85

Kupiłem lodówkę przez Internet, ale się rozmyśliłem…

Od kilku tygodni oglądam codziennie w metrze po kilka razy w czasie mojej trasy do biura i z powrotem ogłoszenie UOKiK związane ze zmianą praw konsumenta. Wydaje mi się, że w telewizji również widziałem ten filmik. Od razu powiem, że to nie wpis piętnujący samą ustawę, zmiany te dodatkowo omawialiśmy wspólnie z Legal Geek w bardzo pozytywnym tonie. Przedmiotowe ogłoszenie możecie obejrzeć poniżej: (lub pod tym linkiem, mamy zgłoszenia, że nie pojawia […]

Od kilku tygodni oglądam codziennie w metrze po kilka razy w czasie mojej trasy do biura i z powrotem ogłoszenie UOKiK związane ze zmianą praw konsumenta. Wydaje mi się, że w telewizji również widziałem ten filmik. Od razu powiem, że to nie wpis piętnujący samą ustawę, zmiany te dodatkowo omawialiśmy wspólnie z Legal Geek w bardzo pozytywnym tonie.

Przedmiotowe ogłoszenie możecie obejrzeć poniżej: (lub pod tym linkiem, mamy zgłoszenia, że nie pojawia się w tym wpisie)

Użytkownik jednego ze sklepów internetowych zamawia po wielu konsultacjach swoją wymarzoną lodówkę. Lodówka „przychodzi” do domu i okazuje się, że jest za mała albo za duża albo… po prostu się rozmyślił…, więc może ją bez problemów czy jakichkolwiek konsekwencji zwrócić w czasie 14 dni od jej otrzymania.

Pierwsza myśl, co w sytuacji, gdy 34 takich klientów się rozmyśli albo trafi się kilku takich klientów, co po prostu się rozmyślą po kilkanaście razy? Żeby nie było, mocno kibicuje tej ustawie, która w znacznym stopniu zwiększyła bezpieczeństwo takich transakcji po naszej stronie, czyli klientów, ale prowadzenie kampanii informacyjnej w taki sposób nie doprowadzi do niczego dobrego.

O czym przekonałem się niedawno, kiedy dostaliśmy na naszą skrzynkę pocztową informację o serwisie, który udostępnia funkcję dla sklepów internetowych, która „wyłapie” wśród ich klientów, takie „czarne owce”, zamawiające towary i zwracające je bez żadnych konsekwencji, bo… się rozmyśliły.

Screenshot 2015-02-02 at 20.52.02

W tym miejscu rodzi się pytanie czy sama ustawa jest zła? A może właśnie kampania informacyjna o nowych prawach konsumentów?

Osobiście wydaje mi się, że cała kampania informacyjna rodzi nowe, jeszcze większe problemy, niż te przed wprowadzeniem w życie zapisów nowej ustawy o prawach konsumentów. Jak można sugerować, że nawet jak zwyczajnie się rozmyślimy, możemy bez żadnych konsekwencji zwracać towary?

Do czego to doprowadzi? Do niczego dobrego. Nie oszukujmy się, nasze społeczeństwo jest bardzo wygodne i do tego mocno roszczeniowe. W sytuacji, gdy choćby zasugeruje się taką możliwość istnieje ryzyko, że klienci będą bez sprawdzania, bez mierzenia czy nawet bez zwykłej weryfikacji zamawiać sobie towary i zwracać przy najdrobniejszej rozbieżności albo, gdy po prostu się… rozmyślą.

Takie prawo, że można.

Jak poradzą sobie sklepy? Jest potrzeba – jest rozwiązanie. Miesiąc po wprowadzeniu w życie nowej ustawy, mamy taki oto serwis, będą też kolejne, niekoniecznie dobrze interpretujące zachowania klientów. A sama ustawa pozostanie generatorem nowych problemów, a przecież miała je wyeliminować…

  • sakul

    wszystko ok tylko na jakiej podstawie i za czyja zgoda skle przekaze informacje do tego serwisu na temat konsumenta ??? przeciez bez zgody nabywcy to jest niemozliwe chyba? GIODO sie nie przyczepi?

    • jarekt

      Wystarczy, że przy zakupie do pozwolenia na przetwarzanie danych w procesie zakupu i obsługi dodadzą przekazanie partnerowi informacji o efekcie transakcji. Tego i tak nikt nie czyta.

    • mirosław borubar

      Tylko zgodnie z prawem ktoś może zwracać towary i tyle i sklep (raczej) nie ma prawa, żeby utrudniać takiemu klientowi kolejne zakupy.

    • poczciwy

      Jak coś należy do ciebie to możesz to sprzedać komu chcesz, ale nie musisz. Dostajesz na urodziny kilka padów do kompa (bo tak się złożyło), a potrzebujesz jeden to resztę sprzedajesz. Ale jak nie lubisz Janusza to mu nie sprzedasz – proste. Masz do tego święte prawo własności, którego nie można przełamać prawem wolności Janusza do kupienia sobie pada. Sklepy prywatne też tak mogą ;-)

    • xiao

      Sklepy nie mogą odmówić sprzedaży bez uzasadnionej przyczyny (artykuł 135 kodeksu wykroczeń). Odmowa z powodu korzystania klienta z przysługującego mu prawa do zwrotu nie jest uzasadnioną przyczyną.

