lista gier do kupienia online - zdjęcie 4
19

Kupujemy mnóstwo gier, w które potem w ogóle nie gramy

Jakieś dwadzieścia lat temu nikt nie myślał, że dostęp do gier wideo będzie tak prosty, a ceny tak niskie. Oczywiście, nie tyczy się to wszystkich produkcji, ale mimo to sytuacja dla fanów grania jest korzystna. Dziesiątki promocji, wielkie hity za kilkadziesiąt złotych i zestawy paczek z rozmaitymi dziełami elektronicznej rozrywki. Gracze zostali bardzo rozpieszczeni i zaowocowało to sytuacją, że kupujemy mnóstwo rzeczy, w które później w ogóle nie gramy. Wirtualna lub rzeczywista biblioteka robi się coraz większa, a wydawcy cieszą się jak dzieci. Kto by się spodziewał, że przez dwie dekady wszystko tak bardzo się zmieni.

Kiedyś było inaczej

Pamiętam czasy, gdzie każdy nowy tytuł wzbudzał wielkie emocje. Nie było za bardzo w czym wybierać. Królem konsol był PSX, a ludzi z konkretnymi komputerami zdolnymi do odpalenia “zaawansowanych graficznie” gier było niewielu w moim środowisku. Wtedy nikt nie wybrzydzał, tylko brał to, co pojawiło się na horyzoncie. Wiele tytułów okazywało się nic niewarte, a i tak człowiek starał się dokładnie je sprawdzić, aby być pewnym, że to rzeczywiście kiepski kawałek kodu. Mało kto posiadał oryginalne wersje gier, a jeżeli ktoś taki się znalazł, to mocno dbał, aby ten egzemplarz za bardzo się nie zniszczył. Ceny tak szybko nie spadały i uszkodzenie legalnej kopii było dużą stratą.

Większość operowało “zamiennikami”, “piratami” i tak dalej. Nikt się tego nie wstydził, nie uważał, że ich zakup to cokolwiek złego. W końcu robili to “wszyscy”. Żonglowało się płytami, dyskietkami i oczywiście kartridżami. Każdy szukał jakiejś perełki, której mógłby się mocno trzymać i ogrywać miesiącami. Dla jednych to był Tomb Raider, Diablo, StarCraft, inni lubowali w Fallout, Gothic, Final Fantasy, a reszta starała się zostać mistrzami kierownicy w Gran Turismo, Colin McRae Rally czy Formule 1. Nie można też zapomnieć o FIFA i innych produkcjach sportowych. Każdy jednak będzie miał inne doświadczenia i odczucia w tym temacie, rzecz jasna.

lista gier do kupienia online - zdjęcie 1

Dawniej trzymało się jednej gry

Nikt na siłę się szukał wad, błędów i innych rzeczy, które zdyskredytowałyby daną grę. Człowiek cieszył się ze wszystkiego, co udało się włączyć na konsoli lub PC. Nie oznacza to jednak, że każda produkcja była udana. Nigdy tak nie było, nie jest i nie będzie. Natomiast, chciało się bardziej eksperymentować, dawać kredyt zaufania nawet nieznanym produkcjom. Szukało się nie tylko wciągającej fabuły i olśniewającej grafiki, tylko przede wszystkim źródła dobrej zabawy. Teraz mamy natomiast wojny o piksele, liczbę klatek animacji, jak duży będzie day one patch i wiele więcej.

Za kilkanaście złotych można nabyć coś, co było tworzone przez setki ludzi przez długi czas i to nie pięć lat po premierze. Żyjemy w czasach, gdzie granie stało się powszechne, proste i w dużej mierze tanie. Prawie codziennie można znaleźć różne “specjalne oferty” w sklepach internetowych lub stacjonarnych. Sieci spożywcze, takie jak Lidl czy Biedronka również dostrzegły potencjał i regularnie dodają do swoich “gazetek” z produktami jakieś tytuły dla fanów elektronicznej rozrywki. Doszło więc do przesytu, gdzie nie wiadomo do końca co kupować, w co grać, a co całkowicie odpuścić.

starcraft screenshot konto blizzard

Po co nam, aż tyle gier?

