Wiadomo, co się dzieje na zachodzie w kwestii patentów – Apple oskarża Samsunga, Samsung oskarża Apple, a Google kupiło sobie firmę produkującą telefony, by oskarżać Apple, Samsunga. Czyli wojna patentowa trwa w najlepsze. Zostawmy jednak USA w spokoju i pomyślmy, co może się przytrafić bezpośrednio nam – Europejczykom. Niestety dobrych informacji nie ma, Parlament Europejski pracuje nad ujednoliceniem systemu patentowego. I tak oto Holendrzy wprowadzą patenty na krągłość przycisku „dodaj komentarz” w Polsce.

Jak czytamy we wczorajszym artykule na Guardianie, rząd Zjednoczonego Królestwa praktycznie już pozwolił na rozpoczęcie wojny patentowej. A UK to część Unii Europejskiej, łatwo więc się domyślić, że jakaś komisja czy Parlament Europejski szybko może podłapać trend i zacząć dążyć do umocnienia polityki patentowej w całej Europie.  A nie trzeba chyba tłumaczyć, dlaczego patenty na oprogramowanie są takie niebezpieczne – wiadomo, że potrafią skutecznie ograniczyć innowacje i doprowadzić do monopolizacji rynku.

Google obliczyło, że w samych smartphone’ach może być 250 tysięcy opatentowanych pomysłów.

Czytamy na Guardianie. Praktycznie więc, z patentami oprogramowania spotykamy się wszędzie – w najnowszych gadżetach, czy w starych wyjadaczach pokroju Linuxa. A korzystanie z patentów kosztuje – kto ma patent, ten po prostu blokuje rynek dla mniejszych firm, które chciałby wejść z nowym produktem, ale nie są w stanie tego zrobić z uwagi na koszty.

Parlament Europejski już pracował nad odpowiednią dyrektywą wprowadzającą patenty, która jednak nie przeszła. Powstała nowsza wersja dyrektywy, która zastosowała stary trik – poważny język prawniczy, w którym każdy może się pogubić. Nowa wersja dyrektywy wymagała od patentu „fizycznej formy” – czyli nie można opatentować czegoś, co nie ma natury fizycznej. Nie można więc opatentować rezultatu. Samą idęę, która prowadzi do wynalazku, można już jednak opatentować, jeśli w patencie wspomnimy o jakimś elemencie urządzenia, z którego dane oprogramowanie będzie korzystać. Dziwne? Cóż, Europa… Ot, tak obchodzi się prawo w kwestii patentów.

A teraz parlament szykuje kolejną nowość – ujednolicony system patentowy. W wielkim skrócie, gdy biuro patentowe w Niemczech przyjmie patent, to ten staje się ważny na terenie całej Europy. Wystarczy więc, by giganci opłacili lobbystów w Holandii, by patenty zaczęły obowiązywać w całej Unii Europejskiej. Co więcej, nowa dyrektywa upewni się, że w przypadku odrzucenia patentu w jednym kraju, tak czy siak będzie można to obejść i patent wprowadzić. Po wprowadzeniu wymaganej prostoty ogórka wszystkiego można się spodziewać. Nowa dyrektywa oczywiście pozwoli na patentowanie wszystkiego – od idei prostego ogórka, przez kształt tabletu, po geny w Twojej wątrobie.

Nic z tych rzeczy jeszcze nie przeszło w UE, ale parlament oczywiście jest zajęty, debatując nad słusznością nowego systemu. Zachęcam do zapoznania się z całym tekstem na stronie Guardiania.

Wracając do samych patentów na oprogramowanie – tak na prawdę nie ma tutaj już nic więcej do dodania. Patentując dane rozwiązanie w oprogramowaniu, właściciel patentu upewnia się, że nikt inny nie będzie mógł danego rozwiązania wykorzystać bez uiszczenia odpowiedniej opłaty. W ten sposób, zagrożone staje się nie tylko Open Source, ale też wszelkiej maści innowacja. A przecież w systemach patentowych oprogramowania, opatentować można wszystko – nawet krągłości w przyciskach na naszym blogu. I to jest właśnie głupota, która blokuje wszelką innowację i może doprowadzić do stagnacji na rynku.

