :-)

  • Jerzy Jabłoński

    Pożyczać bliskiej osobie z czytnikiem… no bez jaj. Czytnik to nie e-book, nie kupuję e-booka razem z czytnikiem. Pożyczam znajomym e-booki tylko w postaci plików epub i nie mam z tego tytułu wyrzutów sumienia. Czy kasują z czytników po przeczytaniu – nie wiem i niespecjalnie mnie to obchodzi. Tak samo jak nie obchodzi mnie czy skanują i drukują tudzież kserują pożyczoną książkę papierową.

    Chcę móc czytać inne książki jak mam pożyczoną tą jedną. Pożyczenie z czytnikiem to jak pożyczenie papierowej książki razem z kluczem do biblioteczki i czekaniem z sięgnięciem po inną książkę aż oddadzą tą pożyczoną.

    I jeszcze „bliskiej osobie”. Papierową mogę pożyczyć żulowi spod budki z piwem, a ebooka już nie?

    W czterech literach się oszołomom od praw autorskich poprzewracało .

    • Marek Czesio Pi

      I widzisz, najważniejsze to zrozumieć co to są i po co są prawa autorskie…
      Szanuj pracę innych tak jak sam byś chciał by Twoja praca była szanowana…
      jeżeli coś jest za free to korzystaj rozdawaj rób z tym to na co pozwala autor, jeżeli jednak coś kosztuje bo tak autor postanowił, to zapłać i korzystaj tak autor udzielił owej licencji, jeżeli się z tym nie zgadzasz to nie kupuj i nie korzystaj…
      Z góry odpowiem że nie pochwalam to co robi Zaiks i jaki haracz płaci każdy z nas, za potencjalne możliwości kradnięcia treści… nie tędy droga… szanujmy się tak jak sami chcielibyśmy być szanowani…

    • Jerzy Jabłoński

      Wiem, że licencja ebooków to jak współczesne gry PC czyli w gruncie rzeczy wypożyczenie (bezterminowe), ale z pełną premedytacją zapisy tejże licencji mam w 4 literach. Pracę autora szanuję, bo za nią płacę (jakbym nie szanował, to bym ściągał książki z Torrentów).

      A że nie szanuję jego pazerności to już inna sprawa. Nikt w końcu nie broni autorom udostępniać ebooków na dowolnej licencji, np. takiej która zrówna możliwości dysponowania nim z papierową książką.

    • jscst

      (…)I jeszcze „bliskiej osobie”. Papierową mogę pożyczyć żulowi spod budki z piwem, a ebooka już nie?(…)

      Na to wychodzi… Ale gdyby było można to jestem w stanie sobie wyobrazić usługę, która pozwoliłaby legalnei ściągać pliki z internetu bez płacenia. Wystarczy, że dla danego pliku skonstruuje łańcuch znajomy-znajomego-znajomego…

  • Qqrico

    Dziwne, że piszecie o skutkach, nie próbując podać przyczyn! Książki drukowane są zazwyczaj tańsze niż eBooki a mają wyższą jakość składu tekstu i opracowania graficznego. W przypadku książek używanych ich cena jest czasem ponad 10 razy niższa od eBooka. Książka analogowa ma wartość realną a nie hipotetyczną. Można ją podarować sprzedać a nawet odziedziczyć.
    Pominę już kwestię siły nabywczej z typowej polskiej pensji…

    • Jacek Nawrot

      Nie, książki papierowe (piszę o nowych) NIE są tańsze od ebooków! O ilu promocjach na książki papierowe słyszałeś? Na ebooki takie promocje są CODZIENNIE. Zajrzyj na upolujebooka.pl i nie bluźnij. Widać, że czytnik to Ty widziałeś na półce. Z książkami używanymi się zgodzę. Są tańsze, ale … ILE WAŻĄ? Spróbuj sobie zabrać Grę o Tron na wakacje… Powodzenia.

    • Qqrico

      Tak się składa, że wielokrotnie kupowałem drukowane nowości w fizycznej księgarni taniej niż na stronie wydawcy lub Empik. Wiadomo, że przez kilka pierwszych miesięcy od wydania cena jest napompowana, dlatego łatwo tu doić czytelników. @jaceknawrot:disqus mam Kindla i tablet i spore biblioteczki kupionych w Woblinku i Publio. A jak chcesz się czepiać osobiście, to odpowiem tym samym – kup sobie Playboya na Kindle! I na tym skończę, bo nie będę spamować odsyłając na wybraną stronę.