    • wiciowy

      I tu dochodzimy do sedna absurdu.
      Jak bede chcial nowego laptopa – to zamowie 3 sztuki – macbooka air, macbooka pro, jakiegos wypasionego della. Wszystkie po 5-10 tysiecy zlotych. Przedsiebiorcy juz zacznie leciec czas na dany mu przez hurtownie termin platnosci. A ja sie bede namyslal, bede patrzyl na te zafoliowane pudelka i sie namyslal 14 dni. Potem mu odesle wszystkie trzy, bo stwierdze ze zadnego nie chce.
      A nastepnego dnia, ba tego samego dnia, skorzystam z mojego prawa i znowu zamowie, tym razem telewizory. I znowu przedsiebiorcy poleci termin platnosci za towar, ktory juz przeciez „sprzedal”.
      I tak wlasnie w pelni legalnie mozemy zalatwic konkurenta w biznesie.
      Ta ostatnia zmiana z wydluzeniem terminu jest absurdalna. Celem tych 10 dni na zwrot bylo ulatwienie zapoznania sie z towarem od sprzedawcy, ktory nie moze go pokazac na zywo. Kazdy normalny zakup polega na tym, ze sie kupuje, a potem niecierpliwie czeka na upragniona rzecz. Jesli przyszla i cos jest nie tak – 99% wiadomo od razu ze sie tego nie chce jak sie tylko wyjelo z pudelka, zwlaszcza ze w mysl ustawy uzywanego nie odeslemy. Po co komu 10 a juz w ogole 14 dni? Kto kupuje rzeczy, zapomina o tym ze przyszly zeby tak dlugiego terminu potrzebowac? Pojedyncze przypadki. I po co to jeszcze wydluzyli? Nie mam pojecia… przykre to jest, ze zachowania, ktore w USA czesto w retailu sa norma, gdzie firma chce zrobic dobrze klientowi, wiec pozwoli na zwrot uzywanego po pol roku, skoro klient twierdzi ze chujowe…. tak nieudolnie i NA SILE sa wymuszane w eurokolchozie….

  • Tomasz Kowalczyk

    Skąd te serwisy wezmą dane? Przecież nie od sprzedawców, bo GIODO i pokrewne urzędy usmażą ich na wolnym ogniu.

    • „VerifyCustomer ma pozytywną ocenę prawników, baza jest zgłoszona do GIODO, a administratorem danych osobowych klienta pozostaje sklep internetowy. Dodając raport na temat klienta, sklep nie przekazuje danych osobowych do VerifyCustomer (imię, nazwisko, adres, numer telefonu etc.), a jedynie powód zgłoszenia i numer zamówienia. Nie ma tu więc mowy o możliwości sprzedawania bazy danych, czy wyłudzaniu danych osobowych.”

    • mój nick

      No oki, a w takim razie jak porównać klienta mojego sklepu z tym już ocenionym? Musieliby napisać aplikację peer2peer.

    • John Kofee

      starczy z podstawowych danych klienta zrobic hash-e przekazywac je z zamowieniem i potem po nich szukac :)

    • sakul

      Nie wiem sprawdziłem na ich stronie i niby wg nich wszystko jest ok ale mnie to i tak smierdzi i uważam ze rzetelnosc takich serwisow i ich wiarygodnosc jest niska to tak jak z bik-iem trafic latwo ale wyjsc sie praktycznie nie da tyle ze nad bik-iem czuwa nadzor finansowy i giodo a nad tam pseudo serwisem kto???? nieudolne GIODO czy nie udolna prokuratura. tak czy siak coraz wiekszy big brother

    • Tomasz Kowalczyk

      Doczytałem właśnie na ich stronie w punkcie o wiarygodności danych, że ich „autorski algorytm” wyłapie takich klientów. Coś czuję, że ktoś tu chyba kombinuje z trackerem w stylu Google Analytics i wiązaniem użytkowników z tokenami sklepów. Czyli jak na moje albo to będzie nielegalne (klient ma chyba coś do powiedzenia w sprawie przekazywania dalej jego danych) albo zostanie w 3 sekundy dodane do listy AdBlocka, NoScripta i innych tego typu.

    • sakul

      no wlasnie tak czy siak smierdzi na kilometr

    • To dość enigmatycznie tłumaczą:) „Nie chcemy ujawniać tej informacji, nie ze względu na obawy przed konkurencją, ale ze względu na fakt, że znając wszystkie punkty po których weryfikujemy klienta, możemy prowokować nieuczciwych klientów do prób omijania zabezpieczeń VerifyCustomer.”

    • sakul

      proste – ktos kto do konca nie jest przejrzysty ma cos do ukrycia – jedno jest pewne ze jako klient bede omijal sklepy ktore beda wymuszały na mnie wyrazenie jakiej kolwiek zgody na podanie moich danych zewnetrznej instytucji tego typu , a biorac pod uwage ze skelpow jest jak mrowek to szybciej znajde inny a nie skorzystam ze sklepu z niedokonca jasnmi zasadami administracji danych nowego klienta

    • proste- płacąc poprzez tak popularne PayU i tak przekazujesz swoje dane.do PayU. Nie wiedziałeś ? A jak sprawdzisz, co PayU z tymi danymi robi ?

    • jarekt

      Ale macie problemy. Wystarczy, że firma dostanie i przechowa imię i np 3 konkretne litery nazwiska plus miejscowość i np. 5 cyfr pesela. Do identyfikacji na potrzeby systemu wystarczy a dane osobowe to nie są. O tym, że przecież można do zgody na przetwarzanie dodać jedną linijkę (tego nikt i tak nie czyta) nawet nie wspominam.

    • Kamil Darczyński

      A w którym to sklepie podaje się PESEL?.

