155

Kto ma płacić za dobre dziennikarstwo? Bo za złe płacimy wszyscy

Czytając tekst Macieja Sikorskiego o roli i kryzysie dziennikarstwa w obecnym świecie naszła mnie nieco przewrotna myśl: ratowanie dziennikarstwa należałoby zacząć od ratowania czytelników przed nierzetelnymi dziennikarzami.

Autorem tekstu jest Karol Schwann, obecnie PR-owiec w agencji Szapiro Business Advisory. Wcześniej przez ponad sześć lat pracował jako dziennikarz, redaktor i redaktor naczelny.

 

Absolutnie zgadzam się z postawioną przez autora tezą, że rzetelne i dobre dziennikarstwo jest istotne. Na tyle, że w czasach malejących nakładów należy się o nie zatroszczyć. Maciej Sikorski pozostawia otwartą kwestię, jaką formę ta pomoc powinna przyjąć. Jednym z zaproponowanych przez niego pomysłów jest dofinansowanie mediów, czy to z pieniędzy prywatnych, czy to publicznych. I słusznie zauważa, że taki transfer środków może rodzić patologie.

Jednak spójrzmy na problem upadającego (mam tu na myśli zarówno kondycję finansową, jak i poziom) dziennikarstwa od drugiej strony:  aby podnieść poziom mediów, trzeba zacząć od ich odbiorców. Uściślając: przyszłych odbiorców. Mamy tu bowiem do czynienia ze ścisłym powiązaniem poziomu mediów z poziomem ich czytelników/widzów. Instytut Badań Edukacyjnych przeprowadził w zeszłym roku eksperyment z którego wynika, że 60 proc. polskich gimnazjalistów nie potrafiło odróżnić w tekście faktów od opinii. Raczej ciężko wierzyć w to, że będą oni w przyszłości świadomymi odbiorcami przekazów medialnych. Po ukończeniu szkoły uczeń powinien posiadać podstawowe kompetencje, dzięki którym będzie odporny na stosowane w mediach manipulacje, przekłamania i „pisanie pod tezę” a dodatkowo sam będzie w stanie ocenić wiarygodność poszczególnych źródeł oraz wskazać teksty, które powstały bez dochowania elementarnej rzetelności dziennikarskiej.

Jednak aby wyrobić kompetencje świadomego odbiorcy mediów, trzeba w ogóle czytać. I w tym przypadku mamy dramat. Zgodnie z badaniem przeprowadzonym przez Bibliotekę Narodową w 2015 roku. Jeśli w ostatnim roku przeczytaliście więcej niż kilka artykułów na Antyweb, to jesteście bardziej oczytani niż 45,6 proc. respondentów wspomnianego badania. Bo właśnie tyle, w ciągu 12 miesięcy poprzedzających wizytę ankietera, nie przeczytało tekstu dłuższego niż 3 strony maszynopisu. Natomiast 15 proc. w życiu (!) nie przeczytało żadnej książki.

Wracając do tematu mediów. Maciej Sikorski w swoim tekście zastanawia się, jak powinny być dotowane. Można pójść nieco inną ścieżką: dotować nie media, a serwisy zajmujące się weryfikowaniem wiadomości (mamy ładny odpowiednik w języku polskim, więc nie ma sensu używać zwrotu „fact-checking”). W ten sposób pośrednio duże koncerny, takie jak wspomniany w tekście Facebook czy Google mogłyby dołożyć cegiełkę do rozwoju społeczeństwa i jednocześnie uniknęlibyśmy sytuacji, gdy dane medium uzależnia się od swojego darczyńcy. Google już zrobiło pierwszy krok w tę stronę: w zeszłym roku koncern przekazał 150 tys. euro trzem brytyjskim organizacjom weryfikującym przekazy medialne. W ten sam sposób na jakość dziennikarstwa mogłoby, nie bezpośrednio (i o to chodzi), mieć wpływ również państwo.

Wtem ktoś zapyta: „dobrze, ale w takim razie z czego mają się utrzymywać media?” Jeśli media mają być rzetelne, nie powinny utrzymywać się tylko z reklam i innych płatnych treści. W takim razie z czego? Być może dojrzewamy już do czasów, gdy zacznie dominować model mediów utrzymywanych tylko przez czytelników. Obecnie wpływy ze sprzedaży wydawnictw/dostępu do treści stanowią mniejszy lub większy odsetek całkowitych przychodów danego medium. Być może w przyszłości rozpowszechni się model, w którym ze struktury przychodów całkowicie znikną reklamy, ewentualnie poszczególne wydawnictwa będą dorabiały w pokrewnych branżach (już teraz widać, jak część mediów dywersyfikuje dochody, oferując na przykład organizację rozmaitych wydarzeń). W tym przypadku w upowszechnianiu formy „dziennikarstwa obywatelskiego” mogłoby pomóc państwo, stosując dodatkowe zachęty podatkowe i odpisy dla osób, którzy z własnej kieszeni łożą na czytane przez siebie tytuły.

A czemu temat poziomu mediów interesuje mnie, PR-owca? Bo od tego wspomnianego poziomu zależy także poziom branży public relations. Będzie on zdecydowanie wyższy, gdy naszymi partnerami w pracy będą rzetelni i rzeczowi dziennikarze, tworzący wiadomości dla świadomych odbiorców, umiejących odróżnić fakty od przesądów, teorii spiskowych i niepotwierdzonych doniesień. W komunikacji rzeczowa i spokojna dyskusja jest zawsze czymś na wagę złota. Emocje zdecydowanie bardziej przydają się kibicom i sportowcom.

  • Drooith

    Z ostatnich newsów ‚na topie’: „10 sierot” pokazuje jak wygląda ‚dobre dziennikarstwo’ w naszych realiach.

  • Artur Gusiński

    Ależ wg lewej strony gimnazja podniosły poziom wykształcenia, jak możesz pisać, że w 2015 gimnazjaliści mają problem ze zrozumieniem tekstu, ach, och , co to za herezje….
    Od początku przemian w Polsce zaniżany jest poziom szkolnictwa, zgodnie z zasadą: potrzeba nam taniej (czyt. niewykształconej) siły roboczej.
    W pełni zgadzam się z tezą, że poziom mediów wynika z poziomu czytelników, zgodnie z zasadą podaż-popyt.

    • Przemek

      i właśnie dla tego prasa specjalistyczna ma się dobrze.

    • Artur Gusiński

      I hobbystyczna też. Boję się jednak, że młodzież ma coraz mniej dobrej lektury codziennej i rzetelnego dziennikarstwa.

    • Ten rodzaj prasy trafia do pewnej niszy, która jest akurat pewnym i sprawdzonym klientem. Nie musi zatem walczyć krzykliwymi tytułami i zdjęciami o uwagę, bo broni się swoją wartością, która jest nieporównywalnie wyższa od mainstreamowych tytułów

    • Artur Gusiński

      I tutaj pelna zgoda.

    • Karol Schwann

      Artur kwestia ogólnego poziomu gimnazjów oraz tego, czy słusznie je się likwiduje to temat na inny tekst :) Ale z tego co wiem w programie szkolnym nie ma w ogóle czegoś takiego jak uczenie kompetencji czytelniczych, przydatnych w odbiorze przekazów medialnych. Dzieciaki muszą tylko umieć odpowiedzieć na pytanie, o czym jest tekst – i na tym „czytanie ze zrozumieniem” się kończy

    • Artur Gusiński

      Ale w starym programie 8-klasowej szkoły logiczny rozbiór tekstu, czytanie ze zrozumieniem oraz technika dyskusji były w tematach dla nauczycieli klas 6-8. Wiem , bo widziałem konspekty nauczycielskie. Zostało to zarzucone wraz z pierwsza reforma edukacji za SLD w 1995 roku.

    • Piotr Potulski

      Nie wiem czy to gimnazja podniosły poziom wykształcenia, jednak w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat jakość i dostępność kształcenia poprawiła się. Szkoły do których chodzi mój syn są lepsze niż te do których chodziłem sam. Nie zmienia to dość oczywistych faktów, że dzieci w wieku gimnazjalnym używają swoich mózgów nieco inaczej niż ludzie, a idiotów rodzi się tyle samo co wcześniej. Jeśli czegoś brakuje w naszym systemie edukacji to właśnie oferty dla tej taniej siły roboczej – kucharzy, malarzy itd.

    • Artur Gusiński

      Niestety Piotrze jesteś w błędzie: wg Eurostatu poziom wykształcenia spada nam od kilku lat. Jedyna co rośnie, to ilość absolwentów oraz osób z wykształceniem wyższym i licencjackim , poziom systematycznie spada. Wtynika to z bardzo niskiego progu zdawalności oraz „konkurencji” uczelni o studentów.
      Dwa przykłady: kolega wykłada historię na pewnej uczelni i ma na 3 roku w grupie 47 studentów z czego 3 z duzym problemem z czytaniem , a jeden wg niego to po prostu analfabeta. I dalej drugi przykład: jego dziekan w prywatnej rozmowie ” ale płaca czesne, więc nie możemy ich po prostu wywalić”.

    • Piotr Potulski

      Czy możesz wskazać badanie? To, że część ludzi, która 20 lat temu skończyła by edukację na zawodówce dzisiaj kończy studia licencjackie to prawda i o tym pisałem. Argument na poparcie moich słów: http://thelearningcurve.pearson.com/index/index-ranking

    • Artur Gusiński

      Tutaj masz ogólne dane, ja brałem z kilku działów: http://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php/Enlargement_countries_-_education_statistics .
      Natomiast faktyczny wzrost ilości ludzi z wykształceniem wyższym idzie nam w parze z systematycznym spadkiem w rankingu uczelni na świecie. jak jeszcze do 1992 roku mieliśmy 3 uczelnie w pierwszej 100, tak dziś mamy 2 uczelnie w 5 setce:http://www.shanghairanking.com/ARWU2016.html?.
      Wg rektora UJ trudno będzie te pozycje utrzymać…. Zwróć uwagę na uczelnie z Węgier: dwie w drugiej setce, i jeszcze 2 przed naszymi.

    • Piotr Potulski

      Jedno drugiego nie wyklucza. Niezłe wyniki w edukacji powszechnej nie są poparte wynikami na poziomie szkolnictwa wyższego. Są to (powinny być?) dwie zupełnie różne dyscypliny – w kształceniu powszechnym liczy się właśnie powszechność – żeby dzieci nauczyły się pisać, liczyć, zdrowo odżywiać, dbać o zęby itd. Im wyżej tym powszechność ma mniejsze znaczenie a istotne stają się wybitne jednostki. O ile szkoły podstawowe, gimnazjalne i licea radzą sobie z wpojeniem podstawowych umiejętności, to tak jak piszesz, szkoły wyższe zajmują się głównie drukowaniem nic nieznaczących dyplomów.

    • Artur Gusiński

      No właśnie że nie.Niestety ale dane mówią co innego: jest coraz gorzej z czytaniem, pisaniem i liczeniem po ukończeniu gimnazjum. Aktualnie nauczanie w gimnazjum nastawione jest na ..omijanie systemu. Jak zrobić by zaliczyć testy,które nie wymagają wiedzy podstawowej, lecz rozszerzonej ogólnej.
      Mówiąc w uproszczeniu: pokazujemy dzieciom piękny dom z wieloma pokojami, sypialniami, kuchnią i garażem, nie wymagając by wiedziały że musi mieć fundamenty, ściany i dach….
      O spadającym czytelnictwie, ale i np. spadającym zainteresowaniu rysowaniem, pisaniem, modelarstwem napisano już tony, nawet w Polsce. Po prostu rośnie nam pokolenie biernych odbiorców ( net, filmy, zabawki- ma być proste, szybko się nudzić i nie wymagać zgłębiania)….

    • Piotr Potulski

      Nie zgadzam się z tym co piszesz – próbowałem znaleźć benchmarki na podanych przez ciebie stronach, niestety nie udało mi się – jeśli możesz podaj napiary na konkretne dane – ciężko mi się odnieść do ogólnych stwierdzeń. Co do umiejętności z nauk przyrodniczych matematyki i czytania wzrost lub utrzymanie powyżej przeciętnego poziomu wskazuje przytoczone już badanie the learning curve, jak również testy PISA: http://www.compareyourcountry.org/pisa/country/pol Owszem – na całym świecie odbiorcy oczekują przekazów w coraz krótszych formach. Sam jestem tym po części zaniepokojony – z drugiej strony ciężko mi samemu uwierzyć, że ktokolwiek był w stanie przeczytać takie Nad Niemnem nie pomijając opisów przyrody – więc też nie przesadzajmy z tym biadoleniem nad współczesną młodzieżą trwającym już od czasów rzymskich.

    • Artur Gusiński

      Hmm .. jak skończyli ci rzymianie?
      Jest źle. czytelnictwo spada, umiejętność czytania ze zrozumieniem zanika, jesteśmy w ogonie Europy pod względem rozwoju nauki i techniki, brakuje koncepcji rozwoju/zmiany , bo większość zadowala „ciepła woda w kranie”. I niestety mamy już efekt radosnej polityki Balcerowicza: „zdobędziemy Europę tanią siłą roboczą”.NIe zdobyliśmy i nie zdobędziemy, natomiast dzieci elity kończą te 10% szkół w Polsce które coś dają i edukację kończą za granicą. Dlaczego?

  • Dziennikarze to też ludzie, którzy mają swoją opinię i forsują ją często nie patrząc na fakty. Podobnie z tymi sprawdzaczami faktów (fact-checking) – mają oni te same wady co dziennikarze i promują swoją opcję polityczną. Na szczęście dziś dziennikarze nie mają takiej władzy jak w przeszłości, bo każde kłamstwo, które opublikują da się szybko wyprostować. Po co nam sprzedajni dziennikarze, którzy udają, że są bezstronni?

