• Krytycznie o formule prezentacji Pecha-Kucha

    • Data: 19.12.2008 9:42
    • 6,829 odsłon
    • Grzegorz Marczak
    • Komentarzy: 41 »

    Gościnny wpis autorstwa Marcina Rosada
    Śledząc różne spotkania pasjonatów internetu, zwróciłem uwagę, że bardzo popularna ostatnio stała się formuła prezentacji zwana “Pecha-Kucha” (czyli 20 slajdów po 20 sekund na każdy) Jest to zaczerpnięte chyba od nazwiska pomysłodawcy ale mi bardziej pasuje to jako określenie dobrze oddające niezbyt udaną formułę prezentacji. Moim zdaniem taka formuła to “kucha” i “pech” dla prezentujących się osób.

    Dlaczego tak uważam?

    Jeśli jej ideą jest ograniczenie czasu prezentacji do 400 sekund (20 slajdów po 20 sek) to czy nie lepiej po prostu określić, że każdy ma do dyspozycji 6 min i 40 sek? Formuła P-K moim zdaniem zbyt mocno ingeruje bowiem w prezentację, zmuszając prelegenta do mocnego dopasowywania się do formuły – czasami nie zważając na specyfikę treści którą chce się przekazać. Wyobraźmy sobie, konieczność wyjaśnienia w prezentacji czegoś czego nie da się wyjaśnić na jednym slajdzie trwającym 20 sekund. Być może potrzeba na jeden slajd 1 minutę albo dwie a wg. P-K mamy na to 20 sekund. Czy trzeba sztucznie kombinować i robić 3 czy 6 takich samych slajdów, które co 20 sekund będą się zmieniać?

    Prezentacja np. start-upu ma pokazać czym jest przedsięwzięcie i na czym polega jego siła i innowacyjność. Dlaczego nie dać więc autorom pełnej swobody w doborze formuły prezentacji? Dlaczego każe się im chodzić w kaloszach skoro chcą zaprezentować taniec towarzyski? Dlaczego mają stepować skoro chcą pokazać jak cicho potrafią chodzić na bosaka?

    Naprawdę nie widzę żadnego powodu by stosować P-K chyba poza modą na stosowanie tej formuły. Fajnym wyjątkiem był Democamp gdzie po prostu było określone ile czasu ma prelegent i mocno było to przestrzegane. Tak więc da się ukrócić zapędy czasowe jeśli tylko się chce.

    KOMENTARZE

    1. Grzegorz Marczak

      Nie wiem czy na wszystkich startapowych spotkaniach stosowane jest PK – ja do tej pory byłe na Auli i Democamp i tam ta metoda nie była używana.

      Moim zdaniem jedyną rozsądną regułą odnośnie prezentacji jest trzymanie się czasu jaki określili organizatorzy. Sposób prezentacji pozostawił bym prezentującym – bo to oni najlepiej wiedzą co i jak będą przekazywać.

      Tworzenie 20 sjaldów dlatego bo tak mówi jakaś zasada jest faktycznie dla mnie niezrozumiałe i moim zdaniem nie wnosi zbyt wiele.

    2. kuba filipowski

      forma pecha kucha jest wymagająca – wymusza odpowiednie przemyślenie i przygotowanie prezentacji – to prawda. ale wg mnie takie przygotowanie ma same zalety – pozwala skupić się na tym co istotne.

      wiadomo, że nie wszędzie i nie zawsze pecha kucha jest najlepszym sposobem prezentowania ale zaskakująco często sprawdza się świetnie.

