krasnal klaun
44

Jesienna deprecha – już nawet konfy Apple nie bawią

Dla jednych rewolucja i drogowskaz na kolejną dekadę, dla drugich straszna kicha i żenada, dla jeszcze innych solidna konfa, ale bez fajerwerków. Dla mnie... nuda. Dostrzegam zmiany, widzę potencjał w nowościach, rozumiem działania Apple i wyobrażam już sobie raporty kwartalne firmy, a w nich kosmiczne wyniki. Ale wczorajszy wieczór rozkręcił się dopiero wtedy, gdy Tim Cook pożegnał gości i zacząłem śledzić wyniki spotkań Ligi Mistrzów. A nie jestem aż takim fanem futbolu...

Konferencja Apple za nami i… naprawdę cieszę się z tego powodu. Byłem już zmęczony ciągłymi plotkami, przeciekami, domysłami. Wiem, to moja praca, ale wszystko ma limit. Przez jakiś czas będzie jeszcze gorąco, przecież teraz przyjdzie czas podsumowań, potem testów i porównań, zachwytów. Wszak korporacja pokazała iPhone X i zmieniła bieg historii rynku mobilnego – podejrzewam, że trafię na takie stwierdzenia. Niebawem wszystko się jednak uspokoi i będzie można zająć się innymi tematami. Zakładam, że ciekawszymi.

Piszę to z żalem, ale ta konfa mnie rozczarowała. Po 45 minutach wypełniałem długopisem kratki na kartce w zeszycie i liczyłem na to, że coś się w końcu ruszy. Bo nowe paski w Apple Watch nadal mnie nie kręcą, a przystawka telewizyjna tej firmy jakoś nie wzbudza szybszego bicia serca. Zresztą, żadna tego nie robi. Może Konrad ma rację, może to kwestia mieszkania w Polsce? Przyszedł jednak czas na smartfony. Czy iPhone 8 i iPhone 8 Plus są rewolucją? Nie. Prawdziwe zmiany przynosi dopiero iPhone X. I tu trzeba przyznać, że sprzęt zapowiada się naprawdę ciekawie. Niestety, efektu wow nie ma, bo nowinki poznaliśmy wcześniej, przecieki popsuły zabawę.

najnowsze smartfony od apple

Zastanawiam się jednak, czy iPhone X utrzymany w tajemnicy zrobiłby wczoraj show? Reszta produktów z pewnością nie miała takiego potencjału, tylko jubileuszowy smartfon przyniósł powiew świeżości. Zapalony fan korporacji z Cupertino pewnie podskakiwał na siedzeniu doceniając emejzing. Tyle, że ja zapalonym fanem nie jestem i dostrzegam… zblazowanie firmy? Nie wiem, może to wspomniana w tytule jesienna deprecha i deszcz za oknem, ale Apple nie wzbudziło u mnie żadnych emocji. Nie było nawet zabawnie. Wcześniej oglądanie panów w średnim wieku, którzy zachwycali się prezentowanymi nowościami jakoś poprawiało humor, teraz nie uczyniła tego nawet scena, gdy Jony Ive przemawiał do nas jako kupa (muszę sprawdzić, czy to mi się przyśniło, bo nadal trudno uwierzyć…). Rok temu pewnie rzuciłbym żartem po czymś takim, dzisiaj na twarzy pojawił się grymas.

Przez ostatnie lata broniłem Tima Cooka i jego ekipy, stwierdzałem, że zarzuty o brak wizji i polotu nie mają sensu, że w porównaniu z okresem rządów Jobsa zmieniło się niewiele. Ale wczoraj zacząłem patrzeć na to inaczej. Apple jest perfekcyjne, Apple potrafi wykorzystać nowinki dostępne na rynku i zrobi z nich użytek lepiej niż większość konkurencji. Ale magii w tym już nie ma. Premiera iPhone X nie robi takiego wrażenia, jakie pozostało po premierze pierwszego iPhone’a. Nawet dzisiaj tamten pokaz prezentuje się lepiej. Rynek po prostu dojrzał, my już się do tego przyzwyczailiśmy czy w Apple zaszła zmiana, która oznacza stabilizację i nudę?