    • IdontgiveaF

      Jedna osoba zawsze będzie miała skłonność/uprzedzenie w pewnych kwestiach ale odpowiednio zebrany zespół powinien być bardziej obiektywny. Jeśli wszystko jest transparentne, oraz możliwe jest publikowanie zdań odrębnych w przypadku, gdy zespół nie może dojść do konsensusu -nie mam nic przeciwko pozarządowej instytucji weryfikatorów.

    • Najgorszym przykładem jest USA. Praktycznie wszyscy dziennikarze są za demokratami, za aborcją i w ogóle przeciw republikanom. Nie byłoby to problemem, gdyby otwarcie mówili o swoich sympatiach, ale oni udają obiektywnych. Jednocześnie przemilczają błędy Demokratów, a krytykują Republikanów za najdrobniejsze wykroczenia. Oglądając CNN czy czytając New York Timesa można mieć wrażenie, że cały kraj jest przeciwko nowemu prezydentowi, a jednak połowa kraju jest za nim. Media jednak to przemilczają, albo określają wszystkich republikanów mianem red-necków czy mieszkańców fly-over-states.

    • IdontgiveaF

      Oglądając CNN czy czytając New York Timesa można mieć wrażenie, że cały kraj jest przeciwko nowemu prezydentowi, a jednak połowa kraju jest za nim.

      No własnie, każdy ma jakiś skręt. Jeden twierdzi, że połowa kraju jest za nim, drudzy, że niecała połowa głosujących. Ci pierwsi odrzucają wyniki ankietowych badań [braku] poparcia (bo zmanipulowane), drudzy na nichj bazują.

      Media jednak to przemilczają, albo określają wszystkich republikanów mianem red-necków czy mieszkańców fly-over-states

      Nie oglądam CNN bo mam ciekawsze zajęcia od śledzenia ich ciągłych „breaking newsów”, ale jakoś ciężko mi sobie wyobrazić, żeby tak się odnoszono do republikanów jako całości. Chyba wyczuwam tu nutkę straw mana ;) Oglądam jawnie progresywne kanały, i poważni ludzie takich uogólnień nie używają.

    • Ja nie mam problemu, że CNN jest pro-demokraci, problem mam z tym, że oni udają bezstronnych. W ten sposób kłamią. Np. Fox News wyraźnie opowiada się za Republikanami i to jest uczciwe.

      „Nie oglądam CNN bo mam ciekawsze zajęcia od śledzenia ich ciągłych „breaking newsów”, ale jakoś ciężko mi sobie wyobrazić, żeby tak się odnoszono do republikanów jako całości. Chyba wyczuwam tu nutkę straw mana”
      Jeżeli nie oglądasz to czemu się wypowiadasz w komentarzu na ten temat? Coś w rodzaju: nie wiem, ale się wypowiem?

      „Oglądam jawnie progresywne kanały, i poważni ludzie takich uogólnień nie używają”
      w tym zdaniu wyraźnie widać twoje uprzedzenia – wynika z niego: „tylko progresywni mogą być poważni”

    • IdontgiveaF

      Jeżeli nie oglądasz to czemu się wypowiadasz w komentarzu na ten temat? Coś w rodzaju: nie wiem, ale się wypowiem?

      Nie śledzę z wypiekami na twarzy 24/7, ale jak mi się już zdarzy chwilę zatrzymać to nie odnoszę wrażenia, żeby używali skrótu republikanin=redneck, a już z całą pewnością nie jest to norma i „linia redakcyjna”. Nie widze tego również w programach które czerpią źródła do analizy z róznych stacji w których pojawiają się politycy, w tym z CNN.

      w tym zdaniu wyraźnie widać twoje uprzedzenia – wynika z niego: „tylko progresywni mogą być poważni”

      To ty bądź poważny, bo robisz sobie ze mnie jaja :) Bo przecież nie możesz na serio przejść od zdania, że poważny człowiek nie posługuje się uproszczeniem republikanin=redneck do wniosku, że moim zdaniem „tylko progresywni moga być poważni”. Gdzie logika, gdzie sens.

      Fox News wyraźnie opowiada się za Republikanami i to jest uczciwe.

      Ich slogan wygląda trochę inaczej :P Fox News – Fair and balanced.
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Fair_and_balanced

    • Oglądałeś kiedyś Fox News? Założone jest przez Republikanina i prowadzone przez ludzi wspierających partię Republikańską i prezydenta Trumpa. Obama nawet stwierdził, że to Fox News jest odpowiedzialne za przegraną Hillary. Slogan bycie „fair” nie oznacza, że się nie ma przekonań politycznych czy ekonomicznych, bo chyba głównie podejściem do ekonomi różnią się Demokraci od Republikanów. Co do „balansu” zapraszają do dyskusji przeciwników politycznych i te programy najbardziej lubię oglądać. Najbardziej zajadłym demokratą i oponentem w Fox News jest chyba Juan Williams. Dyskusje z jego udziałem są naprawdę żywe.
      https://www.youtube.com/watch?v=2yP-cMDz-Ao

    • IdontgiveaF

      Dziwi mnie, że wszyscy uderzają w CNN (ulubiona stacja do bicia przez Kolonko), podczas gdy jest to stacja pozwalająca w największym stopniu na szerzenie bullshitu zarówno tym z lewej i tym z prawej, w której praktycznie każdy temat ma prawo być rozpatrywany z każdej ze stron nawet jeśli w konkretnym przypadku prawda leży po jednej, konkretnej stronie
      Co innego Fox czy MS NBC, w których goście są tarczami od których można odbijać pytania z tezą a jak któryś raczy bronic zdecydowanie swojego stanowiska – zostanie zagadany/uciszony przez prowadzącego.
      Wracając do samego FOXa i ich „Fair and balanced” – statystyki tej stacji nabija O’Relly czy Hannity; ludzie których można nazwać dziennikarzami to mniejszość, jeden Cris Wallace wiosny nie czyni. Jeśli ciśniesz mocno jeden światopogląd i dla pozoru od czasu do czasu wrzucisz kogoś o poglądach gdzieś z centrum, trudno to nazwać dziennikarstwem „sprawiedliwym i zbalansowanym”.

    • trudno to nazwać dziennikarstwem „sprawiedliwym i zbalansowanym”
      zbalansowanym – zgoda, trudno ich tak nazwać, ale twierdzić, że nie są „sprawiedliwi” to już poważny zarzut, na który trzeba mieć argumenty

    • IdontgiveaF

      No mnie właśnie bardziej kłuje ta druga część, ale i w przypadku tej pierwszej nie powiesz mi, że na Foxie nie znajdziesz audycji/prowadzących którzy filtr preferencji politycznych podkręcają do poziomu przekłamywania rzeczywistości; bryluje w tym chyba najbardziej Hannity, który ma po dwa stanowiska na wiele tematów, w zależności od tego, którą pozycję zajmują demokraci albo z jakiego obozu jest aktualnie prezydent ;).
      Pomijająć specyficzne kreatury jak wyżej wspominany, nie podejmuję sie oceny jak fairness stacji jako takiej wygląda na tle innych korpo mediów.

    • „filtr preferencji politycznych podkręcają do poziomu przekłamywania rzeczywistości”
      brzmi to tak jakby oni udawali te preferencje polityczne, dlaczego nie mogliby szczerze mieć takich przekonań?

      Co do balansu, nie jest może idealny, ale chyba najlepszy z wszystkich amerykańskich stacji – np. Trumpa i krytykują i chwalą. W Fox Business poważnie zastanawiają się nad skutkami gospodarczymi jego decyzji. Chwalą go za zdobyte miejsca pracy, ale jednocześnie wytykają możliwy wzrost cen dla producentów.
      Muszę powiedzieć, że to mnie najbardziej interesuje – jakie skutki przyniosą gospodarcze decyzje nowego prezydenta. Słuchałem ostatnio dość krytycznej biografii rodziny Trumpów i już sam nie wiem. Wydaje się być lepszym (dla gospodarki) prezydentem niż mogłaby być Hilarry, ale trudno powiedzieć. Ciekawi mnie czy uda mu się przeprowadzić zmniejszenie podatków przez kongres i jakie to będzie miało skutki.
      http://ksiazki.audio/blog/rodzina-trumpow

    • IdontgiveaF

      brzmi to tak jakby oni udawali te preferencje polityczne, dlaczego nie mogliby szczerze mieć takich przekonań?

      muszę się zacytować:

      bryluje w tym chyba najbardziej Hannity, który ma po dwa stanowiska na wiele tematów, w zależności od tego, którą pozycję zajmują demokraci albo z jakiego obozu jest aktualnie prezydent ;).

      Przykładowo za Busha szpiegowanie własnych obywateli było według tego pana OK, za Obamy to już jest łamanie konstytucji, a za Trumpa, znowu będzie cacy, bo trzeba walczyć z terrorystami jak nigdy przedtem. Czy coś takiego może wynikać z prawicowych przekonań czy może jednak bardziej świadczy o tym, w czyjej kieszeni jest pan „redaktor”? Inny przykład to Obamacare które jest be, bo jest be, a fakt, że to oryginalnie pomysł republikanów z lat 80′ jest zupełnie pomijany
      Trump to ewenement, bo republikanie sami nie wiedzą jak go rozgryźć stąd też i czasem pojawia się na Foxie krytyka. Podczas prezydentury Busha ktory dał się podpuścić do rozpętania kilku wojen których skutki odczuwamy do dzisiaj, na tym kanale krytyki pod jego adresem nie uświadczyłeś.

    • Muszę przyznać, że Hannity’ego nie znam aż tak dobrze, wolę głównie Fox Business. Tym bardziej, nie wiem, co mówił za Busha.
      Co do Trumpa to rzeczywiście trudno go rozgryźć, był nawet jakiś czas demokratą, teraz republikaninem, ale jego obietnice wyborcze niekoniecznie były republikańskie.
      Foxa oglądam od około roku i mogę oceniać ich po tym jak pokazywali wybory. Z wszystkich amerykańskich stacji wypadli w moim odczuciu najlepiej, co nie znaczy, że byli idealni, bo prostu bardziej „fair” niż reszta.

    • IdontgiveaF

      Od samego początku byli „fair”, nie dało się odczuć faworyzowania Cruza czy Rubio na wczesnych etapach prawyborów?

    • trudno mi powiedzieć, wielu uważało kandydaturę Trumpa za żart

    • Karol Schwann

      Oczywiście nigdy dziennikarze nie będą idealnie bezstronni, bo zawsze mają swoje sympatie i antypatie. Ale niezależnie od tego do tej bezstronności powinni dążyć. A na pewno w ramach podstawowej rzetelności dziennikarskiej nie powinni rozsiewać niezweryfikowanych informacji, oraz trzymać się podziału na teksty publicystyczne gdzie autor może dowolnie interpretować fakty i teksty informacyjne, gdzie jedyną rolą autora jest opisanie danego problemu, przytoczenie opinii różnych ze stron i przynajmniej próba zweryfikowania faktów, do których te strony się odnoszą (co czasem jest niemożliwe, patrz: ostatnio dość popularna technika ignorowania zapytań dziennikarzy w instytucjach publicznych, a po maksymalnym przeciągnięciu terminów udzielanie zdawkowych odpowiedzi)

  • Stefan the Stormtrooper

    Bo właśnie tyle, w ciągu 12 miesięcy poprzedzających wizytę ankietera, nie przeczytało tekstu dłuższego niż 3 strony maszynopisu. Natomiast 15 proc. w życiu (!) nie przeczytało żadnej książki.
    Bo czytanie jest N-U-D-N-E. Jesteśmy zwierzętami, które wyewoluowały w afryce i nasz mózg ewoluował po to aby analizować zebrane obrazy, dźwięki i zapachy. Im bardziej kolorowo, ruchomo i z detalami tym lepiej i chętniej to coś obserwujemy. Nasz mózg się nudzi kiedy czyta pisany tekst. Poza tym kiedy się czyta trzeba uruchomić wyobraźnię. Najpierw musisz wyobrazić sobie to co czytasz a potem swoją własną „symulację” musisz przeanalizować. To jest nieefektywne. Wymaga o wiele więcej energii niż tylko przeanalizowanie danych które się tylko zebrało. I znowu biologia wkracza do akcji bo wszystkie organizmu dążą do jak największej efektywności zużycia energii, więc wyobraźnia jest preferowana tylko w momencie w którym chodzi o jakąś formę przetrwania organizmu.
    NIE DA się zmienić czytelnika. Ogranicza nas nasza biologia a ta ewoluuje przez miliony lat a nie po przeczytaniu tekstu „trzeba zmienić ludzi”. Nikomu nie uda się tego zmienić. Sowieci nie zrobili homo sevietucusa za pomocą siły i terroru, więc nikt nie zrobi jakiegoś „homo lectio” za pomocą próśb i inżynierii społecznej. W miarę postępu technologii „sztuka czytania”, będzie coraz bardziej niszowa, jeśli chodzi o jakiekolwiek teksty dłuższe niż te 3 strony tekstu wspominane w tekście i należy to zaakceptować.

    Dlatego kino i gry komputerowe tak dynamicznie się rozwijają a radio i prasa jest w stagnacji. Kino czy gry to pewien substytut tego co widzimy na dworze i nasza biologia jest przystosowana do tego. Natomiast czytanie i słuchanie to coś co możemy robić, ale nie czerpiemy z tego takiej samej przyjemności jak z ruchomych obrazków.
    Dlatego też na przykład recenzje na YT są bardziej popularne niż recenzja w gazecie albo na stronie internetowej.