    • Jerzy Jabłoński

      Nowe ebooli sa niewiele tańsze, jeżeli w ogóle od książek papierowych jeżeli nie są w przecenie. A papierowe książki też przeceniaja. Waga jest argumentem, ale takim samym jest obcowanie z prawdziwym drukiem czyli coś czego ebook nie da.

    • Nie przesadzajmy. Książki używane może i są tańsze, ale są… używane. A nowe w wersji cyfrowej nierzadko są znacznie tańsze od papierowych. Do tego dochodzi miejsce (niektórzy go po prostu nie mają w domu) czy mobilność.

    • tiger

      Nie, nie są. Najczęściej kosztują tyle samo. Za co więc płacę?

    • jscst

      (…)Książka analogowa ma wartość realną a nie hipotetyczną.(…)

      Bo e-book istnieje tylko teoretycznie?

    • Qqrico

      eBook jest usługą ograniczoną czasowo i osobowo. Osoba zamawiająca usługę nie posiada prawa do dalszego zbycia usługi. Jest to zatem twór wirtualny. Łatwiej (i legalnie) można sprzedać czołg i uzbrojenie w grze internetowej, niż eBooka.

    • jscst

      Teraz to już walnąłeś… Jeśli będziemy się bawić w taką filozofię to do czego dojdziemy?

  • Jacek Nawrot

    Co za kupa bredni (piszę o „szacunkach” PIK). Nie po raz pierwszy ci ludzie pokazują, jak bardzo są oderwani od rzeczywistości. Idiotyzm goni idiotyzm! Ledwie upadł kretyński pomysł centralnie sterowanej ceny nowych książek, a teraz PIK wydalił z siebie to…

    • ja

      no brednie – ale jak inaczej mieli udowodnic to co mieli do udowodnienia? :) ich szacunki sa lepsze nic szacunki „strat” z powodu piractwa audiowizualnego ale cel ten sam :)

  • airhead

    Trochę sami na siebie ukręcili bata, sprzedając cyfrowe wersje książek drożej (lub w podobniej cenie – bo gadżecik), co tradycyjne. Pliki z ebookiami są lekkie i nie ma nad miki żadnej kontroli typu AppStore, więc do piracenia są bardzo łatwe. Osobiście kupuję tylko książki tradycyjne, większą nadzieję w cyfryzacji literatury widzę raczej w audiobookach (które też chętnie kupuję, tylko w wersji cyfrowej). Ebooki są mi przydatne tylko w przypadku darmowej (czyli starej) polskiej literatury.

    • nemo

      Cyfrowe wersje książek są raczej w podobnej cenie do papierowych, zazwyczaj nie są droższe. Natomiast jeśli kupuje się w promocjach, to naprawdę można sporo zaoszczędzić. Upolujebooka.pl ma taką opcję, że jak się poda cenę zakupu każdego kubionego ebooka, to liczy, za ile te same książki można kupić teraz oraz ile kosztowałby papierowe. Za 112 legalnych ebooków (w tym kilka darmowych), zapłaciłem przez ostatnie kilka lat 1202,52 zł. Gdybym kupował je dziś po najniższych cenach, to zapłaciłbym 2321,58 zł. Za wersje papierowe tych wszystkich książek według Upolujebooka zapłaciłbym 3 591,71 zł. Nawet jeśli kupowałbym przecenione (np w Bonito) papierowe książki, to wydałbym koło 2200 zł, w najlepszym wypadku. Więc chyba nie jest tak znów drożej, jeśli ma się cierpliwość, żeby poczekać aż książka wpadnie do jakiejś promocji. I wcale nie trzeba stale monitować ceny, wystarczy sobie ustawić powiadomienie. Też kupuję sporo papierowych, szczególnie naukowych, ale beletrystyki nie mam już gdzie trzymać i ebook, to świetna opcja.

    • Qqrico

      Kolejna osoba spamuje linkiem do tej samej strony. To jakiś zaplanowany PR?