    • defro

      Na formularzu zwrotnym sklepu Wojas proszą Cię o pesel (w regulaminie małym drukiem dodają, że to dobrowolne). Założę się o zgrzewkę mleka, że niektórzy bez wahania wpisują pesel i wszystkie inne dane.

  • Marcin Guzewicz

    To całe VerifyCustomer jest bardzo podejrzane. Niby nie pokazuje danych wrażliwych (imię, nazwisko, adres, pesel, nip itp.) ale jak widać na filmiku pokazuje adres IP składanego zamówienia. Wystarczy, że raz dane IP zostało dodane na „czarną listę” i jest już spalone przy każdych innych zakupach.

    A co w sytuacji jak ktoś kupił załóżmy telefon przez internet, machnął się sam w zamówieniu i wybrał nie taki kolor jak chciał. Pokapował się dwa dni później i nie przyjął przesyłki. Sprzedawca doda go na „czarną listę” i gość jest już spalony w każdym innym miejscu.

    • I tu pojawiają się te problemy. Można zgłosić się do wypisania, ale to wiąże się z koniecznością kontaktowania się ze sklepem, wnioskiem o polubowne załatwieniem „sprawy”, mediacje itp.

    • Marcin Guzewicz

      Ale samą reklamę ostro pocisnęli w necie. Teraz gdzie na stronę nie wejdę to automatycznie mnie atakują ;)

      Nawet podczas zakupów dla dziecka ;)

    • Wiatrak

      A czy sklep ma prawo odmówić sprzedaży towaru z argumentem „bo Pan kupił i zwrócił”?

    • David L. Commer

      Prawo Sprzedającego może nie sprzedawać komu chce.

    • Guest

      Bzdury, nie sklep nie może odmówić sprzedaży towaru jeśli jest on dostępny.

    • Kamil Darczyński

      Bzdury, nie sklep nie może odmówić sprzedaży towaru jeśli jest on dostępny.

      „Sprzedawca nie może odmówić sprzedaży towaru wystawionego w sklepie. Jeśli to robi, to popełnia wykroczenie z art. 135kodeksu wykroczeń. Zgodnie z tym przepisem „kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru, podlega karze grzywny”.

      Nie ma znaczenia, kto odmawia klientowi sprzedaży towaru. Może to być sprzedawca, kierownik, właściciel czy nawet osoba na zastępstwie, co stwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z 17 marca 2005 r. (I KZP 3/2005).”

      http://prawo.rp.pl/artykul/678727.html

    • Proto

      Automat: Przykro mi bardzo, ten towar jest aktualnie niedostępny. Sprawdź później.

      I co mi zrobisz?

    • wux

      Kupię u kogoś innego, to nie ja zarabiam na tym :)

    • mirosław borubar

      Złożę zamówienie przez vpna i specjalnie na ten sam adres, który został zbanowany.

      I co mi zrobisz?

    • Proto

      Jak dla mnie możesz złożyć zamówienie nawet brailem. Jeśli Twoje nazwisko jest na mojej czarnej liście to nie kupisz.

    • mirosław borubar

      A zakład? W świetle prawa sprzedać musisz, a jak nie sprzedasz to będziesz miał kłopoty. Jakbyś nie zauważył, to przy łączeniu przez VPNa nie wyskoczy Twój niezgodny z prawem tekst z automatu. Tak więc zamówienie uda mi się złożyć. Ciekawe co wymyślisz, żeby próbować się wywinąć.

    • Proto

      Nic nie muszę wymyślać.
      U mnie zakupy można zrobić dopiero po rejestracji, więc nie ma problemu z przypisaniem dowolnego komunikatu do dowolnego konta.

    • Kamil Darczyński

      „Sprzedawca nie może odmówić sprzedaży towaru wystawionego w sklepie. Jeśli to robi, to popełnia wykroczenie z art. 135kodeksu wykroczeń. Zgodnie z tym przepisem „kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru, podlega karze grzywny”.

      Nie ma znaczenia, kto odmawia klientowi sprzedaży towaru. Może to być sprzedawca, kierownik, właściciel czy nawet osoba na zastępstwie, co stwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z 17 marca 2005 r. (I KZP 3/2005).”

      http://prawo.rp.pl/artykul/678727.html

    • W przytoczonym paragrafie jest informacja „lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru” – jeżeli sklep wie, że klient traktuje go jak wypożyczalnie – to jest to już przyczyna. Klient odesłał towar zniszczony narażając sklep na straty. Przypominam, że sklepy nie dodają (a przynajmniej dla własnego interesu nie powinny) klientów za zwroty uzasadnione, ale za zwrot towaru uszkodzonego, bezpodstawne wymuszenia reklamacji, nagminnego nieodbierania paczek za pobraniem i innych.

    • Szanowny Panie Marcinie,
      Jaki jest dla sklepu sens dodawania klienta, który zwyczajnie się pomylił do Czarnej Listy. Przecież później sam zostanie poinformowany o tym, że klient może być nie rzetelny. Nie da się w 100% zautomatyzować świata. We wszystkim istnieje czynnik ludzki. VerifyCustomer ma chronić przed klientami, którzy np. kupują rower, jadą na wycieczkę i później próbują go oddać, czy nie odbierają paczek za pobraniem. Nie przed tymi którzy słusznie korzystali ze swoich praw. I tu pojawia się właśnie czynnik ludzki – to sklep musi ocenić czy warto dodać takiego klienta na czarną listę.

