25

Odkopuję się z mojej kupki wstydu i to naprawdę świetne uczucie

Kupka wstydu to gry odłożone z jakiegoś powodu na później - kupione, a niezaczęte lub nieskończone. Patrzą tymi swoimi czerwonymi ślepiami i mówią „włącz mnie, włącz mnie, przecież mnie kupiłeś, nie mogę się zmarnować”. I któregoś dnia trzeba do tej kupki podejść, coś wybrać, włączyć, zaliczyć i schować do szuflady.

Skoro wyjaśniliśmy sobie już czym jest kupka wstydu, to dodam, że nie znam osób, które jej nie mają. Nawet jeśli wydajecie mało pieniędzy na gry, macie mało czasu na elektroniczną rozrywkę, na pewno skorzystaliście z jakiejś naprawdę atrakcyjnej promocji. A promocja oznacza zakupy, nie zawsze rozsądne i przemyślane. No ale gra, którą kiedyś tam chciałem sprawdzić za jakieś grosze? Grzech nie kupić, najwyżej pogram później.

No i z tego później robi się tydzień, miesiąc, a potem rok. Bez jakiegoś konkretnego impulsu trudno do niej wrócić, bo przecież co miesiąc pojawiają się nowości – nawet jeśli nie co miesiąc, to co kwartał. A kupiona i zapomniana gra leży gdzieś smutna i czeka aż ktoś się nią zainteresuje.

DOOM, ależ on był dobry

Ja ze swoimi kupkami wstydu mam tak, że:
1) są naprawdę duże
2) potrzebuję impulsu by się za nie zabrać

Ku mojemu zaskoczeniu często takim impulsem są targi – czy to E3, czy Gamescom. Tyle nowości, tyle zapowiedzi, ale jednocześnie luźniejszy okres, gdzie nie ma wielkich premier i ich zatrzęsienie będzie dopiero na jesieni. Nowości przypominają mi o tym jak bardzo kiedyś interesowałem się jakimś tytułem – szybka myśl „dlaczego więc teraz leży i czeka?”. I włączam.

Dokładnie tak miałem z ostatnią odsłoną DOOM, której napisy końcowe zobaczyłem wczoraj w nocy. Jak to się w zasadzie stało, że jako fan FPS-ów tak długo zwlekałem? Otóż wszystkiemu winna beta.

W kwietniu ubiegłego roku zjechałem sieciową betę DOOM i nie ukrywam, że to właśnie po kontakcie z nią zrezygnowałem z ogrywania pełnej wersji. Ostatecznie grę recenzował Tomek, chwalił, ja zacząłem żałować. No, ale cóż – moja wina, kto wiedział, kto się spodziewał. DOOM chyba dla każdego był zaskoczeniem. Ostatecznie odczekałem na jakąś promocję w PlayStation Store, pograłem, spodobało mi się i…odłożyłem. Nigdy tego nie róbcie, nie odkładajcie gry, którą i tak kupiliście i uruchomiliście z opóźnieniem. Ja właśnie naprawiam takie błędy. Na szczęście zanim zapomniałem o co w ogóle tam chodzi, włączyłem, odłożyłem wszystko inne i wreszcie ten tytuł skończyłem.

Ale napiszę też o samym DOOM-ie, bo znajomi pytają, czy faktycznie taki dobry. Ci, którzy też jakimś cudem ten tytuł ominęli. Tak, jeśli choć trochę lubicie FPS-y, ostatni DOOM będzie dla Was…zaskoczeniem, wyzwaniem, mega frajdą. Gra mocno stawia na ruch i w dużych markach próżno szukać podobnego podejścia. Przez to gra jest wymagająca nawet na niższych poziomach trudności – a ostatecznie produkcja serwuje jeden z najlepszych systemów strzelania, jaki pojawił się w FPS-ach w ostatnich kilku latach. Dodajcie do tego kapitalną muzykę, świetny klimat i naprawdę udaną oprawę graficzną napędzaną 60 klatkami, które pasują tu wręcz idealnie (grałem na PS4). Przyczepiłbym się tylko trochę do polskiego dubbingu, jest zbyt przaśny. Jednocześnie niektóre elementy zręcznościowe (skakanie) potrafiły mi zajść za skórę. Tomek wystawił grze mocne 8/10 pisząc, że to „wspaniały hołd dla kultowej serii”. Zgadzam się z nim w pełni.

