lektor czy dubbing
55

Karta Cinema City Unlimited zwróciła się po dwóch miesiącach. To był dobry zakup

Dwa miesiące były mi potrzebne, by obejrzeć w kinie 20 filmów - liczbę, która sprawia, że zwrócił się koszt zakupu karty Unlimited. Roczny koszt. Z ekonomicznego punktu widzenia był to naprawdę słuszny ruch. Trudno jednak przyzwyczaić się do niektórych bolączek multipleksów. Regularne chodzenie nie uodporni na zachowanie części widzów...

Karta Cinema City Unlimited to nic innego, jak abonament do kina. Klient płaci ponad 40 złotych miesięcznie (w Warszawie jest drożej) i ma nieograniczony dostęp do oferty Cinema City. Za część seansów trzeba dopłacić, ale nie są to porażające sumy. No i nie ogląda się wszystkiego w 3D czy w IMAX. Do tej pory dopłacałem raz. A filmów, jak już wspomniałem, obejrzałem w tym czasie 20. Wspomniane cztery dyszki nie są sumą nie do przeskoczenia dla większości z nas, lecz istnieje pewien haczyk: umowę podpisuje się na rok. W efekcie za 12-miesięczny abonament płaci się około 500 złotych.

Nie prowadziłem spisu obejrzanych do tej pory filmów, policzyłem to wczoraj przy okazji rozmowy na temat opłacalności rozwiązania, jego zalet i wad. Akurat okazało się, że przyjmując standardową cenę biletu w CC, wyszło 500 złotych. Wyszłoby, gdybym przy każdej wizycie płacił za bilet. Tym samym, po kilku tygodniach od zakupu, mogę napisać, że wyszedłem na zero: wszystko co obejrzę od tego momentu będzie już „darmowe”. Ciekawa perspektywa. A jeszcze krótko przed zakupem zastanawiałem się, czy to się opłaci.

Komuś może się wydawać, ze 20 filmów w ciągu niecałych dwóch miesięcy to naprawdę dużo, ale zapewniam, że po rozbiciu nie wygląda to tak szokująco. Zwłaszcza, że pięć z nich obejrzałem jednego dnia. Wtedy przekonałem się, że maratony to kiepskie rozwiązanie i potem serwowałem sobie po 2 tytuły w tygodniu. Czasem w pakiecie, czasem rozbite. Podejrzewam, że każdy może poświęcić w tygodniu jeden wieczór, południe czy popołudnie, by zobaczyć dwa filmy. Zwłaszcza, że część seansów odbywa się dość późno i nie koliduje to już z obowiązkami dnia codziennego. Tak przynajmniej jest w moim przypadku – wiem, że u Was może to wyglądać zupełnie inaczej.

Czy zmuszałem się do chodzenia do kina, żeby zobaczyć jak najwięcej filmów i jak najszybciej odzyskać kasę? Nie, to zadziałało trochę inaczej: skoro już zapłaciłem i mogę pójść, to pójdę. Bez patrzenia na cenę biletu i stwierdzania, że trochę szkoda pieniędzy, że mam ważniejsze wydatki na głowie, że film może rozczarować i będę żałował tych dwudziestu kilku złotych. Przestałem patrzeć na kino z punktu widzenia czysto ekonomicznego, teraz kieruję się prostym pytaniem: czy chcę to zobaczyć? Czy poświęcić 2 godziny akurat na ten film?

Na wspomnianych 20 seansów trafiło się kilka gniotów, to trzeba otwarcie napisać. Ale całkiem prawdopodobne, że i tak bym się na nie wybrał, zapłacił za bilet. Jednocześnie trafiłem na kilka filmów, które bym pominął, a które okazały się świetne, a przynajmniej dobre. Wbrew temu, co twierdzą niektórzy, multipleksy nie serwują jedynie blockbusterów i komedii romantycznych. Jasne, te dominują, ale obok znajdziemy kino niszowe, typowo studyjne. Za sprawą karty śledzę teraz dość uważnie, co wchodzi do kin. Cytując klasyka: mam oko i ucho na pulsie spraw. Czasem zaczynam też szperać w informacjach na temat obrazu, bo wiem, że z ocenami na Filmwebie różnie bywa i jest to źródło informacji niepozbawione poważnych wad. A skoro już o wadach mowa.

