22

Już wkrótce czterordzeniowe tablety za 200 dolarów? Nvidia w tym pomoże

Czy przyszłością komputerów osobistych są tablety? Czy czeka nas era post-PC, a może już w niej jesteśmy? Na razie to typowo akademicka dysputa, ale niezaprzeczalnym faktem jest to, że w przeciągu dwóch lat tablety z drogich urządzeń dostępnych dla nielicznych stały się towarem niemal masowym, który można kupić nawet w Biedronce. Oczywiście, najczęściej, im tańszy tablet, tym gorszy, ale również to się nieustannie zmienia. Już wkrótce czekają […]

Czy przyszłością komputerów osobistych są tablety? Czy czeka nas era post-PC, a może już w niej jesteśmy? Na razie to typowo akademicka dysputa, ale niezaprzeczalnym faktem jest to, że w przeciągu dwóch lat tablety z drogich urządzeń dostępnych dla nielicznych stały się towarem niemal masowym, który można kupić nawet w Biedronce. Oczywiście, najczęściej, im tańszy tablet, tym gorszy, ale również to się nieustannie zmienia. Już wkrótce czekają nas czterordzeniowe urządzenia w przystępnej cenie. A Nvidia chcę w tym pomóc.

Zamierza to zrobić za pomocą projektu Kai: referencyjnego designu tabletu z czterordzeniowym procesorem Nvidia Tegra 3, który wykorzystany przez producentów miałby ustawić cenę produkowanych tabletów na poziomie około 200 dolarów.

Nasza strategia dla Androida jest prosta: umożliwić opracowanie czterordzeniowych tabletów działających pod kontrolą Android Ice Cream Sandwich i wprowadzić je na rynek w cenie 199$, a zamierzamy to zrobić dzięki opracowanej przez nas platformie Kai.

Kai ma obniżyć koszty produkcji tabletów, tak, aby ich producenci mogli wejść na rynek z jak najniższą ceną. Jak ostatecznie będzie to wyglądać, przekonamy się już wkrótce, jednak powyższy przykład wskazuje na pewną kwestię. Obecny rozwój rynku tabletów zmierza w kierunku minimalizacji kosztów i ceny i umasowienia produktu. Już wcześniej zrozumiał to Amazon, rozumie to również Nvidia. Tablet wciąż jest i jeszcze długo pozostanie produktem drugiej, albo i dziesiątej kolejności. Każdy sto razy się zastanowi, czy warto wydawać 2 tysiące złotych na nieco większy dotykowy ekran do przeglądania sieci, oglądania filmów czy grania w gry. Jednak cena na poziomie 200-250 dolarów przestaje być aż tak zaporowa i uatrakcyjnia tablet w oczach konsumentów.

Dlatego możemy spodziewać się w najbliższych miesiącach czterordzeniowych tabletów w cenie poniżej 700 złotych (nie licząc podatków), a pogłoski o tablecie od Google nabierają dodatkowych rumieńców. W tym kontekście trudno będzie Microsoftowi wprowadzić swoje tablety z Windowsem, które raczej nie będą należeć do najtańszych.

  1. Piotr Borowski napisał(a):

    Ceny tabletów, które są porównywalne z cenami laptopów są śmieszne. Dlaczego mam płacić za sam ekran tyle co za ekran z klawiaturą i innymi udogodnieniami. To tak jakby ktoś powiedział, klawiatura jest często nie potrzebna to my ją usuniemy, ale cena pozostanie nie zmieniona.

    1. belike81 napisał(a):

      Placisz za ekran dotykowy, który jest droższy w produkcji niż ekran tradycyjny.

    2. Piotr Borowski napisał(a):

      Można kupić laptopy z ekranem dotykowym, poza tym ekran dotykowy to nie dodatek, to dają zamiast klawiatury. Chodzi mi o to, że laptop to pełny komputer, na którym mogę programować, instalować skomplikowane programy itd. A tablet to takie coś głównie do czytania i oglądania – czyli pasywnego podejścia do internetu. Do pisania nadaje się tylko gdy chodzi o krótkie komentarze.

    3. KamilMizera napisał(a):

      Dlatego właśnie tak prężnie zaczął rozwijać się średnia i niska półka, a producenci zdają sobie sprawę, że niewielu chce płacić za tablet 2k, ale już 500-800 złotych: czemu nie?

