15

Polacy łączą ładowarki do aut elektrycznych z latarniami ulicznymi. Kiedy pierwsze instalacje?

Zapowiedzianego kiedyś miliona aut elektrycznych na polskich drogach w roku 2025 raczej się nie doczekamy - to nierealny cel nie tylko dla Polaków, lecz nawet dla bogatszych, zachodnich społeczeństw. Ale biznes powinien się rozwijać, także nad Wisłą. Aby tak się stało potrzebna jest jednak infrastruktura, stacje ładowania dla pojazdów elektrycznych. Jeśli spełnią się zapowiedzi naukowców z Lublina, takie urządzenia powinny się pojawić w latarniach ulicznych - to rozwiązałoby kilka problemów.

Ładowarki do elektryków to bardzo istotna kwestia, gdy mowa o rozwoju elektromobilności. Analogicznie do stacji benzynowych w przypadku aut z silnikiem spalinowym – bez nich ten segment rynku nie może się dynamicznie rozwijać. Tymczasem w Polsce sytuacja wygląda… tragicznie. Infrastruktury brakuje, chociaż przybywa doniesień o kolejnych inwestycjach. Na ten rynek zamierza wejść m.in. Polska Grupa Energetyczna, przed niespełna rokiem pisałem też o planach słowackiej firmy Greenway Infrastructure, która

zamierza stworzyć sieć szybkiego ładowania samochodów elektrycznych. Pierwsza stacja powstała w Galerii Mokotów w Warszawie, w ciągu dwóch lat ma ich powstać około 70-80. Zostaną rozlokowane wzdłuż ważnych tras przecinających nasz kraj. Średni czas ładowania ma wynosić kilkadziesiąt minut.[źródło]

Na tym koniec? Nie, pojawiają się też doniesienia z Lublina, konkretnie z Katedry Napędów i Maszyn Elektrycznych Politechniki Lubelskiej. Tamtejsi naukowcy chcą, by ładowarki były instalowane w latarniach ulicznych. Zdaniem twórców, sprzęt o mocy 50 kW mógłby ładować pojazd w krótkim czasie, a jego największą zaletą jest to, że nie zajmuje dodatkowego miejsca w przestrzeni miejskiej:

– To rozwiązanie pozwala na zastosowanie ładowarki w miejscach, gdzie kiedyś już była latarnia albo jest potrzeba zbudowania takiej latarni i można te dwie funkcje ze sobą połączyć. Gdy market, który chce wymienić wszystkie swoje latarnie na nowe, LED-owe, wymienia je na takie z funkcją ładowarki – tłumaczy dr Dariusz Zieliński.[źródło]

Pierwsze urządzenia mają stanąć w ciągu dwóch najbliższych lat. Ciekawe jest to, że ładowarki według tego pomysłu będą miały otwartą licencję. Firmy zainteresowane tym rozwiązaniem mogą się zgłosić do twórców po dokumentację umożliwiającą produkcję urządzeń (prognozowany koszt produkcji jednej ładowarki to 40 tysięcy złotych). Potem będą po prostu uiszczać opłaty licencyjne. A co z opłatami klientów? I w tym przypadku pojawia się intrygujący pomysł:

Aby skorzystać z tego rozwiązania, wystarczy wcześniej ściągnąć na telefon specjalną aplikację, poprzez którą można będzie zarezerwować konkretną ładowarkę. System będzie połączony z operatorem sieci elektrycznej, dzięki czemu koszty ładowania samochodu będą doliczane do faktury za zużycie energii w gospodarstwie domowym.[źródło]

Zaznaczę, że nie należy się spodziewać szybkiego rozwoju tego projektu – on na razie raczkuje, a w najbliższych latach raczej nie nastąpi masowe stawianie takich latarni. Trzeba też zauważyć, że Polacy nie wpadli na ten pomysł jako pierwsi. Już w 2014 roku pisałem, że podobnie widzi to jeden z niemieckich koncernów:

BMW planuje w przyszłym roku ruszyć z pilotażowym projektem zwiększania zagęszczenia stacji ładowania samochodów. Wykorzystają przy tym już istniejącą infrastrukturę – lampy uliczne. Nie będzie oczywiście tak, że do starej lampy nagle da się podłączyć samochód – proces bardziej złożony, BMW opracowało tu nowe produkty. Na razie testują je przed swoją siedzibą, niedługo skala ma się zwiększyć i okaże się, czy takie podejście ma sens. Moim skromnym zdaniem, ma – nie ingeruje się niepotrzebnie w przestrzeń publiczną, nie zawala jej dodatkowymi elementami.[źródło]

Oczywiście fakt, że ktoś inny był pierwszy nie oznacza w tym przypadku, że naukowcy z Lublina mają zwijać interes – oby postarali się to rozkręcić, zainteresować inicjatywą biznes, urzędników, polityków. Powtórzę: w Polsce brakuje infrastruktury dla rozwoju elektromobilności i pole do popisu jest tu olbrzymie.

  • Daniel Markiewicz

    a tymczasem w UK montowanie wolnych ale bardzo tanich ładowarek w lampy uliczne istnieje od dobrych 2 lat. Ze zwykłego gniazdka naładujesz Leafa od zera do pełna w 8-10 godzin i to w zupełności wystarczy w większości przypadków. Nie potrzeba żadnych super ładowarek za niewiadomo ile pieniędzy. Teraz każdy wygląda z okna swojego bloku i liczy ile widzi latarni przy miejscach parkingowych. No to tyle ładowarek można zrobić tanim kosztem (najpierw wymiana żarówek na ledy w celu zmniejszenia zużycia prądu przez samą latarnię)

    • Dlatego nie pisałem o przełomie – inni wpadli na to wcześniej. I zgodzę się, że na początek „zwykłe” ładowarki też byłyby ok.