    3. Stempniak'ed

      Bardzo lubię formułę Pecha-Kucha ze względu na to, że zmusza do skupienia się dokładnie na tym co najważniejsze i ograniczania “gadulstwa”. Wydaje mi się, że tego typu prezentacje są świetnym ćwiczeniem sztuki prezentacji. Prezentacje Pecha-Kucha przy większym gronie są raczej “sztuką dla sztuki”. Czasami są one tak fajne, że temat nie gra roli.
      Zgadzam się z Tobą Grzegorz, że na spotkaniach, które mają inny cel niż popisanie się prezentacją, Pecha – Kucha nie jest dobrym rozwiązaniem.

      a teraz polecam świetny przykład Pecha Kucha:
      http://www.youtube.com/watch?v=9NZOt6BkhUg

      enjoy!

      P.S. przyznacie, że takie wystąpienie wymaga dużej wprawy?

    4. yasiek

      Na ostatnim KrakSpocie testowaliśmy i tradycyjne Pecha Kucha i to, o czym wspominasz – prezentację po prostu ograniczoną limitem czasu. Kiedy prelegenci mówiąc PK bez problemu mieścili się w czasie, tak w tym drugim wypadku właściwie za każdym razem trzeba było przerwać wystąpienie (czy to jest aż tak dobre dla prezentacji?).

      I chyba to jest właśnie siła PK – wymaga dużo bardziej starannego przygotowania do prezetnacji, wybrania najistotniejszych rzeczy i mega atrakcyjnego przekazania ich publiczności. Ilość slajdów i te 20s to według mnie tylko pomoc w planowaniu całości wystąpienia. PK nie nadają się do głębszego omawiania tematu – dla mnie to zajawienie ludzi, czymś, o czym nie mieli pojęcia, albo mają niewielkie (zachęca do rozmowy w kuluarach, albo po prostu głębszego wygooglania tematu). Ta forma bardzo przypadła mi do gustu, podobne głosy zebrałem od uczestników KrakSpota i myślę, że prędko z niej nie zrezygnujemy (podobnie, z tego co widzę, sprawdza się na Barcampie w Poznaniu).

      Co do nazewnictwa i historii, polecam zajrzeć na wikipedię, a nie strzelać ;)

    5. Mimic

      Prezentacja w 400 sekund? Wolne żarty… tyle może mieć jakiś spot reklamowy (nie typowa reklama, ale np. nagrana prezentacja produktu). Choć w prezentacji i tak najważniejsze jest pierwszych kilka slajdów i ostatnich, to środek także coś wnosi. Dobra prezentacja ma być ciekawa, bo ciekawie opowiedziana, a nie ciekawa, bo na tyle krótka, żeby się nie znudzić.

    6. Łukasz

      wczoraj na Auli w Gmachu Jan prowadził prezentacje “Główne zasady sztuki wystąpień” gdzie proponował rozłożenie prezentacji na około 20 min – 10 slajdów – sam się do niej dostosował i wyszło całkiem sprawnie.
      Warto w takich art wspominać także o wielkości czcionki na slajdach (min 30 – 36 pt), dla mnie to jest najczęściej pojawiający się błąd w prezentacjach.

    7. nrm

      kiepski tekst, nawet bez zorientowania się w temacie…

    8. Marcin Rosada

      Mimo wszystko uważam, że stosowanie sztywnej formuły 20slajdów x 20sekund zbyt mocno ogranicza i wymusza sztuczne dopasowywanie się do narzuconych reguł. Dajmy szanse prelegentom i oceniajmy ich po tym jak szansę wykorzystali a nie nakładajmy im gorsetu w którym mogą źle się czuć.

      Jeśli już koniecznie proponujemy formułę PK to zostawmy też możliwość rezygnacji z tej formuły na rzecz zwykłych 6 minut i 40 sekund. Byłem świadkiem gdy jedna z prezentacji była przez organizatora na siłę dostosowana do formuły PK i na skutek tego cała prezentacja się “rozjechała”. Być może trwałaby nie więcej niż 400 sek. a w efekcie tego technicznego zabiegu prelegent musiał prezentować coś co działało zupełnie inaczej niż to co sobie przygotował.

      Inną sprawą jest, że zasady były z góry określone i należało to wziąć pod uwagę… Niemniej jednak dajmy większą szansę na indywidualizm i pomysłowość.