    4. Michał Korzeniowski napisał(a):

      jak dla mnie tylko bateria…ale niestety tylko te powyżej 2k mają konkretną baterię (nie mówiąc już choćby o padfonie asusa)

    5. Adam Gołąbiewski napisał(a):

      Widocznie w przypadku Asusa i Samsunga, firm które mają tablety w tych samych cenach też się płaci za logo. Ta rożnica w cenie wynika z odczucia pracy z urządzeniem. Weź do ręki Asusa Transformer czy iPada, a potem chiński tablet za 500 zł. Różnica w jakości samych tylko ekranów jest szokująca, nie mówiąc o płynności i szybkości działania, np. przeglądarki czy innych elementów systemu.

    6. Ferero napisał(a):

      mając Samsunga GalaxyTab 8.9 LTE (2×1.5Ghz) oraz tani tablet GeoClever  mogę zgodzić się tylko z tym, ze Samsung ma lepsze wykonanie i ekran, natomiast wydajność, nawet samo przesuwanie home screena na tym Samsungu to porażka. Również wsparcie jest żałosne – GeoClever już dawno dostał Androida 4, natomiast Samsung wciąż milczy na temat ewentualnej aktualizacji.

    7. belike81 napisał(a):

      Już ktoś Ci odpisał. Ceny konkurencji są na tym samym poziome. Tak ogólnie, to prosze znajdź mi laptopa z matrycą taką jaka jest w iPadzie (nowym) który bedzie działał tak samo wydajnie za 2k.

    8. Mateusz Mazurek napisał(a):

       „Dlaczego mam płacić za sam ekran tyle co za ekran z klawiaturą i innymi udogodnieniami.”
      Bo tyle kosztuje. Masz wybór – kupić, żeby „czytać i oglądać”, albo nie kupić i nie czytać i oglądać. W czym problem? :) Są ludzie, którzy są w stanie tyle zapłacić i trzeba ich uszanować. Są też tacy, dla których to za dużo dlatego producenci prędzej czy później (jak można przeczytać w artykule – chyba jednak prędzej) zawalczą o to grono. Rozumiem napisać, że wg Ciebie to za dużo i poczekasz aż stanieje. Ale bulwersować się „dlaczego mam płacić(…)”? Nikt Ci nie każe nic płacić, wyluzuj trochę ;)

    9. vartec napisał(a):

      Jak porównywać ceny, to z sensem, cena lowendowego tabletu to połowa ceny lowendowego laptopa, cena highendowego tabletu to 1/3 ceny highendowego laptopa.  Jak porównujesz dajmu na to iPada, to porównaj go z ceną MBP albo MBA.

      Żeby nie było, co do miernej użyteczności tabletów, to się zgadzam. Sprzedają się głównie dlatego, że są tanie i modne. 

  2. Johny Tomala napisał(a):

    Napisz kilkustronicowy tekst na tablecie, opracuj formularz w excelu, przygotuj projekt reklamy, dokonaj obróbki graficznej zdjęcia.

    Pisząc o erze post PC piszesz o pracy czy zabawie?

    Czy nieumiejętność rozdzielenia powyższych to skutek Twojej niewiedzy czy próba manipulacji faktami i kreowania mitologii?


    Niegdyś pewien duży producent monitorów miał odwagę napisać o swoim nowym, flagowym wtedy produkcie, że nie nadaje się do pracy dla profesjonalisty, spełnia jedynie oczekiwania segmentu rozrywki.
    Pamiętam jak dziś, że w polskiej wersji tego dokumentu, powyższe zdanie się nie znalazło.

    Wiem, że to trudne, ale wysil się trochę autorze i bądź rzetelny.

    1. KamilMizera napisał(a):

      A do kogo to właściwie kierujesz?

    2. JJ napisał(a):

      Wszystko to i jeszcze dużo więcej możesz zrobić bardzo wygodnie na tablecie typu Asus Transformer, Asus Pad 300 czy Asus Padfon.

      Możesz nawet pod nimi programować aplikacje dla Androida.

      https://play.google.com/store/apps/details?id=com.aide.ui

    3. JJ napisał(a):

      Tak poza tym to Android 4.0 w standardzie obsługuje host USB, więc do tabletów można podłączyć każdą zwyczajną myszkę czy klawiaturę po USB. Te bezprzewodowe też chodzą bez najmniejszego problemu.

      Więc jak przyjdzie napisać dłuższy tekst to nie widzę problemu żeby takowe podłączyć.

