Google od dawna rozwija swoje produkty z grupy Google Apps. Gigant daje użytkownikom do dyspozycji pocztę elektroniczną, narzędzie do tworzenia stron, kalendarz czy pakiet biurowy on-line. Usługi te są doskonale znane pojedynczym użytkownikom, jednak to nie oni generują zyski firmy, a biznes. Biznes oraz organizacje rządowe czy non-profit przyzwyczajone są jednak do narzędzi Microsoftu typu Microsoft Office, gdyż to gigant z Redmond królował na tym rynku przez wiele lat. Google stara się zatem walczyć z Microsoftem o klienta, wprowadzając w życie coraz to nowsze pomysły i idee – tym razem narzędzie umożliwiające połączenie Microsoft Office z chmurą obliczeniową Google.

Software as a Service zdobywa popularność

Usługi typu SaaS zaczęły zdobywać popularność w 2009 roku, kiedy to trafiły do mainstreamu oraz zostały szeroko zaadaptowane przez biznes. 2010 to rok, w którym pojawiły się zintegrowane rozwiązania dla biznesu, potrzebującego możliwości współtworzenia dokumentów przez pracowników firm. W bieżącym roku oczekuje się rozwój tego typu rozwiązań, integrujących również synchronizację między urządzeniami – komputerami, tabletami czy smartfonami.

Na rynku liczy się obecnie dwóch graczy – Google i Microsoft, chociaż HyperOffice też ma coś do powiedzenia. Gigant z Redmond poszerzył zakres funkcjonalności swojego pakietu Microsoft Office, umożliwiając synchronizację dokumentów, a w przyszłości również ich edycję on-line. Odświeżona wersja usługi SaaS od Microsoftu to Office 365. Google natomiast od początku skupił się na oferowaniu usług dostępnych jako aplikacje webowe.

Google Cloud Connect for Microsoft Office

Nowym pomysłem Google, który z fazy testów przeszedł wczoraj do wykorzystywania masowo przez użytkowników, jest narzędzie Google Cloud Connect. Jest to wtyczka do pakietu biurowego Microsoft Office, która umożliwia nie tylko synchronizację dokumentów przez serwer w chmurze, ale także wprowadza do oprogramowania Microsoftu m.in. możliwość współtworzenia dokumentów na żywo. Gdyby tego było mało, narzędzie to weszło w skład pakietu promocyjnego Appsperience (od Applications Experience). Appsperience jest trzymiesięczną próbką funkcjonalności Google Apps for Business – zatem firmy mają aż trzy miesiące na wdrożenie nowych narzędzi. Jest to wyjście na przeciw klientowi, któremu trudno byłoby się zdecydować na tak poważną zmianę jak narzędzia wykorzystywane przez firmę jeśli miałby od razu zapłacić za nowe oprogramowanie. Z tego powodu dostaje on okres przejściowy, a w razie problemów z nowymi narzędziami, po prostu pozostanie przy dotychczasowych rozwiązaniach. Google mówi w tym miejscu jedynie o symbolicznej opłacie, która tak na prawdę nie jest aż tak symboliczna. Drugą kwestią jest przekonanie obecnych użytkowników pakietu biurowego Microsoftu do korzystanie z chmury Google’a – pozwolenie im na tworzenie kopii zapasowych czy po prostu migrację danych jako część procesu migracji na Google Apps.

Sam Appsperience opisany został jako „a way for companies that currently use cumbersome legacy systems to see how web-powered tools help their teams work together more effectively”.

Najlepiej wtyczkę giganta opisuje natomiast jednak poniższy film wideo:

Google zyskuje coraz większy udział na rynku dostawców rozwiązań dla biznesu, m.in. dlatego, że pracownicy na codzień korzystają z narzędzi giganta w wersji darmowej i są z nimi obeznani. Microsoft powinien zatem przyspieszyć ze stworzeniem finalnej wersji Office 365, który to pakiet obecnie dostępny jest w wersji beta.

Cloud Connect jest dostępny do pobrania za darmo na stronie Google, skąd także dowiedzieć się można więcej informacji na temat tego dodatku.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • jakub300

    Kolejny pomysł Google

    Nowym pomysłem Google

    Wypada doprecyzować, że nie jest to pomysł Google tylko jest to produkt firmy DocVerse przejętej przez Google w marcu 2010.

    • likhl

      Mało istotny fakt. Raczej ciekawostka.

      Google dzięki swojej zaradności posiada kapitał, który potrafi dobrze zainwestować.

      Patrz lepiej na swoich bratanków z mało udolnych firm jak polskie firmy o betonowym myśleniu i wyobraźni żula.

