Wpis trochę nie na temat ale tych troszeczkę ponieważ kawa i różnego rodzaju napoje pobudzające są chyba nieodłącznie związane ze startupami czyli pracą po nocach i tworzeniem serwisów internetowych.
Skuszony wszelkim pozytywnymi informacjami na temat działania Yerba Mate postanowiłem na sobie wypróbować tego ten cud energetyczny. Moją przygodę z tym napojem rozpocząłem od zamówienia zestawu bez którego picie Yerby pewnie dla wielu jest profanacją. Zestaw składa się z ziela nazywanego Yerbą, naczynia nazywanego Calebasse oraz specjalnej rurki do picia czyli Bombili. Czekając na osprzęt do picia herbaty postanowiłem mentalnie przygotować się na to co mnie czeka. Sprawdziłem kilka forów dyskusyjnych (tak, tak są fora poświęcone picu Yerby) oraz obejrzałem kilka filmów na temat cudownego działania tego płynu. Po przeczytaniu dość sporej porcji informacji dowiedziałem się, że będzie gorzko, może być niesmacznie ale na pewno będzie energetycznie.
Zestaw dotarł, więc zabrałem się za prawie 3 dniowy proces przygotowywania naczynia do picia (szczegóły pominę bo nie są istotne). Po kilku dniach miałem więc w pełni przygotowany sprzęt. Sypanie herbaty do naczynia jest już sztuką (bo trzeba zrobić to tak aby w naczyniu zostało wolne miejsce na wodę a herbata była ułożona po jednej stronie naczynia) ale jakoś sobie poradziłem. Przygotowałem sobie startowy zestaw składający się z mniejszej ilości Yerby aby na początku nie doznać szoku smakowego, odczekałem aż woda ostygnie do ok 80 stopni zalałem i postawiłem obok komputera. Po jakichś 5 minutach przyszedł czas na pierwszy łyk.
To co spotkało poczułem po pierwszym pociągnięciu przez Bombillę można nazwać zamachem na moje kubki smakowe. Spodziewałem się goryczy, byłem nastawiony na cierpki smaki natomiast to co trafiło do moich ust nie było czymś na co można się w jakikolwiek sposób przygotować.
Jak można opisać smak klasycznej Yerby? Wyobraźmy sobie połączenie mułu z jeziora wraz z zawartością popielniczki po dużej imprezie – i to wszystko zalane ciepłą wodą. Dodatkowo koszmarnie gorzkie oraz mocne (pierwsze zalanie). Picie tej mikstury wywołało u mnie taki grymas, iż poznałem do tej pory nieznane mi mięśnie twarzy.
Byłem twardy wypiłem zawartość jednego pełnego naczynia i na tym zakończyła się moja pierwsza próba. Następnego dnia przetestowałem gatunek smakowy – było to równie zły pomysł. Wprawdzie smak mułu w połączeniu z petami lekko zelżał, natomiast smak herbaty w połączeniu z jej mocą powodował, że odechciewało się dalszego picia. Wytrzymałem 5 zalań po czym zawartość trafiła do Wisły. Dodam jeszcze, że po 5 zalaniach nie poczułem żadnego przypływu energii a wydaje mi się, że porcja jaką sobie wsypałem do naczynia była większa niż przy poprzedniej próbie.
Po dwóch próba z Yerbą wróciłem do kawy. Nie wiem, może ten napój nie jest przeznaczony dla mnie (jestem w miarę standardowym konsumentem czyli słodzę, jem mięso i nawet smakuje mi od czasu do czasu fastfood), może jestem za wrażliwy (chociaż przy innych płynach które też nie do końca dobrze smakują i są mocniejesz jakoś sobie radzę) a może po prostu Yerba jest na tyle specyficzna iż mogą ją pić tylko nieliczni.
Jedno co mogę powiedzieć to to, że wolę kawę. Niezdrową, wypłukującą z organizmu magnez ale za to smaczną i słodką. Yerba z pewnością jest jakaś (takiego czegoś jeszcze nigdy w życiu nie piłem), na pewno też da się ją przyrządzić w taki sposób żeby zniwelować smak i gorycz. Moim zdaniem nie chodzi jednak o to aby się do czegoś zmuszać, bo jak rozumiem ludzie piją Yerbę dlatego że im smakuje?







Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Tez zbierałem się do spróbowania ale po tym tekście jakoś mi przeszło. Skoro to takie nie dobre to jak ten Cejrowski to pije:)?
Może wsypałeś zbyt dużą porcję jak na pierwszy raz – ja zaczynałem od łyżki stołowej pitej jak klasyczna herbata “fusiasta”. Specjalnego naczynka już nie używam, bo za dużo roboty z nim jest – owszem, bez bombili się nie obejdzie – wolę klasyczny kubek.
Smakową mate, którą piłem – wylałem, wolę klasykę. Nie poddawaj się, tylko zmniejsz dawkę na początek (mi na początku przypominała nie muł, a surową roślinę, jakbym żuł liście, albo coś).