Ilość wydawanych produkcji jest wręcz ogromna i praktycznie nie ma dnia, aby na jakiejś platformie nie miała miejsca premiera kolejnej gry. Wiele z nich to chłam w czystej postaci, ale nie brakuje też ciekawych projektów. Portfel jest ograniczony, ale to nie on jest problemem. Pieniądze zawsze można zarobić, a jedyną walutą, której nigdy nie będziemy mieć więcej, jest czas. Trzeba się pogodzić z faktem, że nie da się wszystkiego spróbować i lepiej świadomie danego tytułu nie kupić. Doskonale wiem, jak dobrymi promocjami są karmieni gracze na każdym kroku. Informacje o “super cenie” pojawiają się wszędzie, a już niedługo pewnie znajdą się i na lodówce. Mimo to, chętnie klikamy w przycisk “Kup” i powiększamy swoje kolekcje. Sam do pewnego momentu brałem paczki z Humble Bundle równie ochoczo, co świeże pieczywo z ulubionej piekarni. Życie jednak w końcu mnie uświadomiło, że ja w te wszystkie gry nie zagram. Może jakieś 5-10% kiedykolwiek uda się włączyć, co i tak będzie dużym sukcesem.

lista gier do kupienia online - zdjęcie 2

Czemu tak postępujemy? W skrócie, bo nas na to stać. Kiedyś zakup tytułu na PC i konsole wiązał się z wysokimi kosztami, nie licząc piratów, które w sumie aż tak tanie wcale nie były. Bierzemy co dają, kupa wstydu rośnie i działamy dalej. Kolejna promocja, kolejne zakupy, kolejne zbędne produkcje czekające na dobry moment, który nigdy nie nadejdzie. Przecież chyba nikt nie wierzy, że na emeryturze ktoś ogra te setki, jak nie tysiące gier, które kupował przez lata? Większość z nich będzie zapewne w ogóle nie grywalna, bo system nie obsługuje, a to serwery wyłączone albo jeszcze coś innego. Dlaczego więc chcemy rozbudowywać wirtualne i rzeczywiste kolekcje? Żeby nie brakło w co grać?

Przecież i tak zaraz zapowiedzą coś nowego, wyjdzie kolejny dodatek lub wrócimy do innego tytułu. Takie podejście nie ma większego sensu. Całość ociera się mocno o granicę absurdu. Jestem w stanie zrozumieć kolekcjonerów, którzy i tak z reguły celują w rozszerzone edycje z figurkami, przedmiotami i tak dalej. Oni świadomie wybierają dane rzeczy, a nie ślepo biorą to, co zostaje objęte “mega promocją”. Nie wspomnę również o wszystkich tych tytułach, które są rozdawane za darmo. Potem gracze dodają je do kont, poziom Steam idzie w górę i wirtualne ego jest zaspokojone.

 

 

lista gier do kupienia online - zdjęcie 3

Czas nie jest z gumy

Dzisiaj można zwrócić nie tylko fizyczne egzemplarze, ale również te cyfrowe. Nie tyczy się to wszystkich wydań, ale i tak możliwości są duże. Jeżeli ktoś już ryzykuje z daną grą, to niech ją sprawdzić. Podoba się? Istnieje szansa, że zagrasz w to później? Zostaw sobie, albo od razu oddaj i odzyskaj pieniądze. Nie widzę większego sensu w “kiszeniu” danych produkcji czekając na lepszy moment. Zaoszczędzoną kwotę można wydać na coś innego i na pewno ktoś coś dobrego dla siebie znajdzie. Nie uważam, że takie podejście jest idealne, ale na pewno jest zdrowe.

Posiadanie dla samego “posiadania” danej produkcji to droga donikąd. W pewnym momencie sami zrozumiecie, że lepiej się tego pozbyć “za grosze”, albo ogólnie będziecie żałować swoich zakupów. Wybierajcie mądrze, szczególnie że wcześniej wszystkiego można się dowiedzieć. Mamy YouTube, Twitch, tysiące portali a nawet i gazety. Lepiej jest kupić 5 gier i przejść 5 gier, niż nabyć 30 i nie dotrwać do końca żadnej z nich. Spokojnie, kolejnych raczej nigdy nie braknie. Wszystkiego i tak nie skończycie, nie ma na to czasu, a ten jak wiadomo, dla każdego jest szalenie cenny.

