15

Komuś w Polsce udało się wygrać w sądzie ze swoim bankiem i odzyskać oszczędności skradzione z konta

Ciekawą historię opisał dziś Bankier na swojej stronie, a przedstawiająca przypadek okradzionej kobiety, w którym sprawcy zdarzenia wyczyścili jej konto, wypłacając z bankomatów 1,5 tys. euro.

Do zdarzenia doszło na wycieczce w Hiszpanii, gdzie kobiecie skradziono torebkę z dokumentami, telefonem no i kartą płatniczą. Bank uznał, że do kradzieży pieniędzy doszło na skutek rażącego niedbalstwa pokrzywdzonej, gdyż pieniądze wypłacane były przy użyciu prawidłowego PIN-u. Nastąpiło więc tu domniemanie, że i numer PIN pokrzywdzona przechowywała w torebce.

Reklamacja została odrzucona, a sprawa została skierowana do Sądu Rejonowego w Gdańsku, który z kolei uznał, że aby bank mógł powołać się na niezachowanie wymaganej ostrożności, musi to udowodnić. W tym przypadku, udowodnić, że kobieta ten PIN przechowywała w torebce.

Zgodnie z jej art. 45 ust. 1, ciężar udowodnienia, że transakcja płatnicza była autoryzowana przez użytkownika lub że została wykonana prawidłowo, spoczywa na dostawcy tego użytkownika. Ust. 2 wskazanego artykułu stwierdza natomiast, że wykazanie przez dostawcę zarejestrowanego użycia instrumentu płatniczego nie jest wystarczające do udowodnienia, że transakcja płatnicza została przez użytkownika autoryzowana. Dostawca jest obowiązany udowodnić inne okoliczności wskazujące na autoryzację transakcji płatniczej przez płatnika albo okoliczności wskazujące na fakt, że płatnik umyślnie doprowadził do nieautoryzowanej transakcji płatniczej, albo umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa dopuścił się naruszenia co najmniej jednego z obowiązków, o których mowa w art. 42. Ciężar wykazania spornej okoliczności spoczywał więc na stronie pozwanej, która – w ocenie sądu – owemu obowiązkowi nie sprostała.

Oprócz braku takiego dowodu, dodatkowo zaistniały przesłanki by sądzić, że jednak taka sytuacja nie miała miejsca. Po pierwsze, złodzieje przy pierwszej wypłacie wprowadzili błędny PIN, dopiero kolejne odbyły się z prawidłowym PIN-em, więc sąd wyraził przypuszczenie, że prawidłowy PIN złodzieje mogli uzyskać w inny sposób.

Po drugie, podczas kontaktu z bankiem, kobieta deklarowała, że pamięta swój numer PIN-u, poza tym pamiętała 6-cyfrowy kod autoryzujący na infolinii, więc z dużym prawdopodobieństwem musiała też pamiętać 4-cyfrowy kod PIN.

Co więcej, choć powódka nie pamiętała swojego PESEL-u, to jednak – jak zadeklarowała konsultantce na infolinii – pamiętała numery (…) do swoich kart. Oświadczenie to jest w pełni wiarygodne, bowiem powódka nie miała wówczas powodu do podawania nieprawdy na ten temat, ponadto skoro pamiętała sześciocyfrowy numer (…) pozwalający autoryzować swoją tożsamość za pośrednictwem infolinii, tym bardziej prawdopodobne jest, że pamiętała również krótsze, czterocyfrowe numery (…) do swoich kart.

Te wszystkie wątpliwości sąd rozstrzygnął na niekorzyść banku, biorąc pod uwagę dodatkową okoliczność w postaci tego, iż poszkodowana niezwłocznie zgłosiła kradzież i zasądził od banku na rzecz poszkodowanej kwotę 6.732,60 zł wraz z odsetkami.

To zdarzenie pokazuje, że jednak da się wygrać z tak dużą instytucją dysponującą armią prawników. Cieszy też postawa sądu, który stanął w tym przypadku po słabszej stronie sporu, rozstrzygając na jej korzyść wszelkie wątpliwości, jakie pojawiły się w sprawie.

Cała ta sytuacja napawa też optymizmem w kontekście nasilających się cyberataków i powtarzających się prób włamań na nasze konta, do tego coraz bardziej zmyślnych, z którymi każdy z nas może sobie nie poradzić w pewnym momencie i paść jego ofiarą. Fakt postawienia banku w sytuacji, w której to on musi udowodnić, że kradzież środków w przypadku takiego ataku była wynikiem naszego zaniedbania, stawia nas, konsumentów w dość bezpiecznej pozycji.

