160

Kup towar, wypróbuj go, a potem zwróć – jeśli sklep się nie zgodzi, to niech płaci, nawet 360 tys. zł

Kupujemy jakiś produkt w sklepie internetowym. Dostajemy przesyłkę po kilku dniach. Przymierzamy, podłączamy czy jakkolwiek inaczej go używamy. Jednak coś nam w nim nie pasuje, nie jest to nawet wada techniczna, po prostu zmieniała nam się koncepcja i w ciągu 10 dni zwracamy produkt do sklepu. Ten, ma obowiązek go przyjąć i oddać nam naszą wpłatę. Jeśli tego nie zrobi, może podzielić los Vision […]

Kupujemy jakiś produkt w sklepie internetowym. Dostajemy przesyłkę po kilku dniach. Przymierzamy, podłączamy czy jakkolwiek inaczej go używamy. Jednak coś nam w nim nie pasuje, nie jest to nawet wada techniczna, po prostu zmieniała nam się koncepcja i w ciągu 10 dni zwracamy produkt do sklepu. Ten, ma obowiązek go przyjąć i oddać nam naszą wpłatę. Jeśli tego nie zrobi, może podzielić los Vision Express.

Wczoraj na stronie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, pojawiło się ogłoszenie o nałożeniu kary w wysokości 360 tys. zł na sklep internetowy Vision Express, zajmujący się m.in. handlem okularami i szkłami kontaktowymi. Z czego taka decyzja wynikała?

Przede wszystkim z naruszenia przez regulamin e-sklepu praw konsumentów z naczelną możliwością wypróbowania towaru zakupionego na odległość. Chodzi o to, że w tymże regulaminie znalazł się zapis o zwrocie produktu tylkonieużywanym, oryginalnym i nienaruszonym stanie. A klient może przecież otworzyć pudełko z okularami, przymierzyć je, wyjść z nimi w plener, zostać zaskoczonym przez jesienny deszcz czy tłok w autobusie, który w jakiś sposób może fizyczne uszkodzić oprawki. Jest multum czynników, grożących niezawinionemu naruszeniu wątłych elementów optycznych.

Te wszystkie niebezpieczeństwa każdy e-sklep musi jednak wpisać w ramy swojego działania, bo jeśli wzorem Vision Express, tego nie zrobi i będzie wybrzydzał przy przyjęciu po 10 dniach takiego towaru, nawet noszącego lekkie ślady użytkowania, to weźmie się za niego UOKiK.

Wysyłaj na koszt sklepu

To jednak nie jedyne miejsce, w którym UOKiK wypunktował regulamin e-sklepu. Na warsztat poszły jeszcze koszty przesyłki do do konsumenta. Wg decyzji Urzędu, sklep także musi je zwrócić. Ważne jest też, że takie prawa dotyczą nawet tego klienta, który zdecydował się na osobisty odbiór towaru, gdyż w tym przypadku decyduje online’owe miejsce zawarcia transakcji.

Przepisy takie rzeczywiście stają bardzo mocno w obronie klienta. Przecież nawet najlepsza witryna nie zapewni nam możliwości sprawdzenia towaru, porównywalnego do tradycyjnych sklepów, Brick and mortar. Czasami jest przecież być tak, że nie tylko towar, ale i opakowanie może doznać różnych defektów podczas transportu. Sklep nie może wymagać od nas, aby pudełko wyglądało tak, jak podczas pakowania – jak zresztą wtedy mielibyśmy go wyciągnąć?

Morelowy początek

To nie pierwszy taki przypadek ukarania sklepu za niewłaściwy regulamin – wcześniej, w podobnych okolicznościach grzywna została nałożona na e-sklep Morele.net. Na początku tego roku musiał on zapłacić ponad 121 tys. zł. Oba podmioty, mogą się jeszcze jednak odwoływać od tej decyzji do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumenta.

W perspektywy zwyczajnego klienta sprawa wygląda więc bardzo bezpiecznie i komfortowo. Możemy zamówić coś do domu. Sprawdzić czy rzeczywiście pasuje nam do wystroju, albo dobrze się tego używa i przede wszystkim czy nie ma ukrytych wad. Myślę jednak, że niekiedy może to prowadzić do sytuacji, których nie boję się nazwać patologicznymi.

Bo co stoi na przeszkodzie temu, żebyśmy podczas krótkiego remontu domu wzięli ze sklepu, dajmy na to, drabinę, korzystali z niej przez tydzień, wchodząc i schodząc w czasie malowania sufitu, a potem po zakończonych pracach, jakby nigdy nic, zwrócili do sklepu, argumentując, że kolor nie godzi się z naszą filozofią zen (czytaj: bez podania przyczyny).

Shopping

W świetle decyzji UOKiK wszystko jest w porządku, no bo przecież mieliśmy czas na wypróbowanie sprzętu, a że szczęśliwie dla nas, przypadkowo, zgrał się on w czasie z remontem, to tylko dobrze, że sprawdziliśmy drabinę w praktyce. Ale co wtedy zrobi sklep?

Czy jeśli drabina będzie mocno poplamiona farbą, to jej nie przyjmie? Odeśle klienta z kwitkiem, drabiną pod pachą i chęcią napisania zażalenia do UOKiK? Jak ocenić kiedy stan towaru zawiera już wyraźne śladu użytkowania, uniemożliwiające jego zwrot?

Co na to sklep?

Ostatnio mówi się w Polsce, że państwo robi wszystko, aby tylko utrudnić życie przedsiębiorcom. A taka decyzja wpisuje w ten nurt bardzo dobrze. Przyjmijmy więc punkt widzenia Vision Express.

Klient zakupił przez sieć szkła kontaktowe. Nie wyobrażam sobie innej możliwości ich sprawdzenia, jak własnoręczne założenie ich zgodnie z miejscem przeznaczenia. Klient nie jest szczególnie złośliwy, ale szkła są dla niego zbyt mocne – decyduje, że zwróci je do sklepu. I co wtedy taki Vision Express ma zrobić? Nie sprzeda ich po raz drugi.

Ostatnio kupiłem przez sieć elektryczną szczoteczkę do zębów. Teraz naszło mnie takie niecne przemyślenie, że przecież teoretycznie mógłbym myć nią zęby przez 9 dni, a 10. odesłać do sklepu, bo burczenie silniczka jest jednak zbyt głośne…

Takie zachowanie jest oczywiście poniżej jakiejkolwiek krytyki i na pewno zasługiwałoby na umieszczenie go na facebookowym profilu Polaki Biedaki Cebulaki. Nie mogę się jednak pozbyć wrażenia, że znalazłoby się kilku cfaniaków, którzy bez skrupułów właśnie tak by robili.

Z ciekawości postanowiłem również sprawdzić witryny innych sklepów, których regulaminy okazały się wręcz bliźniaczo podobne do tego Vision Express. Dla przykładu weźmy tu stronę euro.com.pl, należącą do sklepu RTV Euro AGD, handlującego elektroniką. Znalazłem w nim m.in. taki zapis:

Koszt opakowania i odesłania Towaru ponosi Konsument.

Stoi on oczywiście w sprzeczności z polityką UOKiK i tylko czekam, aż Urząd weźmie się za robienie dalszych porządków z polskim e-commerce, które nawiasem mówiąc coraz szybciej rośnie w siłę. Można sobie teraz pomyśleć, że takie decyzje wpłyną za zatrzymanie jego rozwoju. Myślę jednak, że jest to zbyt doświadczony biznes, aby dać się złamać takim rozporządzeniem. Bowiem niebezpieczeństwo zwrotu towaru można bardzo łatwo wliczyć sobie w koszty, co doprowadzi (doprowadziło?) niechybnie do zwiększenia cen.

Sprawa jest więc prosta, chcesz bezpieczeństwa – musisz płacić więcej, bo sklepy tak, czy siak przerzucą odpowiedzialność właśnie na kupujących.

Foto 1, 2

  • ArturCiszczon

    Bardzo dobra decyzja sądu.

    • Abe

      Podaj mi adres swojego sklepu. Mam nadzieję, że masz w sprzedaży duże telewizory. Kupią sobie od ciebie taki 100 calowy, pooglądam sobie meczyki a potem po 9 dniach i odeślę i masz mi zwrócić kasę,a co ty później zrobisz z tym tv to nie moja sprawa.