Korzystajcie z promocji

Ostatnio wszyscy mówią o wstecznej kompatybilności. Ja jej nie potrzebuję, wolę remastery. Piszecie w komentarzach, że są za drogie – polujcie na nie w promocjach. W przypadku PlayStation 4 odświeżone wersje starszych gier szybko wpadają do promocyjnych koszyków i można je wyrwać w naprawdę atrakcyjnych cenach. Ja już z przyzwyczajenia zaglądam w każdą promocyjną ofertę, potem patrzę na kupkę wstydu, znów na ofertę i jeśli jakiś wewnętrzny demon nie naciśnie za mnie „kup”, staram się dokonywać decyzji rozważnie. Ale niektóre ceny kuszą tak mocno, że nawet dla samego faktu posiadania gry gdzieś na dysku – warto.

Co do nadrobienia?

To nie jest tak, że kupuję grę i w ogóle jej nie włączam. Produkcje kupione jakiś czas po premierze są włączane, ale nie są kończone. Oczywiście nie zawsze skończenie gry równa się największej frajdzie – czasem wcale nie trzeba oglądać napisów końcowych by dobrze jakiś tytuł wspominać, ale jednak satysfakcja z zobaczenia napisów końcowych to coś, co fajnie poczuć raz na jakiś czas.

No dobrze, to teraz wstydliwe wyznanie, czyli co muszę nadrobić:
– Life is Strange, które właśnie wskoczyło do PS Plus, a i tak miałem je kupić,
– The Legend of Zelda: Breath of the Wild – tak, mimo kilkudziesięciu godzin na liczniku wciąż nie skończyłem wątku głównego,
– Mr. Shifty – ponownie Switch,
– Shadow Warrior 2, którego przeszedłem do połowy na PC, teraz zacząłem na PS4,
– Metal Gear Solid V: The Phantom Pain, kupione w grudniu „bo promocja”,
– Rise of the Tomb Raider – włączone na kilka godzin żeby sprawdzić jak radzi sobie PS4 Pro,
– Persona 3 – tak, kupiłem ten tytuł dawno temu na PS Vita (wersja z PSP), nie skończyłem. I pewnie musiałbym zacząć od nowa, bo kompletnie nic nie pamiętam.

Jak widzicie trochę tego jest, a pewnie gdybym zajrzał do historii zakupów na samym PS4, coś jeszcze by się znalazło. Najgorsze niestety w tym wszystkim jest to, że powroty do dużych gier AAA wcale nie są łatwe kiedy gracz stara się być na czasie. Niby wakacje, mało premier – ale jednak coś wychodzi i praktycznie co miesiąc jest coś, co warto sprawdzić. Czasem sam zakup wydaje się być bardziej atrakcyjny niż granie – tak, wiem, to dziwne podejście.

A Wy co macie na swoich kupkach wstydu? Bo nie wierzę, żę takich w ogóle nie macie.

photo: Chisnikov/depositphotos

  • zakius

    doom….kiedy to było, 15 lat temu jak nie więcej przestałem próbować go przejść
    chociaż może to była dwójka?
    w każdym razie
    na pewno limbo,ori (jak będzie w fajnej cenie drm free albo uwp z obsługą direct input), never alone, nfsu, może kiedyś nowy nfs (ale czerwone misje mnie nie bawią, więc raczej daruję), unravel, lion king, ffx
    w sumie trochę tego jest, ale na pewno mniej, niż u osób z syndromem wyprzedaży

    • Ale ja mówię o tym Doomie z 2016 roku :D

    • sparky

      A ja go kupiłem dosłownie wczoraj. I… odłożyłem na później :)

  • Dead

    Też właśnie odkopuję się z swojej kupki i zacząłem od Rise of the Tomb Raider w wersji PS4 i mam z nią straszny problem. Po ograniu wcześniej Uncharted 4 i Horizon zero dawn, ostania Lara wydaje mi się jakaś nijaka. Denerwuje mnie sterowanie, historia nie wciąga, a grafika nie robi jakiegoś wrażenia, może muszę się przełamać i potem będzie lepiej, na razie mam za sobą jakieś 2,5 godziny.

    • Tego właśnie się obawiam po ostatnim TR, że U4 i Horizon trochę zepsuły mi optykę na tę grę.

    • indy

      Ja po przejściu RTR, a dopiero później U4, zdecydowanie wyżej cenię Larę. Jedynie widoczki lepsze były w U4. RTR jest jedną z niewielu gier, które zachęciły mnie do szukania znajdziek. Fabuła fakt, nie powala, zwłaszcza dodatek yaga, ale w U4 lepiej nie było.