Karta Cinema City Unlimited zdecydowanie nie jest dla osób, które reagują alergicznie na świat multipleksów. Przed seansem są serwowane reklamy, ale te można oczywiście ominąć przychodząc 10-15 minut po wyznaczonej godzinie. Niestety, w podobny sposób nie rozwiążemy innych problemów, np. baru. Nie jest tak, że zgrywam jakiegoś wielkiego przeciwnika pudełka z kukurydzą – wszystko jest dla ludzi. Jednak nie mogę zaakceptować tego, gdy ktoś je bardzo głośno i rzuca ziarnami dookoła. nie wiem, jak można jeść popcorn oglądając scenę, w której ludzie są pakowani do bydlęcych wagonów i wywożeni do obozów koncentracyjnych. Wywołuje u mnie drgawki sytuacja, gdy sąsiad wylizuje plastikowe opakowanie z naczosami.

Czynnik ludzki to niestety najsłabsza część tej oferty. I nie zgodzę się z opinią, że trzeba lepiej dobierać godziny seansów, wybierać te, gdy ludzi będzie mniej. Bo na 8 osób i tak mogą się trafić dwie czy nawet cztery, które będą rozmawiać, korzystać z telefonu, glośno jeść, wybuchać salwami śmiechu w najmniej spodziewanym momencie (biada Wam, jeśli tak robicie i znajdziemy się w jednej sali). Do tego nie da się przyzwyczaić. Przynajmniej mnie się nie udało, a staram się od lat. Pozostaje zacisnąć zęby albo zabawić się w szeryfa…

Karta okazała się naprawdę dobrym pomysłem – gdybym miał podejmować decyzję zakupową jeszcze raz, nie zastanawiałbym się długo. Teraz zastanawiam się, jaki wynik zdołam wykręcić w ciągu roku…

  • mirosław borubar

    Jakby multikino taką miało to może i bym się skusił

    • Bo bliżej czy lepsze?

    • d3zet

      Jakby Helios miało to kupiłbym bez zastanowienia. Niestety do CC mam 40km, co nie kalkuluje się jeżeli chodzi o paliwo. ;)

    • Przy takich odległościach rzeczywiście średni interes. Ja mam 5 minut samochodem. Ale nie zdziwię się, jeśli inne kina sieciowe też pójdą w abo.

    • d3zet

      Czekam bardzo!

    • Paweł

      ja się zdziwię jak nie pójdą. Sale i tak świecą pustkami, a przynajmniej na barze by zarobili. Większa widownia to też większe przychody z reklam. No i karta gwarantuje lojalność oraz przeprowadzanie znajomych bez karty. Problem jak w jednej grupie będzie wiele różnych kart.

    • isaakPL

      Ja też mam ponad 40km, niestety do Heliosa tak samo daleko i do Multikina prawie 50, od kilku lat byłem w kinie raz w tygodniu

    • mirosław borubar

      Choćby dlatego, że ma jeszcze Champions League:)

    • isaakPL

      Ma, kosztuje 90zl i ma ograniczenie bo musisz być abonentem NC+ i możesz obejrzeć jeden film dziennie.

    • mikez88

      Czy oni się z tej oferty czasem nie wycofali już jakiś czas temu?

    • mirosław borubar

      No właśnie niestety już tej oferty nie ma, a była świetna

    • Seba

      Multikino kiedyś miało taką ofertę.Ale było to mało opłacalne

      Multikino często jest na Grouponie. Po drugie w Multikinie masz poniedziałki, wtorki, środy i czwartki taniej.
      Ja chodzę do kina co najmniej raz w tygodniu i w żaden sposób abonament się nie opłaca.

  • Iacobus

    Tak z czystej ciekawości – ile płacą teraz za takie rozkręcanie viralu? Co drugi tekst na AW zawiera sugestię zakupową („cinema city – dobry zakup”, „sgs 8 lepszy od 7, kupię go”, itp)…

    • Gdybyśmy rozkręcali viral, to napisałbym, że w CC poznałem kobietę swojego życia, która poczęstowała mnie naczosem, ale wyszła przed końcem i teraz jej szukam…

    • Bartłomiej

      Bo jakis czas temu spora czesc czytelnikow (wlaczajac mnie) kwestionowala sens takiego zakupu. Okazalo sie, ze dla kinomana jakim jest Maciej, jest to oplacalna oferta.
      Korzystajac z Okazji, po obejrzeniu naprawde dobrego filmu niezaleznej produkcji, moglbys napisac mala recenzje o nim. Albo zaczac comiesieczny przeglad filmow ktore widziales wraz z wlasnymi odczuciami. :)

    • Jestem za! :)

    • Fajny pomysł, z pewnością wezmę to pod uwagę

  • FireFrost

    Czyli płacisz 5 stów i nie masz w cenie dostępu do wszystkiego? Za co te dopłaty?