I nic nie pomogą tutaj nawet kapitały inwestorów – bo trzeba będzie wybierać: kupić sprzęt do biura i zareklamować biznes, czy zapłacić za patent krągłości przycisku. Śmieszne? Po prostych ogórkach boję się, że tego typu kpina może stać się Europejską rzeczywistością. Kolejna regulacja, kolejne dyrektywy, kolejne paragrafy i nikt nie będzie już chciał na starym kontynencie zakładać firmy. A przynajmniej startupów mających cokolwiek wspólnego z internetem. A co na to strony rządowe? A blogaski? Portale internetowe?

Ktoś powie, że nie można na takie rzeczy jak krągłość przycisku wprowadzić patentu. A już tymbardziej nie wprowadzi się go na rzeczy, które od lat funkcjonują w sieci. I wiecie co? Ogórki rosły krzywe od tysięcy lat…

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://gynvael.coldwind.pl Gynvael Coldwind

    Na przemian piszesz „Europa” i „Unia Europejska”. Ehm, to w koncu o ktora z tych „grup panstw” (przepraszam za uproszczenie) chodzi?
    W koncu nie wszystkie panstwa Europejskie naleza do EU :)

    • Gad

      Może chodzi o Europejski Obszar Gospodarczy?

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Eurokołchoz :D

  • http://www.facebook.com/mateusz.pospieszny Mateusz Pośpieszny

    „Apple oskarża Samsunga, Samsung oskarża Apple, a Google kupiło sobie firmę produkującą telefony, by oskarżać Apple, Samsunga.”
    Można uznać, że się czepiam, ale jeśli Google kupiło Motorolę po to, aby kogoś oskarżać (i nie przeczę, że pewnie jest to jeden z ważnych powodów tego zakupu), to z pewnością jest to Apple i niemal na pewno nie jest to Samsung. Jako lider rynku smartfonowego z Androidem, twórca Nexusa S i prawdopodobnie wkrótce ogłoszonego Nexusa Prime, nie wierzę, że Google chciałoby teraz rozpocząć walkę, z głównym graczem, który ciągnie ich (Google’a) system operacyjny „w górę”.

    OK, z pewnością zarządzając Motorolą, Google będzie chciało trochę „skubnąć” z tortu, z którego Samsung pochłania spory kawałek, ale uznam że świat się kończy, jeśli Google poszłoby teraz na wojnę z Samsungiem.

  • Pongo

    Zgadzam się prawie z każdym słowem artykułu, z wyjątkiem jednego stwierdzenia. Otóż ujednolicenie systemu patentowego samo w sobie nie jest złe. Problemem są konkretne rozwiązania prawne, a nie obszar ich obowiązywania. Gdyby w Ameryce każdy stan miał osobny system patentowy to byłoby to znaczne utrudnienie dla takich wynalazców jak Edison, Ford lub Tesla. Stany Zjednoczone 100 lat temu miały bardzo dobry system patentowy, który obowiązywał na terenie całego państwa. Gdyby w UE wprowadzić wszędzie takie regulacje odnośnie patentów jakie mamy obecnie w Polsce, to z punktu widzenia Polski nic by się nie zmieniło, a jeśli nawet to na korzyść Polaków.

    • tukan

      O Edisonie i „bardzo dobrym systemie patentowym” można przeczytać w „Wolnej kulturze” Lawrence’a Lessiga:

      Na początku XX wieku twórcy filmowi i reżyserzy migrowali ze Wschodniego Wybrzeża do Kalifornii po części dlatego, by wyzwolić się spod kontroli, jaką patenty przyznawały twórcy techniki filmowej, Thomasowi Edisonowi. Kontrola była egzekwowana przez monopolistyczny „trust”, Motion Pictures Patents Company (MPPC) i opierała się na własności twórczej Thomasa Edisona – na patentach. Edison założył MPPC, by korzystać z praw, jakie dawała mu owa własność twórcza, a MPPC ich egzekwowanie traktowała poważnie.
      (…)
      Podczas gdy kraj przeżywał niebywały wzrost liczby kin objazdowych, reakcją Patents Company na ruch niezależnych twórców było powołanie firmy-córki pod nazwą General Film Company, by silną ręką blokować działania tych, którzy nie mieli wymaganych licencji. Stosując brutalne metody, które przeszły do historii, General Film konfiskowała nielicencjonowany sprzęt, przestawała dostarczać filmy do kin, które wyświetlały filmy nielicencjonowane, i skutecznie zmonopolizowała dystrybucję przez przejęcie praktycznie wszystkich amerykańskich punktów wymiany filmów (…).
      (…)
      Doprowadziło to do tego, że niezależni uciekali w popłochu ze Wschodniego Wybrzeża, a Kalifornia była wystarczająco daleko poza zasięgiem Edisona, żeby mogli tam spokojnie uprawiać piractwo wobec jego technologii bez obawy pociągnięcia do odpowiedzialności prawnej. Tak właśnie działali liderzy Hollywood, z Foxem na czele.
      Kalifornia rozwijała się szybko i skuteczne egzekwowanie prawa federalnego w końcu dotarło także na Zachód. Ponieważ jednak patenty dają swym właścicielom naprawdę ograniczony monopol (w tamtych czasach jedynie przez 17 lat), to zanim pojawiła się wystarczająca liczba funkcjonariuszy policji stanowej, tamte patenty wygasły i tak narodził się nowy przemysł, po części dzięki piractwu wobec własności twórczej Edisona.

    • Pongo

      tukan: O Edisonie i “bardzo dobrym systemie patentowym” można przeczytać w “Wolnej kulturze” Lawrence’a Lessiga

      Bardzo interesujący tekst! Dziękuję za cytaty! Po przeczytaniu tych fragmentów mam kilka spostrzeżeń:

      1. W pierwszej połowie XX wieku zachodnie wybrzeże USA najwyraźniej wciąż jeszcze było Dzikim Zachodem. System patentowy nie był w tym okresie tak ujednolicony jak mi się wydawało. Sukces jaki odniosła Kalifornia pokazuje, że brak wszędobylskiego prawa (lub jego nieegzekwowanie) daje znaczącą przewagę gospodarczą.

      2. Choć system patentowy był w pewnym stopniu hamulcem rozwoju, ja wciąż uważam, że w tamtych czasach był on słuszny i sprawiedliwy. Oczywiście branża filmowa miałaby mniejsze koszty, gdyby nie musiała płacić odpowiednich licencji (tym samym zapewne bilety do kin byłyby tańsze), ale z drugiej strony technologie, które wynaleziono w laboratoriach Edisona, zostały opracowane z myślą o ich komercyjnym wykorzystaniu i być może nie powstałyby gdyby system patentowy nie gwarantował naukowcom korzyści płynących z licencjonowania tych wynalazków. Skoro wytwórnie filmowe zarabiały na czyichś pomysłach, to podział zysków między pomysłodawcą, a realizatorem pomysłu wydaje się być rozwiązaniem sprawiedliwym.

      3. Wynalazki Edisona to nie były jakieś tam koncepcje na papierze, lecz efekt ciężkiej laboratoryjnej pracy nad prototypami różnych urządzeń. „Żarówki” i inne przełomowe pomysły to zupełnie inny kaliber niż to co mamy obecnie. Dziś można opatentować software, ikonki, kształt telefonu i inne absurdy. Między patentami Edisona a patentami Apple jest wielka przepaść.

      4. 17 lat ochrony patentowej to moim zdaniem i tak bardzo długi okres. Powinien być krótszy (ale za to skutecznie egzekwowany).

  • anemus

    Eurobiurokraci chcą wprowadzić coś co poniosło całkowitą klęskę w USA i już głośno się mówi, że trzeba to zmienić. Potem się pewnie nagle okaże, że po opuszczeniu stanowisk w Brukseli nagle znajdą dobrze płatną i nie wymagającą żadnych „nakładów energii” pracę w Apple czy innych podobnych firmach, co opanowali do perfekcji politycy niemieccy.
    Niezbędne jest ujednolicenie patentów w UE ale powinna to być centralna instytucja patentowa (wyeliminowane szopki z zmianą kraju, gdzie się patentuje by uzyskać patent UE), która chyba już nawet jest. Do tego należy poważnie ograniczyć dziedzinę patentową do rzeczywiście nowych wynalazków z mocno ograniczonego zakresu dziedzin. Inne dzieła wystarczająco chroni prawo autorskie, które również jest za bardzo rozbuchane. Niezbędne jest również czasowe ograniczenie ważności patentów do rozs ądnej granicy. Myślę, że 10 lat to maksimum możliwe do przyjęcia.

