26

Kapitalna redukcja dźwięków otoczenia, tym razem bezprzewodowo. Test Bose QuietComfort 35

Miałem jakiś czas temu przyjemność testować świetne słuchawki ze świetną redukcją dźwięków otoczenia - Bose QuietComfort 25. Bose zdecydowało się na wypuszczenie nowego modelu, podłączanego bezprzewodowo. Jak sprawdzają się QuietComfort 35?

Wygląd

Na pierwszy rzut oka wizualnie Bose QuietComfort 35 nie różnią się zbytnio od modelu QC25. Ta sama bryła, umiejscowienie przycisku włączającego redukcję w tym samym miejscu. Podobnie jak wcześniej, testowałem model czarny i żałuję, że zrezygnowano z kolorowych wstawek na wyściółce słuchawek. Mam wrażenie, że przez to sprzęt stał się bardziej nijaki, choć widziałem też model srebrny, który wygląda na mniej „plastikowy”.

Zmieniła się natomiast waga urządzenia, QC35 są trochę cięższe od przewodowego modelu. 309 gramów zamiast wcześniejszych 196 – trochę tę różnicę czuć. Nie na tyle, by powodowało to jakikolwiek dyskomfort podczas użytkowania, ale warto tę różnicę odnotować. Poszerzono ponadto pałąk, dzięki czemu słuchawki pewniej leżą na głowie. Na prawej słuchawce znalazły się trzy przyciski – dwa odpowiedzialne za głośność, środkowym natomiast zapauzujecie utwór – niestety nie mogłem go w ten sam sposób ponownie uruchomić.

Generalnie słuchawki nie są ani specjalnie ładne, ani specjalnie brzydkie – na pewno nie widać po nich ceny (1699 zł) – plus to czy minus, oceńcie sami. Bose trzyma się jednego całkiem fajne projektu i w sumie doceniam konsekwencję, jednak od nowego modelu niektórzy mogą oczekiwać w kwestii wyglądu czegoś więcej.

Znów w pięknym świecie bez hałasu

Redukcja dźwięków otoczenia, z którą obcowałem przy okazji testowania Bose QC25 to mistrzostwo świata. Obawiałem się, że w przypadku bezprzewodowego rozwiązania trzeba będzie iść na jakieś ustępstwa jeśli chodzi o jakość redukcji, tymczasem Bose zaskoczyło – jest tak samo dobrze. Widać inżynierowie nie kłamali mówiąc, że potrzebują trochę czasu by przenieść swoją przewodową technologię na grunt połączenia BT.

Przetestowałem QC35 w warszawskim metrze, tramwaju, na ulicy oraz podczas łącznie czterech lotów samolotem. We wszystkich tych sytuacjach sprawdziły się idealnie, dwa razy w nich usnąłem. Nie jest to oczywiście maksymalne odcięcie się od zewnętrznego świata i pewne dźwięki do Waszych uszu dojdą (głównie przy wyłączonej muzyce), ale poziom tłumienia sprawia, że nawet w zatłoczonym, głośnym środowisku słuchanie muzyki to czysta przyjemność. To trzeci model QC, który przyszło mi testować i wiem, że w redakcji wszyscy są wtedy podirytowani, muszą bowiem pisać do mnie na Messengerze lub na Slacku, naprawdę ciężko mnie wtedy zawołać, nawet krzycząc.

Za redukcję odpowiedzialne są dwa czipy, po jednym na każdą ze słuchawek – to one w niezauważalnym dla ucha czasie mierzą, następnie niwelują niechciane dźwięki otoczenia. Słuchawki posiadają też nowy cyfrowy system, który balansuje dźwiękiem w zależności od poziomu głośności – niespecjalnie go zauważyłem, pozostaje więc wierzyć zapewnieniom producenta.