    • 3D i IMAX. Ale to niewielkie dopłaty. W cenie abo masz wszystkie filmy 2D

    • Nose4s

      Jaka jest dopłata do imaxa?

    • Najwięcej jest za IMAX 3D w weekend – 5 zł, w tygodniu za IMAX 2 D jest 2 zł

    • Kraju

      Łódź, Poznań i Warszaw maja dopłaty 2 zł do IMAX 2D i 4 zł do 3D, bez względu na dzień i godzinę seansu. Tylko w Katowicach i Krakowie dopłaty do seansów IMAX 3D uzależnione są od dnia i godziny.

    • Nose4s

      Do przeżycia, dzięki.

  • Michał Zakrzewski

    Zgadzam się że publika mocno przeszkadza. Bardziej jednak brakuje kina europejskiego i generalnie alternatywnego w repertuarze. Często nawet filmy które otrzymały Oscara nie trafiają do repertuaru, podczas gdy trafiają do niego kompletne gnioty. Brakuje oferty dla bardziej świadomego widza, ale może dzięki temu kina studyjne mogą się utrzymać.

    • Z jednej strony brakuje, z drugiej strony: czy ludzie chodziliby na takie filmy do multipleksu? Masz rację – może dzięki temu kina studyjne są w stanie przetrwać.

  • IdontgiveaF

    Nie prowadziłem spisu obejrzanych do tej pory filmów (…)

    Wbrew temu, co twierdzą niektórzy, multipleksy nie serwują jedynie blockbusterów i komedii romantycznych. Jasne, te dominują, ale obok
    znajdziemy kino niszowe, typowo studyjne.

    Panie, więcej konkretów, mniej lania wody….

    • Ale jakie konkrety? Chcesz wiedzieć, co oglądałem? ;) Polecam np. toni Erdmann – świetny film, kino zdecydowanie nie multipleksowe.

    • IdontgiveaF

      No skoro odkryłeś jakieś perełki kina niszowego w tym zalewie chłamu i kiczu serwowanym w multipleksach, mógłbyś je powymieniać z tytułów :)

    • mikez88

      To się sprowadza głównie do filmów dystrybuowanych przez Gutek Film, które w większości można na szczęście zobaczyć w Cinema City. Więc wystarczy przejrzeć ich katalog. „Klient”, „Egzamin”, „American Honey”, „Toni Erdmann”, „Paterson”, „Służąca” – to tylko z ostatnich kilku miesięcy. Ale coraz częściej także innym dystrybutorom udaje się przemycić do sieciówek nietypowy dla nich repertuar, jak „Ja, Olga Hepnarova”, „To tylko koniec świata”, „Ja, Daniel Blake”, „Tancerka”, „Plac zabaw” i tym podobne.

      Oczywiście nie twierdzę, że to są same arcydzieła, ale daleko im do standardowego multipleksowego repertuaru.

  • Patryk Świtalski

    Zachowanie widzów to jedno, ale postępowanie kina to inna sprawa. Na Sausage Party byłem w Cinema City Sadyba. Na sali, nie było wielu widzów- środek dnia, ale problem stanowiły dzieci zdecydowanie poniżej 15 roku życia, które bez problemu weszły na seans ;/.