    9. Grzegorz Marczak

      @nrm – wpis kogoś komu nie podoba się PK, mający wywołać dyskusję. A kiepskie to są takie nic nie wnoszące komentarze.

    10. jwieczorek

      Moim zdaniem pecha kucha sprawdza się świetnie, choć nie do wszystkich prezentacji.

      Elevator pitch lepiej wychodzi bez ograniczeń 20s per slajd, ale oczywiście nie dłużej niż powiedzmy 5 min (co i tak jest bardzo dużo).

      Czy jest modna? Na pewno. Jednak wydaje mi się, że autor spotkał się z kilkoma źle zrobionymi pecha-kuchami i stąd taka a nie inna opinia.

      Chociażby na ostatnim KrakSpocie super wyszły prezentacje o tłumaczeniu tekstów oraz o user experience. Krótko, zwięźle i na temat.

    11. Grzegorz Marczak

      Patrząc na prezentacje na democampie chyba większość z nich nie miała problemów z czasem, mieli natomiast problem z przekazaniem i treścią, i nie bardzo wiem jak dzielenie na 20 slajdów ma im w tym pomóc, bo ktoś nadal na 18 może zawrzeć szczegóły techniczne a na ostatnich 2 to co najważniejsze.

      Jeśli jednak na krakspocie podobało się ta forma prezentacji to przecież to jest najważniejsze i widocznie na takich spotkaniach PK dobrze się sprawdza.

      Ja mam szczerze mówiąc obojętny stosunek do tego według jakiej metody ktoś przygotował prezentację, sam natomiast chyba nie dał bym rady dostosować się do wymagań PK :)

    12. kuba filipowski

      na barcampie też pecha kucha dobrze się sprawdza.

      trudno się jakoś bardziej odnieść do tekstu Marcina bo poza samym skrytykowaniem formy (że poco 20 slajdów i poco 20 sekund na slajd) nie napisał niczego konkretnego.

      to trochę tak jakby skrytykować sonet za to, że ma 14 wersów a nie 15…

    13. pwrzosin

      Internet się zepsuł? Jak się krytykuje jakąś formę prezentacji, to wypadałoby się o niej czegoś wcześniej dowiedzieć. Tymczasem autor wpisu nawet nie sprawdził co oznacza nazwa Pecha Kucha (gwar rozmowy), kto ją wymyślił (para architektów) i po co (aby szybko i nieformalnie opisać kreatywne pomysły).

      Lenistwo jest gorsze niż pech.

    14. jwieczorek

      @lukasz: tu chyba znajdziesz esencję tego o czym napisałeś: http://blog.guykawasaki.com/2005/12/the_102030_rule.html

      Swoją drogą tej reguły warto się trzymać przy prezentowaniu swojego biznesu. Niekoniecznie przy innych prezentacjach. Podczas rozmów z Venture Incubator używaliśmy właśnie takiego układu i uważam, że zdaje on egzamin.

      Więcej w świetnej książce “Sztuka rozpoczynania” (Guy Kawasaki).

    15. Grzegorz Marczak

      @jwieczorek – czytałeś tę książkę? Ciekawy jestem jak poszło z przekładem i czy jest strawna?

    16. Marcin Rosada

      @kuba – to jakby kazać komuś wypowiedzieć się w formie sonetu choć ten ktoś woli fraszkę….

    17. jwieczorek

      @Grzegorz: tak, to właściwie moja biblia ;) Nie czytałem oryginału, więc nie wiem jak udał się przekład, ale czyta się ją świetnie i kończy w jeden dzień.

      To jedna z tych książek, po które co chwilę sięgam ponownie. Mój egzemplarz traktuję jak notes, mam bardzo dużo fragmentów podkreślonych, wyróżnionych itd.

