36

Koncerny moto nie pozostawiają wątpliwości: od elektrycznych aut nie da się uciec

Pojazdy elektryczne podbijają rynek motoryzacyjny. Przynajmniej na papierze, w zapowiedziach ważnych ludzi z branży. Każdy tydzień przynosi doniesienia o kolejnej firmie, która zamierza zwiększyć wydatki na rozwój w tym kierunku, zapowiedziała nowe modele bez silnika spalinowego, poinformowała, że całkowicie lub częściowo zmieni swoją politykę na tym polu. Pojawiają się liczby, które muszą robić wrażenie. Wymieniane są marki, których z elektromobinością byśmy nie połączyli. Biznes skazany na sukces?

Koncerny motoryzacyjne coraz częściej i mocniej prześcigają się w zapowiedziach tego, jak dużo uwagi i pieniędzy przeznaczą na rozwój elekromobilności. Przykład z ostatnich dni to Ford: w ciągu pięciu lat firma chce wydać na ten cel 11 mld dolarów. To znacznie więcej niż wcześniej planowano. Na początku przyszłej dekady w ofercie tego producenta powinno już być kilkadziesiąt elektryków i hybryd. A ta korporacja nie jest przecież wyjątkiem, podobne ruchy wykonują gracze z Europy czy Azji.

Reuters podliczył, że koncerny motoryzacyjne chcą wydać na rozwój elektromobilności 90 mld dolarów. Ponad 50 mld wyłożą firmy niemieckie, resztę trzeba podzielić między Amerykanów i Chińczyków. Oszałamiająca suma, prawda? A to przecież nie koniec – mówimy tylko o deklaracjach, które już padły. Tymczasem taki Fiat siedzi cicho. Możliwe zatem, że w najbliższych dekadach na wspomniany cel przeznaczone będzie znaczne więcej kasy. Bo każdy pójdzie w tym kierunku – nawet Ferrari poinformowało, że stworzy elektryczny super samochód. Jeszcze kilka lat temu szef firmy zarzekał się, że do tego nie dojdzie…

Czy można stwierdzić, że tych zmian nie da się już zatrzymać? Gdybyśmy bazowali wyłącznie na słowach top menedżerów dużych firm, nie miałbym wątpliwości. Ale prawda jest taka, że nowych aut sprzedaje się rocznie kilkadziesiąt milionów, a tylko niewielka ich część to samochody elektryczne czy hybrydy. Tu nie ma mowy o kilkudziesięciu czy kilkunastu procentach – to jest totalny margines. Przecież najmocniejsza, a przynajmniej najgłośniejsza, firma w tym biznesie, Tesla, w ubiegłym roku dostarczyła klientom około 100 tys. samochodów. Co z tego, że kilku CEO powie dzisiaj zainwestujemy 5/10/50 mld dolarów, wprowadzimy do oferty 5/10/50 elektryków, jeśli nie pójdą za tym realne działania? A o te może być trudno, bo rozwój branży mogą zablokować czynniki, na które koncerny motoryzacyjne nie będą miały absolutnego wpływu.

Rozwój segmentu elektryków wymaga produkowania coraz większej liczby akumulatorów. Na to potrzeba czasu, mocy produkcyjnych i… surowców. Ceny tych ostatnich już mocno podskoczyły, pewnie będą rosnąć nadal. Może się okazać, że koszty produkcji elektryków nie spadną, bo zwiększanie skali nie poprawi sytuacji, lecz ją pogorszy. Mówimy o pierwiastkach, których nie da się wyczarować, uzyskać do nich nieograniczony dostęp. A teraz wyobraźmy sobie, że Demokratyczna Republika Konga, odpowiadająca za większość wydobycia kobaltu, ucina dostawy tego surowca – co wtedy? Co dadzą zapowiedzi szefów Forda, GM, Volkswagena czy chińskich korporacji?