    Apropo wątku tych „fake news”:
    Niezbyt dobry pomysł. Każda osoba ma swoją własny subiektywny cel w życiu i poglądy. Jakiekolwiek sprawdzanie faktów stanie się tylko formą cenzury. A Facebook to idealny przykład, bo jak obrazisz na nim Islam to masz bana a jak obrazisz Chrześcijaństwo to to jest zgodne z ich „standardami społeczności”. Jak wstawisz zdjęcie palącej się flagi LGBT to też masz bana a jak wstawisz zdjęcie palcącej się flagi zawierającej elementy symboliki związanej z państwem i narodem Polskim to nic Ci się nie stanie.
    Sporo mediów należy do tego nieformalnego obozu / sojuszu wojowników o sprawiedliwość społeczną – ang. social justice warriors i ich kompletnie nie interesuje prawda. Dla nich prawdą jest to w co oni wierzą a nie to co wynika z wydarzeń historycznych, biologii czy fizyki.

    • Meretycz

      To jak wyjaśnisz, że ludzie czytają?

    • Stefan the Stormtrooper

      A czy ja napisałem że to nie jest możliwe…?

    • Meretycz

      Napisałeś, że wolą co innego. Czemu więc czytają? Czemu mój współlokator, zapalony gracz w czasie wolnym nie tylko gra obserwując kolorowe, pełne akcji światy ale równie często siedzi w fotelu z czytnikiem? Przecież nie daje mu bana na komputer, czytanie to jego decyzja i czerpie z niej wiele radości, mimo że uwielbia także akcje i kolorowe obrazy. Czemu tak się dzieje?

    • Stefan the Stormtrooper

      Ale co Twoje pytania mają do czego…?
      Przedstaw mi jakieś sensowne naukowe wywody którymi chcesz udowodnić że czytanie z punktu widzenia biologii jest czymś efektywnym, pozytywnym albo czymś do czego ewoluowaliśmy a nie zdajesz mi pytania na temat jakiegoś swojego kolegi.
      Złap za siekierę, rozłup mu czaszkę i daj mi próbkę jego mózgu. Albo komuś kto ma akutalnie dostęp do sprzętu pozwalającego na badanie tkanek. Może akurat wygrał loterię genetyczną i zestaw jego białek neuronowych jest o wiele bardziej wydajny niż u wspominanych w artykule prawie ~50% ankietowanych, więc czytanie nie jest tak kosztowne i jest równie przyjemne co obserwowanie „ruchomych obrazków”. Skąd mam wiedzieć. Ludzie bywają różni.

    • Meretycz

      Dlaczego mam przedstawiać „naukowe wywody” w odpowiedzi na bełkot? Podałem przykład, coś znacznie lepszego niż Ty. To Ty dajesz tezę ocierającą się o idiotyzm to Ty jej broń.

    • Stefan the Stormtrooper

      Jeśli nie podasz imienia, nazwiska i sposobu na kontakt za swoim kolegom to nie za bardzo mogę uznać że taka osoba w ogólnie istnieje. Przykład / argument musi być dowodem a dowódem nie może być powiedznie: „a bo mój kolega robi tak”.

    • Meretycz

      Kolegom… Już rozumiem skąd ta niechęć do nauki i słowa pisanego, oraz tworzenie durnych teoryjek aby usprawiedliwić nieuctwo. A w tym wypadku: oczywiście, że może być. Gdyby Twoje twierdzenie miało jakiekolwiek podstawy to faktycznie musiałbym się postarać, a tym czasem Twoje tezy są na poziomie: „ewolucja wykształciła u nas 5 palców u rąk, aby do rękawiczek pasowały”. Już sam fakt, że jako istoty żyjące w grupach i przekazujące sobie wiedzę z pokolenia na pokolenie od zarania naszego gatunku dowodzi, że nasze mózgi nastawione są także na słuchanie i przyswajanie informacji w sposób inny niż tylko poprzez doświadczenia własne. I sru…. cała teoryjka do kosza.

    • Stefan the Stormtrooper

      LOL. Serio masz problemy z głową…
      To Twoje tezy pasują do tezy: „ewolucja wykształciła u nas 5 palców u rąk, aby do rękawiczek pasowały”. To tobie się wydaje że ewolucja szła w kierunku zdolności zrozumienia pismania i zdolności pisana xD
      Moją hipotezę już wcześniej postawiłem. Czytanie to „produkt uboczny” wynikający z ewolucji w kierunki zdolność analizy całego otoczenia, zapamiętywania dużej ilości informacji i późniejszej zdolności przewidywania pewnych rzeczy z którymi już w jakiś sposób miało się styczność.
      Biologia nie wie co to jest historia, co to jest pismo, co to jest czytanie…

      To moja ostatnia wiadomość. Żegnam. Żyj w swoim metafizycznym świecie ewolucji w celu czytania tekstu pisanego xD Mi to w sumie wisi. Powiedziałem co chciałem.

    • Meretycz

      Postawiłeś stek pierdół a nie hipotezę. Powołujesz się na rzeczy, których nie rozumiesz i uznajesz tylko to, co ci pasuje, a resztę odrzucasz.

    • Stefan the Stormtrooper

      Nawet nie wiesz co to jest „hipoteza” xD Idź się lecz.

    • Meretycz

      Hipoteza po obaleniu staje się bzdurą jeśli nadal jest powtarzana.

    • Stefan the Stormtrooper

      Na serio. Idź się lecz. Gadasz od rzeczy, widzisz coś czego nie ma, stwierdzasz że postawiłem stek bzdur a nie hipotezę, mimo że z definicji hipoteza to dowolne, nawet bzdurne, przypuszczenia dotyczące czegoś a kiedy wytknąłem Ci że nie wiesz co to znaczy rzucasz jakimś tekstem o tym co się dzieje z hipotezą po obaleniu.
      Już więcej nie odpowiem. Papa psycholku <3

    • Meretycz

      Tyle, że to się kupy nie trzyma a ty te swoje brednie traktujesz jak prawdę objawioną. A swoje braki próbujesz zatuszować prostackimi odzywkami personalnymi.

    • Artur Gusiński

      Połowa Twojego wywodu to po prostu „moim zdaniem”. A twarde dowody mówią” biologia wie co to historia, bo w jakiś sposób nie popełnia tych samych błędów ( np ewolucja dinozaurów: wyginęły z jakiegoś powodu, nie wracamy do tej koncepcji rozwoju).

    • Flank Anker

      Dawno nie spotkałem się z tak bzdurną opinią wygłaszaną z równie wielkim przekonaniem.

      Żeby mieć siłę i szerokie barki trzeba ćwiczyć. By być dobrym z matematyki trzeba rozwiązać wiele zadań. By potrafić się pięknie wysławiać i mieć bogatą wyobraźnię trzeba czytać.

      Tak po prostu.

      Zrzucanie odpowiedzialności za niski poziom czytelnictwa na barki biologii, ewolucji czy innych fizycznych ograniczeń to usprawiedliwienie zwykłego lenistwa i tumaństwa. Nie ma tu w zasadzie miejsca na polemikę. Autor komentarza nie miał chyba w życiu naprawdę dobrej książki w rękach, która nie pozwala zasnąć bo ‚jeszcze jeden rozdział tylko’.

    • Stefan the Stormtrooper

      LOL. Jak ktoś tu gada bzdury to Ty a nie ja… Mózg nie jest mięśniem, nie jest tkanką mięśniową w której w miarę ćwiczeń rozmiar komórek powiększa się i możesz „wyciskać na klatę” więcej niż miesiąc temu.
      Rozmiar neuronów w mózgu nie zmienia się. Jedyne co się zmienia to ilość neuronów i połączeń synaptycznych. ALE. Ona NIGDY nie rośnie. Te liczby spadają. Zjawisko nazywa się „synaptic prunning”. W miarę dojrzewania, bez względu na Twoją aktywność umysłową, mózg pozbywa się najmniej wydajnych neuronów i redukuje ilość połączeń między nimi. Ten proces w pewnym momencie spowalnia i do śmierci jeśli jesteś zdrowy to już tylko pozbywasz się niewielu neuronów wraz z kolejnymi latami życie.
      Mózgu nie da się w żaden sposób wyćwiczyć aby nagle jego „wydajność” była o 200% większa jak w przypadku ćwiczeń fizycznych i tkanki mięśniowej… „Pojemność” twojej głowy tylko i wyłącznie z genetyki. Jak bardzo efektywne jest to zjawisko o którym pisałem i jak bardzo termodynamiczne efektywne są białka w twoich neuronach, związane ze specyficzną rolą jaką pełni tkanka nerwowa – mózg.

      Gadanie o „lenistwie” to takie typowe gadanie kogoś kto nie ma pojęcia o biologii i próbuje sobie jakoś prymitywnie wyjaśnić pewne rzeczy. Jesteśmy fizycznymi obiektami -zwierzętami. Nas organiczna biologia/fizyka a nie nasze chęci…

    • Meretycz

      Ale Ty nie wiesz, że to właśnie ilość połączeń jest kluczowa, czy nie chcesz wiedzieć, bo do durnej ideologii Ci to pasuje?

    • Stefan the Stormtrooper

      Masz chorobę psychiczną, wiesz? W moim tekście były wspomiane połączenia pomiędzy neuronami a teraz Ty zdajesz pytanie czy wiem że są one kluczowe… Idź się lecz. Żegnam.

    • Meretycz

      I słonia w tapczanie, też mam. Serio, kiedyś anonimowy frustrat z sieci twierdził, że trzymam słonie w tapczanie.
      Co z tego, że były wspomniane? Napisałeś, że wiesz, że istnieją, ale że masz to w dupie bo ćwiczyć mózgu się nie da i już, przytupane nóżką….

    • „Mózgu nie da się w żaden sposób wyćwiczyć aby nagle jego „wydajność” była o 200% większa jak w przypadku ćwiczeń fizycznych i tkanki mięśniowej… „”

      Może nie o 200% ale mózg się dokładnie ćwiczy cały czas – przez proces edukacji i przyswajania nowej wiedzy i przez pogłębianie zainteresowań.

    • Stefan the Stormtrooper

      „Proces edukacji” wynika ze zjawiska o którym pisałem… Kiedy dziecko / nastolatek się rozwija pozbywa się nieefektywnych neuronów i połączeń synaptycznych przez co może jego łepetyne gromadzić więcej pamięci / informacji, uczyć się nowych czynności, etc.
      To nie proces edukacji pozwala na przyswajanie nowej wiedzy i pogłębianie zainteresowań, tylko synaptic prunning pozwala na to aby proces edukacji w ogóle mógł zaistnieć.

      Poza tym co znaczą zwroty typu ” mózg się dokładnie ćwiczy cały czas”…? Bo ja mimo że nie jestem neurologiem a biochemikiem, staram się korzystać z miarę naukowego słownictwa i próby wykorzystywania wiedzy biologii molekularnej i na przeciwko mnie stają takie lakonicznie teksty o ćwiczeniu mózgu. Możesz wyjaśnić biologiczne podstawy tego zjawiska i wyjaśnić mi w jakiś sposób one stoją w sprzeczności z tym co do tej pory napisałem?
      Trudno mi się dyskutuje kiedy nie jestem pewny że druga strona rozumie biologiczne podstawy pewnych zjawisk.

    • Krzepki Harry

      No właśnie, jesteś biochemikiem i redukcjonistą, schodzisz na poziom wręcz atomowy i tracisz ogląd całości zagadnienia. Stąd Twoje tezy, które jak widzisz napotykają spory opór u odbiorców, którzy choć może nie zawsze umieją odpowiedzieć kontrargumentem naukowym to wyczuwają jednak błędy które rodzą się w toku takiego podejścia. Widzisz synapsy, neuroprzekaźniki – a nie widzisz człowieka w jego bogactwie i złożoności. Dlatego wygłaszasz tezy kategoryczne, jak „CZYTANIE JEST NUDNE” – a nie że czytanie NIEKTÓRYCH nudzi. Jest nudne i koniec. Bo wydatek energetyczny, i summa summarum nie czerpiemy (kto?) z czytania i słuchania takiej przyjemności jak z obrazków.
      Zeszliśmy już dawno z drzew, nie rządzi nami (wyłącznie) biologia i darwinowskie zasady ewolucji. Podejmujemy dodatkowy wysiłki niekoniecznie korzystne z punktu widzenia naszych genów, bilansu energetycznego i przeżycia potomstwa. Ba, robimy pewnie sporo rzeczy które nam to wszystko zdecydowanie utrudniają. Dlatego CZYTANIE NIE JEST NUDNE. Niektórych nudzi. Powiedziałbym nawet, że wręcz przeciwnie, im kto wyżej wdrapał się na tej ewolucyjnej drabinie, tym większa szansa, że odnajdzie przyjemność w czytaniu :)

    • Meretycz

      Taaa… biochemikiem…. Taki z niego biochemik jak z mojego chomika Caryca Katarzyna.

    • Krzepki Harry

      Tak się przedstawił, nie mam podstaw aby to negować :) Przypuszczam, że student, już trochę coś liznął, ale jeszcze sporo za mało… ;)

    • Meretycz

      Człowiek ten twierdzi, że nie da się rozwijać umysłowo bez zwiększania liczby synaps. Znaczy wie, że istotne są połączenia między nimi a nie ich liczba jako taka, ale to nie ma znaczenia, nie da się w niczym doskonalić co nie jest związane z czystą siłą fizyczną, bo mózg to nie mięsień i już. Jak tak wyglądają biolodzy w tym kraju to już chyba czas uciekać.

    • Krzepki Harry

      Jako biochemik po prostu nie bardzo wie o czym mówi, bo to nie jego bajka ;]

    • Meretycz

      Czyli ja w sumie mogę się tu powoływać na to, że znam się na inżynierii materiałowej? :P

    • Krzepki Harry

      Jak najbardziej, śmiało!