    • tryhp3

      Takie ładowarki które ładują w 8-10 godzin, to są półśrodki. Na ten moment może to wystarczyć. Ale jak elektryków zacznie szybko przybywać, a zacznie m.in. wtedy jak ich baterie urosną i tym samym czas ładowania taką ładowarką wzrośnie to każdy na osiedlu będzie musiał mieć swoją latarnię…

    • Daniel Markiewicz

      wiesz że w w tym roku 0,5% światowej produkcji samochodów stanowiły elektryki? wiesz że gdyby 100% światowej produkcji samochodów stanowiły elektryki zajęłoby nam ponad 10 lat by całkowicie się przesiąść na elektryki? Nie martw się, w 30 lat rozwiążemy problem ładowarek. Sto lat temu gdy Ford zaczął produkować samochody nie było ani stacji benzynowych ani nawet dróg. Baterie może i urosną ale średnio statystycznie człowiek robi 30-50km dziennie. Zwykłe gniazdko do tego wystarczy

    • tryhp3

      Jeśli ktoś robi 30-50 km to sobie podłączy na noc i się naładuje, ale jeśli trzeba jednorazowo pilnie zrobić 200 km a bateria nie naładowana to jest dramat. Jeśli ktoś robi 30-50 km dziennie to mu wystarczy raz
      na miesiąc zatankować do pełna i ma spokój a tu pamiętaj, że codziennie trzeba coś podpinać, bo można nie dojechać do pracy, dla mnie kolejny dramat.
      Ps. Elektryki też produkowano sto lat temu.

    • Daniel Markiewicz

      do pilnych spraw powinny być szybkie ładowarki na trasach przelotowych, te w centrach miast raczej potrzebne wkrótce nie będą, pozatym podłączasz na noc i masz pełną baterię więc spokojnie powinienneś dojechać gdzie Ci pasuje, a jak zasięgu nie starcza… szybkie chademo/css/supercharger który nie powinien mieć nic wspólnego z latarnią

  • Zdzicho

    I nagle zaczną migacza wszystkie odbiorniki energii na ulicy.
    To że będą ładowarki nie oznacza ze sieć wytrzyma, a kartonowe panstwo – Polska ma wyjątkowo przestarzała sieć.
    To jak stara aluminiowa instalacja w mieszkaniu do zasilania 2och zarowek, a po 30 latach zasila:tv, zmywarkę, żelazko, lodówkę itd.

    • Tak, nie da się ukryć, że rozwój elektromobilności w naszym kraju musi się wiązać z modernizacją całej sieci…

  • maxprzemo

    Niestety ale 99.99% instalacji elektrycznych w Polsce zasilających oświetlenie uliczne nie wytrzyma obciążenia takiej ładowarki.

    • Pluto

      Masz jakieś wyliczenia? Wystarczy odciążyć instalacje w kilku latarniach wymieniając żarówki na LEDowe i zrobić jedną ładowarkę. Nie musi być jakaś super szybka, musi uzyskane uwzględniać możliwości instalacji. Ale będzie i jak ktoś podłączy się na noc, to naładuje swoje auto. Jak są możliwości, czyli kanały instalacyjne, to można stopniowo wymieniać przewody.

    • maxprzemo

      Tak. Jestem elektrykiem z zawodu i nie raz robiłem instalacje do oświetlenia ulicznego. Przeważnie są to kable o małych przekrojach nie mogące być wykorzystane do zasilaczy o mocy 50kW. Tu trzeba praktycznie każdy kabel zasilający wymienić na nowy.
      Do małych zasilaczy można by je wykorzystać ale nie do takich opisanych w artykule.

    • Tym bardziej: to projekt długoterminowy…

    • Daniel Markiewicz

      do ulicznych ladopwarek wystarczy to co już jest teraz. 3KW bez problemu przez noc naładuje każdego elektryka do pełna. tak jest robione w UK, ale polacy oczywiście od razu strzelili sobie 50KW mimo że nie istnieje elektryk który mógłby przyjąć tyle AC, a do DC trzebaby prostowniki i cuda na kiju stosować i najlepiej 3 standardy ładowania. to są duże szafy które jakaś mądra głowa chce w latarnie zmieścić?

    • maxprzemo

      Zostaje jeszcze kwestia zasilania. Większość oświetlenia ulicznego działa na tzw. Zegarze astronomicznym który załącza latarnie na noc i wyłącza w dzień. Czyli takie ładowarki działały by bez nowej infrastruktury tylko jak świecą lampy. Nie jest to za rozsądne rozwiązanie bo nie można by doładować samochodu w dzień będąc np. w pracy.

    • Daniel Markiewicz

      a widzisz, ciekawe jak to rozwiązano w UK, bo obojętnie w jaki sposób włączane są takie latarnie to w dzień nie świecą a ładować się można zawsze. Kupujesz specjalny kodowany kabel który nalicza Ci pobraną z dowolnej latarni energię i dostajesz miesięczny rachunek do zapłaty. Więc można jeżdzić po całym kraju i gdziekolwiek stosowany jest ten system można się ładować. Problem tylko że trzeba wozić specjalny kabel