12

Pierwsze Kawasaki, na którym nie bałem się jeździć

Nigdy nie uważałem, by hoverboardy były innowacją w temacie transportu. To bardziej gadżet, który sprawia frajdę. I z tym właśnie nastawieniem przetestowałem Kawasaki Balance Scooter KX-PRO 10.0A - hoverboarda firmy znanej przede wszystkim z produkcji szybkich motocykli.

Podobno moda na hoverboardy, czy jak wolicie balance boardy już minęła. Sporo w tym prawdy, był na te urządzenia szał, potem zaczęły się zapalać, była afera i szał minął. Trochę szkoda, to całkiem fajny pomysł, który trochę zabiły chińskie produkcje. Mówię o jakości oraz wspomnianym przed chwilą samozapłonie. Dlaczego więc Kawasaki postanowiło zainwestować w ten rynek? Tego nie wiem, ale wielka szkoda, że nie zrobiło tego wcześniej, bowiem ich deski są naprawdę fajne.




Wykonanie

Czy tego typu urządzenie może być ładne? Może i Kawasaki Balance Scooter KX-PRO 10.0A jest tego dobrym przykładem. Zdecydowano się na dwa kolory – czarny i dość intensywny zielony. No dobrze – trzy, bowiem deska posiada również niebieskie podświetlenia z przodu i z tyłu. Sygnalizują one kierunek jazdy oraz skręt. W dzień niespecjalnie je widać, ale w nocy dają bardzo fajną poświatę. Zielony kolor symbolizuje również stronę, na której aktualnie stoi stopa.

Elementy spasowane są bardzo dobrze, cała konstrukcja sprawia wrażenie solidnej i po kilku tygodniach jazdy nic się w tym temacie nie zmieniło. Nic tu nie skrzypi, nic nie odstaje, wszystko wydaje się być przemyślane i odpowiednio zamontowane. Deska wygląda też dobrze, co doskonale widać na zdjęciach – i tak, porównywałem ją z chińskimi produktami, wygląda na sprzęt z wyższej półki.

Kawasaki Balance Scooter KX-PRO 10.0A, czy w zasadzie jej obudowa spełnia normę IP54, sprzęt chroniony jest więc przed kurzem i zachlapaniem. Jeździłem na desce po mokrej nawierzchni, niedługo po deszczu, nic się nie popsuło. Miejsce na stopy pokryto antypoślizgową powierzchnią – bardzo na plus, buty trzymały się jej świetnie i ani razu nie ześlizgnąłem się z deski.

 

Co pod maską?

Kawasaki Balance Scooter KX-PRO 10.0A to najmocniejsza, najsolidniejsza i największa propozycja japońskiego producenta. Deskę postawiono na 10-calowych, pompowanych kołach, co jest jednym z największych atutów urządzenia. Oczywiście nie można traktować jej jako sprzętu do jeżdżenia w trudnym terenie (choć po trawie dawała radę), ale deska radziła sobie świetnie z krzywymi powierzchniami i mniejszymi dziurami, których na polskich chodnikach jest przecież pełno. Duże pompowane koła to również komfort na powierzchniach z kostki – jeździłem po takich płaszczyznach na mniejszych chińskich propozycjach i naprawdę czuć różnicę.

Kawasaki Balance Scooter KX-PRO 10.0A pokona 30-stopniowe wzniesienia, a na w pełni naładowanej baterii przejedzie do 20 kilometrów (ładuje się do 100% w 3 godziny). A jak z mocą silnika? W zasadzie silników, bowiem sprzęt napędzają dwa silniki o całkowitej mocy 700W. Czy rozpędziłem się maksymalnie? Prawie – w pewnym momencie utrzymanie równowagi (przynajmniej w moim przypadku) graniczyło z cudem, warto więc zachować rozwagę. Ale mocne silniki to również dobre przyspieszenie – deska „nie muliła” i jeździło się na niej naprawdę dynamicznie.




Dopuszczalne obciążenie to około 120 kilogramów, samo urządzenie natomiast waży 12 kilogramów (przy wymiarach 64 x 27,6 x 28,4 cm). Nie jest to niestety mało i choć odpowiedni ciężar sprawia, że deska jest stabilna, to jej przenoszenie jest dość uciążliwe. Nie jestem niską chudziną a podnoszenie sprzętu nie należało do najprzyjemniejszych – nie do końca wiadomo za co chwycić. Nie za błotnik, nie za koło, znowu środek konstrukcji trochę się wygina. Szkoda, że nie pomyślano o jakimś plecaku – jak w modelu KX-PRO6.5A.






Jak to działa?

