28

Kochanie, nie mogę teraz zapauzować

Hasztag - problemy pierwszego świata. Chcieliśmy zabawy ze znajomymi, ciągłych aktualizacji i dużych, otwartych światów. Ale zapomnieliśmy o tym, że w wirtualnym świecie nie ma pauzy.

Od pewnego czasu gram w Ghost Recon Wildlands – to jedna z lepszych produkcji, jakie Ubisoft wypuścił w ostatnich latach. Trochę tu Far Cry, trochę The Division – w przypadku tej drugiej produkcji również jeśli chodzi o podejście do sieciowej rozgrywki. Otóż gra pozwala na samotną zabawę, stawia jednak przede wszystkim na sieciową kooperację. A to wiąże się z pewnymi ograniczeniami i warto o nich pamiętać.

To mogliśmy być my, ale nie mogę zapauzować

Na pewno widzieliście w sieci niejeden obrazek tego typu. Niedawno hulał po Facebooku kolejny – młoda para/małżeństwo siedzi na kozetce u psychologa, dziewczyna twierdzi, że chłopak nie poświęca jej czasu, pani psycholog mówi, że przecież mógł zapauzować. Otóż nie mógł, coraz więcej gier nie pozwala na najzwyklejszą pauzę i na swój sposób wymusza nieprzerwaną zabawę. Najczęściej nie zwracam na to uwagi, bo i sesja z grą nie jest dla mnie nigdy najważniejsza. Doskonale zdaję sobie jednak sprawę z tego, że jeśli gram ze znajomymi, mogę im zepsuć zabawę.

Nie jestem typem osoby, która podczas grania zastawia sobie okolicę napojami i jedzeniem. Gram już tyle lat, że pauza w grze jest dla mnie czymś naturalnym. Pauzuję, idę do kuchni, łazienki, wychodzę ze śmieciami. Gra czeka aż wrócę, a ja po odpauzowaniu kontynuuję zabawę. Oczywiście zawsze zdawałem sobie sprawę z tego, że podczas starć wieloosobowych coś takiego jak pauza nie istnieje i jeśli muszę coś zrobić, korzystam z tych kilku chwil, jakie większość gier wyszukuje kolejny mecz lub nalicza zdobyte punkty doświadczenia.

Całkowicie zapominam jednak o grach, które są cały czas podłączone do sieci. Ja wiem, że ze znajomymi można się po prostu dogadać i na chwilę wyłączyć grę – ale wyobraźcie sobie, że gracie w takie The Division lub Wildlands z zupełnie obcymi osobami, bez komunikacji głosowej. Każdy podchodzi do gry w inny sposób. Dla jednego to tylko godzinka wieczornego relaksu, dla drugiego jedna z najważniejszych rzeczy w życiu i jest gotowy poświęcić dla niej wszystko inne. Oczywiście nie oceniam, bo to indywidualne podejście do sprawy. Sam mam oczywiście dość tak zwanych rage quitterów w grach multiplayer – to te osoby, które z niewiadomych przyczyn wychodzą z meczu. W Overwatch jest to czasami plagą – jedna osoba mniej w drużynie, to najczęściej pożegnanie się ze zwycięstwem, przy jednoczesnym zepsuciu zabawy innym. Ale żeby denerwować się tym, że ktoś musi na chwilę odejść od konsoli jeśli gramy wspólnie misję, którą można bez problemu powtórzyć? Już nie przesadzajmy.

Sam oczywiście nie jestem bez winy

Gramy w Wildlands, jest fajnie, późny wieczór – skończyliśmy misję. Ale wirtualny świat nowej gry Ubisoftu nie zwraca na to uwagi, dla niego wciąż jesteśmy wrogami, w końcu próbujemy zaprowadzić porządek w Boliwii. Odkładam na chwilę pada, idę do kuchni nalać sobie coś do picia. Kiedy wracam, moja postać leży, znajomi zdenerwowani, muszą wracać i mnie podnosić, a właśnie przymierzali się do szturmu na placówkę wroga. Słaba akcja z mojej strony, przyznaję, mogłem dać znać, że nie będzie mnie tych kilkadziesiąt sekund. Co się właściwie stało? A przejeżdżał obok mnie patrol wrogich jednostek i stwierdził, że zastrzeli mnie dla zasady. Oczywiście teoretycznie to samo mogło stać się w trybie jednoosobowym w GTA V, tyle tylko, że w produkcji Rockstara jest pauza. Tu jej nie było, ja popsułem zabawę znajomym, a sam przypomniałem sobie, że to jeden z minusów gier stawiających na podłączenie do sieci i wieloosobową kooperację.