    • Marcin Guzewicz

      Czyli to taki filtr „antyKuźniar” ma być? ;)

    • Trafna uwaga! :)

  • Kamil Durski

    Szukanie dziury w calym jak dla mnie. Po pierwsze, jesli chodzi o samo prawo to z doswiadczenia powiem ze nikt tego nie naduzywa (niewiele sie zmienilo, wczesniej bylo 10 dni teraz jest 14 + troche wiecej informacji na ten temat ma byc widoczne). Ludzie sa leniwi i im sie nie chce oddawac takiego towaru i tyle. Patrzac na ostatnie 500 zamowien u mnie w sklepie to tak wyglada statystyka:

    – 1 zwrot „bez przyczyny” (nieudany prezent na ostatnia gwiazdke) – czyli zgodny z ustawą

    – Kilka razy zdarzylo sie ze ze ktos paczki nie odebral. Tutaj roznie bywa, raz kontakt sie urywa a raz taka osoba prosi zeby wyslac jeszcze raz. w pierwszym przypadku mozna sie domagac zwrotu kasy (zycze powodzenia), w drugim mozna oczywiscie odmowic (ale czy warto?)

    – Raz wyslalem przed otrzymaniem wplaty (przypadkiem) i nigdy juz pieniedzy nie zobaczylem, ale kupujaca nie miala skrupolow pochwalic sie nabytkiem na facebooku.
    – Raz pewna Pani chciala odeslac towar… w pudelku po pizzy bo nie miala nic lepszego pod reka. Ja wysmialem akurat.

    Mysle ze nikt nie bedzie kupowal lodowki po to zeby ja sobie przymierzyc do kuchni, od tego sa salony z agd i miarka 3-metrowa. Juz widze jak komus uda sie prywatnie znalezc taniego kuriera (zwrot jest na koszt kupujacego) zeby ja odeslac bo kolor nie taki.

    A ja, choc skorzystalem z tego przepisu tylko raz, uwazam ze jest bardzo fajny i staram sie wiele rzeczy kupowac przez internet. Juz nie raz sie dalem nabrac na jakies markety typu Euro-X czy Media-Y gdzie kupuje nowy towar, w domu okazuje sie ze cos jest nie tak i trzeba sie meczyc z reklamacjami bo zwrotow nie przyjmuja. A potem jeszcze towar po miesiącu wraca z serwisu porysowany (hurra moj nowy laptop!) i mozna sie najwyzej sadzic „bo to na pewno tak juz bylo”.

    A temu portalowi tez zycze powodzenia, jak i sklepom ktore sie zintegruja. Okaze sie ze wiecej straca (false-positive) niz zyskaja, a jeszcze z czasem przyczepi sie do tego UOKiK (bo wbrew pozorom wszystkie zapisy typu „sklep moze anulowac zamowienie bez podania przyczyny” to klauzule zakazane), a GIODO do danych osobowych bo skoro email gwiadka@tlen.pl to dane to pewnie i adres IP tez podejdzie jak sie ktos uprze w szczegolnosci jak ktos w koncu faktycznie nie bedzie mogl nic kupic.

    • Na takie podsumowania przyjdzie czas po kilku miesiącach, na razie mówimy o świeżych przepisach i kampanii informacyjnej niekoniecznie dobrze odzwierciedlającej istotę tych zmian.

    • David L. Commer

      Zacytuje @Kamil Durski „…(niewiele sie zmienilo, wczesniej bylo 10 dni teraz jest 14 + troche wiecej informacji na ten temat ma byc widoczne)…” Więc robienie z igły widły.

    • Proto

      Uporczywe nieodbieranie przesyłki, z mailowym żądaniem ponownego wysyłania. Propozycja dostawy osobistej (to samo miasto) skomentowana w sposób bardzo niewybredny.

      Próba zwrotu towaru przypalonego żelazkiem.
      Próba zwrotu używanego towaru.

      Próba wyłudzenia kolejnego egzemplarza po zgłoszeniu rzekomego uszkodzenia w transporcie (sprawę zakończyła propozycja wymiany ‚nowy za stłuczony’ i się okazało, że nie ma stłuczonego).
      Nieustające prośby, argumentowane różnie, o wysyłkę za pobraniem, gdy nie ma takiej formy płatności.
      Żądanie wysyłki kurierem, przy opłaconych kosztach PP.

      To nie jest tak, że podobnych przypadków jest wiele, ale opinię sklepowi robią pojedyncze negatywy, rozdmuchiwane na forach do rozmiarów gigantycznych, powielane w sposób przekłamany często pomawiający.
      Jeden zadowolony klient przyniesie 10 kolejnych, jeden niezadowolny sprtawi, że 100 nie kupi.

    • mirosław borubar

      Tylko, to o czym piszesz to łamanie prawa, a nie działanie w ramach prawa. Nikt nie mógł, nie może i nie będzie mógł zwrócić przypalonej żelazkiem kiecki.

      Tak więc nie do końca wiem o czym piszesz.

    • Proto

      Piszę o tym, jak zachowują się konsumenci.

      O przypaleniu żelazkiem dowiadujesz się po rozpakowaniu przesyłki… i musisz na własny koszt odesłać towar.

    • mirosław borubar

      To zgłaszasz organom. To nie jest dopuszczane przez prawo, a mieszasz z rzeczami dopuszczonymi. Oszustwo to oszustwo, a odsyłanie nieuszkodzonego towaru to odsyłanie nieuszkodzonego towaru w ramach prawa.

    • Proto

      Wielokrotne zamawianie i odsyłanie można zinterpretować jako stalking. A ten również jest niezgodny z prawem.

      Nie dziwi mnie więc ani odmowa sprzedaży ani serwis oferujący listę żartownisiów.