To tak jak z napojem Red Bull – jednym smakuje i dodaje energii, innym sam zapach odbiera radość z życia….
A wytłumaczenie jest o wiele prostsze: nie jesteś smakoszem ;-)
Jak płacą to pije, no i zawsze +10 do lasnu ;)
Polecam zieloną herbatę. Piję regularnie od kilku miesięcy, czuję się fantastycznie, zniknęły problemy z zasypianiem i trawieniem. Około 5 rano wypijam jeden kubek i bez problemu przebiegam 14 km. No i jak jest gorąco można zrobić z niej fantastyczną icetea! :)
Poprzedni komentarz dadał się z jakimś avatarem i blogiem, z którym nie mam nic wspólnego :/
Polecam zieloną herbatę. Piję regularnie od kilku miesięcy, czuję się fantastycznie, zniknęły problemy z zasypianiem i trawieniem. Około 5 rano wypijam jeden kubek i bez problemu przebiegam 14 km. No i jak jest gorąco można zrobić z niej fantastyczną icetea! :)
Proponuję zalać piwkiem – znacznie lepiej smakuje ;-)
Pozdrawiam.
@Piotr Baranowski
Trudno się nie zgodzić ;)
Picie Yerba stało się ostatnio bardzo cool & trendy i pewnei dlatego większość ludzi katuje się w ten sposób
U mnie zestaw do Yerby od pół roku kurzy się w szafce – z wielkim cierpieniem przerobiłem pierwszy woreczek herbaty, po czym z ulgą wróciłem do sprawdzonego red bulla i kawy :-)
To tak jak z papierosami, pierwsze są obrzydliwe, ale z czasem smak łagodnieje i dają pozytywne odczucie. Zaś po dłuższym używaniu i odstawieniu zdarzają się objawy uzależnienia (delirka, bóle głowy).
Dwie próby to trochę niedużo, żeby sobie wyrobić zdanie o Yerbie. To nie startup do którego się logujemy i sprawdzamy jakie ma opcje ;) Ale i tak podejrzewam, że słodka kawa by wygrała. Musiałbyś najpierw przejść level na kawę bez cukru (z samym mlekiem – polecam).
Fajnie, bo z tego co napisałeś wynika, że wiesz jak smakuje muł z rzeki zmieszany z zawartością popielniczki :)
Mnie tam yerba smakuje, kawa średnio, a to, że to jest trendy, to cóż, prawda, ale jak ktoś katuje się pijąc coś tylko po to żeby być trendy to jest to przykre
Bądź twardy – po trzech dniach przestaje drażnić, po tygodniu zaczyna smakować, a naprawdę warto. Różnice w funkcjonowaniu widoczne gołym okiem dość szybko. Polecam. Trzeba być twardym, a nie miętkim!
Jak zaczynałem swoją przygodę z Yerba Mate moja reakcja była podobna jak opisana w artykule. Dodatkowo zastanawiałem się co zrobię z resztą półkilowej paczki tego ‘zielska’. Nie poddałem się i zacząłem próbować różnych Mate, w tym również smakowych (cytrynowych, pomarańczowych, jabłkowych) mając nadzieję że będą łagodniejsze – nie były. Z początku wszystko smakowało tak samo okropnie, albo jeszcze gorzej. Dopiero z czasem zacząłem rozróżniać smak Yerby i czuć potrzebę tego smaku w codzienności. Teraz nie wyobrażam sobie dnia bez Mate, a ta którą próbowałem jako pierwszą (Cruz de Malta) stała się moją ulubioną. Myślę, że jest to na tyle tajemniczy napar, że jak nie zrezygnujesz na samym początku, to później nie będziesz mógł bez niego żyć :)
… A dla tych, którzy mimo wszystko nie są w stanie zaakceptować tego smaku polecam Yerba Mate w saszetkach.
pierwsze zalanie ZA gorącą wodą skutkuje typowym wyrzymaczem twarzy i to Cię spotkało:)
tradycyjnie pierwsze zalanie robi się zimną wodą i takie wypija (w lecie można cały czas zimnym zalewać)
kolejne zalania wodą o temp. 70st C, a nie 80
przepis, jaki spotkałem to wsypać do tykwy 2/3 zioła (yerba to nie herbata) – 2/3 na początek zdecydowanie za dużo!
Dlaczego piję?
- startup to b. ważny argument
- świetnie nadaje się na zawody rowerowe i biegowe:)
oprócz tego piję kawę, yerbe bardziej od święta.
Rozumiem, że yerba może nie smakować, ale żeby nazywać ją herbatą? (4 razy w tekście)
Toż to jest profanacja :-)
Ech, a nie trzeba było kupić sobie pudełka yerby w ekspresówkach, spróbować i w przypadku porażki wyrzucić?
Taka wersja jest zdecydowanie delikatniejsza … no i łatwiej cukru dosypać.
Olej instukcje, sraj na tradycje.