  • pawbuk6

    Jak kiedyś liczyłem, to na samym Steamie moja kupka wstydu sięgała kilkudziesięciu pozycji, a gdzie jeszcze gry z Uplaya czy Origina… Samych takich „must play” mam na tej kupce kilkanaście. Niektóre gry tylko włączyłem na kilkanaście minut i już nigdy nie wróciłem. A czasu coraz mniej na granie :D Z tego roku już mam do skończenia ME Andromeda oraz Tormenta, a to gry na kilkadziesiąt godzin. Od kilku lat przechodzę dany tytuł tylko raz, bo nie mam czasu do niego wrócić – wyjątek zrobiłem jedynie dla Wiedźmina 3.

    Z takich najistotniejszych tytułów to na pewno muszę w końcu się wziąć za MGSV, Uncharted 4, dokończyć Pillars of Eternity, Batmana Arkham Knight, Tormenta nowego i Andromedę, a także Dragon Age Inkwizycję. A to tylko wierzchołek góry lodowej…

  • dareczq

    moja kupka wstydu to 106 pozycji na samym steamie i cały czas rośnie :(

    • pawbuk6

      Generalnie nie da się już z tego odgrzebać :D

  • Daniel

    Naprawdę? Aż takie są kupki? No cóż. W moim przypadku każda gra,którą posiadam została przeze mnie ukończona minimum 2 razy. Jedyne gry, które nie zostały ukończone to: Cities: Skyline, Prison Architect. Czyli gry gdzie bawisz się w budowanie i zarządzanie. Ale czy to oznacza, że mam za dużo wolnego czasu? Otóż nie. Dzisiejsze gry są w taki sposób zrobione, że na poziomie HARD bo już innych niestety nie ma a jak są to trzeba je odblokować, największa ilość zgonów podczas gry to 5 zgonów. Z czego dwa były spowodowane bugami gry. To już nie wyczyn by grę ukończyć na 100%.

  • Kondiq

    Jeśli to ma być kupka wstydu, to ja mam całą górę albo pasmo górskie :D

    Na samym Steamie ponad 2300 gier, po kilkaset na Origin i GOG i kilkadziesiąt na Uplay. Dopiero w zeszłym miesiącu skończyłem na Steam Vampire: The Masquerade – Bloodlines z 2004 roku (bardzo polecam, ale koniecznie z Unofficial Patchem 9.7 lub nowszym, jeśli się pojawi – naprawia mnóstwo błędów i przywraca usuniętą zawartość). Miałem się później zabrać za jeszcze starsze wampiry, które mam na gogu, ale wziąłem się znowu za gry na Steamie.

    Do tego wciąż wkładam mnóstwo godzin w Rocket League, bo ma ją najwięcej znajomych i najlepiej się przy niej bawię.

    Z takich gier, które czekają na swoją kolej mogę wymienić Dragon’s Dogma, Dreamfall Chapters, Underrail, Hotline Miami 1 i 2, ledwo zaczęty Mad Max, Remember Me, Saints Row 3 i 4, Sleeping Dogs, KOTOR 1 i 2, Undertale, XCOM 1 i 2, Dragon’s Age (wszystkie) i wiele innych gier.

    EDIT. Większość gier pochodzi z wszelkich bundli. Na premierę w ciągu ostatnich lat kupiłem dosłownie kilka gier – Wiedźmina 3 (kolekcjonerka) i dodatki w wersji z kartami, kolejne części serii FIFA i jakiś miesiąc-dwa po premierze Rocket League. Na Wieśka czekałem kilka lat i wiedziałem, że kupię kolekcjonerkę; poza tym na premierę kupuję gry pod multiplayer, w które na pewno włożę wiele godzin – FIFA 17 około 200, a Rocket League już dobrze ponad 1000 godzin przez dwa lata.

  • mirosław borubar

    Moje całe konto na Steamie to taka jedna wielka kupka wstydu z małymi wyjątkami.

  • yottahz

    Ja mam tylko kupkę wstydu, bo każdą jedną grą którą kupuje to i tak potem nie gram.

  • sparky

    Moja jest mała, ale dużo w niej wstydu. Mam kupione wszystkie 3 Wiedźminy i żadnego nie przeszedłem :)

  • Marek Lipiński

    Kiedyś grałem non stop, teraz mając już ponad 40 dyszki na karku gram rzadziej. Jedna, dwie moze trzy gry miesięcznie. Gry kupuje tylko w promocji (mam PS4), chociaż bardzo kusi mnie nowy Wipeout Omega Collection i REZ. I dziś lub w weekend którąś kupię bo na kupce wstydu tylko 3 gry. Infamous First Light (czeka na nowy TV z HDR), Everybody`s Gone to the Rapture i Dragon Age Inkwizycja. Wczoraj skończyłem Trine 3, a dziś wezmę się chyba za Rapture. Oczywiście gdzieś tam majaczy Wiedźmin 3, Horizon i kilka innych dużych gier ale poczekam aż stanieją i będę miał czas je ograć. Zdarzają mi się momenty, że przysiadam i kończę np. kolekcję Nathan Drake w tydzień plus na zakończenie część 4 ale są to rzadkie przypadki. Aha, dużo czasu poświęcam na gry MMORPG na PC i Diablo 3 i to w sumie też jest powód dlaczego rzadziej sięgam po pada.