    • Luca

      I będziesz tak 3 razy w miesiącu wymieniał telewizor?

      Znudzi ci się bardzo szybko.

    • Jacek

      Uwierz ze znajda sie tacy co tak beda robic a ktos za nich bedzie musial poniesc te koszta i beda to normalnie konsumenci.Doprowadza to tylko do wzrostu cen

    • Luca

      W praktyce do spadku, bo towary ze zwrotów są sprzedawane z dużymi rabatami.

    • Tim

      To by była taka nieoficjalna usługa wypożyczenia, bo koszt przesyłki do sklepu/zwrotu i tak ponosi klient, sklep ma zwrócić koszt przesyłki do klienta i to jest bardzo słuszna praktyka bo cwaniackie sklepy zaraz przerzuciłaby całe koszta na przesyłkę jak często dzieje się to właśnie na allegro którego to prawo również dotyczy. Bywa tak że cwaniaki liczą 5zł na sam towar i 50 zł za jego przesyłkę. I potem taki cwaniak sklepikarz na allegro powie ci że odda ci tylko „za towar” bo on za przesyłkę nie zwraca a ty masz odesłać mu poleconym za 10zł żeby „odzyskać” te 5zł.

      Sorry ale ten artykuł to żenada. Bo akurat w Polsce główne patologie pochodzą nie od klientów tylko od sklepikarzy naciągaczy którzy nabijają klientów w butelkę. Każde prawo które chronik klienta powinno być chwalone bo jest słuszne. Tylko idiota może pisać artykuł przeciw sobie, przeciw klientom.

      Bzdura przytoczone przykłady ponieważ prawo to wyraźnie mówi że nie może być śladów użytkowania na zwróconym towarze. Prawo chroni konsumenta przed patologiami typu że samo otwarcie przesyłki dla sklepikarza miałoby być podstawo odmowy przyjęcia bubla którego sprzedał z podkręconymi zdjęciami niemającymi nic wspólnego ze sprzedanym towarem. Prawo to samo się chroni przed tym żeby nie było jedynie jednym wielki bublem prawnym i fikcją ponieważ sklepikarze znaleźli by łatwy cwaniacki sposób na jego całkowite ignorowanie.

    • detektyw0

      rtv
      agd. Są też handlarze na allegro tacy, jak D7T. Oferują towar,
      którego wcale nie mają i piszą nieuczciwie, że jest w sprzedaży
      „od ręki”. Czekają na naiwnych, żeby wpłacili pieniądze
      za
      zamówiony
      towar. Wtedy D7T stara się szybko kupić dla takiego klienta towar
      (czesto z opóźnieniem, bo nie zawsze jest w hurtowni, albo wręcz
      na allegro – były też takie przypadki).

      Należy
      uważać na takich cwaniaczków i skrupulatnie sprawdzać negatywne
      komentarze. Wszystkim kupującym na allegro polecam dużo
      cierpliwości dla sprawdzenia kontrahenta.

      Pozdrawiam
      Cierpliwych
      Klientów
      allegro.

    • Mariusz

      Nie 3 razy, raz. Na decyzję o zwrocie masz 10 dni. A od jej podjęcia masz kolejne 14 na odesłanie. btw: Wedle niektórych interpretacji (nie było wyroku) sklep musi oddać kasę razem z odesetkami ustawowymi za ten okres. Najlepsza lokata w mieście.

    • tpl

      Podam ci przykład mojego ojca, chciał kupić TV Philipsa za 12000 zł, nie było go dostępnego nigdzie w Polsce tak, aby można było go zpbaczyć na żywo. W niektórych przypadkach jest to jedyny sposón, aby zobaczyć, jak dany sprzęt działa.

    • Radek Szajda

      To kup inny telewizor dostępny w Polsce, który zobaczysz na żywo. Jeżeli decydujesz się jako Klient nabyć telewizor on-line to powinien wystarczyć Ci opis i zdjęcie telewizora. Niebawem dojdzie do tego, że Klient wchodząc do sklepu od razu poprosi o rabat 10%, czyli w Twoim wypadku 120 zł! Po czym oznajmi, że jednak telewizora za 12000 zł nie bierze, ale ów rabat chce do ręki!

    • BlindObserver

      Czuję tu wyższą matematykę. Od kiedy 10% z 12000 to 120 zł… Hmm…

    • Tomasz Bielecki

      To co piszesz to patologia a z patologi nie wolno robić Prawa. Przepisy prawne służą ochronie a nie legislowaniu patologi. Przynajmniej dobrzy by byłoby się tego trzymać bo brak konsekwencji w tym zakresie już w POlandi możeby odczuć na własnej skórze…

    • yo!

      Czym jest proces legislowania?

    • Tomasz Bielecki

      proces legalizacji za pomoca aktow prawnych, normatywnych etc…

    • ArturCiszczon

      Wypowiadam się jako uczciwy i rzetelny konsument. Nie jako właściciel sklepu. To o czym Ty piszesz to buractwo i cwaniactwo, które mi nawet przez myśl nie przechodzi. Widocznie inne wartości mam wpojone. Kupuje mnóstwo online, nie mam czasu na zakupy w sklepach stacjonarnych, nawet spożywkę kupuje online. Raz się naciąłem i byłem w plecy ponad 500 złotych, właścicielka ani myślała aby wymienić mi towar. Kupowałem koszule, firmy, której w moim mieście nie ma sklepu, rozmiar kołnierzyka pasował jednak rękawy były za krótkie. Głosuje portfelem, więcej mojej kasy nie zobaczyła, a co kwartał kupuje dodatkowe koszule. Moim znajomym z pracy również odradziłem ten sklep.

    • jarekt

      To jakiś problem? Jeśli jako przedsiębiorca mam takie problemy to uruchamiam mózg. Obniżam cenę na TV o 1000 zł i dodaję ten tysiąc do ceny transportu. Kupującemu to bez różnicy bo koszt sumaryczny jest identyczny a taki cwaniak jak Ty będzie o 1000 zł lżejszy po każdym takim numerze. Wydaje Ci się, że jesteś sprytny? Masz rację. Wydaje Ci się :)

    • pzo

      sproboj to zrobic na allegro to zobaczysz jak szybko ci zablokuja konto tlumaczac ze chcesz ograniczyc prowizje od sprzedazy dla portalu. Dziala to w druga strone tez – gdy nieuczciwy sprzedawca zamiast telewizora wysle ci kartofel to ubezpieczenie zwroci ci jedynie pieniadze za wartosc towaru bez kosztu przesylki. Wiec uczciwi, ale podejrzliwi klienci pojda do konkurencji.

    • Mariusz

      Zwracając koszt zakupu klientowi musisz oddać koszty przesyłki.

    • Realista

      Tak tylko mogła napisać osoba która nie ma bladego pojęcia jak działa otaczający go świat.

    • ArturCiszczon

      O wielki guru, mentorze, oświeć mnie.
      Ucz się od najlepszych, patrz Amazon. Dwa razy zwracałem i jakoś żadnego problemu nie robili. W US zamawiałem kości pamięci, jedna powodowała zawieszanie komputera, wymienili bez gadania.

    • Realista

      Rozmowa nie jest o wadliwych sprzętach tylko o takim (cwaniackim) podejściu, jak kupić, wypróbować i oddać bo się należy. A takich cwaniaków jest pełno z takim podejściem. Tak więc Twój post jest niepotrzebny.

    • Mariusz

      Mentalności ludzi na zachodzie jest inna, więc przepisy są dostosowane. Tam żadna laska nie kupi sobie sukni 5 dni przed studniówką i nie odeśle jej dzień po. U nas to dość powszechne, społecznie walidowane i wręcz gloryfikowane zachowania. Nadal od pasa w dół maczamy się w post PRL-owskim szambie i niestety gro społeczeństwa nie dorasta nadal do tego aby mieć przywileje naszych zachodnich sąsiadów.

  • Adam Turzyński

    Szkła kontaktowe, szczoteczki do zębów czy choćby bielizna to wyroby użytku osobistego. Nie wyobrażam sobie oddać to czy przyjąć PO użyciu.