To problem dość złożony, nawet wyczekiwane przez wielu kroki polityczne, rządowe nakazy ograniczania liczby aut z silnikami spalinowymi i stawiania na elekromobilność, na niewiele się zdadzą, jeśli nie zagrają inne czynniki. Nie napiszę zatem, że jesteśmy skazani na auta elektryczne, przynajmniej w bliższej przyszłości, gdyż wskazują na to miliardy dolarów z obietnic CEO. Stare porzekadło głosi, że krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje…

  • Mustachian

    Ciekawe co myślą o elektryfikacji serwisy czy stacje obsługi (pod kątem zapewne mniejszych przychodów).

    • Marx

      poza napedem to jest to takie same auto jak inne – wiec przychody beda. A sam naped tez nie bedzie przeciez bezawaryjny. Juz producenci sie postaraja aby po gwarancji psuly sie szczotki czy co tam w tych silnikach jest.

    • Mustachian

      Zazwyczaj to właśnie naprawy układu napędowego są najdroższe, a w elektrykach układ ten jest znacznie uproszczony.

    • Moris299

      Jak do ASO Forda przyjeżdża Hybryda /Elekrtyk to musi przyjechać osoba z Warszawy bo tylko ta jedna osoba jest uprawniona do naprawiania. Potem taśmą wydziela się strefę do której nikt inny nie ma prawa podchodzić i dopiero wtedy zaczyna się naprawa takiego auta.

    • Mustachian

      Mówisz o tym, jak jest teraz. Aut elektrycznych będzie coraz więcej więc i specjalistów będzie więcej, a dla ASO grzebanie przy takim aucie nie będzie przypominało leczenia jednorożca.

    • Moris299

      ano oczywiście, nie zaprzeczam, że będzie inaczej, ale póki co serwisowanie jest problemem :)
      W takiej Toyocie która przoduje w hybrydach pewnie wygląda całkiem inaczej sytuacja, ale większość producentów sprzedaje marginalną ilość hybryd/elektryków i naprawa dla nich to problem

    • AndHol

      Ta taśma to dla bezpieczeństwa z uwagi na wysokie napięcie czy to tak tajemna wiedza, że nikt poza tą jedną osobą w kraju nie może jej poznać?

    • Moris299

      z uwagi na wysokie napięcie

    • Tomasz2D

      Odpada sporo elementów które mogą ulec awarii jak alternator, rozrusznik, układ chłodzenia, układ smarowania, układ wydechowy.

    • Jacek

      Akumulator ;)

    • Marx

      ale pojawia sie inne, glownie elektronika, czujniki, duzo wiecej akumulatorow, grzałki (silnik nie zagrzeje w zimie). Jesli odyskujemy energie z hamowania, to cos na ksztalt alternatora oczywiscie zostaje. Nie jestem tez przekonany co do braku skrzyni biegow, ale tu pewnie masz racje.
      Tak wiec bedzie prosciej, i – miejmy nadzieje – mniej awaryjnie. Ale nie bedzie to jakas wielka zmiana. No i bedzie sie to dzialo stopniowo, na przestrzeni wielu lat.

    • Marian Paździoch syn Józefa

      I dochodzą setki sensorów, czujników, silniczków, kamer i całej masy innych elektronicznych gadżetów. Padnie byle pierdółka i masz kilka stówek plus wymiana w plecy. Oczywiście bez komputera i specjalistycznego softu nic nie zrobisz.

    • Tomasz2D

      Nie dochodzą bo te zabawki masz już obecnie w nowych samochodach z silnikami spalinowymi. Jeśli chodzi o czujniki to jednak w samochodzie elektrycznym odpada „oczujnikowanie” które występuje np. w dieslu i jest związane z pracą filtra cząstek stałych. To są takie kwiatki jak chociażby czujnik zamknięcia korka wlewu paliwa. No i dodatkowo odchodzą koszty wymiany oleju i filtrów (tu też sporo skorzysta ochrona środowiska) oraz serwisowania rozrządu (wymiana elementów lub regulacja). Można by tu długo dalej pisać i przypominać ile kosztuj np. naprawa turbiny lub sprzęgła.

    • Piotr

      Elektronika psuje się rzadziej niż mechanika. Właściwie to elektronika prawidłowo zaprojektowana nie psuje się wcale. Układy elektroniczne nie zużywają się, w przeciwieństwie do mechanicznych.