    • Meretycz

      Przecież to debilne.

    • Krzepki Harry

      Oj nie musisz zaraz tak ostro…

    • Meretycz

      Po prostu nazywam rzeczy po imieniu.

    • Stefan the Stormtrooper

      No właśnie, jesteś biochemikiem i redukcjonistą, schodzisz na poziom wręcz atomowy i tracisz ogląd całości zagadnienia.
      Do całości zagadnia zaliczają się jego PODSTAWY czyli ten „wręcz atomowy” poziom. Jeśli ktoś ich nie zna bądź nie rozumie, to nie jest wstanie wyciągnąć poprawnych wniosków ze swoich obserwacji.

      Stąd Twoje tezy, które jak widzisz napotykają spory opór u odbiorców, którzy choć może nie zawsze umieją odpowiedzieć kontrargumentem naukowym to wyczuwają jednak błędy które rodzą się w toku takiego podejścia.
      Nie. To wynika z tego że oni wyciągają błędne wnioski. Oni widzą że ktoś czyta, rzekomo mądrzeje i jest to dla nich dowód na błędy w mojej teorii/hipoezie.
      Niestety to jest tylko dowód na to że nie za bardzo rozumieją procesu analizy danych. Mója hipotezę można próbować obalić wskazując jakieś badanie opisujące istotną statystycznie(czyli liczną) grupę ludzi, w zaawansowanym wieku, czyli takim w którym zjawisko synapitc prunning nie jest tak intensywne. Załóżmy np. że mających około 30 lat idiotów. Jeśli są wstanie wykazać w jakikolwiek sposób że Ci idioci wyraźnie zmądrzeli po szeregu ćwiczeń umysłowych. WYRAŹNIE. To znaczy z poziomu wioskowego głupka co ledwo rozumie piłkę nożną do poziomu kogoś kto może bez problemy złapać za najnowszy numer Nature i zrozumieć co tam piszą.
      To byłby dowód na to że mózg jest jakoś „plastyczny” i można go wyćwiczyć. To że ktoś tam ma kolegę, który czyta nie jest obserwacją powtarzalną a ktoś tam kto ma dziecko które się uczy się z dnia na dzień coraz bardziej w ogóle obserwuje kompletnie inne zjawisko i po prostu nie ma podstaw na bazie których wiedziałby że obserwuje coś innego.

      Widzisz synapsy, neuroprzekaźniki – a nie widzisz człowieka w jego bogactwie i złożoności. Dlatego wygłaszasz tezy kategoryczne, jak „CZYTANIE JEST NUDNE” – a nie że czytanie NIEKTÓRYCH nudzi. Jest nudne i koniec. Bo wydatek energetyczny, i summa summarum nie czerpiemy (kto?) z czytania i słuchania takiej przyjemności jak z obrazków.
      Wybacz, ale ja tak trochę zakładam że nie rozmawiam z małymi dziećmi i nie muszę mówić że biologia pozwala na pewne wyjątki od reguły… Poza tym wątpię że mylę się między innymi w kwestii wydatku energetycznego a „przyjemność” to kwestia subiektywna, którą trudno oceniać na poziomie wyższym niż podstawy biologiczne. Picie alkoholu też jest przyjemne mimo że EtOH jest tylko i wyłącznie trucizną, jeśli mówimy na przykład o wódce.

      Zeszliśmy już dawno z drzew, nie rządzi nami (wyłącznie) biologia i darwinowskie zasady ewolucji.
      Bzdura. Biologia to fizyka. Tylko w bardziej ogólnej skali. Fizyka zawsze nami rządzi i zawsze będzie rządziła. To co teraz mówisz to anty-naukowy bełkot na poziomie łysenkizmu. Chyba nie muszę mówić jak skończyła taka ideologia…

      Podejmujemy dodatkowy wysiłki niekoniecznie korzystne z punktu widzenia naszych genów, bilansu energetycznego i przeżycia potomstwa.
      Ale co to ma do rzeczy? Oczywiście że zdarza się nam robić coś „nielogicznego”. To nie zmienia faktu że nasza ewolucja nie koncertowała się na tych czynnościach.
      Statystyki przedstawione w tym artykule pokazują że mam rację. ~50% ankietowanych nie przeczytało więcej niż 3 stron. Czytanie nie kosztuje. Gdyby ich to interesowało, sprawiało przyjemność, etc.

      Dlatego CZYTANIE NIE JEST NUDNE. Niektórych nudzi. Powiedziałbym nawet, że wręcz przeciwnie, im kto wyżej wdrapał się na tej ewolucyjnej drabinie, tym większa szansa, że odnajdzie przyjemność w czytaniu :)
      Nie. To tylko Twoja subiektywna reakcja na to że wydaje Ci się że obraziłem czytanie. I teraz gadasz od rzeczy bez żadnych dowodów że ewolucja gatunku homo sapiens w jakikolwiek sposób jest skorelowana lub skoncentrowana na zwiększaniu jakieś efektywności czytania.

    • Meretycz

      Ty za to masz dowody, ale ich dzielnie nie przedstawiasz, no nie?

    • Krzepki Harry

      Szlag, wcięło całą moją odpowiedź :( Pierdzielę, nie będę pisał drugi raz :P
      Zostawię tylko przygodnego linka http://wspomagam.org/neurolodzy-dobra-wiadomosc-mozg-tez-moze-sie-odnawiac-warunek-trzeba-go-cwiczyc

    • Stefan the Stormtrooper

      Średnio przydatny. Jeśli chodzi o naukę to nie za bardzo wierzę w jakieś bzdurne artykuliki z sieci. Jak dasz linka do konkretnej publikacji z konkretnego czasopisma naukowego to wtedy możemy pogadać jak ma się ona do tego co pisałem.
      Zwłaszcza jak czytam o odnawianiu istoty szarej po medytacji, to rodzi się we mnie sporo sceptycyzmu. A po wrzuceniu „Sara Lazar” do przeglądarki PubMed nie wiedzę żadnej konkretnej publikacji zatytułowanej w jakiś typowo eksperymentalny sposób.
      Jak znajdziesz mi tutaj: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=Sara+Lazar jakieś konkretne publikacje w której takie coś jest eksperymentalnie potwierdzone to będziemy mogli kontynuować tą rozmowę.

      Oczywiście o ile jesteś na prawdę zainteresowany rzetelną dyskusją, gdzie obie strony przedstawiają konkretne argumenty. Jesteś?

    • Andrea

      Ja jestem.

      Bierzemy dwóch chłopców, powiedzmy 10 letnich.
      Jeden zostanie odizolowany od świata, szkoły, wiedzy, bibliotek, internetu etc.
      Drugi będzie poddany tradycyjnej indoktrynacji edukacyjnej.

      Po 5 latach porównamy, nie jak się rozwija ich mózg, ale jaką mają wiedzę.
      Wtedy też uzyskamy dowód na to, że to nie nauka /między innymi czytanie/ rozwijają tylko biologia i biochemia, bo oczywistym jest, że izolowany chłopiec będzie wiedział więcej i więcej umiał.

    • Stefan the Stormtrooper

      LOL. Lubię jak w swoim eksperymencie myślowym założyłeś że wyniki mają odzwierciedlenie w realnej biologii :D

    • Andrea

      Wyniki będą skutkiem działania biologii i biochemii. Wyłącznie.
      Ponoć to ma być nowa, obowiązkowa metoda nauczania dzieci i młodzieży.

    • Krzepki Harry

      Odechciało mi się jak straciłem 25 minut i mój komentarz wcięło ;P Z drugiej strony, to chyba bezcelowe, bo Ty wiesz swoje. Link średnio przydatny, bo nie pasuje do Twojej wizji, pewnie tak samo mało przydatne są takie linki jak np http://www.granice.pl/kultura,czytajac–rozwijasz-swoj-umysl,4856 lub http://www.active.waw.pl/wp-content/uploads/2014/10/Plastycznosc-mozgu-wyklad-dr-Moniki-Liguz_Lecznar.pdf Szczerze mówiąc nie widzę ani sensu ani potrzeby przekonywać upartego jak osioł zawodnika. Podrzucam Ci i wystarczająco dużo wiadomości by to wystarczyło aby zasiać w Tobie wątpliwość i żebyś przynajmniej „roboczo” wycofał się ze swoich fałszywych hipotez, doszkolił się i przemyślał temat na nowo.

    • Stefan the Stormtrooper

      Gościu. W rozmowie zahaczącej o biologię przydatny link to coś takiego:
      http://link.springer.com/article/10.1007%2Fs00204-014-1374-8
      … jest to coś co ja bym osobiście Ci wysłał, gdybyśmy dyskutowali o rzekomej szkodliwości GMO a Ty byś sugerował że GMO zabija, wywołuje nowotwory albo inne schorzenia. Na dodatek zacytowałbym Ci wnioski oraz krótki streścił metodologię.
      Ty natomiast mniej lub bardziej bezmyślnie wrzucasz pierwsze lepsze linki z Google, które MOŻE poza tym tym pisanym przez panią doktor z PANu, nie są za wiele warte. I nawet nie raczysz odnieść się do konkretnego fragmentu mojej wiadomości i powiedzieć co z nią jest nie tak, przedstawiając kontrargumenty z tego dokumentu.

    • Krzepki Harry

      Gościu. Jesteś na antyweb.pl :) Tutaj piszemy opinie i komentarze, a nie prowadzimy piętrowe dyskusje naukowe. Jeśli chcesz (to znaczy – jesteś zainteresowany pogłębieniem swojej wiedzy i zweryfikowaniem fałszywych hipotez) to możesz sam sobie poszukać źródeł na ten temat gdziekolwiek tylko chcesz. I nie mam wątpliwości, że byś bardzo łatwo znalazł dowody przeczące Twoim tezom :) No ale nie chcesz, za to domagasz się tego ode mnie… „Pierwszy lepszy link z Google” nie prowokuje Cię do zastanowienia się, więc ja na to nic nie poradzę.

    • Stefan the Stormtrooper

      Oczywiście :D Ty nic nie musisz robić, Ty masz rację i ja mam sam sobie szukać dowodów aby obalić tezy z mojej wiadomość bo jeśli tego nie zrobię to nie jestem zainteresowany tym tematem xD Dostrzegasz hipokryzję, egoizm i głupotę swojej wypowiedzi…? Chyba nie.

    • Krzepki Harry

      „Dostrzegasz hipokryzję, egoizm i głupotę swojej wypowiedzi…? Chyba nie.”
      No pewnie że nie, bo nic tu takiego nie ma :)
      Podchodzisz do tego zdecydowanie zbyt poważnie. Nie toczymy debaty na łamach jakiegoś forum naukowego. Nie każę Ci szukać „dowodów”, tylko pokazuję informację, które według mnie powinny wzbudzić w Tobie wątpliwość i zachęcić do zgłębienia tematu, jak chcesz to możesz wertować Nature albo przekopywać https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed i inne tego typu źródła. Ja po prostu na twoim miejscu nie zakładałbym, że mam już komplet informacji i że to co co wiem dzisiaj jest wystarczające aby mieć odpowiedzi na wszystkie pytania i wątpliwości.
      Według mnie trwasz w błędzie – ale to jest moja opinia i specjalnie mi to nie przeszkadza, więc nie czuję w sobie misji nawracania Cię ;] Byle byś nie został wykładowcą na uczelni i nie opowiadał studentom rzeczy sprzecznych z aktualnym stanem wiedzy, bo to już byłaby zbrodnia!

    • Stefan the Stormtrooper

      Owszem, twoja wypowiedzi są pełne hipokryzji i egoizmu pomieszanego z głupotą i ignorancją…
      Po pierwsze w kwestii czysto biologicznej, czyli naukowej, chcesz mi wmówić że to nie jest dyskusja na łamach naukowego forum, więc Twoje zdanie także się liczy. Co za różnica gdzie? W takim razie zgodnie z tą posraną logiką, możemy tu dyskutować o zastosowaniu kremu z rogu jednorożca bo w końcu to nie jest forum biologów i możemy godoć o czym chcemy…
      Po drugie twoja pokręcona „logika” gdyby była stosowana w realnej nauce to paraliżowała by nas co pięć minut. W tej twojej pokręconej „logice” każda teoria naukowa może być jakoś podważona przez każdego, wystarczy że ktoś powie „a ja gdzieś, nie pamiętaj gdzie, przeczytałem że jest inaczej” i wymagasz ode mnie abym uznał Twoją hipotezę za realną teorię i najlepiej jakbym przestał wygłaszać swoją i poświęcił całe życie na szukanie tej bzdury, którą gdzieś przeczytałeś.
      Niestety Misiu tak nie jest. Albo udowadniasz swoję hipotezę albo z miejsca jesteś traktowany jako „dyskutant” drugiej kategorii albo ktoś kto przyszedł się pokłócić.