Czy „Apple się kończy”? Pewnie i takie głosy się pojawią, zaraz ktoś przypomni, kiedy inne firmy wprowadziły ekrany tego typu, funkcję ładowania bezprzewodowego, kiedy pozbyły się ramek itd. Już widziałem drwiny w mediach społecznościowych. Sęk w tym, że ci, którzy teraz głośno się śmieją, za jakiś czas staną w kolejce po ten sprzęt. Apple nawet na tym polu będzie nudne – za kilka miesięcy przedstawi raport kwartalny, który sprawi, że oczy wyjdą nam na wierzch. Ale znowu: czy wyjdą? Gdy pierwszy raz czytałem o kilkunastu miliardach dolarów zarobionych w jednym kwartale, zbierałem szczękę z ziemi. Za drugim razem kręciłem głową z niedowierzaniem, za trzecim wciąż powtarzałem wow. W końcu jednak i do tego można się przyzwyczaić.

Spodziewałem się więcej, liczyłem na to, że aura nowego miejsca, budynku imienia Steve’a Jobsa, kontekst jubileuszu i standardowa moc premiery Apple zrobią swoje. Nie zrobiły.

  • @gracjangk

    Nie miała czym bawić. Nawet publika siedziała cicho jak ofiara przemocy domowej.

    • Czyli wydanie kilkunastu tysięcy dolarów na jeden fotel miało sens – one przyciągają ludzi :)

    • MikeU

      O co chodzi z tymi fotelami? Pytam serio…

  • Hekcio

    W 2007 roku Apple zaprezentował nową kategorię sprzętu – współcześnie rozumiemy smartphone (w odróżnieniu do dotychczasowych UIQ/palmtopów z oferty Sony Ericssona czy Motoroli, że wymienię tylko dwa). Teraz przedstawił jedynie kolejne rozwinięcie tej idei, zresztą za konkurencją, która wie, jakiego rodzaju urządzenia robi Apple, bo sama produkuje podobne rzeczy).

    • No i pytanie: czy Apple jest nas w stanie jeszcze zaskoczyć?

    • Marcin Czajka

      A czym tu zaskakiwać? Rewolucją był smartfon z dotykowym ekranem. Teraz jest już tylko ewolucja. Czy to Apple, czy Samsung czy Xiaomi u nikogo nie spowodują opadu szczęki, bo albo wszystko już się gdzieś przewinęło albo wprowadzone nowości nie robią wrażenie, bo nie są przez konsumenta wyczekiwane. Tak naprawdę jedyna istotna nowość to ładowanie QI. Na to czekałem, bo nie lubię wtykać kabla ładowarki. Ale ilu ludzi na to czekało? Producenci aut reklamują ładowanie bezprzewodowe a tak naprawdę kto może z tego skorzystać? Właściciele Galaxy S6, S7 i S8, bo nawet LG nie na każdym rynku daje taka możliwość. iPhone X szalu tez nie zrobil, bo nie jest to standardowy model, tylko edycja jubileuszowa i swego rodzaju koncept. Blogerzy piszczeli, ze Apple pozbywa sie przycisku fizycznego. Nie pozbylo sie, bo pokazali model 8 i 8+. iPhone X prezentuje inny sposób obsługi, który jest niejako beta testem na użytkownikach. Czy się przyjmie? Zobaczymy

    • Gun’s

      Świetna opinia pośród zawiedzionego i rozhisteryzowanego tłumu, który oczekiwał nie wiadomo czego.

      W kwestii urządzeń mobilnych niewiele można na chwilę obecną zmienić (poza beznadziejnymi bateriami). Ani zaokrąglone krawędzie ekranu ani wdrożenie FaceID nie są taką rewolucją jaką był pierwszy iPhone.

    • Emil Dworniczak

      Według mnie kolejna mikrorewolucja to tak jak kolega powiedział ładowanie bezprzewodowe a w przyszłości (o ile to wprowadzą) Super szybkie wydajne telefony grafenowe jak i dużo bardziej wytrzymałe.(Ale watpie ze to zastosuja szybko bo jak tel bd za szybki i za wytrzymaly to nie zarobia takiej kasy) Moze ekran zwijany ? Ewentualnie ale to juz dalsza przyszlosc ekran holograficzny dotykowy . np smartfon bylby wielkosci obecnych 2/3 cali ale po wlaczeniu trybu holographic ekran wybierasz jaki chcesz i w pelni dotykowy :”)

    • „W kwestii urządzeń mobilnych niewiele można na chwilę obecną zmienić”

      Jestem przekonany, że takie glosy pojawiały się też przed premierą iPhone’a w 2007 roku :)

    • mój nick
    • Marcin Czajka

      Ale jak sam dobrze wiesz technologia skończyła do przodu i niemożliwe stało się powszechne i dobrze rozwinięte. Dlatego jedyna rewolucja jaką może nastąpić to baterie i składane ekrany. Na codzień 5″ smartfon a jak go rozłożyć to będzie pełnił funkcję tabletu z dużym ekranem. No i wsparcie dla 5G, ale tu więcej do powiedzenia mają operatorzy.