    • konrad

      to nie handluj tymi towarami… i tyle…. a handlując ponoś ryzyko… nikt nikomu nie broni

    • Marek Smoliński

      To straszne, że są ludzie o takich poglądach :D

    • konrad

      że niby ja ? a czemu ?

    • Marek Smoliński

      Możliwość zwrotu po 10 (a w przyszłości 14) dniach i po użytkowaniu to dla mnie kolejna patologia polskiego handlu. Patologia, jak to patologia, prowadzi do kolejnych problemów, takich jak cwaniactwo klientów (wiele potencjalnych scenariuszy zostało tu przedstawionych) i cwaniactwo firm – nie wiem jak będzie wyglądało w tym przypadku, ale na przykład zakaz opłaty za użycie karty kredytowej (co wiąże się z prowizją 1% dla banku) przez sklep doprowadził do wprowadzenia rabatu za opłatę gotówką – można? Można. Jeżeli ktoś czuje się oszukany to ma od tego sąd. Sądy cywilne niestety kiepsko w Polsce funkcjonują, ale trzeba by naprawić tę patologię, zamiast zwalczać ją kolejną.

    • indy

      Patologią są ludzie, którzy kupują coś z zamiarem oddania za kilka dni. Ale to nic nowego. Jeszcze za dzieciaka pamiętam wujka, który przyszedł z kamerą VHS na wesele kupioną w Pewex i miał ją oddać po. Cebula i tyle. Jak jakiś gówniarz teraz pisze, że kupi telewizor 100” i odda za tydzień to nie kupi, bo nie ma tyle. Kredytówki też mu nie dadzą. A ci co mają wydaje mi się, że są bardziej świadomymi konsumentami i nie będzie im się chciało zawracać głowy jakimś tygodniowym szwindlem. Chodzi o to, by nie robić pod górkę sobie i sklepowi. Jeśli coś nam naprawdę nie pasuje, oddajemy i mamy do tego prawo. To wzmacnia markę sklepu i producenta. Jeśli nadużywamy tego prawa no to cóż, cebula…

    • Marek Smoliński

      Jesteś w błędzie. Polecam słownik.

      http://sjp.pwn.pl/slownik/2498850/patologia

      Dalej nawet nie czytałem, bo te „dyskusje” w internecie, gdzie jeden jest mądrzejszy od drugiego są odmóżdżające…

    • indy

      rozumiem, za długie było :P

    • Marek Smoliński

      Przeczytałeś już ten wpis w słowniku, czy za długi jest?

    • plebann

      A Ty sam czytałeś?
      „nieprawidłowe zjawiska występujące w życiu społecznym”
      Czyli pierwsze zdanie indy do którego chyba przybiłeś jest zgodne z tą definicją.
      Może jeszcze słowo „zachowanie” dodać.

    • Marek Smoliński

      Może, czy na pewno? :)
      Pytanie, człowiek jest zjawiskiem, czy nie jest? W sumie w ten sposób spór odnośnie prawidłowego użycia słowa można prowadzić w nieskończoność na zasadzie dziecinnego „A dlaczego?”.

      Ludzie nie są patologią i tyle. Jeżeli stwierdzam, że dane zjawisko jest patologią naszego handlu, a ktoś mnie poprawia, że patologią są ludzie, to sam się prosi o zwrócenie mu uwagi, że nie rozumie tego słowa – tyle w temacie.

    • plebann

      Co za różnica może czy na pewno, wiesz co chciał indy przekazać a czepiłeś się na siłę IMHO.
      I z jego zdaniem zgadzam się bardziej, sama możliwość zwrotu czegoś po kilku dniach jest OK. Nadużycie tego i wykorzystanie do granic możliwości nie pochodzi od tego, że taka opcja istnieje, ale że pojawiają się ludzie nie mający skrupułów z niej skorzystać.
      I takie zachowanie jest patologią.

    • gringo

      Ale to powinien być „wolny wybór” sklepu czy chce prowadzić polityke zwrotów w takiej lub innej formie, a nie zafajdane odgórnie narzucone prawo.

    • indy

      Mieszkam w Irlandii i tu prawo zwrotów jest w każdym stacjonarnym sklepie. I to działa. Potrzeba trochę wiary w ludzi. Mało kto chce sklepy naciągać, ale jeśli coś mi w produkcie nie pasuje, to mam ten komfort, że mogę go oddać. Wiem, że w Polsce niejednokrotnie zwrócony sprzęt zostanie sprzedany ponownie jako nowy (pracowałem kiedyś w pewnej sieci rtv/agd), ale normalnie idzie to gdzieś taniej jako „open box” albo „refubrished” na ebay lub w innych outletach. Podam taki przykład: poleciłem znajomemu elektryczną szczoteczkę do zębów z której jestem bardzo zadowolony. Jemu jak jej używał zbierało się na wymioty. Co byś mu powiedział? Oddaj do sklepu (a cena ponad 100e), czy ale wtopiłeś. Oddał i po problemie. Nie będzie miał rozkmin czy kupić inny produkt tej samej firmy. Powtarzam: jak coś kupuję, to chcę to kupić. Fajnie za to, że w razie jak mi się nie spodoba mam prawo zwrotu.

    • Adam Turzyński

      Mogę nie handlować, inni też mogą tego nie robić. Tylko jak wtedy kupisz online?
      Ponoś ryzyko… cóż, ja nie lubię państwa policyjnego, ale ja to wariat jestem i posypuję truskawki cukrem. :D

    • Luca

      Kupi w internetowym sklepie producenta i po sprawie.

    • Radek Szajda

      Konrad, Ty myślisz jako konsument, My jako sprzedawcy. Dojdzie do tego, że towar w sklepie podrożeje o koszt potencjalnej przesyłki. Nie straci na tym jeden Klient a wszyscy. Taki będzie tego wynik.
      Po za tym można Twoją wypowiedź odwrócić. Ponoś ryzyko zakupu albo nie kupuj! Proste.

    • Luca

      Tyle, że ryzyko handlowe z definicji ma ponosić sklep, a nie konsument.

    • Adam Turzyński

      Jeżeli ryzykiem handlowym określimy
      niespójne, nielogiczne i zamordystyczne przepisy, to masz rację, Luca.
      Owszem, ja chętnie poniosę ryzyko GospodarczE.
      Idealna sytuacja, prosta do uzyskania, to taka, kiedy w każdej sytuacji, jako konsument i jako sprzedawca, czujesz się fair i nieoszukiwana. Nie ma muru, jest most. Inne sytuacje stymulują cwaniactwo. Zauważmy, że teraz państwo i inne podmioty, poprzez regulacje i chęć zbawiania na siłę, szczują jednych przeciw drugich, a przez to czują się potrzebni.
      Pomyślmy o tym na spokojnie przy niedzieli… ;-)

    • Luca

      Moim zdaniem wszystko jest fair, przepisy są znane więc przedsiębiorca wie w co się pakuje.

    • Adam Turzyński

      Twierdzisz, że przepisy są znane – ergo czytelne dla wszystkich. Odważna teza. Prowadzisz firmę?
      Za komuny przepisy dla prywaciarzy też były znane, stąd znamy tzw. domiar.

    • Realista

      „Prowadzisz firmę?” To pytanie jest zbędne. Jakby prowadził, to by tak nie pisał.

    • Realista

      A to dlaczego?

    • Luca

      Bo jest profesjonalistą i przy reklamacjach ma silniejszą pozycję od konsumenta.

    • Adam Turzyński

      Czasami się dziwię, jak szybko się zapomina, że przedsiębiorca też bywa konsumentem. Doprawdy, nie wiem, co ma do tego ów ‚profesjonalizm’. Ten artykuł i ta dyskusja są dość dobrym źródłem wiedzy, co i jak można załatwić ze sklepem internetowym – albo jak próbować takowy załatwić na cacy.
      Natomiast podejrzewam, że Vision Express miał zły zapis w regulaminie, a nie praktykę – ja połamię szkła i mi zwrócą pieniądze?

    • Luca

      Nie, bo to będzie uszkodzenie mechaniczne.

    • Adam Turzyński

      W artykule przywołano taki przykład i scenariusz wyszedł inny…
      A co z bielizną? szkłami kontaktowymi?

