10

Kody QR w książkach

Temat kodów QR przerabiany był już wiele razy, ale ja chciałbym podejść do niego z trochę innej strony. Czy kody QR są dobrym pomysłem w książkach? Do tych rozważań zainspirowała mnie książka Macieja Frączyka Zeznania Niekrytego Krytyka. Dzięki niej zobaczyłem jak to rozwiązanie sprawdza się w literaturze. Kody QR = multimedialna książka Zacznijmy od atutów tych kodów. Dobrze użyte mogą znacząco uatrakcyjnić czytaną przez Nas […]

Temat kodów QR przerabiany był już wiele razy, ale ja chciałbym podejść do niego z trochę innej strony. Czy kody QR są dobrym pomysłem w książkach? Do tych rozważań zainspirowała mnie książka Macieja Frączyka Zeznania Niekrytego Krytyka. Dzięki niej zobaczyłem jak to rozwiązanie sprawdza się w literaturze.

Kody QR = multimedialna książka

Zacznijmy od atutów tych kodów. Dobrze użyte mogą znacząco uatrakcyjnić czytaną przez Nas publikację. Nie da się ukryć, że na większość ludzi film albo muzyka zadziałają znacznie bardziej niż zwykły tekst. Pozwolą lepiej zrozumieć przekazywaną treść. Odpowiednia muzyka przy czytaniu książki może sprawić, że będziemy czerpać z niej jeszcze więcej emocji, będziemy mogli się wczuć w akcję. Nie ważne czy to będzie radość przy dobrej komedii, czy też strach w horrorze. Taka multimedialność może znacząco wzmocnić odbiór książki.

Scan0003

Jednak jeszcze większe pole do popisu kody QR mają w książkach specjalistycznych, odnoszących się do konkretnych przypadków. Najprostszym przykładem niech będą książki o reklamie i marketingu, gdy będzie opisana jakaś kampania to dzięki kodowi QR od razu możemy przenieść się do konkretnego filmu czy opisu.

Kody QR = zbędny dodatek

Z drugiej jednak strony kody QR to dodatkowo praca, którą musimy wykonać czytając książkę. Gdy jest to niezbędne do lepszego zrozumienia tekstu to taki wysiłek jest uzasadniony, lecz gdy kody występują zbyt często, a dodatkowo nie wnoszą niczego naprawdę ważnego, to po prostu męczą i irytują. Ja jestem z natury ciekawski i czytając książkę sprawdzałem wszystkie kody. W niektórych fragmentach książki było ich kilka i co chwilę musiałem sięgać po smartphone. Nie ukrywam, że zamiast cieszyć się książką to zaczynałem się irytować tymi zbędnymi przerywnikami.

Scan0004

Kolejnym problemem jest fakt, iż jeśli nie jesteśmy właścicielami odnośnika (np. film na Youtubie) zamieszczonego w kodzie to musimy pamiętać, że ktoś zawsze może Nam to skasować. A wtedy zamiast pełnowartościowego produktu dostajemy tylko jego okrojoną wersję. W Zeznaniach przytrafiło mi się tak raz.

Dla mnie dobra książka powinna być ponadczasowa. Oczywiście, jeśli jest podsumowanie kampanii reklamowych 2012 to zrozumiałem, że szybko ona traci swoją przydatność, ale wszelkie opowiadania czy przemyślenia mogą być ponadczasowe. To zależy tylko od autora, bo to on musi je takie stworzyć. W książkach z kodami QR ponadczasowości nie ma.

Kody QR i książki?

Moim zdaniem kody QR wymagają od Nas za wiele pracy i nie przyjmą się na stałe w książkach. Mają one duży sens w publikacjach specjalistycznych, gdzie trzeba się odnieść do konkretnych przykładów. W innych książkach one tylko przeszkadzają, irytują i co najważniejsze ograniczają książkę. Gdy czytam horror to sam wiem jaką muzykę puścić, a gdy ktoś mi coś opisuję to sam umiem sobie to wyobrazić.

  • Kuba

    Kody qr są złe do wszystkiego. Wynalazek który w niczym nie pomaga. Koniec tematu, dziękuję.

  • 777

    za wyjtkiem facebookowych geekow nikt nie uzywa codow QR. Sa dobre dla biznesu w jakies konkretnej sprawdzonej robotcie anie ogolnie. uffff, umieraja na szczescie.

  • QR to taki odgrzany kotlet, ktory na sile ma ozywic „spolecznosc smartfonowa” i powodowac interakcje. Dzisiaj mozna zrobic wydawnictwo w tak atrakcyjnej formie multimedialnej, ze nie trzeba sie posilkowac kodami, aby potem sie modlic, zeby nikt materialow nie skasowal/przeniosl (wydanie ksiazki trwa, a wypadaloby rowniez, aby byla chwile aktualna), czy przerzucac sie poczta z prawnikami ;) Jako okazjonalna zabawa, drobny dodatek do kampanii reklamowej QR moga sobie istniec, czy „szpanerska” wizytowka, ale jako integralna czesc ksiazki => moje stanowcze NIE :)

  • Rychu

    Także tydzień temu czytałem książkę Niekrytego Krytyka. Pomijając fakt, że po przeczytaniu tej lekkiej lektury, nie jestem „targetem” tej książki, to mając smartfona ani jednego kodu nie zeskanowałem. Zwyczajnie mi się nie chciało w to bawić. Tym bardziej że domyśliłem się że będą prowadzić na youtube do jego vlogów, które i tak widziałem. Trochę słabe wykorzystanie moim zdaniem.

  • Kuba

    Jedyne zastosowanie kodów QR widzę na liniach produkcyjnych przy sczytywaniu informacji z elementów.

  • Jan

    Lepsze od kodów QR w czasopismach jest to, co robi PointCloud: http://www.youtube.com/watch?v=CUx3H7p4dY4

  • Trzeba jeszcze pomyśleć o osoboach, które po prostu nie mają jak odczytać tego kodu.

  • Pouczyc.pl

    A czemu nie odnośniki w postaci prostych linków, płyty jako dodatek do książki, dostęp do konta z materiałami dodatkowymi itd. trezba jednak pamiętać że wszytsko to nieodpowiednio „połączone z książką powoduje rozpraszanie uwagi czytelnika, a nie o to chyba chodzi w tym wszystkim…

  • Kasia Dworzyńska

    Kody QR w książce? Zdecydowanie nie. Chociażby z tego prostego względu, że każdy kod ma swoją określoną ważność. Jak dla mnie kiepski pomysł.

  • daf

    Te wszystkie wypowiedzi wielkich przeciwników kodów QR napawają mnie niesmakiem. Wygląda to tak, że nie korzystacie z kodów QR więc wydaje się wam, że te kody są zbędne, bo? Pewnie jak u podczas okresu „bo tak!”… Są dziedziny, poza opisanymi wyżej książkami czyli linią produkcyjną gdzie kod QR jest niezwykle użyteczny. Nie rozumiem tylko dlaczego jeśli, że wasz światopogląd tego nie obejmuje to załącza się w was „baba z okresem” i zaczynacie pieprzyć od rzeczy teksty w stylu „uffff, umieraja na szczescie…” – na szczęście, bo nie rozumiałeś do czego służą?