    • Krzepki Harry

      Zgadzam się, że poważne uprawianie nauki powinno opierać się na przestrzeganiu wspólnych standardów dyskusji. Tutaj sporu nie ma. Czym innym jest jednak wymiana opinii w serwisie internetowym zajmującym się głównie opiniami na temat nowych technologii, a czym innym dyskusja na poważnym forum naukowym. Występujesz tu jako „Stefan the Stormtrooper” i chcesz żebym traktował Cię jako uznanego w świecie naukowym specjalistę w swojej dziedzinie? Ty głosisz teorie co do których mam pewność że są niezgodne z aktualnym stanem wiedzy, mam więc zdanie odmienne i na tym pewnie poprzestaniemy, bo nie masz ochoty (sam dla siebie! nie dla mnie!) sprawdzić czy się przypadkiem nie mylisz. A ja nie czuję takiej potrzeby żeby Ci to udowadniać wymachując przed nosem dowodami.
      Ten wątek jest zresztą już właściwie archiwalny, nie wiem czy kogokolwiek interesuje poza Tobą i mną :)
      Także Misiu, możesz traktować mnie jako „dyskutanta” w podwójnym nawet cudzysłowie, drugiej albo i trzeciej kategorii, korona mi z tego powodu z głowy nie spadnie…

    • Stefan the Stormtrooper

      Ja Ci tylko powiem że w świecie nauki ten który podważa czyjąś opinię musi się pokusić o argumenty a nie powiedzieć „spier… na Google poszukaj sobie ich sam„. Ale hej… Jesteś tylko typowym humanistą co myśli że takim gadaniem wychodzi na mądrego. Niestety to się fachowo nazywa laniem wody i jest traktowane gorzej od szczerego przyznania się do niewiedzy.

    • Artur Gusiński

      Wyjątkowo zgadzam się rednacz. Dziwnie się czuję ….

    • Maks Cavallera

      Jestem skłonny zgodzić się z Twoimi wpisami, że czytanie nie rozwija i mózgu nie da się wyćwiczyć.
      Poparciem na to mogą być Twoje wpisy.

    • Stefan the Stormtrooper

      Łał. Jaki żarcik <3 Zawsze jak włączasz się do dyskusji to zaczynasz od takich żarcików, zamiast konkretnych argumentów? Czy po prostu tylko na tyle Cię stać, bo kiedy przychodzi do konkretów to nie odróżnisz dendrytu od aksonu? :D

    • Meretycz

      Powiedział frajer wyzywający od „chorych psychicznie” tych, z którymi się nie zgadza.

    • Stefan the Stormtrooper

      Sio po tabletki.

    • Meretycz

      Możesz podawać się za każdego w sieci, ale nic nie ukryje twojego prawdziwego „JA”, a szkoda, bo widok to nędzny….

    • Marx

      to nieprawda. Nowe neurony mogą powstawać przez całe życie. A to co opisałeś to mit, obalony już dość dawno temu.

    • Stefan the Stormtrooper

      Poproszę źródło tych informacji.

    • Marx

      Ależ proszę bardzo, pierwszy link z google:
      http://michalpasterski.pl/2008/11/o-neuronach/
      „Naukowcy odkryli jednak, że neurony tworzą się w naszych mózgach przez całe życie”
      Rok 2008, czyli badania są pewnie jeszcze starsze

    • Stefan the Stormtrooper

      Ummmm… Przez źródło nie miałem na myśli przypadkowego artykuliku tylko jakąś publikację naukową.

    • Marx

      Tą informację słyszałem z kilku źródeł, np audycji radiowej. Jak ci zależy to sobie źródło znajdź lub żyj wierząc w mit. Ja nie mam żadnego interesu w tym aby ci wyszukiwać źródła.

    • oburzony

      Generalizujesz i to mocno. Poza tym mózg jest plastyczny i przez całe życie (chociaż aktywniej w okresie dojrzewania) ewoluuje. I tutaj nie ma znaczenia tzw. synaptic prunning. Dlaczego? Bo są przypadki, że ludzie po utracie znaczącej części mózgu potrafią odzyskać praktycznie całkowitą sprawność. Czytanie oraz pisanie może jest nieefektywne biologicznie, ale to dzięki nim człowiek jest w tym miejscu, a nie w innym na drabinie ewolucji. I jak można zarzucić pośrednio, że czytanie jest zbędne? Obecnie jest to wyznacznik naszego poziomu technologicznego – słowo pisane jako trwały nośnik wiedzy. O ile nie pojawi się komunikacja na poziomie „telepatycznym”, to odbiór wiedzy poprzez czytanie będzie najważniejszy.

    • Stefan the Stormtrooper

      Generalizujesz i to mocno. Poza tym mózg jest plastyczny i przez całe życie (chociaż aktywniej w okresie dojrzewania) ewoluuje.
      Mózg nie może ewoluować. Ewolucja to proces gromadzenia się przypadkowych mutacji i kontrolowanych procesów typu crossing-over, które powodują że sekwencja DNA ulega drastycznym zmianom a co za tym idzie dany gatunek morfologicznie zmienia się. Użycie takie słowa świadczy o tym że nie za bardzo masz pojęcie o czym mówie.

      I tutaj nie ma znaczenia tzw. synaptic prunning. Dlaczego? Bo są przypadki, że ludzie po utracie znaczącej części mózgu potrafią odzyskać praktycznie całkowitą sprawność.
      Zjawisko to ma znaczenie, tylko w innym wątku niż Ty poruszasz tutaj. Było mowa o zwiększaniu wydajności.
      Jakie przypadki? Proszę o KONKRETY. Imiona, nazwiska, rok, tytuły publikacji medycznych w których to opisano.

      Czytanie oraz pisanie może jest nieefektywne biologicznie, ale to dzięki nim człowiek jest w tym miejscu, a nie w innym na drabinie ewolucji.
      Czy Ty sugerujesz jakąś korelację pomiędzy wynalezieniem i stosowaniem pisma a szybkością ewolucji gatunku homo sapiens…? xD

      I jak można zarzucić pośrednio, że czytanie jest zbędne? Obecnie jest to wyznacznik naszego poziomu technologicznego – słowo pisane jako trwały nośnik wiedzy. O ile nie pojawi się komunikacja na poziomie „telepatycznym”, to odbiór wiedzy poprzez czytanie będzie najważniejszy.
      No i…? To nie zmienia faktu że nie jest to czynność do której ewolucja nas pchała.

    • Krzepki Harry

      „Czy Ty sugerujesz jakąś korelację pomiędzy wynalezieniem i stosowaniem pisma a szybkością ewolucji gatunku homo sapiens…? xD”

      O, to jest bardzo ciekawa hipoteza! Gatunki, które znajdują się w stałym i bezpiecznym środowisku, dobrze do niego przystosowane, nie mają specjalnej „motywacji” do ewolucji – bo i po co? Mamy więc różne „starożytne” gatunki, jak choćby słynna latimeria, która trwa sobie od milionów lat i zbytnio się nie zmienia. Pismo, a właściwie wiedza która się za nim kryje wprowadza niezły ferment do środowiska w którym żyjemy. To jest zupełnie inny świat niż dajmy na to 500 czy 2000 lat temu.
      Na moje oko ;) korelacja między pismem a ewolucją Homo sapiens jest ogromna!
      Idąc dalej, można by się zastanowić, czy to jest wpływ pozytywny dla naszego dla naszego gatunku czy negatywny? Według mnie NA RAZIE jak najbardziej negatywny! Postępy medycyny (pismo, pismo, i jeszcze raz pismo) doprowadziły do tego że przeżywa „każdy” cherlak i przekazuje swój wątpliwej jakości garnitur genów potomstwu. Jeszcze 100 lat temu jeden z drugim zmarli by w młodym wieku bezpotomnie, teraz mają dzieci i ich dzieci też mają dzieci – nie ma selekcji, rozmnaża się kto żyw. Co będzie dalej? Postępy medycyny (pismo, pismo, i jeszcze raz pismo) mogą oznaczać łatwe i szybkie terapie, które usuwać będą wady genetyczne, a więc być może w ten sposób błyskawicznie będziemy się doskonalić. Kto wie, może stworzymy (dzięki pismu) NOWEGO CZŁOWIEKA? ;)
      Ok, trochę popłynąłem, zainspirowałeś mnie tą szyderką z korelacji pisma i ewolucji :)

    • Stefan the Stormtrooper

      O, to jest bardzo ciekawa hipoteza! Gatunki, które znajdują się w stałym i bezpiecznym środowisku, dobrze do niego przystosowane, nie mają specjalnej „motywacji” do ewolucji – bo i po co?
      Masz jakieś konkretne dowody na to że intensywność zmian DNA u ludzi w ciągu ostatnich wieków, jest jakoś niższa od intensywności zmian na przestrzeni takiego samego okresu czasu, tylko na przykład kilka tysięcy lat temu?
      Jeśli nie masz to nie wypowiadaj się jakby twoje OPINIE/HIPOTEZY były realnymi teoriami naukowymi – albo jak kto woli faktami.

      Mamy więc różne „starożytne” gatunki, jak choćby słynna latimeria, która trwa sobie od milionów lat i zbytnio się nie zmienia.
      Bzdura. Latimeria ewoluowała tak samo jak każdy inny gatunek. Oczywista morfologia w skali makro – czyli wygląd nie jest jedyną formą ewolucji. Organizmy zbudowane są także z szeregu białek, cząstek RNA czy związków organicznym, które są bardziej związane między innymi z metabolizmem – efektywnością i jakością przetwarzania energii.
      To że powierzchownie jakaś ryba wygląda w miarę podobnie do skamielin innej ryby nie jest dowodem na jakąś obskurną tezę że nagle w latimeriach nie zachodzi proces crossing-over albo polimerazy DNA są super-wierne i przy podziałach komórkowych nigdy nie pojawiają się punktowe mutacje.
      Sam fakt że nie ma żadnej całkowicie wiernej polimerazy DNA, już całkowicie obala to że ta ryba zbytnio się nie zmieniła przez miliony lat.

      Pismo, a właściwie wiedza która się za nim kryje wprowadza niezły ferment do środowiska w którym żyjemy. To jest zupełnie inny świat niż dajmy na to 500 czy 2000 lat temu.
      Na moje oko ;) korelacja między pismem a ewolucją Homo sapiens jest ogromna!

      Wpływ ludzi na środowisko nie jest niczym wyjątkowym. Zrób sobie hodowlę bakteryjną. Bakterie w medium będą sobie rosły tak długo aż w tym medium będzie co jeść, będą jednocześnie wydalać z siebie produkty uboczne. I tak będą rosły aż zjedzą wszystko i same siebie zaczną zatruwać tymi produktami ubocznymi. Aż w końcu cała hodowla obumrze.
      To samo jest z nami. Na razie zużywamy więcej niż „natura” odtworzy, plus jednocześnie ją zatruwamy. Aktualne trendy wskazują że czeka nas taki sam los jak bakterie bo nasze medium hodowlane – Ziema, sobie nie radzi.

      Postępy medycyny (pismo, pismo, i jeszcze raz pismo) mogą oznaczać łatwe i szybkie terapie, które usuwać będą wady genetyczne, a więc być może w ten sposób błyskawicznie będziemy się doskonalić.
      Dwie sprawy:
      1. Zajrzyj do Nature. Wiodące pismo naukowe. Tam jest coraz więcej obrazków. Rozwój nauki może i zapoczątkowało pismo ale to różnej maści formy obrazkowe, wykresy, modele 3d, ruchome symulacje modeli, etc. są dzisiaj motorem nauki. Suche pismo jest nudne dla naukowca i poza tym fizyka nie jest pismem. Fizyka to małe lub większe przestrzenne chmurki energii nazywane atomami, cząsteczkami podstawowymi, które budują większe układy. Dzisiaj nauka to wcale nie tak dużo pisma.
      2. Bądź baaaardzo sceptyczny wobec wszelakiego jasnowidzenia i dzieł sci-fi, pokazujących inżynierem genetyczną. To jest manipulacja na poziomie atomowym/cząsteczkowym a ta nie jest i nigdy będzie taka łatwa.

      Ok, trochę popłynąłem, zainspirowałeś mnie tą szyderką z korelacji pisma i ewolucji :)
      To nie szyderka. To było zwykłe i mało kulturalne wyśmianie pierdoły.

    • Krzepki Harry

      „Jeśli nie masz to nie wypowiadaj się jakby twoje OPINIE/HIPOTEZY były realnymi teoriami naukowymi – albo jak kto woli faktami.”
      O! A to dlaczego? Ty możesz opowiadać jakieś wyssane z brudnego palca hipotezy fałszywe na pierwszy rzut oka – a ja nie? To niesprawiedliwe!

      „Bzdura. Latimeria ewoluowała tak samo jak każdy inny gatunek.”
      Bzdury to Ty opowiadasz. Tempo ewolucji u różnych gatunków jest różne i ma to bezpośredni związek ze środowiskiem w jakim gatunek żyje. Dlatego w odpowiednich okolicznościach przyrody ewolucja może zachować błyskawicznie, prawie że na naszych oczach, a w innych może postępować niezwykle wolno. I bynajmniej nie chodzi o jakąś „powierzchnię” ryby czy innego gatunku, tylko organizm jako całość. Nie mówiłem że nie zachodzą mutacje, nie stawiam tezy jakoby „w latimeriach nie zachodził proces crossing-over albo polimerazy DNA” Jako skrajny redukcjonista schodzisz oczywiście na poziom cząsteczkowy i nie ogarniasz całości, czytasz co chcesz i interpretujesz jak chcesz moje wypowiedzi. Nie rób tego.

