10

Kupiłem Minecrafta już 5 razy

144 miliony sprzedanych kopii, 75 milionów aktywnych użytkowników miesięcznie. Wyniki Minecrafta są niesamowite i mimo 7 lat na rynku, ten fenonem nie zamierza umrzeć. Jestem doskonałym przykładem na to, że dane nie są wzięte z kosmosu - sam kupiłem Minecrafta aż 5 razy.

Doskonale pamiętam szał na Minecrafta i początki tego fenomenu. Bo inaczej o produkcji firmy Mojang mówić nie można – z pozoru prosta gra z kanciastymi klockami stała się jedną z najpopularniejszych produkcji w historii elektronicznej rozrywki.

Jedna kopia Minecraft tu, druga kopia Minecraft tam

Tak, to nie żart. Jestem posiadaczem gry Minecraft na iPada, PlayStation 4 (pudełkowa wersja), Nintendo Switch, PC (Java, Win10) oraz Androida. Kupiłem je dokładnie w tej kolejności i wielu z Was może się wydawać, że nie ma to kompletnie sensu. Dlatego już na starcie zasłonię się dzieckiem, bo to właśnie mój syn jest głównym graczem w Minecrafta. To przede wszystkim on zwiedza wirtualne światy i buduje wirtualne budowle.

Wspomniałem o 144 milionach sprzedanych egzemplarzy gry, dotyczy to jednak wszystkim platform. A tych trochę jest – gra debiutowała na PC, ale pojawiła się również na Xboksie One, Xboksie 360, PlayStation 4, PlayStation 3, PlayStation Vita, Androidzie, iOS, Windows Phone, Fire OS, Wii U, Apple TV, Fire TV i Nintendo Switch. 144 miliony sprzedanych egzemplarzy to wynik imponujący, jednak robi zdecydowanie mniejsze wrażenie kiedy stawia się obok niego ilość platform, na które trafiła gra. Nie można jednak powiedzieć, że sprzedaż wyhamowała – w lutym 2017 roku Microsoft chwalił się 122 milionami sprzedanych egzemplarzy, wzrosty wciąż się więc imponujące. Do prawie 500 milionów sprzedanych kopii Tetrisa wciąż daleko, jednak drugie miejsce na liście najlepiej sprzedających się gier w historii jest wciąż okupowane i raczej nigdy nie będzie zagrożone.

5 kopii – to wbrew pozorom ma sens. iPad to tablet, nie każdemu przypadnie do gustu dotykowe sterowanie. Trzeba jednak pamiętać, że młody gracz łatwiej ogarnie wirtualne kontrolery, starsi wybiorą fizyczne akcesoria, czyli myszkę lub pada. No, ale jest mobilny. Wersja na PlayStation 4 posiada opcję wspólnego grania na dzielonym ekranie, co też bardzo często robimy. Na wersję dla Switcha namówili mnie znajomi i faktycznie, przez kilka tygodni graliśmy wspólnie po sieci, posiłkując się niestety czatem głosowym w Discordzie. Kompletnie nie rozumiem dlaczego Nintendo nie ogarnia tematu, który dla konkurencji jest wręcz banalny, ale ostatecznie takie rozwiązanie się sprawdza i mogę je polecić. PC-tową wersją zainteresowałem się po bardzo fajnych warsztatach kodowania z Minecraftem. Niestety wersja szkolna, na której można taki tryb uruchomić jest poza moim zasięgiem – na szczęście istnieje coś takiego jak mody. No a skoro do wersji opartej na Javie dodałem już Forge, przeglądamy wspólnie dodatkowe mapy i modyfikacje. Niesamowita sprawa, scena Minecrafta jest ogromna, a zabawa z dodatkową zawartością przednia. Grałem na przykład na tworzonej dwa lata mapie odwzorowującej centrum Warszawy. Ostatnim zakupem była wersja na Androida i nie ukrywam, że skusiłem się na nią na feriach – widząc, jak wielu młodych miłośników serii gra na smartfonach. Obserwowałem jak 7-8 latkowie stawiają serwery i wspólnie przemierzają wirtualne światy. Oczywiście wszystko pod kontrolą rodziców, szczególnie jeśli chodzi o czas spędzony przy urządzeniu.