    • Luca

      Przykład jest bzdurny.

      Bieliznę można wyprać i sprzedać w ciucholandzie.
      Szkła kontaktowe zutylizować.

    • Adam Turzyński

      Słucham?
      Czy to jest rada dla przedsiębiorców i konsumentów?
      Kup stringi na weekend, oddaj sprzedawcy, bo on je wypierze i sprzeda do lumpeksu?
      To miałaś na myśli?

    • Realista

      Ale dziecinne podejście… Masakra.

    • Mariusz

      Takie patologiczne przepisy zaostrzają tylko monopol na coraz większej ilości gałęzi rynku. Chcąc otworzyć domowy biznes za swoje oszczędności prędzej zbankrutujesz, niż czegokolwiek się dorobisz jeżeli będziesz zawalany tego typu absurdami. Tylko wielkie firmy mogą wywiązywać się z narzucanych regulacji. Paradoksalnie one też mają środki i możliwości walki z klientami i ich przywilejami. Jak myślicie, ile osób podda się i machnie ręką, kiedy sklep odmówi wypełnienia warunków narzucanych przez ustawodawcę. Im bardziej liberalne i wykorzystywane przez kombinatorów regulacje, tym paradoksalnie będzie mniejsza konkurencja i w efekcie tym gorzej będzie miał klient.

    • Sloma

      Nie pisz bzdur, identyczne regulacje obowiązują w całej Unii i żadne sklepy nie narzekają. Rynek ma sie dobrze, nikt nie kombinuje ze zwrotami bo mie opłaca się „wypróbować” towaru. Za odesłanie płaci klient o czym autor zapomniał bo nie sięgnął do źródła.

    • Mariusz

      Jak pisałem w innym komentarzu, nie jesteśmy całą Unią. Naleciałości kulturowe są niestety powalające. Notabene zobacz sobie jak wygląda sentyment społeczny co do branży ubezpieczeniowej – ten sam mechanizm. Tam prawie nikt nie kombinuje i nie wyłudza.

      A co do opłaty za przesyłkę zwrotną – polecam lekturę artykułu, który komentujesz. Żaden przepis nie mówi wprost o tym, kto ma pokryć kosz odesłania. Tutaj UOKIK zakwestionował obciązanie zwrotem klienta.

    • indy

      Philips swego czasu dawał miesięczną gwarancję satysfakcji na wszelakie szczoteczki, maszynki elektryczne, depilatory itp (nawet zakupione w tradycyjnym sklepie). Ja nie widzę w tym problemu. Jeśli producent jest pewny swojego produktu wlicza po prostu ilość zwrotów w cenę końcową i tyle.

    • Paweł Polcyn

      @disqus_chKwGqzFsK:disqus Prowadzę sklep internetowy. Różnica pomiędzy Philipsem jako producentem a sklepem internetowym jest taka, że Philipsa ta szczoteczka kosztuje 18 zł, sprzedaje ją za 120 zł, czyli zarabia ponad 100. Sklep kupuje ją z hurtowni za 145 zł i sprzedaje za 150 zł netto, bo tak działa handel internetowy. Jak będzie maiła za 151, to u niego nie kupisz, bo ktoś inny będzie miał za 150 i pójdziesz do niego.
      Po drugie Philips jest firmą posiadającą miliardy euro gotówki, a ten sklep, któremu tej szczoteczki już ani hurtownia nie przyjmie, ani nikt nie kupi, czasami ledwo zarabia na chleb dla jego właściciela.
      Podane liczby są zmyślone, ale oddają proporcje.
      Można oczywiście krzyknąć, „jak mu się nie opłaca to niech nie sprzedaje”, ale to jest postawa, która doprowadzi do tego, że przetrwają tylko duże sklepy, z dużym kapitałem, takie, które będą w stanie wyliczyć sobie z odpowiedniej skali sprzedaży, jaki jest procent takich „zwrotów” i odpowiednio podniosą cenę. Taka sytuacja wcale nie polepszy sytuacji klientów, tylko ją pogorszy. Wszyscy będziemy kupowali w sklepach, do których jak zadzwonisz, to stracisz 20 minut na „to wciśnij 9”, po czym odezwie się w słuchawce pracownik wynajętego taniego call center, który zamiast szkolenia na temat tego, co sprzedaje sklep i jak pomóc klientowi, będzie miał szkolenia jak sprawnie unikać trudnych pytań i odsyłać do nie istniejących lub źle napisanych instrukcji.
      UOKiK tworzy rozwiązania, które doprowadzą do skutku odwrotnego niż zamierzony.

    • indy

      To nie tak raczej. Według mnie małe internetowe sklepiki (niespecjalistyczne) nie mają racji bytu. Nie masz siły przebicia by gadać z producentem o zwrotach, gadasz tylko z hurtownią, która działa w starym modelu „sprzedaj i zapomnij”. Kupowałeś coś kiedyś na Amazonie i próbowałeś oddać? To nie jest call cenetr unikające trudnych pytań, to działa. Znajomy kupił drogi górski plecak. Nie działał w nim jeden zamek. Po mailu Amazon poprosił o odesłanie i natychmiast (nie czekając na przyjście towaru) wysłał drugi. Takie rzeczy mogą robić duże sieci, smutne ale prawdziwe. Po co klientowi milion małych sklepików, które biją się o przysłowiową złotówkę?

    • Sloma

      Dla każdego podmiotu na rynku jest miejsce bez znaczenia na rozmiar, trzeba znaleźć sobie sposób na dotarcie do klienta. Amazon dla małych podmiotów oferuje programy partnerskie jak Amazon Marketplace, stanowiący formę promocji swoich towarów za pośrednictwem tego serwisu. Wynika to z faktu, że nawet taki gigant sprzedaży internetowej jak Amazon nie jest w stanie w swoich magazynach umieścić każdego produktu jaki możesz znaleźć na rynku.

      Co do rzeczy, które wracają do sklepu to są albo odsyłane do producenta albo sprzedawane po niższej cenie z uwzględnieniem, że ktoś wcześniej otworzył pudełko lub też, że towar był zwrócony i nawet w takim przypadku sklep na tym nie traci, jedynie marża jest niższa, bo jak się walnie cenę 70% taniej to klient i tak kupi, zawsze się znajdzie ktoś komu nie będzie przeszkadzać że towar jest z albo „macany, z wystawy” albo „macany, ze zwrotu” pod warunkiem że przed zakupem klienta się poinformuje, decyzja o zakupie będzie należeć od niego. Chodzi o to aby towar nie był niezgodny z opisem gdyż wtedy wróci ponownie. A co do obniżek w stylu 70%, to tutaj też stosuje się różne haczyki, najpierw się podnosi cenę produktu i trzyma przez określony czas a potem obniża by można był zgodnie z prawem przyczepić „wyprzedaż 70%” i to mimo że wcale tak nie jest, ale klient w sklepie nie musi o tym wiedzieć. Tak czy siak to nie sklep traci tylko nieświadomy klient.

      Widziałem jak to funkcjonuje z bliska w UK i wiem co mówię, pracowałem w jednej firmie gdzie miałem okazję zobaczyć to i owo, wszystko uczciwie i w majestacie prawa. Odsetek zwrotów, które nie nadawały się do ponownej sprzedaży był naprawdę znikomy i wynikało to raczej z uszkodzeń produktu który w takim przypadku trafiał do producenta.

    • indy

      Wiem o Marketplejsie w Amazonie i pewnie dla małych sklepików jest to fajny układ. Ale powtarzam, dla specjalistycznych. Nie widzę społecznej korzyści w istnieniu sklepu, który oferuje szczoteczkę Philipsa czy telewizor Samsunga 5zł taniej, w zamian migając się od odpowiedzialności wobec konsumentów.

    • coco

      @disqus_chKwGqzFsK:disqus żenada!

    • Sloma

      I te nie podlegają zwrotom o czym jesteś informowany przy zakupie (w uczciwym sklepie).

    • Piotr Tokarski

      nie jesteś sam , ustawa o ochronie praw konsumenta zawiera wyjątki od praw do zwrotu dla towaru które są niepełnowartościowe (szkła kontaktowe po otworzeniu opakowania, przepocona bielizna itp.)