    • Marek

      Spokojnie, zyski z wymiany baterii, ukreconych przegubów w zupełności wyrownaja ewentualną stratę

    • Jedni stracą, inni zyskają – w przyrodzie nic nie ginie

  • AndHol

    Bardzo chciałbym wierzyć, i jestem przekonany że tak jest, że jak CEO bądź co bądź dużego koncernu zapowiada przestawienie produkcji i wydatek kilku(dziesięciu) miliardów przez swoją firmę na jakiś cel, to zrobił kalkulację ryzyka z tym związanego. Jestem też pewien, że robiąc ją, komuś jednak wpadło, żeby pomyśleć o łańcuchu dostaw – także baterii – oraz o rosnącej konkurencji. Skoro podjął taką decyzję, to albo ma już zaklepane jakieś umowy z dostawcami albo jakąś technologie która mu w przyszłości pomoże albo coś jeszcze innego, o czym jeszcze nie wiemy. Tak czy siak, zdziwiłbym się bardzo, gdyby jakiś CEO przeczytawszy tego bloga, powiedział teraz ‚cholera, zapomnieliśmy o kobalcie’!! ;-)

    Druga rzecz. Nie brałbym Tesli za przykład małej ilości sprzedanych aut elektrycznych bo akurat Tesla sprzedałaby ich już dużo więcej, gdyby nie ich własne problemy związane z za szybkim wzrostem i za dużym popytem na ich produkt. Już prędzej bym patrzył na sprzedaż takiego Leafa ale liczb dokładnych nie znam.

    • Nie będę zaskoczony jeśli w pewnym momencie okaże się, że miejsca w Afryce gdzie takie rzeczy się wydobywa, są już dawno wykupione przez odpowiednie firmy ;)

    • Piotr

      A myślisz, że co tam Chińczycy robią od 10-15 lat? ;)

    • Z pewnością wie na ten temat więcej niż my ;) Mnie bardziej zastanawia to, ile z tych zapowiedzi zostanie zrealizowanych…

    • AndHol

      Pożyjemy, zobaczymy. Sprawy zaczynają iść na tyle szybko, że nie wydaje mi się, żebyśmy musieli jakoś specjalnie długo czekać…

  • Driggooziz

    Gdyby Demokratyczna Republika Konga ucięła dostawy na bardzo istotny dla gospodarki surowiec, to nagle by się okazało, że wcale nie była taka demokratyczna i potrzebuje pomocy z zewnątrz w przywróceniu ładu i porządku, więc to jest najmniej istotny czynnik. Bardziej mnie zastanawia czy elektromobilność to faktyczny kierunek w branży czy raczej chęć załapania się na modę i zarobienia ile się da zanim wprowadzimy prawdziwie rewolucyjne technologie nad którymi pracujemy.

  • Moris299

    ” teraz wyobraźmy sobie, że Demokratyczna Republika Konga, odpowiadająca za większość wydobycia kobaltu, ucina dostawy tego surowca – co wtedy?” >
    Po pierwsze nie odbiorą sobie źródła ogromnego zysku
    Po drugie to samo mogą zrobić kraje arabskie albo USA z ropą ale jakoś jeszcze nigdy nie nastąpiła taka sytuacja.

    • mleczaj wełnianka

      uciąć dostawy jest oczywistym nonsensem – podcinaniem gałęzi na której sie siedzi.

      Ale OPEC nie raz kombinowało przy cenach ropy. Kryzys lat 70 własnie z tego wynikał…
      Inna sprawa ze ponoć za wode arbowie płacili wtedy wiecej niż dostawali za ropę.

  • Stille

    Czemu nikt nie pisze o samochodach na wodór, które pozbawione są wad aut na baterie ??? Długiego czasu ładowania, krótkiego zasięgu, konieczności utylizacji/przetwarzania baterii?
    Samochody na baterie to ślepa uliczka. Dziwi mnie to, że są tak promowane.