Niemniej polecam mój ostatni wpis, na temat zabezpieczania się przed ewentualnymi zagrożeniami tego typu, może w tonie trochę paranoicznym, ale strzeżonego… itd.:)

Źródło: Bankier.pl
Treść wyroku.

Photo: AndreyPopov/Depositphotos.

  • Marcin Czajka

    To już dość stara sprawa o której już dawno pisali. Przypuszczam, że odświeżyli temat, bo zapewne bank się odwoływał a teraz zapadł wyrok prawomocny. Tak czy siak z każdym da się wygrać. Nawet z takimi molochami jak banki czy PZU. Kwestia czasu i dobrego prawnika.

    • Dokładnie. A prawnika musiała mieć, bo początkowo chciała odzyskać ponad 8 tys., czyli łącznie z kwotą, którą sama wydała tego dnia, tu powinna się nieźle wyłożyć

    • Flint_PS

      Bank odwołujący się do wyższej instancji w sprawie o 6700 PLN. Smutne.

  • ŁukaszC

    Nie zdawałem sobie sprawy, że tak się takie sprawy w Polsce mają… Mnie oststnio ktoś wyczyścił z konta około 600 funtów. Bank pieniądze zwrócił w przeciągu kilku godzin. Nie rozumiem, jakie ma znaczenie w opisanym przypadku to, jak pokrzywdzona przechowywała PIN. Kradzież to kradzież.

    • indy

      Podobne doświadczenia z Irlandii (kilka lat temu, jeden telefon z banku i jedna wizyta w oddziale). Polska to dziwny kraj.

    • Miszel

      Jesteś zobowiązany nieudostępniać PIN’u do karty nikomu. A co do postępowania w PL to trochę inna mentalność i być może jest to konieczne bo inaczej kończy się jak zwroty produktów marek własnych w Lidlu.

  • Natalia Pierzchała

    Antyweb moderował i moderował mój komentarz.,. I oczywiście wyczyścił całą dyskusję w komentarzach. Niby są po stronie konsumentów, ale bez przesady :/ (mój komentarz dotyczący skutecznego sposobu, zgodnego z prawem, rozstrzygnięcia reklamacji lub roszczenia na swoją korzyść dostał usunięty). Nie zostawię tak tego tematu, mój sposób jest skuteczny i niezawodny oraz nie wymaga wkładu finansowego plus armii prawników i tu chyba boli.

    • kofeina

      Nadal nie wiemy jaki to sposób…

    • Natalia Pierzchała

      Jest poniżej, łaskawcy zatwierdzili ;/

    • Disqus wrzucił do spamu, już jest z powrotem

  • kofeina

    Tylko, że to trochę januszowy sposób. Szczególnie jeśli mieli rację odrzucając reklamację.

    • Natalia Pierzchała

      Masz trochę racji, ale ja go stosuję właśnie w przypadkach uzasadnionych, zazwyczaj w obronie przed dużymi instytucjami (np. ostatnio tak wygrałam z Tauronem).

    • Miszel

      Jak definiujesz ‚przypadek uzasadniony’?

    • Natalia Pierzchała

      Wyprowadzając się z poprzedniego mieszkania, rozwiązałam umowę i uregulowałam rachunki w siedzibie firmy. Faktury otrzymywałam smsem i mailem. W Tauronie otrzymałam info, ze jestem na zero. Po prawie roku zobaczyłam na koncie zajęcie komornicze, pojechałam do komornika i dowiedziałam się, że to rachunek z Tauronu plus koszty sprawy sądowej (zaocznej) i pracy komornika. Oczywiście sprawa sądowa i praca komornika stanowiły 3/4 zajętej kwoty. Z pismem od komornika wróciłam do Tauronu i tam rzeczywiście okazało się, ze nikt ani razu mailem i smsem nie wysłał mi info o rachunku. Pracownica Tauronu sama zaproponowała, żebym zgłosiła zażalenie. Podałam kontakt korespondencyjny i dobrze, bo Tauron oczywiście napisał (list zwykły), żebym się z nimi sądziła. Pewnie myśleli, że dla kwoty ponad 1000 pln nie będę się męczyć batalią sądową i odpuszczę temat. Uratował mnie właśnie ich brak potwierdzenia wysłania mi odpowiedzi i mega wkurzeni oddali mi kasę. To oni są oszustami, nie ja.

  • marl

    Mi sczyścili 10K, kilka transakcji w ciągu weekendu. Zeskanowana karta w bankomacie + skamerowany pin. Bank odrzucił reklamację. Pomogło dopiero postraszenie akcją w mediach – wszystko dostałem z powrotem…