    • Adam Turzyński

      Koleżanka Luca jest innego zdania. Namawia, aby prać ową przepoconą bieliznę i sprzedawać w ciucholandzie…

  • Radek Szajda

    Każdą rzecz można w taki sposób kupić, „wypróbować” i oddać. Organizuję imprezę, zamarzyły mi się światła, lasery, srebrna kula i w ogóle super sprzęt grający. Zamawiam go sobie, wykładam powiedzmy 5000 zł. Sprzęt przyjeżdża, używam go na tej konkretnej imprezie, po czym oddaję sprzęt do sklepu nie płacąc za pakowanie i transport, bo e-sklep mi wszystko zwróci.
    Kupuję dziecku zabawkę na tydzień czasu. Dziecko ma nową zabawkę, bawi się, po kilku dniach się nudzi. Zabawka jest prawie nowa, no może jedna rysa się znajdzie, bo przecież mam prawo sprawdzić czy działa. Odsyłam zabawkę i jest ok. Dziecko miało, pobawiło się, rzuciło w kąt a ja już zamawiam mu kolejną zabawkę na tydzień czasu.
    Generalnie sytuacja IDEALNA! Tylko dla kogo?! Jeżeli ktoś chce zobaczyć produkt na żywo – od tego są sklepy stacjonarne. Jeżeli ktoś się decyduje na zakup on-line – prawa i obowiązki powinny być rozłożone równomiernie.

    • Luca

      No i są rozłożone równomiernie, bo to konsument jest w słabszej sytuacji względem przedsiębiorcy.

    • Radek Szajda

      Kolego, z całym szacunkiem, nie wiem czy jesteś przedsiębiorcą czy nie, ale jeżeli piszesz w taki sposób, wnioskuję, że jednak nie jesteś. Zapraszam do grona przedsiębiorców w tym kraju. My nie potrzebujemy ani pomocy ani litości. Jedyne co jest potrzebne polskiemu przedsiębiorcy to nie przeszkadzanie. Taki zapis to kolejne utrudnienie, których już mamy nie mało. Wiesz co to znaczy zwroty towaru?! Wiesz co to znaczy korekty faktur, paragonów itp. A kto z przedsiębiorcy sprzeda ponownie towar, który Klient może w myśl przepisu wypróbować.

      Konsument jest w słabszej sytuacji? To konsument podejmuje decyzję czy przejść się do sklepu stacjonarnego, obejrzeć towar, przymierzyć – kupić bądź nie. Jeżeli decyduję się na zakup w sklepie on-line powinien zaakceptować zasady jakie tam panują. Przepis o którym jest tutaj mowa doprowadzi do wzrostu cen. Na 100 klientów kilku zwraca towar. Ok, mają prawo. Ale taki proceder spowoduje, że 100 klientów będzie kupowało towar drożej.

    • Artur

      I powinien przyjąć bubla jeśli takowego mu sprzedawca wciśnie?
      Mówisz o sytuacjach z którymi się z Tobą zgadzam ale tylko gdy mamy do czynienia z uczciwym przedsiębiorcą

    • Luca

      No przecież konsumenci akceptują te zasady, że przy zakupach online można zwracać towar w ciągu 10 dni.

      To sprzedawcy zamiast je przestrzegać, próbują się wymigiwać z obowiązującego ich prawa.

  • madman

    będą podwyżki, właściciele e-sklepów szybko ukryją ryzyko poniesienia dodatkowych kosztów w finalnej cenie produktów.

    • Marek Smoliński

      Albo będą zakładać sklepy w innych państwach.

    • Qlki

      Chyba poza Unią Europejska :] te przepisy obowiązują w całej Unii… Ludzie, nie podniecajcie sie przepisami, które funkcjonują od lat…

    • madman

      fakt, niewielu ludzi jest świadomych swoich praw:-)

  • Rafał

    w temacie euro.com.pl to akurat jest to zapis zgodny z przepisami. W przypadku odstąpienia od umowy to Klient ponosi koszty odesłania towaru do sklepu, natomiast Sklep zwraca cenę towaru oraz koszty opłaconej wysyłki ze sklepu do klienta. Vision nie zwracał kosztów wysyłki opłaconej przez Klienta dlatego dostał karę.

    • ancymon

      nareszcie ktoś mądry: i kto będzie zwracał plazmę za ok. 100-200 zł przesyłki zwrotnej, za 10 dni użycia?

  • rudy

    Klauzul niedozwolonych jest cała masa. Te ciekawsze lub śmieszniejsze fajnie prezentuje Trusted Shops np.

    http://www.trustedshops.pl/wiadomosci/8019-nowe-niedozwolone-klauzule-wedlug-uokik-czerwiec-2.html

    • Qlki

      Wszystkie są dostępne na stronie UOKiK. Bardzo dużo sklepów nie przestrzega tych przepisów, dlatego im wiecej takich wyroków, tym lepiej.

  • Qlki

    Sąd nie mógł inaczej orzec. Co wiecej niedługo w całej Unii Europejskiej będzie możliwość zwrotu bez podania przyczyny w ciagu 14 dni (zmiany już uchwalone, kwestia implemnetacji). Przepisy te funkcjonują w Polsce i UE od lat i moim zdaniem funkcjonują dobrze.

  • vadsfvdf

    najpierw oburza sie „redaktor” na uzywanie drabin a potem „A klient może przecież otworzyć pudełko z okularami, przymierzyć je,
    wyjść z nimi w plener, zostać zaskoczonym przez jesienny deszcz czy tłok
    w autobusie, który w jakiś sposób może fizyczne uszkodzić oprawki. Jest
    multum czynników, grożących niezawinionemu naruszeniu wątłych elementów
    optycznych.”

    czyli moge uzywac okularow tydzien na miescie ale drabiny juz nie – cebulacza logika mnie szokuje :(

    tak jak jestem za wolnoscia i poszanowaniem klienta to choc nie posiadam zadnego handlu to uwazam ze jak cos kupuje i sie rozmyslam to na wlasny koszt i bez odpakowywania powinno sie to zwracac – chocby dlatego ze potem dostaje to ktos inny a ilez to bylo zali gdy jakis „redaktor” AW dostal uzywanego laptopa z ryska na obudowie.

    a co do vision – oni tej kary nawet nie zauwaza, u nich najtansze szklo jest po 249zl podczas gdy w sieci z przesylka jest ono po 39zl z montażem do oprawki, mowie o prostym antyrefleksie byle jzo !

  • Qlki

    Będąc w sklepie mogę zarządać, aby sprzedawca uruchomił mi, np. Komputer który chce kupić celem sprawdzenia czy jest sprawny, czy działają wszystkie podzespoły etc. Dlatego kupując produkt w Internecie muszę mieć ta samą możliwość. Sytuacje „patologiczne” występują bardzo rzadko i są wliczone w koszta sprzedaży na odległość. Nie ma się czym podniecać.

    • asdfgvasd

      Co? Zazadac to sobie możesz wiesz gmeraniem w kieszeni spodni i to wlasnych. Mozesz poprosic o udzielenie audienci przy otwieraniu komputera a sprzedawca moze odmowic Ci z powodu bez powodu.

      Gdy wyjezdzasz z salonu na jazde probna to podpisujesz papier ze jak spieprniczysz jazde jak cebulak to placisz.

    • Qlki

      Nie znasz przepisów, to się nie wypowiadaj… Nigdy nic nie podpisywalem testujac samochód z salonu…

    • Andrzej

      oo a to dziwne… bo ja zawsze kwita podpisuje… może swój testowałeś po naprawie? :)

    • Qlki

      Jeśli jechałem z kimś z salonu nic nie podpisywałem. Jak bierzesz samochód na kilka dni to wtedy podpisujesz, ze wziąłeś samochód. Ale za ewentualne szkody płaci ubezpieczyciel… Chyba ze sie upijesz ale to oczywiste

    • Andrzej

      płacisz do jakiejś niewielkiej kwoty, duże szkody pokrywa ubezpieczyciel.