  • maciej

    Pierdoły. Zwroty towarów to marginalny problem w sklepie internetowym. Ktoś kto założył serwis to chyba sklepu nie prowadził. Ja bym się nie zintegrował. To naprawdę nie jest kłopot.

  • Jeżeli sklep poinformuje o ustawie i prawach itd., Klient musi zwrócić towar na swój koszt a sklep zwróci mu najniższy ze swojego cennika koszt nadania. Zakładając że sklep część kosztów wkalkulował sobie w towar i wysyła dużo w dobrej cenie spedycyjnej, to niewiele straci. A Klient – przymiarka lodówki którą trzeba odesłać kurierem na palecie za powiedzmy ~100 zł bez umowy – będzie go kosztowała dosyć sporo.

    • Filip

      Przy ewentualnym zużyciu towaru można powołać rzeczoznawce na koszt kupującego i pomniejszyć kwotę zwracaną na poczet strat związanych z użytkowaniem przez 14 dni.

  • kofeina

    No dobra, ale po co ten serwis? Co z takiej wiedzy przyjdzie sprzedawcy? Bo odmówić sprzedaży raczej nie może…

    • Przy względnie tanim towarze i dużych stanach magazynowych niewiele mu przyjdzie i nie będzie sobie zbytnio tym głowy zawracał. Ale wysyłając np. elektronikę, drogie ciuchy, ewentualnie inne limitowane produkty to już coś, wprost nie powie że delikwent jest na czarnej liście, ale np. nie wyśle za pobraniem Macbooka bo zasugeruje że zamówiony towar akurat nie jest dostępny. Ostatecznie może wpisać jego dane na swoją czarną listę persona non grata. Ogólnie ja nawet jako sprzedawca jestem mocno sceptyczny do tego typu pomysłów czarnych list, póki co. Może dlatego że siedzę w branży gdzie odsetek zwrotów jest minimalny.

    • kofeina

      No dobra, ale na takich listach powinny pojawić się jakieś trolle. A troll to troll, więc może Ciebie pozwać za odmówienie sprzedaży bez powodu.

  • qwe

    W innych krajach można zwracać rzeczy ze sklepów stacjonarnych i nikt nie zastanawia się czy sklepy na tym tracą. I jak ma być normalnie w kraju skoro dziennikarz martwi się o biedne sklepy a nie o konsumentów.

    • David L. Commer

      Niestety to jest Polska tu niektórzy konsumenci są bardziej wyrachowani i potrafią wykorzystać uczciwą firmę (chodzi o firmę robiącą nadruki na koszulkach).

    • Tomek

      Biedny konsument kupił lodówkę i się rozmyślił. Akurat tu nie brakuje kretynów zarówno po stronie sklepów jak i konsumentów. Uczciwy sklep powinien być tak samo chroniony jak uczciwy konsument.

  • jarekt

    Cały problem jest wydumany – odsyłając lodówkę ponosisz podwójny koszt wysyłki (płacisz za przesyłkę i odesłanie towaru) i zostajesz bez lodówki, której przecież nie kupowałbyś tylko z nudów. To może być 100 zł w plecy. Kogo stać na odsyłanie towaru bez rzeczywistej potrzeby?
    Poza tym jest jeszcze jeden aspekt oczywisty jak się o tym pomyśli. Sklep stacjonarny ponosi dramatycznie większe koszty niż sklep internetowy a konkuruje na tym samym rynku (i w normalnych warunkach jest na przegranej pozycji). Powszechne jest oglądanie i wybieranie towaru w sklepie stacjonarnym ponoszącym koszty ekspozycji i pracowników obsługujących takich klientów a kupowanie w Internecie. Takie przepisy wprowadzone są także po to żeby wyrównać szanse na rynku – teraz sklepy Internetowe będą musiały ponosić koszty takich zwrotów czyli podnieść nieco ceny przez co szanse się choć trochę wyrównają.
    Pamiętajcie, że przedsiębiorcy za nic nie płacą – każdy dodatkowy koszt jest zawsze przenoszony na klientów…

    • sawyer

      czytales ustawe? przedsiebiorca ponosi koszt wysyłki w kazda strone…….

    • tho

      Przy czym sklep zwraca za najtańszą przesyłkę… Przy stałej umowie z firmą kurierską różnica w tym ile za zwrot zapłaci konsument, a tym ile dostanie na konto może być spora.

    • Proto

      I co z tego, skoro w wyniku takich praktyk sklep zostaje z towarem w, uszkodzonym, często, pudełku, macanym na wszystkie strony, który trzeba później sprzedać ze zniżką, żeby w ogole sprzedać.

      Chciałbyś dostać towar, który ktoś wcześniej macał i oddał?
      No właśnie, nikt nie chce.
      Ale każdy chce mieć prawo do zwrotu bez podania przyczyn.

    • Art

      USTAWA z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta, art 34, pkt 4: „Konsument ponosi odpowiedzialność za zmniejszenie wartości rzeczy będące wynikiem korzystania z niej w sposób wykraczający poza konieczny do stwierdzenia charakteru, cech i funkcjonowania rzeczy” jak widzisz zawsze można kupujacemu oddac mniej kasy

    • jscst

      (…)Chciałbyś dostać towar, który ktoś wcześniej macał i oddał?(…)

      Mi krótkotrwale używane nie szkodzi, byle była pełna gwarancja. Chyba, że chodzi o jakieś wykorzystanie… seksualne?

