14

Wpuść kuriera do domu zdalnie. Oto nowy pomysł giganta

Największa wada zakupów online? Pewnie pojawią się głosy, że to dostawa: na godzinę przyjścia listonosza wpływu nie mamy, Paczkomaty sprawy nie rozwiązują, z kurierem nierzadko trudno się dogadać. W efekcie trzeba się wysilić, by odebrać przesyłkę. A gdyby ten proces odbywał się niezależnie od klienta? Gdyby wystarczył np. jeden klik na smartfonie albo otrzymywalibyśmy po prostu powiadomienie, że paczka została dostarczona? Brzmi nieźle, chociaż wiąże się z dopuszczeniem nieznanej osoby do swojego mieszkania.

Kurier to zawód, o którym można napisać serię książek. Połowę napiszą jego przedstawiciele, druga przypadnie w udziale klientom. Słyszałem i czytałem już tyle historii, że na kilka tomów spokojnie by wystarczyło. I z pewnością będzie ich przybywać, bo zakupy w Sieci zyskują na popularności, coraz więcej towarów dostarcza się pod drzwi. To już nie tylko książka czy telefon, ale też spożywka, odzież, sprzęt sportowy, AGD, materiały budowlane. Czego tylko dusza zapragnie. Niektórzy już nie wyobrażają sobie funkcjonowania bez możliwości kupowania za pośrednictwem Internetu. Wciąż jednak męczy problem dostaw…

To zmora nie tylko dla klientów, ale też dla sklepów i firm dostarczających towar. Tracony jest czas, nierzadko giną przesyłki, a to wszystko podnosi koszty. A są firmy, dla których cięcie kosztów stało się obsesją, przykładem Amazon. Własnie o tej korporacji zrobiło się ostatnio głośno za sprawą dostaw. Pojawiły się plotki, iż amerykański gigant prowadzi rozmowy dotyczące współpracy z firmą Phrame. Ta ostatnia tworzy schowki umieszczane pod tablicami rejestracyjnymi samochodów. Wkłada się do niego klucze, dzięki czemu nie trzeba znajdować się przy aucie, by przekazać komuś kluczyki – można to zrobić zdalnie. Dzięki temu kurier może podjechać do samochodu, wyjąć klucze, otworzyć bagażnik, zapakować przesyłkę, spakować klucze i pojechać. Ma sens? Dla Amazona ponoć ma.

Firma nie zamierza koncentrować się tylko na pojazdach, interesują ją także inteligentne zamki/dzwonki, dzięki którym kurier miałby dostęp do mieszkania. Jednorazowy dostęp. Bo o ile w Polsce paczek nie zostawia się przed drzwiami (przynajmniej ja się z tym nie spotkałem), o tyle w USA nie jest to nic nadzwyczajnego. A tam, gdzie paczka zostawiona przed drzwiami, pojawia się zagrożenie w postaci kradzieży. W Sieci nie brakuje filmów, na których uchwycono ten proceder: przyjeżdża kurier, zostawia paczkę, chwilę później zgarnia ją złodziej. Gdyby osoba dostarczająca towar miała dostęp do drzwi, problem znika. Sęk w tym, że pojawia się kolejny kłopot.

Podejrzewam, że część osób stwierdzi, iż woli zaryzykować paczkę, niż mieszkanie. Bo nie zna dostawcy, bo nie zaufa takim „jednorazowym” kluczom, bo nie ma pewności, jakie będą konsekwencje tej wizyty. Zakładam jednak, że musimy zacząć poważnie myśleć o rozwiązaniach tego typu, gdyż za kilkanaście lat one mogą zyskać na popularności, a za kilka dekad staną się standardem. Inteligentne drzwi i zamki w nich umieszczone pojawiają się już teraz, to stwarza pole do rozwoju usług: nie tylko z kategorii dostarczania towarów, ale też np. sprzątania czy naprawy urządzeń. Właściciele mieszkania i usługodawca przestaną być od siebie uzależnieni czasowo.

Intryguje wizja, w której wraca się do domu, w lodówce znajduje się zakupy, które zrobiło się zdalnie w drodze do pracy, stwierdza się, że kran został naprawiony, a całe mieszkanie lśni, bo odwiedziła je ekipa sprzątająca. I nie wymagało to naszej obecności albo oddawania komuś kluczy – jeśli sobie tego nie zażyczymy, ci ludzie więcej przez próg nie przejdą. Do tego droga jednak daleka, najpierw warto poczekać na efekty rozmów i prac Amazona. Jeśli ta firma na poważnie podejmie się projektów ze wspomnianego poletka, konkurencja pewnie podejmie rękawicę. Wtedy zrobi się ciekawie.