    • Luca

      Sprzedawca ma obowiązek umożliwić sprawdzenie towaru.

      http://www.federacja-konsumentow.org.pl/stories.php?topic=10

    • Tomasz Bielecki

      zgodnie z prawem klient ma prawo wyprobowac co kupuje takze w sklepie stacjonarnym, jak ktos mu odmowi to sie wola kierownika i matolek szuka innej pracy…

    • Oj chyba ty nie znasz przepisów. Nie ma czegoś takiego jak ty wypisujesz. Masz w sklepie wyznaczone miejsce na sprawdzenie sprzętu, a więc możesz sobie samemu sprawdzić. Większość sklepów, takie jak MM, daje ci dodatkowo 2 tygodnie na sprawdzenie sprzętu w domu.

  • Art

    w innych krajach UE to jest normalne ze mozna w domu testowac i odsylac. n.p. w niemczech na to sie ma 14 dni, w niektorych przypadkach nawet 30 dni.
    Sklepy internetowe dobrze sobie z tym radza i nie widze zeby n.p. sprzet agd bylby drozszy tam…

    • Andrzej

      Inne kraje UE, mimo tych wszystkich emigrantów są z deka bardziej cywilizowane od Polski. I nie piszę tego bo np popieram nurt „narzekaczy” ale stwierdzam fakt. Stwierdzam też że rośnie nam pokolenie hipokrytów i roszczeniowców – „bo mi się należy”.

  • Andr Zej

    „Ten, ma obowiązek go przyjąć i oddać nam naszą wpłatę, a także koszt przesyłki do sklepu. Jeśli tego nie zrobi, może podzielić los Vision Express.” Panie Karolu, dobrze ze uswiadamia Pan czytelnikow jesli chodzi o prawa konsumenta ale prosze przeczytac jeszcze raz artykul na stronie UOKiK i nie wprowadzac czytelnikow w blad. Sklep ma obowiazek zwrocic koszty wysylki do klienta ale koszt odeslania nie jest zwracany.

    • bobok

      Dokładnie – jeśli towar nie pasuje klientowi to ten sam musi pokryć koszt wysyłki. Jest od tego wyjątek – jeśli towar był uszkodzony, bądź niezgodny z opisem – wtedy koszty ponosi sklep.

    • Karol Kopańko

      To prawda, moje przeoczenie, już poprawiam :)

  • Kamil Radziejewski

    Najlepszym rozwiązaniem była by możliwość zwrotu produktu w takim stanie, by nadawał się do ponownego sprzedania. Problem jedynie zostaje z opakowaniem, ale może w końcu przestali by pakować w te plastiki, które ciężko się otwiera i nie da się później zapakować…

    A co do soczewek to gruba przesada, każdy zna swoją wadę wzroku, a jeśli nie to już problem kupującego. Sklep nie może za to odpowiadać.

    UOKiK powinien dbać o prawa konsumenta, ale nie kosztem firmy.

    • feamoignargfaionakfj9ajfopamjv

      Widać, że nie nosisz soczewek.

      Nie chodzi o wadę wzroku lecz komfort ich noszenia…

    • Kamil Radziejewski

      Tak się składa, że nosiłem kiedyś soczewki i teraz jeszcze od czasu do czasu założę. Właśnie nie mogłem znaleźć takich, które były by dla mnie w pełni komfortowe.

      Wypróbowanie 15 różnych soczewek i wybranie tych jednych najlepszych, a resztę zwrócenie jest po prostu nadużyciem, to samo można by robić z produktami spożywczymi… Czy serio obiektywnie patrząc na sprawę uważasz, że to w porządku, że klient może KAŻDY produkt rozpakować przymierzyć/spróbować/przetestować i potem oddać? Nie widzisz, że łatwo tutaj o nadużycia?

      Tu nie chodzi o to jak by było fajnie dla Ciebie, tylko jak by było uczciwie ogólnie dla całego rynku. Prawo powinno chronić obie strony.

    • Luca

      Tyle, że soczewki dobiera okulista na testerach.

      Nikt normalny nie będzie na własną rękę próbował 15 różnych na chybił trafił, bo tylko można sobie zaszkodzić.

    • Sloma

      Firma sobie to wrzuci w koszta i odliczy od podatku, nie bój sie na bank nie straci. Ludzie nie odsyłają masowo towarów bo za odesłanie towaru płaci klient. Autor tekstu nie douczył się i wprowadził wszystkich w błąd.

  • Norbert Krasnodębski

    Dla klientów dobra decyzja, dla sklepów nie. Według mnie to idiotyzm. Sprzedajecie jakieś urządzenie, a po paru dniach ktoś chce zwrotu kasy i oddaje rozpakowane urządzenie… Bez sensu.

    • andrzej

      Ja zawsze wychodziłem z założenia że jak użyłem towaru w stopniu takim że nie sprzeda sie ponownie to nie odsyłałem, ale tu widze można robić co sie chce i odsyłać.

      Przy takim prawie to ja e-sklepu nie otworze, bo wystarczy kilku cebulaków, albo zawzięta konkurencja i już leżysz…

  • Pierwsze słyszę, żeby sklep miał obowiązek przyjąć towar. Towar należy zwrócić w niepogorszonym stanie!

    • u7

      A towarem jest nie tylko sam produkt użytkowy ale również opakowanie, wszystko to co producent dostarczył dystrybutorowi stanowi komplet, który powinien być dostarczony kupującemu w nienaruszonym, niepogorszonym stanie. Ciekawe, czy ci którzy tak popierają to prawo do zwracania używanych rzeczy chcieliby kupować 10 dniowe używki w rozbebeszonych pudełkach.

    • Luca

      Towar może być rozpakowany i używany.

      http://www.federacja-konsumentow.org.pl/stories.php?topic=10

    • Borys

      Nieprawda. Ustawa określa to jako „w granicach zwykłego zarządu”. Konia z rzędem temu, kto wyjaśni co to znaczy w praktyce.

    • Karol Kopańko

      Dokładnie. Bardzo ciężko jest to zastosować w praktyce.

    • Sloma

      Wszyscy zapominacie, że to nie polskie prawo a przepisy unijne.

    • Luca

      Każdy prawnik ci powie, że to znaczy iż towar może być normalnie używany do celu do którego jest przeznaczony.

    • Kamil Radziejewski

      Nasze prawo zawsze zostawia furtkę dla oszustów. Bo zrobienie jednoznacznie rozumianego przepisu jest zbyt trudne.

    • Luca

      Przeczytaj ustawę o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej.

      http://www.federacja-konsumentow.org.pl/stories.php?topic=10

  • Marcin

    ze statystyk wynika, że zwroty to około 2% sprzedaży, czyli praktycznie margines, gdyby nie można było zwracać, to kupujący byłby w gorszej sytuacji niż przy zakupach w zwykłym sklepie a chyba nie o to chodzi.

    • andrzej

      Zwracanie zwracaniem ale na jakiś sensownych zasadach. A nie że dostajesz np soczewki, zuzyjesz pare i co z resztą? Na każdym opakowaniu pisze że nie do sprzedaży pojedynczej…

    • Luca

      Zużytych jednorazowych nie można zwrócić.

      Tylko takie do wielokrotnego noszenia.

    • Andrzej

      :) +10

    • Jacek

      Przeciez to jest chore bo ktos sobie zamowi garnki do domu.Bedzie w nich gotowal rozne produkty i 10 dnia zwroci je do sklepu bez podawania przyczyny.Jak myslisz co sklep zrobi z takimi garnkami?Tak dobrze myslisz.Sprzeda je innemu klientowi ktory placi jak za nowy towar a dostaje uzywany.Zwroty powinny byc uzasadnione czyli albo towar jest wadliwy,odbiega od opisu itp a nie ze nie podoba mi sie bez podawania przyczyny.

    • Luca

      I właśnie o to chodzi, bo ten inny klient mógł zwrócić te używane garnki bez problemu.

      Możliwość zwrotu ma rekompensować brak możliwości oglądnięcia towaru przed zakupem.

    • Karol Kopańko

      Tylko 2 %? Gdzie sa takie badania?