    • ona chyba dość popularna jest wśród użytkowników czytników ;)

    • magneto

      Dokładnie. Przed każdym zakupem wchodzę na stronę upolujebooka.pl aby sprawdzić która z księgarni ma w najlepszej cenie interesującą mnie pozycję :-D

  • xnxx

    Z tego wynika że biblioteki też działają nielegalnie. Korzystasz z biblioteki jesteś piratem 😈

    • igo

      Bingo! Od lat autorzy i wydawcy postulują o wprowadzenie jakieś opłaty od tak udostępnianych książek, jednak przy tak marnym czytelnictwie w naszym kraju, to już by je IMHO do reszty zabiło, przynajmniej na prowincji, gdzie i o samą bibliotekę nie jest łatwo. Jednym słowem płacić, płacić za wszystko i wszędzie. Jak wejdzie w życie TTIP to pewno będzie u nas po „amerykańsku”

    • jscst

      (…)Jak wejdzie w życie TTIP to pewno będzie u nas po „amerykańsku”(…)

      Skończy jak ACTA albo lepiej… Nie zdziwiłbym się, że różne occupy zrobiłyby w całej Europie majdany.

  • Reaver

    Cena, cena i jeszcze raz cena. Nie mozna sie wiecznie zaslaniac 23% VAT’em, branza zanim totalnie upadnie musi zrozumie iz dla kazdego uzytkownika kupowanie pare zlotych tanszych ebookow wiaze sie z kilkuset zlotowym wydatkiem na czytnik i to go interesuje. Koszt produkcji ebooka jest zaden, nie widze tez jakis kosmicznych nakladow na promocje wiec wychodzi na to ze pazernosc branzy wziela gore nad dlugoterminowa strategia promocji nowego produktu.

    • tiger

      Dobra cena dla ebooka to max 20 zł. Chociaż jestem zdania że powinny być dostępne jako dodatek (kod) do książek papierowych.

  • doogopis

    Mało im kasy!Ciągle słychać te ich płakanie! Tu straty tam straty!Co to za bzdury!Zabrali dziady nam dostęp do dóbr kultury i teraz je nam odsprzedają po trochu!Najlepiej niech każdy pobiera torenty to przestaną kłamać!
    Niech dadzą podatek od ebuków i problem rozwiązany.

  • haw

    ebooka nie mozna legalnie odsprzedac po przeczytaniu, a kosztuje tyle co papier albo wiecej. mniej praw za ta sama kase, no to jaki tu sens?

    • Gibki Bongo

      W kwestii ceny zgoda ale jest ona w dużej mierze efektem wysokiego VAT na książki elektroniczne (są one traktowane jako usługa i obłożone stawką 23% VAT). Plus oczywiście marże wydawcy/księgarni itd. Co do odsprzedawania to niestety w przypadku dóbr cyfrowych taki model pozostanie. Kupujesz licencję na użytkowanie ale nie na odsprzedawanie. Po pierwsze dlatego, że trudno byłoby skontrolować czy sprzedajesz raz czy wielokrotnie ponieważ są to dobra łatwokopiowalne. Po drugie to wydawca/autor/dystrybutor ma zarabiać a nie użytkownik. Ebooki jest to faktycznie bardziej usługa wypożyczenia z tą różnicą, że nie trzeba ebooka zwracać ponieważ wypożycza się kopię. Tyle tylko, że takie „wypożyczenie” powinno mniej kosztować.

    • haw

      akurat mnie jako konsumenta malo obchodzi czy to przez vat, czy droga benzyne czy papier. w ebooku koszt dystrybucji za to jest nizszy i lancuch dostaw krotszy, ale tak jak pisalem – to oszczednosci i koszty dystrybutora a nie moje. przy obecnej strukturze cen nie ma to sensu wiec nie ma co sie dziwic ze tyle osob piraci – w zasadzie czytniki kupuja ci ktorzy sie decyduja na piracenie, ci co chca czytac legalnie zostaja przy papierze (niestety).
      co do kontroli to akurat zaden problem – masz znaki wodne, przekazanie tytulu odbywaloby sie przez ksiegarnie wraz ze zmiana podpisu. papieru tez ci nikt nie skontroluje czy nie poszedles ksera zrobic…