      „Różnej maści formy obrazkowe, wykresy, modele 3d, ruchome symulacje modeli, etc” są bardzo istotnym uzupełnieniem treści pisanej i zobrazowaniem danego zagadnienia, a nie żadnym „motorem nauki”. Ja w żądnym wypadku nie deprecjonuję wartości i znaczenia obrazu, tak jak Ty robisz to z pismem. Obrazki modele i wykresy będą niosły jednak przekaz zrozumiały wyłącznie dla odpowiednio przygotowanych odbiorców, odpowiednio wcześniej OCZYTANYCH i wyedukowanych. W innym wypadku wartość przekazu będzie zerowa. Jaki byłby skutek gdybyś dał mi schemat samochodu i kazał wymienić uszczelkę pod głowicą? Żaden. Natomiast jeżeli byłby również opis i plan działania, to kto wie, może bym sobie poradził ;)

      „Bądź baaaardzo sceptyczny wobec wszelakiego jasnowidzenia i dzieł sci-fi, pokazujących inżynierem genetyczną. To jest manipulacja na poziomie atomowym/cząsteczkowym a ta nie jest i nigdy będzie taka łatwa.” Spokojnie, nie robię z tego religii, po prostu śledzę postępy nauki i widzę jak to się rozwija. Nie pisze artykułu naukowego, po prostu sobie gdybam na podstawie tego co wiem :)

    • Stefan the Stormtrooper

      O! A to dlaczego? Ty możesz opowiadać jakieś wyssane z brudnego palca hipotezy fałszywe na pierwszy rzut oka – a ja nie? To niesprawiedliwe!
      Niesprawiedliwe jest to że pominąłeś kluczowy fragmnet mojej wypowiedzi:
      Masz jakieś konkretne dowody na to że intensywność zmian DNA u ludzi w ciągu ostatnich wieków, jest jakoś niższa od intensywności zmian na przestrzeni takiego samego okresu czasu, tylko na przykład kilka tysięcy lat temu?
      …i jak taki typowy internetowy uparty ignorant co się nie chce ze mną zgadzać za wszelką cenę, rzuciłeś się na „najsłabszy” fragment mojej wypowiedzi, który ma się kompletnie nijak do sensu całości tego wątku.
      Odpowiedz mi na ten fragment w całości albo wcale.

      Bzdury to Ty opowiadasz. Tempo ewolucji u różnych gatunków jest różne i ma to bezpośredni związek ze środowiskiem w jakim gatunek żyje. Dlatego w odpowiednich okolicznościach przyrody ewolucja może zachować błyskawicznie, prawie że na naszych oczach, a w innych może postępować niezwykle wolno. I bynajmniej nie chodzi o jakąś „powierzchnię” ryby czy innego gatunku, tylko organizm jako całość.
      Udowodnij mi różnice w tempie ewolucji na podstawie jakiś konkretnych dowodów naukowych. Przedstaw mi jakieś prace które robią to w rzetelny sposób. Przez rzetelny mam na myśli konkretne sekwencjonowanie genomów i porównywanie zmian pomiędzy pokoleniami. Albo coś w ten deseń.
      Ewolucja może zachowywać się błyskawicznie, tylko w przypadku bardzo prostych organizmów jednokomórkowych takich jak bakterie. Bardziej skomplikowane organizmy, nawet eukariotyczne proste jednokomórkowce takie jak drożdże czy jednokomórkowe protisty, nie są wstanie szybko ewoluować bo szlaki metaboliczne, cykle metaboliczne, ścieżki sygnalne białek są skomplikowane i ściśle regulowane. Człowiek i inne zwierzęta wielokomórkowe są jeszcze bardziej skomplikowane bo prócz szeregu wewnątrz- mamy pełno zewnątrzkomórkowych procesów związane z komunikacją pomiędzy komórkami. A zatem nie. Ewolucja człowieka czy innych gatunków nie przyśpieszy w ramach drastycznych zmian środowiska. Stanie się z nami to co się stało z dinozaurami i częścią dawnych ssaków, wymrzemy.

      Nie mówiłem że nie zachodzą mutacje, nie stawiam tezy jakoby „w latimeriach nie zachodził proces crossing-over albo polimerazy DNA” Jako skrajny redukcjonista schodzisz oczywiście na poziom cząsteczkowy i nie ogarniasz całości, czytasz co chcesz i interpretujesz jak chcesz moje wypowiedzi. Nie rób tego.
      Sądząc po tym jak uciąłeś mój cytat, nawet nie wiesz co to są polimerazy DNA i co to jest ich „wierność”, więc proszę nie pier*ol mi tutaj że jestem redukcjonistom. Ty po prostu mało wiesz o biologii a jesteś egoistą i musisz się wypowiedzieć i zmusić innych aby uznali Twoją rację, niezależnie od tego czy trzyma się one rzeczywistości czy nie.

      „Różnej maści formy obrazkowe, wykresy, modele 3d, ruchome symulacje modeli, etc” są bardzo istotnym uzupełnieniem treści pisanej i zobrazowaniem danego zagadnienia, a nie żadnym „motorem nauki”. Ja w żądnym wypadku nie deprecjonuję wartości i znaczenia obrazu, tak jak Ty robisz to z pismem.
      Jedyne co zrobiłem „z pismem” to stwierdziłem prosty fakt że ewolucja nas do niego nie wykształciła, wolimy kolorowe / ruchome obrazki i dlatego kino/TV czy gry prześcigają medium jakim są książki czy radio, a same książki są też częściej kupowane jak mają ładną okładkę lub jakieś obrazki w środku – tak zwane „coffee table books”.
      To Ty poczułeś się urażony prawdą bo czerpiesz przyjemność z czytania, więc Twój egoizm wyszeptał Ci do ucha że przecież Ty wiesz najlepiej i skoro ty lubisz książki to znaczy że ewolucja nas do nich stworzyła…

      Obrazki modele i wykresy będą niosły jednak przekaz zrozumiały wyłącznie dla odpowiednio przygotowanych odbiorców, odpowiednio wcześniej OCZYTANYCH i wyedukowanych.
      Bzdura. Mając na przykład modele 3d białek, rna i dna związane z replikacją DNA, nie musisz mieć tekstu bo z samej symulacji zrozumiesz wszystko a nawet więcej bo jak „fizycznie zobaczysz”.
      Myślisz dlaczego dzisiaj używa się prezentacji a nie „suchego” opowiadania. No bo nauka opiera się o fizyczne obiekty a te najlepiej opisuje się poprzez przedstawienie ich, przedstawienie interakcji z innymi obiektami, etc.

      W innym wypadku wartość przekazu będzie zerowa. Jaki byłby skutek gdybyś dał mi schemat samochodu i kazał wymienić uszczelkę pod głowicą? Żaden. Natomiast jeżeli byłby również opis i plan działania, to kto wie, może bym sobie poradził ;)
      BuahahahhahahahaHAHAHAHAHAHAHAHAH. Wartość przekazu zerowa. Powiedz to wszystkim studentom biochemii którzy załapali coś, dopiero jak im to ktoś narysował.
      A Twoja analogia jest głupia. Jakbym miał CAŁY schemat auta i wiedział co mam wymienić to po co mi opis? Z samego schematu domyślę się co mam wykręcić i czym mam wykręcić żeby dostać się do tego miejsca. Jak potrzebujesz opisu i jakiegoś planu działania to po prostu średnio u ciebie z inteligencją.

      Spokojnie, nie robię z tego religii, po prostu śledzę postępy nauki i widzę jak to się rozwija. Nie pisze artykułu naukowego, po prostu sobie gdybam na podstawie tego co wiem :)
      Jakim cudem możesz śledzić postępy nauki, jak pewnie nawet nie znasz nazwy żadnego realnego czasopisma związanego z inżynierią genetyczną…? :D
      A jeśli chodzi o gdybanie to się w pewnym sensie zgodzę… Często gdybasz. Przez całą naszą rozmowę tylko gdybasz i gdybasz.

    • Krzepki Harry

      Ty możesz stawiać hipotezy to i ja też mogę.
      Pytasz mnie czy mam „jakieś konkretne dowody na to że intensywność zmian DNA u ludzi w ciągu ostatnich wieków, jest jakoś niższa od intensywności zmian na przestrzeni takiego samego okresu czasu, tylko na przykład kilka tysięcy lat temu?” to odpowiadam że nie mam. Nie wiem, czy uczyni Cię to szczęśliwszym…

      „Udowodnij mi różnice w tempie ewolucji na podstawie jakiś konkretnych dowodów naukowych”
      Nie będę tego robił, bo zrobili to inni. Mam natomiast dla Ciebie kolejne przypadkowe linki z Google, które tak kochasz:
      http://whatnext.pl/nienaturalnie-szybka-ewolucja-jaszczurki-walcza-konkurencja/
      http://wyborcza.pl/1,145452,18725030,jak-rozpedzamy-ewolucje.html
      http://kopalniawiedzy.pl/pielegnice-cytrynowe-jezioro-kraterowe-Nikaragua-wargi-specjacja-sympatryczna-Apoyeque-Amphilophus-citrinellus-Alex-Meyer,10393
      Takich linków mogłoby być więcej, ale i tak są dla Ciebie bezwartościowe, więc na tym poprzestanę. Jeżeli Cię to zaciekawi to znajdziesz sobie więcej informacji na ten temat w bardziej wiarygodnych miejscach.
      Twoje wywody takie jak ten:
      „Ewolucja może zachowywać się błyskawicznie, tylko w przypadku bardzo prostych organizmów jednokomórkowych takich jak bakterie. Bardziej skomplikowane organizmy, nawet eukariotyczne proste jednokomórkowce takie jak drożdże czy jednokomórkowe protisty, nie są wstanie szybko ewoluować bo szlaki metaboliczne, cykle metaboliczne, ścieżki sygnalne białek są skomplikowane i ściśle regulowane.”
      mają się więc nijak do aktualnego stanu wiedzy, ale wiem, linki są przypadkowe więc z przepaską na oczach dalej będziesz głosił swoje :D

      „Ty po prostu mało wiesz o biologii a jesteś egoistą i musisz się wypowiedzieć i zmusić innych aby uznali Twoją rację, niezależnie od tego czy trzyma się one rzeczywistości czy nie.”
      Młody człowieku, ja skończyłem studia przyrodnicze! :)
      Poza tym mówiłem już, że naprawdę nie czuję w sobie potrzeby nawracania Cię na PRAWDĘ, możesz głosić dyrdymały jakie chcesz i nikogo nie zmuszam, aby inni uznali „moją” rację, a już na pewno nie jestem w stanie tego zrobić tu i teraz, przez internet.

      „Jedyne co zrobiłem „z pismem” to stwierdziłem prosty fakt że ewolucja nas do niego nie wykształciła, wolimy kolorowe / ruchome obrazki i dlatego kino/TV czy gry prześcigają medium jakim są książki czy radio, a same książki są też częściej kupowane jak mają ładną okładkę lub jakieś obrazki w środku – tak zwane „coffee table books”.
      Nie stwierdziłeś żadnego prostego faktu, tylko w zupełnie dowolny sposób pomyliłeś fakty z interpretacjami. W DNA nie masz napisane, jaki był CEL ewolucji która zachodziła przez tysiące minionych lat, jako skrajny redukcjonista powinieneś to wiedzieć i zapewne wiesz.
      Poza tym zauważ, jak wyglądało pierwsze pismo i pierwsze alfabety – to były obrazki (obrazki!) odzwierciedlające rzeczywistość, które z biegiem lat upraszczaliśmy do postaci znanych współcześnie alfabetów, bo było to dla nas wygodne. To nie Bóg spuścił nam na głowę pismo z dedykacją „bierzcie i męczcie się, za grzechy wasze i waszych przodków” tylko sami je opracowaliśmy, bo było to dla nas wygodne i potrzebne. Litery to też obrazki, tyle że symboliczne i niosące za sobą ogrom treści – czasem dużo więcej niż da się przekazać obrazkiem, a czasem mniej, bo bywa i tak że jeden obraz może przekazać więcej niż tysiąc słów. Tu się zgodzę.

      „To Ty poczułeś się urażony prawdą bo czerpiesz przyjemność z czytania, więc Twój egoizm wyszeptał Ci do ucha że przecież Ty wiesz najlepiej i skoro ty lubisz książki to znaczy że ewolucja nas do nich stworzyła…”
      Nie twierdziłem, że czerpię przyjemność z czytania ;P
      To Ty twierdziłeś że czytanie JEST NUDNE, co jest kompletną bzdurą, bo to, że (być może) nudzi Ciebie i inne znane Ci osoby, nie oznacza że dla innych nie może być fascynującą i wspaniałą rozrywką i/lub źródłem wiedzy.

      Co do ostatnich trzech akapitów to już odpuszczę sobie komentarze bo widzę że mało to owocne: ja nie neguję wartości obrazu, Ty negujesz wartość pisma, pozostaniemy na swoich stanowiskach. Robi się za to coraz mniej przyjemnie, bo nerwy Ci puszczają i zaczynają się osobiste, brzydkie wycieczki, co nie jest fajne.