    • Jacek

      Aha czyli przed wprowadzeniem tego prawa zwroty byly w dziesiatkach procentow?Skoro piszesz ze zwroty to margines to po co w ogole to prawo ktore jest czesto wykorzystywane przez cwaniakow.Jesli przy obecnym prawie tych zwrotow jest tak jak mowisz 2 % i wiekszosc tych zwrotow to cwaniaki to bez tego prawa zwrotow byloby1% badz 0,5%.To tylko potwierdza(jesli przyjac Twoje dane) ze mamy w polsce uczciwych sprzedawcow tak wiec nie wiem skad sie bierze ta nagonka na sprzedawcow.Cos mi sie to wszystko kupy nie trzyma.Tak wiec albo masz zle dane albo UOKiK nas po prostu oszukuje

  • Paweł Psztyć

    To jest bardzo dobre prawo. Zostało ono zaproponowane w takiej formule po wieloletnich dościwadzeniach konsumentów ze sprzedawcami. To ci drudzy mają silniejszą pozycję. Bez odpowiednich praw kupujący byłby na staconej pozycji jeśli rzeczywiście doszło by do sytuacji kiedy dostaje towar niezgodny z umową.
    Oczywiście są odstępstwa od tej ustawy. Przedmioty szybkopsujące się czy z widocznymi sladami urzytkowania (jeśli nie zostały zgłoszone przy odbiorze) nie zostaną uwględnione przy zwrocie.

    • Kamil Radziejewski

      Czyli zamiast wyrównać sytuację, państwo woli zabrać silniejszą pozycje jednym a dać drugim? Chyba nie tak to powinno działać.

    • Paweł Psztyć

      To nie tak. Raczej to właśnie państwo stara się zrobić – wyrównać sytuację. Przedsiębiorca nadal ma całkiem sporo praw. Prowadzenie biznesu jednak to również i obowiązki, i o tym należy pamiętać.

  • kosmosky

    W UK jest to powszechne prawo, niestety, jak zauważyłem wykorzystywane często przez polskich współbraci. Akcje typu zakup zastaw stołowych tylko na imprezę, sprzętu elektronicznego na „weekend”. Co gorsza cieszą się wtedy że „oszukali system”. Chociaż mi też się to zdarzyło jakiś czas temu podczas składania nowego pc. Zakupiłem dysk ssd 128gb, po czym później zauważyłem że jest kilka funtów droższy 256gb o minimalnie wolniejszym transferze. Wróciłem do sklepu i przyjęli bez mrugnięcia okiem. Zapytałem sprzedawcy czy nie zainteresuje się czemu oddaje. Odpar że to nieważne, i tak im zwrócą pieniądze a dysk wróci do Samsunga jako wadliwy. Szkoda tylko dysku bo był sprawny. Konsumpcjonizm.

    • Marek Smoliński

      A potem mamy kryzys, dziwimy się czemu i doszukujemy się tego w stopach procentowych i innych abstrakcjach, jakimi się zasypaliśmy.

  • Darek Kotara

    Sam kilka tygodni temu kupiłem okulary w jednym z internetowych sklepów. Niby wszystko wypełniłem ok ale jednak po dwóch dniach noszenia zauważyłem, że boli mnie przez nie głowa. Prawdopodobnie źle odliczyłem rozstaw źrenic. Towar odesłałem na własny koszt, bez podania przyczyny, do sklepu. Co prawda trochę to trwało, ale dostałem zwrot kosztów zakupu okularów, niestety bez kosztów wysyłki.

    • Luca

      Rozstaw źrenic to mierzy okulista.

    • indy

      Żona miała podobny problem, ale kupowała w sklepie stacjonarnym. Przy reklamacji podgięli tylko lekko ramki i jest ok.

  • Tomasz2D

    W Polsce sklepy internetowe bronią się przed przyjmowaniem zwrotów ponieważ jadą na marży typu 1,- zł. Sprzedam lodówkę za 1999,- zł zarobię złotówkę, sprzedam telewizor za 2999,- zł i też zarobię złotówkę. Gdy przy marży 30% starczyłoby na pokrywanie kosztu zwrotu. Niestety coś za coś.

    • Luca

      Marże są rzędu 30%, nikt by nie prowadził sklepu dla 1 zł od towaru za kilka tysięcy..

    • Tomasz2D

      Eeee tam. Oczywiście przerysowałem sprawę z tą jedną złotówką, ale w internecie jest tak duża konkurencja cenowa wymuszana przez Allegro i porównywarki cenowe, że handluje się naprawdę na minimalnych marżach. Jak kupujesz towar w sieci? Sortujesz po cenie szukając sprzedawcy?

    • Luca

      Kupuję w internetowym sklepie producenta.

    • Tomasz2D

      Aha, tylko, że zwykle u producenta płacisz więcej niż u dilera.

    • Luca

      Niekoniecznie, iPhone w Apple Online Store kosztuje mniej niż u reaselerów.

    • Dla złotówki nikt by nie prowadził sklepu, ale nie wiem skąd wziąłeś to 30%. No chyba, że masz na myśli akcesoria. Bo duży sprzęt to już na takim poziomie raczej nie jest.

    • Luca

      Przykład z rynku telefonów: producent produkuje smartphona za 1000 zł, sklepowi sprzedaje za 2000 zł, a sklep konsumentowi za 3000 zł.

    • Nie dyskutuję już z tobą bo tym przykładem ładnie pojechałeś :)

    • Luca

      Koszt produkcji iPhona 5S to 250 $ a w sklepach chcą za nie 4000 zł.

      Realia są takie że sklep zgarnia z tego 1000 zł, państwo 1000 zł, a reszta zostaje dla producenta.

      Na kosmetykach, ciuchach czy alkoholu marże sa dużo większe.

    • Klim

      kosz produkcji telefonu to nie są koszty które producent ponosi – do tego dolicz opracowanie technologii, patenty, projekty, prototypy, marketing, transport, obsługę itp. itd.

    • Luca

      Dlatego producent sprzedając sklepowi inkasuje 2000 zł.

      Z czego musi opłacić nie tylko produkcję ale również reklamy, serwis, wsparcie techniczne, aktualizacje systemu itd.

    • Marże wcale nie są takie wysokie. Niestety. Niektórzy nawet zaniżają cenę towaru podbijając ceny przesyłki. Ten handel w necie zabija sklepy fizyczne, gdzie normalnie powinien być doświadczony personel, który doradzi i pomoże wybrać.
      Konkurencja generalnie jest dobra, ale do czasu kiedy jest zdrowa…

    • Luca

      Są tak wysokie, na niektórych produktach nawet wyższe.

  • mirosław borubar

    Pierwsi krzyczą przedsiębiorcy, a jak podniosą ceny a zwrotów nie będzie to będą się cieszyć, że za nic mają większe zyski. Kwestia jest taka, którzy cwaniacy będą akurat mieli lepiej i akurat już cwaniakom sprzedawcom wystarczy, a cwaniacy kupujący niech się pocieszą.

    Ja jakbym miał potrzebę to bym bez skrupułów wykorzystał sytuację. Tym bardziej, że już nie raz i nie dwa kupiłem jakiś szmelc w ynternecie i niestety nie działał. Ktoś mi powie, żebym sprawdzał gdzie kupuję. To ja odpowiem ciekawe gdzie bo w necie praktycznie nie ma żadnych informacji, a już na pewno nie wiarygodnych na temat sklepów/produktów (słodzenie na stronie sklepu, albo kupione opinie w ynternecie), pomijając międzynarodowe matki jak mediamarkt. A jakbym kupował tylko w takich, to raz że bym przepłacał, a dwa że nasi biedni przedsiębiorcy płakaliby że nie mają ruchu bo wszyccy kupują u molochów.

    Jakby sprzedawcy nie cfaniakowali, to by nie było potrzeby stwarzania okazji do cfaniakowania nam konsumentom.
    A gwarantuję Wam, że jak jedne sklepy poupadają, to na ich miejsce powstanie 10 innych, więc argument gdzie będziemy kupować jest chybiony.

  • Kamil Trebunia

    Co chwilę się czyta gdzieś, że ktoś w USA używa telefonu, czy tam aparatu, czy czegoś i po kilku dniach jednak uznaje, że go zwróci. W Polsce w zasadzie się nie spotyka takich zachowań – w zasadzie nie wiedziałem, że jest to możliwe. Cieszę się, że teraz wiem – na pewno będę częściej, z mniejszym wahaniem robił zakupy.