Pije yerbę od jakiegoś roku, raz, może dwa, zaparzyłem wedle rytuału. Czułem się wtedy podobnie. Choć mam sprzęt i wszystko radzę co następuje. Weź pan tykwe, wsyp 1/5 zielska, zalej wodą 70-80 stopni i wal w gardło już po minucie. Potem dolewaj, ile chcesz.
Dodawaj cytryny, miodu, cukru, wódki — czego chcesz.
Jakbym miał sypać tyle ile piszą, 2/3, to umarłbym.
slodka kawa? jaka to odmiana bo chyba nie chodzi o dodawanie cukru a jesli to tak samo mogles oslodzic jerbe
Tak jak mówią pijący przedmówcy: yerbę przyrządzaną wg rytuału piją tylko samobójcy i bezwzględni fani Cejrowskiego :>
Zalana jak normalna herbata (no może deko więcej jest tych fusów) smakuje całkiem nieźle i działa wcale nie gorzej niż taka z 2/3 kubka zielska. No i jeszcze jest kwestia tego dolewania. Wcale nie jest ono konieczne. Mnie po jednej tykwie już “nosi” i muszę jakoś ten przypływ energii wykorzystać, po kilku dodatkowych zalaniach zostaje mi już tylko iść pobiegać ;)
Ja pijam yerbę od czasu do czasu – najlepsza jest na kaca – stawia na nogi lepiej niż kawa i bez efektów ubocznych. Tylko że ja yerbę piję jak normalną herbatę. Wsypuję 2 łyżeczki klasycznej do kubka, zalewam wrzątkiem (nie mam cierpliwości do odczekiwania aż się woda schłodzi), dosypuję 2 łyżeczki cukru i po paru minutach (jak śmieci opadną) wypijam. Nie jest wtedy ani gorzka, ani mulista. Smakuje jak coś pomiędzy zieloną herbatą a ziółkami.
Tylko kawa i to czysta arabica, bez żadnych domieszek rubusty. Najlepiej palona na jasno i parzona w ekspresie niskociśnieniowym.
I bez żadnego cukru – jedynie mleczko.
Żadna herbata nie pobije aromatu kawy i przyjemności jej picia. :)
Ale swoja drogą – obojętnie czy kawa, czy herbata – liczy się tylko, żeby była dobrego gatunku (a nie jakieś zmioty) i pita w dobrym towarzystwie :)
eee tam jakieś szamańskie rytuały… ;) ja używam zwykłego kubka i czegoś takiego http://barmarket.pl/product_info.php?products_id=809 a moja Yerba to “Yerba Mate IQ” z http://www.krainaherbaty.pl – smakuje całkiem ok. i raczej działa – nie jest to jakiś super powalający dopalacz ale jednak czuje się różnicę w samopoczuciu. pozdro
jak kazde ziolo… na efekty trzeba troche poczekac. Z yerba czekalem 2 tygodnie. po 2 tygodniach picia przyzwyczailem sie i polubialem ten smak :) przybylo mi bardzo duzo energii takiej bardzo naturalnej…wewnetrznej. Po kawie jest sie pobudzonym, po yerbie czujesz,ze masz wiecej sil. Poprawilo sie tez samopoczucie.
Dla lubiacyzh ziółka ;) polecam tez kuracje zen-szen’iowa. Z tym,ze efekty sa po ok. miesiacu. Lepszy sex neich bedzie na zachete ;)…. zen-szen musi byc stary – taki kilkuletni. Grube korzenie.
smakuje smakuje – należy tylko pamiętać coby nie zalewać wrzątkiem bo wtedy jest gorzka i się nie da pić
dodam jeszcze jeden produkt do listy… dziala niemal jak amfetamina. Legalna sproszkowana GUARANA. Jedna lyzeczka do herbaty i mozna uzywac swojego ciala cala noc :) zdrowe i naturalne…
do kupienia np. tu http://sprawiedliwy-handel.pl
Pije Yerbe od roku.. tez zaczynalem z mala iloscia bo wiedzialem czego sie spodziewac. Na mnie swietnie dziala – pobudza lepiej, niz kawa, dodatkowo wspomaga przemiane materii i jest znacznie zdrowsza :) Jesli chodzi o smak to jest on dla mnie “do wytrzymania”. A za kawa nie przepadam :)
Ale to chyba często spotykana reakcja. Ja na początek miałem yerbę cytrynową i pierwsze kilka kubków było ciężkie, wiedziałem jednak znaczący przypływ energii, dlatego próbowałem dalej. Dzisiaj już nie widzę możliwosći dnia bez kubka oryginalnej Yerby + kilka szklanek zielonej hebraty. A kawę zostawiam do wizyt w dobrych kawiarniach.
oba napoje dobra jak dla mnie
kawa smaczniejsza, yerba zdrowsza.
