23

Tweet celebrytki wystarczył, by akcje Snapchata zanurkowały. To potężna broń

Czy jeden post w mediach społecznościowych może doprowadzić do mocnej zmiany kursu akcji dużej firmy? Może, widzieliśmy to niejednokrotnie. Wystarczy jedno zdanie dotyczące wyników, zmian w prawie, poczynań konkurencji i uruchamia się lawina. Ale czy za takimi wpisami muszą stać prominentni politycy czy grube ryby świata biznesu? Niekoniecznie - czasem większą władzę posiada celebryta o dużym zasięgu. Przekonał się o tym Snapchat, którego kapitalizacją wstrząsnęła kobieta znana z tego, że jest... znana.

Kylie Jenner jeszcze dzisiaj rano nie istniała w moim świecie. Na pytanie o to, kim jest, rozłożyłbym ręce, podejrzewam, że spora część z Was zareaguje podobnie. Spieszę zatem wytłumaczyć, że to urodzona pod koniec ubiegłego wieku modelka, uczestniczka programów telewizyjnych, ale też bizneswoman. Skąd się wzięła? Z rodziny Kardashianów – to siostra przyrodnia Kim. Okazuje się, że kobieta jest bardzo popularna w mediach społecznościowych, to jedna z największych gwiazd Snapchata. Zapewne nie muszę tłumaczyć, że ona tę popularność mocno monetyzuje, a Snap cieszy się, że ma ją w swojej „stajni”. Aż tu nagle…

Celebrytka zapytała na Twitterze, czy ktoś jeszcze, prócz niej, przestał korzystać ze Snapchata. Post spotkał się z bardzo dużym odzewem, temat podłapały media. Zareagowali też inwestorzy – kurs Snapa zauważalnie spadł. Szybko wyliczono, że z kapitalizacji wyparował ponad miliard dolarów. I nie powinno to dziwić: jedna z najpopularniejszych użytkowniczek aplikacji stwierdza wprost, że już z niej nie korzysta. Trudno o lepszą antyreklamę.

Czy na spadki wpływ miał wyłącznie jeden tweet? Nie, to zapewne szerszy problem, składają się nań np. wyniki kwartalne, w których nie widać (i to pewnie szybko się nie zmieni) szans na zyski. Ciągle szeroko omawiany jest też temat zmian, jakie wprowadziła firma w aplikacji. Zmian, które nie zostały zbyt ciepło przyjęte przez rzeszę odbiorców. Decydenci przekonują ich, że ludzie muszą się przyzwyczaić, że decyzja jest nieodwołalna, a społeczność masowo podpisuje petycję o cofnięcie tych „ulepszeń”. W tle wciąż widać też Zuckerberga i spółkę, którzy nie odpuszczają Snapchatowi.

Nie będę ukrywał, że mnie w tej sprawie intryguje też miejsce ogłoszenia swoich przemyśleń: Twitter. Nie zamierzam snuć teorii spiskowych, nie napiszę, że firma stoi za tą akcją, ale może być jej beneficjentem. Bo Kylie Jenner jest znudzona Snapem, a gdzieś przecież musi się udzielać. Dorosła i zmieniła narzędzie komunikacji. To postać, która może zapewnić Twitterowi nowych użytkowników. Kto wie, może za jakiś czas staniemy się świadkami dużych i głośnych wojen o celebrytów lub po prostu o znane nazwiska z każdej działki.

Kylie Jenner Snapa nie pogrzebie (swoją drogą, ciekawe, czy dodanie tweeta z informacją, że celebrytka wciąż kocha tę platformę, było efektem działań korporacji?). Spadki pewnie szybko zostaną odrobione. Ale ta akcja pokazuje też, że z pomocą znanej postaci można w odpowiednim czasie narobić szumu wokół firmy i doprowadzić do zmiany kursu akcji. To bardzo potężna broń, którą można wykorzystać…