Z technicznego punktu widzenia pauza w grze wieloosobowej nie jest możliwa, pauzować musiałby host, gra wstrzymywana byłaby dla wszystkich. Jednocześnie jestem wręcz pewien, że brak takiej możliwości to również celowe działanie producentów. W takim układzie gra jest bardziej absorbująca, grający musi się na niej bardziej skupić, a to zawsze działa na korzyść i gry, i jej twórców. No bo sami odpowiedzcie sobie na pytanie – co woli twórca? Gdy siedzicie przybici do krzesła przed ich produkcją, czy rozpraszacie się byle „pierdołą” typu mail, sms, telefon?

Gry to tylko zabawa

Już wiele lat temu pisało się o tym, że jakiś Azjata zmarł grając w World of Warcraft. Zaangażowanie niektórych osób w elektroniczną rozrywkę bywa czasem zbyt duże, a przy tym niebezpieczne dla nich samych. Między innymi dlatego będąc rodzicem warto choć trochę kontrolować czas spędzany przez dzieciaki przy konsoli czy komputerze. Oczywiście zbyt wielkie oddanie się wirtualnej zabawie nie jest domeną jedynie ludzi młodych, sam znam ludzi, którzy kończąc pracę w korporacji siadają do MMO i kończą późną nocą. Cierpi na tym ich codzienność i życie osobiste – choć to też nie jest do końca trafne określenie, bo przy takim trybie gra sieciowa jest codziennością, a życia osobistego nie ma. Nie namawiam do ograniczania zabawy, bo to zawsze indywidualny wybór, warto jednak pamiętać, że poza ekranem jest też realny świat, który nawet jeśli na pierwszy rzut oka nie jest tak ciekawy jak ten wirtualny, to żyjecie właśnie w nim. Dlatego jeśli ktoś bawiąc się z Wami w kooperacji musi na chwilę odejść od pada czy klawiatury, to wyluzujcie, bo w realny świecie też nie ma pauzy, a konsekwencje nie zrobienia czegoś są czymś więcej niż ekran z napisem „game over”.

  • Polać mu, dobrze prawi!
    Ps. Na początku grania w jakiś tytuł sieciowy faktycznie trudno jest się oderwać bo „szkoda przerywać sesję w trakcie”, potem jednak nawet w środku akcji spokojnie da się wyłączyć grę – są priorytety i jest rozrywka.
    Ps.2 Współczuję graczom w CS:GO i podobnych, gdzie wyjście w trakcie meczu powoduje spadek w rankingu.

    • Łukasz Marek (chaostheory)

      Wyjście w CS:GO nie powoduje spadku rankingu (przynajmniej nie w stopniu odczuwalnym, bo faktycznie NIE dostaje niewidocznych punktów ELO/Glicko-2 w kolejnych rozegranych rundach), tylko gracz dostaje karę czasową.
      Przy pierwszym przewinieniu to 30 minut. Jeśli w ciągu następnych 7 dni gracz wyjdzie przed końcem meczu to tym razem kara potrwa 2 godziny. Następny stopień to kara na 24h i w końcu kara na 7dni. Kara obejmuje „tylko” mecze rankingowe (Competitive) – w tym czasie można grać w innych trybach.

    • Czytałem tylko narzekania graczy, że musieli wyłączyć bo… Teraz jednak rozumiem, że dla „zwykłego” gracza nie ma to dużego znaczenia.

    • Ale już w Overwatch powoduje. Generalnie w rankingach gra dość szybko łapie nawet jeśli się chwilę nie ruszasz. Oczywiście masz chwilę na powrót, ale jeśli robisz rage quit, to leci ranga. Niestety na ogół całej drużynie, bo w pięciu szanse są dużo mniejsze.

    • wombat

      Jest nawet permanentny ban za wyjścia, raz jeden koleś dostał co grał w jednym meczu ze mną i chyba też jest na 30 dni

    • Łukasz Marek (chaostheory)

      Nie ma perma za wyjścia z gry i nigdy nie było. Każda kolejna kara to 7 dni.