    • Stefan the Stormtrooper

      Nie będę tego robił, bo zrobili to inni. Mam natomiast dla Ciebie kolejne przypadkowe linki z Google, które tak kochasz:
      http://whatnext.pl/nienaturaln
      http://wyborcza.pl/1,145452,18
      http://kopalniawiedzy.pl/piele
      Takich linków mogłoby być więcej, ale i tak są dla Ciebie bezwartościowe, więc na tym poprzestanę. Jeżeli Cię to zaciekawi to znajdziesz sobie więcej informacji na ten temat w bardziej wiarygodnych miejscach.
      Twoje wywody takie jak ten:
      „Ewolucja może zachowywać się błyskawicznie, tylko w przypadku bardzo prostych organizmów jednokomórkowych takich jak bakterie. Bardziej skomplikowane organizmy, nawet eukariotyczne proste jednokomórkowce takie jak drożdże czy jednokomórkowe protisty, nie są wstanie szybko ewoluować bo szlaki metaboliczne, cykle metaboliczne, ścieżki sygnalne białek są skomplikowane i ściśle regulowane.”
      mają się więc nijak do aktualnego stanu wiedzy, ale wiem, linki są przypadkowe więc z przepaską na oczach dalej będziesz głosił swoje :D

      Link do wyborczej jak źródło wiedzy xD Ci debile od 25lat kultywowali kłamstwo o Wałęsie, który ponoć nie był TW Bolkiem, niedawno ich propagandą się zesrała a Ty z całą swoją powagą wrzucasz link do tego serwisu :D
      Żaden z twoich kretyńskich linków nie zawierał BIBLIOGRAFII. Wiesz co to w ogóle jest? To jest takie coś, że kiedy cytujesz lub jakoś opisujesz czyjąś pracę, wymieniasz dokładne źródło skąd czerpiesz tą wiedzę.
      Coś w tym stylu:
      Fang, F.C. and Rimsky, S. 2008. New insights into transcriptional regulation by H-NS. Curr. Opin. Microbiol. 11, 113–120.
      …powinno znajdować się w każdym z Twoich gównianych linków żebym w ogóle traktował ja jako realne naukowe źródło. Twoje linki nie zawierają oryginalnej angieslkiej nazyw pracy, roku publikacji, czasopisma ani też nazwisk autorów, więc na jakiej podstawie w ogóle wierzysz im? Bo chcesz. Nie dlatego że jesteś wstanie wyśledzić źródła i w ogóle sprawdzić czy ktoś kto to przeczytał i napisał polski artykulik w ogóle zrozumiał tekst…
      Zasada jest prosta. Jeśli sam nie zrobiłeś badań to musisz mieć ŹRÓDŁA. Realne źródła a nie artykuły dla tych co ledwo skończyli biologię w liceum… Nie masz takich? Żegnam. Nie wiesz nic a wiedzę czerpiesz z pseudo-popularnonaukowych portalików. Zapraszam do czytania Scientific American albo coś w tym stylu. To są realne przystępne popularnonaukowe pisma dla zielonych a nie strony post-komunistycznej wyborczej, gdzie jakby im pasowało do ich lewackiej ideologii to by pisali że nie ma różnic biologicznych pomiedzy kobietą a mężczyzna…

      Młody człowieku, ja skończyłem studia przyrodnicze! :)
      No i…? Przyroda to bardzo ogólne stwierdzenie. O ile nie kłamiesz to zakładam że użyłeś słowa „przyrodnicze” bo skończyłeś całkowicie niezwiązane z medycyną, biochemią czy biologią molekularną studia, które mają się nijak do teamtu.

      Poza tym mówiłem już, że naprawdę nie czuję w sobie potrzeby nawracania Cię na PRAWDĘ, możesz głosić dyrdymały jakie chcesz i nikogo nie zmuszam, aby inni uznali „moją” rację, a już na pewno nie jestem w stanie tego zrobić tu i teraz, przez internet.
      Dobra… Skończ z tym głupawym tekstem. Jakby Ci na tym nie zależało i Twoje ego nie potrzebowałoby hangaru, to byś nawet nie odpisał mi albo zignorował już po pierwszej mojej odpowiedzi na Twoją odpowiedź.

      Nie stwierdziłeś żadnego prostego faktu, tylko w zupełnie dowolny sposób pomyliłeś fakty z interpretacjami. W DNA nie masz napisane, jaki był CEL ewolucji która zachodziła przez tysiące minionych lat, jako skrajny redukcjonista powinieneś to wiedzieć i zapewne wiesz.
      W DNA jest dokładnie zapisany cel ewolucji, tylko trzeba mieć mózg i myśleć. Celem jest przystosowanie do danych warunków środowiska.
      Skończ nieuku z tym tesktem o skrajnym redukcjonizmie, bo czuje się jakbym gadał z religijnym fanatykiem muzułańskim. Był on zabawny raz, dwa razy. Teraz już jest lewackim odpowiednikiem „jesteś nazistą/faszystą”.

      odzwierciedlające rzeczywistość, które z biegiem lat upraszczaliśmy do postaci znanych współcześnie alfabetów, bo było to dla nas wygodne.
      No było wygodne :D Mniej energii i bardziej efektywnie się czyta i pisze litery niż pisze i próbuje zrozumieć proste przesłanie za pomocą skomplikowanych symboli. Dziękuję że właśnie sam z siebie postanowiłeś przyznać mi rację co do wcześniejszego wątku odnośnie efektywności energetycznej.
      Tylko nie zrób z siebie głupka i nie uznaj że uznałem pismo za preferowane :D Pismo nadal jest o wiele mniej wydajne że patrzenie, słuchanie, wąchanie i analizowanie tego co się dzieje.

      To Ty twierdziłeś że czytanie JEST NUDNE, co jest kompletną bzdurą, bo to, że (być może) nudzi Ciebie i inne znane Ci osoby, nie oznacza że dla innych nie może być fascynującą i wspaniałą rozrywką i/lub źródłem wiedzy.
      Nie obchodzą mnie jednostki. Nieważne co ja sądzą, co Ty sądzisz. Ważne jaka jest tendencja. Ta wynika z naszej biologii bo jesteśmy zwierzętami i biologia nami rządzi. Pismo i książki stają się niszowe, wypierane przez szeroko pojęty format audiowizualny i to jest fakt. A jak pisałem na początku, wynika on z tego że jako zwierzęta ewoluowaliśmy do patrzenia a nie czytania.

      Co do ostatnich trzech akapitów to już odpuszczę sobie komentarze bo widzę że mało to owocne: ja nie neguję wartości obrazu, Ty negujesz wartość pisma, pozostaniemy na swoich stanowiskach. Robi się za to coraz mniej przyjemnie, bo nerwy Ci puszczają i zaczynają się osobiste, brzydkie wycieczki, co nie jest fajne.
      Lubię jak internetowe głupki, nie wiedzą nic konkretnego, wchodzą w rozmowę na dość naukowe kwestie i potem są zszokowane że po ciągłym brnięciu w swoją głupotę ktoś wreszcie przestaje być dla nich miły i mówi im prawdę.
      Niestety to jest internet. Jakbyś „w realu” też gadał takie pierdoły toby Cię szybko Twoje towarzystwo wyśmiało i szybko byś zrewidował swój pogląd na słuszność Twoich argumentów/hipotez…
      Tak w ogóle to o ile zgodzę się że dwa ostatnie akapity można uznać za mało grzeczne, to nadal lubię jak pierwszy z tych trzech akapitów, który zawierał w sobie takie trudne dla Ciebie zwroty typu „modele 3d białek, rna i dna” uznałeś za jakąkolwiek formę obrazy. To dobrze świadczy o realnym zakresie Twojej wiedzy.

    • Krzepki Harry

      „Lubię jak internetowe głupki, nie wiedzą nic konkretnego, wchodzą w rozmowę na dość naukowe kwestie i potem są zszokowane że po ciągłym brnięciu w swoją głupotę ktoś wreszcie przestaje być dla nich miły i mówi im prawdę.”

      To, że coś tam się uczyłeś ale się nie douczyłeś, to w sumie nie jest czymś bardzo złym – możesz być także uparty jak osioł, zadufany w sobie i przekonany o własnej nieomylności. Są to pewne wady na które można przymknąć oko. Ale ma to, żeś cham zgody nie ma i być nie może. Kończę więc krótkim: spieprzaj chamie :)

    • Stefan the Stormtrooper

      Sio do kościoła dziecko <3

    • Krzepki Harry

      Sio do mamy po lekcje kultury.
      Poza tym moje dzieci nie czytają moich dyskusji na AW (nie, że nie umieją – bo umieją), więc zwracanie się do nich jest bezcelowe. No chyba żeś wątki pomylił.

    • Stefan the Stormtrooper

      Nigdzie nie adresowałem wiadomości do Twoich dzieci świrze xD

    • Krzepki Harry

      W takim razie pomyliłeś wątki chamie :)

    • Stefan the Stormtrooper

      Nie. Po prostu nie dość że kupę wiesz o biologii to jeszcze średnio czytasz. Żegnam świrze.

  • Adam Golański

    „umiejących odróżnić fakty od przesądów, teorii spiskowych i niepotwierdzonych doniesień”

    No właśnie – w tym jest problem. W przekonaniu, że istnieje jakiś fakt. Zwykle „faktami” nazywane są te narracje, które są pasujące do naszej wizji świata :>, a „przesądami” te narracje, które nam nie pasują. Stąd taka panika w mainstreamowych mediach, gdy nagle narracje alternatywne zrobiły się głośniejsze. By zjawisko to oswoić, nazwano je „postprawdą”. Oswaja się ono jednak słabo, dlatego że oswajający kompletnie nie umieją into śmieszkizm i wywrotową memetykę, która rozregulowała rynek „faktów”.

    • Stefan the Stormtrooper

      Problem faktów nie istnieje. Fakt to coś co miało miejsce w świecie fizycznym i da się to udowodnić. Tyle. Jak ktoś nie potrafi udowodnić czegoś to nie jest to faktem, jest to hipoteza, albo kłamstwo jeśli cały czas bez dowodów brnie w to.

    • Adam Golański

      Właśnie z problemu „faktów” zrobiłeś problemy „świata fizycznego” i „dowodu”. Gratuluję filozofowania.

    • Stefan the Stormtrooper

      To nie jest filozofia. Fakt to coś co się fizycznie stało. Tyle. Nie ma faktów, które nie mają odzwierciedlenia w fizyce. To są właśnie kłamstwa.

  • Flank Anker

    To zdecydowanie zabawne, że ten artykuł opublikowano na Antywebie.

    • Przemek

      zaraz podobny będzie na SW

    • I wszystkie pokemony z komentarzy na AW będą swoje wypociny pitolić na SW

    • ha ha ha

    • Flank Anker

      I tak was lubię.

    • Dzieki :)

    • Lepiej. ;)

    • Wszyscy się cieszymy z tej wybitnie zakamuflowanej krytyki:)
      Jeśli chcesz powiedzieć, że na AW były fake newsy – to tak były, zdarzają się wpadki.
      Jeśli chcesz powiedzieć, że często piszemy na bazie zagranicznych mediów – to tak – w PL nie dzieje się tyle w technologiach.
      Jeśli chcesz powiedzieć, że kłamiemy z premedytacją to się mylisz, nic takiego się u nas nie dzieje.
      Jeśli chcesz powiedzieć, że słabo piszemy i nie umiemy pisać to jest to twoja opinia z którą pewnie nic nie mogę zrobić.

      Pozdrawiam ciepło

    • minionek

      > Jeśli chcesz powiedzieć, że słabo piszemy i nie umiemy pisać to jest to twoja opinia z którą pewnie nic nie mogę zrobić.

      Pozwole sie nie zgodzic, ze nic z tym nie mozecie zrobic :)

      Po pierwsze – korekta. Robicie sporo literowek i prostych bledow gramatycznych, ktore spokojnie mozecie wyeliminowac,
      Po drugie – przed publikacja dajcie swoj tekst do przeczytania dwom, trzem osobom. To wystarczy, by poprawic stylistyke niektorych akapitow.

      :)

    • Flank Anker

      Dokładnie!

    • Marx

      A ile zapłacisz za lepszą jakość? Mniemam, że pewnie ze dwa razy więcej niż teraz..czyli nic. Trochę bawi mnie fakt, iż ludzie wymagają, mimo iż dostają za darmo.

    • minionek

      Chyba Ci sie cos pomerdalo :)
      P. Marczak napisal, ze nic nie moga zrobic z tym, ze slabo pisza, co jest nieprawda, bo moga.
      Co ma do tego jakosc?

      > Trochę bawi mnie fakt, iż ludzie wymagają, mimo iż dostają za darmo.

      Teoretycznie, bo AW chyba ma jakies dochody, prawda? Ja tu wszedlem, Ty tu wszedles – to sa dwie odslony, dwoch UU liczone na potrzeby reklamowe. W interesie AW lezy, by takich UU bylo jak najwiecej, a jakosc tresci to jedna z tych rzeczy, ktore tych UU moga przyciagnac.

      Ja i reszta internautow moze zyc bez AW, AW bez odwiedzajacych – juz nie.

    • Marx

      ale nie możesz żyć bez żadnego źródła informacji. Pośrednio więc bez jakiegoś AW. Skoro tu wchodzisz to znaczy że jest lepszy niż inne źródła. Co jest trochę przykre, jak się tak zastanowić, bo jaki poziom mają te inne….

    • minionek

      > ale nie możesz żyć bez żadnego źródła informacji

      Moge, zapewniam Cie. Moje jedyne zrodlo informacji to Twitter i konta zwiazane z moja dzialka (IT)
      Jesli gdzies na swiecie wydarzy sie cos godnego uwagi to mam 100% pewnosci ze wsrod kilkuset kont ktore sledze na Twiterze ktos o tym napisze. A jesli napisze o tym np. 10 osob, to juz wiem, ze wydarzylo sie cos naprawde istotnego.
      Jesli nic takiego sie nie pojawia – to znaczy, ze nie dzieje sie nic wartego uwagi :) Ludzie z branzy IT nie traca czasu na pisanie o pierdolach :)
      Reszta mi lata. Polityka, kultura, celebryci, sport, kino, muzyka, nowinki ze swiata technologii, motoryzacja, nie wiem, wstaw co tam chcesz – nie czuje najmniejszej potrzeby „byc na biezaco”.
      Nauczylem sie juz, ze wazne z punktu widzenia codziennego zycia informacje dotra do mnie i tak innymi kanalami niz „newsy” na portalach.

      Zreszta, jedyna dzialka, ktora mnie interesuje (IT Security) w mainstreamie nie istnieje (poza „sensacjami” w rodzaju hakerskich atakow na X czy Y – czyli poziomu ponizej podlogi)

      > Pośrednio więc bez jakiegoś AW

      AW w wiekszosci przepisuje na polski to, co juz dawno poszlo na The Verge, The Next Web, Gizmodo, Motherboard, cnet itd. Nie zeby to byl zarzut wobec AW – tamci to raczej grubi gracze, maja duzo lepsze zrodla informacji, wtyki i „wejscia”, no i renome – wiec naturalne jest, ze maja informacje z pierwszej reki.