    4. Michał Korzeniowski napisał(a):

      ja widzę choćby dlatego ,że jesli klawiatura nie jest dedykowana masz dwie luźne części na których praca musi być samą słodyczą…nie bez powodu laptopy mają taką a nie inną budowę..

    5. Gosc napisał(a):

      Aha. Na jednym polanie położę sobie tablet pełniący funkcję monitora a na drugim położę klawiaturę.

      A w pociągu jak? Kto będzie trzymał tablet, gdy będę obiema rekami pisał? 

    6. Filip Szczechowiak napisał(a):

      Bo apple tak wieszczy od jakiegoś czasu. Strzelają na lewo i prawo statystykami, że tabletów/telefonów w tym roku sprzedało więcej niż asus/samsung/gigabyte razem wzięci komputerów stacjonarnych. I na tej podstawie wieszczą erę post-PC. 

      Słowa wygłaszane na niektórych konferencjach, lub przez niektóre firmy trzeba traktować z dystansem. A niektórzy tego nie rozumieją i biorą do siebie.

  3. Jacek Dziedzic napisał(a):

    Ja to bym tylko chciał aby ludzie pamietali że dla 90% użytkowników komputerów nie liczy się kompilowanie, tworzenie reklam, czy długich dokumentów. Przeglądają oni co kupić na allegro posłuchają jakiejś muzyczki na YT czy pograją w pasienie krów na FB. A do tego taki tablet styka w zupełności i co do ery post PC to ona się zaczyna. Tylko źle się nazwała bo personal computer to komputer osobisty i tablet może nim być i spełniać jego funkcje to nie koniec ery blaszaka tylko jego ewolucja. Bo nie widziałem definicji komputera która by wymagała od niego posiadania klawiatury czy blaszanej obudowy.

  4. Piotr Teicher napisał(a):

    A Apple cieszyło się ze sprzedawania iPhone 3GS za 200$… Obejdą się smakiem najwidoczniej ;) 

  5. Gitara26 napisał(a):

     Mnie nie obchodzi czy mam 3 tysiaki na jakąś zabawkę, tylko czy ta zabawka jest tego warta. Jak wiadomo najłatwiej zarabia się na głupkach/idiotach, tylko jak to robi pobieraczek, bez kampanii marketingowej to jest to okradanie biednych, niewinnych i nieświadomych internautów. A jak przyjdzie jakieś jabłko krzyknie sobie cenę przewyższającą wartość produktu to jest ok, bo potrafili ładnie to owieczkom wytłumaczyć i mało tego, że nikt nie protestuje, to jeszcze ludzie ich za to uwielbiają. To jest szczyt PR-u, żeby tak ludziskami manipulować, aby oddawali więcej kasy niż coś jest warte i jeszcze czuli przez to zadowolenie i lepszość. Takie trochę podrabianie produktów luksusowych. Tylko dajmy na to bentley jest ręcznie składany w Anglii, nie jak opel na linii w Gliwicach, a jabłka jakoś szczególnie składane nie są, chyba że do jakiegoś egzemplarza dziecko w Chinach się bardziej przyłoży;d Jak widać, jak się ludziom dobrze wytłumaczy to każdą rzecz można im wcisnąć po zawyżonej cenie. Jeszcze raz powtórzę, że nie chodzi o to czy kogoś stać czy nie, tylko czy coś jest warte swojej ceny, Ja mogę zrobić długą listę rzeczy jakie mogę kupić za 3 tysiaki i będą one warte tych pieniędzy, a nie że połowa pójdzie do sprzedawcy. Jak dla mnie takie praktyki powinny być napiętnowane, ale wiadomo, klasa średnia która się trochę dorobiła (uogólniam dla lepszego efektu) będzie broniła swoich decyzji tłumacząc jaki to dobry sprzęt kupiła, a nie przyzna się, że to po to, by pokazać znajomym czy kolegom z pracy, że mnie to stać na appla

    1. belike81 napisał(a):

      A jaki konkurent iPad’a, iPhone’a, Macbook’a Air jest tańszy?

    2. Michał Olszewski napisał(a):

      Rzeczywistą wartość produktu najlepiej weryfikuje rynek i konsumenci. Dlatego właśnie iPhony i iPady biją rekordy sprzedaży. Dlatego też są sprzedawane w takiej samej cenie zarówno w dniu swojej rynkowej premiery, jak i w dniu poprzedzającym premierę następcy. Bo właśnie tyle są warte.