    • MoiraAtropos

      Kasa się liczy, nic więcej. Inna sprawa, że rodzice są zwyczajnie głupi i nieodpowiedzialni i często sami na filmy z ograniczeniem wiekowym przyprowadzaja małe dzieci. Całkiem niedawno byłam na seansie Mechanicznej Pomarańczy, na który przyszły całe rodziny z 8-9letnimi dziećmi :) Rodzicom nic a nic nie dała do myślenia pierwsza scena filmu z brutalnym podbiciem, spokojnie przesiedzieli pozwalając swoim dzieciom na obejrzenie sceny zbiorowego gwałtu, dopiero wtedy coś zawitało w tych pustych głowach i stwierdzili, że to jednak nie film dla dzieci. Ale co te dzieci zdążyły zobaczyć, to ich

    • Patryk Świtalski

      Ja zrozumiałem, że chodzenie do kina zwłaszcza w weekendy, lub po standardowych godzinach pracy mija się z celem po obejrzeniu „Avatara”- obok mnie usiadła babka z dziećmi i czytała im dialogi na głos.

  • isaakPL

    Oj tak karta jest genialna, mam ją od 2grudnia 2015 ;)

    • Idealny Marcin

      Oj genialna to była decyzja o niezakupieniu tej karty :)

  • Konrad Uroda-Darłak

    „Wywołuje u mnie drgawki sytuacja, gdy sąsiad wylizuje plastikowe opakowanie z naczosami.” Śmiechłem :P

  • Grzegorz93

    U mnie NordVPN kupiony na dwa lata zwrócił się w jeden weekend ;-)

  • steve

    W rodzinie z 2 dzieci, które lubią chodzić do kina sprawdza się jak złoto.

  • galtom

    „Podejrzewam, że każdy może poświęcić w tygodniu jeden wieczór, południe czy popołudnie, by zobaczyć dwa filmy.”

    LOL!!! Autor to rozumiem z rodzina pt. Zona, dzieci to spotyka sie dwa razy w tyg. na FB???

    Nie ma to jak byc twardo zakotwiczonym w rzeczywistosci :-)

    • MoiraAtropos

      Przeciętny Polak spędza tak dużo czasu przed telewizorem, że spokojnie mógłby dwa razy w tygodniu poświęcić oglądanie telenowel dla seansu w kinie

  • gość

    20 filmów? Przy obecnej ofercie trzeba zmarnować sporo czasu na oglądanie chłamu. Nie szkoda ci czasu?

    • DonEladio

      A może go stać na ten czas, tobie szkoda, a on go ma, proste?

  • Paweł

    Ostatnio siedziałem koło takiego prostaka ryczącego na cały głos i komentującego jeszcze głośniej. Ależ moja żona najadła się wstydu:) Dobrze, że to jej, a nie mój brat xD

  • Lobert Rewandowski

    Ja przestałem w ogóle chodzić do kina. Raz, że cenię swój czas i nie lubię marnować 20 minut na reklamy (mogę przyjść później, to prawda, ale nie mam gwarancji czy tym razem reklamy nie potrwają 5 minut). Dwa, nie trawię w ogóle zachowania ludzi. Kopanie, pukanie nogami w fotele, zdejmowanie butów i wietrzenie nóg latem, jedzenie jak świnia, siorbanie napoju, szeleszczenie własnym jedzeniem wniesionym na salę, rozmowy, sprawdzanie telefonu z ekranem na 100% jasności. No nie, szkoda moich nerwów. Kiedyś zwróciłem uwagę jakiemuś napakowanemu sebixowi, to próbował mnie pobić na sali, bo mati i karyna będą jedli cukierki i wuj.

    Jeszcze kilka lat i VOD będzie już na tyle rozwiniętą usługą, że nie będzie sensu chodzić do kina. W kinie nie byłem od 2 lat i kompletnie nie czuję potrzeby wydawać kasy na miejsce, które bardziej irytuje, niż bawi.

  • Edek

    Co do karty jest jedno, ale duże „ale”. Kilka dni temu, w kasie CC powiedziano mi, że z CC Unlimited można kupować tylko bilety na ten sam dzień, nie można z wyprzedzeniem, na kolejne dni. To + brak możliwości rezerwacji dobrych miejsc (od niedawna w serwisie internetowym najlepsze miejsca można tylko kupić, nie można rezerwować) = kiepskie miejsca na nowe filmy. Nie jestem posiadaczem karty, nie pytałem innego pracownika, ale jeśli to prawda to jest to jakaś kompletna porażka. Ktoś jest w stanie to zweryfikować?