  • Grzegorz

    Nowy komputer i okazja do zrobienia Wiedźmina 2 i 3. Ależ to smakuje :D

  • pawo2000

    Another World… już chyba nie skończę

  • Kuba

    Zacznę od… Wiedźmin 3. Tak, tak, shame on me.
    Do tego: MGS5, Shadow of Mordor, Persona 5, BloodBorne, Soulsy…
    Mogę tak w nieskończoność :D

  • Adrian Nyszko

    Sugerować się multikiem i nie grać przez to w singla? Najlepiej nie ruszać żadnych sieciówek, bo tylko czas zabierają.
    Ja Bioshocka 1 odłożyłem po paru minutach bo myślałem że do dupy i wróciłem do niego z 6 lat później, a rekord to chyba medal of Honor allied assault, po 10 latach przeszłem, bo robiłem rekonesans hitów które ominełem. Dooma też rzuciłem, bo pierwsze etapy były słabe, ale po roku przełamanie, przez 3 dni ciurkiem go skończyłem, bo co misja to ciekawsza.
    A drugi powód odkładania gry na później to chęć dawkowania dobrej histori, żeby nie robić tak że przejdzie się w tydzień i rzuci w kąt, oczywiście z Wiedzminem tak jest.
    No i długie tytuły też nie zachęcają do skończenia, zwłaszcza jak są takie toporne w rozgrywce jak nowy Prey

  • TemporaryPL

    @pawewiniarski:disqus – dodałbym jeszcze jedną radę: „nie odkładajmy przez kiepskie recenzje, sami sprawdźmy, czy są słuszne”. Ja z powodu złych recenzji odłożyłem zabawę z Mass Effect: Andromeda, choć jestem fanem serii. Ale w końcu zacząłem grać w ostatni weekend i dobrze się przy tym bawię, żałuję, że słuchałem marudnych recenzentów ;)

    • Adrian Nyszko

      Albo w drugą strone – recenzje dobre, a przychodzi co do czego to nie chcemy już po godzinie się męczyć z tytułem, który przy okazji może obrzydzić inne gry, miałem tak z tym nowym preyem

    • TemporaryPL

      Fakt, to chyba nawet częstszy przypadek.

  • Maciej Słojewski

    Praktycznie nie mam tego zjawiska. Gry kupuję rzadko i starannie wybieram tytuły mnie interesujące bo nie chcę marnować czasu.
    Jak odkładam to znaczy że nie trafilem więc sprzedaję zanim straci wartość do paru złoty.
    Nie robię drugich podejść.
    Ostatnio tak było bodaj z The Division.

  • tho

    Moja kupka?

    MGS 5
    FF X i X-2 HD
    FF Type 0
    TWD S1
    TWD S2
    Wolf among us
    Game of Thrones
    Tales from the Borderlands
    Life is strange
    The Division
    Unravel
    Child of light
    Destiny
    Tryb fabularny w fifie 17 :D :D :D

    Dodatki do Wiedzmina (Podstawki nawet w połowie nie przeszedłem)
    Indyków plusowych nawet nie będę wymieniać, bo z tych które kiedyś zacząłem jest Contrast, This War of Mine, Outlast i Podroż.

    Mam nadzieję skończyć Horizon w sensownym czasie, póki co męczę go od 1,5 miesiąca :D I już wiem, że na pewno jak się tylko zdarzy okazja to kupię sobie Nier :P
    A po głowie chodzi mi kupienie Assassins Creed Ezio Collection, które jest teraz na Storze za 79zł

    Na PS3 czeka na mnie cały czas zaczęte kiedyś tam Ni No Kuni i prawie końcówka Tales of Xillia…

  • Dawid Riegel

    Mi najwięcej czasu zabierają MMO zawsze. Kiedyś WoW, teraz Final 14. Zakupiłem rok temu wszystkie części Wiedźmina i jak na razie pierwszą ograłem i przerwa do następnej, żeby się nie przejeść.