Zrozumieć fenomen

Gdyby ktoś zapytał się mnie czym jest Minecraft, odpowiedziałbym krótko – grą o budowaniu. Wchodzimy do wirtualnego świata z klocków i możemy zbudować praktycznie wszystko. Mamy kilka rodzajów bloków, akcesoriów typu drzwi, pochodnie czy okna. Do tego zbroje, bronie – do wyboru do koloru. Te przydadzą się w trybie przetrwania, gdzie nie mając praktycznie żadnych zasobów musimy przeżyć. Ale wystarczy ścinać drzewa by zbudować dom, postawić stół do craftingu by za pomocą zebranych surowców stworzyć siekierę czy kilof. Gra oferuje oczywiście sieciową zabawę wieloosobową i podejrzewam, że to był jeden z kluczowych elementów, który zagwarantował Minecraftowi popularność.

Wspomniałem o młodszych odbiorcach, bo to przede wszystkim oni zakochali się w produkcji Mojang (a ta ostatecznie trafiła pod skrzydła Microsoftu, który wciąż ją rozwija dodając kolejne elementy – w tym wspomniany wyżej przeznaczony dla szkół tryb kodowania). To niesamowite, że gra wciąż jest popularna i wciąż skupia na YouTube miliony widzów. I tu też można mówić o fenomenie, szczególnie na polskiej wersji serwisu. To właśnie Minecraft sprawił, że w naszym kraju pojawiło się tylu popularnych letsplejerów – oczywiście część z nich nie potrafiła się odnaleźć w innych grach i została wierna tej jednej, natomiast można śmiało mówić o setkach tysięcy, czy nawet milionach subskrypcji.

Wszyscy nasi graczy bawią się na różnych platformach i urządzeniach – tak naprawdę nie ma znaczenia gdzie grasz w Minecrafta. Bardzo ważnym jest to, że gracze mogą bawić się razem, ponieważ wzbogaca to doznania płynące z gry. Nasza podróż cały czas trwa, chcemy oddać Minecrafta w ręce każdego, niezależnie od miejsca zamieszkania czy sposobu, w jaki chce grać.

– powiedziała szefująca Minecraftowi w Microsofcie Helen Chiang.

Multiplatformowość to kolejny powód ogromnej popularności gry. Zaczynała od PC, co bez wątpienia ograniczało grupę odbiorców. To jednak właśnie tam można zrobić w Minecraft najwięcej, to tam ładuje się dodatkowe mapy czy moduje grę zmieniając ją czasami nie do poznania. Z drugiej strony fantastyczną decyzją było wypuszczenie produkcji na platformach mobilnych i nie mówię tu o konsolach przenośnych, ale tabletach i smartfonach. Zlikwidowano konieczność ślęczenia przed monitorem, umożliwiając zabranie gry w dowolne miejsce. To niesamowity pożeracz czasu i posiadanie tego świata w kieszeni spodni jest kapitalną sprawą.

Rynek gier jest niesamowity. Z jednej strony zdolni twórcy wydają ogromne pieniądze na stworzenie hollywoodzkich wręcz opowieści, okraszając je przepiękną oprawą pchającą całą branżę do przodu. Z drugiej dużą popularnością potrafią cieszyć się małe produkcje (tak zwane indyki) stawiające przede wszystkim na innowacyjną rozgrywkę. Jest też wciąż niedopracowane PlayerUnknown’s Battlegrounds, gdzie kluczem do sukcesu jest pomysł na starcia 100 osób na jednej ogromnej mapie. Ale jest też kopiowany na potęgę Minecraft oferujący praktycznie nieograniczoną swobodę działania, gra z otwartym światem pozbawiona granic. Produkcja, w której specyficzna, nieprzystająca do dzisiejszych standardów grafika w ogóle nie przeszkadza. Oferuje natomiast setki godzin niesamowitej zabawy – najlepszej, bo prowadzonej na Waszych własnych warunkach.

Zarówno Mojangowi, jak i Microsoftowi, który kupił ją za 2,5 miliarda dolarów należą się gratulacje. A ja chyba już się wstrzymam i raczej nie nabędę kolejnej wersji na kolejną platformę. Cieszę się natomiast, że dzięki Minecraftowi mój syn daje ujście swoim kreatywnym wizjom. Oczywiście cały czas staram się dozować grę tak, by to fizyczne klocki LEGO były głównym budulcem jego konstrukcji, jednak wspólne tworzenie wirtualnego domu czy zamku to doświadczenie, które polecam każdemu rodzicowi chcącemu spędzić z dzieckiem trochę czasu również w wirtualnym, komputerowym lub konsolowym świecie.