oba pobudzaja
a mleka dorosly czlowiek nie trawi – wpiszcie w google “pij mleko bedziesz kaleką”
:)
mi smak też nie za bardzo odpowiadał więc poza zmniejszeniem porcji mate po zalaniu dolewałem trochę soku np. pomarańczowego – po wystudzeniu robi się z tego fajna ice tea
więcej energii poczułem dopiero po kilku dniach regularnego picia mate, myślę, że organizm musiał “zapomnieć” o kawie ale po tych kilku dniach miałem naprawdę niezłego “kopa”
a jeżeli już zupełnie nie będzie ci smakować mate to polecam zamiast kawy herbatę herbapolu http://www.herbapol.com.pl/product.xml?id=381
smak owocowy – jak dla mnie trochę zbyt mało intensywny więc dolewam soku z czarnej porzeczki, smakuje wyśmienicie, daje kopa ale też trzeba pić regularnie i poczekać kilka dni
Dla zabicia cierpkiego smaku polecam słodzenie yerby krówkami ;)
No widzisz, to kwestia gustu i organizmu. Ja nie lubie slodzonej kawy czy herbaty. Yerba bardzo mi pomaga, nie dziala tak gwaltownie pobudzajaco jak kawa, ale za to dluzej. Przyspiesza tez przymiane materii i po prostu smakuje. Inni pij cukier z kawa, czego ja nie rozumiem. Ale pewnie im to smakuje.
Wydaje mi się, że Grzegorzu, że miałeś pecha kupić yerbę bez odpowiedniej domieszki… placebo. ;)
Twoje doświadczenia to chyba kombinacja dwóch rzeczy:
a) nieumiejętnego (być może “zbyt profesjonalnego”) przygotowania
Ja zasypuję mate jak herbatę, w zwykłym kubku. Wielkiej różnicy w smaku nie widzę.
b) niekompatybilności smaku
Ja za chyba coś równie obrzydliwego jak Ty mate uważam słodką kawę – nie zdzierżyłbym nawet pół szklanki.
Z drugiej strony różnica między mate a bardzo mocną zieloną herbatą (jak China GunPowder) wcale nie jest tak wielka. Fakt, mate jest bardziej “mułowata” jak to określasz, ale dobrze przygotowana jest bardzo smaczna, zdecydowanie dla mnie smaczniejsza niż przykłądowo kawa rozpuszczalna (nawet bez cukru :P)
Dodam tylko, że w odróżnieniu od Ciebie nie jestem “w miarę standardowym konsumentem”, czyli nie słodzę, nie jem mięsa i nawet od czasu do czasu nie smakuje mi fastfood :)
W skrócie: “De gustibus non est disputandum”. A posta napisałem co by nie zniechęcać innych bo kubki smakowe ludzie mają różne.
Yerba wędzona jest wspaniała. Ale już nie piję, bo ma zbyt dużo kofeiny. Tak jak i kawa, która jest cholernie szkodliwa.
Jak się człowiek dobrze odżywia to nie trzeba takich dopalaczy. Kofeinę wchłaniam głównie z zielonej herbaty, ale jest jej tam mało. Polecam dobry sen, sport i dobre odżywianie i odstawienie nachalnie promowanych przez wielkie koncerny trucizn typu kawa.
Moim skromnym zdaniem yerba mate jest zdecydowanie przereklamowana – nie tylko pod względem smaku, ale także jeśli chodzi o działanie stymulujące. Po spróbowaniu dosłownie kilkudziesięciu rodzajów herbat (yerba mate również nie przypadła mi do gustu;), mogę stwierdzić, iż japońska zielona herbata, a dokładnie jej dwa rodzaje: Matcha i Gyokuro – najlepiej stymulowały mój umysł, smakując przy tym wyśmienicie. Imho 2 : 0 dla zielonej herbaty , kawa i yerba zostały zdystansowane !
ps. Słodzenie herbaty jest uważne w kręgach herbaciarskich za zbrodnię ;).
Tykwy z reguły są dość duże, z twojego opisu wynika, że nasypałeś tak zdecydowanie, do tego jeszcze 5 minut naciągania… W sumie nawet przy dosyć łagodnym gatunku efekty mogą być co najmniej niespecjalne… A te 80 stopni to mierzyłeś termometrem czy na oko? Bo jeśli na oko, to duża szansa, że woda była za ciepła.
Na początek spokojnie wystarczy jakieś 15g suszu na szklankę. Potem powoli można zwiększać.
Opis może mało zachęcający, ale skoro michuk napisał, że smakuje jak mocna, zielona herbata (którą bardzo lubię), to może mi bardziej podejdzie. Właśnie zamówiłem na próbę paczkę na Allegro. Za kawą nie przepadam, bo po zejściu kofeiny czuję się dużo gorzej niż bez kawy, więc może Yerba będzie lepszym rozwiązaniem. Gorzej, że teraz będę nastawiony na smak mułu z petami;)
Też nie przepadam za yerbą, dla mnie smakuje jak wyżęta szmata. Za to polecam napój Bull IT (nawet nazwa taka branżowa…?); zdecydowanie wygrywa z Red Bullem – słodziutki, kwaśniutki i lekko gazowany.
@Julia Krysztofiak-Szopa:
… i rozwala wątrobe szybciej niz wódka
dokonalem doklladnie takiego samego testu jak autor wpisu tyle, ze wytrzymalem trzy dni, i probowalem robic kolejne zalania.