      Moim zdaniem każdy, kto odpala startup powinien ją przeczytać kilka razy. Szczególnie, jeśli chce wykonywać prezentacje w celu zdobycia klienta lub inwestora.

      Inna godna polecenia książka Guya to “Rewolucyjne pomysły. Zasady marketingu nowych produktów i usług”. Bardziej ogólna, ale mocno inspirująca.

    18. nrm

      @Grzegorz: nic nie wnoszący komentarz jest na poziomie nic nie wnoszącego tekstu. Wystarczyło 5 minut pogoglać zamiast snuć domysły. PK to nie lekarstwo na wszystko. Nie jest też dla każdego. Nie chce dalej tego ciągnąć więc podpisuje się pod zdaniem @pwrzosin i @kuba filipowski.

    19. Filip Tepper

      Prawda jest taka, że znakomita większość prezentujących nie umie się do tego przygotować. Pecha-Kucha wymusza na nich stworzenie względnie interesującej prezentacji – bez nadmiernego wchodzenia w specyficzne szczegóły techniczne, rozwlekania się o sprawach nieistotnych. Nie wątpię, że są to dramatycznie istotne rzeczy (bo przecież, jQuery a Prototype to jest ach! och! killer-feature!), ale jeżeli z założenia prezentacja ma być krótka, to taki rygor czasowy zdecydowanie pomaga.

      A jeżeli autorowi wydaje się, że ktos w tej formie prowadzi szkolenia, to mi ręce opadają. Na Barcampie w Poznaniu ktoś mówił o “niemieckich slajdach”, polecam zapoznanie się z tą ideą.

    20. RomeoAD

      Jeśli chodzi o to jakie powinny być prezentacje, to wszyscy powinni uczyć się od tego pana:

      http://www.youtube.com/watch?v=cagxPlVqrtM&fmt=18

    21. Marcin Rosada

      Jak ktoś chce “położyć” swoją prezentację to dajmy mu taką możliwość. Moja krytyka nie dotyczy PK jako formy samej w sobie tylko jako formy przymuszania i narzucania prezentującemu.

      I nie mają nic do tego źródłosłów i autorzy formuły – których przyznaję – nie zweryfikowałem – choć uważam, że nie ma to większego znaczenia dla meritum mojej wypowiedzi. A “niemieckimi slajdami” na pewno się zainteresuję, podobnie jak szkoleniami @Filipa prowadzonymi wg. PK :-)

    22. Michał Sadowski

      Hazan: Rodzi się fajny pomysł na post, gdzie ludzie mogliby polecić najciekawsze videoprezentacje jakie widzieli. Dla mnie absolutnym mistrzem jest David Heinemeier Hansson i jego prezentacja z Startup School:

      http://omnisio.com/startupschool08/david-heinemeier-hansson-at-startup-school-08

    23. Grzegorz Marczak

      @Michał – racja to bardo dobry pomysł, zebrać kilka prezentacji i pokazać je pod szyldem “tak to robią najlepsi”

      Jeśli ktoś ma jeszcze jakichś swoim ulubionych guru od prezentacji to poproszę o linka

    24. chlitto

      pecha-kucha uzywa sie bo wymusza przygotowania sie do prezentacji i mowienie tylko o ciekawszych rzeczach – gdyby zniezc te zasady wiekzosc prezentacji bylaby do dupy;] co jakis czas pojawia sie ktos kto nie dostosowal swojej prezentacji do tych zasad i wtedy jest szczerze mowiac bajzel, prezentacja nudna i nie wiedziec czemu zauwazylem tez ze najczesciej projekt tych nie dostosowanych jest tez ‘do dupy’ (moze to wina wlasnie prezentacji:P?)