      A teksty autorskie AW o branzy w wiekszosci dotycza polskiego podworka, ktore szczerze mowiac mnie nie interesuje, bo na tle swiatowego IT Polska to margines marginesu, wiec nie bardzo jest sie czym podniecac.

      .
      > Skoro tu wchodzisz to znaczy że jest lepszy niż inne źródła

      He he :)

      Wchodze tu dla rozrywki, komentarzy, najczesciej nawet nie czytam artykulu tylko od razu przechodze do Disqusa. Zreszta, w 95% sam tytul wystarczy za caly artykul.
      Mistrzowie, Demoty – z tego juz wyroslem, wole poczytac np. takiego Doogopisa, Nazira i jeszcze paru podobnych. Mam niezly ubaw jak ich czytam :)

      > Co jest trochę przykre, jak się tak zastanowić, bo jaki poziom mają te inne….

      Nie mam pojecia.

    • Kajo

      Za darmo? Nie ma tak, sprzedajesz swój czas (telewizja jest darmowa?). Abstrahując od tematyki, to mimo wszystko korekta i stylistyka to podstawa, to jak z tworzeniem muzyki, musisz grać na jakimś poziomie na instrumencie, aby móc wydobyć przyjemny dla ucha zestaw dźwięków.

      Jak tak kosztowana jest korekta i redakcja to Grzesiek zawsze może podziękować jednemu redaktorowi i zatrudnić kogoś do redakcji, więc teza, że to kosztuje jest drugorzędna, to kwestia priorytetów.

    • Flank Anker

      O, dziękuję bardzo za odpowiedź samego Naczelnego. Bardzo mi miło. Poważnie.
      Zastanawiałem się czy brak odpowiedniej emotki nie będzie wprowadzał problemów interpretacyjnych ale widzę że wszystkie możliwości zostały wyczerpane w twojej odpowiedzi. Pozwolę sobie zatem sprostować swoją.
      Nie zarzucam Antywebowi kłamstwa ani fałszywych wiadomości. Nie jest dla mnie problematycznym fakt pisania przez was artykułów na podstawie zagranicznych doniesień.
      Problemem, w kontekście jakości dziennikarstwa, jest poziom języka, poprawności ortograficznej, merytoryki niektórych artykułów oraz tytułów, które przywodzą na myśl portale pokroju o2 (oczywiście przesadzam ale w tę stronę to zmierza).
      Brakuje mi wpisów Tomka i Pawła których aktywność jest w ostatnim czasie bardzo niewielka. Trzon produkcyjny stanowią Jakub i Maciek i o ile ten pierwszy często prezentuje ciekawe treści (ale powinien popracować nad stylistyką) o tyle z całym szacunkiem dla osoby Macieja jego artykułów nie da się czytać. Wszystkie są złożone w ten sam sposób i sprowadzają się do maksymalnego lania wody na temat który można by streścić jednym zdaniem. To tylko subiektywna opinia, ale pewnie nie tylko moja.

    • minionek

      Sie „podlacze”, bo P. Marczak nigdy nie odpowiada na moje komentarze, moze na Twoj odpowie :)

      > To tylko subiektywna opinia, ale pewnie nie tylko moja

      „Count me in”, jak to mawiaja w Rebelii gdy kroi sie wjazd na chate Vaderowi ;)

      > Problemem, w kontekście jakości dziennikarstwa, jest poziom języka, poprawności ortograficznej, merytoryki niektórych artykułów oraz tytułów, które przywodzą na myśl portale pokroju o2

      Dodalbym tytuly, ktore zaczynaja „miazdzyc”, jak na gazeta.pl.

      Niedlugo bedzie, ze „internet oszalal” i takie tam klasyki – kto bywa na gazeta.pl wie o co chodzi.

    • Kurcze ale Paweł akurat sporo pisze – Tomek też choć teraz pewnie będzie mniej jego tekstów.
      Co do poprawności gramatycznej to głównie moja wina,

    • Artur Gusiński

      Grzegorz: w Polsce dzieje się bardzo dużo w technologiach. Sięgnij głębiej w tematy: kosmonautyka ( satelity, rakiety niskoorbitalne, technologie paliw, współpraca międzynarodowa) , kosmologia , technologie paliw, technologie energetyczne ( same plany modernizacji elektrowni węglowych i wodnych w Polsce to z 10-15 ciekawych pomysłów).
      ja żeby poczytać o polskiej technologii paliw wodorowych musiałem wejść na anglojęzyczne portale.

  • Meretycz

    Tu jest bardzo dużo na ten temat:

    https://www.youtube.com/watch?v=T1vW8YDDCSc

  • Uważam że faktycznie ludzi należy chronić przed dezinformacją pseudo dziennikarzy amatorów czy blogerów z wprowadzaniem w błąd i trollingiem na vblog/blog
    99% pseudo testów , nie rzetelne subiektywne oceny i wciskanie kitu bo ten czy inny sklep dał demo smartfon lub laptop to trzeba farmazony wciskać za kasę i naiwnych łosi na zakup wkręcić .

    • minionek

      No to dajesz, Kolego.

      Zaloz portal, gdzie bedziesz prezentowal w 100% obiektywne opinie, rzetelne testy i nie bedziesz trolowal.
      Pokaz co potrafisz. Pod prawdziwym nazwiskiem, oficjalnie, pokaz twarz, jak chlopaki na AW.

      Bo na razie to jestes mocny jedynie w gebie, obrazaniu, wyzywaniu wszystkich dookola.

      Pokaz, ze masz jaja i zajmij sie tym na serio, a nie pierdolisz w komentarzach jak pizda.

    • Krzepki Harry

      Myślę że DJ Miśkiewicz nie nadaje się prowadzenia portalu – jako półanalfabeta nie potrafiący sklecić jednego poprawnego zdania jest skazany na porażkę.

    • damianglu

      Akurat wymieniasz cześć dziennikarstwa która moim skromnym zdaniem w Polsce ma się całkiem dobrze ;) Serwisy tematyczne jak np. AW to mają daleko do Onet czy Interi w byciu słabym i nie rzetelnym. Świat nie może być jedno barwny czy inaczej pisząc nie może być tak że ze wszystkim się musi zgadzać z twoim poglądem.

  • Krzepki Harry

    /ciach/

  • doogopis

    „umiejących odróżnić fakty od przesądów, teorii spiskowych i niepotwierdzonych doniesień”
    Przecież nikt nikomu nie zabrania pisania i czy blogowania. To przecież mainstream zapodaje propagande.
    https://uploads.disquscdn.com/images/c023bd1774fa6ca8acd5548b564c954f72a4d07c53d8834bd2f486bfd7d323ea.jpg Tu można zobaczyć teorie spiskową jakoby ten chłopiec zginął w zamachu,a jednak cudownie zmartwychwstał,cud!
    Względną prawde można przeczytać tylko na niezależnych stronach.
    Z możliwościami dzisiejszych ludzi 5 lat bedą dyskutować co to jest prawda,prawdziwy dziennikarz a co teoria spiskowa!
    Chodzi jak zwykle o cenzure,by tylko ci „prawdziwi” mogli pisać. Komuś sie chyba sie w d poprzewracało.
    Przecież nikt nikogo nie bedzie zmuszał jak nie chce czytać „teori spiskowych” tylko dziś przeciętny niewolnik nie jest w stanie odróżnić prawdy od fikcji.
    Zresztą wy wszyscy tylko prawde czytacie więc o co chodzi? Przekwalifikować sie podobno można.

  • maciej

    ‚świadomy odbiorca’ nie czyta dziennikarzy, tylko sięga do źródeł.

    dziennikarze to zawód na wymarciu, jak dorożkarz. kiedyś byli przydatni, z ich pracy żył rynek reklamy i utrzymywały się wydawnictwa, bo nikt inny nie potrafił zbudować i dostarczyć emocjonującego contentu dla szerokiego odbiorcy.

    obecnie te potrzeby realizuje bloger/youtuber, dział PR, z którymi ciężko konkurować, gdyż specjalizują się w swojej wąskiej dziedzinie i występują masowo.

    a taki dziennikarz? jakie ma przygotowanie merytoryczne?

  • kaszub

    Gimbaza dziękuje POwcom.

  • Andrea

    Napiszę dokładnie to samo co napisałem na SW.
    Chętnie zapłacę za dostęp do AW 24 PLN rocznie. Dwa warunki.
    – całkowity brak reklam i artykułów sponsorowanych,
    – treści wysokiej jakości, warte zapłaty.

    Jesteście w stanie spełnić te warunki?
    Nie sądzę.

  • Anna

    Ja na ten temat ostatnio napisałam magisterkę i przekazywane tutaj tezy to dużo, duuuużo, ale to duuuuuużo za mało. Powinny działać co najmniej 3 rzeczy równocześnie: prawo medialne, regulacje, które jasno stanowią co jest reklamą, a w szczególności tą natywną, oraz edukacja, wynikająca z tego zaktualizowanego ustawodawstwa. Uważam również, ze dziennikarze powinni zdawać niesamowicie trudne egzaminy zawodowe, by to był w końcu prestiżowy zawód, a nie byle jaki.

  • TemporaryPL

    Najgorsze, gdy ktoś chce się zabierać za regulacje i wyznaczanie organizacji które dostaną dofinansowanie za wskazywanie „kto jest rzetelny, a kto nie”. Czym to się skończy, chyba jest oczywiste.

    Profesjonalizm dziennikarzy też nie ma tu nic do rzeczy, bo oglądalność, profity lub po prostu osobiste sympatie/uprzedzenia zawsze wypaczą przekaz, ZAWSZE.

    Przez lata polskie media, Wyborcza, telewizje, stawiały BBC jako przykład niezwykle profesjonalnego, obiektywnego medium – jednak do czasu, bo przed EURO 2012 telewizja BBC wyemitowała głośny dokument „Stadiony nienawiści” z Solem Campbelem jako ekspertem przestrzegającym: „nie jedźcie do Polski bo wrócicie w trumnach, oglądajcie EURO w TV”.

    Nagle te same polskie media, które wcześniej czciły BBC zaczęły pisać jak nieobiektywny był to film, jak stronniczo dobrane materiały, jak mało wspólnego miały z rzeczywistością i nadchodzącą imprezą EURO.

    Czy w BBC dokument ten zrealizowali profesjonaliści? TAK. Czy BBC ma opinię rzetelnego medium? TAK. Czy taki dokument dostałby zatem dofinansowanie „na dobre dziennikarstwo”? TAK. I ostatnie pytanie: czy ten dokument był rzetelny? NIE.

    I tak to będzie wyglądało.

  • Aleksander Wędrychowski

    Problem podupadającego dziennikarstwa faktycznie jest istotny. Już pomijając milczeniem paździerze produkowane przez stażystów a publikowane przez takie serwisy jak Onet oraz zmanipulowane (ale przynajmniej poprawne stylistycznie) teksty z GW, Do Rzeczy etc, problem dotyczy również branży technologicznej. Brak reserchu przed napisaniem tekstu, płytkie podejście do tematu, niechęć do snucia bardziej skomplikowanych wywodów, powielanie tych samych newsów z konkurencyjnych serwisów bez dodania nawet odrobiny od siebie. To wszsystko sprawia, że w tej chwili nie widzę serwisu za który byłbym skłonny łożyć (niestety, ale antyweb póki co również nie, chociaż jesteście chyba najbliżej tego stanu).

  • Reaver

    Problem jest jak zdefiniowac dobre dziennikarstwo? Wiekszosc powie ze ma byc obiektywne ale ta sama wiekszosc interesuja przekazy ktore potwierdzaja ich poglady, co sie kloci z kryterium obiektywnosci.
    Dobrze ze rosnie swiadomosc dzialania calej branzy, sztucznego pompowania newsow i znieksztalcania rzeczywistosci, a w koncu samego faktu ze my przeciez nie do konca potrzebujemy sie tym karmic, nie porzebujemy codziennej porcji newsow, to tylko nasz stary nawyk.

  • Piotr Potulski

    Przeznaczam co roku jakieś tam pieniądze na dostęp do treści. Problem w tym, że pomimo płacenia żywą gotówką jakość jaką otrzymuję nadal jest kiepska.

  • IMO dobrym case’m z rodzimego poletka jest sukces serwisu OKO.press w internecie. Głównie utrzymuje się on z datków odbiorców. Case podwójnie ważny, ponieważ jest to serwis, którego dziennikarze głównie skupiają się na weryfikacji tzw. sensacji medialnych. Po za tym rozwiązaniem dla jakościowych mediów online są takie platformy jak https://patronite.pl

  • Grzegorz55

    Powstał dwa miesiące temu portal z dobrymi dziennikarskimi tekstami, webnalist.com gdzie to jest rozwiązane dokładnie w sposób, o jakim pisze autor: czytelnicy płacą za teksty „od sztuki”.

  • Obserwator

    Drogie Antyweb.pl sami jesteście przykładem złego dziennikarstwa.
    Macie bałagan na stronie głównej, bylejaki układ treści i do tego czasami tytuł najnowszego artykułu odnosi się do innego starszego przez co wprowadzacie w błąd swoich czytelników.
    Poza tym macie bałagan przez który niektóre informacje są po 3 razy na stronie głównej chociaż powinny być raz.
    Zróbcie porządek z tym i zróbcie normalny wygląd swojej strony bo jak zmienialiście wygląd to praktycznie nic się nie zmieniło.
    Poza tym czasami filmy są w miejscu w którym powinien być tytuł artykułu po kliknięciu w niego.
    W dodatku film ten zajmuje całą szerokość strony i sam się uruchamia a to nie powinno mieć miejsca.
    Sami jesteście złymi dziennikarzami. Porządek zacznijcie od siebie !