    • abdullak

      Trochę pomieszałeś. Tak, osobiście w kasie można chyba kupić bilet jedynie na dany dzień. Ale przez internet można kupować na dowolny termin, na który jest sprzedaż dostępna. Po co rozróżniać rezerwowanie i kupowanie? No może w przypadku, gdybyś chciał uniknąć dopłaty, jeśli się rozmyślisz i nie pójdziesz na zaplanowany seans (w praktyce ma to sens przy salach 4dx/vip, te 2-4zł za 3d/imax można przeboleć). Z perspektywy posiadacza CinemaCIty Unlimited opcja kupno, to jak rezerwacja tylko od razu dostajesz bilet elektroniczny – i tak do godziny przed seansem możesz go anulować przez stronę. Nie ma problemu z dobrymi miejscami na premiery, jeśli kupisz wcześniej bilet. Tak naprawdę w tym wszystkim największy skandal to to, że Cinema City nadal nie ma przyjaznej mobilnej strony internetowej lub aplikacji..

      Cytat z regulaminu:
      „W żadnym momencie Użytkownik Karty nie może posiadać więcej niż trzech biletów (i nie więcej niż jeden na wybrany film) zakupionych dla siebie na seanse, które się jeszcze nie zakończyły. W Kinach Cinema City bilety można kupować osobiście i wyłącznie w dniu seansu. Osobiście w Kinach Cinema City, Użytkownik Karty może kupić tylko jeden bilet dla siebie na seans, który się jeszcze nie zakończył. Może także skorzystać z oferty zakupu online dla posiadaczy Kart Unlimited (o ile jest ona dostępna) i za pomocą Karty Unlimited kupić bilety online na swoim koncie na stronie internetowej Cinema City. Możliwość zakupu online dla posiadaczy Kart Unlimited może być dostępna od czasu do czasu w ramach oddzielnej oferty. Użytkownik Karty nie może kupić biletów za pośrednictwem Infolinii lub Biletomatu.”

    • Edek

      Może zadawałem kasjerce złe pytania (pytałem o zakup, może zostało to zrozumiane jako zakup w kasie) – to co napisałem wynikało z informacji otrzymanych od pracownika CC. Co do rezerwacja/zakup – dotychczas korzystałem z opcji rezerwacji, żeby nie dopłacać do biletu (swoją drogą to jest zwykła kpina – oszczędzam im czasu obsługi przez pracownika/pracy biletomatu i mam za to dopłacać?!).

      Jeśli z CCU można przez internet nabywać bilety bez dopłat (mam na myśli zwykłe 2D) to spoko, to ma sens. Jeśli mimo CCU mam dopłacać do każdego (również 2D), kupowanego przez neta biletu albo w kasie kupować wyłącznie na bieżący dzień – to jest to kpina, choćby chodziło o marną złotówkę…

    • abdullak

      Kupując przez stronę z kartą Unlimited, nie płacisz tej dziwacznej opłaty internetowej:) 2d kupujesz bez dodatkowych kosztów. Inne tylko z dopłatą wynikającą z regulaminu, bez kosztów obsługi internetowej.

    • Edek

      Dzięki za wyjaśnienie. W takim razie jest spoko, chociaż brak możliwości kupowania w kasie z wyprzedzeniem jest deko dziwny.

  • Al_Mick

    Poszedłem do kina tydzień temu po raz pierwszy od 2 lat. Zapłaciłem 26 zł, 15 min oglądałem reklamy produktowe, potem jeszcze 7 minut reklamy innych filmów. Zgroza. Nie dość, że płaci się znaczne pieniądze w porównaniu choćby do płyty dvd albo opłaty za netfliksa, to jeszcze drugie tyle (albo i więcej) zarabiają na oglądanych przez nas reklamach. Upewniłem się, że chodzenie do kina nie jest dla mnie. Szkoda czasu i pieniędzy.

    • wchodzi się standardowo 15 – 20 minut po rozpoczęciu seansu na salę. To podstawowa zasada.

    • Al_Mick

      To nie jest dla mnie wyjście z sytuacji. Wolę zrezygnować z chodzenia do kina niż przychodzić po ciemku 15 min później niż jest to napisane tylko dlatego, że właściciele kin nie rozumieją, że skoro zapłaciłem za seans, to nie chcę oglądać reklam. Wrócę do kina, gdy to zrozumieją. Żyjemy w czasach, w których standardem staje się zasada: albo „za darmo” z reklamami albo płacisz i nie masz reklam. W kinach masz to i to. Nie akceptuję tego.

