1

Są jeszcze ludzie, którzy wierzą w „latające samochody”. Oto dowód

Samochód z jego definicji jest maszyną, która porusza się po ziemi i myśląc o takim pojeździe raczej nie spoglądamy w górę i nie zastanawiamy się nad tym, jak by to było, gdyby te zaczęły latać. Okazuje się jednak, że są tacy, którzy tę ideę biorą na poważnie.

Dan Kodsi, prezez Royal Palms Companies zamierza stworzyć tzw. „skyporty”, swego rodzaju parkingi zintegrowane z infrastrukturą mieszkaniową. Pierwsza taka instalacja ma pojawić się w Paramount Miami Worldcenter, natomiast deweloper nie widzi przeszkód w tym, aby zaprowadzić to rozwiązanie do nowo budowanych mieszkań. Podstawową motywacją jest wiara w to, że w ciągu najbliższych 10 – 15 lat latające taksówki (lub jak kto woli „latające samochody”) będą jeszcze popularniejsze.

Metody pionowego startu i lądowania oraz systemy autonomiczne mają stać się motorem napędowym dla latających samochodów

VTOL to technologia równolegle opracowywana przez kilka firm, która pozwala na pionowy start oraz lądowanie maszyn. Jest to bardzo ważny element idei: trudno sobie wyobrazić latające samochody w typowy sposób – tak, jak robią to np. samoloty pasażerskie. W gęstej zabudowie stworzenie warunków do tego byłoby właściwie niemożliwe – dlatego też cały czas poszukuje się odpowiednich rozwiązań. Jeżeli w tym momencie pomyśleliście o śmigłowcu, to wiedzcie, że nie rozwiązuje on wszystkich problemów. Taka maszyna jest niewiarygodnie głośna i przede wszystkim – spora. Uber natomiast w ostatnim czasie pochwalił się tym, iż jego system VTOL będzie tylko w połowie tak głośny jak ciężarówka przejeżdżająca obok domu i jednocześnie znacznie mniejsza od konwencjonalnego śmigłowca.

latające samochody

Referencyjny obiekt przy budynku Paramount ma powstać do 2019 roku, a mieszkania w nim będą kosztować od 700 000 do 10 mln dolarów. Znajdujący się zwykle na dachu basen zmieni swoje pierwotne przeznaczenie: w pewnych warunkach będzie stanowił miejsce, w którym znajdzie się hydrauliczna winda dla latających maszyn, dzięki czemu wytworzona zostanie powierzchnia lądowania licząca sobie ok. 900 metrów kwadratowych. Obok znajdzie się miejsce oczekiwania na taksówki o powierzchni 1400 metrów kwadratowych, gdzie wraz z portierem, mieszkańcy będą oczekiwać na zamówione przez siebie pojazdy. Brzmi ciekawie? Nawet bardzo.

Sporą szansą dla tego typu transportu są autonomiczne systemy, które bardzo mocno zautomatyzowałyby proces zamawiania oraz odbywania kursów „latającymi samochodami”. Choć w ostatnim czasie ta technologia ma nieco pod górkę (chodzi o sprawę Ubera, choć warto zaznaczyć, że z pewnością nie zawinił samochód), raczej nie wydaje mi się, żeby doprowadziło to do zahamowania jej rozwoju. Mało tego, jestem w stanie wyobrazić sobie, że ta wyjdzie poza samochody i będziemy mogli się z nią bliżej zapoznać również w kontekście podniebnych taksówek opartych na systemie VTOL.