      Ban na 31 dni jest za „Griefing”, czyli przeszkadzanie wszelkiej postaci, poczynając od unikania gry (AFK), przez rzucanie swoim granatów pod nogi, aż do strzelania do nich. Po pierwszym, 31-dniowym banie za „griefing”, dopiero kolejny ban za to samo przewinienie kończy się permanentnym banem.

  • Paweł A.

    W Original War w multi jest pauza dla wszystkich (dla każdego) : D

    Wystarczyłoby żeby w rozgrywkach z znajomymi dało sie wytypować osobe które miałaby możliwość stopowania gry dla wszystkich uczestników. (Nie dotyczy dużych masywnych MMO i pochodnych)

    • O, to jest pomysł!

    • Barty

      Wystarczy w grze stworzyc brake pointy, gdzie po pauzie indywidualnej trafia gracz.
      Oczywiscie warto dodac wowczas czy rozgrywka jest z brake pointami (mozna je wlaczyc lub nie), czy sa jakies koszta takiej przerwy oraz jaki jest maks. czas pauzy itp.
      Dla chcacego nic trudnego :)

    • Tom

      W starym ale nadal jarym Quake 3 moza poprosic o przerwe i gra jest stopowana, just like that. Dostaje sie 2 min, ale spokojnie mozna ta wartosc modyfikowac. Po co wymyslac kolo na nowo. W takim GR gdzie gra sie w malej druzynie wystarczylo by otworzyc „sesje” i dozbierac brakujaca druzyne do aktualnej gry.

  • stefan

    Multi jest dla debili bez zycia. Tyle.

    • Kiedyś ktoś tak napisał o Wiedźminie 3 :)

    • GLOCK

      @stefan poniekąd ma rację. nie chodzi o to ze w multi grają debile (bo ja sam podziwiam umiejętności niektórych i wiem jaką fraje daje skopanie tyłka zywemu przeciwnikowi a nie programowi który ma zapisane X strategii zachowań). poprostu zrobienie gry multi wymaga małego nakładu pracy i myślenia. ot dasz kilka map, powywalasz na mapy loot i niech sie napieprzają. gra robi się sama. można dodać do tego jakiś szczątek fabuły (ze niby walczymy o coś) ale to wszystko.
      zrobienie dobrej kampanii dla singla to jest sztuka bo rozrywka musi być na tyle wyważona aby przykuć gracza do fotela ale nie może go też znużyć.

    • Darek B.

      jejku jakie bzdury wygadujesz :D
      jeśli chesz zrobić „chu@#e” multi to tak – dobry sposób.

    • GLOCK

      doprawdy? oczywiście splyciłem temat ale czy tak nie jest. na jakich załozeniach jedzie BF, na jakich zasadach jest CS czy był Quake itp. ot zamknieta mapa (wieksza bądz mniejsza) i sieczka gracz vs gracz. fakt ze dziś potrzeba nieco wiecej zeby wybic sie na rynku. z tąd dokladanie jakiejś lini fabularnej, wyższego celu czy to walka z kartelem narkotykowym czy najeźdźcą z kosmosu. dalczego w tych grach nie występuje tryb solo albo jeśli on jest to nawet recenzenci mówią „ze szkoda o nim wsponiać” bo z regóły jest krótki i nudny.

    • Darek B.

      Mechanika multi to odwieczny problem z balansem rozgrywki – Należy włożyć dużo wysiłku by rozgrywka nie była płytka i jednocześnie dawała wszystkim graczom równe szanse rozwoju i rywalizacji – BF jest wg mnie do dupy – gra gdzie liczy sie napieprzanie z karabinów – tam balans nie istnieje, giniesz w pół sekundy nie mając czasu na jakąkolwiek reakcję i nie wiem czemu ludzie w to grają.
      Najlepszym przykładem udanego multi jest Destiny.
      Rozgtrywka jest PvE i PVP – przechodzenie trudnych misji z grupą ludzi w doskonałej mechanice strzelania to jak najlepsza kampania singiel. Kilkugodzinne pełne tajemnic rajdy to doświadczenie nie do opisania jeśli przechodzisz to pierwszy raz.
      To samo PVP – każdy rodzaj broni ma swoje miejsce w rozgrywce – każda ma wady i zalety. Źle zbudujesz mapę do walk i masz mase kamperów siedzących w rogu ze snajperką rozpierdzielając cały misternie budowany system broni, skillów i klas.
      Dopiero w multi wychodzi czy design gry w ogóle jest logiczny. Multi obnaży wszystko dlatego tak jest trudne w zaprojektowaniu.
      Weźmy np gry sportowe – co z tego, że znasz sposób jak okiwać komputer skoro z żywym przeciwnikiem to nie wychodzi lub zwód jest totalnie bezużyteczny?