  • Hytry1988

    Trafiłeś w samo sedno sam się łapałem na tym ze kupowałem gry z różnych promocji ale do dziś dnia nie zagrałem jeszcze w wszystkie i pewnie nie zagram bo po prostu mnie nudzą :P z jednego co się ciesze to to że gry które grałem w wersje pirackiej i które były dobre według mnie zakupiłem ;)

    • Mnie niestety jeszcze nie wszystko udało się zakupić, bo wiele japońskich RPG-ów jest w chorych cenach, a ich wersje cyfrowe to nie to samo.

  • Gamer

    Praedaz często tak ROBICIE i przyznam, ze kompletnie jie rozumiem tefo postępowania. Gram w max 3-4 gry w ciagu roku, poniewaz jak sie wkrece to, to ciezko sie odsunąć od tego. Generalnie nie widze sensu kupowania byle czego na wyprzedażach, lepiej zagrac w dobry tytul, czy nawet przejsc gre 2 razy (mialem tak z nowymi Tomb Raiderami, o Nowej grze + w Wiesku 3 nir wspominając). Juz pomijam kwestie finansowe, bo kupic nawet raz w miesiacu smiecia za 15-20 zl, w ktorwgo sie nigdy nie zagra, to zaden deal, bardziej mnie ciekawi… skąd sie w was to w ogole bierze i gdzie na te „promocje” trafiacie.

    • Promocje są na każdym kroku. W sieci: FB, Twitter, ŁowcyGier, w sklepach i tak dalej.

  • marko44

    jak inaczej zdobyć odznaki na Steam po kilka tysięcy gier? kupowaniem gier w które tylko się będzie grało? no chybaa nie :D

    • Ja takiego podejścia nie rozumiem, ale widzę, że część graczy uwielbia wbijanie lv steam i handel kartami.

  • Neliel

    Games owned 655
    Games not played 88%

    A to tylko Steam.

    • Dokładnie! 301 gier, zagrałem w 32 – z czego połowa po kilka minut tylko.

  • mirosław borubar

    Na PiS to się narzeka, że wie lepiej jak ludzie mają żyć niż sami obywatele, a tu bloger wie lepiej czy mam kupować gry czy mam ich nie kupować. Nic nie warty tekst oparty na widzimisie autora. I co z tego, że w większość gier nie gram bo w zasadzie prawie wcale nie gram, ale jakby mnie naszła ochota to mam wybór, że hej. Dziś sobie dokupiłem Obliviona do kolekcji bo po prostu go chcę mieć, Morrowinda też kiedyś kupię mimo, że jeszcze starszy i nic nikomu do tego. Mam sentyment z dzieciństwa do wielu gier i sobie je teraz zbieram, Pizzę Connection 2 też zakupiłem na letniej wyprzy na stimie. Jeden pójdzie zrobić flaszkę, inny kupi parę gram, inna kolejne buty a ja sobie kupię jakąś gierkę.

    • Dlatego możesz narzekać na blogera. Masz do tego pełne prawo :)

  • Drooith

    Niestety mam ten sam problem – co więcej widzę coraz więcej tytułów które kupiłem, w które nie zagrałem a teraz można je kupić za pół ceny. Mimo wszystko lubię promocje na Steamie i regularnie czytam RSSa z Łowców Gier :)

  • Rudy_Rydz

    To ja chyba jestem jakiś dziwny bo nigdy nie kupuję na zapas gier jeśli wiem, że w nie nie zagram. Zawsze przemyślę czy faktycznie chcę ten tytuł i będę w niego grał zanim faktycznie go kupię. A jak już go kupię i się nie spodoba to albo go oddaję z powrotem na Steam albo sprzedaję grę gdy jest to pozycja na konsoli. Jak na razie nie miałem problemu z nadmiarem gier do ogrania. Ba, w drugą stronę jest to bardzo częste zjawisko, a nie jestem już najmłodszym graczem. :p

    • Zdrowie podejście do tematu. Każdy jednak będzie trochę inaczej na ten temat patrzył. Nie jestem wyrocznią, ani Alfą i Omegą. Dla mnie coś może być nielogiczne, a dla innych w pełni normalne. Sam po protu doszedłem do wniosku, że po co kupować dane gry, jeżeli NIGDY w nie nie zagram?