    • Pewnie się przyjmie – Apple rzadko robi krok w tył i stwierdza, że coś było błędem. Jeśli jest problem, to z użytkownikami ;)

    • Mateusz Mikołaj Łucyk

      Apple często stwierdza o błędach. Na przykład o kamieniowaniu iPhonów 4 i 5.

    • Hekcio

      iPhone pierwszej generacji był moim trzecim smartphonem z dotykowym ekranem – i to była rewolucja. Naprawdę, w 2005 roku Symbian UIQ robił wrażenie ogromne, to były świetne telefony i jak ktoś tutaj zauważył, trudno było sobie wyobrazić coś lepszego. Do premiery telefonu Apple’a. Sam dotykowy interfejs w urządzeniu nie był już niczym nowym, istniały przecież tablety Microsoftu i inne tego typu zabawki, jednak nowy rodzaj dotykowego ekranu stanowił przełom. Pamiętam dokładnie, jak bardzo rajcowało mnie przejście między słuchaniem muzyki a odebraniem telefonu. Na poprzednim telefonie, Motoroli A1000 (top topów wówczas), wyglądało to tak. Najpierw muzyka zaczynała przez 2 sekundy haczyć, potem całkowicie i gwałtownie się wyłączała, żeby po kolejnej sekundzie wyświetlić ekran przychodzącego połączenia. W iPhonie najpierw muzyka się wyciszała a potem w miarę płynnie pojawiał się ekran aplikacji telefonu. To był szok. Tak samo jak możliwość obsługiwania wszystkiego palcem. Dotychczas ekrany nie były dotykowe, były rysikowe i tyle. Nikt nie myślał poważnie o używaniu palca jako łącznika między urządzeniem a użytkownikiem. Palec był „last resort”, domyślnym narzędziem był rysik. I to była rewolucja – co być może w roku 2017 umyka.
      W tej chwili używam Mi Miksa Xiaomi i jestem bardzo zadowolony, mimo oczywistych wad tego telefonu. Ale do szału brakuje. Jeszcze trzeba poczekać na kolejną rewolucję.

    • Wiesław Juskowiak

      Kiedy Samsung prezentował Edga… zaskoczył. Kiedy Xiaomi (wiem, że Sharp, nie przebiło to się) prezentowało Mi Mix’a to zaskoczyli wszystkich. Tak samo było w przypadku S8. Da się zaskoczyć? No jasne, tylko trzeba być pierwszym.

  • Jarek Bukowski

    „Dramat młodego blogera! Czekał i czytał wszystkie doniesienia przez rok, ale czy coś go było w stanie zaskoczyć!?”

    • Bardziej czekałem ostatnio na dobre śliwki na straganie, żeby zrobić nalewkę ;)

    • Jarek Bukowski

      O! ja z borówek zrobiłem i z czerwonych porzeczek. Teraz z kukułek będę robić (taką na szybko).

    • Z czerwonych porzeczek też zrobiłem – niestety, na koniec zepsułem. Jest nauka na przyszłość… A na szybko to cytrynówka świetna wyszła

    • Jarek

      I pewnie na szybko też zejdzie ;) smacznego i na zdrowie :)

    • Zeszła ekspresowo ;)

  • uKi

    Zgadzam się z tym co napisałeś. Miałem wrażenie kilka razy, że prezentujący czekał na oklaski po tym, że opowiedział o jakiejś funkcji, która niestety nie wzbudziła takiego entuzjazmu jak zakładali. Gość w koszuli prezentujący iPhone 8 natrętnie gapil się, tak sądzę, w promter a Tim Cook sprawiał wrażenie jakby na coś poważnie chorował. Przydałby się ktoś bardziej energiczny na scenie.
    Oczekiwania przed konferencją były tak ogromne, że to nie moglo się udać jak w poprzednich latach.

  • Martin

    Było nudno i nie było wow glownie dlatego, ze apple wczoraj nie wprowadzilo nowej definicja telefonu jak w 2007. Przecieki przeciekami, ale nie mieli w zanadrzu nic, czym wyznaczyli by na nowo standardy. Jedynie skopiowali standardy wyznaczone przez innych. Pod tym wzgledem Apple sie skonczylo.

  • Marecki

    Co niby miało bawić, skoro było wiadomo co pokażą. Zero zaskoczenia.