Dodawalem cytryny, cukru, zwiekszalem i zmniejszalem ilosc wsypywanego zielska.
Efekt jest taki, ze oddalem caly zestaw kolezance, ktora twierdzi, ze to przepyszny napoj. Kubki smakowale odmawialy wspolpracy, przyplyw energii rowny zero a nawet gorzej, bo ciagle mi sie odbijalo tym syfem.
Jezeli sprobuje nastepnym razem to dopiero jak zobacze te stadiony na euro. Do tej pory niech to pije Cejrowski, indianie i inni smakosze.
Ja tam mam taki 3tygodniowy cykl
1tydzien kawa
2tydzien yerba
3tydzien plusze i inne wynalazki
do tego zawsze wieczorkiem piwko i daje rade ;D
a do do picia yerby to mam zwykły ceramiczny kubek 2/3sobie wsypuje zalewam max 3-4razy bo później się czuje jak bym wodę pil, a co do gatunku to rosamonte najlepsza jaka do tej pory pilem
chyba Cie oszukali z yerbą… ja normalnie wsypuje 4 czubate lyzeczki do zwyklego kubka z uchem :> zalewam, przykrywam talerzykiem, czekam az fusy opadną. dziala lepiej od “enerdży drinków”, 4 zalanie wypłukuje energię i wtedy czas na nową porcję. a ze przy pierwszym spotkaniu ma smak trochę nie codzienny – no ba – ja sie przyzwyczajalem tydzień…
Jak pierwszy raz w życiu piłem piwo, to też mi nie smakowało, a teraz… :] Yerba jest dobra, ale nie jak sie sypie tyle ile radzą ;) Pita regularnie (dwa dni to za mało) dobrze wpływa na samopoczucie i trawienie. Wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem ;) W temacie wszelkich napojów “energetycznych” typu Red Bull i inne, to nie zazdrosze ludziom, którzy to regularnie piją, bo daleko nie pociągną ;)
A mi yerba smakowała od początku, w sporym stężeniu. Nie pytajcie jakim dokładnie, bo to było 1.5 roku temu i nie pamiętam. Piłem chyba ze 4 rodzaje yerby, z czego jeden był jak dla mnie rewelacyjny. Wyborem smaków zarządzała moja partnerka, bo także jak Grzegorz chciała spróbować, a skończyło się na tym, że ona parzyła a ja piłem.
Jak dla mnie jest to o wiele smaczniejsze niż kawa, której bez cukru i przynajmniej pół na pół z mlekiem nie tknę. Dodatkowo jest to jedyny napój z cyklu ‘energetycznych’ po którym faktycznie ciężko mi zasnąć. Kawa, Red Bull, Burn, czy inne Tigery poniżej stężenia które faktycznie robi człowiekowi krzywdę (tzw. strzał kofeinowy) kompletnie na mnie nie działają.
Jeśli zaś chodzi o ‘dalekie pociąganie’ to oprócz ciśnienia krwi przy górnej granicy stanu normalnego nic szczególnego się nie wydarza. No ale ja nigdy nie paliłem, regularnie coś trenuję i smakuje mi yerba :D
dajcie spokój z takimi cudami.
jest taka fajna herbata happy day – też oczyszcza, lekko pobudza, dobrze smakuje, ładnie pachnie. jest to herbata zielona, ale jakby ją porównać do tych tanich zielonych w polszy to jest o niebo lepsza. aha, zapomniałem dodać, że happy day można kupić w Cieszynie czeskim:) być po stronie polskie również.
heh, taki smak w ustach to ja mam po mocno przeholowanej imprezie!
Ja po paru pierwszych zalaniach miałem podobne odczucia jak autor. Teraz nie wyborażam sobie pracy bez yerby, zasnąłbym jak nic :-) I nie rozumiem ludzi co sypią poniżej połowy naczynia (w moim przypadku akurat drewniany kubek z palo santo) – przecież to jest woda nie yerba. No chyba że Colon albo Canarias, te są najmocniejsze i powyżej połowy objętości kubka są raczej za mocne.
Generalnie nie ma co się zrażać :-) Kawa jest niezdrowa, o red bullach nie wspominając…
Pomijajac kwestie smakowe, zdrowotne (albo i wrecz przeciwnie o czym troche na wiki jest) to srednio podoba mi sie ta rura do picia – nie widze opcji dokladnego jej mycia wiec z czasem bedzie sie tam gromadzil osad, brud takze wolalbym to pic zwyklym sposobem a jesli lisci bedzie za duzo to chociazby odcedzone przez sitko.
Mnie smakuje. Bardziej, niż mocna herbata.
Picie yerby wg. rytuału to też świetna metoda integracji grupy :D
lepsza kreska
http://pl.wikipedia.org/wiki/Paul_Erd%C5%91s
[...] herbata Yerba pobudza bardziej niż kawa i jest mniej szkodliwa dla zdrowia, ale tej, nauczeni doświadczeniem specjalistów od nowych technologii, nie [...]
Eeee tam.. biadolicie jak baby.
