22

5 miliardów ludzi używa jednego urządzenia. Świat oszalał?

Co łączy miliardy ludzi na całym świecie, konkretnie 2/3 populacji? Ci, którzy postawią na język, religię albo sympatię dla klubu piłkarskiego, przestrzelą. Dosłownie i w przenośni odpowiedzią jest telefonia komórkowa. Tak, komórki posiada już 5 mld osób, ten sprzęt stał się standardowym wyposażaniem obywatela Zachodu, teraz podbija południową półkulę. To dzięki tym niepozornym urządzeniom staliśmy się globalną wioską.

Komórki to dzisiaj przede wszystkim… smartfony. Czas prostych telefonów minął bezpowrotnie, niektóre firmy będą je oczywiście produkować, część zagra na sentymencie (jak w przypadku Nokii 3310), ale nie należy się spodziewać wielkiego powrotu tzw. feature phone. Zwłaszcza, że sensownego smartfona można dzisiaj kupić za kilkaset złotych. I chociaż czas pracy takiego urządzenia na jednym ładowaniu akumulatora ustępuje wynikom wykręcanym przez proste telefony, to zakres możliwości jest znacznie większy. Owszem, może sprowadza się to przede wszystkim do funkcji rozrywkowych, ale… co w tym złego?

Wspomniane 5 mld użytkowników telefonii komórkowej robi wrażenie. Podkreślę przy tym, że nie chodzi o liczbę aktywnych kart SIM – tych jest znacznie więcej, grubo powyżej 7,5 mld i to tylko używanych przez ludzi. Mamy zatem 2/3 ludności świata korzystającej z telefonii komórkowej. Fenomenalny wynik. Spróbujmy sobie wyobrazić, że ten sprzęt nie powstaje, że nadal korzystamy z telefonów stacjonarnych i komputerów – ile osób mogłoby się pochwalić możliwością szybkiego i w miarę taniego kontaktu? Wynik byłby znacznie niższy, pewnie bazowałby na mieszkańcach Zachodu i bogatszej części społeczeństwa Azji czy Ameryki Południowej. Reszta nadal byłaby odcięta. Tymczasem komórki wprowadziły tu pewną równość.

Wraz z rozprzestrzenianiem się tych urządzeń, świat zmienił się bezpowrotnie, stał się prawdziwą globalną wioską. Przy tym poważnie wzrosły szanse rozwoju, pojawiły się nowe opcje tworzenia biznesu. Nie chodzi jedynie o producentów urządzeń czy telekomy – na tym korzystają banki, sklepy, dostawcy rozrywki, media czy… szeroko pojęte państwo. To nakręca gospodarkę, daje też szansę milionom ludzi na wyrwanie się z biedy. Proste operacje finansowe, komunikacja i dostęp do informacji wcześniej były poza ich zasięgiem, tera stały się codziennością. Komórki naprawdę zmieniły naszą rzeczywistość. I będą to robić nadal.

Chociaż w krajach europejskich, USA czy Japonii zdecydowana większość ludności posiada już ten sprzęt, to do „zagospodarowania” wciąż jest znaczna część społeczeństwa Afryki i niektórych krajów azjatyckich. Wystarczy wspomnieć Indie, które w najbliższych latach będą nakręcać wzrosty na tym polu. Już teraz pod względem liczby użytkowników telefonii komórkowej kraj ten zajmuje drugie miejsce na świecie, lecz od sufitu dzieli go sporo. W efekcie, pod koniec bieżącej dekady grupa właścicieli telefonów komórkowych powinna dobić 5,7 mld osób. Status kolejnych kilkuset milionów ludzi może się poważnie zmienić…

Należy oczywiście pamiętać, że telefon to nie wszystko – dzisiaj liczy się także dostęp do Sieci. Ale i na tym polu zmienia się sporo. Najnowsza edycja Ericsson Mobility Report przewiduje, że liczba nowych abonentów usług mobilnej sieci szerokopasmowej wzrośnie do roku 2022 o ponad 2,5 mld. Każdego dnia średnio przybywać będzie milion takich osób. Efekt? Łączna ilość przesyłanych danych przy użyciu smartfonów wzrośnie w ciągu pięciu lat dziewięciokrotnie. Prawdziwe skutki mobilnej rewolucji pewnie dopiero poznamy.

W 2018 r. LTE (4G) prześcignie GSM i stanie się największą technologią dostępową pod względem liczby abonentów. Szybkość z jaką technologia ta została wdrożona i przyjęta, jest bezprecedensowa. W ciągu zaledwie pięciu lat technologia LTE objęła swym zasięgiem 2,5 miliarda osób. Dla porównania, technologiom WCDMA/HSPA oraz 3G zajęło to osiem lat. Tylko w pierwszym kwartale bieżącego roku dodano 250 milionów nowych subskrypcji LTE.

Wszystkie przywołane liczby pokazują, jak bardzo zmienia się nasz świat. I dokonało się to w relatywnie krótkim czasie, nie mówimy o setkach lat czy długich dekadach, skok cywilizacyjny trwa od kilkunastu lat. A wielu wydawało się pewnie, że pecet na biurku i fax to szczyt naszych możliwości…