    • Gibki Bongo

      Ja tam czytam od wielu lat legalnie na czytniku :) Odkąd ebooki są powszechnie dostępne na naszym rynku a w moje ręce wpadł Kindle Keyboard.
      Co do cen. No coż VAT robi różnicę niemal 20%. I niestety pobiera go państwo a nie wydawca/dystrybutor. Co braku do kosztów dystrybucji i druku. Oczywiście ale są inne koszty – systemów informatycznych do dostarczania ebooków, re-redakcji i korekty pod popularne modele czytników, testowania (tak) ebooka na czytnikach itd. Tak więc nie jest to takie proste.
      Oczywiście możliwe jest (technicznie) takie przekazywanie ze zmianą znaku wodnego. Ale kto zapłaci za proces i znów system informatyczny w księgarni jeśli one na tym nie zarobią? Dodatkowo jak wiadomo tantiemy należa się także autorowi, wydawcy, itp. Kto się zajmie odprowadzeniem tychże? Oraz znów zapłaci za narzędzia i proces? Sprzedaż ebooka wbrew pozorom to nie jest bezkosztowe, telepatyczne przekazanie go z pliku źrodłowego dostarczonego przez autora do Twojego czytnika.

    • haw

      co do czesci kosztowej moze i zgoda, tylko co mnie to interere? jezeli mam wybrakowany towar (brak odsprzedazy) to oczekuje nizszej ceny. koniec, kropka. albo wydawca sprosta oczekiwaniom albo niech zmieni branze.
      co do tantiem to niezgoda – kto placi autorowi tantiemy za sprzedaz uzywanych ksiazek? ano wlasnie…
      a kto zaplaci za system do zmiany znaku wodnego? odpowiedz banalna: cyfrowy „antykwariat” ktory zajmie sie sprzedaza uzywanych tytulow.

    • jscst

      (…)Po pierwsze dlatego, że trudno byłoby skontrolować czy sprzedajesz raz czy wielokrotnie ponieważ są to dobra łatwokopiowalne.(…)

      STEAM zajmuje się dobrami o takiej samej naturze i sobie radzi…

  • JP

    A ja wam powiem coś może mało popularnego ale prawdziwego przynajmniej dla mnie. Dostęp do e-booków musi być prosty i tani. Muzykę rozwiazalo Spotify. Nie pirace tylko opłacam abonament. Z książkami moim marzeniem jest abym mógł kupić książkę lub audiobook za 10 zł. Wiem jest to niska cena ale za to uczciwa. Moim zdaniem książka jest towarem jak każdy inny i nie przesadzajmy z tym kagankiem oświaty. Czytam dla przyjemności i nie chce płacić niewiadomo ile. Dlaczego? Ponieważ jest mnóstwo innych rozrywek i książki nie są czymś nadzwyczajnym. Dystrybutorzy muszą się obudzić bo w przeciwnym razie największą ksiegarnią pozostanie chomik lub inny gryzoń.
    A tak w ogóle to czytajmy aby miło spędzić czas i pamiętajmy że w książkach nie ma przerw na reklamę tylko na kawę co jest podwójnie przyjemne.
    Pozdrawiam

    • gom1

      Muzykę rozwiazalo Spotify

      A książki – Legimi.

    • Poptek

      W Spotify za 20zl mogę słuchać muzyki przez 24/h 30 dni w miesiącu. W llgimi za 20 zł przeczytam dwie książki w miesiącu . Twierdzisz, że to jest to samo?

    • gom1

      Twierdzisz, że to jest to samo?

      A ja pisałem coś o cenach?

    • cztery

      Abonament Legimi nie działa na Kindle, trudno go więc nazwać rozwiązaniem czegokolwiek w przypadku e-booków.

    • gom1

      Abonament Legimi nie działa na Kindle

      A Spotify nie działa na feature-phone’ach.

    • Marcin Laskowski

      Tylko że kindle to nie feature-phone a najpopularniejszy w Polsce czytnik. Legimi jest bezużyteczne dla 70% posiadających czytniki.

    • gom1

      Legimi jest bezużyteczne dla 70% posiadających czytniki.

      Zawsze mogą kupić drugi/inny czytnik ;-)

    • Marcin Laskowski

      Nawet i 5, tylko po co się męczyć z kiepskimi czytnikami na androidach ?

    • gom1

      To pytanie retoryczne, prawda?

    • tiger

      Mogą też pobrać pirata i nie mieć problemów.

    • Marcin Laskowski

      Tak :)

    • JP

      Wszystko fajnie tylko ja w planie rodzinnym płacę za 40 mln utworów 12,5 zł i słucham średnio 5 godz. dziennie. Poproszę Legimi na Kindla którego już mam w powyższej cenie. Tak jestem oszczędny i rozważnie wydaję swoje pieniądze bo w dzisiejszych czasach jest na co wydawać. Poza tym chciałbym abym jak na Amazonie mógł wieczorem poczytać a jadąc samochodem posłuchać zsynchronizowanej książki w formie audiobooka. Wymagania mam duże ale takie czasy nic nie poradzę.