Ja leję Yerbę w gardło od ponad roku – zanim jeszcze w kaczogrodzie zrobił się “trend” na picie zielska.. i nie miałem tak okrutnych przejść jak Wy.
RosaMonte – to najsmaczniejsza dla mnie odmiana. Piję ją sobie w pracy (IT), tak jak i reszta braci koderskiej ..a najbardziej denerwuje mnie to że muszę pierdyliard razy tłumaczyć ludziom co to cholery jest.. i dlaczego tak wygląda?
Jak nie smakuje – odłóżcie, nikt nie każe Wam tego przecież pić codziennie. Yerba z założenia dodaje krzepy pracującym fizycznie w Meksyku – więc czego Wy się spodziewacie płaszcząc tyłki przed kompem? Jest w niej trochę kofeiny i innego staffu – więc podobnie do kawy może wypłukiwać magnez z organizmu.
2-3 zalania wieczorem = posiedzonko do 3-4 nad ranem, a potem zero problemów z niewyspaniem (co jest najlepsze!).
Panowie: u mnie działa. ;)
Na razie tylko @{o} wspomniał o chyba najważniejszym elemencie picia mate (w tej najbardziej znanej formie), kompletnie zagubionym w modnym trendzie. Picie tego to przede wszystkim “wydarzenie socialne”, sposób na integrację i nijak się ma do szybko wypitego kubka kawy. Samemu wole wypić espresso albo zieloną herbatę, ale w towarzystwie krążąca mate działa świetnie i zdecydowany smak to główny atut.
Ja piję yerba mate od 1,5 roku – testowałem różne smaki – ostatnio wspomnianą IQ która pachnie i smakuje (przynajmniej dla początkujących) o nieeebo lepiej od normalnej (Rosamonte czy inne). Normalnie popijam właśnie Rosamonte Especial lub zwykłą i muszę przyznać że pobudza niesamowicie. Owszem do smaku trzeba się przyzwyczaić, ale później to faktycznie jest czad. Pomaga również na problemy z jelitami ;), nie chce się tak po niej jeść więc i dla tych co na diecie są jest odpowiednia.
Ja zaczynałem tak jak było “w instrukcji” i na początku prawie miałem drętwy język ;p Teraz pijam w kubu ceramicznym przez bombille rozkręcaną, a więc łatwą w czyszczeniu (jeśli masz osprzęt do tego). Duże znaczenie ma też odpowiednie przygotowanie mate.
Pita regularnie przez jakiś czas prawdopodobnie każdemu pokaże swój wdzięk :)
–
Pozdrawiam
Marcin Godlewski
http://zarobic-w-internecie.tajnastrona.pl/
Haha, ale porządziłeś, ;)
1. Syp mniej! Działa tak samo, a w smaku będzie lepsza.
2. Kup Mate delikatniejszą w smaku lub smakową (np. cytrusową).
3. Śmiało możesz dodac cukru (lepiej dodaj ją najpierw do wody i zalej tak fusy, bo jak mieszasz mate to więcej pyłu pływa), cytryny, miodu.
I to nie są żadne profanacje, w końcu nie jesteś Indianinem, który pija mate od małego żebyś miał kubki smakowe przystosowane. Do tego potrzeba czasu.
To prawda. Jeśli się przestrzega zaleceń ze snobistycznych stron, szok może wywołać sraczkę. Ale prawda jest taka, że sami Guarani nie przestrzegają tych reguł :-D. Zatem po prostu każdy to sobie pije, jak lubi. Ja np. sypię do dużego kubasa porcję ok. 2 czubate łyżki stołowe, zasypuję cukrem (kawę też szczodrze słodzę) i zalewam lekko ostudzoną wodą (już mi się nie chce mierzyć tej durnej temperatury). Jak mi się nie chce bardziej, to zalewam (drugie, trzecie zalanie) zimną (to się nazywa terere – nie terefere). Czasem zamiast cukru używam syropu. I oczywiście trzeba trafić w swój smak, bo są one różniste.
@koee
Dzięki “tej rurze do picia” przy drobno ciętej mate nie leci ci to wszystko w zęby. A bombille można kupić rozkręcaną i normalnie myć.
@Sylwia:
Mmmmm…miodzio! :D
Z tym mułem i petami to zdecydowana przesada – jak już ktoś napisał nie ma większej różnicy między yerba a zwykłą zieloną herbatą (bez cukru), i pewnie tak samo byś skomentował tą ostatnią. Generalnie jeśli pijesz kawę / herbatę słodzone, to marne szanse że dasz sobie radę z yerbą.
No i zdecydowanie przegiąłeś z przygotowaniami.. ja zwyczajnie spróbowałem yerby u kumpla – pierwsze wrażenie było podobne do herbaty zielonej z jaśminem i lawendą, którą sobie kiedyś przytargałem z Krymu…. i która dla wielu moich znajomych smakowała jak wywar z siana.
Generalnie albo się ma kompatybilne kubki smakowe, albo nie… albo się miało, ale zepsuło – jak mój kolega, który po kilku miesiącach picia sagi nalał sobie do kubka samej wody i dopiero po wypiciu połowy zauważył, że nie wrzucił torebki z herbatą.