    • jscst

      (…)Takie przepisy wprowadzone są także po to żeby wyrównać szanse na rynku – teraz sklepy Internetowe będą musiały ponosić koszty takich zwrotów czyli podnieść nieco ceny przez co szanse się choć trochę wyrównają.(…)

      Ciekawy pomysł… Jak firma sobie sprytnie sobie wyeliminuje koszty to trzeba domiar dowalić.

  • ikuko0o

    w usa możesz oddać zakupione w sklepie stacjonarnym rzeczy od 15 do 90 dni, i nikt tutaj tego prawa nie badużywa.
    umówmy sie, komu chciałoby sie co rusz zamawiać i oddawać rzeczy, bo może i już.
    nie zapominajmy, że koszt odesłania ponosi kupujący co dodatkowo zniechęca do nierozważnych zakupów.

    • Juras

      Komu? Myślę, że konkurencji :). Ale to takie moje wredowate przemyślenie.

  • Tomek

    A dla mnie słabe jest to że w ogóle takie prawo powstało. Ceny w sklepach wzrosną bo sklepy będą musiały pokryć koszty takich co się rozmyślili. Strasznie słabe jest to że każdy patrzy żeby tego drugiego wyrobić, zero zaufania, normalnych relacji między ludzkich, biznesowych, tylko szwindel, przekręt i korupcja.

    • mirosław borubar

      Wszędzie tak jest, było i będzie. A już na 100% tam gdzie są duże pieniądze. O żadnym zaufaniu nie może być mowy, jak przepisy czegoś nie unormują to każdy będzie oszukiwał ile wlezie.

  • aquarius01

    Ustawa daje prawa tylko konsumentom i a na przedsiębiorców nakłada jedynie obowiązki, Ustawodawca potraktował przedsiębiorców – wszystkich – jak dojne krowy, kórz wszelkie koszty i „widzimisię” konsumenta mają finansować z własnych kieszeni. A dlaczego? Proces logistycznej obsługi każdego zamówienia to oczywisty koszt, pracownika, inwestycji własnego czasu, przygotowania paczki, nadania jej. Dlaczego w takim przypadku konsument ma być traktowany jak „święta krowa” i niweczyć starania sprzedawców aby taka transakcja przebiegła profesjonalnie. Niestety nowa ustawa jak i poprzednia demolują sprzedaż on-line i zanim ktokolwiek podejmie się takiej działalności powinien się dobrze zastanowić i w biznesplanie założyć, ze zwrotów będzie co najmniej połowa a wtedy okaże się, że cena nie da się skalkulować na odpowiednim poziomie. Ustawa powinna chronić i dyscyplinować obie strony a tak nie jest i nie zapowiada się aby było.

    • efan

      Zgadzam się w 100%. Sam robię często zakupy w internecie i nigdy nie zdarzyło mi się zwracać towaru bo się rozmyśliłem. Nawet jeżeli zakup był nietrafiony to jest to mój problem. Przed zakupem zdobywam wszystkie informacje odnośnie produktu i podejmuję racjonalną decyzję. Nie wyobrażam sobie sytuacji w której obarczam kogoś moimi zachciankami czy kaprysami. Uważam, że to prawo jest zupełnie niepotrzebne i szkodliwe. Jedyny powód dla którego mógłbym chcieć zwrócić produkt to niezgodność towaru z umową – czyli jakbym otrzymał nie to co zamawiałem. Ale taka sytuacja jest już od dawna uregulowana prawnie. Inną kwestią jest to że ja jako kupujący nie mam ochoty kupować używanego produktu nawet jeżeli był używany tylko 14 dni! Chcę produkt nowy i pachnący, ładnie zapakowany i bez śladów paluchów. Przecież przedsiębiorca który otrzyma zwrot towaru nie wyrzuci go tylko sprzeda ponownie.

      A teraz z punktu widzenia sprzedawcy: Z tego co wiem od znajomych prowadzących sklep internetowy takich zwrotów wcale nie jest mało i czasami zastanawiają się nad tym czy to nie są jakieś zorganizowane akcje. Tak, ustawa daje duże pole do nadużyć. Ponadto te przepisy najbardziej odczuwają małe rodzinne firmy, które nie korzystają z efektu skali, nie mają indywidualnie wynegocjowanych stawek czy to z przewoźnikami, czy dostawcami. Dla nich taki zwrot czasami oznacza brak zarobku nie tylko z tego zamówienia ale także z kilku innych, bo koszty dostawy są wyższe niż marża na produkcie. Do tego dochodzą jeszcze koszty opakowania, które przy zwrocie przeważnie jest już zniszczone, logistyka itp.
      Jeżeli produkt zostanie zniszczony prze kupującego to sprzedawca może żądać zwrotu kosztów związanych z utratą wartości produktu tylko co ma zrobić potem z takim produktem – przecież nie wszyscy zajmują się sprzedażą rzeczy używanych. Obok telewizora używanego w sklepie wystawi ten sam telewizor w wersji używanej np. z uszkodzoną obudową?

    • Artur

      Ogarnij się chłopie. Czasami zdarzy się pomyłka i towar się odsyła, dostaje zwrot kosztów przesyłki najniższy jaki w ofercie ma sprzedawca. Odsetek zwrotów jest na tyle niewielki że taki koszt spokojnie sklep internetowy może ponieść (mniejsze koszty prowadzenia niż stacjonarny sklep z dobrą lokalizacją). Na całym świecie nie sprawia to problemu, w Polsce też nie powinno. Trole są wszędzie ale jest to odsetek jeśli jest inaczej to może jednak coś jest nie tak po stronie sklepu – może zła struktura, złe opisy, zły UX sklepu, próba wprowadzenia w błąd konsumenta.