    • gom1

      Nielimitowany abonament w Legimi kosztuje mnie 19,99 PLN (promocja z abonamentem Play). Mam dostęp do ponad 12000 książek (po ostatnich zmianach będzie to 15000+). Czytam raczej sporo (6 książek miesięcznie), za to muzyki praktycznie nie słucham (chyba, że radio). Mój dumphone (Samsung B2100) nie jest w stanie uruchomić aplikacji Spotify, a przecież nie będę ze sobą nosił wszędzie tabletu czy notebooka.

      Czego to dowodzi? Że ani Ty nie jesteś targetem dla Legimi, ani ja dla Spotify. Nie zmienia to jednak faktu, że Legimi zrobiło z książkami to, co Spotify z muzyką.

  • rz

    Nigdy nie kupiłem ebooka, za to mam biblioteczkę kilkuset papierowych książek, zdarzyło mi się też kupić papierową wersję i ściągnąć cyfrową dla wygody czytania. Nie kupiłbym ebooka, bo ani nie czułbym, że faktycznie nabyłem książkę, ani też nie ma takiego fajnego, zaufanego sklepu jakim jest np. Steam na rynku gier komputerowych. Zarządzanie cyfrową biblioteczką byłoby kłopotliwe. Na koniec powiem coś zapewne kontrowersyjnego, ale nie widzę różnicy w ściągnięciu ebooka, a wypożyczeniu książki z biblioteki ;)

  • Marek MJX.

    Nie mogę zrozumieć, czemu użyłeś czasownika „kraść” w odniesieniu do pobierania ebooków z netu. Proszę o wskazanie paragrafu, który mówi, że osoba sciągająca ksiązki np z chomika popełnia przestępstwo lub wykroczenie.

    • Dobrze wiesz, że nie chodzi tylko o paragrafy. Autorzy czują się okradani i raczej tego nie zmienisz.

    • Poptek

      A jakiego zdania ty jesteś, jest to kradzież czy nie?

    • Marcin Laskowski

      To teraz prawo jest na wyczucie ?

    • iks

      Czytasz mój komentarz, to płać, ty antywebowy złodzieju. Należy się 1 grosz od komentarza.

    • Bartek

      ja czytając czasami pewne blogi technologiczne czuję się gwałcony, ale nie określam autorów gwałcicielami…

    • iks

      Szybciej się znajdą paragrafy o wyłudzanie i świadome wprowadzanie w błąd, pod które podpada i antyweb i większość ekspertów w radiu i telewizji trąbiących o „kradzeniu” ebooków.

    • Pobierasz coś, co jest rozprowadzane płatnie nie wnosząc za to opłaty. Proste?

    • Marek MJX.

      Nie ma tu mowy o żadnej kradzieży, fakt, że te książki rozprowadzane są gdzieś odpłatnie nie ma żadnego znaczenia.
      Czym innym jest nielegalne udostępnianie utworu a czym innym jego legalne ściągnięcie. Proste?

    • Prawo nie nadąża za zmianami technologicznymi, ale to nie znaczy, że takie zachowanie jest dopuszczalne i powinno być pochwalane. Poza tym, jeżeli płacisz za możliwość pobierania treści (np. konto typu „premium” w usłudze hostingowej) to już podpada pod paragraf.

    • Marek MJX.

      Czy ci się jakieś zachowanie podoba czy nie, to nie ma żadnego znaczenia. Pisanie, że ściąganie ebooków to kradzież jest kłamstwem, manipulacją i zwykłym dziadostwem.
      Namiętne ściąganie filmów, muzyki i książek również moim zdaniem jest dziadostwem ale zgodnym z prawem. Moralna ocena zjawiska nie pozwala na używanie określeń typu „kradzież” czy „nielegalna kopia”.
      Jeśli potrzebuję ściągnąc jakiś utwór, bo chcę wykorzystać jego fragment to mam do tego prawo i zmiany technologiczne nie mają tu nic do rzeczy.

    • Życzę Ci w takim razie stania się takim twórcą

    • Marek MJX.