Tylko kawa! Kawa rządzi! Świeżo palona, świeżo zmielona, dobrze zrobiona w dobrym ekspresie ciśnieniowym, po prostu prawdziwe espresso potrafi dać orgie smaków. http://www.youtube.com/watch?v=q6-BPQLOafo – takie coś musi smakować i nie ma wtedy tony kofeiny jak “sypucha” czy “rozpuszczalka”. Gdyby indianie znali kawę zanim natknęli się na mate w życiu by tego zielska nie tknęli, ale mieli pecha…
Masz podobne doświadczenia do moich – niedobre i nie działa. Ale co ciekawe jak piłem kilka razy w herbaciarni to po 2 porcjach, które się sympatycznie piło ze znajomymi to do 4 rano chodziłem nakręcony choć nie chciałem :-). Jak zaparzyłem sam w domu to nic. Nie działa.
Co dziwniejsze gdy zaparzyłem Mate zakupioną w tej herbaciarni – więc tą samą, zaparzoną wg ich przepisu też nie działała…
W herbaciarni Mate, którą podawali była bardzo dobra bo dużo miodu dawali, ja w domu dodawałem jeszcze cytrynę.
Tak więc jeśli chodzi o smak to polecam miód i cytrynę. Tylko po co?
A może to zależy od miejsca gdzie się pije albo w tej herbaciarni coś dosypywali ;-). A może od towarzystwa i Grzesiek nie powinieneś pić Mate przed komputerem zagłębiony w jakieś fora :-)
powodzenia wszystkim smakoszom
@Michał:
..a zdradzisz nazwę i lokalizację tej magicznej herbaciarni? :>
Nie chce mi się czytać, co zostało tu polecone, ja mam inny sposób (100% skuteczności działania, itp, itd).
Wstajesz pakujesz łeb pod zimną wodę (lodowatą!) i po dłuższej chwili wycierasz. Dla polepszenia rezultatu – powtarzasz to 5 razy, albo zwiększasz zwilżaną powierzchnię.
I nie potrzebujesz do tego specjalnego, ręcznie tkanego, ręcznika za 100zł, ani wody o temperaturze dokładnie 3,4 stopnia C. Nie potrzebujesz nawet specjalnej wody za 20zł/10ml!
Czyż to nie rewolucyjne? :D
Ja tam pijam Yerbę. Działać, działa. Przez kilka dni, zanim się przyzwyczaiłem to muszę przyznać, że jak za dużo wsypałem to chodziłem jak po wypiciu kilku piw :D, ale to 2 razy mi się zdarzyło – przesadziłem z ilością :)
Artykuł mnie nie odstraszył. Poczułam sie raczej zachęcona do wypróbowania. Widzę, że opinie co do skuteczności Yerby sa podzielone. Pozostaje kupić zestaw, zaparzyć i sporawdzic samemu. Może zastąpienie kawy, której pije zdecydowanie za dużo, to dobry pomysł. No i taki zestaw wygląda nieźle.
@tomek:
Taaak… Czy tekst oparty na manipulacjach może być argumentem? Cytuję:
“Dla niektórych mleczna euforia kończy się śmiercią. Jak dla leczonego przez alergologa dyplomaty, którego na przyjęciu poczęstowano ciastkiem, w skład którego wchodziło mleko. Udusił się.”
ŁAŁ. Człowiek uczulony na mleko po zjedzeniu czegoś mlecznego umarł! Rozumiem, że jeśli znajdę kogoś uczulonego na truskawki, ten ktoś zje truskawkę i umrze to wysmarujecie podobny artykuł przeciw truskawkom?
Jest Yerba mate w torebkach, herbapolu całkiem smaczna :-)
@uGhost:
Dokładnie tak i świetnie sprawdza się przy różnego rodzaju wysiłku.
To jest napój narodowy w argentynie, czy paragwaju, a że u nas uchodzi za coś trendi czy nie to już problem tych którzy tak o tym myślą.
Sen po yerbie faktycznie jest intensywny i może być krótki, szybko wstaje się z łóżka i można normalnie funkcjonować.
Każdy kto uprawia jakiś sport doceni yerbę.
Hazan chyba nie spodziewał się takie odzewu;)
@m_gol:
Jezeli jeden z wielu argumentow jest manipulacja to moze mimo wszystko byc glosem w dyskusji.
Są yerby mocniejsze i słabsze. Piłem mate dosyć długo i tak jak na początku pobudzała, tak po pewnym czasie pije się ją z przyzwyczajenia, dodatkowo potrafi zrujnować żołądek jeśli się jest wrażliwym. Smak jak smak – rzecz gustu, mi smakowała, ale ostatecznie piję espresso albo latte, działa lepiej, smaczniejsze a i przygotowanie trwa 5min zamiast 25 :)
Moja przygoda z Yerbą (limonkową) też była jednorazowa:D
Co do obrzydliwego (o gustach wszak się nie dyskutuje) smaku w zupełności zgadzam się z autorem – nie da się tego pić.