Kawasaki Balance Scooter KX-PRO 10.0A jest banalnie prosta jeśli chodzi o obsługę. Wystarczy włączyć deskę, postawić na niej jedną, a następnie drugą stopę. Sprzęt poinformuje sygnałem dźwiękowym i świetlnym o wykryciu nacisku. Aby jechać prosto trzeba przechylić się delikatnie do przodu. Przechylenie się do tyłu oznacza wsteczny. Na tej samej zasadzie działa skręcanie, należy mocniej przechylić ciało na jedną ze stron.

Kilka, może kilkanaście minut i jazda na Kawasaki Balance Scooter KX-PRO 10.0A nie będzie stanowić problemu. Nie oznacza to oczywiście, że poczujecie się na niej bardzo pewnie, do tego potrzebne jest jednak trochę więcej czasu spędzonego z deską. Mi nawet po kilku godzinach zdarzały się małe problemy, szczególnie przy wyższych prędkościach lub nierównych nawierzchniach. Nie wylądowałem na ziemi ani razu, głównie dlatego, że odpowiednio wcześnie zeskakiwałem z deski. I tu niestety pojawia się jeden z największych problemów urządzenia, czy raczej całego segmentu. Kawasaki, podobnie jak inne deski, nie mają odpowiedniej ochrony przed przycierkami o asfalt. Tak, deska która się przewraca, przyciera o powierzchnię, co kończy się wizualnym uszczerbkiem na sprzęcie. Plus jest taki, że plastik jest w miarę odporny, na pewno lepiej znosił przycierki niż testowany przez nas jakiś czas temu polski YESdzik.










Czy polecam Kawasaki KX-Pro 10.0a?

Tak, jeśli macie do wydania około 2 tysięcy złotych i koniecznie chcecie mieć tego typu urządzenie. To zdecydowanie najlepszy hoverboard, na jakim do tej pory jeździłem. Najlepiej wykonany, najbardziej „elegancki” i – jakkolwiek dziwnie to zabrzmi – godny zaufania. Część z tej opinii na pewno wynika z faktu, że nie miałem z urządzeniem najmniejszych problemów – część to oczywiście marka, a co za tym idzie wiara, że nie jest to „byle co” z Chin.

Pozostaje pytanie, czy ktoś w ogóle potrzebuje takiego urządzenia? Z jednej strony moda na tego typu deski minęła, z drugiej to nie jest zły gadżet. Jeśli nauczycie się na nim jeździć, może okazać się fajną rozrywką. Oczywiście nie zastąpi roweru czy hulajnogi, ale jazda na nim to po prostu frajda. A czasem warto nie zastanawiać się czy gadżet jest przydatny, tylko się z niego cieszyć. Mi jest natomiast smutno, że musiałem Kawasaki KX-Pro 10.0a oddać.

  • Indjana

    Sterować z iPhona się da?

    • Rrradek

      Czytając artykuł zastanawiałem się czy taka deska jest w ogóle komuś potrzebna, bo w sumie jest to gadżet w żaden sposób nie upraszczający życia. Byłem na nie do momentu kiedy zobaczyłem Twój komentarz – w porównaniu do niego deska Kawasaki nie jest ani trochę nieprzydatna.

    • lukczu

      Ułatwiłoby to trochę życie bo nie trzeba byłoby na niej nawet stawać, a też by jeździła. 👍🏻

    • Ale byś pewnie wjechał od razu w słup

    • lukczu

      Deska wjechałaby bezboleśnie. Jeżeli chodzi o przydatność to pojawiły się takie dodatki do niej:

      https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/I/51VoGGM%2BeWL.jpg

      http://www.boatstogo.com/images/detailed/3/HoverSeat-Hoverboard-Attachment-02.jpg

    • To jest dobre pytanie, które sam sobie stawiam odkąd pojawiły się na rynku tego typu urządzenia. Nie, przydatność imho niewielka – fajnie się na tym gdzieś podjeżdża, ale za duże i za ciężkie żeby potem to ze sobą taszczyć do kina czy restauracji.

  • juhasmusisz

    ciekawe co powie na ten temat marczak

  • marcinsud

    Niech się za motocykle wezmą, bo nowe euro przetrzebiło ofertę dość mocno.

  • Jego Mać

    Może nie do końca w temacie, ale od kilku lat mam wkrętarkę Kawasaki, silna, solidna i niezawodna – świetne narzędzie. W tym wypadku może być podobnie.

  • Kamil

    Dobrą recenzję zrobił Klawiter, lepiej obejrzeć niż czytać

  • Chaos Deterministyczny

    Ja tam wolę czuć moc między nogami, jedno kółko mi wystarczy.