      Życz twórcom sprawnego systemu sądowego, tak, żeby cwaniaczek zarabiający na systemach lojalnościowych serwisów hostingowych dwa razy się zastanowił zanim udostępni pliki do których nie ma majątkowych praw autorskich.
      W żadnym razie nie usprawiedliwiam ściągania za friko rozrywki. Ale to nie oznacza, że skorzystanie z prawa do dozwolonego użytku równoznaczne jest z kradzieżą. PIK ma jakiś magiczny algorytm, rozróżniający ściągnięcie pliku celem dalszej jego nielegalnej dystrybucji i ściągnięcie pliku celem skopiowania z niego jakiegoś rozdziału, strony czy akapitu? Nie. Więc wrzucanie wszystkich ściągnięc to jednego wora to zwykła manipulacja faktami.

    • jscst

      (…)Prawo nie nadąża za zmianami technologicznymi, ale to nie znaczy, że 
      takie zachowanie jest dopuszczalne i powinno być pochwalane.(…)

      Jak mnie śmieszą te zdania… Jak się robi prawo tak kazuistyczne, że przewraca się o własne nogi jak przy ew. ustawie, która z chwilą opublikowania likwiduje Trybunał Konstytucyjny. Pora zmienić filozofię prawa z paragraf na wszystko na rozpatrywanie sprawy heurystyczne, w razie konieczności bezpośrednio z Konstytucji… A propos ustaw… to jak przeczytałem parę ustaw to doszłem do wniosku, że może je skreślić prawie całe, bo te treści są zapisane już w innych ustawach.

    • jscst

      Podaj definicjię rozprowadzania…

  • Karol Biernat

    Już się wcześniej zastanawiałem nad tym, czy robiąc backup książek na Dropboxa łamię prawo wg. raportu Virtualo? Czy przesyłając książkę na Kindla powinienem ją usunąć z komputera? W końcu powieliłem ten plik, więc mogę go otworzyć i tu, i tu.

    • Oto jest pytanie…

    • Piotr G

      Lepiej. Takie Virtualo samo łamie swoje prawo, umożliwiając wysyłkę na Kindle. Robią się wtedy 3 pliki z tego: w sklepie (oryginał), w chmurze Amazon i w końcu na czytniku. Kurde, ja jeszcze z chmury ściągam na telefon i czasem jeszcze na tablet…

  • mirekk

    W ciągu ostatnich 2 lat (tyle mam „kundla”) kupiłem 450 ebooków. Chyba wyrobiłem normę za całe województwo :P

    • magneto

      A ile z tego przeczytałeś?

    • mirekk

      Jakąś połowę – często kupuje w promocjach, „na zapas”. Czytam w wolnych chwilach (których niestety mało)

    • magneto

      Niestety też tak mam. Więcej kupuję niż czytam :-D, a właściwie to nie nadążam z czytaniem względem kupowania.

    • Przekleństwo ebooka…;) Na półce powstrzymywałby brak miejsca

    • Krzepki Harry

      Ja również tak mam. Dlatego absolutnie nie wierzę, że 97% rynku to piractwo. Zdecydowanie więcej wydaję na ebooki niż wcześniej na książki papierowe.

    • magneto

      Hmm, wychodzi jakieś 100 książek rocznie, czyli z tym brakiem wolnego czasu nie jest tak źle, no chyba że naprawdę szybko czytasz 😵

    • mirekk

      No, może trochę mniej, ale się staram ;)

  • Krzysztof Kalinowski

    Ja bym jescze doliczył audiobooki- osobiście mam ich więcej niż ebooków.

  • natankraps

    Ebooki kupuję. Jest to „literatura” popularna, rozrywkowa. Najczęściej są to książki albo w przecenie albo selfpublishing, więc i cena bardzo przystępna. Książki specjalistyczne kupuję tradycyjne. Z dwóch powodów. Po pierwsze łatwiej się wraca do zaznaczonych treści, po drugie można robić notatki. Notatki można robić też w ebookach, ale są one tekstowe, jak w przypadku formatu mobi czy epub, lub mogą być i odręczne, ale za to ebook (?) musi być w pdf, więc odpada wygoda czytania… Czekam na format, który połączy możliwości pdf (notatki odręczne, itp.) z wygodą czytania formatu mobi czy epub.

  • P!otrek

    Ja kupuję jak są tanie. Umówmy się, jak wysolą mi cenę 40 zł która jest zbliżona do książek drukowanych, które już są i tak za drogie to ten wykres mnie nie dziwi.