  • Maciej Lewczuk

    Nie każdy może wygodpodarować sobie jeden wieczór w tygodniu, szczególnie, gdy ma się małe dziecko lub dzieci.

  • Mi nie zwróciła się tak szybko, ale mam już z 14 miesięcy Unlimited i nie zamierzam rezygnować ;)

  • spox

    kto ma tyle czasu na chodzenie do kina?, poza tym istnieją i inne ” źródełka czerpania kultury”

  • Ina Bednarska

    Skusiłam się, korzystałam przez 9 miesięcy, zapłaciłam za 11 i z całego serca żałuję. Po pierwsze, sumarycznie nie chodziliśmy więcej niż dwa-trzy razy w miesiącu, czyli się po prostu nie opłacało. Po drugie, do seansów 3D i jakichkolwiek pokazów specjalnych (z wyjątkiem tych dla Unlimited) i tak trzeba było dopłacać (o jakim kinie bez limitów mowa?). Po trzecie, regulamin jest skonstruowany w taki sposób, aby wyzyskiwać klientów. W moim życiu zaszła konieczność rezygnacji z abonamentu ze względu na wyprowadzkę za granicę. Wyprowadziliśmy się z kraju z dniem 01.10 ze względu na pracę męża. Złożyliśmy oficjalne powiadomienie (wspólne dla nas obojga) na początku września, po uprzednim kontakcie telefonicznym z obsługą klienta, która zapewniała, że po pierwsze, dokumenty męża wystarczą dla naszej dwójki, po drugie, za październik już nie będziemy płacić (ponieważ kontaktujemy się na początku miesiąca). Okazało się, że dokumenty mojego męża potwierdzające zatrudnienie na innym kontynencie nie są wystarczające aby zamknąć również moje konto. Na to jestem w stanie przystać. Zdobyłam oficjalne potwierdzenie mojego wyjazdu w dniu 19.09, tego samego dnia złożyłam je obsłudze Unlimited. Okres wypowiedzenia teoretycznie wynosi miesiąc, zrozumiałam zatem, że zapłacę za cały październik (nie korzystając z karty oczywiście). Okres wypowiedzenia jako „bufor” dla usługodawcy jest dla mnie również zrozumiały. Niezrozumiały jest natomiast fakt, dlaczego Cinema City Unlimited wprowadziło swoje zasady co do okresu rozliczeniowego, otóż trwa on od 4. a nie 1. dnia każdego miesiąca. W związku z czym zapłaciłam za dwa dodatkowe miesiące. Dodam tylko, że w międzyczasie (pod koniec października) wygasła karta debetowa mojego męża. Ja płaciłam za jego abonament, on za mój (wzajemny nieudany prezent na mikołajki 2016). Karta nie była przedłużana, ponieważ wyjechaliśmy z kraju i nie mamy już takiej potrzeby. Unlimited był zapłacony do października włącznie. Jakże wielkie było moje zdziwienie, kiedy obsługa Cinema City Unlimited zaczęła mnie straszyć procesem windykacyjnym ze względu na brak płatności ZA LISTOPAD. Po pierwsze, 49 złotych i kilkudniowe opóźnienie płatności to naprawdę nie powód, żeby nękać i traktować ludzi jak śmieci, zwłaszcza jeżeli opłata jest naliczana za okres PO OKRESIE WYPOWIEDZENIA pojmowanym przez każdą instytucję/firmę inną niż Unlimited, z której usług miałam okazję korzystać. Po drugie, obsługa klienta na poziomie poniżej krytyki. Wszelkie istotne sprawy załatwia się telefonicznie, po czym okazuje się, że ze względu na brak pisemnego potwierdzenia poczynione wcześniej ustalenia są nieważne. Dodam, że ze wszystkich firm, z których usług korzystałam będąc w Polsce, a było ich kilkanaście, CINEMA CITY UNLIMITED jako jedyna okazała się problematyczna. Kontakt z obsługą był nieprzyjemny i nieskuteczny. Wracając jeszcze do początku naszej przygody z Unlimited, czekaliśmy na karty dłużej, niż przewidywała umowa. Podsumowując, NIE POLECAM TEGO PROGRAMU ani kinomaniakom, ani poszukiwaczom oszczędności. Będziecie zawiedzeni i zniesmaczeni.