      na democamp na ktory sie powolujesz tej zasady nie bylo bo organizatorzy sami wybierali kto te prezentacje bedzie dawal (czyli ‘najlepsze startupy’) do tego placily one zeby sie zaprezentowac wiec oczywistym bylo ze prezentacje beda swietnie przygotowane, fachowe etc wiec nie trzeba ich ograniczac w zaden sposob (procz oczywiscie czasowego:) – a z tego co czytalem (bo niestety nie moglem byc na democampie:/) to duzo bylo prezentacji bylo wlasnie kiepskich!

      podsumowujac:
      ograniczenia wymuszaja przygotowanie sie, mowienie tylko o ciekawszych rzeczach – bez nich prezentacje sa najczesciej kiepskie

    25. Dominik Koza

      O co tyle piany? To jedna z form prezentacji, moim zdaniem ciekawa, ale tak jak sandały nie pasują do zimy, tak Pecha Kucha nie pasuje dla każdej prezentacji.

    26. Marcin Rosada

      @chlitto – piszesz: “a z tego co czytalem (bo niestety nie moglem byc na democampie:/) to duzo prezentacji bylo wlasnie kiepskich!”

      I o to właśnie chodzi! StartUpy mają być biznesami samodzielnymi. Jak ktoś nie umie przygotować dobrej i skutecznej prezentacji to daje to do myślenia… Dlatego uważam, że na takich spotkaniach powinna być luźna (ale ograniczona czasowo) formuła prezentacji.

    27. kuba filipowski

      @Marcin: problem jest taki, że prezentuje się dla ludzi a nie dla siebie. jak chcesz zrobić kupowatą prezentację to wygłaszaj ją przed lustrem a nie na publicznym spotkaniu.

      organizatorzy takich spotkań jak barcamp (wiem po sobie) decydują się na pecha kuche bo w sytuacji gdy nie jesteś w stanie przed spotkaniem wybrać tylko interesujących prezentacji musisz w jakiś sposób zagwarantować uczestnikom, że to co zobaczą będzie interesujące (przynajmniej formalnie). pecha kucha właśnie to gwarantuje.

      nawet jeśli osoba prezentująca nie ma rzadkiego daru atrakcyjnego przemawiania może przygotować świetną wizualnie prezentacje.

      pecha kucha ma też taką zaletę, że pozwala w pełni skoncentrować się na treści bo formę narzuca. więc myślisz tylko o tym co chcesz powiedzieć a nie jak :)

    28. chlitto

      @Marcin Rosada: jakos nie widzi mi sie ogladanie kiepskich prezentacji i ziewanie na barcampach bo ‘StartUpy mają być biznesami samodzielnymi’ ;]

      za kuba – prezentacje sa dla ludzi – komu sie nie podoba niech mowi do lustra;]

    29. PiotrB

      Co do samej notki: to ograniczenie czasu całej prezentacji jest problemem, szczególnie kiedy jest więcej prezentujących i jest czas na pytania. Zdarzają się jednostki wyjątkowo niezdyscyplinowane, które nie dość, że nie mają nic ciekawego do pokazania, to _wloką_ prezentację i pech chce, że dla najciekawszej prezentacji nie zostanie zbyt wiele czasu, nie mówiąc już o dyskusji. Formuła ograniczająca “pojemność” jednego slajdu pozwala kontrolować mniejsze jednostki czasu i utrzymać dobre tempo całości. Czy to musi być 20×20? IMHO nie. Np. swoich studentom staram się przekazać żeby zmieścili się w 10 minutach i bezwzględnie nie trzymali jednego slajdu na ekranie dłużej niż minutę.

    30. AntyWeb | Archiwum » O sztuce prezentacji i dobrych praktykach

      [...] okazji rozmowy na temat metody prezentacji Pecha Kucha powstał pomysł aby zebrać w jednym poście materiały video pokazujące [...]

    31. adam zygadlewicz

      “Jest to zaczerpnięte chyba od nazwiska pomysłodawcy ale m…”

      czy poświęcenie kilku sekund na sprawdzenie to aż taki problem?