      Mój radykalizm w ocenie ciebie wynika z twojej wypowiedzi. To oczywiste w jakim kontekście to napisałeś i co miałeś na myśli.

  • tawerny

    to trochę jak google wave, edytowanie dokumentów w czasie rzeczywistym.

  • Łukasz

    „Gigant z Redmond poszerzył zakres funkcjonalności swojego pakietu Microsoft Office, umożliwiając synchronizację dokumentów, a w przyszłości również ich edycję on-line. Odświeżona wersja usługi SaaS od Microsoftu to Office 365.”
    Już od paru miesięcy w usłudze live.com można edytować dokumenty word/power point online. Jest też możliwość udostępniania tych dokumentów. Można też udostępniać dokumenty grupie ludzi a nie wszystkim. Można też odczytywać dokumenty office 2007/2010 bezpośrednio z poziomu poczty elektronicznej. To trochę niesprawiedliwe, że piszecie na blogu tylko i wyłącznie na temat google apps a nigdy o usługach Microsoftu.

  • dfg

    szczerze to sierdzi mi to jakims sponsoringiem
    przez ostatnie tygodnie co chwila widze jakies arty o SaaS w lodowce tez pewnie w puszce juz sa

    prawda jest inna
    firmy nie chca tego bo to idealne narzedzie zeby ktos im w papiery i cenny zagladal to jakby samemu poddac sie szpiegostwu gospodarczemu

    no i jaki przedsiebiorca bedzie placil po 50$ za jedno konto miesiecznie w odpowiedniku SaaS exchange. Chore ceny.

    SaaS i chmura sie nie rozwijaja tak jaby sobie tego chcieli ms i google, czyli zeby lud za to placil. Azure ledwo zipie i MS wydaje gruba kase na sponsorowane arty zeby ludzie choc swiadomosc mieli ze cos takiego istnieje. Ale gowno sie sprzedawac nie chce i dobrze.

    • jakub300

      po 50$ za jedno konto miesiecznie

      rocznie

  • http://www.transblog.xt.pl SpeX

    Z tego co widzę, to współpracuje to jedynie z pakietem M$, natomiast z OO już nie?

    Inne pytanie, a czy to będzie działać poprawnie jak jedna osoba będzie pisać w Office, a druga w Google Dosc?

    • jakub300

      Tak, wtyczka dostępna jest tylko dla Microsoft Office 2003, 2007 i 2010 (info).

      Jako, że na blogu tym opublikowano 2(!) wpisy na ten sam temat polecam zerknać do komentarzy pod poprzednim z których wynika, że edycja w Google Docs (online) i w Office tych samych dokumentów nie jest możliwa:

      koRnac: [...] pliki ktore zostaly wyslane z ms office i zostaly edytowane w gdocs nie zapisuje sie na serwerze. Czyli edycja mozliwa jest tylko na koncowkach Ms Office.

  • http://www.facebook.com/piotrmajewski Piotr Majewski

    Jak dla mnie ciekawy pomysł, pewnie przetestujemy, bo trochę dokumentów jest u nas tworzonych przez kilka osób i już kilka razy trafił się zonk w postaci straconego pliku, który był „na chwilę” trzymany na dysku zamiast na lokalnym serwerze plików.

    Ale zastanawiam się, czy jednak nie lepszym dla większości rozwiązaniem będzie dropbox.com + autozapis w Word co kilka minut.

    dropbox.com daje 2GB za free i można postawić 2 instancje obok siebie – prywatną i firmową. A 2GB na same dokumenty to dużo miejsca – potem jest 50 GB za 120 USD rocznie – ilość obsługiwanych komputerów dowolna.

    Osobiście korzystam właśnie z dropa 50GB i bardzo sobie go chwalę. Mam tam np. bilbiotekę iTunes zawierającą kilkaset godzin szkoleń, bibliotekę e-booków itd. – już raz straciłem całą bazę wiedzy trzymaną na dysku i drugi raz bym nie chciał.

    Drop tworzy katalog na naszym dysku (ale można go umieścić również na dysku sieciowym) i synchronizuje wszystkie zmiany w tym katalogu z netem. Więc w przypadku padnięcia sieci mamy dostęp do plików, które się zsynchronizują po jego powstaniu.

    Oczywiście odpada nam praca na 1 pliku w czasie rzeczywistym z kilkoma osobami, ale myślę że wave pokazał, że jest to porypany pomysł.

    No i rozwiązaniem z Dropem pozwala nam pracować na OO oraz na iWork, bo dla Dropa wszystko jedno, jaki tam plik trzymamy.