    • Artur Marciniak

      Dokładnie to samo podejście reprezentuję

  • Artur Marciniak

    Dla mnie to takie cebulowanie trochę. Analogicznie z pizza duża kosztuje 2zł więcej to aż żal nie wziąć i nie ważne, że 2-3 kawałki do kosza. Suma sumarum w plecy. Te gierki na promocji to ten sam zabieg. Kupionych 300 gierek nawet po 1 jurku robi się niezła kasa, a okazuje się to kasą w błoto. Jeszcze rozumiem jak ktoś kolekcjonuje sobie gierki gdzie za free rozdają czasem jakiś tytuł, ale kupić żeby mieć totalnie nie czaje. Nigdy tak nie robiłem, a kupuję gry ze świadomością co kupuję. Jak chwytam tytuł to albo przechodzę cały albo tryharduje, taki typ gracza po prostu :)

    Tytuły które zakupiłem to m.in: wiedźmin, cs:go, pubg, far cry 3,4, HoMM3,5,6, dojedzie jeszcze tomb rider rise i ghost reccon ale to jak znajdę ciut więcej czasu, na pewno w 2018 spróbuję far cry 5

  • wsiur

    Otoz ja widzac co sie dzieje na swiecie dwadziesia lat temu przypuszczalem a nawet czekalem az i u nas bedzie mozna nabyc wiele gier ktorych do tej pory nie bylo a zatem ktos przypuszczal:D
    Ja kupuje gry i w nie nie gram, gra u mnie moze lezec z dwa trzy lata zanim sie do niej dobiore. Po prostu sa gry w ktore chce zagrac ale jeszcze nie przeszedlem poprzednich dwudzistu na jeszcze poprzedniej generacji konsol a nowa juz czeka od dwoch lat. Niedawno dopiero skonczylem grac na ps2. Nie da sie tak latwo i szybko „przegrac” gier jakie sie chce. Kupuje je bo nie wiem czy dostane,czy bede musial szukac wiec lepiej kupic i miec,niech czeka. Do tego lubie powiekszac kolekcje gier

  • cherrz

    Ja nigdy nie kupiłem gry w która nie grałem, no może poza H1, bo tam mam tylko kilka godzin przegranych.

  • To prawda, posiadam w swojej kolekcji wiele gier, które mogłyby tak naprawdę zostać sprzedane w tej chwili. Człowiek już nie ma czasu grać, a one leżą odłogiem na półce. Do tego jeszcze tytuły sprzed lat, które kosztują grosze. 9,99 zł za perełki to normalna sprawa. Powstają nowe tytuły. Wiadomo, że wszystko rozbija się o pieniądze. W końcu po co firmy tworzą nowe tytuły? Nie każda firma może poszczycić się tytułami ponadczasowymi, jak Blizzard i tworzyć gry raz kiedyś, bo ludzie i tak grają, płacą abonamenty itd.

    Zresztą czy mamy do czynienia z podobnym modelem tylko jeżeli chodzi o gry? Tak naprawdę konsumpcjonizm opanował każdą branżę. Nowe telefony, komputery. Ile telefonów leży czasami w szufladach i też ich nie używamy, bo co dwa lata większa część z nas idzie do operatora i bierze na abonament nowy telefon, a stary rzuca do szuflady. Część sprzedaje za grosze. Większość zostawia jako telefon posiłkowy. Myślę, że temat jest słusznie poruszony. Jednak gry to tylko część tego tortu.

  • Pancer

    Mój ojciec juz po 50 a od premiery heroes of might and magiczne jeden gra w ta serię i został na 3 części i od zakupu owej części nie zamienił jej na nic innego a to juz naście lat ps. Ostatnio jeszcze Titan quest ale tylko dorywczo przez 20 lat kupił 4 gry w tym 2 dodatki i nadal w to gra