    • Darek B.

      Multi jest wtedy dobre gdy wymaga od ciebie skilla – niestety wiele gier opiera się albo na tzw. buildach lub mocniejszym wyposażeniu – sprowadza się to głównie do nudnego klikania, wciskania i robienia w kółko macieja tego samego – wtedy tak – jest to dla debili, którzy nie chcą mieć życia.
      Ale są gry multi wymagające skilla i wtedy jest jazda!
      Wszelkie gry sportowe, mordobicia, niektóre shootery (Destiny :).
      Oczywiście w pewnym momencie każdą grę można do bólu zmęczyć i farmić, ale wiele z nich faktycznie nastawiona jest z góry na nudny grind….trzeba wiedzieć kiedy przestać :)

  • fanewylaik

    Przecież w dołączonym obrazku, a mianowicie Docie można zapauzować w trakcie gry. Nie raz się zdarzyło, że czekaliśmy 30 min za kimś żeby nie popsuć meczu bo zajebiście wyrównanie się grało. To nie lol czy inny syf.

    • GLOCK

      myślę ze dołączony obrazek miął zasygnalizować inny problem niż „brak pauzy”!

  • amonlb

    Brak możliwości zrobienia pauzy odbija się srogo na codziennym funkcjonowaniu. Kiedyś grałem sporo w League of Legends. I zbiegiem czasu obowiązki domowe uniemożliwiły mi dalszą rozgrywkę. Nie mogę 40 minut siedzieć przyklejony do kompa bez możliwości odejścia na chwilę.

    Dlatego przerzuciłem się na gry których 1) da się pauzować 2) mecz trwa maksymalnie 30 minut a i tak muszę czasem przerwać.
    Nauczyłem się też, że życie jest ważniejsze niż gra i jeśli muszę to bez skrupułów wyłączam w dowolnej chwili…

  • Krzysztof Tukiendorf

    Jak dla mnie problemu nie ma. Jak gram i wiem, że gra nie ma takiej możliwości i tym bardziej jest to gra wieloosobowa, to tak planuję czas by nikt mi w tym czasie nie przeszkadzał. Śmieci można wynieść wcześniej lub później.

  • Wiem co czujesz. Moja żona zawsze się wkurza gdy gram w jakąś grę bez pauzy i nie może ze mną w tym czasie pogadać albo poprosić o pomoc nawet z najmniejszą pierdołą.

    O ile w grach typowo multiplayer jestem w stanie zrozumieć brak pauzy o tyle wciskanie na siłę funkcji sieciowych (a co za tym idzie pozbycie się pauzy) do gier single player to jakaś paranoja.

    • Miszel

      Ale takie typowo singlowe to raczej wszystkie mają pauzę. Czy się mylę?

    • Nie wszystkie. Teraz tak z głowy nie pamiętam, ale zdarzyło mi się kilka tytułów na PS4, których nie można było zapauzować w singlu, bo musiały być cały czas połączone z siecią.

    • Miszel

      Trochę zabawne bo byłem coraz bliżej zakupu konsoli a tu znowu taki psikus. Nie widzę sensu w tym, przecież nawet jak gra musi mieć połączenie z siecią to może oferować pauzę.

    • To zależy od widzimisię programisty i producenta. Jeśli ktoś ma chęć to potrafi zrobić to dobrze i wykorzystać funkcję wstrzymywania rozgrywki w PS4. Dużo gier tego drugiego nie potrafi co jest strasznie wkurzające (np. Black Ops 3 w kampanii singlowej)

  • Henryk
  • ja

    dlatego unikam mmo jak ognia, a wydanie The Old Republic zamiast kolejnej części kotora było dla mnie chyba największą zbrodnią w historii gier komputerowych.