      Marcinie, to ma byc best practice tworzenia kontentu? Przy okazji sprawdzania co znaczy “pecha-kucha” moznaby sie dowiedziec skad sie wzial ten format i dlaczego sie wzial (chyba, ze przyjales typowo polskie zalozenie ze pojawil sie bo ktos chcial na nim zarobic :)

      oto krotka geneza Pecha-Kucha (z japońskiego “szepty”)

      1. wyobrażmy sobie spolecznosci, ktore tworza setki kreatywnych pomyslow….

      2. wyobrazmy sobie czlonkow takich spolecznosci, ktorzy chca sie podzielic tymi pomyslami z innymi……..(tutaj chyba najciezej sobie to wyobrazic, nie?)

      3. wyobrazmy sobie spotkanie na ktorym pojawiaja sie czlonkowie takiej spolecznosci …….. spotkanie na ktorym 40 osob chce przedstawic (“zajawić”) swój pomysł………

      4. wyobrażmy sobie biernych-uczestników spotkania na którym będzie prezentowanych 40 pomysłów…….

      5. wyobrazmy sobie ze spolecznosc o ktorym mowa w pkt 1 to spolecznosc kreatorow a nie wykonawcow….ich pomysly to glownie idee….majace forme wizualną………. (format ten narodzil sie wsrod spolecznosci architektow..)

      jakie musiałyby być warunki aby takie spotkanie było atrakcyjne dla uczestników?

      bardzo krótkie prezentacje, głównie wizualne (zdjęcia, rzuty, diagramy), bez tekstu….z dyscypliną uniemożliwiającą przekroczenie czasu….(sa pewne branze ktore maja wygadanych przedstawicieli + przy kilkunastu lub kilkudziesieciu prezentacjach P-K kilkuminutowe obsuwy mogą niebezpieczne :)

      P-K => jedna idea podana w teledyskowiej formule, którą można się zachłysnąć

      czy format ten jest właściwy do każdego tematu?

      nie.

      warto sie PRZY OKAZJI zastanowic raczej dlaczego importujac wszystko do domeny .pl importujemy aby trzeba bylo nakleic etykietke “made in poland”…..i dlaczego tak bardzo oddalamy sie od pierwotnych zalozen i parametrow?

      dlaczego nie rozumiejac oryginalnych formuł, formatów…wdrazajac je po swojemu…..musimy jeszcze narzekac na oryginaly (ktore dzialają …….bo PechaKucha zadomowiła się na całym świecie całkowicie wirusowo w przeciągu 5 lat ……w ponad 100 miastach są organizowane pecha-kucha night …..a wlasnie w kontekscie eventu na ktorym jest prezentowanych kilkanascie takich prezentacji powinno sie rozpatrywac jej sens)

      dlaczego niektóre nasze barcampy są konferencjami odbywającymi się w hotelach i pod krawatami….. ? dlaczego w zasadzie zaden barcamp nie funkcjonuje jeszcze zgodnie z “rules of barcamp”?

      dlaczego unconference to “unconference” made in poland

      dlaczego pecha-kucha to format w którym chce się prezentować swoje dokonania biznesowe?

    32. Marcin Rosada

      @adam – co do weryfikacji źródeł to już się wypowiadałem, że ich nie sprawdziłem i na tym kończę moje usprawiedliwianie na które po prostu nie mam usprawiedliwienia – “mea culpa” i koniec tego wątka.

      Ale jako wolna jednostka, wolę mieć możliwość zaprezentowania mojej idei tak jak ja chcę ją przedstawić a nie wg. narzuconych reguł. I piszę o tym wyłącznie w kontekście barcampów na których prezentowane są początkujące biznesy. Nie krytykuję formuły samej w sobie, która w środowisku architektów zapewne sprawdza się świetnie. Nic mi do tego. Ale jako osoba, która prezentować ma startup wolę żeby pozostawić mi swobodę dowolnego wykorzystania moich 5, 6 a może 6 minut i 40 sekund. Zgadzam się na wyłączenie prądu jeśli przekroczę czas, ale jeśli trzymam się ram czasowych to niech nikt nie wtrąca się w to co chcę i jak chcę powiedzieć.