    • To Jaws

      dziwi? własnie ma to sens, akumulator co rok do wymiany, utrzymanie i koszt auta wyższy…wszystko się zgadza, tzn hajs sie zgadza.

    • mleczaj wełnianka

      bo wodór jest drogi. Po prostu robienie z prądu wodoru po to by w samochodzie zamieniać go z powrotem na prąd jest procesem kosztownym i mało wydajnym energetycznie.
      Natomiast tani wodór – uzyskiwany z węglowodorów kopalnych nie ma sensu jako paliwo – lepiej juz wykorzystać gaz, ropę czy cokolwiek innego. Gdyż wodór ma niższą gęstość energetyczna i jest problematyczny w transporcie oraz przechowywaniu.

  • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

    Nie mogę się doczekać ;)

  • doogopis

    „. A teraz wyobraźmy sobie, że Demokratyczna Republika Konga, odpowiadająca za większość wydobycia kobaltu, ucina dostawy tego surowca – co wtedy? ”
    O takiej sytuacji raczej nie ma mowy!
    Całe te wydobycie organizują firmy czerpiące z tego zysk! Podobnie wojna domowa w Kongo jest wynikiem działań zachodnich biznesmenów. Na taką inowacje czekacie? https://uploads.disquscdn.com/images/b4c7d438c29ea759183cbfa1b672c950714ab4f92511e4c2379ee3d0ae476462.png
    7letnie dzieci ZMUSZA sie do pracy po 12h https://uploads.disquscdn.com/images/c0d2cda065cae0ac42da6a11231f5f677aad4a021f42f8dc2a2350ae71f160c7.png i co to jest ok? Nie mamy na to wpływu? https://uploads.disquscdn.com/images/355a90676e87d2085c307f9174720fb9f4d2e05a982f7a02ce0b285d4eec647d.png
    „Podkreślał, że Apple przyczynił się do powstania „setek tysięcy nowych miejsc pracy w USA” i kieruje się wartościami. „Apple to lider praw człowieka, edukacji i ochrony środowiska” – powiedział.” Puste slogany dla naiwnych!
    Patrzą na sceny z afryki to od razu widze edukacje,prawa człowieka i ochrone środowiska.
    Jak to w ogóle możliwe że te firmy z nimi współpracują? https://uploads.disquscdn.com/images/4a65687470f9ec6e9c9c691d3fe47f5fe45dac2e99ffdd7be10edc7763d3a520.png lider praw człowieka, edukacji i ochrony środowiska,widze to!
    Wasze baterie bedą okupione pracą dzieci. Pierwsze co trzeba robić to nie udawać że tak musi być,rozmawiać i wymagać by było inaczej. Bo nigdy to sie nie zmieni.

    • Marian Paździoch syn Józefa

      Wtedy wjeżdża tam USA walczyć o „demokrację oraz prawa człowieka” i w kilka tygodni wszystko wraca do normy.

