31

Kurier planszowy – na to czekamy!

Nowe czasopismo o grach planszowych i karcianych! Co, gdzie, jak? Już za chwileczkę, już za momencik, jak śpiewał Pan Zygmunt w "Piątku z Pankracym". Oto bowiem trwa właśnie zbiórka funduszy na tradycyjny, papierowy periodyk o grach bez prądu, a pisząc ten tekst, jednocześnie sprawdzam zawartość mojego wirtualnego portfela, by wesprzeć inicjatywę. Będzie się działo!

Bez prądu, a jednak z energią

Wbrew zapowiedziom końca prasy drukowanej, papier wciąż ma się dobrze, a przynajmniej w przypadku niszowych, dobrze stargetowanych tytułów mających stałe grono odbiorców. Taką niszą są właśnie branża gier bez prądu. Oddajmy głos twórcom.

Nowoczesne gry planszowe i karciane stają się w Polsce coraz popularniejszym hobby. Nie jest to już rozrywka wyłącznie dla garstki fanów, gry powoli stają się produktami masowymi. Jako planszówkowi zapaleńcy bardzo się z tego cieszymy, jest jednak pewna rzecz, której wciąż bardzo nam brakuje. Wiecie o czym mowa? O tradycyjnym, papierowym czasopiśmie o grach. „Magazyn Gry Planszowe” doczekał się tylko jednego numeru, a legendarny „Świat Gier Planszowych” przestał się ukazywać w fizycznej formie w 2013 r. Od tego czasu rynek gier stale się rozrasta i wierzymy, że jest na nim miejsce dla papierowego czasopisma o planszówkach. Wprawdzie istnieje wiele blogów, portali i kanałów na YouTube, które traktują o grach planszowych, ale przecież skoro gramy, siedząc przy stole i rozmawiając z żywymi ludźmi, a nie przed ekranami komputerów, to czemu by nie czytać o grach również w wersji „analogowej”?

Dokładnie w punkt! Z jednej strony to branża wciąż pozostająca w Polsce ledwie cieniem gier komputerowych, z drugiej jednak wybierzcie się na jakikolwiek konwent, od Pyrkonu, po Poznań Game Amera. Spotkacie tam niewyobrażalną liczbę planszówek, karcianek czy figurkowych bitewniaków. Ba, ich stoiska są zawsze oblegane, a do stolików, gdzie można raczyć się rozgrywką, nie sposób się przecisnąć. Śmiało więc można mówić o renesansie branży. Choć nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, o czym wspomina Kuba Polkowski, zastępca redaktora naczelnego, w wypowiedzi specjalnie dla Antyweb:

Kiedy opowiadałem znajomym o projekcie Kuriera, jeszcze przed startem kampanii, pukali się w czoło. Papier? Serio? No, serio. Sam jestem oddanym fanem Kindle’a. Wiadomości czytam online. Nie piszę też przecież na maszynie do pisania. Całe moje życie jest online. Oprócz planszówek. One pozwalają mi wyłączyć komputer, telefon, czytnik, tablet, cholera, nawet dzwonek do drzwi. Zanurzyć się w świecie papieru, tektury, kości, kart. Kurier był więc naturalnym rozwinięciem tego cudownego, analogowego świata, w którym znajduję spokój, odpoczynek i radość. Mam nadzieję, że właśnie to uda się nam zaoferować czytelnikom Kuriera – a więc i Antywebu, bo nic nie stoi na przeszkodzie, by były to te same osoby.

Czy to wypali?

Wypali. Z wielu różnych powodów. Pytacie o to jednak, nawiązując do słynnej poprzedniej zbiórki, która wywołała tyle kontrowersji. Mowa oczywiście o Secret Service. Jak skończyła się ta sztucznie rozdmuchana afera? Gdy opadł kurz po pierwszym bombardowaniu, okazało się, że Robert Łapiński zrobił wszystko, by zrekompensować darczyńcom wszelkie niedogodności i w rezultacie cieszymy się dziś znakomitym czasopismem Pixel. A że nie Secret Service? Pal sześć nazwę! Liczy się zawartość. Książce Strugackich „Piknik na skraju drogi” też wydawca zmienił tytuł na „Stalker”, a mimo to czyta się powieść równie znakomicie.