      Co do zasad, które opisałeś to ja się zgadzam z nimi w 100%. Tylko pokaż mi w którym punkcie opisałeś, że koniecznie ma być to 20 slajdów po 20 sekund? I który punkt jest sprzeczny z tym o czym ja piszę?

    33. adam zygadlewicz

      @Marcin

      ale ja nie twierdzę, że nie masz racji :) masz cholerna racje i moj komentarz to byc moze ciag dalszy Twojego posta.

      komentarz napisałem do całego barcampowego community z sugestia aby najpierw edukować co to za formuła a pozniej namawiać do korzystania z niej w konkretnych przypadkach….

      dosc czesto jest tak ze to co egzotyczne przyjmujemy bez minimalnego wysilku zrozumienia o co w tym tak naprawde chodzi…..

      w naszym przypadku mielismy komfort bo rafael knuth, ktory prawdopodobnie przywiozl P-K do Polski zrobil prezentacje pecha-kucha o tym jak sie robi prezentacje P-K (barcamp poznan #4, grudzien 2007)

      od tego czasu mielismy kilkanascie takich prezentacji i zadne nie dotyczyly szczegolowych zagadnien…biznesowych mirazy….. to formula wrazeniowa.

      podsumowujac….zdecydowanie masz racje ze prezentacja startupu w formule P-K to troszke durny pomysł (ale oczywiscie “Polak potrafi” :)

    34. Nogal

      Przygotowując prezentację warto zadać sobie jedno, zaj****ście ważne pytanie: jaki jest mój cel? Jeśli Twoim celem jest trzymanie się idei Pecha-Kucha – bardzo proszę. Jeśli jest nim przekazanie swoich pomysłów, sprzedanie ich, sprawienie, żeby publika je zapamiętała, powinieneś skoncentrować się właśnie na tym, a nie na trzymaniu się jakiś sztucznych ograniczeń w stylu 20×20. Owszem jest to ciekawe narzędzie, ale nie powinno przysłaniać ostatecznego celu…

      Osobiście polecam http://www.presentationzen.com/ i książkę autora tego bloga – Garra Reynoldsa – pod tym samym tytułem.

    35. Marcin Kraszewski

      Niestety Grzegorzu nie można się z Tobą w pełni zgodzić.
      Zaryzykowaliśmy z użyciem Pecha-Kucha pierwszy raz podczas tegorocznej międzynarodowej konferncji na temat nowych technologii w nauczaniu (www.handheldlearning2008.com) w Londynie, i muszę przyznać, że byliśmy zaskoczeni pozytywnym oddźwiękiem wśród prelegentów oraz delegatów.
      Wyszło to lepiej niż zeszłoroczne wykłady w formule którą opisałeś jako Twoją ulubioną.
      Po pierwsze trzeba wyjść od postaw. Taki sposób prezentacji nie ma na celu przekazania jak największej ilości informacji, a spowodowanie aby delegaci zapamiętali jak najwięcej. Do tego służą obrazki przekazujące małą ilość treści ale przekładające się dosyć często. Jak wiadomo większość osób podczas konferencji gdzie faszeruje się ich dużą ilością danych w krótkim czasie, szybciej zapamięta to co widziała niż to co jej powiedziano. Do tego służy obrazkowa formuła zwana Pecha-Kuchą.
      Nie należy także zapominać, że formułą ta została wymyślona z myślą o kimś innym.
      “Presenters (and much of the audience) are usually from the design, architecture, photography, art and creative fields.”
      Dlatego trzeba wiedzieć kiedy tego użyć.
      Nasza konferencja była 3 dniowa, brało w niej udział 2100 delegatów i 500 speakerów. Pecha-Kucha wypróbowywaliśmy tylko w jednej sali w jeden dzień, na około 30 speakerach (spróbuj zapamiętać coś z 30 prezentacji) i 400 delegatach.
      Naprawdę byliśmy zaskoczeni efektem i przyjęciem (a wśród speakerów był np w/c dyrektor Walta Disneya, zastępca premiera ds edukacji Wielkiej Brytanii, czy jeden z czołowych ludzi z zarządu Nintendo).