    • doogopis

      Firmy sie zawsze zapierają,niewiedzieli,robią co mogą i inne wymysły chorych ludzi. Zobaczmy z kim kręcą biznes!
      „Kopalnie we wschodnim Kongo są zlokalizowane z dala od bardziej zaludnionych obszarów, w regionach szczególnie niebezpiecznych ze względu na działania wojenne. Większość kopalń jest kontrolowana przez rebeliantów, którzy są tak skuteczni, że to właśnie z nimi a nie z rządem współpracują zachodnie koncerny.”
      A słowa klucze to!
      „to właśnie z nimi a nie z rządem współpracują zachodnie koncerny” czyli z kim? Z ban dy ta mi! A nawet im pomagają zdobyć broń. Inwestycja taka.
      Tu ciekawostka!
      „Sztolnie są ciasne i duszne, niczym nie zabezpieczone, z tak wąskimi korytarzami, że często mogą w nich pracować tylko dzieci. Pod ziemią panują temperatury przekraczające 50 stopni, utrudnione jest oddychanie, w każdej chwili może nastąpić zawalenie. Dużą część dochodów z wydobycia minerałów konfliktu inkasują rebelianci. Zarabiają zarówno na ściągniu haraczu z górników (podobnie jak kongijskia Armia Narodowa, która pobiera oficjalne podatki), jak też na niskich kosztach wydobycia. Niektórzy górnicy, zwabieni obietnicami dobrobytu, pracują w kopalniach dobrowolnie, inni są porywani i zastraszani, z lufą karabinu przyłożoną do głowy stają się niewolnikami. Ich wynagrodzenia są niewspółmiernie niskie, lub nie ma ich wcale, a kto nie chce płacić haraczu, ginie. Rząd w Kinszasie jest oddalony ponad 2000 kilometrów od ‘biedaszybów’ i jak wiele afrykańskich rządów nie ma większego wpływu na to, co dzieje się w państwie. Czasami ludność usiłuje protestować przeciw wyzyskowi, zawsze jednak kończy się to krwawą jatką. Masakrowanie ludności ludności cywilnej prowadzone jest systematycznie zarówno przez wojska rządowe, które teoretycznie powinny ją ochraniać, jak i rebeliantów. Wioski są pacyfikowane, ludność torturowana i bestialsko mordowana. Gwałcone są setki kobiet i dzieci, ale również mężczyzn, którzy coraz częściej stają się ofiarami przemocy seksualnej. Ludzie, którzy z powodu upału, głodu czy braku wody są tak wyczerpani, że nie mają sił pracować, najczęściej są rozstrzeliwani albo zarzynani. Gwałty są brutalne i prowadzą do ciężkich uszkodzeń ciała, kobietom strzela się w waginy, mężczyznom w odbyt. Dr Denis Mukwege ze szpitala w Bukavu opowiada: „Co dziesiątej zgwałconej kobiecie strzelono w waginę. Próbujemy rekonstruować waginy, odbyty, wnętrzności ofiar. To bardzo długi proces”.

      Ta wojna nigdy się nie skończy. Jej tragizm polega na tym, że przez cały czas finansuje się sama, a pieniędzmi z wydobycia minerałów konfliktu państwo opłaca oficjalny żołd, kupuje za nie również umundurowanie i broń. Rebelianci też ludzie, muszą mieć się w co ubrać i co zjeść, ale przede wszystkim muszą mieć czym zabijać. To zamknięty krwiobieg. Zresztą, co nam do Konga. Ano nic. poza tym, że każdy z nas ma jakiś komputer, jakiegoś laptopa, jakąś komórkę, jakiś tablet, jakiegoś smartfona, jakąś konsolę…”

    • Baker
    • doogopis

      No a gdybyś nie miał to co? Co byś mógł zrobić? Przecież to tylko pokazuje jaki gupi jesteś. https://uploads.disquscdn.com/images/71c318c75fbdf09aa7fa07bf3ad8c814049a8c2fcca703a2fc48e679d3c135ae.png

    • fgcgg
  • Robert Kamiński

    Niedawno w money.pl był artykuł porównujący koszty zakupu i eksploatacji autobusów elektrycznych. Różnica jest na dziś ogromna – autobus elektryczny zwraca się po… 23 latach! Nawet biorąc pod uwagę dopłaty unijne do zakupu autobusów eco, inwestycja zwraca się po 11 latach. W przypadku samochodów osobowych jest podobnie z tym że nie ma żadnych dotacji Państwa na poziomie 45%. Nawet jeśli prawdziwe okażą się zapowiedzi o spadku kosztów produkcji akumulatorów o xx% w ciągu kilku najbliższych lat, nadal potrzeba będzie ponad 10 lat, aby zwróciła się różnica w cenie zakupu… Nie jest więc tak optymistycznie i warsztaty nie muszą się martwić na zapas…

  • Morski Morświn

    Silniki elektryczne to tylko moment przejściowy. Nic nie zastąpi siły mięśni, one napędzały wszystko, od pojazdów bezkołowych aż po ogromne statki morskie! Jak biotechnologia pójdzie do przodu to ludzkość zacznie produkować silniki organiczne napędzane kukurudzą GMO. Wtedy będzie można mówić o rewolucji bo dzisiejsze kosiarki to wiecie… bez kabla ani rusz :-D