  • bolo

    dzieci, młodzież czy studenci powinni mieć tańszy dostęp do zasobów jakiejś dużej bazy e-booków.Analogicznie jak działa komunikacja miejsca.
    Natomiast dorosłych stać na kupowanie po pełnej cenie. Sama cena książki jest śmiesznie mała. Więcej płacimy własnym czasem poświęconym na czytanie.
    Ciekawy pomysł to wprowadzenie opcji zapłaty autorowi po przeczytaniu książki, np pożyczonej od znajomych, bądź zdobytej w inny sposób bez płacenia. Tak by autor wiedział, że zrobił dobrą robotę i pisał więcej w przyszłości.

    • Grzegorz W

      Byłoby to ciekawe rozwiązanie, ale niestety nic z tego – oni wolą narzekać i liczyć fikcyjne straty zamiast pomyśleć o przyszłości

  • Ewa Cieślak

    A czy audiobooki zostały ujęte w tym zestawieniu czytelnictwa? I czy przypadkiem audiobooki nie byłyby odpowiedzią na „piracenie” ebooków? Dobrze zrobionego audiobooka – takiego np. jak sprzedaje audioteka – ciężej jest skopiować….

    Tylko wybór strasznie nędzny. Sensacja, romanse, trochę biografii, poradniki – i tyle. Nie spotkałam jeszcze książki popularnonaukowej w wersji audiobookowej, niestety :(

    • Grzegorz W

      Jeżeli szukasz dobrych audiobooków to warto rzucić okiem na Wojtka – https://www.facebook.com/majselbaum/ samodzielnie, swoim ciekawym głosem, nagrał i udostępnia za darmo np. niemal całego T. Pratchetta, z WH40K – Herezję Horusa 1-5 itd.

    • Ewa Cieślak

      Fajnie, tylko że to jednak wciąż beletrystyka.
      Wolałabym na przykład książki tego autora:
      http://lubimyczytac.pl/autor/23329/marcin-ryszkiewicz
      Na beletrystykę trochę szkoda mi czasu, wolę konkretną wiedzę.

      Swoją drogą, mam nadzieję, że Wojtek nie będzie miał problemów ze względu na tą działalność….

  • Rafal

    Dla mnie, zagorzałego mola książkowego, kupowanie e-booków do niedawna to też był problem. Jaki? Taki, że niespecjalnie są tańsze od papierowej wersji, choć powinny. Taki, że „darmowe” wersje bezczelnie krążyły po chomiku, a ja miałem wydać swoją ciężko zarobioną krwawicę – w sumie w imię czego? W imię świadomości posiadania legalnego produktu? Dopiero w momencie, gdy pojawiło się Legimi, przestałem książkę traktować jak dobro luksusowe.

  • iks

    Tysiąc osób kupiło po jednym ebooku, jedna osoba ściągnęła torrentem paczkę z 33 tysiącami ebooków (z których przeczytał może kilkanaście akapitów jednego z nich), i macie to całe straszne 97%.

  • Marek Czesio Pi

    Świetna okazja dla Bibliotek na rozwój, po co kraść jak można wypożyczyć…
    potrzeba zaprojektować:
    1. Aplikacje ale na platformy gdzie będzie bezpieczna !!! (iOS, Windows 10 (mobile + tablet), nie android!!!) urządzenia ze sprzętowym kluczem)
    2. Zaprojektować mega tanie czytniki każdy z unikalnym sprzętowym kluczem, z własnym systemem o bardzo ograniczonych funkcjach.
    3. Zaprojektować platformę integrującą biblioteki w taki sposób by ebooki mogły być wyświetlane tylko i wyłącznie na poszczególnych czytnikach (lub aplikacjach) przez określony czas, bez możliwości kopiowania tekstu lub 1 – 3% zawartości.
    4. Możliwość spięcia z Kindle (kwestia bezpiecznego rozwiązania o ile się da)

    I nie piszcie proszę że zaraz raz dwa ktoś złamie ten system… bo są systemy i sposoby by nikt ich nie złamał… a w tym wypadku trzeba tylko chcieć coś takiego stworzyć…

    • tiger

      Po co robić aplikację dla 1% użytkowników?

    • Marek Czesio Pi

      Dzisiaj to może i jest 1%, ale w patrząc w przyszłość… ;-)

    • tiger

      To 0,5% użytkowników :)