    • jscst

      (…)Chcę produkt nowy i pachnący, ładnie zapakowany i bez śladów paluchów. Przecież przedsiębiorca który otrzyma zwrot towaru nie wyrzuci go tylko
      sprzeda ponownie.(…)

      Ja takich kilka rzeczy lśniących widziałem po używaniu przez… kilka lat.

    • defro

      Daje prawa konsumentom, bo towary sprzedawane w sklepach internetowych nie są możliwe do obejrzenia w rzeczywistości. Ok – część produktów można sprawdzić na żywo w sklepie stacjonarnym, ale:

      1. Kupuję przez internet, żeby zaoszczędzić czas i pieniądze, a nie latać po sklepach i szukać interesującego towaru tylko po to, żeby go później kupić w internecie.
      2. Zdjęcia w sklepach internetowych są często dalekie od rzeczywistości i sprzęt/towar wygląda inaczej. Miał już tak przy zakupie butów. W stacjonarnym nie mieli, zamówiłem przez net i okazało się, że wyglądają dużo gorzej – dlaczego mam cierpieć przez sprzedawcę, który upiększa zdjęcia?

      Zapominasz też o ważnej rzeczy – mając bezpieczeństwo możliwości zwrotu sprzętu, nie obawiasz się zakupów. Mój tata kupował ostatnio aparat. Powiedziałem, żeby kupił przez internet bo w razie czego bez problemu zwróci. Kupił, zrobił zdjęcia, zadowolony z zakupu aparat zostawił. A w sklepie stacjonarnym? Kiedyś w jednej z większych w Polsce sieciówek chciałem przetestować także aparat. Nie miał on pamięci wewnętrznej i nie można było zrobić nawet 1 zdjęcia. Brak opcji przetestowania, brak opcji zwrotu bez podania przyczyny, nawet karty SD do testów nie posiadali. Takie sytuacje przekonują mnie do kupna przez internet i myślę, że wiele innych osób także. Pomyśl o tym, zanim zaczniesz narzekać na ustawodawcę.

    • aquarius01

      Mylisz pojęcia. Skąd bierze się ta różnica ceny – z sufitu? Abyś Ty mógł oszczędzać czas i pieniądze ktoś musiał ten czas i owe pieniądze zainwestować. Jeżeli kupujesz w sklepie on-line tylko dlatego, że zawsze możesz zwrócić omijaj je szerokim łukiem i wnoś aby ustawa obowiązująca od 25 grudnia dotyczyła również sklepów stacjonarnych. Rynek jest równy dla wszystkich i tak samo powinno się traktować konsumenta jak i przedsiębiorcę. Patrzysz tylko ze swojego punktu widzenia bo Twoje prawa są zapewnione i TYLKO Twoje. Nie rozmawiamy tutaj o rzetelności (zdjęcia, opisy itp.) a o tym, iż „konsumenci” to dzisiaj świętość, którym na każdym zakręcie trzeba „podcierać tyłek i ocierać łzy” i przepraszać, że się chce więcej od świata ryzykując bycie przedsiębiorcą. To nie ta bajka.

    • Proto

      Sorry chłopie, ale nikt nie przyjmie aparatu, którym robiłeś zdjęcia.
      Zwrot jest możliwy tylko i wyłącznie sytuacji w której NIE UŻYWAŁEŚ sprzętu.
      Jeśli sprzęt był użyty, możesz złożyć reklamację gwarancyjną lub niezgodność towaru z umową.

    • jscst

      To skąd te argumenty, że w realu inaczej to wygląda niż wirtualu?

    • jscst

      (…)W stacjonarnym nie mieli, zamówiłem przez net i okazało się, że wyglądają dużo gorzej – dlaczego mam cierpieć przez sprzedawcę, który upiększa zdjęcia?(…)

      Chyba takie upiększanie podpada pod jakiś paragraf?

  • Lukasz

    Jak poradzi sobie sklep? W moim sklepie do kosztów wysyłki każdego zamówienia dodane jest pare złotych. Jest to zrzutka wszystkich klientów na tego, któremu się odwidzi. Jak każdy zapłaci 2zł więcej, to ten 10-ty moze sobie zwracać i mnie to nie stresuje.

  • John Kofee

    Jak można sugerować, że nawet jak zwyczajnie się rozmyślimy, możemy bez żadnych konsekwencji zwracać towary?

    ciekawe czemu w USA niemją takich problemów ? tam nawet w zwyklym sklepie mozna cos kupic – nie wiem… koszule, isc w niej na impreze i jak jest w stanie niezniszczonym zwrocic (wiem, ze sa tacy co tak robia :) ) – jakos nikt nie robi z tego problemu, w Niemczech moge kupic np. amazonie playstation i jak pogram i stwierdze ze to nie to oddac… tez jakos nikt nie robi z tego halo… a unas oczywiscie od razu utyskiwania bo co biedni sprzedawacy zrobia i jak sie okazuje kombinuja bardziej od kupujacych, a takich kupujacych jak sa w PL to w takich USA ze swieca szukac bo czesto nawet zakupionego zlomu na reklamacje nie oddadza jak padnie tylko nowy kupuja… :)

    • efan

      To jest właśnie Polska mentalność :). Jak można kogoś wykorzystać i jeszcze się nie buntuje to trzeba to zrobić. Czy uważasz że to jest w porządku czy to w stosunku do sprzedawcy czy do kolejnego kupującego który kupi tą koszule czy playstation po Tobie?

