Ostatnie zmiany w Google Reader coraz bardziej mnie irytują, pojawiający się znajomi, dodawanie kogoś do śledzony, multum opcji z którymi nie mam czasu się zapoznać itp. Wszystko to powoduje, że zaczynam coraz aktywniej korzystać z agregatorów (zresztą sam jeden popełniłem), dlatego też pojawienie się LazyFeed który do tej pory był w wersji beta bardzo mnie zaciekawiło.
Serwis ten spełnia dwie funkcje. Pokazuje nam najnowsze informacje na wybrany przez nas temat. Wszystko to dzieje się jak twierdzą autorzy w czasie rzeczywistym, a informacje pobierane są podobno w czasie rzeczywistym aż z 10 tys blogów. Drugą funkcją, tą bardziej interesującą jest sugerowanie ciekawych tematów do śledzenia na bazie tego co dodaliśmy i dodaje do serwisów społecznościowych takich jak np: Twitter, Delicious, Flickr czy nasz Blog. Na podstawie naszych wpisów LazyFeed sugeruje nam temat, który powinniśmy obserwować.

To co tak naprawdę podoba mi się w LazyFeed to przede wszystkim prostota, która może przyciągnąć nie tylko geeków ale również mainstreamowego użytkownika. W serwisie tym bowiem możemy bardzo łatwo śledzić informacje związane z naszą ulubioną gwiazdą filmową, zespołem muzycznym czy też tematy polityczne. Zakres źródeł jest tak szeroki, że z pewnością każdy znajdzie informacje w wybranym przez siebie temacie.
Kolejna rzecz która może się podobać to możliwość szybkiego dotarcia do kolejnych powiązanych tematów, wpisując na przykład jako poszukiwane hasło Twitter uzyskujemy natychmiast listę słów kluczowych powiązanych. Dzięki czemu poprzez jedno kliknięcie dodać do obserwowanych kolejny temat itp.
Oczywiście LazyFeed nie jest idealny. Przede wszystkim nie możemy pod jednym hasłem zdefiniować kilku tagów – co w praktyce oznacza, że powinniśmy np obserwować temat Entrepreneur i Entrepreneurs ponieważ dają one zupełnie różne wyniki. Kolejna rzecz to ilość i selekcja informacji. O ile źródła można blokować to przeglądanie dziesiątek powtarzających się informacji może po jakimś czasie znudzić każdego (a niestety przy takiej ilości blogów będzie taki efekt występować).

Błędy wieku dziecięcego nie powinny jednak przesłonić ciekawego pomysłu jaki stoi za LazyFeed. Zamiast obserwować 100 blogów o technologia czy muzyce w poszukiwaniu wybranych informacji, lepiej przecież żeby ktoś przejrzał je za nas i podał nam wynik w przyjemnej i strawnej formie.
Można zastanawiać się czy LazyFeed będzie bardziej użyteczny niż np: tweetmeme.com (który rośnie jak szalony) serwis, który pokazuje nam popularne informacje zebrane w twitterze. Nie są to tożsame rozwiązania i pomysły dlatego też z ostateczną oceną i porównywaniem LazyFeed wstrzymam się do momentu kiedy przetestuję dokładniej ten serwis.

Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

troche mi to przypomina czytanie tagow na Flakerze – codziennie jak wchodze to pojawia sie ilosc nie przeczytanych i zanim cokolwiek zrobie – przegladam wlasnie tagi.
@dc1
to dlatego, że jesteś geekiem – normalny user wpisze sobie nazwę klubu piłkarskiego, ulubioną kapelę i nazwę miasta i od czasu do czasu będzie przeglądał co się dzieje i co ciekawego napisali na blogach :)
muli strasznie… a sam serwis wydaje się ciekawy.. trochę go nie znam i trochę nie wiem jak zrobić, żeby nie było nastolatkowych wpisów z tagów które mnie interesują
[...] zuezuo przed chwilą cytat z @hazan.a z antyweb.pl/…yli-czytnik-dla-leniwych-… "Ostatnie zmiany w Google Reader coraz bardziej mnie irytują, pojawiający się znajomi, [...]
Z ciekawości zarejestrowałem się na LazyFeed i wyskakuje mi filmik prezentujący tę stronkę na całej prawie rozdzielczości i nie idzie go wyłączyć. To jakiś ich błąd?
Dochodzi jeszcze kwestia przyzwyczajeń. Od dawna korzystam z Yomomedia i to na PC i w telefonie komórkowym i ciężko byłoby zmieniać przyzwyczajenia.
Ani korzystanie z agregatorów ani tego serwisu (LazyFeed) nie równa się posiadaniu dobieranych ręcznie, często latami, przez siebie samego, pogrupowanych feed’ów…
Trochę mnie zaskoczyła Twoja opinia – niby taki światły człowiek, w pełni zintegrowany z 2.0 ;) korzysta z blipa, flakera, skrytykował kobietę z agencji interaktywnej która nie rozumie potencjału social media, a tu z drugiej strony negujesz Google Readera za to, że o taką funkcjonalność jest uzupełniany.
Nie chcesz tego – nie dodawaj sobie tam ludzi których śledzisz, a wszystko będzie wyglądało prawie jak dawniej ;) W mojej opinii – nowa funkcjonalność jest super. Like jest świetnym wyznacznikiem na wielu serwisach na ile w dany tekst warto się zagłębiać, wyróżnia ludzi za którymi się podąża – rewelacja. Jeśli siedzisz w jakimś konkretnym temacie (np. jak ja – google app engine, python, jquery itp) to łatwo znaleźć ludzi o podobnych zainteresowaniach i często udostępniają rzeczy, których sam nie znalazłem… Wszystko po to, aby lepiej przygotować sobie własne feedy…
Grzegorzu, przypomnij sobie jak to było kilka lat temu, kiedy to Google wypuszczało nowe rozwiązanie, stawało się ono od razu strzałem w dziesiątkę… W gotowe rozwiązania które już istnieją Google ingeruje, jak najbardziej, robi to jednak mało inwazyjnie. Flakera testuje od kilku dni, faktycznie – mając taki serwis, nowa funkcjonalność Readera staje się niby nadmiarowa… Ale w Readerze wszystko jest tak jakby bardziej uporządkowane – panuje mniejszy chaos i ludzie nie generują takiego hałasu… No i ten mechanizm wyszukiwania :)