  • Tomek

    Mam wrażenie że całkiem podobny artykuł (ale nie identyczny, dla ścisłości) był ostatnio gdzieś na Hacker News..

    • Tomek

      I wszystko jasne – podlinkowany artykuł na Guardianie :)

  • http://www.facebook.com/mateusz.kocz Mateusz

    Błąd w artykule: „poważny język prawniczy”. Nazywajmy rzeczy po imieniu. To jest głupia paplanina prawnicza. Nie dowartościowujmy tych błaznów. ;)

    • Pongo

      Ta paplanina jest specjalnie taka zagmatwana, aby zwykli ludzie nie mogli jej zrozumieć. „Kunszt” takiego aktu prawnego są w stanie docenić tylko ludzie, którzy będą na tym prawie zarabiać, czyli prawnicy ;). Poziom komplikacji prawa ma jeszcze jedną „zaletę” – pozwala zmylić zarówno szeregowych posłów, jak i wyborców. Chętniej godzą się oni na prawo, którego nie rozumieją.

  • Hugh

    Wojciechu, nie masz w ogóle pojęcia o tematyce patentowej, o której napisałeś artykuł. W ogóle.
    Cytat: „Nowa dyrektywa oczywiście pozwoli na patentowanie wszystkiego – od idei prostego ogórka, przez kształt tabletu, po geny w Twojej wątrobie.”
    Chłopie, weź chcociaż luknij dio Wikipedii pod hasłem „patent” i przeczytaj co tam nap[isały mądre głowy, bo to co wypisujesz, to jest po prostu żałosne. Nie masz w ogóle pojęcia czym jest patent i co wolno patentować. Nie zadałeś sobie najmniejszego trudu, aby rzetelnie przestudiować literaturę w tym zakresie, tylko powtarzasz jakieś wzięte z dupki kocopoły.
    Nowa polityka ujednolicania ścieżki patentowania ma służyć usprawnieniu polityki patentowej, a przede wszystkim przyspieszyć procedury. To, na co się w tej chwili najbardziej narzeka, to opieszałość urzędów patentowych, bo gdy zgłoszenia są dokonywane w różnych językach, trzeba robić „research” i dodatkowo kosztuje to czas i pieniądze, bo trzeba tłumaczyć dokumenty z różnych języków UE. Natomiast zgłaszanie jedynie w języ ang francuskim czy niem usprawni całą procedurę. Stąd na przyznanie patentu być może nie będzie trzeba czekać 3-5 lat. OCzywiście od zgłoszenia patentu już można korzystać z ochrony, tylko czasem po kilku latach może się okazać, ze ktoś zablokuje, albo że zgłoszenie nie jest wyjątkowo mocne i firma straci niepotrzebnie czas i pieniądze, a i tak nie będzie mogła wprowadzic na rynek swojego rozwiązania.

    • Marek

      Przyhamuj z tymi wywodami i „mądrymi” głowami. Co wolno patentować, a co będzie wolno, to dwie różne sprawy. Tak samo, jak różnica pomiędzy systemem patentowym UE a USA, ot choćby kwestia oprogramowania.

  • http://www.facebook.com/mateusz.kocz Mateusz

    W Polsce okrągły przycisk mógłby podlegać ochronie prawnej, ale nie jako patent (bo ten tyczy się innowacyjnych rozwiązań technologicznych), a jako wzór przemysłowy (przejaw artystycznej działalności w sferze przemysłowej). Podobnie (z drobnym naciskiem na _chyba_) wygląda sprawa ochrony przemysłowej własności intelektualnej na całym świecie. Dlatego nie bójmy się o monopolizację krągłości guzików. Walka toczy się o bardziej skomplikowane technologicznie rzeczy.

  • TW

    Skoro krzywy ogórek to nie ogórek , to z czym ja jadłem kanapkę na śniadanie?

  • http://netsofa.eu lipt0n

    naprawdę nie macie żadnej korekty na antywebie żeby napisać poprawnie Linuksa ?

  • http://www.facebook.com/trasz Edward Tomasz Napierała

    Artykuł o patentach pisze ktoś, kto nie ma bladego pojęcia o podstawach działania tego mechanizmu i w dodatku nie odróżnia patentów od innych form własności intelektualnej (vide rzekomy „patent na kształt przycisku”). Żenujące.