      Jeszcze jedna rzecz o której należy pamiętać – prezentacje w metodzie Pecha-Kucha wysyłane są wcześniej. Zatem programuje się maszynę na 30 prezentacji z odstępami np minuty (tylko tyle aby zmienił się speaker, nie ma tu czasu na rozwlekłe pytania i sprzeczki) i leci się. Pod koniec dnia jesteś co do sekundy w czasie. Jest to niezastąpione w momencie gdy taki prelekcje są tylko częścią programu, a potem nastą pić mają kolejne punkty o czasie.

    36. kuba filipowski

      Adam i Marcin podsumowali sprawę: trzeba wiedzieć po co i kiedy używać pecha kucha – ten format jest idealny do prezentowania idei i przemyśleń

    37. Grzegorz Marczak

      Kuba- moim zdaniem Adam zwrócił uwagę na jedną ważną rzecz – zanim zacznie się stosować PK na spotkaniach warto najpierw tę formę prezentacji bardziej rozpropagować i nauczyć jak z niej skorzystać.

    38. Michal Kasperczyk

      Dorzucę co nieco do dyskusji. Od jakiegoś czasu interesuje się profesjonalnym podejściem do prezentacji oraz wizualizacją myśli i idei.

      Prezentacje typu PK faktycznie są trendem, który się objawił całkiem niedawno, ale skądś się bierze popularność tego trendu. Wydaje mi się, że bierze się ona nie z popularności wśród prelegentów (od nich wymaga więcej pracy) ale głównie organizatorów i widzów. Pominę może organizatorów, choć dobrze zorganizowana konferencja jest lepiej przyjęta przez odbiorców, i skupię się na tej ostatniej grupie.

      Nie zapominajmy, że prezentacje tworzone są dla widzów, bez względu na to czy są przypadkowymi osobami, czy potencjalnymi inwestorami. Na każdym z nich mają zrobić wrażenie i dotrzeć do nich. Zastosowanie jednej zasady do przedstawiania swoich idei jak np. PK jest dobrym pomysłem na:
      - łatwe porównanie poszczególnych prezentacji;
      - sprawdzenie stopnia zaangażowania prezentującego – czy był w stanie dostosować się do założonych warunków;
      - nie zanudzenie widowni na śmierć ;-)

      Poza tym istotny jest tzw. “elevator pitch”, który został już wspomniany. Nie zapominajmy, że chodzi tutaj o przygotowanie prezentacji swojej idei w taki sposób aby zmieścić się w trakcie jazdy windą. Każdy twórca, czy przekazujący pewną ideę powinien być gotowy na: rozmowy o tym bez końca, zmieścić się w prezentacje godzinną czy pół godzinną, zmieścić się w formułe PK czy przedstawić ją w trakcie 5 min.

      Startupy to właśnie pewne idee, które trzeba zwizualizować i zaprezentować. Do organizatorów należy wybór technologii czy formuły prezentacji, zatem jeśli ktoś nie chce się dostosować do tego typu wymagań tzn. że nie jest odpowiednio gotowy do bronienia swojego pomysłu.

    39. Pecha-Kucha i ADHD @ Marcin Paweł Sadowski

      [...] wpisu…Przeczytałem dzisiaj na stronie AntyWeb o metodzie przeprowadzania prezentacji zwanej formułą Pecha-Kucha. Polega ona na tym, że (każda) prezentacja powinna składać się z 20 slajdów, a każdy slajd [...]

    Odpowiedz

    Connect with Facebook