Natomiast w kwestii energetyzującego działania moje doświadczenie jest wręcz odwrotne – po 2 zalaniach ciśnienie skoczyło mi niemożebnie, dostałam dreszczy, arytmii serca, nie mogłam się skoncentrować. Odczucia podobne do chemicznej maryśki:/(z mroczkami przed oczami włącznie). Nie mogłam spać w nocy (a piłam lekko po południu). Prawdę mówiąc zastanawiałam się czy by nie zadzwonić na pogotowie.
[...] link na Flakera przez stronę www przed chwilą Trochę jakby brak konsekwencji :) #antyweb antyweb.pl/…awa-vs-yerba-zdecydowanie… antyweb.pl/…tent/uploads/2009/05/anty… wykup reklamę [...]
@uGhost:
Kraków, ul. Józefa 25, Czajownia.
pozdrawiam
Jakiś czas temu, przyuważyłem na jakiś targach stoisko na którym częstowali yerbą. A, że coś o tym słyszałem ochoczo zabrałem się do testowania.
Muł i popielniczka – dokładnie tak, piękne określenie. Jednak po wypiciu 2 kubków, mój organizm przestał domagać się snu i byłem w stanie pracować całą noc.
Spróbowałem kupionych w markecie ekspresówek – naprawdę smaczne, polecam.
Zamówiłem bombillę, w popularnym sklepie internetowym – dostałem tandetnie wykonane badziewie, na moje oko noszące ślady użytkowania. Trudno, przeszła proces dezynfekcji. I właśnie próbuję pierwszego zalania. Ale syf! Ale kawy już na mnie nie działają, więc będę je pił tylko dla przyjemności.
[...] [...]
Początki są ciężkie… A jak trafisz na jakiś hardcore’owy gatunek to bardzo, bardzo cięzki początek. Ale z czasem… zaczyna smakować, zaczyna brakować tego całego ‘rytuału’, tego smaku i w ogóle :D
Pije yerba mate drugi dzień. Smak jak to smak. Piłem nałogowo 4 filiżanki kawy dziennie. Przy tym oczywiście słodząc. Chyba przeholowałem pierwszą tykwę bo nasypałem 2/3. Pierwsze wrażenie dziwne, za bardzo nie smakowało, ale co najdziwniejsze dostałem od razu kopa większego niż po kawie. Poprawił się humor i to po pierwszym razie. Dlatego uważam że wszystko zależy od kubków smakowych (przy czym warto popróbować różne)i stanu organizmu. Na mnie działa po pierwszej tykwie na innych nie będzie działało po dziesiątej.(może u mnie zadziałało placebo) Smak?Skoro jest to mój drugi dzień picia to powiem że można się przyzwyczaić i daj Bóg w przyszłości się rozsmakować.
@Rikyú
Matcha i Gyokuro to najczęściej to samo
Proponuję poczytać Cejrowskiego, a potem wydawać opinie na temat tej herbaty… Tu nie chodzi o smak.
[...] Całość wyszła moim zdaniem “całkiem dobrze” jak na początek. Rafał w porównaniu do pierwszych programów Wojewódzkiego tylko czasami zapominał, że nie on jest główną gwiazdą programu :) No i nie dajcie się nabrać na reklamowany cud Yerba Mate – tego naprawdę nie da się pić. [...]
Wiecie co, dziwi mnie trochę poziom tej dyskusji :) Piszecie sensownie o sprawach związanych z netem i IT, a na temat IRL dyskusja jest mocno licealna. To ja może dorzucę kilka zdań w klimacie. Krewetki są paskudne. Cebula jest niedobra. Zielonej herbaty nie da się pić. Małże smakują jak osad z łodzi rybackiej. Lepiej? :) Przecież wiadomo, że to kwestia gustu, right?
Co do yerby – rzeczywiście przygotowywanie jej od początku w proporcjach podanych w instrukcji to absurd. Ale ja mam pytanie, Grzegorz, czy słodzisz herbatę? Dla ludzi którzy nie słodzą i są do tego przyzwyczajeni (jak ja, choć długo się odzwyczajałem od cukru), yerba smakuje lepiej. Generalnie czuć o wiele lepiej różnice w herbatach (i naparach), można docenić ich smak. Ale najpierw trzeba przejść (dla niektórych) długi proces odzwyczajania się od cukru. Ja piję yerbę, bo kawa po prostu nie służy mojemu żołądkowi. Ale z domu z tym nie wychodzę. Bez przesady :)
[...] męczące dni energy drinkami z guaraną. Nie zmienia to faktu, że zdrajcy tak samo jak i wierni kawie, mają ten sam problem. Niemal wszystkie pobudzające używki wypłukują z organizmu magnez i [...]
wiecie tego nie da sie porównac kawy do yerby bo to tak jakbys chciał porównac piwo do czysciochy rózne smaki rózne działanie ale nikt tutaj nie dodał ze yerba mate ma wiele rodzajów ja pije iq i naprawde polecam