  • Anonim

    Gratuluję. Przejrzałem kilka portali i pobiliście rekord wpisów ze słowami Apple oraz iPhone. Szkoda, że połowa z nich nie jest wiele warta. Jak już osiągniecie zakładany pułap wejść, to pomyślcie o współczynniku odrzucenia.

    • Dziękujemy

    • Demostenes

      Serio przebili SW? Jakoś nie wydaje mi się…

  • Samuraj

    1. Masz deprechę i sporo racji.
    2. To i tak najlepsze eventy na świecie więc nie ma co narzekać.

  • Jarek

    Zgadzam się z Maciejem. iPhone X to wg mnie bardzo dobra zmiana jeśli chodzi o telefony Apple, ale pozbawili się efektu wow przeciekami. Jest fajny, jest spoko, nie jest żadną rewolucją, raczej ewolucją. Coś zmienić już wypadało, ile można klepać design zapoczątkowany w iPhone 6?

  • Łukasz

    iPhone X jest wodoodpormy?

    • Jack Morgan

      Kazdy iPhone jest wodoodporny po sciagnieciu odpowiedniej aktualizacji oprogramowania.

    • Łukasz

      :)

  • SmackThat

    Co za brednie. Porażka, ja się uśmiałem z niektórych rzeczy i to nieźle, nalepsze jest że wszystko robione jest naturalnie. Chyba mi jie powiesz, że lepsze konferencje robi samsung hahhahha … :-) wyuczone teksty na pamięć bla bla bla…

    • Samsung kilka lat temu uderzył z przedziwną konfą z jakimiś scenkami – był lekki szok.

    • Rafael91

      Ja Ci powiem, że Samsung robi lepsze konferencje. Tutaj wczoraj stali jacyś smutni panowie i coś opowiadali, była też smutna Pani która przez 10 minut gadała jakie ich sklepy są zarąbiste. Ja osobiście od czasów S6 i Note 5 oglądam na żywo wszystkie konferencje flagowców Samsunga – mają świetną „teatralną” oprawę, super wizualizację. Strasznie podoba mi się to jak oni przedstawiają rzeczywistość, VR w prezentacjach, otwieranie ogromnego pudła jak przy S7 w każdym razie Samsung robi mega show.

  • Elmot

    Od dłuższego czasu wszystkie tego typu prezentacje/konferencje są nudne, i to bez względu na firmę. Co ciekawe, wszyscy dalej spodziewają się emejzingu, wodotrysków, przełomów, kroków milowych, zaskoczenia, i wszyscy zbroją się się na ten dzień jakby sam Jobs miał wstać z grobu, a potem rozczarowanie, bo nie wstał, bo zaprezentowano to czego każdy się spodziewał. Powiem tak, kolejna konferencja też będzie nudna (i też nie będę jej oglądał).

    • Poczekaj jeszcze kilka lat i zobaczysz, że Jobs znowu będzie prowadził te imprezy – zrobią hologram…

  • Petruszek

    Oczekiwanie amajzingu na każdej konferencji Apple jest po prostu śmieszne. Amajzing był raz, dziesięć lat temu. Wtedy to było urządzenie przełomowe. Wtedy zrobili coś, co wydawało się niemożliwe. Teraz po prostu prezentują nowe wersje tego samego sprzętu. Zresztą tak samo, jak inni producenci. Ich innowacyjność z każdym modelem, ciągle niestety, jest mocno ograniczona terytorialnie. W zasadzie w 100% z ekosystemu Apple można korzystać tylko w USA. Co z tego, że sprzęt jest świetnie zaprojektowany i estetycznie (oczywiście kwestia gustu), skoro w sklepie nie zapłacę IPhonem, a Androidem za 600 zł owszem.

  • Moim zdaniem największą wpadką jest zaprezentowanie modelu iPX jako odrębną linię. Jeśli już chcieli zrobić bezramkowca to powinni pójść drogą Samsunga czy LG i po prostu zaktualizować flagowca.

    • To mogłoby przyciąć zyski

    • Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Pewnie dlatego też oddzielili premiery, żeby uchronić się przed kanibalizacją.

  • :)

    Jak Pajonk zobaczy co napisałeś o Apple, to sprawi Ci lincz ! ;-)

  • duoboy

    Najpierw zdjęli z ludzi odciski palców, teraz do baz danych załadują nasze twarze, a ludzie martwią się kamerami na ulicach podczas gdy sami z ochotą dzielimy się swoją prywatnością z innymi. Orwell przewidział przyszłość jak nikt inny…

  • pudels

    Że tak polecę klasykiem:
    Nic mi się nie chce
    Ciągle bym tylko spał
    Seks mnie nie łechce
    Nic mi się nie chce