Aplikacja

Bose przygotowało specjalną aplikację Bose Connect, która uprzyjemnia korzystanie ze słuchawek. Nie miałem najmniejszych problemów z ich podłączeniem zarówno na iOS, jak i Androidzie, dobrze parowały się również z rMBP. Aplikacja jest stabilna, prosta, ale przy tym czytelna – pozwala regulować poziom dźwięku, podejrzeć stopień naładowania słuchawek (informuje o tym również kobiecy głos podczas podłączania) oraz słuchany aktualnie utwór, umożliwia również włączenie lub wyłączenie instrukcji głosowych, automatycznie wyłączanie (dobry pomysł pod względem oszczędzania energii) oraz podłączenie sprzętu do kilku urządzeń, co później pomaga w przełączaniu się między źródłami. Nie zauważyłem problemów z połączeniem czy to na początku, czy przy dalszym użytkowaniu słuchawek, raz sparowane nie potrzebowały kolejnych prób, co czasem zdarza się u konkurencji.

Brzmienie

Nie są to najlepsze i najlepiej brzmiące słuchawki BT z jakimi miałem styczność. Od roku używam Sony MDR-1RBT i w porównaniu z nimi Bose wydaje się mieć delikatniejsze, trochę wycofane, mniej selektywne basy. W górze (szczególnie w cięższych rockowo/metalowych utworach), a dokładnie talerzach perkusyjnych sprzęt Sony wyłapuje więcej detali. Nie znaczy to oczywiście, że QC35 brzmią źle. Jeśli przesiądziecie się z tańszych rozwiązań, docenicie dochodzący z nich dźwięk, który praktycznie nie różni się od jakości znanej z przewodowego modelu QC25 – choć mam wrażenie, że sprzęt brzmiał minimalnie lepiej po podłączeniu kabla. Środek wydaje się, podobnie jak w QC25, trochę zmiękczony. Bose ponownie postawiło na uniwersalne brzmienie, które niczego nie faworyzuje, zostawiając słuchaczowi pole do manewru podczas grzebania przy korektorze.

Po wyłączeniu systemu redukcji dźwięków otoczenia, wyłączony zostaje również procesor dźwięku, muzyka staje się płaska, trochę chropowata, a poszczególne instrumenty płyną do ucha wąskim, zlewającym się strumieniem, z którego ciężko wyłapać szczegóły.

Bateria

W przeciwieństwie do przewodowego modelu QC25, zdecydowano się na wewnętrzny akumulator, którego niestety nie można wymienić. Kontrowersyjne rozwiązanie, w końcu tego typu baterie tracą swoje właściwości i po kilku latach mogą nie wykazywać już cech nowego sprzętu. Rozumiem też osoby, które wolą zwykłe paluszki – zawsze można mieć ich w podróży kilka i wymieniać, gdy te się rozładują. W pełni naładowane słuchawki starczają na około 20 godzin pracy przy podłączeniu BT, przy podłączeniu przewodem na blisko dwa razy tyle. I tak, można podłączyć QC35 za pomocą kabla co na pewno docenią osoby spędzające dużo czasu w samolocie. – choć wiem, że nikt nie kontroluje czy faktycznie ustawiacie telefony w tryb samolotowy. To również dobra opcja kiedy wyczerpuje się bateria, szczególnie że przewód 3,5 mm jack jest dołączony do zestawu. Nie ma niestety mikrofonu, sprawia też wrażenie bardzo delikatnego – nie spodziewałbym się więc że wytrzyma długo.W zestawie znajdziecie również drugi kabel – micro usb, za pomocą którego naładujecie słuchawki.

Werdykt

W Bose QuietComfort 35 idzie się zakochać. QC25 były kapitalnym sprzętem, ale jednak konieczność podłączania ich przewodem trochę psuła wrażenia z użytkowania – szczególnie jeśli przyzwyczailiście się do bezprzewodowych sprzętów. Mówi się, że jakości dźwięku po kablu nie da się zastąpić, Bose QC35 udowadnia jednak, że to nie są różnice, na które zwróci uwagę przeciętny słuchacz.

Lekkie, wygodne, dobrze brzmiące, z niesamowitym systemem tłumienia dźwięków otoczenia i bez konieczności podłączania przewodu. Takie są Bose QuietComfort 35. Drogie (1699 zł), ale jeśli dużo podróżujecie środkami masowej komunikacji, w których musicie znosić dźwięki otoczenia, warte swojej ceny.

Ocena: 9/10