Poza tym „Kurier planszowy” to nie reaktywacja dawnych sentymentów, lecz pomysł nowy, świeży i pachnący zarówno farbą drukarską, jak i profesjonalizmem autorów. Osobiście już przebieram nogami, by zamówić prenumeratę.

Przede wszystkim podoba mi się pomysł kwartalnika. Nie jestem bowiem pewien, czy byłbym gotów sięgać co miesiąc po nowy numer, choć wierzę, że tysiące pasjonatów ma inne zdanie w tej materii. Nawet jeśli, to lekki niedosyt lepszy jest od przesytu, a formuła trzymiesięcznika pozwala na bardziej wyważony dobór tekstów, dokładniejszy research rynku, mocniej rozbudowaną publicystykę (mniam!) i naprawdę szerokie pole do popisu (nie mylić z niedoszłą koalicją PO-PiS).

„Kurier planszowy” nie będzie tylko pismem dla znawców, naszym celem jest propagowanie gier planszowych i dotarcie do nowych graczy lub tych, którzy swoją planszówkową przygodę rozpoczęli niedawno. Chcemy, aby zarówno osoby wchodzące w świat nowoczesnych gier planszowych, jak i ci, którzy tworzą to środowisko od dawna, znaleźli w „Kurierze planszowym” coś dla siebie.

I słusznie. Takie założenie sprawia, że czasopismo to wyląduje nie tylko w kioskach i salonikach prasowych, ale i księgarniach oraz bibliotekach. A te ostatnie coraz częściej organizują wieczory gier planszowych dla dzieci i dorosłych!

Pokaż, kotku, co masz w środku

W środku oczywiście najświeższe wieści ze świata planszówek, recenzje gier i dodatków, przedpremierowe przecieki, galerie prac utalentowanych polskich ilustratorów, wywiady z autorami z Polski i zagranicy, prezentacje polskich wydawców oraz planszówkowych rynków w innych państwach, relacje z targów i konwentów, a także felietony i stałe działy. Czyli tak naprawdę to, co tygrysy lubią najbardziej.

Będą porady dla początkujących twórców (crowdfunding, design, marketing, publishing), recenzje, materiały pokazujące tworzenie gier od kuchni (jak wiadomo, zaczynamy zawsze od kawy) czy teksty promujące ideę, dzięki którym młodsi będą mogli powiedzieć: „mamo, przeczytaj, bo tu piszą, czemu powinnaś kupić mi tę grę pod choinkę”.

A wszystko to co trzy miesiące na sześćdziesięciu kolorowych stronach formatu A4. Na tym oczywiście nie koniec, bowiem czasopismo wzbogacane będzie o różnej maści promocyjne dodatki, a także zaoferuje dodatkowe treści online.

Wspieram to? A jakże!

Zbiórka funduszy prowadzona jest na łamach serwisu wspieram.to. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż autorzy postawili naprawdę niski pierwszy próg. Oznacza to, ogromną determinację, bowiem gdyby osiągnęli minimum, musieliby zainwestować sporo z własnych kieszeni. Dla mnie to dodatkowy sygnał mówiący o tym, że to właściwi ludzie na właściwym miejscu, a zbiórka służy idei, a nie wypychaniu portfela. Zbiórka zresztą idzie jak burza, co świadczy o tym, że wiele osób myśli podobnie, a przy tym „Kurier planszowy” naprawdę jest tym, czego nam na rynku brakuje.

Atrakcyjne są też pakiety nagród, ale tu zachęcam już Was do zapoznania się z nimi osobiście na stronie zbiórki:

wspieram.to/kurierplanszowy
facebook.com/Kurierplanszowy