    • John Kofee

      to nie jest polska mentalnosc, a zwykle przedstawienie faktow – wiem, ze ludzie na swiecie tak robia, a sprzedawcy mimo to sobie radza i nie sa wymierajacym gatunkiem – nawet przez takie zachowanie :) czytaj ze zrozumieniem to sobie nerwow zaoszczedzisz.
      Co zrobi sprzedawca z tym towarem jest nie moja sprawa – ja jestem klientem i robie co musze i co moge. Zreszta rownie dobrze mozna uznac za niesprawiedliwe wytargowanie rabatu… w koncu sprzedawca traci :)

      Oddawanie towaru kupionego przez siec to dzis norma na swiecie, jak juz pisalem w USA to jest nawet ogolny sposob podejscia do klienta bez wzgledu na to gdzie kupi, choc to w zasadzie tylko umowne i nie musi byc respektowane. Widocznie to sie sprawdza i jest dobre dla obu stron skoro do dzis to dziala.
      A co mamy u nas ? Czy sprawiedliwe jest, ze nie moge zlozyc reklamacji bo zapodzialem paragon ? Kupione sluchawki okazaly sie bublem bo gabka na nausznikach sie rozwarstwia (nie jest podarta czy cos)… druga sztuka jest ok mimo ze uzywana tak samo… uszkodzenie mechaniczne – odmowa. To jak sie ta gabka moze uszkodzic… elektrycznie?
      Czyli jak ja nie przeginam i trace to jest OK ale jak sprzedawca musi poniesc koszty specyfiki swojej dzialanosci to juz ojeju tragedia… daj spokoj… :)

  • Kacper Goc

    Czyli po raz kolejny bohatersko walczymy z problemami nie znanymi w żadnym innym ustroju.

  • winatuska

    Pracowałem w sklepie internetowym, marża jest bardzo niska, często na granicy opłacalności, często towar uzupełniany jest na bieżąco po kilka sztuk (za które trzeba hurtowni zapłacić). Towar trzeba zamówić, zapakować, wysłać.. taki debil sobie kliknie potem rozpakuje, pobrudzi (ma prawo w pewnych granicach) i odda. Ty musisz za to wszystko zapłacić i zostajesz z niepełnowartościowym towarem. Jak zwykle Państwo przerzuca odpowiedzialność na przedsiębiorce. Duże sklepy sobie poradzą ale małe lokalne sklepy internetowego mogą zostać skutecznie doprowadzone do ruiny przez np konkurencję. Wystarczy pozamawiać trochę drogiego towaru i zwrócić. Jeśli klient ma prawo do zwrotu, to dlaczego hurtownia już nie ma obowiązku przyjęcia zwrotu, albo producent? Dlaczego cała odpowiedzialność zawsze musi spadać na kowalskiego.

  • W Wielkiej Brytanii od zawsze można zwracać towary, „bo się rozmyśliłam” i jakoś gospodarka nie upadła, a sklepy się nie pozamykały.

    W sklepie tradycyjnym mogę podejść do towaru, pomacać przymierzyć, pozawracać głowę pracownikowi i… NIE KUPIĆ towaru. W sklepie internetowym działa to mniej więcej tak, że zamawiam towar do domu dając w zastaw moje pieniądze (równowartość towaru) i… JEDNAK GO NIE KUPUJĘ – mam na tę decyzję 14 dni.

    Nie ma co się oszukiwać, że sprzedawcy będą mieli nie wiadomo jakie koszty związane z chodzeniem na pocztę, pakowaniem, czy korespondencją – zwroty wciąż będą tylko promilem transakcji. Większość ludzi jednak ma świadomość, że jeśli się rozmyśli, to będzie musiała iść na pocztę, albo czatować na kuriera i jeszcze (w większości przypadków) zapłacić PO RAZ KOLEJNY za wysyłkę.

  • jdkdkd

    Autorze czy ty masz pięć lat,? Jakie pojęcie masz o sprzedaży i w ogóle biznesie? Wg mnie żadne. Sklepy muszą być nastawione prokonsumencko jak tylko się da. Zwroty są tak mała częścią ze są nieistotne. W USA najpotężniejszej konsumenckiej gospodarce na świecie możesz zwracać wszystko zawsze i wychodzą na duży plus. Polecam marka walkuskiego w trójce w piątki kolo 16

  • JaMi

    Socjalizm tworzy problemy nieznane w żadnym normalnym ustroju :)

  • El_Chupacabra

    Ostatnio coraz częściej w odpowiedzi na pytanie: „dlaczego tak postępujesz?” spotykam się w moim otoczeniu ze stwierdzeniem: „bo mogę”. To tylko pokazuje jak bardzo roszczeniowe postawy niektórzy w sobie wyhodowali. Nie wiem czy to efekt bezstresowego wychowania czy czegoś innego, ale zjawisko „mnie się przecież należy” jest już na porządku dziennym.

    Zawsze jak coś kupuję przez Internet staram się wyszukać taką ofertę, która w opisie zawiera jak najwięcej szczegółów bym nie musiał zaraz towaru zwracać. Oczywiście i tak zdarzy się, że kolor ze zdjęcia okazuje się nie być taki sam w rzeczywistości, ale wtedy grzecznie dzwonię i pytam czy jest możliwość wymiany (z wysyłką oczywiście na mój koszt) i nie drę twarzy na sprzedawcę, że mnie zrobił w chu.. specjalnie i z premedytacją.

  • mww

    Mowa jest o promilu klientów. Coś co jest normą na zachodzie u nas jest larum że biedne sklepy – nikt nie każe sprzedawać lodówek przez internet.