  • Andrzej

    Jako konsument jestem przeciwny zwrotom używanych towarów, po pierwsze kupując online ponosimy ryzyko tego że towar może być inny niż oczekiwaliśmy, jeśli nie chcemy ryzyka kupujmy w sklepie. Po drugie nie mam zamiaru dostawać „nowego” produktu po kimś…

    • Luca

      Możliwość zwrotu jest właśnie po to bu konsument nie musiał ponosić ryzyka zakupu przez internet.

  • maron

    no niezle a co ze sklepami odzieżowymi przecież to raj dla klienta co dzień nowy ciuch

  • Stefan

    Takie regulacje sa od lat w US i reszcie UE ale widzę, ze nasze Polskie ‚byznesmeny’ znów mają problem z tym co gdzie indziej jest normalnoscia.

  • Nick

    Soczewki nie podchodzą przypadkiem pod produkty medyczne? To znaczy, że niedziałające lekarstwa też można zwrócić? Śmiesznie, śmiesznie.

  • Artur

    Wszyscy mówicie o patologii klientów, a nie zwracacie uwagi że cwaniaczków „biznesmenów” też nie brakuje. I to gdyby pseudo sprzedawców w e-handlu nie było to i przepisy były by inne. Oczywiście uczciwi sprzedawcy tracą na tym najwięcej

  • Bla

    „Koszt opakowania i odesłania Towaru ponosi Konsument.
    Stoi on oczywiście w sprzeczności z polityką UOKiK”

    Nieprawda. Sklep ma obowiązek zwrócić koszt transportu ze sklepu do klienta. Klient ma obowiązek odesłać towar do sklepu na własny koszt.

  • Sklep powinien mieć opcję sprawdzenia sprzętu. Jeśli ktoś nie jest do końca zdecydowany to może zamówić taki sprzęt, wypróbować i odesłać.
    Jeśli się decyduje to sklep wysyłka my funkiel nówke sztukę już bez możliwości zwrotu i tyle.

    Wtedy sklep może wysyłać te rzeczy wcześniej zwrócone na próbę.

    Oczywiście zwiększy to koszty i bla bla bla.

  • Marcin

    To niesamowite, ze wsrod komentarzy jest ciagle zauwazalne podejscie sprzedawcow-przedsiebiorcow z poprzedniego ustroju. Na szczescie teraz jest duzy wybor wsrod sklepow i oferowanych uslug. Wolna droga, mozecie podnosic ceny.

  • Piotr Tokarski

    Zgodnie z prawem można zwrócić tylko pełnowartościowy towar za wyjątkiem min.
    „świadczeń, które z uwagi na ich charakter
    nie mogą zostać zwrócone lub których
    przedmiot ulega szybkiemu zepsuciu”

    Wobec tego klient salonu optycznego może otworzyć i przymierzyć okulary już próba uderzania twarzą o ścianę wychodzi poza zwykły zakres rzeczą

    Klient może sobie poczytać ulotkę o szkłach kontaktowych i sprawdzić moc na opakowaniu – ale włożenie szkieł kontaktowych spowoduje że towar jest niepełnowartościowy

    PS: Mniej insynuacji więcej faktów
    PS2: Oszczędzanie na prawnikach źle się kończy

    http://vimeo.com/22053820

  • Sloma

    Nie rozumiem autora powyższego artykułu. Po pierwsze powyższa decyzja UOKIK nie wynika z polskiego prawa tylko europejskich zapisów ochrony konsumenta. W całej unii obowiązują identyczne przepisy. Po coś one są, chronią one interes uczciwego konsumenta, który nie ma możliwości sprawdzenia towaru przez internet przed zakupem. Po drugie, ktoś tutaj zapomina o bardzo ważnym fakcie, sklepy są dla nas a nie my dla nich, w imię zasady „Klient nasz pan”. Po trzecie pewne kategorie towarów nie mogą być zwrócone, m.in. wymieniana w komentarzach bielizna i szczoteczki do zębów. Po czwarte, uczciwy sprzedawca nie potrzebuje znać tego prawa on ma je „we krwi” i zrobi wszystko aby klient był zadowolony z zakupu i powrócił do sklepu następnym razem, to nie czasy komuny gdzie ludzie zabijali się o towar a sprzedawca był panem i władcą. Po piąte, tradycyjne sklepy w Europie wychodzą temu naprzeciw i same oferują dobrowolnie nawet 30 dni zwrotu towaru i nikt nie narzeka. Ktoś kto kupuje z Amazona pewnie to wie, Amazon słynie z przyjaznej konsumentowi polityki zwrotu towaru, bez zająknięcia przyjmują towar. Gwoli zwrotów kosztów wysyłki, tutaj również jest fair gdyż zarówno sprzedawca jak i klient pokrywają koszty po równo, sprzedawca wysyła towar a klient go odsyła i to z reguły wystarcza do odstraszania „cfaniaków”.

    Do autora tekstu, wkradła się nieścisłość: „Koszt opakowania i odesłania Towaru ponosi Konsument” wcale nie stoi w sprzeczności z polityką UOKiK. Zgodnie z przepisami, jeżeli konsument zwraca towar, odsyła go przedsiębiorcy na własny koszt, ale sprzedawca zwraca klientowi zarówno cenę towaru jak koszty wysyłki towaru do konsumenta.
    Mówiąc prościej towary wysyłamy na swój koszt, ale dostajemy zwrot wszystkiego co wpłaciliśmy.

  • ChHawudepexe

    Mozna zatem blogaska o testowaniu rzeczy odpalac :)

  • Mikołaj Koliński

    Sprawa jest dość prosta, zawsze można doliczyć na fakturze „koszt logistyczny” który występować będzie przy każdym zamówieniu i który trzeba ponieść każdorazowo przy zetknięciu się ze sklepem.

    Koszt przesyłki 0,01 PLN i po temacie :)

  • jarekt

    Jest też inny aspekt. Powszechne ostatnimi latami oglądanie towaru w sklepie a kupowanie w Internecie. Bo przedsiębiorca internetowy nie ponosi kosztów lokalu, pracowników, ekspozycji itp. Dzięki takim przepisom koszty sprzedaży internetowej muszą zawierać także koszty zwrotów co przy niewielkim ich odsetku nie prowadzi do znaczącego wzrostu cen ale odrobinę wyrównuje szanse sklepów internetowych i stacjonarnych. Czyli na takich przepisach zyskują oczywiście konsumenci ale także rynek.

  • Danny

    Koszt opakowania i odesłania Towaru ponosi Konsument.
    =================================================
    Ależ oczywiście. Jedynie w przypadku uznanej reklamacji koszt (najtańszego rejestrowanego) odesłania (ale już nie opakowania) jest zwracany klientowi.

  • ToMasz

    patologią jest coś innego. Urząd nakazuje towar przyjąć, ale nie istnieją przepisy co z takim towarem zrobić. Byłoby bardzo uczciwie, aby sprzedawca oddany towar sprzedawał taniej, ale nie kosztem swojej symbolicznej marży, tylko kosztem obniżenia podatku!!!!!

  • detektyw0

    rtv agd. Są
    też handlarze na allegro tacy, jak D7T. Oferują towar, którego
    wcale nie mają i piszą nieuczciwie, że jest w sprzedaży „od
    ręki”. Czekają na naiwnych, żeby wpłacili pieniądze za
    zamówiony towar. Wtedy D7T stara się szybko kupić dla takiego
    klienta towar (czesto z opóźnieniem, bo nie zawsze jest w hurtowni,
    albo wręcz na allegro – były też takie przypadki).

    Należy
    uważać na takich cwaniaczków i skrupulatnie sprawdzać negatywne
    komentarze. Wszystkim kupującym na allegro polecam dużo
    cierpliwości dla sprawdzenia kontrahenta.

    Pozdrawiam
    cierpliwych klientów allegro.

  • antydebil

    Czy wy jesteście debilami??? Rozkazując ludziom nic nie uzyskacie.

  • Wredniak Paskudny

    Cfaniaków? To Ty tak „kaleczysz” język ojczysty? Wstyd! (hint: CWANIAK).